tolerancja

W każdym dziecku istnieje nieskończona potrzeba kochania go takim jakie jest, z całą jego indywidualnością

Wpis ten pisałam już kilkukrotnie, to znaczy zaczynałam pisać, jednak po jakimś czasie dochodziłam do wniosku, że to jednak nie ten moment… tolerancja,rozszczep wargi i podniebienia

Dziś zaczynam po raz kolejny, przede mną pusta word’owska kartka, bo to co zapisałam niegdyś, dziś już nie jest aktualne. Może nie tyle nieaktualne co nie odzwierciedla dokładnie tego, co w tej chwili czuję i co chcę Wam przekazać. Pisząc pierwsze słowa tego wpisu, zastanawiam się, czy tym razem go zakończę? Czy tym razem będę gotowa by go opublikować…? tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Skoro go czytasz to zapewne kliknęłam „publikuj” – odważyłam się. Zatem zapraszam Was na nieco inny wpis, bardziej osobisty i bardzo, bardzo ważny – nie tylko dla mnie, ale i dla wielu innych osób. Przekonajcie się, dlaczego…

Kampania społeczna rozszczep wargi i podniebienia

Wczoraj w mediach społecznościowych trafiłam na pewną kampanię, kampanię sprzed kilku lat, z 2012 roku…roku, w którym urodził się mój pierworodny, zdrowiusieńki Antoś. Wtedy nie miałam pojęcia o jej istnieniu, pewnie dlatego, że mnie nie dotyczyła…może była zbyt mało widoczna, a może standardowo zadziałała selektywność uwagi i owa kampania była poza jej zasięgiem? Dziś mogę tylko gdybać, ale nie zdziwię się, jeżeli Wy również o niej nie słyszeliście, dlatego postanowiłam Wam ją przybliżyć.

Można pomyśleć, że to jakaś stara inicjatywa…jednak nic bardziej mylnego…właśnie dlatego o niej wspominam, ponieważ dziś jest tak samo aktualna, jak wtedy – a dla mnie jest najaktualniejszą z wszystkich kampanii, jakie widziałam, to kampania mojego życia…rozszczep wargi i podniebienia

Operacja uśmiech – czyli o co chodzi?

Inicjatorem owego przedsięwzięcia była organizacja Operation Smile, działająca od 1982 roku w RPA, finansująca zabiegi usuwania wady rozszczepu wargi i podniebienia u dzieci. Głównym celem tej kampanii było rozpowszechnienie wiedzy o wadzie oraz zwiększenie świadomości tego, jak niewiele środków potrzeba by pomóc potrzebującemu dziecku, by diametralnie odmienić jego życie (to kwota 3000 randów, która w przybliżeniu wynosi 1250 złoty). W ten sposób miała również zachęcić darczyńców do wsparcia finansowego organizacji – do pomocy potrzebującym.

Chcę byście wiedzieli, że jednorazowy zabieg nie przywraca dziecku pełni zdrowia (o złożoności leczenia przeczytacie tutaj), natomiast dzięki efektowi, jakim jest nadanie ciągłości budowy anatomicznej twarzy, stanowi on kluczowy element w przywracaniu tożsamości społecznej małego człowieka. Dzięki temu jednemu, pierwszemu zabiegowi, jak za działaniem czarodziejskiej różdżki zdjęte zostaje piętno inności będącej przyczyną wykluczenia społecznego.

Do celów kampanii wykorzystano trzy kreacje, których bohaterami są dzieci.

Elvis chowa swoją buzię za bawełnianą pacynką. rozszczep wargi i podniebienia

tolerancja

źródło: www.operationsmile.org/

Charlie ma na czole wielką fioletową kropkę.

tolerancja

źródło: www.operationsmile.org/

Sally posadziła sobie na głowie małpkę.

tolerancja

źródło: www.operationsmile.org/

Magiczne kryjówki

Zgodnie z zamierzeniem ich twórców, uwaga odbiorcy koncentruje się początkowo na dodatkowych, barwnych elementach umieszczonych poza wizerunkiem dziecka. Dopiero po chwili nasz wzrok pada na zmienione przez wadę twarze Elvisa, Charliego i Sally. Pod każdym z wizerunków dzieci widnieją wierszyki-rymowanki. Opowiadają o tym co robią dzieci, aby odwrócić ciekawskie spojrzenia ludzi, i jak trudno jest im żyć w ciągłym poczuciu, że są oceniane, wyśmiewane, wypchnięte poza margines społeczny, gdyż nie mieszczą się w kanonach piękna. rozszczep wargi i podniebienia

Kampania ta jest dla mnie o tyle ważna, gdyż w moim odczuciu z niesamowitą precyzją pokazuje nasze obawy, pisząc nasze mam na myśli zarówno rodziców dzieci posiadających rozszczepową wadę, jak i tych z Was, których w jakikolwiek sposób dotyczy odmienność, mogąca być podstawą do ujawnienia braku tolerancji w społeczeństwie.

