Święty Mikołaj

Czy Święty Mikołaj może przysporzyć więcej szkód niż pożytku?

Czy podtrzymując mikołajową tradycję szkodzimy swoim dzieciom?

Istnieje wiele opinii na temat Świętego Mikołaja. To znaczy wszyscy wiemy, że jest wesołym, podstarzałym elfem, który lata po bezkresnym niebie w pojeździe na płozach, ciągniętym przez czterokopytne, rogate ssaki. Żeby tego było mało to ów rezolutny, jak na swoje lata staruszek, który zapewne powinien ograniczyć nieco ilość zjadanych ciasteczek (dziś powinnam pewnie napisać o ograniczeniu ilości glutenu) wchodzi do domów przez kominy przynosząc ludziom radość i niesamowitą ilość pozytywnych wrażeń. Wszystko to w przeciągu jednej nocy.

Brzmi co najmniej nieprawdopodobnie…jednak mit Świętego Mikołaja jest wielopokoleniową tradycją, głęboko zakorzenioną w niezliczonej ilości rodzin na całym świecie.

Media narobiły szumu

Niedawno rozpętała się w mediach dyskusja na temat ujawnienia dzieciom informacji odnośnie „istnienia” świątecznego elfa. Wszechobecna reklama zachęcająca rodziców do zakupu niesamowitej pamiątki w postaci spersonalizowanego filmu od świętego skierowanego do malucha narobiła sporo zamieszania (swoją drogą uważam to za rewelacyjny pomysł, sama z niego skorzystałam).

W ten oto sposób dzieciaki zaczęły się zastanawiać: „Zaraz, zaraz to, jak to jest, Mikołaj daje czy sprzedaje prezenty?”

Delikatnie rzecz ujmując trochę się rozjechała świąteczna opowieść. Całe szczęście, że mój Antoś samodzielnie nie korzysta z Internetu, dzięki czemu uchował się od tych przedświątecznych wątpliwości.

Jak jest z tym kłamstwem?

Oczywistym jest, że okłamywanie kogokolwiek jest złe… dzieci również, jak nie przede wszystkim 😉 . Jednak, czy kwestię dziecięcej wiary w postać przekazującą pozytywne wzorce (nie do końca przecież fikcyjną) można rozpatrywać w tych kategoriach??

Postanowiłam zrobić mały rekonesans i sprawdzić, co w tej kwestii mówią najnowsze wyniki badań. Kilka tygodni temu ukazał się artykuł, mówiący o tym, że przekazywanie dzieciom kłamstwa o istnieniu Świętego Mikołaja jest dla nich szkodliwe i ma negatywny wpływ na ich zaufanie do rodziców.

Przyznam szczerze, że gdy przeczytałam tę nowinę to myślałam, że spadnę z krzesła.

Jak się okazało nie byłam osamotniona w swoich odczuciach, gdyż na wieść o wspomnianym „newsie” rozgorzały w sieci gorące przedświąteczne dyskusje. Również wśród psychologów zdania są podzielone.

Wyniki bliższe mojemu sercu wskazują, że większość dzieci pytanych o moment zdekonspirowania mikołajowego mitu nie czuła się okłamywana przez rodziców i nie straciła do nich zaufania, co więcej nie poczuły się nawet rozczarowane.

Bicie piany…

Zastanawiam się czy to nie jest rozdmuchiwanie tematu na siłę…też przecież byłam dzieckiem i któregoś dnia poznałam tę niewygodną prawdę, ale nie było to dla mnie jakieś traumatyczne przeżycie. Było ono na tyle nieszkodliwe, że nawet nie pamiętam, kiedy miało miejsce. No chyba, że zadziałał mechanizm obronny i wyparłam to zdarzenie ;-).

Tym, co pamiętam natomiast jest fakt, że byłam podekscytowana i dumna, że jestem starszą siostrą i stoję po tej drugiej, dorosłej stronie świątecznej przypowieści. Stojąc przy oknie wraz z młodszym bratem wypatrywaliśmy na niebie reniferów ciągnących sanie magicznego elfa. Gdy byliśmy starsi natomiast prowadziliśmy poszukiwania tajnych kryjówek, w których rodzice przechowywali prezenty.

