klaps

Nareszcie doczekałam się porządnego dowodu naukowego, potwierdzającego tezę, że klaps to też forma przemocy fizycznej, to też bicie.

Dzięki wynikom uzyskanym w badaniu nazwijmy je „niewinny klaps”, powyższe stwierdzenie, nie będzie postrzegane (taką mam nadzieję), jako idealistyczne paplanie nawiedzonej psycholożki ;).

Do sedna…

Co dokładnie było przedmiotem badania i do jakich wniosków to doprowadziło?

W kwietniu w The Journal of Family Psychology (źródło) opublikowano wyniki badań prezentujące, jakie konsekwencje niesie ze sobą wymierzony dziecku klaps. Polegało ono na przeprowadzeniu meta-analizy badań z ostatnich 50 lat, gdzie łączna liczba przebadanych dzieci wyniosła 160 tysięcy !!! Dzieciom tym wymierzano tylko klapsy, nie były bite w żaden inny sposób.

Wyniki pokazały jednoznacznie, że klapsy (zdefiniowane jak uderzenie otwartą dłonią w pupę) miały istotny wpływ na wystąpienie negatywnych konsekwencji u dzieci, takich samych jak permanentnie stosowana przemoc fizyczna, tylko z mniejszym nasileniem.

Nieaktualne postawy wobec dzieci – usprawiedliwianie…

Zapewne, niektórzy z Was właśnie wyszukują powodów potwierdzających, dlaczego mały, „niewinny klapsik” nie jest taki zły, tym bardziej, że często wymierzany z amortyzacją pampersa. Niektórzy twierdzą, że to jedyny sposób na pokazanie dziecku różnicy pomiędzy dobrem, a złem.

Większej bzdury nie słyszałam, tym bardziej, że (pomijając zdrowy rozsądek) wyniki wyraźnie wskazują na istotny wpływ bicia na niższą zdolność percepcji moralnej.

Kolejny argument, który mogłabym usłyszeć, to stwierdzenie, że rodzice powinni mieć prawo dyscyplinowania swoich dzieci według własnego uznania, bez ingerencji osób trzecich oraz państwa. Zdumiewające jest, jak bardzo zakorzenione jest w nas poczucie własności, które swym zasięgiem obejmuje nawet dziecko – będące przecież niezależnym, wolnym człowiekiem. W tym ujęciu pozbawia się je prawa do godności i szacunku należących się każdej osobie.

A co ze stwierdzeniem: „Ja dostawałem lanie i mi nie zaszkodziło, wyrosłem na ludzi”?

No pewnie, bo bez klapsa w tyłek to na ludzi się nie wyrasta…tylko przepraszam na kogo?

Wyjaśnijmy sobie jedną kwestię, otóż szacunek  do swoich rodziców, nie jest równoznaczny z robieniem dokładnie tego co oni robili. Sięgając pamięcią nie tak całkiem daleko doszukamy się czasów, kiedy akceptowano wiele dziś niewyobrażalnych rzeczy. Kiedy to mężowie rościli sobie prawa do dyscyplinowania i kontrolowania żon, nauczyciele nie potrafili zapanować nad uczniami bez użycia siły i władzy (linijka, groch, pasek).

Skoro funkcjonujemy w społeczeństwie uchodzącym za cywilizowane, które stopniowo ewaluuje ku lepszemu. W którym stosowanie przemocy wobec partnera, przez przedszkolankę, czy nianię nie jest tolerowane.

Dlaczego więc wyeliminowanie z codziennego życia wymierzania klapsów jest tak „ciężkim do wdrożenia kamieniem milowym”? Dlaczego małe, niewinne i wrażliwe dzieci są, jako jedyne wyłączone poza nawias, z przyzwoleniem do naruszania ich nietykalności cielesnej.

Może, gdy poznacie konsekwencje stosowania klapsa, będziecie bardziej przekonani…

Negatywne konsekwencje, czyli jakie?

W ramach badania, kontrolowano kilka wskaźników zdrowia psychicznego oraz zachowań. Cóż takiego wywnioskowano?