Siła – błogosławieństwo czy przekleństwo 

Jakiś czas temu duchowny powiedział mi, że

„każdy z nas otrzymuje tyle…, ile jest w stanie udźwignąć”

pomyślałam wtedy, że w takim razie muszę być cholernie silna…i że wcale nie chcę taka być…

Nie chcę patrzeć na cierpienie swojego dziecka, nie chcę borykać się z koniecznością ciągłego wystawiania go na bolesne leczenie, nie chcę by świat go oceniał, a już na pewno by go skrzywdził. Z resztą, czy którykolwiek z rodziców się ze mną nie zgodzi? Kto z nas nie zrobi wszystkiego, by ochronić bezbronne dziecko?

Wtedy byłam pełna żalu, lęku i gniewu.

Przez pierwsze dwa tygodnie od diagnozy nie byłam w stanie nawet czytać o wadzie, nie mówiąc o jakiejkolwiek rozmowie na ten temat.

Czułam się słaba, bezsilna i przede wszystkim winna – nie było mowy o sile. Codziennie zadawałam sobie pytanie, dlaczego? Co zrobiłam nie tak? Gdzie tkwi przyczyna? Dlaczego my?

Jak było na początu…

Może zabrzmi to niewłaściwie, a może ktoś z Was pomyśli, że to idiotyczne – nie ważne – od tego momentu, od momentu, gdy dowiedziałam się o rozszczepie wargi i podniebienia, którą miał Kubuś chciałam, aby moja ciąża nigdy się nie skończyła. Chciałam, żeby trwała wiecznie. To życzenie dawało mi poczucie bezpieczeństwa, niepisaną gwarancje, że wtedy moje maleństwo będzie bezpieczne, nienarażone na działania okrutnego świata (w domyśle ludzi). Obawy dotyczące naszej przyszłości – opieki, pielęgnacji, leczenia – były abstrakcyjne, nierealne, nie moje, tak nie moje – chciałam się ich pozbyć, zapomnieć, chciałam by to wszystko okazało się złym snem… Wtedy poznałam siebie z innej strony tej kruchej i bezsilnej, takiej z jakiej nigdy nie chciałam siebie poznać… przepraszam, gdzie ta wspomniana siła?

Dziś o tym co nas spotkało myślę nieco inaczej, ale o tym za chwilę…

Siła – skąd sie bierze?

Ilekroć ktoś ze znajomych dowiaduje się o naszej rozszczepowej drodze mówi, że jestem silną osobą i na moim miejscu nie wie, czy dałby sobie radę. Najbliżsi dodają do siły  wrażliwość. Kiedyś z wrodzonej skromności bym zaprzeczyła, a może dlatego, że nie miałam wcześniej szansy się o tym przekonać…

Dziś mogę powiedzieć, że to prawda taka jestem. Jestem silna, zdeterminowana, konsekwentna i wartościowa. Wszystkie te cechy z niesamowitą skutecznością obudził we mnie mój syn. Będę je w sobie pielęgnowała by być dla niego wsparciem, by był pewien, że nie ma dla nas, dla niego rzeczy niemożliwych. By wiedział, że niezależnie od tego co się wydarzy jestem przy nim i zawsze będę. Będę je w sobie pielęgnować by być dla niego wzorem, by móc je w nim zakrzewić.

Chcę by był silnym, pewnym swej wartości człowiekiem – to jedyna broń i tarcza chroniąca go przed ludzką bezwzględnością, jedyna, jaką mogę mu dać. Nie mogłabym postąpić inaczej mając przy sobie mojego małego bohatera, który tak dzielnie znosi wszystkie postawione trudności, który każdego dnia uczy mnie pokory i motywuje do działania. tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Wszyscy ją mamy rozszczep wargi i podniebienia

Wiem, że nie jestem w tych odczuciach odosobniona, że każda z nas – matek czuje to samo. Rodząc Antosia – w pełni zdrowego maluszka, wspomniane cechy nie miały możliwości w pełni się uzewnętrznić, bo nie było takiej konieczności, ale jestem pewna, że gdyby cokolwiek wtedy zachwiało moją domową równowagę, byłabym w stanie przestawić góry, by tę równowagę przywrócić…

Wy również jesteście w stanie zrobić dla dziecka więcej niż same myślicie.