Święty Mikołaj

Idąc tym tokiem rozumowania, gdy się nad tym zastanawiam nie mam pewności kto kogo okłamywał bardziej, czy rodzice nas, że Santa istnieje, czy my, że nadal w niego wierzymy. W każdym razie to bardzo przyjemne wspomnienia, które wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Kiedy dzieci zaczynają się orientować…

Jako mama i psycholog z zainteresowaniem obserwuję, jak rozwijają się zdolności poznawcze i społeczne dzieci. W kontekście tego tematu zastanawiające jest co się dzieje, gdy uświadomią sobie prawdę o świątecznym micie?

Obserwacje społeczne wskazują, że do konfrontacji ze świąteczną rzeczywistością dochodzi około 7 roku życia. Nie jest to jednak nagły grom z jasnego nieba, którego efektem jest olśnienie, tylko stopniowe kumulowanie się informacji. Dzieciaki zbierają dowody z różnych źródeł takich jak rodzice (bo przyłapią tatę, w dziwnej pozycji układającego prezenty pod choinką), przyjaciele (którzy realizują swoją misję uświadamiania mniej świadomych kolegów), rodzeństwo (bo chce nam dokuczyć, bądź coś przypadkiem im się wymknie), nauczyciele (przedstawiający legendę z bardziej realnej strony) oraz media. To wszystko razem wzięte, w pewnym momencie nie pozostawia dzieciom złudzeń…

To co jeszcze jest interesujące, to to, że gdy dochodzi do stopniowego odkrycia prawdy o Świętym Mikołaju w pierwszej kolejności dzieci tracą wiarę w jego nadprzyrodzone umiejętności, a dopiero później w jego istnienie jako takie.

Święty Mikołaj to jedna z postaci, w które wierzą dzieci zaraz obok niego jest przecież wróżka zębuszka, zajączek wielkanocny i inne baśniowe stworzenia. Dzieci przez cały czas używają swojej wyobraźni nawet jeśli wiedzą o tym, że wspomniani ulubieńcy są wymyśleni. To naturalny etap ich rozwoju poznawczego. Gdy bawią się w policjantów i złodziei, wiedzą, że tak naprawdę nimi nie są. Powinniśmy się martwić o te dzieci, które nie korzystają ze swojej wyobraźni, nie potrafią opowiedzieć twórczej historyjki.

Wiara w Świętego Mikołaja to element bycia dzieckiem, dlaczego mielibyśmy pozbawiać je tej magii dzieciństwa.

Święty Mikołaj

Co zatem dobrego niesie ze sobą wiara w Świętego Mikołaja?

Rozwija wyobraźnię

Możliwość posługiwania się wyobraźnią z dziecięcą beztroską i nieograniczoną wiarą jest najlepszym co wspominam z dzieciństwa. Widzę jak ważne dla Antosia są wyobrażeniowe zabawy – nazywa je „ręcznymi zabawami” bo wcielając się w postaci korzystamy tylko z naszej wyobraźni. W jednej chwili jesteśmy avengersami – ja czarna wdową (nie wiem, dlaczego mnie nią mianuje), w kolejnej mężem i żoną, posiadającymi dziecko, którym jest Kubuś ;-).  Wiara w magiczne stworzenia, świat, gdzie wszystko jest możliwe, a zmartwienia znikają za sprawą czarodziejskiego pyłu daje nieograniczone możliwości do rozwoju. Te same możliwości daje pielęgnowanie świątecznej tradycji.

Uczy wiary w rzeczy bez naocznego dowodu ich istnienia

Dzieci mają możliwość rozwijania zdolności do wiary w coś abstrakcyjnego, czego nie mogą zobaczyć ani dotknąć. To bardzo trudne i jakże istotne w całym późniejszym życiu. Będą przecież musiały wierzyć w swoje talenty, w siebie, w przyjaciół, w rodzinę (nie mam tu na myśli fizycznej ich obecności, a cechy osobowości). W rzeczy, których nie można zmierzyć czy zamknąć w dłoni, jak miłość, dająca sens ludzkiemu istnieniu. Nie wspomnę już o bardziej przyziemnych kwestiach, jak pojęcie tlenu czy światła ;-).

