Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Poszukajmy zatem odpowiedzi na tytułowe pytanie:

jak powiedzieć “NIE” mówiąc “TAK”?

Jako rodzic staram się dać swoim dzieciom to czego potrzebują. Dotyczy to przede wszystkim sfery psychologicznej. Gdy spodziewałam się pierwszego dziecka wręcz przerażała mnie świadomość, jak ogromna odpowiedzialność na mnie spocznie. Zastanawiałam się, jak będzie przebiegał, każdy kolejny dzień, w którym to będzie kształtowała się nowa, niezależna osobowość małego człowieka. Nie brałam wtedy pod uwagę tego, że tak naprawdę to ta osóbka, każdego dnia od nova będzie mnie uczyła, jak być lepszym rodzicem. By właśnie tak mogło się stać, zaczęłam baczniej przyglądać się sobie, swoim reakcjom, przyzwyczajeniom, nawykom i zachowaniom. Jedną z rzeczy, na której złapałam siebie i swoich najbliższych było nadużywanie słowa „NIE” w stosunku do naszego synka. Zaczęłam zastanawiać się w jaki sposób kierunkować zachowanie dziecka, jak wyegzekwować stosowane „NIE” by nie uciekać się do gróźb oraz ograniczyć ilość wypowiadanego słowa.

No tak jest to pytanie, które zapewne zadaje sobie niejeden rodzic. Wszyscy chcemy, aby nasze pociechy współpracowały z nami, gdy je o coś prosimy oraz przystawały na postawiony przed nimi zakaz. Poniżej omówimy kilka sprawdzonych elementów, które wspomogą dziecko w ujawnianiu współpracującej postawy. Spróbujmy kształtować pożądane zachowania bez uciekania się do krzyków, gróźb czy szorstkości.

Dzieci słuchają nas wyłącznie ze względu na to kim dla nich jesteśmy

  • To, jaki wpływ mamy na nasze dziecko zależy od ich przywiązania do nas, od relacji jaką z nim stworzyliśmy. Jeśli mały człowiek nie chce nas słuchać, pierwsze co powinniśmy zrobić to przyjrzeć się naszym relacjom, a następnie w świadomy sposób je wzmocnić.

Widzę, że świetnie się bawisz…uwielbiasz jeździć swoim autem wyścigowym dookoła domu. Obawiam się, że autko może się porysować o ścianę i uszkodzić. Musimy więc znaleźć bezpieczniejsze miejsce do zabawy.

W powyższym przykładzie, ani razu nie użyłam słowa „NIE” mimo, że moją intencją była zmiana miejsca zabawy. Mogłam przecież powiedzieć „Synku nie jeździj samochodem po ścianie, bo ją porysujesz. Pobaw się na trawniku…”

  • Zobowiążmy się do minimum 15 minut dziennie poświęconych wyłącznie jednemu dziecku. Niech to będzie czas zarezerwowany wyłącznie dla Was.
  • Prowokujmy sytuacje wywołujące uśmiech na twarzy naszych pociech.
  • Akceptujmy łzy, pozwólmy dziecku płakać, gdy tego potrzebuje, nawet jeśli jest to spowodowane postawioną przez nas granicą.
  • Bądźmy spójni – sami przestrzegajmy zasad, które wyznaczamy w trosce o nasze dzieci. Jeżeli mówimy, żeby dziecko napiło się z kubka, zamiast bezpośrednio z butelki, to nie może być tak, że sami z doskoku łapiemy za butelkę i pijemy z „gwinta”. Pamiętajmy, że dzieci odzwierciedlają w zachowaniach to, co same obserwują. Ważne jest, by określona zasada dotyczyła wszystkich domowników – nie ma równych i równiejszych.

U nas po tygodniu od zastosowania powyższych zasad, zauważyłam większą chęć do współpracy ze strony Antosia.

Dzieci zaakceptują naszą wskazówkę, gdy będzie ona częścią codziennej rutyny…

…, bo tak po prostu zawsze się postępuje.

Zawsze należy posprzątać zabawki przed obiadem. Taka jest zasada. Chodź, zrobimy to razem, pójdzie nam sprawniej.