Na podstawie porównania wyników dzieci bitych z tymi, które nie otrzymywały kar cielesnych stwierdzono: większy poziom agresji, więcej aspołecznych zachowań, wycofanie emocjonalne, przesadną ekspresję emocji, problemy ze zdrowiem psychicznym, niższa samoocena, bardziej negatywne relacje z rodzicami. Dzieci te częściej sprzeciwiały się rodzicom, podważały ich autorytet oraz były skłonne do postępowania wbrew ustalonym zasadom. Zdecydowanie stosowanie tej metody wychowawczej negatywnie odbiło się na relacjach rodziców z dziećmi, czyli klaps w pupę, doprowadził do strzału w kolano 😉 .

Na podstawie porównania wyników dzieci bitych z tymi, które nie otrzymywały kar cielesnych stwierdzono: większy poziom agresji, więcej aspołecznych zachowań, wycofanie emocjonalne, przesadną ekspresję emocji, problemy ze zdrowiem psychicznym, niższa samoocena, bardziej negatywne relacje z rodzicami.

Niższy poziom zdolności poznawczych u dzieci to kolejny efekt bicia. Wyniki te uzyskano na podstawie testów inteligencji wykonywanych przez wspomnianą grupę dzieci. Przyczyną niższego poziomu IQ jest mniejsza ilość istoty szarej w niektórych obszarach kory przedczołowej. Udowodniono, że przeżycia w sposób fizyczny mogą zmienić strukturę mózgu. Doświadczenie przemocy domowej odciska piętno w umyśle dziecka, jako silny czynnik stresowy, wyzwala kaskadę zmian neurobiologicznych, prowadzących do trwałych zmian w strukturze mózgu. Ma to wpływ na pogorszenie pamięci, koncentracji i uwagi u dzieci.

Tracy Vaillancourt, psycholog z Uniwersytetu w Ottawie w Kanadzie, w 2007 r. (Źródło) odkryła, że stosowanie kar cielesnych powoduje wzrost poziomu kortyzolu, hormonu stresu. Podwyższony przez dłuższy czas poziom kortyzolu jest zabójczy dla komórek nerwowych w hipokampie, strukturze mózgu, odpowiadającej za pamięć. Pozwala to na uzasadnienie gorszych wyników w nauce i testach pamięciowych dzieci, które były ofiarami kary fizycznej – niezależnie, kto wymierzał sprawiedliwość.

klaps

Osłabienie zdolności radzenia sobie z wyzwaniami życia codziennego u dorosłych już osób, to następny niepożądany skutek kar cielesnych. Bardzo często osoby te są wycofane społecznie oraz mają obniżoną samoocenę.  Nasz mózg najintensywniej rozwija się do 12. roku życia.. Tworzą się wówczas modele zachowań, powstają przekonania, które będą potem nami zarządzać. Powstaje model więzi – skrypt odpowiedzialny za bliskość i sposób regulacji emocji. Ma to znaczenie dla naszych przyszłych umiejętności ukojenia swojego bólu, niepokoju, lęku, w przeciwnym wypadku  nie potrafiąc sobie z nimi poradzić będziemy od nich uciekać, możemy również przejawiać autodestrukcyjne zachowania – np. tendencja do popadania w uzależnienia. W tym czasie buduje się również zaufanie do świata i ludzi, kształtuje się nasza samoocena.

Nasz mózg najintensywniej rozwija się do 12. roku życia.. Tworzą się wówczas modele zachowań, powstają przekonania, które będą potem nami zarządzać. Powstaje model więzi – skrypt odpowiedzialny za bliskość i sposób regulacji emocji.

Czego tak naprawdę uczymy dziecko stosując kary fizyczne:

Mianowicie tego, że racja stoi po stronie silniejszego.