 Możliwość krytycznego myślenia…

To o czym wspominałam wcześniej, na pewnym etapie rozwoju dzieci zaczynają analizować zbierane informacje, zestawiać ze sobą fakty i dochodzić do odkrywczych wniosków. To przełomowy moment w rozwoju poznawczym małego człowieka. A zdolność ta jest nieoceniona w dorosłym życiu.

Wspomnienia z dzieciństwa

To przecież rzeczy, do których wracamy pamięcią, które najpierw wspominamy i w nie szczerze wierzymy, z czasem wspominamy już nie wierząc w ich istnienie… Wspomnienia to nie tylko Mikołaj, ale wszystko to co dzieje się w tym szczególnym okresie w naszym domu. To zapachy świątecznych potraw, to zdobienie domu, ciepło lampek choinkowych, dźwięk kolęd i poczucie bezpieczeństwa, bliskości oraz jedności z pozostałymi domownikami. To nieodparta chęć podarowania tego samego moim dzieciom, czegoś co będzie im towarzyszyło przez całe życie.

Przekazywanie pozytywnych wartości

Postać jaką jest Święty Mikołaj jest wspaniałym wzorem do naśladowania, pokazuje, że można bezinteresownie czynić dobro. Dlatego ważne byśmy jako rodzice unikali posługiwania się Mikołajem jako straszakiem mającym wpływ na dziecięce zachowanie.

Mówiąc: „Nie zachowuj się w ten sposób, bo Święty Mikołaj wszystko widzi, przecież przynosi prezenty tylko grzecznym dzieciom…” cóż to oznacza? Nic innego, jak tylko:

  • „Powinieneś być grzeczny, bo chcesz dostać prezent, nie dlatego, że jesteś grzeczny z natury”
  • „Mikołaj jest mściwy i lekko przerażający, bo podgląda Cię na każdym kroku, zarówno w dzień jak i w nocy” 😉

Czas szybko biegnie i magia Świętego Mikołaja przemija. Co w tym złego zatem, że podarujemy dziecku tę krótką chwilę magii, to zaledwie kilka lat? Zanim sie obejrzymy będziemy zastanawiać się, jak przekazać mu prawdę o istnieniu świetego (kliknij tu).

Święty Mikołaj jest częścią tradycji Bożego Narodzenia, nie zapomnijmy również o istocie wspomagania biednych i potrzebujących, o byciu razem – to uniwersalne wartości.

Nie dajmy się pochłonąć konsumpcjonizmowi, który żeruje na dziecięcych marzeniach…Budujmy świąteczne wspomnienia, których podstawą będzie rodzina, a dopiero potem upragnione prezenty ;-).

Święty Mikołaj

 

Co Wy myślicie o Świętym Mikołaju? Pielęgnujecie tę tradycję w Waszych domach? W jaki sposób celebrujecie ten wyjątkowy czas?

Dziękuję za odwiedziny. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u. Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

NEWSLETTER

CHCESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYM JEST STRES, JAK GO ROZPOZNAWAĆ I SOBIE Z NIM RADZIĆ?

POBIERZ ZA DARMO

radzenie sobie ze stresem

Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji

  • Dzieciństwo ma swoje prawa. I ten element baśniowy w życiu, to jego nieodłączna cześć – pamiętając emocje związane z oczekiwaniem na Mikołaja, dzieciaki będą budować w sobie atmosferę świąt, jako dorośli ludzie.