Jeśli nasz maluch nie wykazuje zainteresowania wyznaczonym zadaniem, rozpocznijmy podając mu jedną zabawkę ze wskazówką, na którą półkę powinien ją odłożyć. Zapewne jest to ten fragment zabawy, który nie należy do lubianych. Nawet jeśli dziecko nie jest zadowolone z obowiązujących zasad, to jeśli będziemy je przekazywać z poczuciem humoru i dystansem, bez zbędnego napięcia i rozkazującego tonu (któż z nas lubi, gdy stawia się go pod ścianą bez możliwości wyboru?), to staną się one rutyną i nawykiem, podobnie jak mycie rąk po skorzystaniu z toalety lub odrabianie lekcji przed zabawą.

Dzieci zaakceptują nasze prośby, kiedy przekonają się, że postawiona im granica jest nie do ruszenia…

Jeśli dziecko zorientuje się, że postawiona mu granica jest elastyczna i może ją naginać stosownie do swoich potrzeb, to bez wątpienia będzie to robiło za każdym razem.

Bycie konsekwentnym, bo tak można nazwać to w jaki sposób powinniśmy postępować, nie oznacza, że nie mamy słuchać argumentów małego, niezadowolonego z przebiegu sytuacji, człowieka. Chodzi przecież również o to, by obie strony były zadowolone (win/win). Podczas rozmowy z dzieckiem powinniśmy być mili, ale równocześnie stanowczy. Bądź blisko, najlepiej na wyciągnięcie ręki, nawoływanie z innego pomieszczenia to nie jest dobry pomysł na komunikację. Zwróć się do malucha w przyjemny, może nawet zabawny sposób nawiązując do tematu zabawy, jednocześnie tak, żeby zignorowanie Ciebie było niemożliwe.

Halo, tu ziemia czy mnie słychać? Ogłaszam, że nadszedł czas by zmyć z siebie gwiezdny pył. Rakieta musi wrócić do bazy (pudełko z zabawkami) – wanna przygotowana.

Dzieci łatwiej zaakceptują wyznaczone przez nas granice, gdy z szacunkiem przyjmiemy ich pragnienia, złość, smutek czy rozczarowanie

W większości przypadków nasza granica nie przypadnie do gustu dziecku, jest to zupełnie naturalne, bo kto z nas lubi ograniczenia? Wyznaczone zasady nie muszą się podobać dzieciom, muszą natomiast być przez nie przestrzegane. Gdy pozwolimy im wyrazić swoje niezadowolenie, określane nawet jako nieszczęście, pomożemy im nazwać to, co w danym momencie czują, przyczynimy się do łatwiejszego zaakceptowania obowiązującej reguły.

Chciałbyś się bawić przez kolejne 5 godzin prawda? Domyślam się, że chciałbyś się bawić przez całą noc. Wiem, że trudno jest przerwać w trakcie dobrej zabawy i zacząć sprzątać pokój. Chcesz poburczeć sobie podczas układania zabawek, żeby pokazać mi, jak bardzo jesteś niezadowolony? Zróbmy burczący konkurs podczas układania zwierzątek z powrotem na półkę. Mój miś burczy głośno podczas wdrapywania się na swoje miejsce.

Dzieci wypełnią naszą prośbę, jeśli nie będą czuły się zmuszane

Spróbuj unikać walki o władzę. Znajdź sposób, aby dać wybór oraz pewną autonomię.

 

Nadszedł czas kąpieli. Chcesz jechać samochodem po torze wyścigowym do pudełka, czy wolisz, żeby wzbił się w powietrze i poleciał na pudełkowe lotnisko?

Nie poddajemy dyskusji kąpieli – to niekwestionowany fakt. Przenosimy uwagę dziecka dając mu możliwość wyboru formy sprzątania po zabawie.

Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Dzieci chętniej wypełnią naszą prośbę, gdy przedstawimy ją jako coś zabawnego – zachęcającego

Każde zagadnienie możemy przekształcić w grę, a dziecko nie będzie potrafiło oprzeć się zaproszeniu do zabawy. Niech ciężarówka pokona trasę do pudełka z zabawkami. Używajmy zabawnych głosów, wcielajmy się w ulubione postaci. Zróbmy konkurs, kto szybciej pozbiera klocki.