Pisałam wcześniej o obawach, które mi towarzyszyły w czasie ciąży, gdy oswoiłam się z informacją o rozszczepie (na tyle na ile to w ogóle było i jest możliwe), zaczęłam się przygotowywać do tego co miało się wydarzyć (życie i tak przyniosło swoje). Niesamowitą skarbnicą wiedzy i wsparcia okazała się być zamknięta grupa na FB zrzeszająca rozszczepowych rodziców. Oczywiście wiedza dotycząca sposobów karmienia i opieki nad dzieckiem zwiększa poczucie bezpieczeństwa, choć nie jest w stanie wyeliminować obaw, które towarzyszyły mi do samego rozwiązania. tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Wiecie co jest niesamowite? To, że w momencie, gdy mi go pokazano, gdy przyniesiono Kubusia (choć na początku nie mogliśmy być razem) wiedziałam, że wszystko się ułoży i, że tylko ja wiem, jak się nim właściwie zająć. Obawy przed oceniającym wzrokiem innych osób całkowicie zniknęły. Nie interesowało mnie co ktoś inny myśli o jego wyglądzie. Jestem dowodem na to jak silne zmiany zachodzą w matce (nie będę się tu rozpisywała o zmianach w mózgu, możesz przeczytać o tym tu klik), nie dostrzegałam rozległości wady, a rozszczep był naprawdę bardzo szeroki, był on moim skarbem i nic innego nie miało znaczenia.

Piszę to dla tych z Was, którzy być może zastanawiają się, jak to będzie, którzy obawiają się rodzicielskiej przyszłości, którzy zadają sobie pytanie czy dam radę? tolerancja

Otóż dasz radę, poradzisz sobie! Tak samo jak poradziłam sobie ja i tysiące rodziców z podobnym „problemem”.

Wsparcie jest bezcenne tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Nie twierdze, że będzie łatwo, że jest lekko. Nie raz bywały chwile załamania i zwątpienia, pewnie nie raz jeszcze nadejdą. Wtedy nieocenionym jest wsparcie najbliższych, bardzo ważne by w pobliżu była osoba, na której możecie polegać (więcej o tym pisałam tu klik). Moja rodzina stanęła na wysokości zadania. Bartek (mój mężu), który prócz tego, że przez cały czas był moją ostoją, za dnia zabawnym koleżką Antosia, to przez pierwsze miesiące (kiedy ja w nocy co 2h byłam na randce z laktatorem) był mięciutkim kangurem dla małego Kubusia. Nie jestem w stanie odwdzięczyć się mojej mamie za to co dla nas zrobiła…

Jeżeli będzie istniała potrzeba nie obawiajcie się skorzystać z pomocy specjalistów – psychologa czy psychiatry. To żadna ujma, lekarz taki sam, jak pediatra czy ortopeda z tym, że zajmuje się nieco inną częścią ciała. tolerancja

Dziś wiem, że dla dobra dzieci zrobię wszystko, że mimo iż czeka nas jeszcze dłuuuga i kręta droga (więcej na ten temat tu) to poradzimy sobie.

Razem możemy wiecej tolerancja

Jest jednak rzecz, na którą wiem, że nie mam wpływu, no może nie takiego jaki bym chciała. Mam na myśli ludzkie okrucieństwo, przed którym nie będę w stanie ochronić moich chłopców. To dlatego chcę ich na to przygotować.

Jednak jeżeli jest coś dzięki czemu choć w niewielkim stopniu mogę zmniejszyć zagrożenie – zrobię to.

Wy też możecie mi pomóc, wiecie w jaki sposób?

Uświadamiając Waszych bliskich, a przede wszystkim Wasze pociechy. Pielęgnując w nich wrażliwość na drugiego człowieka, pokazując, że „inne” nie znaczy gorsze. Ucząc, że piękno może być różnorodne, a to co najbardziej wartościowe w drugiej osobie jest tak na prawdę niewidoczne.

Tolerancja to ciągły i nieustający problem, z którym możemy walczyć waśnie tłumiąc go w zalążku.
Jestem psychologiem, jestem mamą Antosia i Kuby, rozszczep jest częścią naszej historii, którą codziennie staramy się okiełznać, by nie była naszym wrogiem, a nieodłącznym, oswojonym elementem. Nie jest to proste, ale możliwe, dlatego każdego dnia od nowa przemierzamy naszą drogę…

Informacje o tym, jak wspomóc organizację Operation Smile i ten wspaniały cel znajdziecie tutaj klikPrzelewając nawet niewielką kwotę pomagasz zmienić ludzkie życie.

Zapraszam Was również na naszą Polską stronę poświęconą rozszczepowym zagadnieniom klik.

A oto sprawca całego zamieszania rozszczep wargi i podniebienia

Projekt bez tytułu (19)
Projekt bez tytułu (20)
Projekt bez tytułu (21)

Słyszeliście wcześniej o wspomnianej kampanii?

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania odnośnie rozszczepowej wady, możecie je zadać poniżej bądź podesłać mailowo.

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u, pozwoli to na zwiększenie ogólnej świadomości o tej wadzie.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

NEWSLETTER

CHCESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYM JEST STRES, JAK GO ROZPOZNAWAĆ I SOBIE Z NIM RADZIĆ?