Jako rodzice jesteśmy fizycznie więksi i silniejsi niż dzieci. Posiadamy również (w większości przypadków ;)) dojrzałość psychiczną dzięki czemu mamy większą zdolność do samokontroli. Gdy wymierzając „klapsa”(w naszym mniemaniu) korygujemy zachowanie dziecka, tak naprawdę przekazujemy mu tylko komunikat, że jest ono od nas słabsze i mniejsze. Dodatkowo demonstrujemy, że siła to skuteczny sposób perswazji – egzekwowania swoich zachcianek. Nic dziwnego zatem, że dziecko przejawia tendencje do zachowań agresywnych, przecież naśladuje tylko nasze postępowanie będące w jego oczach skutecznym sposobem na osiągnięcie celu.

Przełammy mit…

Pamiętajmy, że dopóki nie przełamiemy funkcjonującego mitu dotyczącego „niewinnego klapsa”, będziemy w dalszym ciągu pozbawiać dzieci ich praw do „nietykalności”. Jednocześnie będziemy zaszczepiać w nich niewłaściwe wzorce zachowania, podszyte strachem i gniewem. Bo cóż innego czuje skarcone fizycznie dziecko?? Klaps to nie jest jasny komunikat…to ekspozycja siły fizycznej, której efektem jest strach i ból. Czy chodzi o to by nasze dziecko nas się bało? Czy raczej żeby zrozumiało dlaczego jego zachowanie było niewłaściwe?

Klaps to nie jest jasny komunikat…to ekspozycja siły fizycznej, której efektem jest strach i ból.

Tym razem jesteśmy w posiadaniu niepodważalnego dowodu na to, że klaps szkodzi i nie przynosi zamierzonego efektu. Przypomnę, że mowa o największym badaniu dotyczącym wyłącznie klapsów, żadnej innej kary cielesnej – obejmującym ponad 160 tysięcy dzieci i trwającym 50 lat.

Nie oceniajmy rodziców mających odmienne poglądy na ten temat. Pamiętajmy, że przekonania te mogą wynikać z rodzinnych wzorców, o których pisałam wcześniej. Możemy natomiast poprzez rozmowę i argumentację podyskutować na ten temat.

Zdrowy rozsądek górą…

Oczywiście nie możemy popadać w skrajności. Dziecko do prawidłowego rozwoju i budowania poczucia bezpieczeństwa potrzebuje m.in. wytyczonych granic, określenia obowiązujących zasad. Zasad, które nawet jeśli są przez nie łamane, to nie dlatego że jest nieposłuszne. Małe dziecko jest ciekawe i w ten sposób poznaje świat, taka jego natura. Poza tym nie panuje jeszcze nad własnymi emocjami ze względu na niedojrzałość niektórych stref  mózgu.

Zatem karanie dziecka, za coś na co nie ma wpływu jest absurdem. To tak jakby dawać klapsy ząbkującemu dziecku, żeby mu zęby szybciej wyrosły…

Użycie siły przeciwko bezbronnej osobie, jest tylko i wyłącznie okazaniem bezsilności rodzica. Brakiem umiejętności radzenia sobie z emocjami.

klaps

Warto pracować nad sobą, zmienić swoje dotychczasowe postępowanie, a nawet głęboko zakorzenioną postawę, po to, by stać się dla dziecka wzorem godnym naśladowania, by stać się lepszym rodzicem. By przez obserwację dziecko miało szanse nauczyć się co jest dobre, a co złe. By nie bało się najbliższych, tylko odważnie poznawało otaczający je świat.

Nie jest to łatwe, bo wymaga od nas – rodziców ciągłej samokontroli i pracy nad sobą. Podejście to również nie zmniejsza naszego zmęczenia czy frustracji, gdyż nie jest to lekarstwo na całe zło. Jednak z czasem nasze zaangażowanie procentuje i wraca do nas z nawiązką.

 Nidy nie jest za późno na zmianę. Każdego dnia możesz zacząć od nova… 

O tym, w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem, by nas słuchało piszę tutaj. Jeśli interesuje Cię, jakie inne zagrożenia możesz świadomie wyeliminować, zajrzyj tutaj.

Jakie są Twoje doświadczenia w tym obszarze?
Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, będzie mi jeszcze milej jeśli go polubisz i skomentujesz. 😉
[FM_form id=”3″]

Post napisany przez Odnova