związek

Zapewne nie raz zastanawialiście się nad tym czy Wasz związek jest szczęśliwy

i w zależności od odpowiedzi (bo równie prawdopodobna co pozytywna jest negatywna odpowiedź) kontynuowaliście rozważania nad tym, dlaczego tak jest? Któż z nas tego nie robi? Skąd wiemy, że relacja, którą zbudowaliśmy jest satysfakcjonująca? Czy osoba nam bliska na pewno ma podobne odczucia do naszych? Czy jest równie zadowolona z łączącego nas uczucia? Może warto się zastanowić również nad sobą. W jakim stopniu nasz partner jest zadowolony z tego jacy jesteśmy w tej relacji?

Jaka jest rzeczywistość?

Chwilę refleksji mamy za sobą…ustaliliśmy fakty, wiemy już, że nasza relacja jest w pełni zadowalająca, jesteśmy usatysfakcjonowani, w końcu nie bez przyczyny już tyle lat jesteśmy razem. Skąd jednak pewność, że w rzeczywistości jest tak dobrze, jak się nam wydaje? Co, jeśli jednak w naszym zachowaniu jest coś co doprowadza najbliższą nam osobę do szewskiej pasji?

Już pewnie włączyła Wam się w głowie lampka aktywująca obronną postawę: „zaraz, zaraz, a co z podstawową zasadą w związku mówiącą, że

„najważniejsza jest wzajemna akceptacja i bycie ze sobą nie z powodu zalet, tylko wbrew wadom”?

Cóż mogę powiedzieć… to piękne poetyckie podejście, sama lubię ten cytat, ale czy poza romantycznym uniesieniem ma on odzwierciedlenie w relacjach międzyludzkich? Czy naprawdę sądzicie, że miłość, czy inne pozytywne uczucie ma aż taką moc, że daje nam tyle siły by zagłuszyć własne potrzeby, by przez cały czas stawiać tę bliską osobę ponad siebie? Szczerze mówiąc nie sądzę.

Zmiany w związku

Doskonale wiecie, że każdy związek przechodzi różne fazy, bo uczucie ewaluuje, zatem wraz z nim zmienia się też nasze nastawienie, gotowość do poświęceń, oczekiwania itp. O ile na pierwszym etapie romantycznej miłości świata nie widzimy poza ukochaną osobą, jesteśmy w stanie dla niej przenosić góry i stanąć w szranki z Goliatem w jej obronie, to na późniejszym etapie nie jestem pewna, czy równie ochoczo stanęlibyśmy do tego pojedynku.

Może pytaniem, które powinniśmy sobie zadać jest to na jakim etapie jest obecnie nasza relacja? Może nasz związek w cale nie jest tak bezpieczny, stabilny i trwały, jak nam się wydaje. Musimy pamiętać o tym, że w jakimś zakresie wszyscy jesteśmy ślepi na własne wady i dlatego często nie zdajemy sobie sprawy z ewentualnych niedociągnięć. To co dla nas niedostrzegalne, wcale takie nie jest dla naszych najbliższych – oni nie są niewidomi (w tym wypadku możemy pokusić się o stwierdzenie: niestety 😉 nie są).

Pojawia się sporo pytań i pewnie zasiałam ziarno niepokoju. Taka też jest moja intencja. Niepokój składnia do większej uważności, do refleksji, przemyśleń i w końcu do działania. To co powinniśmy, to wystrzegać się rutyny jak ognia. W związku nie ma czegoś takiego jak niezmienność. Wraz z upływem czasu uczucie ewaluuje, a my razem z nim.

Naukowy punkt widzenia

Tytuł tekstu mówi o sposobach, które sprawią, że skutecznie zniszczymy satysfakcjonującą relację, zanim je poznacie, najpierw przedstawię Wam wyniki najnowszych badań nad osobowością narcystyczną. Dlaczego akurat takie badanie przytoczę? Ponieważ osoby o tym typie osobowości najczęściej zgłaszają się (oczywiście nie z własnej woli) po pomoc do specjalisty z problemami związkowymi. Dodatkowo narcystyczna osobowość bardzo wyraźnie prezentuje swoje cechy, co ułatwi wychwycenie najczęściej stosowanych destrukcyjnych dla związku zachowań.

związek

Zatem do rzeczy. Wyniki najnowszych badań wskazują, że im więcej w nas cech narcystycznych tym bardziej nasze wyobrażenie o związku jest oddalone od rzeczywistości.

