przeprosiny

Z pozoru może się wydawać, że przeprosiny powinny być dla nas czymś zupełnie naturalnym, w końcu uczymy się ich od najmłodszych lat. Rodzice dbają o nasze dobre wychowanie, skłaniając nas do podania ręki „przeciwnikowi” po batalii stoczonej w przydomowej piaskownicy. Przeprosiny stanowią istotny element kulturowo przyjętej poprawności zachowania, są niejako symbolem zakopania wojennego topora. Umiejętność przepraszania ma ogromny wpływ na trwałość i jakoś nawiązywanych przez nas relacji, dlatego też jest tak bardzo ważna.

Choć słowo „Przepraszam” jest tak istotne, to mimo wszystko wydaje się jednym z najtrudniejszych do wypowiedzenia zwrotów. Zdarzają się wśród nas i takie gagatki, którym nie przejdzie ono nawet przez gardło.

Dlaczego tak jest, skąd bierze się ogólna niechęć do przepraszania?

Unikanie przeprosin

Zdaniem psychologów, unikanie przeprosin to często podświadoma próba ochrony zagrożonego „ja”. Większość ludzi, gdy wyrządzi komuś krzywdę lub sprawi przykrość, automatycznie zaczyna przepraszać, by jak najszybciej zdobyć przebaczenie i pozbyć się poczucia winy. Osoby mające problem z przepraszaniem nie reagują w ten sposób. Zamiast tego doświadczają nieuświadomionego lęku związanego z poczuciem zagrożenia, utratą autorytetu, władzy, statusu. Inicjowanie przeprosin uważają za oznakę słabości, a przepraszającego za przegranego.

W praktyce może wyglądać to, tak, że osoba ta wpadając na nas w tłumie, bez wahania bąknie krótkie „przepraszam”, jednak po kłótni z bliską osobą nie przyzna się do popełnionego błędu.

Dlaczego?

Jak się okazuje, słowa te niosą za sobą szereg psychologicznych konsekwencji, których niektórzy z nas chcą za wszelką cenę uniknąć…

O jakich konsekwencjach mowa?

Poczucie zagrożenia

Przyznanie się do nieodpowiedniego zachowania stanowi zagrożenie dla poczucia własnej wartości. Jest to szczególnie dotkliwe w przypadku osób, które nie potrafią oddzielić oceny swoich działań od oceny swojej osobowości. Błędnie utożsamiają jedno z drugim. Dlatego też w ich mniemaniu przepraszając – przyznają się do złego postępowania i tym samym do bycia złym człowiekiem. Unikając przeprosin, unikają przyznania się do błędu, chroniąc w ten sposób swoją samoocenę.

Poczucie wstydu

Dla większości z nas przeprosiny są związane z poczuciem winy. To ono skłania nas do wykonania kroku w kierunku wyjaśnienia sytuacji i zażegnania konfliktu. W przypadku osób niezdolnych do przepraszania silniejszym doznaniem jest wstyd, który jest znacznie bardziej destrukcyjny. O ile wina sprawia, że czujemy się źle z naszym działaniem, o tyle wstyd powoduje, że czujemy się źle z tym jacy jesteśmy.

Eskalacja konfliktu

Podczas gdy większość z nas uważa przeprosiny za możliwość rozwiązywania konfliktów interpersonalnych, tak dla osób mających z tym problem – owe przeprosiny – będą początkiem niekończącej się fali oskarżeń.  Wychodzą z założenie, że będzie to okazaniem słabości, którą druga osoba wykorzysta przeciwko nim. Obawiają się obarczenia wyłączną odpowiedzialnością za powstały spór oraz przypisania winy za wszystkie wcześniejsze nieporozumienia.

przeprosiny_konflikt

Regulacja emocji

Osoby stroniące od przeprosin, bardzo często w ten sposób starają się zarządzać swoimi emocjami. W jaki sposób? Po prostu czują się bardziej komfortowo i łatwiej sobie radzą z uczuciem gniewu, rozdrażnienia i dystansu emocjonalnego, a niżeli z bliskością i wrażliwością. Zatwardziałość w konflikcie pozwala im zachować dystans, stanowi swoisty mechanizm obronny. Podświadomie obawiają się, że każdy nawet najdrobniejszy gest w kierunku pojednania, sprawi, że wszystkie tak pieczołowicie budowane barykady runą i uwolnią smutek oraz rozpacz, z którymi ciężko jest sobie poradzić i względem których pozostaną bezsilni.