POBIERZ ZA DARMO

radzenie sobie ze stresem

Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji

  • Patrycja Czubak

    Wzruszyłam się czytając ten wpis. Sama niejednokrotnie spotykałam się z nietolerancją. Nietolerancja ta jest spowodowana moją niepełnosprawnością. Mam szczęście, że mam równie silną mamę jak Pani, która wychowała mnie na silną osobę. Pozdrawiam

  • Straszne musi być życie takiego dziecka.
    Tekst mi się podoba.
    Gratuluję siły i wytrwałości w dążeniu do celu.

  • Myślę, że wytrwałość i działanie pomimo przeszkód jest skarbem w tej sytuacji. Znam dziewczynę z rozczepieniem i widziałam jak dzięki licznym operacjom (które jeszcze się nie zakończyły) zmienia się wada, jest mniej widoczna. Powodzenia:)

  • Bardzo pieknie napisany tekst. Gratuluje ci tego ze jestes taka silna!

  • Halina

    Jestem babcią i przeczytałam ten wpis ze wzruszeniem. Jestem pd wrażeniem Pani miłości i wytrwałości. Wspieram całym sercem i czekam na kolejne wpisy.

  • Halina

    Bardzo się wzruszyłam. Jestem już babcią, ale bardzo dobrze pamiętam jak sama byłam przyszłą matką. Nie myślałam wtedy o zagrożeniach lub problemach z donoszeniem ciąży lub innymi komplikacjami.Teraz jako dojrzała kobieta zdaję sobie sprawę z tego jak trudno jest stawić czoła zadaniom, które stoją przed rodzicami dziecka z problemami. Dziękuję

  • Anna Mierzyńska

    Poruszająca historia. Gratuluję wytrwałości i niezłomności. I miłości. 🙂

    • Aniu dziękuję i pozdrawiam serdecznie

  • Komentowałam już na Facebooku i skomentuję tutaj.
    Po pierwsze gratuluję, że blog się rozwija. Wpis na prawdę poruszy moje serce.
    Po drugie – Karolinko jestem odważna, nie boisz się poruszać tak ważnych, a za razem trudnych tematów.
    Po trzecie – Twój synek powinien być dumny ze swojej mamy.
    Obserwuję Twojego Facebooka, Instagrama i zdjęcia Twoich pociech zawsze wywołują u mnie uśmiech na twarzy. Oby tak dalej kochana! 3mam w kciuki. Z Twoim podejście nie ma rzeczy niemożliwych 🙂

  • Poruszyłaś mnie swoją historią i jednocześnie zainspirowałaś do pewnych zmian w moim podejściu do bycia w ciąży. Dziękuję :* O kampanii słyszałam, ale jakieś dwa lata temu, jeśli dobrze pamiętam. Zgadzam się z Tobą, że problem tolerancji jest bardzo żywy i zauważam, że niestety Polacy mają problem z tym, by akceptować inność. Wierzę jednak, że takie osoby, jak Ty czy ja, działające w sferze rozwoju osobistego mogą mieć pozytywny wpływ na zmianę naszego społeczeństwa i uwrażliwienie na kwestię tolerancji.

    Życzę wielu sił i niegasnącej radości ze swoich dzieci. Niech Bóg Ci błogosławi na każdym kroku, w Twoich działaniach i przedsięwzięciach.

    • Dziękuję Lidio za te słowa.
      Popieram Cię w 100%. Zdecydowanie uważam, że jeżeli mam możliwość to powinniśmy wykorzystać wszystkie dostępne środki przekazu i własną wiedzę by choć w niewielkim stopniu wpłynąć na innych. Nawet niewielka zmiana to ogromny sukces !

  • Cudowny wpis, pełny siły, nadziei i wiary że będzie lepiej i bezgranicznej miłości. Na pewno wielu otworzy oczy i oby pomógł jak największej ilości rodziców, zrozumieć że mają w sobie tę cudowną siłę, która sprawi że dadzą radę w każdym przypadku. Brawo !!!

    • Dziękuję i mam właśnie taką nadzieję, że ten wpis będzie wsparciem dla innych rodziców.
      Pozdrawiam serdecznie

  • Aleksandra Wołkowska

    Cudny wpis, sama jestem mamą 4 synków, piąty w drodze i zawsze jestem pełna obaw, co do ich zdrowia- co by było gdyby któryś miał jakąś wadę, chorobę, jak bym sobie poradziła? Twój wpis pokazuje ze miłośc matki jest ponad choroby, rozszczepy warg i zespoły downa. Piękny!

  • Jestem pełna podziwu, bo przeszliście trudną drogę i daliście radę. Wierzę, że dla dobra dziecka jesteśmy w stanie znaleźć w sobie siłę, o której nawet się nie podejrzewaliśmy. I Ty jesteś tego świetnym przykładem.