Dobra, dobra, to wszystko brzmi pięknie, ale czy należy tak postępować każdego wieczoru?

Oczywiście – nie, no chyba, że jesteś nadczłowiekiem ;-). Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Bywają też takie, kiedy jesteśmy wyczerpani i zwyczajnie brak nam sił na zabawę. Jednak jeśli zbierzemy w sobie na tyle energii, by to jednak zrobić, zyskamy satysfakcję z bezkonfliktowo zrealizowanego zadania.

Dzieci wypełnią naszą prośbę (nakaz), gdy będzie ona dostosowana do ich możliwości

Większość pięciolatków nie jest w stanie samodzielnie posprzątać w pokoju. Nawet jeśli wydaje się nam, że powinny wiedzieć, jak to zrobić, one i tak potrzebują naszej obecności podczas realizacji zadania. Kiedy wspólnie posprzątamy przestrzeń i dodatkowo czynność ta będzie miała zabawny charakter, dziecko w końcu nauczy się czerpać satysfakcję z porządkowania swojego otoczenia. Nie będzie to przykrym obowiązkiem. Dla maluszków największą przyjemnością jest sam fakt wykonywania zadania razem z rodzicem, cieszy się wspólnie spędzanym czasem.

Dzieci zaakceptują postawione granice, jeśli będą widziały, że dbamy o ich szczęście i dobre samopoczucie

Wiem, że nie chcesz zburzyć tej wieży, widziałam jak bardzo się starałeś podczas budowania. Zazwyczaj sprzątamy wszystko wieczorem, ale zostawmy Twoją wieżę byśmy mogli się nią nacieszyć. Za to jeśli pospieszymy się z porządkowaniem pozostałych zabawek, zyskamy więcej czasu na dodatkowe opowiadanie przed snem.

W tak skonstruowanej wypowiedzi zawarliśmy informację, że doceniamy zaangażowanie naszego malca, że ważne jest dla nas jego dobro. Poniekąd poszliśmy na ustępstwo, ale przedstawiliśmy również korzyść z wykonania „polecenia”.

Dzieci zaakceptują wyznaczony przez nas kierunek, jeśli zrozumieją, że określamy zasady, ponieważ dbamy o ich dobro

Na jakość zaufania, którym darzy nas dziecko ma wpływ nasz codzienny sposób interakcji z nimi. To o czym pisałam wcześniej, czy jesteśmy spójni, czy dotrzymujemy danego słowa, czy również przestrzegamy ustanowionych zasad.

Musimy posprzątać zabawki, żeby nie potknąć się o nie i ich nie połamać. Dodatkowo zyskamy więcej przestrzeni na jutrzejsze zabawy.

Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Dzieci wykonają niemal wszystko, o co je poprosimy, jeśli tylko wypowiemy to w odpowiedni sposób – spokojnie, z szacunkiem i troską. Znajdź sposób by powiedzieć „tak”, zamiast „nie” nawet podczas ustanawiania granic.

„TAK to jest pora by posprzątać, i TAK pomogę Ci w tym, TAK możemy zostawić zbudowaną przez Ciebie wieżę, TAK możemy poburczeć wyrażając niezadowolenie, TAK jeśli się pospieszymy zyskamy czas na przeczytanie dodatkowej bajki, i TAK możemy zrobić to w zabawny sposób, i TAK uwielbiam Cię, i TAK, jak to możliwe, że mam tyle szczęścia, że jestem Twoim rodzicem, TAK, TAK, TAK – kocham Cię synku”

Zatem może największym sekretem w tym jak powiedzieć „NIE” jest to, że można je wyrazić stosując „energię – Tak”. Kiedy jesteśmy w stanie powiedzieć „NIE” – wyraźnie, ale z ciepłem i czułością, które czujemy do swojego dziecka, wtedy jest to największe TAK, jakie kiedykolwiek wypowiedzieliśmy. Tak dla naszego dziecka, dla jego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, tak dla szczęśliwego dzieciństwa, w świecie okalanym przez jasne granice.

