fit mama

Wyglądam przez okno i z utęsknieniem wypatruję wiosny. Śnieg stopniał więc rosną szanse na bardziej korzystne warunki pogodowe. Wiosna to bardzo dobry czas na wprowadzenie zmian, wszystko budzi się do życia, my również chcemy pożegnać zimową stagnację i aktywnie wkroczyć w bardziej pozytywną porę roku. No właśnie chcemy, ale czy to robimy?

Po publikacji wpisu o uzależnieniu od sportu otrzymałam od Was wiele wiadomości z prośbą o tekst dotyczą sposobów na zorganizowanie i zmotywowanie siebie do systematycznych ćwiczeń.

Wypracowanie nawyku aktywności fizycznej jest trudne dla każdego niezależnie od płci czy roli społecznej.

Nie da się jednak ukryć, że dla MAM jest to szczególne wyzwanie, któremu można nadać miano „mission impossible”.

Mission impossible?

No bo realnie rzecz ujmując w jaki sposób znaleźć czas na ćwiczenia, kiedy luksusem jest samotna wyprawa do łazienki? Skąd wziąć siły na dodatkową aktywność fizyczną, kiedy za nami nieprzespana nocka, dzień pełen obowiązków zawodowych i domowych?

Szczerze mówiąc zanim zostałam mamą byłam święcie przekonana, że jestem super zorganizowaną i wielozadaniową kobietą. Manewrowałam między zadaniami związanymi z prowadzeniem firmy, realizacją szkoleń, rozwojem osobistym i domem. Później na świat przyszedł mój ukochany, niesamowity synek, który w krótkim czasie pokazał mi, że moje przekonanie o posiadanej umiejętności zarządzania swoim czasem jest żartem ;-).

Między opieką nad dziećmi, wywiązywaniem się z obowiązków zawodowych, wykonywaniem oczywistych prac domowych, prowadzeniem terminarza konsultacji lekarskich i szczepień, zajęć przedszkolnych, szkolnych oraz wszystkich innych kwestii pozostaje bardzo niewiele czasu i ochoty by się jeszcze konkretnie spocić… Powiedziałabym, że dla niektórych z nas właśnie to pocenie jest kwestią odstraszającą, czyż nie? 😉

W czasach, kiedy modne i społecznie pożądane jest bycie fit, ciężko jest oprzeć się presji otoczenia. No właśnie presji… podstawową kwestią jest zmiana naszego nastawienia. Musimy przeprogramować myślenie o sporcie i odnaleźć wewnętrzną motywację by wprowadzić jego elementy do swojej codzienności. Aktywność fizyczna musi nam sprawiać przyjemność, a żeby tak się stało musimy ją podejmować dla siebie, a nie dla naszych znajomych.

Zatem zerknijcie w poniższe propozycje.

14 sposobów, które ułatwią Ci bycie aktywną mamą

  1. Na dobry początek dnia

Dobry sposobem na lenia ćwiczeniowego jest rozprawienie się z nim na samym początku dnia. Założenie, że poćwiczymy po południu, po pracy czy wieczorem gdy dzieci zasną jest bardzo ryzykowne i realnie dojdzie do skutku u osób naprawdę zdeterminowanych. Prawda jest taka, że po całym dniu wykonywania tak wielu zadań i obowiązków (kojarzycie ten stan po wyjściu z pokoju po przeczytaniu 3 książeczek na dobranoc…normalnie odpalam silnik i pędzę na siłkę), najzwyczajniej w świecie opadamy z sił i jedyne na co mamy ochotę to po prostu odpocząć w pozycji horyzontalnej. Dlatego dobrą praktyką jest wykonanie porannych ćwiczeń. Oczywistym jest, że jeżeli mamy w domu ząbkującego maluszka, który przez większą część nocy nie spał, nie potrzebujemy dodatkowo porannej przebieżki. Bądźmy realistkami, dostosowujmy swoją aktywność do możliwości i sił – nie dajmy się zwariować. Nocne balety z małym ukochanym są wystarczająco wyczerpujące (o tym, jak postępować gdy dziecko nie chce spać przeczytacie tutaj i tutaj).