O ile prawdą jest, że regulacja takich emocji wymaga od nas wysiłku, o tyle błędnym przekonaniem jest, że głębokie doświadczanie trudnych emocji musi być traumatycznym i szkodliwym przeżyciem. Wręcz przeciwnie, skruszenie przysłowiowej, emocjonalnej skorupy jest niezwykle oczyszczające i może prowadzić do przeniesienia relacji na zupełnie inny, bardziej wartościowy poziom, oparty o emocjonalność i wzajemne zaufanie.

A u podstaw obaw…

Dlaczego niektóre osoby mają ewidentny problem z przepraszaniem? Skąd biorą się te obawy?

Za winowajcę poniekąd możemy przyjąć sposób, w jaki zostaliśmy wychowani oraz to, jakie są nasze dotychczasowe, przeprosinowe doświadczenia. To jeden z tych aspektów, który bagatelizowany na wczesnym etapie rozwoju dziecka, zbiera żniwa w przyszłości. Oczywiste jest, że każdy rodzic chce dla swojej latorośli tego, co najlepsze, dlatego też od najmłodszych lat wpaja dziecku, wszystko to, co potencjalnie ułatwi mu batalię z dorosłością.

jak nauczyc dziecko przepraszac rozmowa

I tak powinno być 😉, bo przecież naszą rodzicielską powinnością jest wspierać dziecię w rozwoju. Dobrze jednak pamiętać o czymś istotnym, mianowicie o tym, że prócz tego, CO przekazujemy naszym pociechom, ważne jest jeszcze, to w jaki sposób, to robimy. W tym właśnie tkwi cały szkopuł. Odwołując się do nauki „przepraszania”, często odbywa się ona poprzez nakaz wykonania, pozbawiony wyjaśnień tego, co tak naprawdę się wydarzyło i w czym tkwił problem. Dodatkowo całemu procesowi towarzyszy gniew, obwinianie, wpędzanie w poczucie wstydu i zmuszanie do posłuszeństwa. Gdy do tego dodamy brak pozytywnych wzorców, które dziecko mogłoby naśladować…recepta na niechęć do przepraszania gotowa. (O tym, jak nauczyć dziecko „przepraszać” przeczytacie tutaj =>klik). I jak tu ochoczo podejść do przepraszania?

Spójność wzorców

Najbardziej efektywnie i najszybciej uczymy się, obserwując zachowania innych osób.

Tak samo sprawa wygląda w przypadku nauki „przepraszania”.

Przyjrzyjmy się zatem przeciętnym, „przeprosinowym” doświadczeniom. Jakie zachowania mamy bądź mieliśmy szansę zaobserwować?

Niezależnie czy bohaterami są nasi rodzice, czy też bliscy lub dalsi znajomi, wszyscy uczestniczą w wyścigu z czasem, w boju o kolejny zrealizowany cel. Zatracając się w owej pogoni, usprawniają swoje funkcjonowanie, posługując się schematami, stereotypowym myśleniem i automatyzacją pewnych czynności. W efekcie wpadają w pułapkę, z której ciężko wybrnąć z twarzą. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Patrzymy, patrzymy i cóż takiego widzimy?

Przed nami zapracowany rodzic, starający się poskromić codzienność, który trzymając w garści cały dom, raczej stroni od przepraszania swej pociechy za błahostkę będącą przecież tylko „rodzicielskim niedopatrzeniem” … Wszak nic wielkiego się nie stało, a już na pewno nie jest to przewinienie warte kompromitacji i płaszczenia się przed własnym dzieckiem.

Dobre usprawiedliwienie, ale czy na pewno to tylko błahostka i niedopatrzenie?

