jak-odróżnić-dobro-od-zła

Po publikacji tekstu mówiącego o tym, dlaczego kara nie uczy dzieci odpowiedzialności otrzymałam od Was sporo pytań dotyczących tego „w jaki sposób dziecko uczy się odróżniać dobro od zła, skoro nie otrzymuje „nauczki”, gdy postąpi nieodpowiednio?”.

We wspomnianym wpisie starałam się zwrócić Waszą uwagę na fakt, że wiele badań wskazuje, iż kara w rzeczywistości nie uczy dzieci odróżniać dobra od zła, to czego natomiast uczy, to tego jak postępować by nie dać się złapać 😉.

Przyjrzyjmy się zatem temu w jaki sposób dzieci uczą się odróżniać dobro od zła

Przyglądając się rozwijającemu się maluszkowi często określamy go mianem przysłowiowej „Zosi samosi”. Jest to zasadne, gdyż dziecko cieszy się z każdej nowej umiejętności i uwielbia być samowystarczalne. To na ile brzdąc będzie w stanie rozwijać swoją zaradność zależy po pierwsze od nas, rodziców i naszej dbałości o ich dobro, po drugie od dzieci i ich dziecięcej wiary w to, że naszym rodzicielskim postępowaniem kieruje troska o ich wspomniane dobro.

Brzmi nieco zawile? Może tak, ale w cale zawiłe nie jest. Zasada jest prosta. Jeżeli w naszej relacji z maluchem spełnione są powyższe dwa warunki to może nie zawsze brzdąc zrobi to, o co go prosimy (bo przekora to drugie imię poznających świat maluchów), ale na pewno zrobi to, co my sami robimy.

Po raz kolejny sprawdza się reguła bycia wzorem do naśladowania. Idąc tym torem nasuwa się prosty wniosek:

Dzieci uczą się właściwego zachowania, rozpoznawania tego co dobre, a co złe przez modelowanie – obserwując i naśladując najbliższych, otaczający je świat.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

To o czym warto pamiętać, to fakt, że my, ludzie, bo dotyczy to nie tylko dzieci, najwięcej uczymy się przez doświadczanie, uczestnicząc w określonych sytuacjach i obserwując sposoby radzenia sobie z problemami.

Dobry  przykład, czyli jaki?

Oto kilka propozycji, które mogą okazać się pomocne w zamienieniu teorii w praktykę:

  • Kiedy pomagamy posprzątać rozlane mleko, dziecko uczy się, że nie jest to tragedia z powodu, której należy popadać w histerię, płakać, lamentować i czuć się winnym. Dowiaduje się natomiast, że jest to problem, który w łatwy sposób można naprawić, bez zbędnych emocji.
  • Kiedy oferujemy zrozumienie pozwalając mu wypowiedzieć swoje zdanie, nawet wtedy, gdy jest ono odmienne od naszego, bo nie jest zgodne z wcześniejszymi ustaleniami (powiedziałabym, że szczególnie wtedy), uczą się, że nie zawsze otrzymują to czego chcą, ale jednocześnie dostają coś ważniejszego – pewność, że zawsze mogą otwarcie porozmawiać ze swoim rodzicem, który go wysłucha i zrozumie.
  • Kiedy jesteśmy przy dziecku w sytuacji, gdy nas potrzebuje, gotowi do aktywnego słuchania i rozmowy, budujemy w maluchu przekonanie, że w życiu pojawiają się trudności, jednak przy wsparciu innych osób i własnym zaangażowaniu istnieją sposoby na ich pokonanie.
  • Kiedy okazujemy swoje zainteresowanie, wyrażamy podziw i uznanie dla jego osiągnięć, „rozkoszujemy” się jego rozwojem, budujemy w dziecku poczucie własnej wartości.
  • Kiedy wybaczamy maluchowi błędy, uczymy go, że nikt nie jest bezbłędny, a on jest dla nas idealny taki, jaki jest. Nie musi nikogo udawać, wystarczy, że jest sobą i rozwija się zgodnie ze swoimi predyspozycjami (o tendencji do wychowywania dzieci w poczuciu winy z powodu niespełnionych, rodzicielskich ambicji przeczytacie tutaj).