  • Ewelina Ewa Kraszyńska

    Znam doskonale tą chorobę ponieważ wystąpiła już u kilku członków mojej rodziny i przyznam, że gdy dowiedziałam się o pierwszej ciąży spanikowana czekałam by zobaczyć twarz dziecka czy w przypadku mojej Anastazji ta choroba nie występuje. nikomu tego nie życzę, mój wujek źle wspomina te pobyty w szpitalach i spuszcza głowę w dół przed przechodniami na ulicy, który jak opętani zaglądają co ma pod nosem ….

  • Matka-Dietetyczka

    Jestem absolutnie pełna podziwu dla Twoich działań tych codziennych i dla Twoich słów, tu w tym artykule. Myślę, że wielu osobom bardzo pomoże!

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Wszystko, co dotyczy naszych dzieci wzbudza w nas ogromne emocje. Dobre i złe. W obliczu zagrożenia dla naszych dzieci nagle dostajemy supermocy niewiadomo skąd, choć na początku możemy czuć bezradność i przerażenie. W tym tkwi tajemnica bycia rodzicem… Chyba…

  • Myślę, ze swoim podejściem, wiedzą ,dajesz swojemu dziecku ogromną siłę. Myślę tez ze pomożesz niejednej zagubionej mamie tym wpisem. Pozdrawiam.

  • Nigdy nie słyszałam o tej kampanii, ale jest naprawdę świetna! Prosta w przekazie, dosadna. Dużo radości życzę Wam obojgu 😉

  • Aleksandra Ćmachowska

    Bije z tego tekstu dojrzałość wiesz? To, że jesteś silna pisałam już kiedyś. Każdy rodzic boi się, że jego dziecko w jakiś sposób może być nietolerowane, z drugiej jednak strony mało jest rodziców zdrowych dzieci, którzy kładą nacisk na naukę tolerancji. Dzieci niestety przyglądają się dorosłym i bywają okrutne w ocenianiu innych. Dziś trudno dzieciom przejść obojętnie obok malucha bez firmowych ubrań, a co dopiero obok kolegi z widoczną wadą. Co prawda powstają mieszane klasy, aby dzieci mogły uczyć się właśnie tolerancji, tego że inne nie znaczy gorsze! Wierzę, że będzie lepiej, ale wiele zależy od nas kochani rodzice! Od tego jak wychowany nasze maluchy. Swoją drogą, czytając jak siedzisz przed pustym wordem, zobaczyłam siebie sprzed kilku dni. Czasem po prostu to nie ten dzień, a warto było poczekać na ten wpis! 🙂 pozdrawiam słońce!

  • Myślę, że dla wielu osób, które zmagają się w swoim życiu z przeszkodami (nie tylko tymi dotyczącymi zdrowia) ten tekst jest wielką motywacją. Oby Twój Kubuś spotkał jak najmniej niewrażliwych ludzi w swoim życiu. A tak btw. jest absolutnie prześliczny;) Pozdrawiam!

    • Dziękuję za Twój komentarz. To dla mnie bardzo ważne, by ten wpis okazał się pomocnym dla innych osób.
      Pozdrawiamy ❤️

  • Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że moja koleżanka spodziewa się dziecka z wadą podniebienia. Też ma różne… hm.. obawy… Zaraz jej podeślę ten artykuł!
    Jako nauczycielka “przedszkolna” miałam “do czynienia” z dziećmi już po operacji – i wiesz, ich koledzy i koleżanki akceptowali ten “defekt” całym sercem. Ba, nie pamiętam ani jednej sytuacji negatywnej! Brak tolerancji budzi się chyba, gdy dziecko… przestaje być dzieckiem i powoli wkracza w wiek nastolatka, coraz bardziej obcując z dorosłymi. Niestety, brak tolerancji to choroba społeczna szerząca się wśród “starych” 🙁 Smutne to!

    • Dziękuję za Twoje słowa. Oczywiście jeżeli Teoja koleżanka będzie potrzebowała pomocy, bądź zwyczajnie chciała porozmawiać – jestem do dyspozycji.
      Pozdrawiam serdecznie

  • Iwona Siekierska

    Kolejny artykuł, który przeczytałam o deski do deski. Jestem wzruszona Waszą historią. Buziaki dla Was 🙂

  • Chciałbym żyć w świecie, w którym takie cechy zewnętrzne nie będą przyciągały wrogich spojrzeń. Od urodzenia się moich dzieci staram się je przyzwyczajać do tego, że nie wszyscy jesteśmy jednakowi fizycznie, ale wszyscy powinni być szanowani.

  • Super dzieciaczki

    Gdy nasze, własne, najukochańsze dziecko “dopada” choroba, my mamy musimy być bardzo silne.

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Mega wartościowy tekst. My zmagamy się z autyzmem. Siły życzę

    • Dziękuję i wzajemnie dużo siły dla Was.

  • Macierzynstwo-raz!

    Piękny wpis 🙂 Fajnie, że są takie kampanie 🙂

  • Ryczę przy takich wpisach.

  • Nie słyszałam wcześniej o takiej akcji, ale bardzo dobrze, że one są. Czym więcej, tym lepiej. Uczmy się wrażliwości i przekazujmy ją naszym dzieciom.