  • Sylwia Antkowicz

    Mam w rodzinie 6-latka i ciężko mi nawet stwierdzić, czy jeszcze wierzy w Mikołaja czy nie. Raz mówi że tak, raz że Mikołajem jest tata ;p

  • Pozwalam swoim dzieciom wierzyć w Świetego Mikołaja i pomagam świątecznej magii. Nie widzę w tym nic złego 🙂

  • Marta Kulczyna

    Pamiętam szok, kiedy dowiedziałam się, że Mikołaj wcale nie istnieje 🙂 to dziwne, że jeszcze niedawno sama w niego wierzyłam, a niedługo sama będę się w niego bawić 🙂

  • Christopher

    wesolych swiat 🙂

  • Pamiętam ten szok… gdy dowiedziałem się, że Mikołaj nie istnieje. :/

  • U nas dzieciaki wieżą w Mikołaja, bo to maluchy są. Ale zanim Starszak pójdzie do szkoły pewnie trzeba będzie go uświadomić 🙂
    Ja sama pamiętam tą ekscytację w wieczór przed mikołajkami- to jest fajne wspomnienie z dzieciństwa.

  • Patrycja Bonczewska

    jak dla mnie MIkołaj to nic złego i waro aby dziecko miało jakieś fantazje;)

  • Bożena Jędral

    Najmłodsza córka jeszcze wierzy w mikołaja, ale to ostatni rok. W przyszłym roku poruszymy temat rodziców kupujących prezenty.

  • pantherstyle

    Magię Świąt przede wszystkim tworzą ludzie którzy się kochają i szanują a nie Mikołaj i prezenty 🙂 ale to moje zdanie 🙂

  • Karolina

    Bardzo ciekawy post. U mnie w domu rodzinnym nie obchodziło się świąt, więc nigdy nie wierzyłam w Świętego Mikołaja, ale nie chcemy pozbawic tego naszego dziecka, bo myślę że dla dzieci do właśnie mikołaj oznacza magię świąt:) dlatego święta w naszym domu będą w pompą a bajka o Mikołaju będzie podtrzymywana jak najdłużej;)

  • Dla takiego dziecka, wiara w Mikołaja to magia świąt. To tradycja, która wpisała się już na dobre i niech tak zostanie. Ja dopiero za rok będę spędzać Święta z naszą córką, która ma się urodzić na tegoroczne Boże Narodzenie i nie wyobrażam sobie, by Mikołaja zabrakło. Zgadzam się z Tobą, że to nie wszystko. Cała magia Świąt to nie tylko prezenty, to także tradycje wyniesione z domu. Trzeba to wszystko tylko umiejętnie połączyć.

  • Agnieszka

    Porzytku? Przez rz?

    • Dziękuję. Doprawdy nie wiem jak to możliwe.

      • Agnieszka

        Bywa, bywa. Ja teraz nie wiem jak to mozliwe, ze z moich dwoch komentarzy dodal sie jeden… 😉 jak odpale komputer to jeszcze raz Ci napisze. Teleefon mnie meczy. Moj drugi koment byl poooooozytywny do kwadratu, nie jestem wredna jedza 😉 pozdrawiam!

  • Ewelina Ewa Kraszyńska

    Osobiście uważam, że to nie jest krzywda. Po prostu moim zdaniem tradycja …
    Mam miłe wspomnienia z ” Wyczekiwania na Mikołaja ” i jakoś jak rodzeństwo mnie uświadomiło na siłę, że go nie ma też nie poczułam jakiegoś wielkiego bólu.
    I przyznam, że ja nie mam zamiaru od razu córce mówić , że MIKUŚ nie istnieje.
    Taka jest kolej rzeczy.
    Miło przygotowywało mi się z mamą ciasteczka dla Brodatego i laurki w podziękowaniu.
    Pisanie listu życzeń , który magicznie znikał w nocy …
    Niee . to są miłe chwile, nie odbiorę ich córce.

  • Ach ja szybko przestałam wierzyć w świętego mikołaja pewnie tylko dlatego, że znalazłam prezenty w domu, które kupili rodzice. Czy czułam się rozczarowana, zawiedziona, oszukana? Nie 😉
    Mój syn ma już 7 lat i nadal wierzy w mikołaja czasem zastanawiam się czy mu powiedzieć, że jego tak naprawdę nie ma w końcu syn jest taki duży.
    Kilka dni temu rozmawialiśmy właśnie na temat mikołaja i zadałam pytanie czy ten mikołaj jest prawdziwy, a on na to mamo…to są ludzie przebrani za mikołaji, wiesz oni dla tego prawdziwego pracują bo jeden sam nie dałby rady wszystkich prezentów dostarczyć 🙂

  • Agn

    Mikołaj to element dziciństwa. Choć faktycznie media przesadzaja i bombarduja dzieic mnustwem bodxców juz od poczatku listopada. Troche ta magia swiat już się wypacza u nas.

