wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Po publikacji artykułów „Klaps, klapsik, klapsiczek – co się dzieje kiedy bijesz swoje dziecko„, „Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”. 9 faktów, które każdy rodzić powinien znać„, „Jak rozmawiać z dzieckiem oraz jak z nim nie rozmawiać„, otrzymałam od Was mnóstwo pytań dotyczących tego:

Jak uczyć dziecko odpowiedzialności za swoje zachowanie bez stosowania kar?

Myślę, że w pierwszej kolejności powinniśmy zastanowić się czym jest odpowiedzialność za swoje postępowanie?

Odpowiedzialność za swoje postępowanie

W moim rozumieniu jest to, przyjęcie konsekwencji za swoje zachowanie, w tym zadośćuczynienie z jednoczesnym unikaniem powtórek, niezależnie od tego czy my jako autorytet jesteśmy w pobliżu czy też nie.

Tak naprawdę mówimy o wychowaniu „moralnego dziecka”, które będzie chciało właściwie postępować i czynić dobre uczynki. No właśnie kluczowym wydaje się słowo „chciało” – bo w podejściu, które opisuję nie chodzi o to by dziecko robiło coś ze strachu, tylko świadomie podejmowało dobre decyzje.

Spora część rodziców zakłada, że ​​kara jest tym, co pomaga ludziom w podjęciu decyzji o wykonaniu czegoś dobrego. Idąc tym tokiem myślenia, można przypuszczać, że jeśli nie karzemy naszych dzieci, to będą one dorastały robiąc złe rzeczy…

Niestety, takie rozumowanie stanowi ponurą stronę naszej, ludzkiej natury, duża rola w tym stereotypów i wpojonych na przestrzeni lat pokoleniowych przekonań wychowawczych…

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Na szczęście przekonanie to jest błędne.

Zastanawiam się nad tym, skąd w ogóle wziął się ten szalony pomysł, że aby zmienić zachowanie dziecka na lepsze, musimy najpierw sprawić by poczuło się gorzej?

Przypomnijmy sobie sytuację, w której czuliśmy się upokorzeni bądź niesprawiedliwie potraktowani. Czy sytuacja ta sprawiła, że byliśmy skłonni do współpracy i chętni do lepszych zachowań?

Kwestia ta jest na tyle istotna i interesująca, że podjęto wiele badań wskazujących na to, że ​

karane ​dzieci są mniej skłonne do dokonywania pozytywnych wyborów moralnych.

Żeby nie pozostać gołosłowną przyjrzyjmy się teraz wpływowi kary na dziecięce zachowanie.

Do czego prowadzi stosowanie kar

  • Kara sprawia, że dziecko koncentruje się na „konsekwencjach” i własnym, negatywnym samopoczuciu, które bez wątpienia odczuwa po jej zastosowaniu. Maluch ignoruje natomiast ważne następstwa swojego negatywnego zachowania, dotyczące innych osób. W efekcie kara sprawia, że dziecko skupia uwagę na sobie, staje się bardziej egocentryczne i mniej empatyczne.
  • Kara sprawia, że ​​dziecko wchodzi w rolę złej osoby, a wszystko nabiera znaczenia samospełniającego się proroctwa, więc prawdopodobieństwo powtórzenia złego zachowania jest większe.
  • To do czego kara prowadzi w najbardziej wyrazisty sposób jest, zwiększenie chęci do jej unikania. W jaki sposób? Otóż nie poprzez zmianę zachowania na lepsze, a poprzez przechytrzenie osoby karzącej. Wniosek nasuwa się sam – kara sprzyja nieuczciwości. 
  • Z perspektywy dziecka kara wiąże się z niesprawiedliwością, której otwarcie maluch się sprzeciwia. W związku z tym, że mimo złożonego wniosku, sprzeciw został oddalony i kara się odbyła, dziecko otrzymuje informację, że prawo i władza leżą w ręku silniejszego. Jak sądzicie, jaki ma to wpływ na prawdopodobieństwo dokonywania moralnie słusznych wyborów?
  • Kara – nawet „czas na wyciszenie – timeout” – osłabia naszą relację z dzieckiem. Pamiętajmy, że nasza więź z maluchem powstaje z codziennych niuansów, drobiazgów, nawet najmniej dostrzegalnych zdarzeń. Zasada jest taka, że im dziecko jest mniej z nami związane, im słabsza więź, tym gorsze będzie jego zachowanie.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

  • Kara nie pomaga dziecku w uporaniu się z emocjami, które doprowadziły do niewłaściwego zachowania. Są one tylko „spychane” na dalszy plan, po to by gdy tylko pojawi się możliwość pojawić się ponownie i spowodować niepożądane zachowanie.
  • Kara sprawia, że ​​maluch koncentruje się tylko na sobie i obwinia innych za to co go spotkało. Absolutnie nie analizuje i nie myśli o tym, jak jego zachowanie wpłynęło na innych.
  • Kara tworzy zewnętrzne umiejscowienie kontroli – z udziałem autorytetu. Dziecko rzeczywiście przychodzi do rodzica przyznając się do niewłaściwego zachowania – co wygląda jak przyjęcie odpowiedzialności. Postępowanie to wynika bardziej z obawy przed autorytetem=karą, niżeli ze świadomego brania odpowiedzialności za swoje zachowanie, któremu towarzyszy wolny wybór.