jak-odróżnić-dobro-od-zła

  • Kiedy przepraszamy i rekompensujemy błędy, dzieci uczą się naprawiać popełniane szkody.
  • Kiedy staramy się dostrzegać ich perspektywę, one uczą się dostrzegać nasz punkt widzenia – starają się nas nie zawieść.
  • Kiedy okazujemy szacunek i zrozumienie wobec ich negatywnych emocji, uczą się, że każda emocja jest potrzeba i w sytuacjach podbramkowych powinniśmy odpowiednio nimi zarządzać (regulować je).
  • Kiedy dzielimy się z nimi, naszymi spostrzeżeniami i obawami dotyczącymi konkretnej sytuacji np. że pies jest głodny, bo zapomniały go nakarmić, dowiadują się, jakie konsekwencje może przynieść ich postępowanie i nabierają przekonania, że w przyszłości nie postąpią w sposób mogący skrzywdzić ich pupila.
  • Kiedy pomożemy im wymyślić sposób na rozwiązanie problemu np., przypomnienie o nakarmieniu psa, nauczą się szukać potrzebnych im w określonej sytuacji rozwiązań.

Co się dzieje, kiedy postępujemy w przeciwny sposób?

  • Kiedy dziecko otrzyma karę za to, że zapomniało nakarmić psa, jedyne co w nim wywołujemy to złość na nas i na psa, która nie zachęca go do opieki nad pupilem w przyszłości.
  • Kiedy krzyczymy na nie, dowiaduje się, że krzyk jest dopuszczalną i skuteczną formą wyrażania swoich emocji i, że napady złości są w porządku (agresywne zachowanie) – w konsekwencji w trudnych sytuacjach dziecko krzyczy na nas i na inne osoby.
  • Kiedy maluch otrzyma karę, uczy się, że to formą rozwiązywania „konfliktów i problemów jest bezkompromisowość oraz że osoby z większą siłą przebicia (silniejsi) mogą używać karania (narzucania swojej woli) wobec słabszych.
  • Kiedy podczas jazdy samochodem wykrzykujemy, ubliżamy drugiemu kierowcy, uczymy malucha nieuprzejmości, nie wspominając o kilku „kłopotliwych” zwrotach 😉.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

  • Kiedy okłamujemy drugą osobę np. podczas rozmowy telefonicznej, której dziecko jest świadkiem, uczymy je, że kłamstwo jest dopuszczalne i swobodnie mogą się nim posługiwać.
  • Kiedy mówimy nieprawdę np. odnośnie jego wieku, po to by mogło wejść do wesołego miasteczka, uczymy je, że oszukiwanie dla osiągnięcia korzyści jest w porządku.
  • Kiedy przekraczamy prędkość, nie zapinamy pasów podczas jazdy samochodem, dzieci dowiadują się, że nie ma nic złego w łamaniu prawa.
  • Kiedy obiecujemy, że zagramy w piłkę, następnie nie dotrzymujemy słowa, uczą się, że obietnice nie mają znaczenia i że mogą zostać złamane.
  • Kiedy ignorujemy trudne i intensywne uczucia, które kierowały ich gwałtownym zachowaniem, uczą się, że nie ma nikogo, kto może im pomóc zrozumieć i poradzić sobie z pojawiającymi się nowymi i przerażającymi uczuciami.
  • Kiedy je uderzymy, uczymy je, że obowiązującym jest prawo silniejszego, a przewagę uzyskuje ten kto wywoła strach u drugiej osoby.
  • Kiedy karzemy dzieci dowiadują się, że są złymi ludźmi – złymi, ponieważ postąpiły niewłaściwe, złymi, ponieważ odczuwają negatywne uczucia, które prowokują je do złych zachowań (napad złości), złymi, ponieważ są rozgniewane na nas, bo ich ukaraliśmy, i w końcu złymi, ponieważ nie będą w stanie powstrzymać się przez zrobieniem tego po raz kolejny.

Żółty, niebieski, czy czerwony?

Dzieci nie uczą się odróżniać dobra od zła poprzez otrzymaną karę. Kara nie uczy ich dobra bardziej, a niżeli odróżnienia koloru żółtego od niebieskiego, bo co to da, że postawimy dziecko w kącie i powiemy mu, że to nie był kolor żółty tylko zielony? Czy to cokolwiek wniesie do postrzeganej przez nie gamy barw? Dzieci zdobywają wiedzę o świecie i regułach je otaczających poprzez doświadczanie ich na własnej skórze. Oczywistym jest, że aby nauczyło się rozpoznawać żółty kolor musimy mu go najpierw pokazać. Podobnie jest z moralnością oraz postrzeganiem dobra i zła.