Według Albright College Gwendolyn Seidman (2016), większość z nas najbardziej ceni w związku ciepło (czułość) i lojalność, bardziej niż status społeczny, atrakcyjność fizyczną, czy pasję partnera. Czułość i lojalność to unikalne cechy, posiadane tylko przez niektóre osoby, cechy, które stanowią trwałą część osobowości, które są bardzo istotne z perspektywy związku, gdyż leżą u podstaw długofalowych relacji. Wspomniane wcześniej cechy zewnętrzne (status, atrakcyjność i pasja) po pierwsze zmieniają się w trakcie naszego życia, co może oznaczać, że po pewnym czasie ukochany nie jest już tak majętny, daje więcej cienia, bo się znacząco zaokrąglił, a i upodobanie do biegania zamienił na ćwiczenie kciuka na kanapie.

Właśnie w tym momencie pojawia się owe „po drugie”, które mówi o tym, że wspomniane cechy dają się z łatwością zastąpić – co w praktyce oznacza nic innego, jak to, że w każdej chwili możemy znaleźć nowszy model i zwyczajnie wymienić partnera, opcja ta funkcjonuje nawet po okresie gwarancji. Zatem jeśli w związku interesują nas bardziej walory zewnętrzne, z pewnością nie dostrzeżemy u swojego partnera, współpracownika, przyjaciela tych unikalnych cech, które on i tylko on posiada. Nie mnie oceniać jakość takiej relacji, ale jedno jest pewne, że ma ona raczej charakter krótkofalowy.

W pogoni za…?

Na co dzień nasze głowy zaprząta milion różnych bardziej lub mnie ważnych spraw. Naszą uwagę koncentrujemy na obowiązkach, rytuałach, zadaniach, nie mamy czasu na zastanawianie się nad wartością i jakością relacji z bliską osobą. Zakładamy, że nasz związek jest na tyle trwały, że nikt i nic nie jest w stanie go ruszyć. Myślę, że większość z nas nawet się nad tym nie zastanawia, po prostu takie przekonanie gdzieś tam jest w nas głęboko zakorzenione. I dobrze, bo jest ono objawem zdrowej relacji, w której gości poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.

związek

Jesteśmy jednak tylko ludźmi, borykamy się z różnymi dylematami, toczymy wyścig z czasem by zrealizować wszystkie zobowiązania w wyznaczonych terminach. Nie ma innej możliwości jak ta, że w końcu przychodzi zmęczenie, frustracja, kryzys, bo ile można funkcjonować w takim napięciu. W toczącej się gonitwie nawet nie zauważamy zachodzących zmian, w nas, naszym partnerze, w relacji. Powyższe elementy sprawiają, że jesteśmy niezadowoleni z pracy, z życia osobistego, ze związku. Dopiero wtedy zaczynamy się zastanawiać po co ta pogoń, czy tego właśnie chcę? Wkradają się myśli dotyczące powierzchowności naszej relacji, tego czy partner jest wystarczająco atrakcyjny, zabawny, pomocny? Gdy towarzyszy nam negatywne nastawienie zapominamy o tym co istotne, o tym co tak naprawdę sprawiło, że jesteśmy z tą a nie inną osobą. A gdy na to wszystko wkradnie się „kryzys wieku średniego” kłopociki związkowe murowane…

Narcyzm, jako dyspozycja

Wyniki wspomnianych badań wskazują, że większe prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań psujących udany związek dotyczy osób posiadających wysoki poziom cech narcystycznych. Patrząc na narcyzm jako na dyspozycję osobowości, która waha się od niskiego do wysokiego natężenia określonych cech i zakładając, że może ona dotyczyć każdego z nas. Pojawia się ważna informacja, że w zależności od poziomu posiadanych cech narcystycznych możemy podejmować bardziej lub mniej destrukcyjne dla związku działania.

Wysoki poziom owych cech oznacza, że widzimy siebie w zbyt idealistyczny sposób, w zanadto pozytywnym świetle. Dodatkowo towarzyszyć temu może wygórowana ambicja, wysoki poziom inteligencji i ekstrawersji. Bycie w centrum uwagi sprawia, że czujemy się jak ryba w wodzie (swoją drogą chodzą słuchy, że spora część blogerów przejawia owe cechy – nie mam pojęcia, dlaczego ;-)). Z ustaleń wynika, że osoby bogate w cechy narcystyczne przywiązują większą wagę do zewnętrznych cech swoich partnerów. Staje się to problematyczne z upływem czasu w kontekście utrzymania satysfakcjonującej relacji, której podstawą staje się odpowiedni wygląd. W związku z czym posiadając wyższy poziom narcyzmu, jesteśmy bardziej skłonni do popychania partnerów do zmian w wyglądzie zewnętrznym. Podejmowane próby zmiany mogą nie być zgodne z ich pragnieniami, motywacjami, oczekiwaniami co znacząco zmniejsza zadowolenie z naszej relacji.