  • Kochana masz PIĘKNEGO syna! Nie od dzisiaj obserwuję Was na Instagramie i nigdy nic nie zauważyłam, wygląda zupełnie normalnie 🙂 Jestem pod wrażeniem Twojej siły i wierzę, że to dzięki synowi zbudowałaś w sobie cechy, dzięki którym jesteście w tym miejscu, w którym jesteście. I wiesz co? Wierzę też, że twój syn będzie dokładnie tak samo silny i zdeterminowany jak Ty. W końcu będzie uczył się od najlepszej mamy – swojej mamy 🙂 Nie wyobrażam sobie przeżywać podobnych chwil, ale nigdy nie wiadomo co los szykuje w zanadrzu. Dobrze jest przeczytać, że może być dobrze 🙂
    O akcji nie słyszałam, ale chętnie zajrzę, bo cel jest szczytny, a kwota, która jest potrzebna na jeden zabieg, wcale nie jest wygórowana i wielu dzieciom można pomóc 🙂

  • ja.

    Ps. bo kurka o tym zapomniałam, a baaardzo istotne, nie miałam pojęcia o kampanii. Tym bardziej dzięki! 🙂

  • ja.

    W imieniu swoim i córeczki, dziękuję za ten tekst. <3 Pamiętam, jak kiedyś szukając informacji na temat rozszczepów, trafiłam na artykuł medyczny na jednym z portali zilustrowany zdjęciem. I pod spodem były komentarze, w którym jedna z mam wyraziła oburzenie, że jak można takie zdjęcia pokazywać, bo jej dziecko moglo się przestraszyć…….
    Nasza córeńka wie, że miała dziurki (sporo, bo rozszczep kompletny i jeszcze przed NIą operacja wyrostka, idzimy innych schematem leczenia niż Wy) i że pan doktor jej zaszył. Najpiękniejsza była od początku a Jej dziadek a mój tato skomentował to kiedyś, że no, Mała jak się śmieje, to pełną gębą-dosłownie.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Nie słyszałam o tej kampanii. U mojego synka w grupie przedszkolnej jest chłopczyk, który miał rozczep wargi i już jest po zabiegu itd, jedynie pozostały mu problemy logopedyczne. Bardzo dobrze, że nagłaśniasz ta sprawę, szkoda żeby dzieci od najmłodszych lat były narażone na niemiłe spojrzenia.

  • Nie słyszałam nigdy o tej kampanii, ale prawdę mówiąc nie słyszałam tez byt wiele o rozszczepie wargi, dopóki nie zaczęłam czytać twojego bloga. Naprawdę piękny tekst, życzę tobie i synkowi wszystkiego najlepszego :*

  • Piękny tekst i cudowna kampania. A jeżeli chodzi o nasze dzieci, to zgadzam się, musimy uczyć je tolerancji, pokazywać, że to co inne nie ejst gorsze, jest po prostu inne. To procentuje na lata.

  • Kamila Baranowska

    Wzruszyłam się. Dziękuję Ci za ten tekst. Masz pięknego synka a on silną, kochającą mamę 🙂

    • Kamila dziękuję, za tak miłe słowa.
      Pozdrawiamy serdecznie

  • Gdzieś ta kampania obiła mi się o oczy, ale tylko bardzo przelotnie. A szkoda. Muszę zgłębić temat…
    Twój Duchowny miał rację…każdy otrzymuje tyle, ile da radę udźwignąć…choć do dziś mnie to zaskakuje…
    Zdrowia!

  • Patrycja Sobolewska

    Ehhh wiesz ze nigdy nie slyszalam o tej kampanii ? Szkoda bo wiele stracilam.
    Sama wiem jak ludzie są bardzo straszni czasami 🙁
    Duzo sily kochana dla Ciebie i caluje was :*

  • paulina

    ciekawy wpis. i bardzo ważny. a o kampanii również nie słyszałam, ale chętnie poczytam więcej.

  • Marina Abramava

    I znów kochana powaliłaś mnie na kolana swoim postem…i tym razem odkryłaś przede mną kolejne drzwi…drzwi wiedzy. Dzięki tobie wiem czym jest ta choroba (wcześniej o tym słyszałam) i wiem, co można zrobić, by pomóc! Dziękuję!!! Udostępniam na fb!!!
    Trzymam kciuki za twojego ślicznego szkraba, żeby zaznał w przyszłości jak najmniej nietolerancji i szyderstwa…
    wiem, że jesteś silna i jako dzielna matka wpoisz w niego świadomość własnej wartości, dzięki czemu przetrwa wszystko i będzie stawić czoło życiu zawsze z wysoko podniesiona głową!!!!!!

  • Takie kampanie są bardzo ważne, ponieważ uświadamiają nas, że to tak na prawdę nie od nas zależy, że rodzimy się inni ..