    • Tak, niestety konsumpcjonizm sprawia, że marketing świąteczny rusza o wiele za szybko.

  • Nie wiedziałam, że tyle można na ten temat powiedzieć 🙂 Nigdy się nad tym tak dogłębniej nie zastanawiałam. Świetny artykuł! Dał mi do myślenia.

  • Pamiętam moment w którym ja przestałam wierzyć w Mikołaja… To był bardzo ciężki finansowo rok dla moich rodziców… Kupili nam wprawdzie gre ale wraz z siostrą znalazłyśmy ją kilka dni przed świętami. Jak to dzieci chciałyśmy ją odrazu i mama zgodziła się ale uprzedziła że pod choinką możemy już nic nie znaleść… No i tak było… Pojawiły się tylko małe paczuszki ze słodyczami a ja cały wieczór po kątach płakałam i cichutko wierzyłam że Mikołaj może jeszcze dotrze. Tak, w tamtym momeńcie była to dla mnie trauma ale żalu do rodziców nie miałam. Potem w następne święta już się śmiałam z tej całej wiary w Mikołaja i teraz i tak miło wspominam tą świąteczną, mikołajową magię 🙂
    Moja Córcia natomiast ma teraz 8 lat… Tak, od zawsze wkręcamy ją w brodatego pana bo dla mnie to fajna część dzieciństwa… A ona… Już pomału ma wątpliwości ale jeszcze wierzy… Albo poprostu jeszcze chce wierzyć ;-).

    • Dziękuję za Twój komentarz. Rodzicielstwo to trudne zadanie, pełne trudnych wyborów…obyśmy jak najmniej ich doświadczali.

  • Ewa Szczepańska

    Moj 8-latek w tym roku zaczal kumać czaczę. W tym Roku mikolajowi broda spadla. Do tego samochodem przyjechal. A dlaczego nie ma saniach? Po co sa skladki na Mikolaja? A no po to, abys dostal cos naprawde fajnwgo, bo Mikolaj ma tyle dzieci na swieta, ze nie da rady tyle prezentow sam zebrac – tlumaczylam. Obsypał mnie pytaniami na maxa. Plus szkola. Tam mu mowili ze nie ma Mikolaja. Postanowilam usiasc i mu prawde powiedziec. Wolalam to powiedziec ja niz ktos inny bo mi ufa bezgranicznie. Rozmowa byla spoko. Powiedzial ze juz dawno sie domyslal. Poki co w Gwiazdke jeszcze wierzy. Poprosilam, zeby dał mlodszemu bratu wierzyc.

  • Fajnie wierzyć w Świętego Mikołaja i widzieć oczy mojej córki, kiedy o nim opowiada.

  • Jak bylam mala wierzylam w Mikolaja, potem zorientowalam sie ze to rodzice kupują prezenty, kiedy to od Mikołaja dostałam upragnione jeansy ( ktore wtedy wchodzily do mody, to byl jakis 1995/96 rok) i okazaly sie za duze, jakiez to zdziwienie wtedy mnie ogarnelo kiedy mama powiedziala ze tata je wymieni 😉 Chyba sama sie nad tym w roztargnieniu nie zastanowila 😀 Potem przyszedl czas na brata, zawsze 6 grudnia wieczorem wyskakiwalam przez okno, wieszalam reklamowke z prezentem na bramce, dzwonilam dzwonkiem i szybko wracalam przez okno do domu,,, Cóż to bylo za poswiecenie 😀
    A jak to bedzie z moim dzieckiem? Hmm Marysia w kwietniu skończy 2 latka, na razie nie rozumie, lecz w gronie rodziny mojego meza jakos nie obchodzi sie mikolajek lecz gwiazdke, ktora jest bardziej realna, ponieważ prezentow nie przynosi gwiazdka czy mikolaj ale ludzie… 🙂 A wiec w przyszlosci pozostaniemy przy prezentach gwiazdkowych 🙂

  • Mamusiowelove Blog

    Mikołaj… och ten Mikołaj… My również wpajamy dziecią że on istnieje , alegdy widzę ile radości im to sprawia nie mam odwagi powiedzieć że jest inaczej . Za to za kilka lat z przykrością będe patrzeć na smutną minę dziecka ,które jest zawiedzione tym że mikołaja jednak nie ma .
    Buziaki Kochana.