Zabrzmiało fatalnie? Pewnie myślicie, że Was to nie dotyczy, bo absolutnie żadnych, ale to żadnych cech narcystycznych u Was nie uświadczę… Dobre sobie, pamiętacie co pisałam o zaślepieniu, czas zdjąć klapeczki i zrobić szczery rachunek sumienia. Żebyśmy też mieli jasność, nie ma nic złego w tym, że w związku dbamy o własne dobro, ważne jest jednak by jak we wszystkim zachować stosowny umiar. Posiadanie cech narcystycznych nie oznacza, że popadamy od razu w skrajności oraz, że posiadamy tendencję do wszystkich wymienionych zachowań.

Teraz, gdy wiemy, w jaki sposób osoby o wysokim poziomie narcyzmu potrafią zasiać ziarno niezadowolenia w swoich relacjach, przekonajmy się jak ten proces może przebiegać w naszych związkach.

Oto pięć sposobów, aby zniszczyć nawet najbliższą i najlepszą relację:

  1. Wymagaj, aby bliska osoba spełniała wyznaczone przez Ciebie normy, standardy, oczekiwania zamiast własnych czy wspólnych.

Ważne by poprzez naleganie na realizowanie zaplanowanego przez nas obrazu związku wywołać niechęć i niezadowolenie.

  1. Nie buduj zaufania i poczucia lojalności. 

Te dwa elementy są podstawą do nawiązania bliskich i trwałych relacji. Jeżeli skupimy się tylko na powierzchowności, nawiązane relacje nie będą trwałymi.

  1. Skupiaj się na zewnętrznych cechach partnera bardziej niż na tym, co naprawdę istotne.

Jeśli ciągle będziemy podkreślać istotę cech zewnętrznych i oczekiwać utrzymania wyglądu na określonym poziomie – skutecznie zniechęcimy do siebie bliską osobę, obniżymy jej poczucie wartości i chęć do przebywania w naszym towarzystwie.

  1. Naruszaj zaufanie, które dotychczas zbudowaliście.

Jeżeli swoim zachowaniem sprawimy, że nasz partner wyczuje, że przy stosownej okazji jesteśmy skłonni wbić mu szpilę i że nie może na nas polegać, to zdecydowanie osłabi zaufanie będące fundamentem dobrych relacji.

  1. Nie dostrzegaj własnych słabości.

Kolejnym sposobem jest wyznaczanie wysokich standardów dla innych, ale nie stosowanie ich w stosunku do siebie. Twoje wady, niedociągnięcia, przywary…czym on w ogóle są, to Ciebie absolutnie nie dotyczy? Tego typu zarzuty należy skrupulatnie bagatelizować, sprzeciwiać się im i wypierać niczym diabeł święconej wody. Brak autorefleksji i wygórowane oczekiwania względem innych to murowany patent na zrujnowanie nawet najtrwalszej relacji. Nie ma możliwości, żeby ktokolwiek pozostał obojętnym względem takiego postepowania.

Dodatkowych słów kilka…

Znalazłoby się i 50 sposobów na zrujnowanie wartościowej relacji, jednak tych 5 jest wystarczająco problematycznych by skutecznie skłonić bliską osobę do ochłodzenia bądź nawet zrezygnowania ze znajomości z nami. Sposoby te będą równie dobrze działały na romantyczne związki, jak i na przyjaźnie czy relacje zawodowe.

Unikając wymienionych zachowań bez wątpienia przyczynimy się do polepszenia jakości ważnych dla nas więzi. Pielęgnowanie związku to nie tylko nie zapominanie o stosownych wydarzeniach okolicznościowych, to dostrzeganie potrzeb partnera, dostosowanie swojego zachowania do zmieniającego się uczucia, ciągłe poszukiwanie wspólnych obszarów i bliskość. Bliskości, która wraz z upływem czasu i w zależności od dojrzałości relacji może mieć inną formę – od namiętnego spotkania, po wspólne milczenie w zaciszu naszego domostwa. Bo bycie razem to ciągłe uczenie się siebie nawzajem.

związek

Zatem obserwujmy, słuchajmy, działajmy.

Trochę więcej na temat szczęścia przeczytacie tutaj klik, a o atrakcyjności tutaj klik.