Przeprowadzone badania sugerują, że

dzieci, które są karane, wykazują więcej złych, niepożądanych zachowań, – a nie mniej.

Nie jest tak, ponieważ dzieci, które się źle zachowują są częściej karane, a dlatego, że dzieci, które są karane częściej wykazują tendencję do złego zachowania.

Karanie niszczy relację rodzic-dziecko, sprawia, że ​​dziecko przyjmuję defensywną postawę. Egzekwowanie kary i stres z tym związany sprawia, że malucha „zalewa” fala adrenaliny i innych hormonów mobilizujących organizm do walki lub ucieczki, przez co automatycznie organizm wyłącza możliwości rozumowania. Przecież każdy z nas, jak jest zdenerwowany nie jest w stanie racjonalnie myśleć, kierują nami impulsy, a żeby podjąć decyzję, czy odpowiednio zareagować musimy najpierw ochłonąć. Z dziećmi jest analogicznie. Maluchy szybko zapominają o „złym” zachowaniu, które doprowadziło do ​​otrzymanej kary. Są bowiem zbyt zajęte obroną – ucieczką, instynktową „walką o przetrwanie”.

Zatem skoro kara uczy dzieci wyciągania błędnych wniosków, co zmotywuje nasze niepokorne maluchy do właściwego postępowania?

Dobre zachowanie – jak to działa?

Dzieci najwięcej uczą się w praktyce. Najbardziej skutecznym sposobem nauki jest modelowanie i traktowanie ich tak, jak chcemy, żeby one traktowały innych: ze współczuciem i zrozumieniem.

Nasze zachowanie ma proste przełożenie na zachowanie dzieci, jeżeli „częstujemy” je klapsem, karzemy czy krzyczymy uczymy ich niepożądanych, agresywnych metod postępowania z innymi.

„Przecież skoro mama mnie kocha i postępuje w ten sposób w stosunku do mnie, to nie może to być nic złego. Takie zachowanie jest skutecznym sposobem egzekwowania swoich oczekiwań.”

Nawet wspomniany wcześniej „time-out” – tzw. symboliczne porzucenie – to nic innego jak pozostawienie malucha samego ze swoimi wielkimi, przerażającymi uczuciami. Pomyśleć, że postępujemy tak, właśnie wtedy, kiedy potrzebuje nas najbardziej, kiedy sam nie rozumie, dlaczego targają nim takie emocje, czym one są i czy przeminą.

Zamiast tego, jestem zwolenniczką i polecam „Time-In”. To ten moment, podczas którego w niekomfortowej sytuacji, staramy się stworzyć poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i ciepła. Tak, aby pomóc dziecku uporać się i zrozumieć uczucia, które przyczyniły się do jego niewłaściwego zachowania.

Nie jest to proste, przecież tak samo, jak dzieckiem, tak i nami targają gwałtowne emocje. Dajmy sobie chwilę na ochłonięcie, nie traktujmy dziecka jako idealnego obiektu do rozładowania negatywnych emocji. To, że powinniśmy wspierać małego człowieka w doświadczaniu i uczeniu się emocji, nie oznacza, że nie wprowadzamy go w świat norm i społecznych zasad.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Jedno drugiego nie wyklucza możemy i powinniśmy jednocześnie zaznaczać i podkreślać granice. Mówiąc o tym czego nie należy robić. „Nie wybiegamy na ulicę, nie bijemy innych dzieci, nie sikamy na dywan, nie zrywamy tulipanów z ogródka sąsiadów, nie dokuczamy psu”, oraz wskazując na to co robić powinniśmy, prezentując prawidłowe wzorce zachowania.
Nie musimy posuwać się do wymierzania kar, by ustanowić granice i nauczyć właściwego postępowania.

Zapewne zwolennicy kar zastanawiają się nad tym w jaki sposób dziecko nauczy się postępowania zgodnie z wyznaczonymi zasadami, bez „dyscyplinowania” go, gdy je złamie?

Przecież przywykliśmy do tego, że należy dać odpowiednią „nauczkę” temu kto nie stosuje się do ustanowionych reguł. Przecież lekki wstrząsik nikomu nie zaszkodził…?