Jeśli jesteście zaiteresowani wpływem naszego postępowania na rozwój dziecka zajrzycjcie tutaj oraz tutaj.

Jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze? W jaki sposób wprowadzacie zasady w Waszym domu?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

NEWSLETTER

CHCESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYM JEST STRES, JAK GO ROZPOZNAWAĆ I SOBIE Z NIM RADZIĆ?

POBIERZ ZA DARMO

radzenie sobie ze stresem

Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji

  • Na dzień dzisiajeszy jest to dla mnie czysta teoria, bo dzieci jeszcze nie mam, ale to są bardzo cenne rady co do budowania relacji z osobą jaką jest dziecko. To jak i co mówisz ma ogromne znaczenie w komunikacji z każdą istotą żywą.

  • Super tekst i przykłady 🙂 tak naprawdę zasady rozmowy z dzieckiem powinien sobie wydrukować i powiesić w widocznym miejscu każdy rodzić. Rozmowy są bardzo ważne, zwłaszcza te o trudnych kwestiach i wprowadzające np. jakieś zakazy

  • Przepięknie napisany tekst <3

  • Ania

    Rozmowa z dziećmi to ważna sztuka. Ciekawy tekst!

  • Mój synek ma wprawdzie dopiero 8 miesięcy, ale warto czytać takie teksty wcześniej, żeby wiedzieć na, co być gotowym i jak w razie potrzeby reagować. Mimo braku doświadczenia w tej kwestii, zgadzam się z Twoimi słowami.

  • Anna Doniec

    Zawsze my mamy się uczymy jak być dobrymi mamami, a warto, bo od nas zależy głównie jakie będą relacje później z naszymi pociechami.

  • Uczę się tego odkąd zostałam mamą. Z różnym skutkiem, ale nie zamierzam zejść z tej drogi. Bardzo przystępnie opisałaś cały mechanizm.

  • U mnie niestety bolączką jest brak konsekwencji, co mój siedmiolatek wspaniale wykorzystuje. Walczę z tym oczywiście. Świetnie napisany tekst, bardzo przyjemnie się go czyta 🙂 Rady z zamianą NIE na TAK od jutra stosuję, wiem że warto słowo “nie” ograniczyć.

  • Mam nadzieję, że i ja zacznę 😛

  • O matko, żeby to było wszystko takie proste, jak jest w teorii 🙁

  • Przyda mi się za jakiś czas, jeśli chodzi o kontakt z dzieckiem. Uważam jednak, że podane przez Ciebie przykłady zawierają w sobie pewien uniwersalny szablon asertywności, który można by zaadaptować do każdej sytuacji.

  • Aleksandra Ćmachowska

    Pewno wrócę do Twojego tekstu za kilka miesięcy 😉 jak maluch zacznie bardziej manifestować swoje ja ;D. Zawsze uważałam, że z odmową, podobnie jak z krytyką, należy się komentarz. Czyli tłumaczenie, zamiast zakazu, pozostawianie dziecku wolnej ręki, a także próba przekonania go, że samo na coś wpadło 🙂 trochę taka manipulacja psychologiczna na własnym maluchu 😛 ale lepsze to aniżeli krzyki, groźby i szarpaniny. Pozdrawiam 🙂

  • Świetny tekst! Mozna te porady stosować nie tylko w kontekście relacji z najmłodszymi 🙂 O wiele przyjemniej afirmować niż negować – dzieki!

  • Bardzo trafne spostrzeżenia i mądre podejście. Rady zawarte w tym tekście przydadzą się nie jednemu z nas. Pozdrawiam serdecznie.

  • Bardzo przydatny wpis, pokazujący rodzicom, że dziecko to też człowiek. Mały, zależny od nas, ale zawsze człowiek. Z prawem do emocji różnego typu.

