prawdę o świętym mikołaju

Po publikacji wpisu „Ho, Ho, Ho!!! Czyli kto? Jak to kto? Święty Mikołaj” otrzymałam od Was wiele wiadomości z pytaniem „W jaki sposób powiedzieć synkowi prawdę o świętym Mikołaju?” „Czy jest jakiś sprawdzony sposób w jaki można powiedzieć dziecku o świętym Mikołaju?” Itp.

No właśnie, czy jest jakis sprawdzony sposób?

Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim spotkania w rodzinnym gronie, czas rozmyślań, życzliwości i miłości. Święta to również tradycja, pasterka, 12 potraw, choinka i prezenty przynoszone przez Świętego Mikołaja, w niektórych regionach Polski przez Gwiazdora.  Dla dzieci jest on częścią świątecznej magii, dla dorosłych natomiast to nostalgiczny powrót do dzieciństwa. Dla tych z nas, którzy w dzieciństwie mieli wspaniałe święta Bożego Narodzenia, to szansa, aby je odtworzyć. Dla tych, których Gwiazdka była mniej wyjątkowa, to szansa, aby stworzyć ją taką, jaką zawsze chcieli by była. My dorośli angażujemy się w mikołajowy spisek. Wciągamy pociechy w magię opowieści o brzuchatym, podstarzałym elfie, który w magiczny sposób w ciągu jednej nocy dostarcza prezenty wszystkim dzieciom.

Mikołaj dźwignią handlu…

Niestety wspomniane dziecięce marzenie o odwiedzinach Mikołaja, stało się narzędziem marketingowym w rękach sprzedawców. W okresie świątecznym brodaty staruszek, przebrany w czerwony strój jest wszędzie – w telewizji, w centrum handlowym, na ulicy… Bez wątpienia jest to mylące dla dzieci i im są starsze tym bardziej jest to dla nich podejrzane. Zaczynają się wątpliwości, a co za tym idzie pytania: „Mamo, czy Mikołaj istnieje?” „Który z tych Mikołajów jest tym prawdziwym?”

Żaden rodzic nie chce okłamywać swojego dziecka. I żaden z nas nie chce sprawić by magiczna bańka pękła. Jednak w pewnym momencie przychodzi taki czas, a to co możemy zrobić to złagodzić odbiór nieprzyjemnej, świątecznej prawdy.

Kiedy się spodziewać pierwszych pytań…

Pierwsze pytania pojawiają się zazwyczaj wraz z rozpoczęciem wieku szkolnego, gdzieś około 6 – 8 roku życia, kiedy to koledzy zaczynają podważać istnienie magicznego elfa.

To w jaki sposób będziemy rozmawiać z dzieckiem na Mikołajowy temat zależy od tego, w jakim jest wieku i  na jakim etapie rozwoju. Pamiętajmy, że 10-latek, który wciąż wierzy w istnienie świętego może napotkać na nieprzyjemności wśród rówieśników, którzy już w niego nie wierzą. Natomiast 4 latek, który twierdzi, że Mikołaja nie ma może stać się przedmiotem wrogości na placu zabaw. Dlatego warto wyważyć, kiedy jest ten odpowiedni moment na przedstawienie prawdy.

W wieku od 3 do 6 lat rozwój kreatywnego myślenia jest bardzo istotny. Świat wyobrażeń do którego należy Święty Mikołaj mieszkający na Biegunie Północnym, jest ważnym elementem naszego dzieciństwa. Dla starszych dzieci, pogodzenie się z prawdziwą świąteczną historią i rzeczywistością jest częścią dorastania. Dla młodszych może być to niepotrzebny szok. Nie ma określonego wieku, który jest tym właściwym na przedstawienie prawdy. Musimy się tu zdać na naszą rodzicielską intuicję, bo to my wiemy na ile nasza pociecha jest gotowa by przekroczyć tę świąteczna granicę.

prawdę o świętym mikołaju

List od mamy…

Jeśli już staniecie przed koniecznością rozmowy z dzieckiem to mam dla Was propozycję, jak w przyjemny sposób wyjaśnić kim tak naprawdę był Święty Mikołaj. Sposób, który jednoznacznie nie zniszczy dotychczasowej magii świąt. Przedstawię go w formie listu, Wy natomiast wybierzecie z treści to, co uznacie za stosowne.

Kochanie,

Zadałeś bardzo ważne pytanie „Czy Święty Mikołaj istnieje?” Wiedziałam, że kiedyś o to zapytasz i długo zastanawiałam się co w tym momencie Ci odpowiem. Nie będę przedłużać oczekiwania i powiem od razu – nie, Mikołaj w dotychczasowym rozumieniu nie istnieje, nie jest magicznym elfem. Był natomiast osobą, która istniała naprawdę. Pochodził z Miry, oddał wszystko, co posiadał, aby pomóc innym ludziom będącym w potrzebie.

