jak nauczyć dziecko asertywności, asertywność

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej artykułów na temat istoty wykształcenia w dzieciach empatii oraz asertywności. W wielu z nas budzi to nieco mieszane odczucia, bo przecież, jak to możliwe, że empatia i asertywność mogą iść ze sobą w parze? Cenimy empatię i staramy się ją pielęgnować, tak często, jak to możliwe. Wydaje nam się oczywistym jak postępować, by ją rozwijać i, że posiadając tę umiejętność dziecko będzie szczęśliwsze w spełnionych i wartościowych relacjach.

Jednak czy na pewno tak jest?

Empatia vs Asertywność

W swojej pracy z ludźmi obserwuję osoby, które działają z empatią, jednak bardzo często kosztem siebie, nie potrafią otwarcie powiedzieć o swoich potrzebach w obawie by komuś nie sprawić przykrości, nie zranić czyichś uczuć. Przystają na prośby czy naciski poświęcając swoje potrzeby, oczekiwania, pragnienia dla dobra i szczęścia innej osoby. W efekcie nie są szczęśliwi, a wręcz przeciwnie sfrustrowani i niezadowoleni.

Czy to jest właśnie to czego chcemy dla naszych pociech?

Oczywiście, że nie. To jest właśnie moment, w którym powstaje wspomniana synergia między empatią i asertywnością. Wprowadza ona swoistą równowagę. Sprawia, że szanujemy innych, potrafimy spoglądać na sytuację z ich perspektywy, dostrzegamy uczucia towarzyszące drugiej osobie, ale jednocześnie jesteśmy zgodni z własnymi potrzebami, postawionymi granicami i samym sobą.

Mieszanka tych dwóch, kluczowych umiejętności mogłaby nosić miano „empatycznej asertywności” i właśnie taką jej odsłonę dziś Wam przedstawię.

Codzienne potyczki…

Kojarzycie przestarzałe stwierdzenie, że „dobroć jest słabością”? Gdy zastanawiam się nad nim w kontekście empatii, nie jestem już pewna, że tak nie jest.

Któż z nas nie obawia się sytuacji, w której nasze dziecko zostaje skrzywdzone przez kogoś, kto bez skrupułów wykorzystuje jego wrażliwość, przekracza granice by osiągnąć własne korzyści. Co mam na myśli? Otóż przykładowej sytuacji nie musimy daleko szukać, zajrzyjmy do piaskownicy.

Wyobraźcie sobie sytuacje, w której obserwujecie jak Wasze dziecko bawi się w piaskownicy, buduje zamek, kopie dziurę, tunel, po prostu robi to, co sprawia mu przyjemność, radość, wywołuje uśmiech na jego twarzy. Aż miło popatrzeć prawda?

Jednak w pewnym momencie sielanka zostaje przerwana, gdy do zabawy wkracza rówieśnik i postanawia zabrać maluchowi ulubioną zabawkę. Brzdąc nie reaguje, nie płacze, nie wścieka się, nie jest nawet zdenerwowany, tylko spogląda ze smutkiem na utracony skarb. Jako rodzice doskonale wiemy co w tej sytuacji czuje nasze dziecko, sami czujemy się źle z tym co je spotkało. Co o tym myślicie? Co Waszym zdaniem było nie tak?

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

W moim mniemaniu najgorsza w tym wszystkim nie jest sama strata, to, że ktoś podszedł i odebrał dziecku jego własność, ale brak reakcji ze strony malucha, jego pasywna postawa, bierność…bezsilność…

To jest właśnie ten moment, kiedy powinniśmy zadać sobie pytanie: co zrobić by nasza pociecha potrafiła sobie poradzić właśnie w takich sytuacjach? W jaki sposób postępować, by w przyszłości potrafiła zawalczyć o siebie? Była pewna siebie, nie dała sobie zrobić krzywdy i co najważniejsze, wierzyła w swoje możliwości.