Co zatem zyskujemy hartując spokojnego ducha? Jeśli postępujemy w sposób opanowany (co zdecydowanie nie jest łatwe), bez stwarzania dramatycznych sytuacji, zyskujemy większą akceptację malucha dla postawionych przez nas granic i większą gotowość do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie.

Dlaczego? Ponieważ mali obserwatorzy w tak niekomfortowej sytuacji widzą nas, rodziców, jako osoby panujące nad sobą, korzystające z umiejętności samoregulacji. Przez modelowanie uczą się zarządzać swoimi emocjami patrząc w nas, jak w lustro i naśladując.

8 kroków prowadzących do zmiany zachowania bez zastosowania kary

1. Ochłoń – reguluj własne emocje

W ten sposób dzieci uczą się jak zarządzać emocjami. Jesteśmy wzorem do naśladowania. Nie należy działać, gdy jesteśmy zdenerwowani. Głęboki oddech i chwila zwłoki pomogą się uspokoić. Będąc zdenerwowanym ciężko jest oprzeć się impulsowi wymierzenia kary i wpojonemu przez pokolenia wychowawczemu stereotypowi.

2. Wczuj się w uczucia – uruchom empatię

Gdy dziecko jest poddane działaniu adrenaliny i innych hormonów walki lub ucieczki, niczego się nie nauczy.

Zapamiętaj to, zapisz na kartce i powieś na lodówce. Zatem zamiast wykładów, wystarczy, że pobędziesz z nim w tym samym pokoju, do czasu aż emocje opadną, postarasz się zrozumieć co w tej chwili odczuwa mały człowiek. Jeżeli maluch rzuca się i miota, nie próbuj przemówić mu do rozsądku. Wystarczy, że będziesz obok stwarzając bezpieczne warunki sprzyjające rozmowie. Odczujesz, stopniowe rozładowanie emocji i zauważysz większą zdolność „złośnika” do wysłuchania Twoich wskazówek.

3. Daj wsparcie będące nauką

Myślę, że najlepszym sposobem na wyjaśnienie tego „co autor ma myśli” jest odwołanie się do analogii do nauki korzystania z nocnika. Na samym początku nocnikowej przygody jesteśmy bardzo zaangażowani w ten proces. Obserwujemy jak stopniowo maluch bierze coraz większą odpowiedzialność za działanie, aż w końcu jest całkowicie samowystarczalny 😉.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Tę samą zasadę stosujemy podczas nauki mówienia „dziękuję”, odrabiania lekcji i wielu, wielu innych rzeczy. Procedury są nieocenione i niezastąpione, ponieważ stanowią fundament do nauki podstawowych umiejętności. Możemy być wściekli, że po raz kolejny dziecko zapomniało rękawiczek, czapki czy książki, jednak pamiętajmy, że krzyki nie pomogą dziecku w zapamiętaniu i nie powielaniu tego błędu.

4. Bądź blisko zanim skorygujesz

Nasze zdanie, zachowanie, zasady mają największy wpływ na małego szkraba wtedy, gdy jesteśmy mu bliscy.

Bliscy, co to oznacza?

Przecież, każdy rodzic jest całym światem dla swojego dziecka… Oczywiście, że tak, jesteśmy dla malucha najważniejszą istotą na ziemi. Jednak mogą nas łączyć z dzieckiem różne rodzaje więzi (na ten temat przeczytasz w innym poście). Dziś wiemy, że tak długo, jak dziecko jest w stanie stworzyć bezpieczną i trwałą więź z rodzicem, będzie w stanie tworzyć zdrowe relacje z innymi ludźmi.

Zatem mając bliską – bezpieczną więź z dzieckiem, jesteśmy dla niego wzorem, który chce naśladować, przy którym chce się rozwijać i od którego chce się uczyć. Najważniejsze byśmy pamiętali, że bardzo często przyczyną złego zachowania dziecka, jest jego negatywne mniemanie o sobie oraz słaba relacja z rodzicem.

Utrzymaj kontakt wzrokowy – nazwij uczucie: „Jesteś teraz bardzo zdenerwowany.”
Połóż rękę na ramieniu – odkryj obawy: „Boisz się powiedzieć mi o ciastkach?”.
Pochyl się do poziomu dziecka i otwórz przestrzeń do rozmowy: „Widzę, że jesteś rozgniewany… Spróbuj mi opowiedzieć czego potrzebujesz.
Weź dziecko na ręce i przytul: „Dziś masz trudniejszy dzień, prawda?”