Dostrzegacie u siebie narcystyczne cechy? Jeśli tak to jakie? A może macie do czynienia z przejawami narcyzmu? Co dla Was jest ważne w związku z drugą osobą?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

 

  • Ważne, żeby umieć zrozumieć drugiego człowieka. Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.

    • Oj tak, rozmowa to podstawa-gdy ona jest mozna rozwiązać każdy problem.

  • Mysle, ze najgorsze jest kiedy zburzy sie wzajmene zaufanie i nie ma szczerosci w zwiazku. Wtedy stopniowo ludzie sie od siebie oddalaja i staja sie obcy. Poza tym mysle, ze ewoluujemy caly czas jako ludzie i ciagle jestesmy w procesie zmiany, jako jednostki ale takze jako zwiazek, nie tylko jest to zwiazane z porami zycia, ale z tym co sie w nim dzieje, rozne doswiadczenia odciskaja na nas pietno i zmieniaja nas wazne zebysmy mowili o swoich uczuciach i byli ze soba szczerzy.

  • Dodałabym nie dostrzegaj sukcesów, starań, komplementów, pracy włożonej w wasz dom, wyjazdy, wychowanie dzieci. Innym słowy nie doceniaj.
    Każdy z nas ma potrzebę zauważenia i docenienia. Gdy nie jest ona spełniona przez najbliższą osobę, nasz ukochany poszuka kogoś innego, który dostrzeże jego wartość.

  • Czułość i lojalność… Niby tak niewiele, a może to być fundamentem naprawdę cudownej relacji.
    Co do narcyzmu – aż przypomniał mi się wykładowca, który miał fiksację na jego punkcie – ekhem!- nieco nadużywał tego słowa. 😉

  • Tak jak już gdzieś słyszałam: ważne, żeby prosić, przekonywać partnera, a nie oczekiwać i stawiać mu warunków. Jeżeli nie chce kompromisu ani zgody w związku, droga wolna. Możliwe, że chce rozwijać tylko własne życie, ale nie chce zbudować wspólnego, w prawdziwym związku.

  • Ewelina K

    W związku dużo zmienia pojawienie się nowego członka rodziny – dziecka. Ta nowa sytuacja jest dość trudna dla kobiety, której przybywa obowiązków jak i dla mężczyzny ponieważ na pewien przez przynajmniej pierwsze miesiące życia potomka może czuć się odrzucony, na drugim planie. Trzeba w tedy spróbować zrozumieć drugą stronę aby nie dopuścić do rozpadu związku.

  • Bycie razem to codzienne wyzwanie i wybór między tym, czy wszczynać awanturę o rozlany sok i niepościelone łóżko, czy może jednak uzbroić się w cierpliwość i spokojnie porozmawiać? To wybory i rozmowy nad priorytetami, codziennymi drobnostkami i ważnymi sprawami. Trudna sztuka, ale warta zachodu 🙂

  • Maria

    Każdy związek wymaga poświęceń, zaufania i innych czynników które tworza go wyjątkowym.

  • Praca nad związkiem tyczy się obojga partnerów i chyba najbardziej frustrującym przypadkiem jest zaangażowanie jednej osoby, podczas gdy druga ma wszystko w nosie. W ogóle takich przypadków „nierównych szans” jest całe mnóstwo. Są i takie związki, w których jedna osoba rezygnuje z siebie, własnych ambicji, planów i zamierzeń, skupiając się nadmiernie na partnerze. Partner ten wcale nie musi być narcyzem ani egocentrykiem. W tym przypadku problematyczna jest niska samoocena i strasznie frustrująca mania uszczęśliwiania kogoś na siłę. Chyba najważniejsza dewiza dla każdego z partnerów brzmieć powinna: bądź przyjacielem partnera, ale i swoim. Strasznie to trudne połączyć miłość, oddanie i zdrowy egoizm.

  • Każdy związek wymaga pracy, nad nim, ale i nad samym sobą, często zapominamy, jak ważny jest szacunek, umiejętność rozmowy, osiągania kompromisów, na nic zda się narzucanie woli czy próba zmiany partnera według własnych koncepcji i wygód. 🙂
    Bookendorfina

  • Zastanawiam się, u kogo częściej występuje osobowość narcystyczna. Myślę, że u mężczyzn, ale mogę się mylić. Albo inaczej – nie mogę sobie przypomnieć kobiet o takich cechach 😉

  • Ooo. Mój mąż dokładnie do wszystkiego się stosuje 🙂 Chyba mu udostępnię ten post 🙂

  • Zgadzam się z tobą całkowicie, że w pogoni za codziennymi sprawami zapominamy o uczuciach. I to nas rujnuje, bo miłość powinniśmy okazywać sobie na codzien. Nie tylko od święta.