Co zrobić, by dobroć nie była słabością?

Wiadomym jest, że nie ma złotego środka, nie da się zaplanować każdego kroku i wytrenować asertywność tak, by dziecko posługiwało się nią automatycznie. To co można natomiast, to zakrzewić w nim sposoby postępowania, reakcji niczym „styl życia i bycia”, które jako nawyk będą wyskakiwały, jak zając z cylindra w konkretnych sytuacjach.

Jak to zrobić? Najlepiej jest zacząć od siebie, od wprowadzenia pewnych zmian w Waszym domu, bo to od relacji z najbliższymi zaczyna się poczucie własnej wartości, bez której pewność siebie nie może istnieć, a która jest tak potrzebna w wyznaczaniu własnych granic.

Poniżej znajdziecie kilka punktów będących wskazówkami na drodze do empatycznej asertywności.

Asertywni rodzice, czyli zacznijmy od siebie

Dzieci uczą się przez modelowanie, obserwując najbliższych w codziennych zmaganiach, wychwytują wzorce, którymi się posługują w przyszłości. To, czego nauczą się jako maluchy, zostaje na całe życie. Jeżeli w rodzinnych relacjach, każdy może swobodnie wyrażać swoje uczucia i potrzeby, staje się to dla dziecka, tak naturalne i oczywiste, że z ogromnym prawdopodobieństwem będzie w ten sam sposób postępowało w kontakcie z rówieśnikami.

Dajmy dziecku możliwość do wypowiadania swojego zdania

Bardzo duży wpływ na budowanie postawy naszego dziecka ma szacunek, który odzwierciedla zasada mówiąca o tym, że głos każdego domownika, nawet ten pochodzący od najmłodszego członka rodziny jest ważny i ma znaczenie. Wyrzućmy z naszego słownika popularne przysłowie: „Dzieci i ryby głosu nie mają”, które być może zdarzyło się nam słyszeć w dzieciństwie.

Miejmy realne oczekiwania, bo przecież dyskryminując czy „gasząc” nasze pociechy na co dzień, nie wykształcimy w nich asertywnych zachowań. Pozwólmy dziecku uczestniczyć w drobnych wyborach, w podejmowaniu decyzji dotyczącej np. tego co zje w restauracji czy refleksji na temat planowanego, wspólnego wyjazdu. Wyjdźmy z inicjatywą zadając pytanie: „Co zjadłabyś na obiad – zupę pomidorową, czy ryż z warzywami? To małe rzeczy, a wiele wnoszą do dziecięcego, asertywnego świata.

Konstruktywna informacja zwrotna

Brzmi złowrogo i poważnie? Nic bardziej mylnego 😉. Po prostu bardzo istotne jest, to w jaki sposób reagujemy na zachowanie naszych pociech. Gdy podczas codziennej zabawy dziecko uderzy nas zabawką, zamiast powiedzieć „przestań, jesteś nieznośny”, odnieś się do swoich uczuć oraz do konkretnego zachowania malucha. Powiedz: „Nie wolno uderzać, ponieważ to boli”, taka forma jest o wiele skuteczniejsza – nie kategoryzujemy dziecka, nie oceniamy go, tylko odnosimy się do jego zachowania, które zawsze można zmienić. Dziecko w praktyce uczy się w jaki sposób reagować nie raniąc uczuć.

Jasność reguł drogowskazem

Kilka podstawowych elementów: tłumaczenie, argumentowanie, przekonywanie, rozumienie, negocjowanie. Na pewnym etapie rozwoju ulubionym słowem dzieci jest „dlacego”, „cemu”, „po cio”, „cio to” itd. Gdy maluchy zaczynają się z nami komunikować słownie, zadają pytania, gdyż w ten sposób (dotąd niedościgniony i upragniony) poznają świat. Dlatego tak ważne jest byśmy cierpliwie, z uporem maniaka odpowiadali na pytania naszych pociech.