Pokażmy dziecku życzliwość, odpowiedzialność, uczciwość, dobroć, współczucie i wszystkie inne ważne elementy, które chcemy by potrafiło rozpoznać i zastosować na co dzień.

Najlepszą formą przekazywania i zdobywania wiedzy jest nauka w oparciu o kontekst sytuacyjny.

Dodatkowo, gdy dzieci czują bliską relację ze swoimi rodzicami stają się oni dla nich najważniejszym autorytetem (przynajmniej do pewnego momentu jego rozwoju), który chcą naśladować. Odczuwają naturalną integralność, spójność i lojalność, dlatego też bez najmniejszego problemu postępują zgodnie z przekazywanymi im wartościami, nie postąpią wbrew najważniejszym im osobom.  Dlatego bliskość i silna relacja są kluczem do udanego rodzicielstwa.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

Pamiętajmy również o tym, że kora przedczołowa, która odpowiedzialna jest za utrzymanie silnych emocji na wodzy, umożliwiając odpowiednie zachowanie, rozwija się aż do 25 roku życia, istnieje więc ryzyko, że dziecko nie zawsze będzie dokonywać właściwego wyboru. Jednak jeśli otrzyma wskazówki od rodziców, których darzy zaufaniem i silnym uczuciem, jest bardziej prawdopodobne, że w przyszłości wykorzysta je do podjęcia odpowiedniej decyzji.

Z niedoskonałością nam do twarzy

Nie jesteśmy nieomylni i doskonali, mało tego nie musimy tacy być. Dlatego warto o tym również pamiętać spoglądając krytycznym, rodzicielskim okiem na nasze pociechy. Od nich również nie możemy oczekiwać doskonałości, pozwólmy im popełniać błędy, wspólnie wyciągajmy wnioski i naukę na przyszłość.

Kształtowanie w dziecku umiejętności samo-przebaczania i naprawiania błędów jest częścią przygotowującą je do funkcjonowania w niedoskonałym świecie, do budowania wartościowych relacji z innymi ludźmi. Relacji w których zdarzają się potknięcia nawet jeśli dotyczą kochających się osób, a które z powodzeniem można naprawiać i kontynuować. Modelowanie to właśnie jeden z elementów, które pozwalają naszym pociechom zrozumieć co w otaczającym je świecie jest „dobre”.

A Co, jeśli dziecko potrafi odróżnić dobro od zła i mimo to dokonuje „złego” wyboru?

O tym przeczytacie w następnym poście.

Tymczasem, biegnij przytulić swojego malucha, niezależnie czy ma on 3 czy 18 lat 😉.

Dodatkowo może Cię zainteresować:

W jaki sposób Wy uczycie Wasze pociechy odróżniania dobra od zła?
Macie jakieś sprawdzone sposoby? Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach pod postem.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Karola

 

  • Dużo rozmawiamy z córką. Każdą trudniejszą sytuację staramy się przedyskutować. Dawno odeszliśmy od kar, choć trudno było męża do tego przekonać, ale widać, że rozmowa , pokazanie przykładu, konsekwencji danego zachowania znaczenie lepiej działa na dziecko niż najbardziej adekwatna kara. Jesli rozmowa jest dobrze przeprowadzona dziecko samo dochodzi do wniosków, że powinno zachować się inaczej, czasem przeprosić.

  • Świat Toli

    Nauka dziecka tak podstawowych zasad jest ważnym elementem wychowawczym.

  • Kolejne, bardzo mądre słowa. Masz rację, niedoskonałość jest wpisana w naturę ludzką i… jeśli nam samym – rodzicom przydarzy się błąd, omyłka, poniosą nas emocje, złość… wówczas warto usiąść z dzieckiem i wytłumaczyć, co nami kierowało. Niezmiernie ważna jest też umiejętność przyznania się do własnego błędu.

  • Ja staram się pokazać, że należy szanować
    zwierzęta czy przyrodę. Na przykładzie naszego kota pokazuję, jak go głaskać, czego nie lubi itd. Kiedy rzuci coś na ziemię, tłumaczę od razu dlaczego nie powinien i pokazuję co powinien zrobić. Sama oczywiście kocham zwierzęta i dbam o środowisko.