  1. Zarezerwowane – zrealizowane

Kolejną przydatną zasadą jest zarezerwowanie / wyznaczenie konkretnego czasu dla siebie i zapisanie go w planerze, kalendarzu czy domowym grafiku. Istnieje większe prawdopodobieństwo realizacji zadania, jeśli jest ono zaplanowane i zapisane. Jeżeli z określonym wyprzedzeniem planujecie domowy harmonogram na dany tydzień – zawrzyjcie w nim również swoje ćwiczenia. Dzięki temu również partner widzi czarno na białym, że w tym konkretnym momencie to on przejmuje stery na Waszym domowym okręcie. Ważnym jest, by zaplanowany dla siebie czas traktować tak samo poważnie, jak spotkanie biznesowe, które jest i nie podlega negocjacjom.

fit mama

3. Miej plan co będziesz robić

Gdy już etap zamieszczenia terminów ćwiczeń w kalendarzu mamy za sobą, nie możemy przeoczyć planowania tego, co faktycznie będziemy robić podczas naszego mini treningu. Zastanawianie się nad tym jak będą przebiegały nasze ćwiczenia, to kolejny motywacyjny element. Wyobrażanie sobie siebie podczas aktywności zdecydowanie umacnia nas w postanowieniu realizacji założonego planu. Dodatkowo wcześniejsze przygotowanie (choćby obejrzenie filmiku na YT) zwiększa efektywność wykonywanych przez nas ćwiczeń. Zwyczajnie jesteśmy lepiej do nich przygotowane, co za tym idzie lepiej wykorzystujemy nasz czas.

4. Nie martw się o swój strój

Obcisła podkoszulka czy luźny T-shirt? Spodnie dresowe czy legginsy? Nie marnuj już i tak małej ilości swojego, cennego czasu na odzieżowe debaty. Oczywiście nie oznacza to, że masz biegać ubrana jak „uciekinierka, po stoczonej bitwie z obcymi”, wręcz przeciwnie bardzo ważnym i motywującym elementem jest ładny, kobiecy strój. Przygotuj zatem ubranie wieczorem przed snem, tak żeby po przebudzeniu czekał na Ciebie i zachęcająco machał nogawką. Im mniej elementów rozpraszających przed wyjściem na „trening” tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie on do skutku ;-).

5. Włącz w aktywność swoje dzieci

Będąc rodzicem naprawdę trudno jest znaleźć czas dedykowany tylko dla siebie. Jednak, czy ćwiczyć możemy tylko w odosobnieniu? Wiem, wiem, co myślicie, że tu chodzi o nabranie oddechu, dystansu do domowego życia, o tę chwile tylko dla siebie. No pewnie, bycie sama ze sobą jest ważne i bez wątpienia potrzebne. Jednak doskonale wiemy, jak jest w rzeczywistości, nie pozwólmy by brak możliwości wyjścia bez dziecięcej obstawy stał się wymówką do nic nierobienia. To co na pewno musimy porzucić to myślenie „albo – albo”. Dzieci uwielbiają aktywność, zawsze możemy wykorzystać wspólny czas do zabaw ruchowych. Z perspektywy rozwoju dzieci bardzo istotne są właściwe wzorce, najwięcej i najszybciej uczą się przez modelowanie – obserwując swoich najbliższych. Zatem niech widzą aktywną mamę, która czerpie przyjemność z wspólnych zabaw ruchowych.

6. Plac zabaw to świetna siłownia

Czy ktokolwiek powiedział, że sportem uprawianym na świeżym powietrzu jest tylko bieganie, jazda na rowerze czy rolkach? Doskonałym miejscem do wykonania ćwiczeń jest plac zabaw. W czasie, gdy dzieci świetnie się bawią, możemy poćwiczyć triceps robiąc przysiady tyłem do ławki, kilka pompek, podskoków czy wypadów do przodu. Małe rzeczy, a dużo znaczą. Bycie aktywną to nie tylko wyciskanie siódmych potów na siłowni, czy przebiegnięcie wielokilometrowych odcinków, to również korzystanie z różnych możliwości do wykonania nawet drobnych ćwiczeń.