Kolejna przykładowa sytuacja dotyczy stereotypowego starcia płci.

Oto facet, taki sobie „Figo Fago”, jak twierdzi, nie należy do gatunku pantoflarza pospolitego, a już na pewno nie jest z tych „miętkich” chłopaczków, którzy to przepraszając za byle pierdołę, okazują swoją słabość. Dlatego o przeprosinach w jego wykonaniu możemy zapomnieć. Po drugiej stronie barykady skrupulatnie okopała się „Ona”, „żona”, „matka”, „kobieta”. Przecież nie po to rozdrapuje i posypuje solą rany, wspominając wszystkie przewinienia swego „twardziela”, żeby teraz opuścić gardę i potulnie przyznać się do błędu. A nóż luby pomyśli, że to tylko jej wina, albo – co gorsza – poczuje, że ma ją w garści, bo za łatwo mu przyszło pojednanie. O nie! Chce dziadyga zgody, musi się postarać…

Tym sposobem przeprosiny stają się próbą sił. Kto pierwszy padnie na kolana? Kto pokaże, że mu bardziej zależy? Koniec końców, wcale nie chodzi o to, by rozwiązać dany konflikt i wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji. Ważniejsze jest zdobycie przewagi, argumentu będącego dowodem na to, kto, komu dyktuje warunki. Proste? Proste, sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie 😉.

Wiedząc, że mały człowiek dorasta, obserwując i uczestnicząc w takich i podobnych sytuacjach trudno się dziwić, że nabywa niemal wkodowanej niechęci do przepraszania i wszystkiego, co z nim związane. W ten oto sposób powstają negatywne skojarzenia, które wiernie towarzyszą nam w dorosłym życiu, gdzie „przepraszam” kojarzy się z poddaństwem, poczuciem niższości i pokazem sił.

Tymczasem…

Skoro mowa o pokazywaniu, to prawda jest taka, że przepraszając, pokazujemy swoją siłę, dojrzałość, wrażliwość, empatię i profesjonalizm. „Przepraszam” nie jest synonimem słabości, niższości, uległości, eskalacji konfliktu czy zagrożenia. To swoista praca nad samym sobą, która wymaga od nas autorefleksji i pokory. Aby przeprosiny były skuteczne, należy dokładnie przeanalizować konfliktową sytuację, uświadomić sobie i zaakceptować odpowiedzialność za niecne poczynania oraz postanowić poprawę 😉.
Więcej o formułowaniu skutecznych przeprosin przeczytacie już niebawem.

Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze?
Podzielcie się nimi w komentarzu poniżej tekstu.

Ściskam,
Karola

 

 

  • ja zawsze wymiękam – nie umiem się nie odzywać ///

  • Nie potrafię nie odzywać się dłużej niż kilka minut 😉

  • Ja na szczęście nie mam problemów z przeprowadzaniem, jeśli faktycznie uznaję swoją winę. Znam jednak osoby, które mimo że nie mają racji, wolą brnąć dalej, niż wydukać to jedno słowo.

  • Coraz częściej nie potrafimy powiedzieć tego ważnego słowa.
    A teksty świetne :p

  • Marta Korotko

    Podrzucę chyba tekst swojemu mężowi 😀 A tak poważnie, ja nie mam żadnych problemów z tym, by przeprosić. Uczę tego swojego dziecka, mając pełną świadomość, że przykład idzie z góry. Ale znam bardzo dużą ilość ludzi, którzy, nie potrafią przeprosić za nic w świecie!

  • Rzeczywiście przepraszanie może być trudne. Często nie jest się do końca przekonanym o swojej winie, wtedy to uczucie się potęguje. Jednak przepraszanie ma w sobie moc oczyszczania atmosfery, także warto jednak się przemóc i to zrobić :).

  • A w sytuacji, gdy jedna osoba zajdzie drugiej za skórę to która z nich jako pierwsza powinna przeprosić zakładając, że obie są tak samo uparte? To mnie zawsze ciekawiło.