5. Ustaw granice – z empatią

Tak, jak wspomniałam wcześniej, powinniśmy ustanawiać zasady. Jednak możemy to zrobić z uwzględnieniem perspektywy malucha. Kiedy dzieci czują się zrozumiane, są bardziej skłonne zaakceptować postawione im granice (z resztą któż z nas nie jest 😉). Daj możliwość wyboru bądź wskazówki, co może zrobić, aby zaspokoić swoje potrzeby zgodnie z ustalonymi zasadami.

„Chciałeś, żeby Kasia się przesunęła, dlatego ją popchnąłeś. Nie popychamy. Popychanie boli. Powiedz do niej: Przesuń się proszę.”

 „Nie gryziemy! Jesteś bardzo, bardzo zła, ale musisz powiedzieć swojemu bratu o co Ci chodzi, bez używania zębów.”

„Rozumiem, że chciałabyś dłużej się bawić… trudno jest przestać grać i zacząć się przygotowywać do kąpieli. Przyszła jednak pora, więc chodźmy …”

„Nie rzucamy piłką w domu. Możesz grać w piłkę na zewnątrz bądź rzucać w domu pluszakami.”

6. Naucz dzieci naprawiania popełnionych błędów

Możemy rozpocząć od najprostszych kwestii, prezentowania dziecku, że każdy sprząta zrobiony przez siebie bałagan. Podając dziecku papierowy ręcznik i pomagając mu zetrzeć rozlane mleko, bez zbędnej dyskusji na ten temat, poniżania, wywoływania poczucia wstydu i winy. Gdy dziecko jest nieco starsze, zasugeruj, że gdy się uspokoi po wcześniejszej kłótni z siostrą, samo może znaleźć sposób na pojednanie: przytulenie, rysunek, propozycja wspólnej gry.

To co chcemy uzyskać, czego nauczyć naszego malucha to wartości płynącej z umiejętności przepraszania i proszenia o wybaczenie. Po raz kolejny najłatwiej i najskuteczniej jest być wzorem, który w konkretnych domowych sytuacjach, odpowiednio się zachowuje.

7. Powiedz – tak.

Dzieci poproszone w odpowiedni sposób, są w stanie dla nas zrobić niemal wszystko. Naszą rolą jest znaleźć formę, która do nich przemówi. Osobiście polecam pracę nad umiejętnością mówienia „tak” zamiast „nie” (pisałam o tym tutaj).

„Tak, to jest pora, by się wykąpać, i TAK pomogę Ci, i TAK możemy zostawić zbudowaną wieżę, i TAK przeczytamy dodatkową bajkę, jeśli się pospieszymy i TAK uwielbiam Cię, i Tak jestem bardzo szczęśliwa, że jestem Twoim rodzicem. TAK, TAK, TAK”

8. Buduj więź każdego dnia

Pamiętaj, że każda interakcja jest okazją zarówno do zbudowania więzi, jak i do jej stopniowego niszczenia. Przynajmniej raz dziennie, odłóż telefon, wyłącz komputer i powiedz dziecku:

„Jestem cała Twoja przez następne 20 minut. Co będziemy robić? Na co masz ochotę?”

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Wykorzystaj ten czas na wygłupy, przytulanie, rozmowę – bądź rodzicem obecnym w 100%. Po raz kolejny ważna jest jakość spędzonego wspólnie czasu, a nie jego ilość – choć w przypadku dzieci tego czasu nigdy za wiele. Nie mniej jednak zdecydowanie liczy się to jak wykorzystujemy wspólne chwile – twórzmy wartościowe wspomnienia.

Pamiętajmy, że chcąc być częścią dziecięcych wspomnień jutro – musimy być obecni w życiu naszych pociech już dziś.

Warto pamiętać, że do każdego małego człowieka, do każdej rodziny powinniśmy podchodzić indywidualnie. Przeglądając metody wychowawcze wybierajmy te najbardziej odpowiednie dla nas, mające szanse zadziałać w naszej rodzinie i przynieść pożądany efekt.

Podejmując decyzję zachowujmy rozwagę, zróbmy wszystko by był to mądry i odpowiedzialny wybór. Kierując się troską o dziecko, miłością do niego, a nie chęcią odreagowania własnej złości czy frustracji. Stosowane metody powinny być dostosowane do wieku dziecka, stopnia przewinienia. W żadnym razie nie powinny odbierać dziecku godności i poczucia własnej wartości. Uczmy pokazując np. konsekwencje czynów (zniszczysz zabawkę, nie będziesz jej miał).

Wiem, że trudno jest to czytać, jeszcze trudniej wprowadzić w życie, jednak zapewniam Was, że warto zwiększać swoją świadomość, rozwijać w sobie umiejętność widzenia rzeczywistości z perspektywy dziecka oraz zdobywać wiedzę o jego rozwoju.