    • Dziękuję za miłe słowa.
      Pozdrawiam

  • dla mnie najtrudniejsze było zaakceptowanie trudnych emocji dzieci i niekarcenie ich własną postawą za nie…czyli przyzwolenie do wyrażania złości, do smucenia się, dystansowanie się wobec tego, co się działo. paradoksalnie to bardzo uciszyło trudne emocje

    • Sokładnie tak. Akceptacja ich emocji i pomoc w zrozumieniu to podstawa. Zdecydowanie uspokaja bardziej niż jakakolwiek inna reakcja.

  • Najważniejsze, co przykuło moją uwagę to fakt, że to, czy dziecko nas słucha zależne jest od naszych relacji. Muszę to zapamiętać zwłaszcza, że jestem na początku budowania tej relacji (3 msc dziecko :)). A, że mąż jest nauczycielem, to zgadzam się również z tym, że najważniejsze jest dawanie przykładu swoim przykładem.

  • Oj tak często trzeba wytłumaczyć dlaczego nie? Kiedyś jak odpowiedziałam synowi bo nie to powiedział ale mamo to nie jest odpowiedź także staram się mówić nie używając innych słów wtedy jakoś lżej to przetrawia.

  • Sylwia

    Wezmę sobie Kochana Twoje rady do serca.
    Masz rację to my musimy pomoc dzieciom wykształcić osobowość, mój 3 latek ostatnio ba wszystko reaguje krzykiem, myślę że to wina jego kolegi, co ciągle krzyczy.
    Delikatnie podchodzę do sprawy, bo wiem że krzyk, krzykiem nic nie zadziała 🙂
    Buziaki Kochana.

  • O tak. Myślę, że te rady nam się przydadzą w przyszłości:)

  • Ja w sumie nie mam kontaktu z mamą ale został odnowiony dopiero po czasie jak musiałam udać sie na leczenie u psychologa

    • Dziękuję za komentarz. Nasze relacje z bliskimi to skomplikowane i zawiłe zagadnienie, szczególnie jeżeli są wynikiem trudnych doświadczeń.
      Bardzo często wsparcie osoby z zewnątrz (psychologa) jest bardzo dobrą drogą ku zmianie na lepsze dotychczasowej sytuacji. Trzymam kciuki. Pozdrawiam

  • A w przypadku osób dorosłych tez można te rady zastosować? Bo tak sobie myślę, że mój facet czasami się zachowuje jak dziecko i dziwnie reaguje na słowo “NIE”. Faceci to są takie małe duże dzieci, trzeba wiedzieć jak do nich podejść:) hehe
    świetne rady słońce, w przyszłości na pewno je zastosuje!

    • Dziękuję Marinko.
      Absolutni mozna zastosować te wskazówki, rowniez w stosunku do osób dorosłych. Tym bardziej, że najświeższe badania dotyczące naszej percepcji wskazują, że nie rejestrujemy śliwa “noe” . Także używanie go nie ma sensu

  • Poruszyłaś bardzo ważną kwestię, niestety patrząc na większość rodziców mocno widać, że mają ogromny problem z wychowaniem własnych dzieci i skutecznym stawianiem pewnych granic. Szkoda.

  • Agnieszka

    Super rady 🙂 Na pewno z nich skorzystam 🙂
    agnieszka-gromek.blogspot.com

    • Cieszę sie, pozdrawiam

  • Agnieszka

    przydatne rady 🙂 Na pewno z nich skorzystam

  • Na pewno, w przyszłości jeśli będę mieć już dzieci skorzystam z tych rad 🙂

  • Gabriela

    Bardzo podoba mi sie post 🙂

  • Bardzo mądry tekst, popieram. Ja się nie raz przyłapuję na “nie”, ale staram się eliminować. Straszne są takie nawyki, a efekt jest odwrotny od zamierzonego.