  • A ja mam wrażenie, że jest to słowo tak wyeksploatowane, że powoli przestaje mieć znaczenie :/

  • Aleksandra Załęska

    Super wpis! Często zapominamy, że to my uczymy dzieci wszelkich zachowań, właśnie naszą postawą. Fakt, że słowo przeprazam, to trudne słowo do wypowiedzenia, ale jakże potrafi oczyścić atmosferę!

  • Długo zajęło mi zanim, jako dorosła już osoba, nauczyłam się szczerze przepraszać – teraz się udało i nie mam z tym problemów, kiedy wydaje mi się, że popełniłam błąd, natomiast mój ie Mąż niestety nie potrafi przepraszać i tu się rodzą konflikty między nami, bo jemu się wydaje, że przejście do porządku dziennego jest rozwiązaniem, ja bym chciała, żeby potrafił jednak i on czasem przeprosić – jeżeli faktycznie zawinił…

  • Umiejetność przepraszania to rzeczywiście dla wielu trudna sztuka. Dlatego staram się nauczyć jej moje dzieci. Chociażby przez dobry przykład, bo zdarzyło mi się przepraszać moje dzieci.

  • Divanaurlopie

    Bardzo mądry wpis. U nas w domu słowa przepraszam, dziękuję, proszę są na porządku dziennym i córka uczy się ich od małego.

  • Ja Zwykła Matkaa

    Ja w tej chwili troszkę liczę na przeprosiny Teściowej….. patrząc na jej postawę życiową mogę się nie doczekać…

  • Uświadomiłam sobie, że ja często pierwsza wyciągam rękę i przepraszam.

  • Ugotowanepozamiatane.pl

    A wystarczy powiedzieć przepraszam…

  • nauczyliśmy się po 5 latach małżeństwa tego 😉 nie mamy żadnych problemów z przepraszaniem.

  • Ja nie mam z tym problemu , moj maz ma 🙂

  • Ciekawie piszesz. Konkretne przykłady pokazują, że to bardzo bliski temat. Ja raczej nie mam problemu z przepraszaniem. Czasem przychodzi to łatwiej, innym razem trudniej, ale cóż, kto mówił, że życie jest łatwe. Myślę, że to wynika też z otoczenia w jakim się znajduję, czyli tak jak piszesz – wzorce. Moi znajomi nie stronią od tego słowa, pewnie więc ja też uważam to za normalną postawę.

  • Marta Serafin

    Ja niestety od dziecka mam z tym problem…nawet teraz…ale staram się żeby dać dobry przykład synkowi 😉

  • Nigdy nie miałam z tym najmniejszego problemu, za to mój mąż faktycznie tych trzech magicznych słówek używać nie potrafi.

  • Kiedyś trudniej było mi przepraszać, teraz jest łatwiej, może dlatego, że i mniej powodów. 😉

  • Przepraszanie czasem przychodzi nam z trudem, ale zdecydowanie warto się przemóc, obie strony na tym zyskują. 🙂

  • Grażyna Zaborska-Szmajda

    Bardzo ciekawy wpis. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego niektóre osoby unikają przeprosin.

  • Jako kobieta mam problem z męskimi przeprosinami. Moim mężczyznom w domu takie słowa nie przechodzą przez gardło. Mąż tłumaczy, że to jak przyznanie się do błędu. Czy to rzeczywiście tak u facetów jest?

    • Tak Monika. Jak w tekście napisałam. Niektóre osoby i to nie tylko faceci reagują w ten sposób.

  • Ciekawy, szeroko poruszający temat przepraszania artykuł. W przypadku dzieci – uważam, że rodzic jak najbardziej powinien uczyć je przepraszania na swoim przykładzie -potrafiąc przeprosić. Dziecko uczy się przede wszystkim obserwując. W przypadku relacji partnerskich w związku – umiejętność przepraszania jest tak samo ważna jak umiejętność dziękowania. Bez tych umiejętności trudno o ciepły, bezpieczny związek. A wszystko zaczyna się oczywiście w nas samych – osoba ze zdrowym poczuciem własnej wartości potrafi zarówno przepraszać, jak i dziękować czy prosić…

  • Przekonałam się o mocy przepraszania dziecka pracując z młodzieżą i dziećmi zagrożonymi wykluczeniem społecznym. Najpierw patrzą na ciebie jak na ufoludka, a potem powierzają wszystkie swoje problemy – zdobywa się tak ogrom zaufania. Nie ważne ile błędów popełnimy, ważne czy umiemy przyznać się do nich.