 

Dodatkowo może Cię zainteresować:

 

W jaki sposób Wy kształtujecie poczucie odpowiedzialności Waszych pociech?

Czy udaje Wam się unikać stosowania kar?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

 

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

 

 

  • A co jeśli dziecko np. broi w kościele, wyrywa się, biega po całym kościele albo i przed kościołem (bo w końcu wymiekasz i wchodzisz na zewnatrz), Hałasuje , krzyczy i przeszkadza innym a ty poraz setny ze spokojem zwracasz mu uwagę a ono nie słucha i zachowuje się jeszcze gorzej .. i to nie jest dwu trzy latek tylko 6latek który powinien już kumac o co chodzi gdy mówi się o byciu cicho i o kulturalnym zachowaniu w miejscach które tego wymagają. Zrezygnować z chodzenia do kościoła ? przecież to będzie nagroda dla niego a rodzic chce wychować dziecko w duchu chrześcijaństwa tak by za 2 lata mogło pójść do komunii.

  • Och gdyby to tak działało w praktyce….
    Ale masz rację, karanie daje niestety odwrotny skutek i wzbudza w dzieciach więcej negatywnych emocji, zrobią coś tylko po to by uniknąć kary!

    • Oczywiście to jest bardzo trudne, bo efektow nie widać od razu. Potrzeba również od nas rodziców wysokiej dawki samokontroli i dystansu- co w kryzysowej sytuacji graniczy niemal z cudem. Jednak warto pracować nad metodami wychowawczyni nie uwzględniającymi przemocy. To lokata długoterminowa, ale wysokoprocentowana- warto zainwestować czas i trud.❤️

  • Wspaniały komentarz ❤️.
    Serdecznie Was pozdrawiam

  • Ania

    Pamiętam jedną jedyną sytuację gdy dostałam od ojca po dupie, bo przebiegłam na czerwonym świetle przez ulice i prawie potrącił mnie bus. Czego mnie to nauczyło? Żeby zawsze się upewnić, że ojciec nie patrzy przez okno gdy przebiegam przez ulice na czerwonym świetle. Tyle jeśli chodzi o kary :/

  • Sama pamiętam, że kiedyś bardzo bałam się kary za różne rzeczy, a nie możliwych negatywnych konsekwencji swoich zabaw. Ale i tak robiłam różne rzeczy, szczególnie te, których rodzice Zabraniali. Przecież trzeba było to sprawdzić (z nudów), tak z ciekawości 🙂
    Więc TAK, kary raczej nie mają sensu. Bo wykluczają Rozmowę…

  • Kilka fajnych rad – które na pewno się przydadzą.

  • Ależ ciekawy wpis. Chłonę takowe bo jestem mamą niemowlaczka. Zawsze po dawce takiej informacji dochodzę do wniosku, że rola rodzica, matki to najważniejsza rola mojego życia. Najbardziej odpowiedzialna. Mam wpływ na formowanie młodego człowieka.

  • Ten etap mam już za sobą. Moje dziecię w listopadzie kończy 18 lat. Kary – czasem były. Klap – zdarzył się. Wrzeszczenie – muszę przyznać, że do pewnego etapu czasem wrzasnęłam. Na szczęście szybko zrozumiałam, że to nie wyjście z sytuacji. Zaczęły się wspólne rozmowy, tłumaczenie i o dziwo pomogło. No cóż macierzyństwa nikt nie uczy, błędy się popełnia. Dziś mogę powiedzieć, że moje dziecko wyrosło na porządnego, myślącego i samodzielnego człowieka. Podziwiam go za jego dojrzałość i wytrwałość w tym wieku.

    • Małgosiu Twoje słowa odzwierciedlają obraz macierzyństwo. Nikt z nas nie jest idealny i nieomylny- ważne byśmy potrafiły wyciągać wnioski z popełnianych błędów.
      Serdecznie Ci gratuluje świadomego rodzicielstwa i wspaniałych efektów wychowawczych.

  • aha, widzę że i tu nie dodał sie komentarz mój…hehhh… chciałam napisać że widzę że w dobrą stronę pedagogika idzie

  • Daleko mi do posiadania dzieci, ale poczytałam z przyjemnością 🙂

  • Ewelina Rola

    Bardzo pomocny wpis

  • Bardzo dobry tekst. Przysiadłam do niego i pochłonęłam z wielkim zainteresowaniem.

    Mam w domu małego urwisa i jeszcze kar nie praktykowałam, bo młoda jest na to jeszcze za mała, ale nie ukrywam, że rozważałam to już w niektórych sytuacjach. Twój tekst mocno daje do myślenia, szczególnie we fragmentach mówiących o tym, jak wygląda wymierzenie kary z perspektywy dziecka.