  • Wydaje mi się, że najgorsze jest połączenie punktów 1 i 5. Kiedy mamy wymagania, a nie mamy świadomości własnych słabości. Bycie w związku to ciągłe korygowanie swoich przyzwyczajeń i oczekiwań, a dzisiejsze czasy chyba nie są dobre dla związków własnie z tego powodu. Dzisiaj wszyscy mamy mieć pewność siebie, być najepsi. Nie możemy naginać się do czyichś potrzeb

  • Marta

    Najważniejsze to być sobą i akceptować osobę, z którą jesteśmy. To moim zdaniem jest kluczowe do zbudowania trwałej relacji

  • Zgodzę się z Tym co piszesz. Niestety zniszczyć związek jest łatwo, gorzej już go odbudować na nowo

  • Udany związek to tak naprawdę bardzo bardzo ciężka praca, ciągłe kompromisy, ale też chęć z obydwu stron, by podtrzymać tę magię która była na początku…
    Z czasem potrzeba też sporo wyczucia, by z jednej strony dać partnerowi wystarczająco dużo miejsca dla niego samego (dla jego pasji), ale też zadbać o czas wspólny, o coś co razem lubimy robić (ale tylko we dwoje – nie jako rodzina, jeśli taka jest już na naszym pokładzie). Pozdrawiam

  • Matka-Dietetyczka

    Kompromisy, praca obydwojga. Samo się nie zrobi 🙂

  • By związek przetrwał nawet największe sztormy potrzebny jest szacunek. Bardzo pomaga tez myślenie o szczęściu ale nie własnym, ale naszej drugiej połowy:)

  • Bardzo lubię takie długie teksty. Rzetelnie wyczerpałaś temat. I tytuł przewrotny:) ja lubię dawać i mieć jednocześnie przestrzeń w związku, przede wszystkim na to, żeby być sobą. Lubię pamiętać,że druga osoba jest ze mną z wyboru a nie przymusu.I staram się, by go nie żałowała;)

  • Myślę, że ważne jest, by pracować zarówno nad sobą, jak i wspólną relacją. Praca dotyczy dwóch stron. Trzeba też mówić otwarcie o tym, co nam nie odpowiada. Gdy będziemy to „zamiatać pod dywan ” -będzie kumulacja, a wtedy tylko gorzej. Zaufanie to podstawa, bez tego ciężko u udany związek.

  • Co jest dla mnie ważne w relacji z drugą osobą, na ile pozwala mi ona rozwijać własne zainteresowania.Pozwala czy wcale? Na ile potrafi mnie akceptować i podnosić na duchu.
    Czy ma do mnie zaufanie, a ja do niego?
    Na pewno wygląd jest na ostatnim miejscu. Ważne jest to jak się z tą osobą czuję.
    Tekst daje do myślenia.

  • Martyna Cieślińska

    Ciekawy tekst. Często niezdajemy sobie sprawy z tego jak łatwo możemy coś popsuć. Pozdrawiam

  • NotatkiNiki

    Tytuł przewrotny, ale treść bardzo istotna. Jeżeli dzieki lekturze choć jedna para bedzie szczęśliwsze, to i tak warto było go napisać. Brawo:)

  • Bycie w związku, to nieustanny kompromis. Nie można się poddawać, przy podejściu pod pierwszą górkę.

  • Najważniejsze – zaufanie, dzięki któremu możemy sobie dawać dużo przestrzeni. Lojalność. I umiejętność rozmawiania o wszystkim, nawet jeśli temat jest bardzo trudny.

  • moi-mili.pl

    Dobry, satysfakcjonujący związek nie jest nikomu dany raz na zawsze. To ciągła praca nad sobą (!), nie nad drugim człowiekiem, jak często sądzą ludzie. Ale warto…
    Pozdrawiam serdecznie,
    kw.

  • Marta Kluczna

    Być ze sobą na co dzień i żyć razem nie obok siebie. Czasami o tym zapominamy. Ten ppst na pewno da niektórym osobom wiele do myślenia 🙂

  • Eh…jeśli chodzi o cechy narcystyczne, to mam wrażenie, że dawniej miałam ich sporo, ale jakimś cudem ostatnio albo się ich wyzbyłam albo osłabły. W każdym razie jak nigdy zaczęłam doceniać właśnie tę czułość i bliskość, a lojalność była dla mnie ważna zawsze.