7. Biegaj z dzidzią

Powtórzę to o czym pisałam już wcześniej, nieosiągalnym jest wczesne, poranne ćwiczenie, jeśli masz za sobą nocne igraszki z dzieckiem. Najgorszym co możemy zrobić w takiej sytuacji jest obwinianie siebie lub maluszka o to, że zaburzył nasz plan. Dlatego możemy pokombinować, by w rutynowe, codzienne obowiązki wpleść swoje przyjemności (bo po pewnym czasie, tak będziemy myśleć o ćwiczeniu). Alternatywą dla tradycyjnego biegu jest jogging razem z dzieckiem. Mając malca w wózku bez problemu możemy przyspieszyć nieco tempa. By iść szybciej niż podczas standardowego spaceru. Oczywiście najlepiej, kiedy mamy do dyspozycji specjalny wózek biegowy. Jeżeli nie lubicie biegać, wystarczy szybszy marsz czy jazda na rolkach.

fit mama

8. Bądź jak Ninja

W byciu aktywną nie chodzi o to by robić coś z przymusu czy z konieczności. Wręcz przeciwnie powinno być to zajęcie, z którego czerpiemy siłę do dalszego działania i satysfakcję, które stanowi odskocznie i jest źródłem przyjemność. Dlatego nie należy katować się ciężkimi ćwiczeniami i stresować brakiem czasu na systematyczne treningi.

To czego powinniśmy się nauczyć to korzystać z okazji, które dają możliwość realizacji drobnych aktywności. Może to oznaczać, że czasami będą to np. 10-15 minutowe treningi, podczas posiłków dzieci, innym razem, gdy oglądają ulubiony program telewizyjny. Wykorzystuj okazje i dostępne w domu elementy, jak np. krzesło i poćwicz przy nim.

9. Pieszo po codzienność

Jeżeli brakuje nam czasu i powiedzmy sobie szczerze ochoty na dodatkowe treningi, możemy wprowadzić do swojej codzienności inny rodzaj aktywności. Przy sprzyjającej pogodzie przejdźmy szybkim marszem do przedszkola po dzieci, zawsze to większa korzyść dla kondycji i zdrowia niż jazda samochodem. Nie mam oczywiście na myśli heroicznej wyprawy z torbami pełnymi zakupów, tylko zwyczajną mini przebieżkę stanowiącą Twoją dzienną dawkę aktywności.

10. Kontrola harmonogramu

Osoby regularnie ćwiczące nie „znajdują” czasu na trening, one ten czas „biorą” z pełną premedytacją. Każdy z nas posiada niewykorzystane luki czasowe w ciągu dnia, mam na myśli 30 minutową rundkę na przeczytanie aktualności na Facebooku czy obejrzenie zdjęć na Instagramie. Te 10 minutowe momenty, gdy nawykowo sprawdzamy lub porządkujemy pocztę, stanowią czas, po który możemy sięgnąć. To co na pewno będzie sprzyjało naszej aktywności i jest zagospodarowaniem owego czasu, to zweryfikowanie działań podejmowanych w czasie dnia i poukładanie ich tak, by wykorzystać jak najefektywniej swój dzień. Jeśli to możliwe pozbieraj wszystkie pochłaniacze czasu w jeden przedział i sprawdź, czy jesteś w stanie go wykorzystać właśnie na swoją aktywność. Oczywiście usłyszę, że FB lubicie przeglądać, to forma relaksu, a porządkowanie poczty to bardzo potrzebna czynność. Jest tak, jak mówicie i tu nie chodzi o to by zrezygnować z tych czynności, naszym zadaniem jest przeniesienie ich w inną część dnia np. na wieczór, kiedy już nie mamy sił na uprawianie zajęć sportowych.