  • Najtrudniej jest mi ustawić granice. Najczęściej dzieci je przejraczają a to rodzi frustrację. Ale pracuję nad tym.

    • Najwazniejsza jest nasza praca i konsekwencja, reszta przyjdzie z czasem.

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Nie mam swoich dzieci, ale moim zdaniem mały klaps (bardzo, bardzo rzadko), nie jest szkodliwy. Ale prawdopodobnie rzeczywistość zmieni moje podejście, kiedy tylko zostanę matką 🙂

    • Ania

      Jest bardzo szkodliwy. Uczy dziecko że silniejszy ma racje bo właśnie jest silniejszy i że jak „coś mi nie pasuje w zachowaniu innych to mu trzasne”. Jak kogoś kochasz to go nie bijesz. Tak, klaps to bicie-naruszenie nietykalności cielesnej (niezgodne z prawem).

      • Świetnie powiedziane – trafiłaś w sedno.

  • Rewelacyjny wpis, myślę że przyda się zarówno mi jak i kilku moim koleżankom

  • Ewa Wlaźlik

    Ja jestem bardzo przeciwna stosowania jakimkolwiek kar. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa 🙂 Życie z dzieckiem jest bardzo ważne, a nie obok dziecka.

  • Bożena Jędral

    Nieco zmieniłam podejście do wychowania. Mam 20 letniego syna. Nie stosowałam kar, motywowałam. Jednak nie wszystko szło zgodnie z moimi oczekiwaniami. Niestety wyrósł na człowieka, który nie rozumie czym są konsekwencje 🙁

  • Bardzo cenny wpis, daje mnóstwo impulsów do refleksji nad sposobem budowania właściwej relacji na linii dziecko-rodzice. Pozdrawiam

  • Bardzo merytoryczny wpis. Ja już jestem przekonany, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Myślę, że każdemu rodzicowi puszczają czasami nerwy i to już jest jakaś forma kary dla dziecka…

  • Jeśli jest się dzieckiem, które było karane w dzieciństwie automatycznie szukałam innych rozwiązań w stosunku do naszych dzieci. To nie jest łatwe, ale się nie poddaję.

  • wychowanie dziecka jeszcze przede mną, ale lubię czytać tego typu posty, aby mieć wiedzę na przyszłość. Ja pamiętam, że zbyt wiele kar nie miałam.

  • Karola, dziękuję <3 – teraz to mi słodzisz 😉
    A tak przy okazji, kim się inspirujesz? Podzielisz się? Chętnie i ja bym się zainspirowała 🙂

    • Sylvia pisałam całkiem szczerze – podziwiam Cię na wielu płaszczyznach. Co do innych inspiracji to jedną z nich jest Anna Borzeszkowska, z którą, ku mojej ogromnej radości, udało mi się przeprowadzić wywiad, więc już niebawem przedstawię Panią Anię na blogu.

      • Karola, to tym bardziej Ci dziękuję :*
        Pani Anny nie znam, ale chętnie poznam. Czy chodzi o Panią Annę z Polskiego Instytutu Mindfulness? Jeśli tak, to nie mogę się doczekać 😀
        Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Karola, myślę, że warto, byś wiedziała o tym, że robisz fantastyczne rzeczy. Zobacz, ile osób to czyta. Samo mówi za siebie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie! :*

  • Brzmi mądrze, brzmi sensownie – niby coraz więcej ludzi się ku temu skłania, a jak co do czego, wracają do „niebite dziecko wyrośnie na bandytę”. Nie dalej jak wczoraj czytałam tyrady o wymyślaniu kar dla dziecka, które jeszcze nie mówi i zamykaniu go samego w pokoju jak płacze, żeby bachor się za bardzo rozpieszczony nie poczuł. I o tresowaniu niemowlęcia jak psa – oczywiście mądrości te płynęły od osób, które starają się sprawiać wrażenie inteligentnych i rozsądnych.

  • Anna Mierzyńska

    Nie karzę swojego dziecka – chyba że karą jest moje chwilowe niezadowolenie lub złość. Ale potem siadamy rozwiązywać problem. Bo chyba w tym cała rzec,z tak jak piszesz – by w trudnych sytuacjach umieć pokazać dziecku, jak to rozwiązać i naprawić.

  • Mam nadzieję, że za jakieś siedem lat, może wcześniej – tutaj akurat mam najmniej do powiedzenia w związku, aż szok – wrócę do tego artykułu i jeszcze raz przeczytam go od deski do deski. Bo warto. Bo trzeba sobie wmawiać, że to jest to dobre wychowanie. Napisałem wmawiać – chodzi mi tutaj o fakt, że zdaję sobie sprawę, iż klaps jest zły, ale sam zostałem tak wychowany i gdzieś to we mnie siedzi dalej.