    • Niekoniecznie z rozczarowaniem… dzieci czesto stopniowo poznają prawdę i przechodzą ten etap bardzo łagodnie

  • Nie wyobrażam sobie nie pielęgnować w swojej córce wiary w Mikołaja. Swoją wiarę wspominam bardzo pozytywnie i nie chcę tego odbierać małej. Dzięki temu okres świąteczny jest jeszcze bardziej magiczny. A wideo od Mikołaja czeka na wigilię 😉

  • Malaczi

    A ja bym chciała wierzyć dalej, mimo wszystko właśnie wiara w takie rzeczy kumuluje coraz większą magie świąt 🙂

  • Pamiętam jak to było ze mną, dowiedziałam się nie od rodziców, a od … nauczycieli w szkole. Czy byłam zawiedziona? Nie. Czy czułam do rodziców żal, straciłam zaufanie? Nie. Byłam dumna, że wkroczyłam w ten doroślejszy świat. Od tamtej pory nie robiliśmy „szopki”, a rodzice nie stresowali się jak mi przekazać prezent, gdy nie było kogo wynająć aby przyszedł w przebraniu. Sama sobie wybierałam prezent, który mama kupowała i wręczała po kolacji wigilijnej. Nie mam młodszego rodzeństwa, a starszego o 6 lat brata, który dobrze dotrzymywał obietnicy, że nic mi nie wygada, dopóki sama się nie dowiem.
    Teraz mam 8 letnią córkę, która jeszcze wierzy, ale już ma podejrzenia – dowiaduje się od znajomych w szkole, nauczycieli, reklam w telewizji między bajkami. Nie dementuje plotek i też na siłę nie wpajam wiary w niego. Dojdzie do tego sama, chyba, że będzie wolała o tym porozmawiać gdy będzie gotowa. Mam młodszą córkę i mam nadzieję, że ta starsza będzie tak dumna z bycia „doroślejszą” jak ja i zachowa się tak, jak mój brat w stosunku do mnie.
    Wiara w mikołaja jest według mnie bardzo magiczna dla dzieci, wszak wierzą w przeróżne dla nas, irracjonalne rzeczy, dlaczego mamy im tę kreatywność i wyobraźnię niszczyć? 😉 O matko, się rozpisałam.

  • Aleksandra

    Trochę czytania, ale dotrwałam do końca. No to tak po pierwsze super wpis!
    Moja córeczka jeszcze nic nie rozumie, ale fajnie jak dziecko wyczekuje świętego Mikołaja i u mnie pewnie tak będzie!
    Pewnie będę mówić „jak będziesz niegrzeczna to mikołaj nie przyjdzie”. Będę mowiła żeby patrzyła na niebo i wypatrywała świętego Mikołaja a ja w tym czasie dam prezenty pod choinke. Uwielbiam sprawiać radość.
    Niestety jak ja byłam mała mama była za głośno jak przynosiła prezenty pod choinkę i już od tego czasu nie wierzyłam w mikołaja.