  • U nas zawsze slowo tak czy nie mialo swoje uzasadnienie. Np. nie, nie wyjdziesz na dwor bo obiecales mi, ze najpierw zrobimy zadanie domowe. Starszy syn 8 lat juz kuma bazę. Gorzej z naszym 2-latkiem, ktory pewnych rzeczy nie potrafi odroznic. Starszy mu tlumaczy: nie mozesz, bo mi poniszczysz. No jak to nie moge?! Ja to chce. I to wprowadza maly haos. Probiuje poki co nad tym jakos panowac tylko z tym mlodszym jest dosc hmm duzy problem. Ale podrosnie i mysle, ze sie unormuje. Wole malymi lyzeczkami niz walić prosto z hohli bo to do niczego dobrego nie doprowadzi.
    MSz duza wiedze na temat wychowywania. Strasznie mnie ten temat interesuje, poniewaz codziennie dzieci dostarczaja nam nowej wiedzy

  • Kochana uwielbiam czytać twoje wpisy , bardzo wiele wiesz na temat wychowania 🙂

  • W naszej kulturze słowo “nie” jest faktycznie nadużywane, bo nie mamy wiedzy, albo nie pamiętamy, że nasz mózg w rzeczywistości go nie rozpoznaje. Masz rację, dziecko najlepiej sie rozwija, kiedy otaczają je pozytywne bodźce, a nie system zakazów. Pozdrawiam 🙂

  • Świetne wskazówki! Nasze Słonko ma dopiero pół roku, ale już staramy się wprowadzać pewne zasady, bardziej po to, żeby nam – rodzicom – weszły w krew. Na przykład wspólne sprzątanie przed spaniem 😉

  • Dzieci lubią wybierać, byleby nie dawać im zbyt dużo opcji, bo sam proces wybierania będzie trwał długo, a co za tym idzie, może dziecko sfrustrować, że nie potrafi wybrać odpowiedniej opcji dla siebie. Czasem też, gdy dziecko ma zrobić coś średnio przyjemnego – sprzątanie, podkreślam, że JA TEŻ będę w tym samym czasie sprzątała, ale coś innego, np. powycieraj kurze w swoim pokoju, a ja w tym czasie poodkurzam na korytarzu i przyjdę do Ciebie 🙂 To działa, bo dziecko nie czuje, że “tylko ono robi nudne rzeczy”, tylko RAZEM sprzątamy.

    • Super podejście. U nas jeszcze ten etp, że musimy razem sprzątać to samo pomieszczenie ;-).

  • Dla mnie to zawsze stanowi wyzwanie jak formułować komunikat pozytywny – bez nie, bo dzieci tego nie w ogóle nie słyszą. A druga sprawa to stawianie granic stanowczo z miłością i bez lęku. Świetny wpis, gratuluję!

    • Dziękuję za uznanie. Zdecydowanie to nasze całe rodzicielstwo to bezustanna walka z nawykami i praca nad sobą 😉

  • Najważniejsze to konsekwencja 🙂 ja swoje dziecko mam jeszcze za male, ale z doswiadczenia cioci wiem, ze to co piszesz jest przydatne 🙂 tylko wymaga od rodzica ogromnej cierpliwosci i konsekwencji, bo male dzieci to czasem sa diably i próbują dać w kość 🙂

  • Kasia Lorenc

    Bardzo przydatne informacje. Konsekwencja jest bardzo wazna.

  • Jak dla mnie to sztuka, powiedzieć nie, mówiąc tak. I najważniejsza jest konsekwencja…

  • Katarzyna Formela

    zgadzam się, popieram i staram stosować, choć muszę przyznać nie do końca jest to łatwe, kiedy mieliśmy jako dzieci inny wzorzec rodzica, i teraz w sytuacjach natłoku zajęć czy obowiązków uruchamiają się automaty podświadomości. Takie teksty jak ten są bardzo wartościowe, uświadamiają i zachęcają do pracy nad sobą!

  • Bardzo ważny tekst. Dla mnie najistotniejszą kwestią jest odnoszenie się do dziecka z pełnym szacunkiem i zrozumieniem.

  • Jak najbardziej jestem za taką formą odciągania uwagi dziecka – Używając słowa “nie” możemy odnieść odwrotny skutek niż planowaliśmy. Dzieci są bardzo mądre i nalezy z nimi dużo rozmawiać 🙂

  • Myślę, że każdy Rodzic powinien przeczytać ten tekst i stosować się do rad w nim zawartych!:) Choć przyznaję, że łatwo się mówi, gdy dziecko jest jedno, może dwójkę..przy piątce już brakuje czasu na takie elegancie tłumaczenie:)

    • Przyznam, że aż sobie nie wyobrażam piątki szkrabów w akcji. Chylę czoła.