    Taka ciekawostka: gdy się z kimś rozmawia i nawet delikatnie zmieni się ton, inaczej zaakcentuje słowo, powie się o jedno słowo mniej – można osiągnąć dużo więcej. Sprawdzone. Działa.

  • Izabela Wojciuk

    Świetny artykuł i daje dużo do myślenia 🙂

  • Rodzice na mnie praktykowali kary i zawsze się buntowałam. Na swoim przykładzie przyznam Ci całkowitą rację.

  • Bardzo dobryb wpis, jestem zdania, że przemoc i stosowanie kar nigdyw nie będzie rozwiązaniem, jakakolwiek. Nie mam jeszcze dzieci, ale na pewno juzjeszcze wiem do czego nie bede chcial dopuscic 🙂

  • Bardzo dobry i wartościowy wpis. Chciałbym aby więcej osób myślało w ten sposób i rozwijało się, a nie transferowało zaszłe metody wychowawcze na swoje dzieci. Rozwijamy się i świat idzie do przodu, a stare czasy wcale nie były takie dobre.

  • Dzieci jeszcze nie mam, ale i tak uważam, że warto przeczytać Twój wpis i dowiedzieć się paru rzeczy. Szczególnie dla osoby niedoświadczonej jak ja jest to kopalnia wiedzy.

  • Bardzo fajnie, że piszesz tutaj o tłumaczeniu dziecku, dlaczego nie powinno czegoś robić. Ja nie jestem mamą, ale wielu znajomych ma dzieci i często pada stwierdzenie nie rób, tak, bo nie, bo nie wolno. Ale dziecko nie wie dlaczego nie wolno, więc takie krótkie tłumaczenie będzie dla niego rozwiązaną zagadką 🙂

  • Paulina

    Nie jestem jeszcze mamą i temat mnie co prawda nie dotyczy, ale lubię poczytać Twoje wpisy, są konkretne, mądre i bardzo życiowe 🙂 pozdrawiam

  • bardzo ciekawy artykuł, podrzucę go znajomym mamom 🙂

  • bardzo ciekawy i porządnie zrobiony wpis, który jakby nie patrzeć zmusza do refleksji 🙂

  • KrasnaLove Myśli

    Ciekawy wpis, skłaniający do refleksji 🙂 Pomimo tego, że poruszyłaś we wpisie dość trudny i wymagający temat podoba mi się to, że zawarłaś w nim bardzo dużo porad, które powinien znać i stosować w życiu codziennym każdy rodzic podkreślam każdy rodzic. Niech sobie to każdy wydrukuje i powiesi na lodówce!

  • Patrycja Czubak

    Wprawdzie nie mam jeszcze swoich dzieci, ale kiedyś sama byłam dzieckiem i bardzo dobrze pamiętam uczucia, jakie towarzyszyły mi, kiedy otrzymywałam klapsy. Są to dokładnie takie same uczucia, jakie opisujesz tutaj. Nie uczyło mnie to dobrych zachowań, wręcz przeciwnie robiłam wszystko, aby przechytrzyć swoich rodziców. Również rosnąca wściekłość i poczucie niesprawiedliwości nie wpływało dobrze na nasze relacje. Jest to bardzo dobrze przygotowany i opisany wpis, który powinien przeczytać każdy rodzic. Pozdrawiam

  • Masz racje, ze takie nastawienie do stosowania kar wynika z zakorzenionych pokoleniowo przekonaniach i stereotypach. Mysle jednak ze jest coraz wiecej swiadomych rodzicow, ktorzy pracuja nad tym by unikac kar a sytuacje trudne rozwiazywac w podane przez Ciebie sposoby. Bardzo wartosciowy wpis jak zawsze 🙂

  • Fantastyczny artykuł, genialna instrukcja obsługi.
    Myślę, że na każdej szkole rodzenia mogliby ją rozdawać, i potem przysyłać na pierwsze urodziny, na drugie, na trzecie…
    Genialne :*

  • Justyna

    Ciekawe informacje. Ja staram się rozmawiać i tłumaczyć mojej 2 letniej księżniczce. Ale czasami po prostu nie mam już nerwów i kara jest jedyną możliwością.

  • Tekst ważny i potrzebny. Nawet dziś słyszy się, że klaps to nic takiego, że tylko kary mogą dziecko czegoś nauczyć. A to zupełnie nie tędy droga…

  • Bardzo ważne informacje. Każdy rodzic powinien wziąć sobie to do serca.