  • o chlopcu I

    Punkt pierwszy to chyba największy problem … robimy to zupełnie podświadomie … nie tylko w związku partnerskim

  • Bożena Jędral

    Jakiś czas temu pisałam o pięciu skutecznych sposobach na zrujnowanie każdego małżeństwa. Zdecydowanie inaczej to ujęłam niż ty 😉

  • Bardzo trafnie opisane! tych 5 sposobów kiedys przeszła, nie wszystkie ale niektóre. Człowiek uczy sie na błedach, by potem dojrzale wejść w poważny związek. Co dla mnie jest najwazniejsze w związku? zaufanie. Kiedys kochałam ale nie ufałam i to była męczarnia, ogromny ból. Teraz ufam i kocham. I co dla mnie jest jeszcze ważne to przyjaźń, aby zwiazek był udany, partner musi być moim przyjacielem 🙂
    ps. zrobie wszystko abym to ja tak wyglądała ze swoim mężem w przyszłosci jak na twoim obrazku 🙂

  • No mam nadzieję, że ten tekst nie utkwi nikomu w pamięci, bo brzmi jak nakłanianie do złego :p
    Utrwalanie negatywnych wartości to troszkę nie w Twoim stylu 🙂 Zdecydowanie wolę jak piszesz od tej strony pozytywnej, czyli co zrobić, by związek był trwały 🙂

  • Chociaż nasz związek nie jest jakiś zbyt długi (11 lat) to akceptujemy się pod każdym względem, nie kłócimy i rozumiemy bez słów. Co jest najważniejsze w naszym związku? Chyba zaufanie.

  • Och, jakie to prawdziwe… 1 i 5 – to moje słabości, ale się staram 😉

  • Dodałabym okt. 6 a może nawet pkt. 0 – Nie pielęgnuj łączącego Was uczucia na co dzień. Samo o siebie zadba.
    Są takie treści, które dobrze się podkreśla przez zaprzeczenie. Ten format bardzo tu pasuje.

  • Ja to bym z chęcią poczytała ciąg dalszy – jak sobie poradzić, jeśli partner naruszył zasadę zaufania i lojalności…? Niby poszło o pierdołę… a jednak ta pierdoła kuję i uwiera… 🙁

  • Bardzo fajny post! Troche ironia, bo ja mam blog poświęcony właśnie problemom z którymi się żony często borykają 😉

  • Gosia

    Wzajemna akceptacja i bycie ze sobą, a nie obok siebie. Wzajamne zaufanie to co może wpłynąć pozytywnie na związek. Piękny wpis

  • Agni

    Ja mam tylko jedno przemyślenie w kwestii związku.. Kiedyś nie było tylu rozwodów, bo ludzie naprawiali to co się popsuło, zamiast to wymieniać na nowe, jak to się dzieje w dzisiejszych czasach. Związek to praca dwóch osób i OBIE muszą chcieć coś w sobie zmienić. W sobie, nie w drugim człowieku. Miłość to nie tylko przyjemności, ale też obowiązki. Pozdrawiam

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com

  • Bardzo skłaniający do refleksji post, dziękuję Ci za niego.
    Tak naprawdę nie wiem jak to skomentować, bo muszę się zagłębić w tym co napisałaś, przemyśleć kilka spraw i wprowadzić je w życie.

  • Zdecydowanie ważne jest to, by zachować własną przestrzeń i umieć uszanować cudzą – nawet jeśli te własne przestrzenie mocno się rozmijają. Spotkałam się ostatnio z takim pięknym zdaniem: „ja jestem całością i cenię sobie swoją samotność, więc twoja obecność musi być lepsza niż moja samotność”. Bardzo to do mnie przemawia – związek to bycie razem dwóch całości, które wspólnie tworzą coś dla obu stron jeszcze lepszego. Przy takim podejściu chyba łatwiej pamiętać o tym, że druga osoba poza „my” ma też jakieś swoje „ja” i ma do niego prawo.

    Do wymienionych przez Ciebie pięciu sposobów zniszczenia związku dorzuciłabym jeszcze:
    -) mów za pomocą komunikatów „ty” zamiast „ja” i za pomocą kwantyfikatorów ogólnych („zawsze”, nigdy”, „wszystko”) zamiast odniesienia do konkretnych sytuacji;
    -) przy każdej kłótni wyciągaj z szafy sytuacje sprzed wielu lat i rób o nie zupełnie świeże awantury;
    -) w wypadku wątpliwości rozstrzygaj zawsze na niekorzyść drugiej strony;
    -) uderzaj we wrażliwe miejsca, najlepiej przy innych ludziach;
    -) a potem jeszcze się obrażaj, że druga strona taka przewrażliwiona i nie zna się na żartach;
    -) czytaj pocztę, SMS-y, notatki, cokolwiek prywatnego drugiej strony. Naruszaj prywatność, a potem miej pretensje, że druga strona jeszcze bardziej się od odgradza i ukrywa.
    A to przecież też nie wyczerpuje listy…

  • Ewelina Ewa Kraszyńska

    to co napisałaś chwilami odzwierciedla mojego faceta i przyznam , że coraz częściej myślę o rozstaniu.