  • Świetny tekst. Daje do myślenia…

  • Super artykuł.

  • Przyznam szczerze, że należę do tych osób co mają trudność z powiedzeniem słowa przepraszam na zawołanie i dla spokoju. Mimo to, jestem w stanie przeprosić jeśli te przeprosiny są szczere i faktycznie żałuję.

  • Przeprosiny nie są czymś naturalnym wbrew temu, jak zostaliśmy wychowani. Obecnie w swoim dorosłym życiu bardzo rzadko spotykam osoby (poza bliską relacją), którzy potrafią uznać swoją pomyłkę/błąd, a tym bardziej zwyczajnie za to przeprosić. Ludzie w moim otoczeniu zawsze szukają winnych na zewnątrz, nigdy w sobie. Bardzo to deprymujące, szczególnie jeśli w takim środowisku przebywają osoby, które zaczynaja od siebie, bo wiedzą, że nie są nieomylni i niechcieliby przez własną niedyspozycję kogoś skrzywdzić.

  • Damian Losik Opencaching

    Jako przedstawiciel gatunku męskiego, od niedawna całkiem przykładny mąż zaświadczam, iż „przepraszam” jest dla mnie czymś naturalnym. Ot zawiniłem, więc po co się tego wypierać i odwracać kota łebkiem do tyłu. 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  • Cudownie się Ciebie czyta- ale jeszcze lepiej przesyła takie artykuły w świat. Pozdrowienia!

  • Patrycja Dorsz Vel Drożdż

    Bardzo mądry wpis…pięknie opisałaś to, co dzieje się w sferze emocjonalnej człowieka podczas konfliktu….wczoraj oglądałam piękny film Nicka Vujcica o tym, ze przepraszanie to oznaka siły…

  • Ja mam czasami wrażenie, że mam problem w tę drugą stronę 😉 Przepraszanie przychodzi mi bez żadnego problemu. Nie wiem, czy od zawsze tak miałam, raczej nie. Teraz robię to jednak naturalnie, tak jak dziękuję 🙂

  • Piękny, mądry wpis. Kiedy powiesz przepraszam sama lepiej się czujesz. Oczyszczasz energię wokół siebie i drugiej osoby. Uczę tego dzieci, choć może właściwie one uczą tego mnie, kiedy po sprzeczce się przytulają 🙂 Czasami jeden gest znaczy więcej, niż 100 słów – nawet przepraszam

  • Nawet myślałam kiedyś, żeby napisać tekst na ten temat 🙂 Mnie też trudno jest przeprosić. Po części to, jak piszesz, kwestia doświadczeń, po części dlatego, że często nie czuję się winna. A skoro nie moja wina, to czemu mam przepraszać? Staram się jednak przełamywać i pamiętać o przepraszaniu, bo wiem, jakie to cenne i ważne.

  • Gosia

    Dla większości z nas przeprosiny są związane z poczuciem winy. Dobrze napisane. Ja staram się Jasia uczyć tego, że jeżeli sytuacja tego wwymaga, on narozrabiał lub źle się zachował by umiał przeprosić. I umie. Ja tez nad soba pracowałąm dosć długo, to nie jest takie proste jakby się wydawało, ale warto umieć przeprosić.

  • Uczę córke przepraszania, sama też potrafię się przed nią przyznać do błedu i ją przeprosić, to bardzo ważne 🙂 Świetny wpis!

  • Katarzyna Mirek

    Myślę, że przepraszanie nie jest takie proste. Ja uczę się tego całe życie i wciąż bywa, że czuję się jak przegrany przepraszając. Ale staram się tak jak piszesz uczyć tego od początku moje dzieci

  • Elwira Zbadyńska

    Mnie przepraszanie z wiekiem przychodzi dużo łatwiej 😉