  • Agn

    o kampani nie słyszałam nigdy, pierwszy raz ją widzę. A zgadzam się z Tobą matka ma w sobie niesamowitą siłe i determnację, jeśli dzieje się coś z jej maleństwem.

  • Szczerze to nie słyszałam o kampanii ale oby było jak najwięcej takich kampanii bo są potrzebne. Co do tolerancji uczyłam od małego moje dziecko i nadal uczę bo każdy dzień przynosi coś nowego.

    • To bardzo ważne, wspaniale, że dbasz o rozwój swojego maluszka takich wartości.
      Pozdrawiam

  • Ewa Szczepańska

    Wydaje mi sie, ze kiedys jakis dokument na ten temat ogladalam. Jestem jak najbardziej za. Przykro mi, ze tolerancja otaczajacych nas osob znacznie odbiega juz od tego, co bylo kiedys. W tej chwili szydzi sie z tego typu osob, ktore sie z jakas wada urodzily. Przykladem jest pewien Pan, ktory kiedys na zakupy pod wiekszy supermarket podjechal. Wysiadl z samochodu. Przy budce do lodow stalo moze z 4 czy 5 chlopcow, nastolatkow. Zaczeli go wysmiewac. Moj Pan Tata chodzacy wulkan tylko czekal az w koncu wybuchl i zwrocil tym dzieciakom uwage.
    Wspolczuje ludziom, ktorzy musza sie z tego typu problemem borykac na codzien. Operacji z dnia na dzien sie nie wykonuje, tez trzeba czasu i…..czesto pieniedzy. Dlatego takie kampanie to pomoc w NOWYM ZYCIU dla tych osob.

    • Dziękuję Ewka za Twój komentarz, ktory bardzo trafnie obrazuje z jakimi zachowaniami można sięspotkać.
      Miłego wieczoru

  • nie słyszałam o tej kampanii I bardzo dobrze że o niej piszesz!

  • Świetna kampania! Pamiętam, miałam koleżankę, której córka urodziła się z rozszczepem, miała zabieg jako malutka dziewczynka, bodajże miała roczek. Dziś jest dzielną 9 (chyba?) latkom. Takie kampanie są bardzo potrzebne, by uświadamiać ludzi. Chociaż, czy aż na taką skalę jest nietolerancja dotycząca rozszczepu? Chyba nie, może ja to tak odbieram, bo dla mnie to nie jest nic odbiegającego od normy, wada urodzeniowa, ot co, którą da się “naprawić”. Uczę moich dzieci dużej tolerancji, starsza córka wie, że kolor skóry nie określa człowieka jakim jest, a przeróżne schorzenia zdarzają się nawet najlepszym i nie wolno tego ani wyśmiewać, ani nadmiernie litować bo te osoby tego nie lubią, wie także że są osoby, które kochają tę samą płeć i to też jest w zupełności normalne. Mam nadzieję, że to co jej wpajam, zostanie z nią całe życie i powieli to swoim dzieciom.

  • Ja również nie zwróciłam wcześniej uwagi na te kompanie i dziekuje za ten osobisty i ważny wpis.
    Mysle sobie o tym, o co apelujesz – zeby rodzice uczyli swoich dzieci tolerancji. Oczywiście, my, rodzice mamy bardzo duży wpływ na to, jak nasze dzieci mogą postrzegać świat. Zwracam jedynie uwagę, ze od chwili, gdy idą one do szkoły, następuje przełom w ich światopoglądzie – większość chce byc czescia grupy, a grupy w jakiś niewytłumaczalny sposób kreuja i Przywodce, i Blazna i Rozjemce i Ofiarnego Kozla. Zaobserwowalam, ze tak sie dzieje w kazdej grupie, od kiedy moje corki poszly do szkoly podstawowej i co roku zmienia im sie sklad klasy.
    Dlaczego o tym pisze ? Poniewaz zdarza sie, ze spadam z wysoka, kiedy slysze jedna czy druga, kiedy smieja sie z kogos, nie dlatego, ze zrobil cos smiesznego lub glupiutkiego, ale dlatego, ze przyszedl ubrany tak a nie inaczej, bo wyglada tak, a nie inaczej. Oczywiscie, nie chce sie odciac od odpowiedzialnosci, i kiedy takie sytuacje sie pojawiaja, duzo o nich rozmawiamy. Jednak nasze rosnace dzieci coraz wiecej czasu spedzaja miedzy soba i coraz czesciej odrzucaja nasza logike.
    Brawo za odwage i sile.
    Pozdrawiam