Zastanawiasz się pewnie „skąd w takim razie brały się te wszystkie prezenty?”, a może nawet się domyślasz… Powiem Ci o wszystkim – tak, to ja wypełniam Twoje buty słodkościami. Również ja wybieram i pakuję prezenty, które znajdujesz pod choinką, tak samo, jak moja mama przygotowywała je dla mnie, a jej mama dla niej (I tak, tata mi pomaga). Wyobrażam sobie Ciebie, jak kiedyś będziesz robił to samo dla swoich dzieci, i wiem, że tak jak ja będziesz uwielbiał przeżywać z nimi te magiczne, świąteczne chwile.

Mikołaj był wyjątkową osobą, był, bo istniał naprawdę. Jego dobre uczynki sprawiły, że pamiętamy o nim do dziś. To co robi jest proste, ale bardzo wartościowe. Uczy wszystkie dzieci jak wierzyć w coś, czego nie można zobaczyć ani dotknąć. To bardzo ważna umiejętność. Przez całe swoje życie będziesz wykorzystywał tę zdolność: wierząc w siebie, w swoich najbliższych, w swoje talenty, w rodzinę, w miłość. Bo trzeba wierzyć w rzeczy, których nie można zmierzyć, ani zamknąć w dłoni. Mam na myśli miłość, tę wielką moc, która zawsze daje siłę w tych najtrudniejszych momentach w życiu, jest wsparciem, nadzieją i otuchą.  

Mikołaj jest nauczycielem, a ja byłam jego uczennicą, teraz również Ty znasz tę tajemnicę i jesteś jego uczniem. Wiesz, w jaki sposób przedostaje się przez te wszystkie kominy w jeden wigilijny wieczór: jego pomocnikami są wszystkie osoby, których serca wypełnia świąteczna radość. Z tak pełnymi sercami, ludzie tacy jak tata i ja dokładają wszelkich sił by pomóc Mikołajowi wykonać to trudne zadanie, które bez wsparcia byłoby niemożliwym do zrealizowania.

Tak więc ani tata, ani ja nie jesteśmy Świętym Mikołajem. Mikołaj jest źródłem magii, nadziei, szczęścia i miłości. Tata i ja jesteśmy w jego zespole, a teraz Ty również w nim jesteś. Kocham Cię bardzo synku.  

W tej propozycji zawarliśmy bardzo istotny element. Nadaliśmy sens wieloletniej tradycji, w którą wierzyło nasze dziecko. Dzięki temu zmniejszymy poziom jego rozczarowania, nadal utrzymujemy świąteczną atmosferę i jednocześnie nie pozbawiamy go dotychczasowego obrazu świąt.

Jakiej reakcji możemy się spodziewać…

Musimy być przygotowani na różne reakcje. Niektóre dzieci reagują z ulgą na wieść, że Mikołaj jest postacią prawdziwą, w pewnym sensie historyczną. Potrzebowały potwierdzenia i osadzenia go w rzeczywistości. Inne zareagują złością, za to, że były “okłamywane”. Potrzebują naszego wsparcia w zrozumieniu, że mikołajowa historia z dzieciństwa nie jest podstawą do utraty zaufania. Mogą również pojawić się łzy – musimy zapewnić pociechę o tym, że poznanie prawdy o Mikołaju nie oznacza, że nie będzie już świąt, powiedzieć, że opowieści o nim mają na celu przypomnienie nam wszystkim, o istocie bycia dobrym dla innych osób. W momencie, gdy dzieci poznają prawdę są również twórcami świątecznej magii.

Gdy już karty zostaną odsłonięte, pomóżmy dziecku stać się aktywnym mikołajowym pomocnikiem. Starsze dzieci mogą pomóc w rozdawaniu prezentów znajdujących się po choinką. Młodsze dzieci mogą uczestniczyć w opisywaniu prezentów od Świętego Mikołaja dla innych członków rodziny. Każdy może być “Mikołajem”, uczestnicząc w akcjach pomocowych dla potrzebujących rodzin. Pamiętajmy o tym, jakie prawdziwe przesłanie niesie wiara w Świętego Mikołaja.

Czy już przeprowadaliście tę rozmowę z Waszą pociechą? Jak przebiegała? Jaka była reakcja dziecka?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

NEWSLETTER

CHCESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYM JEST STRES, JAK GO ROZPOZNAWAĆ I SOBIE Z NIM RADZIĆ?