  • Pięć kroków do zburzenia relacji… Świetnie to ujęłaś w tym tekście, bardzo fajnie się czyta i zaczyna myśleć, co dla nas w związku jest ważne. Zaufanie to dla mnie podstawa, w ogóle współgranie, wspólne plany, cele życiowe, priorytety, podobieństwa w fundamentach i podejściu do życia, ale też i budujące różnice w zainteresowaniach, codzienności etc.

  • Bardzo ciekawie napisane i daje wiele do myślenia…

  • Jak dla mnie podstawą jest właśnie zaufanie i lojalność. Nie wyobrażam sobie żyć z kimś, za kogo nie jestem pewna. Zaufanie to fundament.
    Masz rację, droga do zburzenia związku jest bardzo krótka i prosta. Ale o związek trzeba nieustannie dbać. Tak samo jak motywujemy siebie do pracy czy do życia, powinniśmy „motywować” nasz związek do rozkwitu. Marzy mi się, żeby na starość chodzić z mężem za rękę. Ale wiem, że to nie kwestia przypadku, tylko naszej ciężkiej pracy nad sobą i związkiem pomoże mi spełnić to marzenie.
    Piękny tekst <3 Daje do myślenia 🙂

  • Osobiście uważam, że bez zaufania i lojalności nie zbudujemy dobrego i trwałego związku. Ale na dobry związek pracuje się latami. 🙂 Jednak musimy pamiętać aby nie wymagać za dużo do siebie i od drugiej osoby 🙂
    Pozdrawiam

  • Ewa Szczepańska

    Uwazam, ze istotne w zwiazku sa rozmowy. Biegniemy faktycznie przed siebie, za praca, obowiazkami. Ale kazdy znajdzie chociaz chwile, aby wspolnie usiasc. Kazda minute wykorzystuje, aby spedzac z rodzina czas, aby moje dzieci w przyszlosci tez tak robily. Pieniadze szczescie przynosza na chwile. Ale przekazanie milosci moim malym obywatelom jezt bezcenne. Czy kiedy placza, czy na paluszku jest buba, czy po prostu ot tak nagle przytulic i powiedziec kocham Cie. Dobrze, ze moj Pan Tata ma wielkie serce. Po latach nauczylam go szczerosci, a gdy cos jezt nie tak to musi byc rozmowa, nie ma co odkladac na bok! Wtedy czuje sie to obustronne wsparcie. I to je to ❤❤❤ i tego kazdemu zycze.

  • świetny tekst, piękne fotki 🙂

  • Mama-na-obcasach

    Oj zniszczyć można naprawdę szybko, a odbudować i posklejać jest trudniej. Trzeba trafić na swoją połówkę, a na serio istnieje 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Trzeba wymagać nie tylko od partnera ale także od siebie, a romowa w wielu wypadkach może zdziałać cuda

  • Też uważam, ze znalazłoby się więcej powodów żeby zniszczyć udany związek…
    Te najważniejsze jednak chyba wypunktowałaś. Jestem z mężem już prawie 12 lat po ślubie i wiem że ciągle trzeba pielęgnować to uczucie jakie nas połączyło. Teraz mamy dużo mniej czasu dla siebie, bo już trójka dzieciaków, ale staramy się o wzajemne zrozumienie, kompromis, zaufanie i staramy się dostrzagać to co naprawdę istotne. Fajny wpis, prawdziwy.

  • No i rzecz istotna. Aby budować związek, potrzeba aby obie strony w równym stopniu się zaangażowały 🙂

  • Czasem zapominamy o tych podstawowych rzeczach.