W sytuacji, gdy chcemy, aby brzdąc wykonał jakąś czynność, a ten pyta „dlacego”, pod żadnym pozorem nie odpowiadamy: „bo tak”, „bo ja tak mówię”, „bo tak trzeba”, „bo tak ma być”. Tego typu zwroty wyrzucamy z naszego słownika. Chcielibyście, aby ktoś się do Was w ten sposób zwracał? Wystarczy zwykłe uargumentowanie i wyjaśnienie np.: „powinieneś zjeść obiad, bo wtedy będziesz miał więcej siły do jazdy na rowerze”. Doprecyzowanie wypowiedzi tak niewiele kosztuje, a ma ogromne znaczenie i robi różnicę. (Po więcej szczegółów zajrzyjcie  tu, tu i tutaj)

Stawianie granic

Bardzo ważnym elementem jest „wyrobienie” w dziecku umiejętności mówienia „nie” bez poczucia winy. Umiejętność ta pozwoli w przyszłości chronić szkraba zarówno w sytuacjach takich, jak ta przytoczona na początku tego wpisu, jak i w poważniejszych kwestiach dotyczących zdrowia bądź bezpieczeństwa (zastraszanie, oferowanie narkotyków – tzw. dylematy nastolatków). W jaki sposób to wypracować? Dajmy dziecku prawo do zaznaczania swoich granic, w prostych codziennych sytuacjach.

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

Jeżeli nie ma ochoty na pocałunki odwiedzającej Was cioci, niech tego nie robi. Jeżeli nie chce oddać dziecku swojej zabawki, niech nie oddaje. Postawmy się w jego sytuacji, czy sprawia nam przyjemność całowanie „obcej” osoby, albo czy oddajemy przechodzącemu znajomemu swój telefon, tylko dlatego, że chce pograć?

Nie robimy tego, bo nie mamy ochoty, bo nie taka jest nasza potrzeba, bo nie chcemy – i w porządku, mamy do tego prawo. Pozwólmy zatem na to samo małemu człowiekowi, szanujmy i dajmy mu owe prawo do powiedzenia „nie”, takiego bez poczucia winy i wyrzutów sumienia. Oczywiście możemy zachęcać dziecko do dzielenia się swoimi dobrami, ale nie zmuszajmy go do tego (Więcej na ten temat przeczytasz tutaj). Uczmy wzajemności – tłumacząc („jeśli ty pożyczysz Amelce to autko, ona pożyczy Tobie swoje”) – pozwólmy jednak na nienaruszalną własność i … samodzielne podejmowanie decyzji. Jednocześnie chwalmy za każdy przejaw uspołeczniania i wskazujmy dobre strony podwórkowej współpracy.

Szacunek i poczucie bezpieczeństwa

Umiejętność wyrażania swoich uczuć i przekonanie, że można bez obaw o nich mówić to bardzo ważny element nauki empatycznej asertywności. Nie wymaga on stosowania wymyślnych technik, wystarczy, że okażemy szacunek maluchowi. Kiedy i jak? Zwyczajnie, nie używając np. podczas płaczu dziecka zwrotów: „przestań się mazać”, „nie płacz chłopaki nie płaczą”, twierdząc, że „już nie boli” czy, że „nic się nie stało”, gdy dziecko się uderzyło i rośnie mu siniec, jak malowany. Proste sytuacje, a jakże istotne, bowiem dziecko, kiedy przeżywa smutek i złość, potrzebuje naszego wsparcia i zrozumienia, nie bagatelizowania i lekceważenia. Nie wpajajmy dziecku, że to, co “wypada” i co widzą inni jest ważniejsze niż jego uczucia – bo przecież to nieprawda (więcej na te temat przeczytasz tutaj).