    • Agnieszko dziękuję za tak wartościowy komentarz. Zgadzam się ze wszystkim o czym napisałaś. Wcielanie siebie i innych we wspomniane role to nieunikniony element procesu grupowego do którego dochodzi za każdym razem, kiedy formuje sie nowa grupa dotychczas nieznających się osób, a nawet wtedy gdy skład grupy ulega zmianie. Jestem tego świadoma, wychodzę jednak z założenia, a raczej żywię nadzieję, iż mamy wpływ na to z jakim nasileniem dochodzi do owych procesów. Oczywiście pewne mechanizmy zachodzą poza naszą świadomościa, sam proces dzieje sie i nie mamy na niego wpływu, natomiast jego uczestnikami są ludzie, osoby posiadające wartości, zasady wykształcone w drodze uspołeczniania. Im więcej wzorców zakrzewimy w dziecku, tym więcej z tego pozostanie w późniejszym okresie dorastania.
      Jest pewne ćwiczenie, które stosuje podczas prowadzonych szkoleń w ramach właśnie procesu grupowego i przyjmowanych ról. Uczestnicy z góry są zaszuflatkowani w określone role, sami nie wiedzą o tym, jaka rola została im nadana, natomiast pozostałe osoby wiedzą kim “jest” i w taki sposób ją traktują. To co widać podczas pracy z tym ćwiczeniem to, to, że jeżeli narzucona przez grupę rola jest bliska cechom, wartościom i postawom uczestnika, to bardzo łatwo się z nią integruje, natomiast jeżeli owa rola absolutnie nie odpowiada “osobowości”, “moralności”, “usposobieniu”, jednym słowem nie jest z nim spójna, to się jej sprzeciwia. Walczy z grupą…i właśnie o tę walkę chodzi. Samo to będzie wielkim rodzicielskim sukcesem. Fakt, że nasze dziecko bedzie potrafiło sprzeciwstawić się wpływowi grupy, nawet jeżeli w walce nie wyjdzie zwycięsko, to zawsze eskalacja problemu będzie bez wątpienia mniejsza.
      Serdecznie pozdrawiam,
      k

      • Dziekuje za interesujaca odpowiedz:)
        Poruszylas ciekawy temat – szkolenia grup. Ach, gdyby tak w naszych firmach szefowie zainteresowali sie ciekawymi szkoleniami a pracownicy chcieli w nich w pelni uczestniczyc. Jak wiele mozna sie z takich szkolen nauczyc. No a ten eksperyment to sama chcialabym na sobie potrenowac:)

        Wartosciowe jest rowniez spojrzenie, ze jednym z naszych zadan, jako rodzica, jest przygotowac dziecko do konfliktow, i przyjecie przez niego zarowno powodzenia jak i porazki.

  • Nina G

    Karolinko, wzruszyłam się, przypomniało mi się..Dziękuję:-)

  • Ja przyznam szczerze, że wczesniej nie słyszałam o tej kampanii, ale już nadrabiam!

  • Elwira Zbadyńska

    Nie słyszałam wcześniej o tej kampanii, ale w pełni ją popieram i cieszę się, że mogłam przeczytać Twój wpis. Dobrze, że go opublikowałaś. Myślę, że wielu może pomóc.

  • Warto pomagać, zwracać uwagę na takie kampanie i problemy, pokazywać ludziom że odmienność wcale nas nie skreśla, ą zwłaszcza naszym dzieciom trzeba pokazywać że bezinteresowna pomoc drugiej osobie to najlepsze co możemy dać od siebie.

  • Piękny, pełen emocji wpis. Wierzę, że nie było CI łatwo się z nim zmierzyć. Wiem, także po swoich doświadczeniach, że zawsze mamy siły na więcej niż sądzimy.
    Moja chęć, by Junior był cały czas w brzuchu przełożyła się (wg psychologa) na sam poród. Ważne, żeby mieć wsparcie, a potem uśmiech, przytulas dziecka… Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Karolina Tuchalska-Siermińska

      Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. To dla mnie bardzo ważne.
      Pozdrawiam

  • Sylwia Antkowicz

    Wydaje mi się, że macierzyństwo wiele zmienia w naszym życiu i dla naszych dzieci potrafimy zrobić dużo więcej niż wcześniej byśmy siebie podejrzewali.

  • “Wy również jesteście w stanie zrobić dla dziecka więcej niż same myślicie” – na pewno tak jest. Człowiek potrafi bardzo wiele przezwyciężyć, a jeśli chodzi o życie czy zdrowie dziecka, to chyba nie ma takiej mocy, która byłaby silniejsza od siły rodzica 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Bardzo, bardzo ważny wpis! W nowym roku, ciut więcej tolerancji i zrozumienia życzmy każdemu.

  • Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, co przechodzą osoby z taką cechą, ani ich rodziny. Prawdę mówiąc nie bardzo wiem, jak to skomentować, bo tekst mnie wzruszył i dał do myślenia. To ważne, by pisać takie rzeczy i uświadamiać ludzi. Ja sama chcę uczyć się tolerancji i pragnę zaszczepić ją w moich dzieciach. Dziękuję za taki wartościowy artykuł.

    • Karolina Tuchalska-Siermińska

      Również dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam serdecznie