  • Ania Ślebioda

    Świetny wpis

  • Ja nie stosuję kar. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, że kary budziły we mnie jedynie gniew i bunt. Wszystko załatwiamy rozmową, w której każdy jest równorzędnym partnerem. Do tej pory sprawdza się doskonale.

  • Wiola Skawinska

    Ciekawy i rzetelny wpis, będę częściej zaglądać 🙂

  • Bardzo ciekawy tekst !!! Wychowanie to wielka sztuka, ale głównie opiera się na dawaniu przykładu. Niestety, wiele osób o tym zapomina.

  • Kluczowe jest to, co mówisz – dziecko uczy się przez naśladowanie. Możesz mu powtarzać zasady postępowania tysiąc razy, ale jeśli sam robisz inaczej, to na pewno nie osiągniesz efektu, do którego zmierzasz. To też kwestia uczciwości i hipokryzji – zakazujesz dziecku kłamać, a sam to robisz, nie pozwalasz krzyczeć na brata, a sam wydzierasz się na sąsiada… To dla dziecka duży dysonans poznawczy.
    A co do kar, to ja jestem przeciwniczką kar niepowiązanych z przewinieniem – wolę naturalne konsekwencje, które potrafię logicznie wyjaśnić dziecku. Przykład – nie chciałaś wyjść z wanny, zrobiło się późno i nie ma już czasu na wieczorynkę. Kary typu „nie odrobiłeś lekcji, więc nie możesz zjeść batonika” czy „nakrzyczałeś na siostrę, wiec nie możesz wyjść na podwórko” są dla mnie niezrozumiałe i myślę, że dla dziecka też. Bez tej logicznej relacji skutek-przyczyna (czyli przewinienie-kara/konsekwencja), dziecko odbiera nasze zakazy jako złośliwość czy demonstrację siły, bo zwyczajnie nie widzi w tym sensu. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

  • Ujęłaś to rewelacyjnie.

  • Karac nalezy – ale moim zdaniem w sposob adekwatny do przewiny. Konsekwentne stosowanie kar w formie zakazu jedzenia przysamkow czy wyjscia na podworko moze wiele dobrego zdzialac.

  • Może nie do końca zrozumiałam test, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie wolno karać. Może wynika to z tego, że różnie interpertuje się słowa kara, ja w tym momencie nie mam na myśli wrzasków, krzyków, czy broń boże „klapsów”, ale uważam, że np. brak możliwości zagrania na komputerze, albo brak możliwości zjedzenia słodyczy danego dnia, po uprzednim spokojnym wytłumaczeniu dziecku przyczyn takiego rozwiązania jest zachowaniem prawidłowym. Pewnie część z Was nie zgodzi się ze mną, bo sama nie mam dzieci, ale mam za to czwórkę rodzeństwa, z czego 3 moje siostry mają już dzieci a ja uczestniczyłam w procesie ich wychowania (z jedną siostrą i jej rodziną nawet przez kilka lat podczas studiów mieszkałam) i takie „kary” poprzedzone szczerą rozmową z dzieckiem są jak najbardziej w porządku. Pozdrawiam serdecznie!

    • Dokładnie tak jak mówisz, jest to kwestia nazewnictwa. Bo jezeli wszystko odbywa się tak jak to opisałaś to, można to nazwać wyznaczeniem granicy…
      Wszystko zależy od tego w jaki sposób postępujemy egzekwując wcześniejsze ustalenia i mało tego- czu zasady są dla każdego takie same. Nie moze byc równych i równiejszych.

  • Ciekawy wpis – wielu rodziców powinno się z nim zapoznać, bo pełno w nim trafnych spostrzeżeń.