Ostatnimi czasy coraz więcej mówi się o asertywności, to dlatego, że to właśnie od niej zależy jakość wszystkich budowanych relacji. Pewność siebie sprawia, że łatwiej radzimy sobie z porażkami, jesteśmy odporni na różnorodne reakcje otoczenia. Asertywna osoba samą postawą jest w stanie zahamować agresję innych i wie, jak odpowiedzieć, by emocje nie wzięły góry. Dziecko o silnym poczuciu własnej wartości, pewniej idzie przez świat zgodnie ze samym sobą.

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

Ważne byśmy pamiętali, że nieśmiałość to nie brak asertywności. Nawet ciche i zamknięte w sobie dzieci mogą zdobyć umiejętność odmowy, protestu czy pewności w wyrażaniu własnych opinii, zasad i potrzeb. Jako rodzice od samego początku jesteśmy wsparciem dla naszych pociech. Dzięki częstym rozmowom i wyrażaniu własnych uczuć, właściwemu zachowaniu pokazujemy dzieciom, w jaki sposób „smakować świat”. Jednocześnie potwierdzamy, że niezależnie od tego, co lubią i myślą, są i zawsze będą najważniejsze.

W jaki sposób Wy uczycie swoje pociechy asertywności? Jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze?

Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach pod postem.

 

Ten tekst powstał w ramach wydarzenia „Mamo a skąd się biorą (asertywne) dzieci?”, zainicjowanego przez AsertywnaMama.pl we współpracy z Mama Balbinka, Pozytywne wychowanie, Z błyskiem w oku oraz Odnova ;-).

Do przeczytania ;-),

Karola

 

  • Bardzo chciałabym żeby moi synowie byli asertywni. Zarówno za chwilę, w przedszkolu, jak i w dorosłym życiu.
    Mnie tej asertywności brakuje i obawiam się, czy podołam by ich tego nauczyć skoro mnie nie nauczono.

  • Ja Zwykła Matkaa

    Chcę wychowywać moje dzieci na asertywnych ludzi. Zachowania asertywne pomagają dzieciom, dorosłym w każdej możliwej sutuacji życiowej. I to staram się przekazać swoim maluchom. Że ich zdanie jest ważne, nie oznacza wcale zbuntowanego dzieciaka, które tupie nogami. Tylko takie które potrafi wyrazić swoją opinię i wykazać, że jest ona słuszna, za pomocą argumentów. I co ważne umie odmawiać w kulturalny sposób, jeśli nie ma na coś ochoty. Bardzo dobry tekst…. gratulacje
    Ja swojego męża nauczyłam jak być asertywnym 😉

  • Świat Toli

    Prawdizwej, zdrowej asertywności trzebaby uczyć nie tylko dzieci, ale i dorosłych.

  • Oj, te pocałunki od cioci to w ogóle tragedia. A asertywności warto uczyć już w przedszkolu, zwłaszcza dziś 🙂

  • Myślę że naukę asertywności należy zaczynać jak najszybciej – bo cecha ta wejdzie w nawyk. Bo niestety czym bliżej dorosłości, tym trudniej.

  • Marzena

    Świetny tekt

  • Ja nie boję się dziecku odmówić, jak na coś nie mam ochoty, rozmawiam z synem, tłumaczę, czasami podpowiadam, uczę nazywać emocje, pokazuje różne możliwe rozwiązania jednej sytuacji, sama przepraszam, dziękuję

    • Paulina- nic dodać, nic ująć. Wspaniale ❤️

  • Dziękiję za batdzo mądry i przydatny wpis! Moje dziecko przez długi czas dawało sobie “wejść na głowę”! Trochę czasu zajęło nam wypracowanie nowego modelu zachowania/reakcji. Zaczęliśmy właśnie od wyciągania czasem od niej zdania na jakiś temat. Teraz jest znacznie lepiej! Przedszkole też odegrało w tym procesie znaczną role.