11. Zabawa w klubiku dla dziecka – zabawa na siłowni dla Ciebie

Wiele z naszych dzieci uczęszcza na zajęcia dodatkowe – z piłki nożnej, baletu, gry na flecie… (więcej na temat obowiązków dodatkowych dzieci przeczytasz tu) Coraz częściej mam wrażenie, że dzieci są bardziej zajęte niż rodzice. Kolejną propozycją jest wykorzystanie czasu, który spędzamy w poczekalni czekając aż nasze pociechy skończą wspomniane zajęcia. W tym samym czasie możesz zarezerwować wejście na siłownię lub wykonać jakąkolwiek aktywność sportową. Podobnie jest z drzemkami maluszków, w czasie ich snu możemy zrobić coś dla siebie. Tak dla siebie, nie dla domu czy sąsiadki, tylko dla siebie, bo w takich kategoriach powinnyśmy traktować podejmowaną aktywność fizyczną.

Jestem psychologiem i już słyszę wasze myśli ;-):

“Tak dziecko śpi, to ja beztrosko będę ćwiczyć na orbitreku albo jeszcze innym cudzie techniki zamiast ogarnąć dom, wyprasować stertę rzeczy, czy ugotować obiad, który sam się przecież nie zrobi.

Pamiętacie co pisałam w punkcie 8 o tym, że mamy być jak Ninja, no właśnie to jest ten moment. Kto powiedział, że podczas prasowania nie możesz wykonać naprzemiennego wypadu w przód, bądź przysiadów czy podskoków. Wykonywanie obowiązków domowych to znakomita okazja do poruszania się. Pamiętajcie zawsze możecie wybrać, pełnowartościowy trening, jednak gdy w rodzicielskich realiach zwyczajnie bark na niego czasu, taka alternatywa jest całkiem dobrym rozwiązaniem.

12. Nie czuj się winną

Spójrzmy prawdzie w oczy, możemy sobie skrupulatnie zaplanować cały dzień, ale życie ma w nosie nasze plany i pisze własny scenariusz, który najczęściej odbiega od tego, w którym chciałybyśmy zagrać. Dlatego najważniejsze jest zdrowe podejście do ćwiczeń. Niejednokrotnie trafi się dzień, a nawet tydzień, gdzie nie będziemy w stanie kiwnąć nawet palcem. A wspomniana sterta prania będzie sobie sukcesywnie rosła w oczekiwaniu na „Prasowaczkę”, która w końcu podejmie się tego wyzwania, już bez przysiadów, podskoków i tańca wokół deski. To o czym musimy pamiętać, to, to, że niezrealizowanie postanowienia, nie powinno być powodem do stresu, poczucia winy czy złości. Nie powinnyśmy również porównywać siebie z innymi mamami. Mimo, iż niemal bez słów rozumiemy swoje codzienne zmagania, to koniec końców każda z nas ma inną sytuację, inne możliwości i predyspozycje. Dlatego działaj we własnym tempie, zgodnie ze swoimi potrzebami.  

13. Zorganizuj wsparcie

Manewrowanie między obowiązkami rodzinnymi, zawodowymi mogą być i są przytłaczające, w takich chwilach nieocenionym jest poczucie, że nie jesteśmy same. Grupa rodziców o podobnych priorytetach, pomysłach i wartościach to świetny rodzaj wsparcia. Może ono funkcjonować na różnych płaszczyznach od codziennych zmagań, po sportową motywację. Jest to o tyle ważne, że rodzic rodzica jest w sanie zrozumieć i wskazać realną alternatywę działania, albo rozwiązania problemu – bo sam znajduje się na co dzień w podobnych sytuacjach. Nie możemy wymagać od bezdzietnej przyjaciółki, by zrozumiała, iż nie wstaniemy na poranny skalpel Ewy po nieprzespanej nocy. Niezależnie od tego jak kochaną i oddaną jest osobą, dopóki nie doświadczy rodzicielskich wyzwań nie przyjmie naszej perspektywy.