  • Tak, to prawda, im młodsze dziecko tym łatwiej jest wprowadzać wszelkie zmiany, gdyż nie jest one jeszcze pod wpływem innych reguł czy standardów. Wtedy to my jeszcze decydujemy co jest normą i jak tę normę określimy. Ze starszymi dziecmi znacznie wiecej jesteśmy w stanie zdziałać rozmową, wyjaśniając i pokazując.
    Z drugiej strony nie ma nic zlego, że dziecko doświadcza różnorodności, taki wlasnie jest świat – nie ma jednolitego systemu oceny, na każdym kroku spotkają się z odmiennym podejściem do reguł. Najważniejszy jest jednak fundament wyniesiony z domu.
    To prawda temat niełatwy – tym bardziej biorąc pod uwagę kulturę w której wyrwstalosmy my – rodzice i utarte stereotypy. Do wszystkiego należy podchodzić z głową, dobrze jest mieć świadomość pewnych faktów i posiadając wiedzę podejmować decyzje dobrą do siebie, rodziny, a przede wszystkim dziecka.

  • Naucz dzieci naprawiania popełnionych błędów – bardzo ważny punkt! O tym często zapominamy, skupiając się na karach. Tymczasem one rzeczywiście są tylko półśrodkiem… Bardzo ważne jest też poskramianie swoich własnych – negatywnych – emocji. Dziękuję za bardzo wartościowy wpis!

  • Malinowa Planeta

    Dzieci potrzebują granic, ktorych nie powinni przekraczac. Musza tez wiedziec jakie beda konsekwencje przekroczenia ich. Niestety czesto rodzice nie sa konsekwentni a dzieci są zdezorientowane.

  • O kurczę. Nie sądziłam, że tak to wszystko wygląda. U nas dopiero zaczynają się ‚schody’ w zachowaniu, mała ma niecałe 1,5 roku. Muszę jeszcze raz przeczytać i pokazać tekst mężowi, i musimy ustalić wspólną taktykę 😉 Dzięki za ten wpis!

  • Super dzieciaczki

    Mądre wychowanie dziecka jest bardzo trudne. Fajnie, że piszesz takie teksty 🙂

  • elka

    Prawdziwe głębokie psychologiczne podejście.

  • Wiola Skawinska

    Dobry wpis, świetnie się czyta.

  • Nie jestem zwolenniczką kar, ale czasami jestem po prostu bezsilna i wolę dziecko odstawić na 2-3 minuty do pokoju żeby się wyciszyło, a także po to by oszczędzić sobie nerwów. Owszem sama kara niesie za sobą dużo ryzyka, jednak połączona z rozmową może już pomóc.
    Moim zdaniem dziecko musi wiedzieć, że za dokonaniem błędnej decyzji idą konsekwencje. Nie ma rodziców idealnych, a bezstresowe wychowanie nie do końca się sprawdza w dzisiejszych czasach.
    Trzeba też pamiętać o tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każde dziecko jest inne – na jedno zadzałają Twoje metody na inne zamknięcie w pokoju na 3 minuty. Moja córa po takich 3 minutach wycisza się, a ja dzięki temu mogę z nią na spokojnie porozmawiać, wyjaśnić co zrobiła źle i dlaczego doszło do tego, że w konsekwencji jej zachowań wylądowała w swoim pokoju.

    • zdecydowanie jest tak, że każdy z nas dobiera metody wychowawcze odpowiednie dla niego i jego dziecka. Moją intencja nie jest przekazanie złotej recepty, gotowego rozwiązania na bolączki – gdyż takiego nie ma. Każde dziecko ,każda rodzina stanowi indywidualny przypadek i u każdego sprawdzi się inna metoda. Dzielę się swoim doświadczeniem, spostrzeżeniami i wiedzą.
      Pozdrawiam serdecznie,

  • Bardzo interesujący wpis. Wiele z Twoich rad towarzyszą nam w życiu trzeba teraz popracować nas resztą

  • Cudowny tekst… Nie mam dzieci, ale czytając miałam przed oczami moją przyjaciółkę… różnie to bywa w rzeczywistości, ale czasem warto wiedzieć jak powiedzieć nie mówiąc tak 😉

  • Elwira Zbadyńska

    Bardzo wartościowy i potrzebny artykuł. Zawsze tu wracam z przyjemnością i wychodzą mądrzejsza. Dziękuję! I uważam, że powinnaś wydać książkę 😉

    • Dziękuję Elwirko, nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć z Twoich ust.
      miłego wieczoru,

  • Bardzo dobry tekst. Poruszyłaś tak wiele strun… Ponadto Alfie Kohn to moja lektura obowiązkowa, choć moje dziecko ma dopiero 15 m-cy już staram się zabezpieczyć, by w przyszłości nie przyszło mi do głowy odsyłanie jej do pokoju itp.

    • Dziękuje i zdecydowanie tak – Alfie Kohn to lektura obowiązkowa 😉