  • mimo iż z dziećmi do czynienia póki co za bardzo nie mam, to myślę, że Twoje rady są bardzo pomocne! W szczególności spodobała mi się część z doprecyzowywaniem swoich wypowiedzi. Ulubionym argumentem do teraz jest “bo tak” 😀

  • Moja starsz córka ma taki sam problem z asertywnością jak ja. Niestety. Obydwie nie umiemy odmawiać, gdy ktoś nas o coś prosi, a potem niestety o zwykłe dziękuje jest nawet ciężko.

  • U nas czasami jest z tym problem moja córka jest bardzo uczuciowa i oddała by wszystko innym dzieciom

  • Mama Tosiaczka

    Ja zawsze kierowałam się emocjami i przyznam że często mnie to gubiło.Zawsze chcialam pomagać i nigdy nie odmawiałam wrecz wychodzilam z siebie.Nie oczekiwalam wdzięcznosci bo nawet jej nie dostawalam. Stało się wiec tak, że wiele osob wykorzystywalo tą moją ufnośc i naiwnośc.Gdy natomiast ja potrzebowałam pomocy, brzydko mówiąc wypieli się na mnie. Zrozumialam swój błąd i staram się być bardziej asertywna.Mówię “nie” bez skrępowanis. Chcę aby mój synek był asertywny, nie chce aby wykorzystywano jego szczere chęci. Nie chcę żeby był wśrod rówiesników “od wszystkiego”. Wiesz:przynieś, zanieś, pozamiataj.

  • Katarzyna

    Staram sie pokazywać emocje moje dziecku – wyrażanie swojego zdania, tego ze nie musi bawić sie z każdym, nie musi zawsze oddawać swojej zabawki. Ale i tego że inni też mają swoje prawa i trezba je szanować.

  • Och Wychowanie

    W kwestii asertywności myślę, że z tymi nieśmiałymi dziećmi jest znacznie trudniej. W końcu z czegoś ta nieśmiałość powstała.

  • Ja nie jestem asertywna i wiem jak bardzo utrudnia mi to życie. Dlatego swojego syna zamierzam wychować zupełnie inaczej.

  • Bardzo interesujące i trafne spostrzeżenia. Przeczytałam z ciekawością, bo cechy, o których piszesz są wysoko w moim prywatnym rankingu wizji wszelkiej pomyślności moich dziewczyn.

  • Beata Nowicka-Misiewicz

    Przeczytałam z zainteresowaniem, bo zajmuję się przyjazną asertywnością dla kobiet. A tu podoba mi się podejście od strony dziecka. Bo przecież mamy same mają problem z asertywnością, a wtedy nie będą mogły dać odpowiedniego przykładu dzieciom.
    I podoba mi się zauważenie, że można być nieśmiałym i asertywnym równocześnie.

  • Karolina Borycka

    Mój synek też potrafi nieźle zaprotestować, gdy coś nie jest po jego myśli, z czymś się nie zgadza. Ale to już taki charakterek ma.

  • To rzeczywiście bardzo istotna kwestia wśród dzieciaków. Kiedy moja córka miała sześć lat rzeczywiście ustępowała wszystkim w każdej kwestii. Długo nad nią pracowałam zanim powiedziała “nie”.

  • Zawsze twierdziłam, że dzieci uczą się od nas rodziców oraz dziecko to tylko mniejszy człowiek i tak je należy traktować. Dzieci wbrew pozorom mają swoje zdanie tylko my zaczynamy im narzucać nasze i ta z pozycji tego silniejszego a tak nie powinno być. Nie twierdzę by nie wyznaczać granic, bo one są ważne ale warto uczyć dzieci że mają prawo okazać swoje niezadowolenie lub zdanie. Uczmy je asertywności i kompromisu przy okazji 😉

  • No właśnie, jak to często zapominamy, że u podstaw wielu sfer w naszym życiu leżą granicę i konsekwencja najpierw nas dorosłych a dopiero później dzieci.