  • Martyna Cieślińska

    NIe mam dziecka jednak bardzo lubię czytać Twoje wpisy takiego rodzaju. Są napisane bardzo rzetelnie i przyjemnie się czyta ;]
    Pozdrawiam

  • Bardzo wyczerpujący wpis 🙂 Staram się robić tak jak piszesz, dawać przykład, by córka wiedziała, żę może na mnie liczyć, że pomoge jej, że wesprę, tak by i ona kiedyś taka była 🙂

  • Zawsze pokazuję dzieciom, że i ja potrafię być niedoskonała, popełniać błędy, zbyt pochopnie na coś się decydować, ale również naprawiać to, co zostało popsute, odzyskać pozytywizm, kiedy coś się nie udało. To życiowe lekcje dla mnie i dla nich. 🙂

  • Mnóstwo mądrych rad, bardzo Ci za nie dziękuję. Staram się robić wszystko dobrze i widzę, że nie popełniam błędów przez Ciebie wymienianych, za to pielęgnuję te pozytywne przykłady. Jeszcze sporo muszę się w tym temacie nauczyć, ale myślę, że idzie mi nieźle 🙂

  • Joanna Kołpak

    Tak bardzo ważne myśli zawarłaś w tym tekście. Czasami nie jest łatwo trzymać się ich, ale pamięć o tym, że ma to ogromny wpływ na nasze dzieci pomaga.

  • Świetnie napisane (jak zawsze).
    Ostatnio usłyszałam, że dzieci są bardzo spostrzegawcze i to prawda. Same zwykle zdają sobie sprawę co dobre, a co złe pod warunkiem oczywiście, że rodzice dadzą im dobry przykład.

  • Świetny tekst!

  • Świetny tekst, kolejny zreszta 🙂

  • Cudowny poradnik dla każdego świadomego rodzica! Gdyby wszyscy stosowali się do tych wskazówek, świat byłby pełen szczęśliwych i spełnionych ludzi. Zarówno dzieci, jak i rodziców.

  • Wspaniale zostało wszystko opisane, mądrze, konkretnie, z przykładami, które więcej do nas przemawiają niż zwykły tekst. Bardzo się cieszę, że jestem na dobrej drodze nauczenia odróżnienia dziecka dobra o zła, mam nadzieję, że później będą same dobre efekty tej pracy i naturalności. 🙂
    Bookendorfina

  • Żaneta Bomba

    Jak zwykle wszystko w punkt. Karola pomyśl o napisaniu książki 😉

  • Powinni to przeczytać wszyscy rodzice moich uczniów. Może nauczyli by się pozytywnie wpływać na swoje dzieci, które odreagowują wszystko poza szkołą.

  • Angelika Ziętek

    Ciekawy wpis. Koniecznie muszę dać do przeczytania mężowi.

    http://www.naturalnieandzia.blog.pl

  • Jak ja się cieszę, że coraz więcej pisze się o tym , że to nie kara bądź nagroda wychowuje nasze dzieci, tylko my rodzice, dając przykład, słuchając, rozmawiając, tłumacząc świat

  • Mama Tosiaczka

    Ciekawy wpis. Uważam że dziecko powinno znać granice.Z tym karaniem to mam mieszany stosunek.Zależy o jakiej karze mowa bo wykluczam jakie kolwiek karg fizyczne.Jednak np.za złe zachowanie możemy zabronić obejrzenia bajki itp.U mnie mama w taki sposób karala zle zachowanie i to skutkowalo 🙂

  • Świetny tekst, bo jeśli pewnych rzeczy nie nauczymy się jako dzieci to w dorosłym życiu będzie nam 300% trudniej. Ciągłe życie w strachu, o konsekwencje własnych czynów jest przerażające i bardzo trudne. Czasami to są drobne rzeczy, ale my mimo to potrafimy się z ich powodu trząść i panikować, szczególnie gdy jesteśmy pozostawieni sami sobie, opuszczeni, z podciętymi skrzydłami…

  • Bardzo ciekawe podejście do tematu. Co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale w przyszłości kto wie, taka wiedza może mi się przydać.

  • Marysia

    Bardzo obszernie ujęty temat, bardzo fajne podpowiedzi. Super się czytało 🙂

    • Dziękuję Marysiu, bardzo miło mi to słyszeć ❤️

  • Blondynki Kreatywnie

    Wspaniły tekst nic dodac nic ująć moja córka lubi poznawać granice

  • Moja 6-latka doskonale wie co robić, aby nie zostać złapanym na robieniu złych rzeczy, mimo, że tłumaczę jej co jest dobre a co złe i wydaje mi się ze to rozumie … świetny wpis. Musze przeczytać jeszcze raz, aby wyciagnąć te najbardziej potrzebne wnioski 🙂