      Pozdrawiam,
      K

  • Dorota

    Czasami obserwując niektórych rodziców mam wrażenie, że po prostu nie lubią swoich dzieci. Kochają, ale nie lubią. Ciągłe nakazy, zakazy, chodzenie jak w zegarku. Jeśli ma się dobry kontakt z dzieckiem to się z nim rozmawia, a nie musztruje.

  • Magda

    Dobre podejscie do tematu 🙂

  • Przyznam że nie umiem wytyczać tych granic ponieważ czasem mam za kruche serce no i niestety moje nie nie dziala wtedy….

  • U nas wprowadzanie zasad jeszcze przed nami. Ale myślę, że to bardzo wartościowa porada, aby zamienić “nie” na “tak”. Z może niedużego doświadczenia, ale jednak wiem, że dziecko kiedy mu się coś nakazuje i zwraca tonem rozkazującym zwyczajnie po jakimś czasie przestaje słuchać co do niego mówimy. Dlatego tak ważny jest spokój i pozytywne nastawienie nawet w sytuacji kiedy chcemy dziecku czegoś zabronić.

  • Bardzo cenne wskazówki. Wprawdzie nie zawsze udaje mi się rozmawiać z moim dzieckiem w ten sposób i unikać tego znienawidzonego przez nie słowa NIE – ale pracuję nad tym i staram się jak mogę 😉

  • Świetne rady i podejście do tematu

  • I chyba w tym tkwi największy szkopuł – jak NIE zamienić na TAK – my to dopiero ćwiczymy na naszym dwulatku 🙂 Gdy jednak spojrzymy na to z perspektywy dorosłego, to przecież jest to doskonałe ćwiczenie na rozwijanie kreatywności i wyjścia poza komfortową strefę… u nas 🙂

  • W sumie bardzo słuszne podejście 😉

    • Odnova
  • Czytałam o tym w książce Jespera Juul. Mówione ciągle do dziecka “nie” po jakimś czasie przestaje mieć dla niego już pożądane przełożenie. Chociaż przyznaję się bez bicia, że praktyka unikania tego słowa wychodzi mi średnio 🙂

  • Bardzo fajne i pomocne rozwiązania. To faktycznie nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Dzięki 🙂

    • Tak, to rzeczywiście wymaga od nas – rodziców zaangażowania, to nasza praca nad sobą.
      Pozdrawiam serdecznie,
      K

  • Ciekawe spostrzeżenia, może pomogą w naszej walce ze zbuntowanym skorpionem

    • Trzymam kciuki .
      Pozdrawiam,
      K

  • Bardzo fajnie te zależności zostały opisane również w książce ‘jak mówić, żeby dzieci słuchały, jak słuchać, żeby dzieci mowily’. Dobra komunikacja to podstawa 🙂

    • Dokładnie tak. Polecam również uwadzę książkę z tej samej serii “rodzeństwo bez rywalizacji”.
      Pozdrawiam serdecznie,
      K

  • Gosia Ostrowska

    Świetny wpis, podsyłam go kilku kolażankom jako lekturę obowiązową.Sama tez z przyjemnością przeczytałam. Dzięki serdeczne. Wprowadam w życie tą wiedzę już dziś.

    • Dzièkuję za miłe słowa i polecam się na przyszłość.
      Pozdrawiam serdecznie,
      K

  • Ciekawy wpis. Nie mam jeszcze dzieci, za młody jestem 😛 ale na pewno wielu osobom sie przyda 🙂

  • Super wpis! Bardzo podobają mi się te wszystkie przykłady próśb kierowanych do dziecka. To wydaje się proste na pierwszy rzut oka. Wiem jednak, że wielu rodzicom sprawia dużą trudność prawidłowe formułowanie poleceń – a tutaj tak pomysłowo!

    • Bardzo się cieszę .
      Pozdrawiam serdecznie,
      K