14. Spraw by było warto

Należy zdać sobie sprawę, że nie ma nic złego i dziwnego w tym, że prosimy o pomoc.”

Po ciężkim dniu, zawsze priorytetem jest spędzanie jak największej ilości czasu z rodziną. Przecież praca w pełnym wymiarze czasu, podróże, prowadzenie bloga, ogarnianie obowiązków domowych to wszystko oznacza mniej czasu spędzonego z naszymi dziećmi. W takiej sytuacji większość z nas powie, że jeśli ma wybierać pomiędzy: uruchomieniem bieżni, a czasem spędzonym z dziećmi, zdecydowanie wybierze rodzinę. Nasi najbliżsi, rodzina, dzieci to są najważniejsze wartości, które nie mają żadnej konkurencji. Dlatego nie ma sensu stawianie na szali dwóch niedających się porównać aspektów: miłość do bliskich vs aktywność fizyczna. To nie jest kwestia wyboru między jednym a drugim, to kwestia pogodzenia tych elementów i stworzenia z nich zdrowej całości.  

Pamiętajmy, że uprawianie sportu, to wbrew pozorom inwestycja w siebie, w rodzinę, w Waszą przyszłość. W przyszłość, która będzie wyglądała znacznie ciekawiej zarówno dla nas, jak i naszych najbliższych, gdy będziemy cieszyć się zdrowiem i kondycją. Nie myślmy o sobie i o swoim zdrowiu, jak o czymś nieistotnym, o czymś będącym drugorzędnym priorytetem. Nie bez przyczyny podczas awarii samolotu w pierwszej kolejności matka zakłada sobie maskę, by mogła uratować swoje dziecko. Tę instrukcję analogicznie przenieśmy na nasze codzienne życie, dajmy sobie szansę, zadbajmy o siebie, byśmy mogły w pełni sił zadbać o swoich najbliższych. Szczęśliwa i zdrowa mama to szczęśliwa rodzina.  

fit mama

Mam zatem dla Was wyzwanie, mimo braku chęci i czasu, spróbujcie zastosować poniższe wskazówki, niekoniecznie wszystkie, może kilka z nich.

Po miesiącu dajcie mi znać o efektach podjętej próby. Dacie radę?

Jestem ciekawa jakich sposobów używacie, aby znaleźć czas na aktywność fizyczną.

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

 

  • Mam nadzieję, że zaraz po porodzie uda mi się wrócić do aktywności fizycznej, bo teraz ani chęci ani siły na jakiekolwiek ćwiczenia. Już nie mogę się doczekać, kiedy znowu będę mogła wybrać się do pobliskiego lasu pobiegać.

  • Wiesz, to są takie rady, które przydadzą się każdej zajętej kobiecie, nie tylko mamie. 🙂 Sama muszę ten czas na aktywność ze swojego dnia wycinać piłą łańcuchową i przeczytałam Twój tekst z ogromnym zainteresowaniem. Spróbuję pozbierać rozpraszacze w jeden blok czasowy oraz więcej ruszać się rano. Najważniejsze to chyba jednak zmiana myślenia – bo aktywność fizyczna to może być nawet 10 minut brzuszków rano, nie musimy od razu robić z siebie Sylvestra Stallone. 🙂

  • W tym aspekcie trudno mi zachować sama -nie wiem co, obiektywizm, tolerancję. Ja po prostu nie wyobrażam sobie nie ćwiczyć. Oczywiście po cesarce musiałam trochę odczekać i dojsc do siebie, ale tylko czekałam kiedy będzie bezpiecznie zacząć i to zrobiłam. Pomocne okazały się zajęcia dla mam z dziećmi. Maluchy są z nami, a jednocześnie mają kontakt z rówieśnikami. A co chyba jeszcze ważniejsze widzą od małego, ze wysiłek fizyczny, dbanie o formę to po prostu codzienna rutyna.