  • Poszukująca Alla

    Sama prawda.
    Budowanie związku i miłości to ciężka i niekończąca się praca. Często o tym zapominamy. Do tego jesteśmy tylko ludźmi. Gdy byłam 20-latką myślałam, że prawdziwa miłość to adoracja, wsparcie, ciągła empatia i seks. Dziś, raptem 10 lat później, uważam, że to kłótnie – by móc zrozumieć to, co ważne i utworzyć to, co wspólne. To ciepła dłoń, która ciągnie Cię naprzód, gdy marzną Ci dłonie i czujesz, że utknąłeś w miejscu. To słowa, pomimo, że ma się dość rozmowy. To przepraszam, gdy gęstnieje atmosfera. I pewność, że gdyby miało się wybierać jeszcze raz, dokonałoby się tego samego wyboru <3

  • Racja, nad związkiem trzeba codziennie pracować 🙂

  • Każdy jest trochę narcyzem… grunt zeby nie przesadzac 😉 bo zdrowa dawka jest w zwiazku rowniez bardzo potrzebna zeby nie zatracic własnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.

  • Niestety, dużo łatwiej jest coś zepsuć niż stworzyć lub nawet naprawić. Podstawą mojego związku, prócz miłości jest to że się z mężem po prostu lubimy. Jesteśmy przyjaciółmi. Cyba w części związków tego brakuje.

  • Sylwia Kuba

    O miłość trzeba dbać każdego dnia. Akceptować partnera jakim jest wbrew jego wadom. Słuchamy, mówmy, a będziemy rozumieć.
    Jak zawsze pięknie napisane.
    Rady jak najbardziej trafione.
    Buziaki

  • Sama prawda 🙂 Trzeba rozmawiać, trzeba słuchać, trzeba iść na kompromis. I akceptować, że partner może mieć odmienne zdanie.

  • Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku 🙂

  • Cudoene sposoby i banalnie proste:) zapamietam, jak będę chciała wymienić na nowszy model. 🙂 żartuję! Warto zaangażować sie i na kazdym etapie dbać o relację naeet w biegu z dziecmi na rekach.

  • W samo sedno z tymi 5 zasadami 🙂
    Jeden z moich poprzednich związków chyba zaliczył wszystkie 5 – nie dziwne, że trwał niecałe pół roku… z tej perspektywy o pół roku za długo 😛

  • Aleksandra Ćmachowska

    Na psychiatrii spotkałam się z zaburzeniami osobowości, oczywiście osobowość narcystyczna była jedną z nich, czasem trudno rozróżnić narcyzm od typu Borderline, a nawet lekkiej manii w zaburzeniu afektywnym dwubiegunowym. Te 5 kroków które przytoczyłaś to idealny opis złej strony, każdej z przytoczonych przeze mnie osobowości. Tego typu charaktery są chwiejne i niestałe, trudno im ufać. Kierują się własnym dobrem i potrafią same mydlić sobie oczy. Potrzeba im uwagi otoczenia, co może prowadzić do zdrad. Niestety często, aby z tego typu osobą zbudować szczęśliwy związek ląduje się na kanapie u psychologa. I to nieraz we dwójkę. Świetny, ciekawy artykuł! Intrygują mnie zaburzenia psychiczne :). Tulę!

  • 5 punktów do samozagłady małżeństwa.
    Tak to postrzegam.
    Jak zwykle cudowny artykuł 🙂

  • Melduję Gotowość

    Zgadzam się z tym, że te rzeczy mogą zniszczyć związek. Ogólnie uważam, że romantyzm zabija związki, bo zazwyczaj jest sztuczny. Chcemy dostawać kwiatki, co chwilę słyszeć jakieś miłe słówka, no po prostu żyć w bajce a jak dojdzie do konfrontacji z rzeczywistością to nie potrafimy sobie z tym poradzić, bo w głowie mamy wyidealizowany obraz związku.

  • Dobrze powiedziane. Akurat u mnie mój partner mi się nigdy nie podobał z wyglądu, ale przez lata był moim najbliższym przyjacielem, z którym mogłam o wszystkim porozmawiać, który znał mnie najlepiej ze wszystkich i któremu mogłam zaufać. A teraz jesteśmy razem od dwóch lat i w przyszłym miesiącu rodzi nam się córeczka. I jestem w pełni świadoma, że od zawsze byłam bardzo egoistyczną osoba, ale bardzo często szczerze, aż dosłownie do bólu, rozmawiamy wytykając sobie na spokojnie wszystko, mówiąc co się nam podoba a co nie, czego nie rozumiemy, z czym się nie zgadzamy i jak się czujemy. I to pomaga. Pracujemy nad sobą i uczymy się siebie nawzajem. Ciągle popełniamy błędy ale staramy się być oraz lepsi 🙂
    Dlatego tez całkowicie się zgadzam z twoimi słowami, bo miałam okazje to sprawdzać na własnej skórze 🙂