  • Klaudia

    Świetny tekst. Przekaże dalej, to bardzo bardzo moje tematy 😀

  • Wiesz co, przeczytałam ten tekst z wielkim zainteresowaniem i taką myślą “skądś to znam…”. I już wiem skąd. Ze swojego życia zawodowego. Wycieczki,kolonie, obozy – jako pilot czy wychowawca muszę podejmować wiele decyzji. Zawsze muszę znaleźć złoty środek między tym, czego oczekuje moja grupa, a tym, co jest możliwe do wykonania z wielu względów. Zupełnie nieświadomie stosowałam opisywane przez Ciebie metody (argumentacja, pytania o zdanie itp.) i… przynosiły rewelacyjny efekt. Grupa mi ufała, czuła się doceniona tym, że ma prawo decydować o wielu kwestiach. Niby kilka-kilkanaście dni jednego turnusu to mało, ale mogą wprowadzić wiele pozytywnych zmian.
    Już wiem, jak będę obchodzić się ze swoimi przyszłymi dziećmi 🙂

  • oczywiście, że pełna zgoda 🙂 dużo mądrych słów i wniosków 🙂 tylko ten kijeczek ma dwa końce bo jak dziecko jest na tyle asertywne by stanowczo i uparcie sprzeciwiać się rodzicowi i robi to akurat w momencie, gdy bardzo nam to nie pasuje, zapominamy o empatii szacunku i po prostu pewne rozwiązania forsujemy po swojemu. i tak to bywa z ta naszą empatyczną asertywnością w życiu codziennym, dalekim od idealnego 🙂

  • Bardzo, bardzo dobry wpis. Tak sobie myślę, że z pewnymi zrębami asertywności człowiek się po prostu rodzi. Jedne dzieci od samego początku są w kontaktach z rówieśnikami powściągliwe, inne natomiast niezmiernie ekspansywne. Kwestia temperamentu. Już na starcie rodzą się pewne konstelacje społeczne, które naturalnie będą podlegały dalszej ewolucji, jednak warto warto brać pod uwagę pierwsze sygnały. Jako rodzice jesteśmy w stanie profilować nasze dziecko, wzmacniać lub także osłabiać predyspozycje, z jakimi dziecko przychodzi na świat.

  • To jest dla mnie bardzo ważny temat, bo sama zawsze z asertywnością miałam problem. Dlatego przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, dzięki za ten wpis!

  • Katarzyna

    Matko kochana jakie to są mądre słowa. Podpisuję się pod każdym.

  • Monika (mama na całego)

    Mhm, to bardzo mądry tekst. Zastanawiam się tylko nad jednym. Czy jest możliwe nauczenie dziecka 3-4-5 letniego takiej empatii wobec siebie i innych, że byłoby w stanie tak dojrzale zareagować w momencie zabrania mu zabawki i powiedzieć: Rozumiem, że moja zabawka ci się podoba i chcesz się nią pobawić. Ale mnie też się podoba i też się chcę nią bawić, więc proszę, oddaj mi ją.
    Myślę, że chociaż uczylibyśmy dziecko tego cały czas, sami byli wobec niego empatyczni to jednak aby reagować empatycznie i asertywnie potrzebują osiągnąć pewien wiek i chyba nie da się tego przeskoczyć.
    Wiem, że im wcześniej zaczniemy, tym szybciej będzie to procentowało.
    Ja uczę moje dzieci empatii i wiem też, że jest to praca, którą trzeba wykonywać cały czas, wciąż od nowa…Mój najmłodszy synek, w chwilach zazdrości o siostrę dokucza jej. Kiedy ona płacze, zawsze mówię do niego: Zobacz, Karolinka płacze, trzeba ją pocieszyć, przytulić. Nie mówię do niego: Co zrobiłeś? Tylko chcę, by zwrócił uwagę na jej uczucia i starał się pocieszyć. I choć on to w danym momencie robi, to jednak wciąż zdarzają mu się podobne historie i wciąż trzeba mu to samo przypominać.
    Dawniej uczono, że asertywność to np. “sztuka mówienia nie”, albo “łagodna stanowczość” albo “coś między uległością a agresywnością”. A mnie się podoba “empatyczna asertywność” i już 🙂 Dziękuję i pozdrawiam.