  • Dla mnie najważniejszy jest punkt piąty. Gdybym nie angażowała młodej w ćwiczenia, nie byłoby szans, żebym miała jak, gdzie i kiedy ćwiczyć, bo doba upływa mi na zajmowaniu się nią i na pracy. Mąż całe dnie [albo i noce] poza domem, roboty mnóstwo, młoda od paru miesięcy nie śpi w dzień, więc bardzo trudno znaleźć chwilę dla siebie. Za to cieszę się tym, że ćwiczy ze mną i wspaniale się przy tym bawi 🙂

  • U mniemnie miesiąc minął, ale od tygodnia mam zero siły na cokolwiek. Mój sposób to ćwiczenia z mężem. Wzajemnie się motywujemy i to jest fajne:) do tego regilarne spacery szybkim marszem.

  • Anna Mierzyńska

    Mój syn ma już 11 lat, ale i tak opcja “włącz w aktywność swoje dzieci” sprawdza się najlepiej. I ostatnio naprawdę wspólnie ćwiczymy! 🙂

  • Lubię biegać z wózkiem i zajęcia Buggygym dla mam z wózkami. Nie umiem zmotywować się do ćwiczenia w domu, przed telewizorem, a myślę, że moja córka by chętnie poćwiczyła 😛

  • Ja zbieram się w sobie, ale nie jest to takie proste, ale mam nadzieję, że się uda. Ale muszę odpuścić na innych polach, bo niestety doba nie jest z gumy.

  • Nie jestem mamą, ale bardzo mi się podoba Twoje podejście do tematu. Chyba ugryzłaś go od wszystkich stron, od jakich tylko mogłaś. 🙂

  • Najważniejsze to się zmobilizować. Potem już jakoś idzie 😀

  • Zgadzam się – jestem mamą i jak chcę, to zawsze znajdę czas na ćwiczenia! 🙂 Gorzej, że czasem mi się najzwyczajniej nie chce, ale na szczęście rzadko i pozwalam sobie na odrobinę luzu 😉

  • Paulina

    Według mnie dla chcącego nic trudnego. Ludzie z natury są leniwi i mają skłonność do wyszukiwania wymówek. Najskuteczniejsze w tym przypadku jest umiejętne zarządzanie własnym czasem, wtedy wszystko da się pogodzić 🙂

  • SpradaMakeup

    Ciężko mi mówić o czymś, co mnie nie dotyczy ale sam wpis bardzo fajnie napisany i generalnie lubię tego typu podejście: logiczne i uporządkowane.

  • super artykuł! do mnie przemawia zdecydowanie punkt 9. Na codzień po prostu NIE CHCE MI SIĘ ćwiczyć, nie przepadam za tym i o ile uprawianie jakiegoś sportu zespołowego, albo trenowanie np karate itp byłoby super dla mnie, to bieganie czy ćwiczenie na siłowni ani nawet podczas zajęć fitness mnie po prostu nudzi…Ale lubię chodzić i zwłaszcza jak pogoda robi się coraz ładniejsza – chodzę bardzo duzo 🙂 Co prawda efektów wagowych nei widzę zupełnie, ale przynajmniej jest to zdrowe – mam nadzieję 😉

  • Mieszkam w małym mieście, więc wszędzie na pieszo chodzę. Druga sprawa, codziennie rano mam przebieżkę do przedszkola pod górkę, zasapać się można tak wysoko 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Świetne są zorganizowane zajęcia dla mam z dziećmi, np. fitness czy buggy gym. Tylko trzeba wiedzieć kiedy zacząć, po cesarce zwykle przez pół roku nie powinno się ćwiczyć.

  • Tata, rodzina, sąsiadka, nawet! Każdy może pomóc. U nas w okolicy otwarto siłownie, gdzie w cenie ćwiczeń są profesjonalne opiekunki dla dzieci, dla mnie bomba!