  • Ja pamiętam że jak byłam jeszcze malusia to dowiedziałam się, że Mikołaj nie istnieje, ale udawałam przed rodzicami, że nadal w niego wierzę żeby nie robić im przykrości 🙂

  • Marlena Gębala

    Moja mama była na tyle niedyskretna, że bardzo szybko zorientowałam się, że Mikołaja tak naprawdę nie ma 😉 Ale mama uważała, że ja w owego Mikołaja ciągle wierzę i za nic w świecie nie dopuszczała do siebie faktu, że ja już dawno „wiem jak jest ” 😉

  • Anna

    Trzeba pamiętać, że znana z mediów osoba św. Mikołaja to nie jest żadna tradycja. To zwykły wymysł speców od reklamy

  • Patrycja Sobolewska

    Ja mam traumę z dziecinstwa bo cale zycie myslalam ze swiety mikolaj istnieje az znalazlam prezenty w szafie :((

  • AnetaNieZajac

    Utrzymywanie w tajemnicy faktu, że Mikołaj jednak nie istnieje jest w dzisiejszych czasach sporym wyzwaniem dla rodziców. Jeśli z każdej strony atakują nas reklamy kredytów, prezentów itd. bo TRZEBA kupić coś rodzinie, to dziecko zaczyna się zastanawiać, o co chodzi z tym kupowaniem. A potem wpada rodzina i mówi do Twojego malucha „co Ci cocia ma kupić na Mikołaja?” i dziecko już zupełnie zdezorientowane. Jak to kupić? Jak to ciocia?

  • W tym roku to pierwsze święta z synem. Jest troszkę za malutki aby zrozumieć co i jak. Ale na pewno zamierzamy z mężem podtrzymać tradycje świętego mikołaja. Sama bardzo dobrze wspominam czas wyczekiwania na mikołaja i wiarę w to, że on istnieje i nie uważam, że to coś złego, że rodzice utwierdzali mnie w tym przekonaniu najdłużej jak umieli 🙂

  • Ewa Wlaźlik

    Ja będę chciała żeby moja córcia jak najdłużej wierzyła w świętego Mikołaja 🙂

    • Gdy są dzieci w domu, Święta nabierają innego wymiaru. To niesamowite ile radośc możemy im sprawić.

  • Potrzebowałam takiego spojrzenia. Dzieci przestają wierzyć w Mikołaja w momencie kiedy ważniejsze staje się to co widzialne a nie „magiczne”.

  • Dla mnie to również swego rodzaju magia i chciałabym aby mój Synek jak najdłużej w nią wierzył:) Przecież to miłe uczucie:)

  • gee

    Mikołaj jest fajny, bo jest dla dzieci. Nikomu jeszcze nie stała się krzywda z powodou tego jednego małego kłamstewka. Cały urok dzieciństwa. Wierzymy w rzeczy nierealne i fajnie. bo później już wszystko jest takie nudne;)

  • Mikołaj to tradycja i tak to traktuję. Nie dodawałam do niego nigdy więcej znaczeń.

  • Nie wyobrażam sobie, że miałabym kiedyś odebrać dzieciom radość z wiary w Świętego Mikołaja 😉

  • Zgadzam się z Tobą. Lepiej gdy w naszym życiu pojawia się jakaś nierealna i nieracjonalna nuta. To nie kłamstwo, tylko tradycja. Przynajmniej w Polsce. Zresztą zawsze można ją wytłumaczyć racjonalnie. Święty Mikołaj to był Biskup, który dbał o dzieci i dawał im prezenty w postaci spełnionych potrzeb, na przykład ubrań, których dzieci w tamtych czasach nie miały:) Dziś na pamiątkę tych dobrych uczynków, sami w dniu Świętego Mikołaja dajemy dzieciom prezenty. I już!
    Większość z nas wierzyła w Świętego Mikołaja i wyrośliśmy na ludzi. Bez tego bajkowego elementu w szarej codzienności nasze dzieci wyrosną na zimnych pragmatycznych ludzi…smutnych ludzi…

  • Ja tam lubię ten element świątecznej magii w postaci Mikołaja 🙂

  • Ja to w ogóle nie wiem, jak to jest z tym Mikołajem. Nam rodzice przedstawiali zawsze tę prawdziwą legendę o świętym, a oprócz tego po tata się przebierał w tego pajaca z czerwoną brodą i cóż, nic nam się wiele nie stało na psychice 😉

  • Ja nie wiem szczerze mówiąc o co tyle szumu. Moje dzieci wierzą w Świętego Mikołaja, bo są jeszcze malutkie, ale z czasem dorosna i same dodadzą dwa plus dwa.