  • Małgosiu to ja dziękuję za tak miłe słowa ❤️

  • O super wpis, dziękuję bardzo. Myślę, że wielu dorosłych samych ma problemy z asertywnością i tym trudniej być wówczas przykładem dla dzieci.

  • Bardzo bardzo ważny temat, fajnie, że go poruszasz. Nauka asertywności to ogromnie trudny temat. Sprawę pogarsza fakt, ze wiele osób często nie dostrzega różnicy pomiędzy byciem asertywnym a nieuprzejmym i zupełnie niepotrzebnie odbierają nasze zachowanie jako niegrzeczne. A jest przecież dokładnie odwrotnie. To dbanie o siebie z troską o innych. Trudno nauczyć tego siebie, a co dopiero dziecko. Ale to możliwe.

  • Miałam ten “problem” ze starszą córką. Totalnie nie reagowała w takich sytuacjach jak opisana wyżej w piaskownicy. Dzieci właziły jej na głowę, rozgrabiały wszystko a ona jeszcze podawała im foremki. Na szczęście to samo przeszło i teraz potrafi zakumunikować stanowczo swoją postawę w danej sytuacji.

  • To chyba generalnie trudna sprawa, nauka tych wszystkich uczuć i zachowań, pomiędzy którymi granica jest płynna i delikatna

  • Bardzo mądry i ciekawy post. Moje dzieci dość mocno potrafią wyrazić swoją złość gdy ktoś zabierze im zabawkę w piaskownicy ☺

  • Oczywiście – rozmowa to podstawa. Nie ma sensu domyślać się i domniemać co czuje dziecko- wystarczy je zapytać i bedziemy wiedzieli. Być może warto zapytać dlaczego nie zareagowało?

    • To już by była sugestia, że powinno zareagować… Co innego jak powie nam, że źle się z tym czuje ale nie wiedziało, co zrobić. Tak sobie myślę, bo ten etap jeszcze przede mną. 🙂

  • Och Wychowanie

    Ważny temat. Przykład rodziców to podstawowa jak dla mnie kwestia 🙂

  • Paulina R-w

    wszytsko przede mną …moja ma 9 mc…sama pamiętam, jak bałam się odmawiać, żeby nie robić komuś przykrości, zawodu…a sama źle się czułam…zmieniłam to dopiero w dorosłym życiu, będę starała się swoje dziecko nauczyć i asertywności i empatii

  • U syna w szkole było spotkanie z psychologiem z ośrodka leczenia uzależnień, który uświadamiał nas rodziców jak ważna jest asertywność, szczególnie w wieku dojrzewania kiedy dziecko może zetknąć się z używkami. Dziękuję Ci za kolejny mądry tekst.

    • Bardzo fajnie, że specjaliści prowadzą tak ważne rozmowy z rodzicami. Świetna placówka.
      Dziękuję za tak miłe słowa ❤️.

  • Bardzo się cieszę, gdy moje dzieci potrafią się sprzeciwić i odmówić, gdy coś jest niezgodne z ich oczekiwaniami. Dla mnie ich postawa to powód do dumy, ale wśród babć i dziadków sieje zgorszenie. To starsze pokolenie częściej wyznaje zasadę, że dzieci głosu nie mają.

  • Mój brat kiedyś miał z tym problemy, w piaskownicy ktoś mógł go obsypać piaskiem, w szkole powiedzieć coś niemiłego, a on nie reagował. Na szczęście to już się zmieniło 🙂

  • Agnieszka Jarosz

    Każde dziecko powinno być uczone asertywności w granicach rozsądku. W połączeniu z dobrym wychowaniem to skarb. Kiedyś istniało przekonanie, że dziecko ma robić co starszy karze i nie ma nic do powiedzenia to było według mnie złe i nie do pomyślenia w moim domu.