  • no i teraz nie będę już mogła mieć wymówek… 😉

  • Szymon | pomensku

    Najbardziej podobało mi się stwierdzenie, że bycie fit nie jest fanaberią, tylko inwestycją w siebie i w rodzinę. To najważniejsza rzecz, z której należy sobie zdać sprawę. Aktywność fizyczna to absolutna podstawa zdrowego życia, podobnie jak zbilansowana dieta, a któż powinien mieć dobrą kondycję, jak nie mama żywiołowego szkraba? 🙂

  • Kamil

    Tata też zawsze może pomóc 🙂

  • Monika (mama na całego)

    Bardzo trudno jest mi zaplanować ćwiczenia fizyczne przy czwórce dzieci. Mój “czas dla siebie” jest o 23.30, kiedy kładę się do łóżka i mogę chwilę poczytać. Cieszę się, że zbliża się wiosna. Spacer z maluszkiem w wózku do przedszkola i z powrotem (ok 4 km) będzie wspaniałym fitnessem. Za dwa dni jadę z rodziną na narty a ćwiczyłam mięśnie nóg w czasie zabawy z moim maluszkiem na podłodze. Czasem też chodzę z moją córeczką na “taniec rodzica z dzieckiem w chuście”. Z kondycją więc nie jest źle, ale czasu na regularne ćwiczenia nie znajdę. Na razie to nie jest mój priorytet. Ciekawy artykuł. Wrócę do niego za jakiś czas……

  • Mysle, ze wazny jest punkt o wsparciu innych. I na pewno duza pomoca sa tzw. “dywanowki”, bo jest to jednak oszczednosc czasu, kiedy nie musimy wychodzic z domu, dojezdzac na silownie i z niej wracac. I chyba najwazniejsze to pamietac, ze trening to dla naszego ciala prezent, a nie kara.

  • Może nie mam jeszcze takich małych gagadków jak dzieci, ale czasami się po prostu nie chce, a wtedy chociażby świat się walił, to nie ubiorę stanika sportowego 😀

  • U mnie najczęściej działa zapisywanie. Kiedy mam zapisane, wiem, że muszę np. iść na siłownię. Kiedy tego nie zapiszę, plany jakoś łatwo i szybko się rozchodzą. 🙂

  • moim zdaniem opieka nad dzieckiem sama w sobie jest niezłą gimnastyką. latem chodziłam z wózkiem na kilkunastokilometrowe spacery. te 2 godziny na świeżym powietrzu maluch i tak powinien pobyć, więc mamy dwa w jednym.

  • Dokładnie wiem o czym piszesz. Dla mnie nieprzespane nocy były totalnym wysysaczem energii i przez blisko rok funkcjonowałam jak zombie. Teoretycznie dziennie robiłam po kilka kilometrów na spacerach, a tyłam. Nie mogłam się zregenerować w nocy, więc w ciągu dnia ratowałam się kawą i czymś słodkim… czyli zamknięte koło. Na szczęście udało mi się z niego wyrwać, ale też dopiero wtedy, gdy choć trochę mogłam się wreszcie wyspać.

  • Ja
    póki co posiłkuję się gimnastyką, złożoną z nieustannej gonitwy za dwoma
    krasnalami. Mój całodzienny trening obejmuje skłony, ukłony, przysiady, czasem
    podskoki, innym razem trucht, a nawet galop. No i są jeszcze ćwiczenia siłowe (!), bo mój dwuletni “Zaciech” lubi czasem
    powisieć na moich kończynach górnych. Natomiast na ćwiczenia w pozycji leżącej mogę sobie pozwolić
    jedynie w nocy. Za dnia miałabym masaż sprawiony mikrorączkami i
    mikronóżkami