  • Moim zdaniem dzieci jak najdłużej powinny wierzyć w Mikołaja, bo to on przede wszystkim tworzy magię świąt, dlaczego mamy pozbawiać tego swoich dzieci.

  • Nie wiem, czy sama wierzyłam w świętego Mikołaja, chyba tak, ale wspomnienia się zacierają. Wiem natomiast, że od zawsze wiedzieliśmy że to tata chowa prezenty i ich z bratem szukaliśmy.
    Teraz w domu jeszcze się nie bawimy w Mikołaja, bo mój synek, który ma 10 miesięcy, jest jedynym dzieckiem w domu, ale w przyszłym roku Mikołaj będzie. Przyda się trochę magii:)

  • Nie wyobrażam sobie świąt bez Świętego Mikołaja. Masz rację, każde dziecko czeka zderzenie z rzeczywistością, w której okazuje się, że brodaty staruszek, to tylko mit, ale mimo wszystko magia nie przemija! I nie jest to wydarzenie, które zapamiętujemy, jako ogromny szok i załamanie psychiczne… Tak jak piszesz, jest to raczej proces oswajania się z tą dorosłą wiedzą.
    Moim zdaniem każde dziecko zasługuje na takie małe „kłamstwo” (chociaż uważam, że nie jest to odpowiednie określenie!). I swoją drogą, nam – rodzicom – kreowanie tej magii sprawa ogromną frajdę więc dlaczego zabierać coś, co wszystkim daje radość? 😉

  • a ja uwazam, ze kazdy powienien w „cos” wierzyc! Tak jest latwiej i przyjemniej 🙂 swietny post 🙂
    zapraszam na nowego posta o amerykanskich tradycjach podczas Swiat Bozego Narodzenia oraz przepiekne zdjecia z NYC w tym magicznym czasie ❤
    https://brbadventures.wordpress.com/2016/12/11/its-beginning-to-look-a-lot-like-christmas-3/

  • Alina Dobrawa

    Naszej Lili mówimy o Św. Mikołaju :). Sama jako dziecko w niego wierzyłam i to był naprawdę fajny czas. Pamiętam to podekscytowanie i wyczekiwanie go ;), cudowne momenty :).

    • Tak, ja również nie wyobrażam sobie pozbawić swoich stnków tych magicznych wspomnień.

  • Moje dzieci stwierdziły, że tv kłamie, a w reklamie oszukują 😉

    • Bardzo mądre podejście

  • Ale się uśmiałam – najgorzej, że obok akurat siedzą dzieci a ja tu prawie płaczę ze śmiechu i nie mogę powiedzieć im czemu 😉 Też nigdy nie analizowałam zbytnio postaci św. Mikołaja – i nie mam żadnych traumatycznych przeżyć z nim związanych, hi hi. Ba, nawet nakręcam ten cały mechanizm mikołajowy i na każde podejrzliwe pytanie układam mnóstwo nowych bajeczek. Tylko, że jak zacznę się w nich gubić, to już mi nie będzie do śmiechu, he he 🙂

    • Heheh, u nas pierwsze świadome święta, a już pojawia się gro niewygodnych pytań

    • Heheh, trzeba uważać, żeby się nie zgubić w zeznaniach

  • Powiem szczerze, że nigdy nie rozpatrywałam postaci św. Mikołaja i wiary w niego w tak szerokim kontekście. Dobry temat do rozmowy z moim mężem zwłaszcza, że za rok już Junior nasz będzie w takim wieku, że będzie mógł wypatrywać prezentów pod choinką 🙂 Wydaje mi się jednak, że opowiadanie dzieciom o tej postaci (a nie uświadomienie od razu, że to my kupujemy prezenty) przyniesie na pewno więcej korzyści niż strat i krzywd, które rzekomo są wyrządzane. W końcu tradycja i ta „magia” w rozpakowywaniu prezentów, a i uśmiech zaskoczenia i radości jest nie do opisania 🙂

  • Moje dzieci wierzą w Świętego Mikołaja, choć doskonale wiedzą, że pan w przedszkolu/szkole nie jest prawdziwym Mikołajem 🙂