  • Tutaj hołduję zasadzie: nie szukaj wymówek, szukaj sposobów. Świetny i przydatny post. Ja mając małe dziecko ćwiczyłam codziennie, wiedziałam, że na końcu czeka nagroda 🙂 I po kolejnym porodzie mam zamiar wrócić do aktywności fizycznej.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Mi wystarcza po prostu…mieć dziecko 🙂 Tyle się przy nim zawsze nabiegam, naschylam, natargam – że żadna dodatkowa siłka już niepotrzebna. I wcale nie mówię tego z jakimś wyrzutem czy żeby sobie ponarzekać – fakt jest taki, że odkąd jestem mamą z wagi spadło mi już kilka kilogramów. Poza tym jestem niezmotoryzowana, a do najbliższego miasteczka mamy ponad 3 kilometry – więc z Młodym zawsze pokonujemy ten dystans na piechotę (on w wózku, ja na własnych nogach). No i nie mogę się doczekać, kiedy znów wsiądziemy na rowery. Z dzieckiem wprawdzie już raczej nie pobijemy naszego rekordowego dystansu 80 kilometrów dziennie, ale 20-30 robimy bez żadnego problemu 🙂

  • Ja ćwiczę z córką, na szczęście w moim klubie fitness sa zajęcia dla mam z dziećmi, więc zabieram ją ze sobą. Dla mnie jest ważne, żeby od małego widziała, że sport i aktywność fizyczna to naturalna część życia

  • Każda chwila jest dobra na ćwiczenia. 🙂 Nawet jak czekamy np. na zagotowanie wody, to można zrobić trochę skłonów i przysiadów. 😉

  • Bardzo motywujące. Czas jest ale ciężko mi się za to zabrać 😀 Natomiast codziennie lecą u mnie przysiady, taki nawyk już, reszta przychodzi mi trudniej

  • Ewelina Ewa Kraszyńska

    W zeszłe wakacje specjalnie zakupiłam spacerówkę biegową i przyznam, że dla mojej córci wieczorne bieganie z mamą się chyba bardzo podobało 🙂 Niestety na te wakacje po 2 porodzie nie wiem czy znów tak szybko będę w stanie się za to złapać:D

  • trzeba się zafiksować i tyle, potem samo już pójdzie 🙂 Wysiłek fizyczny daje mnóstwo endorfin, od których uzależniamy się. Po jakimś czasie biegnąc w deszczu stwierdzisz, że tak drobna mgiełka fajnie Ci przecież na skórę twarzy robi 😉

  • Paulina K

    ja czas mam, ale chęci brak ! ciężko mi sie zabrać.

  • Często trafiam na filmiki FIT mam 😀

  • Zobaczyłam zdjęcie i musiałam wejść! Po tym porodzie chciałabym szybciej wrócić do biegania. Muszę tylko rozejrzeć się za wózkiem biegowym. 😉

  • Pozostaję przy dobrym planie i samodyscyplinie 🙂

  • Marysia

    Póki co nie mam dzieci ale moze kiedyś wypróbuje wszystkie Twoje rady 🙂

  • Motywujący wpis! Jak ktoś chce zawsze znajdzie trochę czasu na swoje pasje 🙂

  • Patrycja Sobolewska

    Super wpis, ja zawsze się staram dbać o siebie 🙂

  • Ja nieraz poległam na: Zrobię to wieczorem;) teraz mamy okres ząbkowania, więc odpuszczam, ale tak to wstaje o 4 i ćwiczę:))

  • Przekonałaś mnie. Nie ma od jutra. Jest od dzisiaj :-).

  • Gosia

    Ja myślałam o kupieniu wózka do biegania co ciągle chodzi mi po głowie, biegać z 3 latkiem nie jest za bardzo jak, a wózek dałby mi wolność.

    • Zdecydowanie to bardzo dobry pomysł.

    • Elwira Zbadyńska

      Jako biegająca mama stwierdzam, że zakup takiego wózka dla 3-latka to słaba inwestycja. W tym wieku ciężko malucha w wózku już utrzymać, waży też już sporo. Lepsza opcją jest przyczepka do roweru. My praktykowaliśmy wspólne wyjścia na ogrodzony orlik, gdzie ja trzaskałam km na bieżni a synek ze mną. Biegał swoim tempem, a jak się zmęczył to siadał na koc i dopingował matkę układając puzzle 😉 Dzięki temu wygrał później maraton przedszkolaka, choć startowały w nim dzieci nawet o 2 lata starsze.