POBIERZ ZA DARMO

radzenie sobie ze stresem

Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji

 

  • Aleksandra Bogusz

    Hm..ważny tekst, aż dodałam sobie w zakładki 😉 co prawda, mam jeszcze trochę czasu do takiej rozmowy, bo mój syn ma dopiero 2 lata, ale forma listu mnie przekonuje

  • Dzieci są dzisiaj takie bystre, że same zorientują się jak jest naprawdę:)

  • Ja nie pamiętam swojej rozmowy na ten temat z rodzicami…Mam wrażenie, że to samo jakos przyszło 🙂

  • Moment tej rozmowy jeszcze przede mną. Ze swojego dzieciństwa pamiętam, że prezenty stały pod choinką a mi mówili, że “Mikołaj już był wcześniej, bo by nie zdążył odwiedzić innych dzieci” O jego nieistnieniu dowiedziałam się może w wieku 6 lat, a właściwie zadano mi pytanie “Czy wierzę w Mikołaja?”. Z tego mi się kojarzy to sama stwierdziłam, że go nie ma 🙂

  • Natka ArtGirl

    Ja jakoś sama się domyśliłam XD To była trauma XD

  • Ola Łuczak

    Ja na razie pozwalam mojemu dziecku marzyć…. Bo prawda, prawdą, ale my nie umiemy marzyć.

  • Moja córka ma już siedem lat i stopniowo, rok po roku sama zaczynała rozumieć, że np dorośli sami sobie robią prezenty, że rodzice pomagają Mikołajowi i że on jest i mieszka w Laponii, ale rodzice dużo mu pomagają 🙂

  • Kamila Posobkiewicz

    W tym roku moje dzieci jeszcze czekaja na Mikołaja, ale to może ostatni raz, bo czują podskórnie, jaka jest prawda… Fajny tekst.

  • moja mama kiedys mi powiedziała, ze strasznie sie stresowała powiedziec mi ze nie ma świetego mikołaja. Ale ja w koncu sama sie dowiedzialam z tv i nie miala juz tego problemu 🙂

  • To jeszcze przede mną ale twoja propozycja wyjaśnienia jest bardzo dobra:)

  • Żaneta Bomba

    lepiej nie mówić – niech jak najdłużej wierzą 🙂

  • A jak Twoje dziecię na tę wiadomość zareagowało?

  • Matka Wielowymiarowa

    Ja sama doszłam do tego, że Mikołaj nie istnieje, ale poki moje dzieci sa małe mają prawo wierzyć w bajki 🙂

    • Oczywiście, przecież magia świąt to jedno z podstawowych wspomnień z dzieciństwa.

  • Ewa Kamińska

    Mój niespełna 3,5latek jeszcze nie neguje istnienia Świętego Mikołaja, ale wszystko przede mną 🙂

  • marta fashima

    nie mam dzieci i nie zastanawialam sie nad tym jak bede przekazywala mu ta wazna informacje 🙂 jednak mam bardzo duzo bratankow i siostrzenic ktorzy nadal wierza w Mikolaja i ja na pewno nie odebralabym im tej nadziei zabawy radosci – poki co maja dopiero maks. 6 lat , takze z pewnoscia przyjdzie na to jeszcze czas! 🙂

  • Przerabialiśmy temat w tym roku, poszło gładko 🙂

  • To wszystko jeszcze przed nami. Mam nadzieje, że syn będzie wierzył jak najdłużej, bo to wspaniały czas 🙂 Ale jeżeli przyjdzie moment wytłumaczenia co i jak to chyba będę wolała porozmawiać z synem niż pisać list 🙂

  • Nasza ma 3 latka i wierzy w Mikołaja ale już wie że nie zawsze Mikołaj przyniesie prezenty. Myślę ze za jakiś czas sama to wszystko zrozumie

  • Myślę, że szczera rozmowa również się sprawdzi, ale póki co niech moje dzieci wierzą w Mikołaja jak najdłużej! 🙂

  • Ewelina b.

    nigdy się na tym nie zastanawiałam, ale faktycznie- ukazanie prawdy o św. Mikołaju może być dla rodziców kwestią bardzo problematyczną. Tak jak zaznaczyłaś w poście, trudno znaleźć na to odpowiedni moment. Sama nie wiem, kiedy przestałam wierzyć w tego brodatego Pana… stało się to chyba dość spontanicznie, bo nie pamiętam rozmowy z rodzicami na ten temat 🙂
    pozdrawiam
    http://www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

  • Prowadziłam w sposób taki jak Ty, synowie na szczęście zrozumieli i bardzo spokojnie przyjęli ją do wiadomości.
    Teraz to oni są Mikołajami dla swojej młodszej siostry!

  • Bardzo ciekawy artykuł. Ja dzieci jeszcze nie mam, a więc nie musze się martwić o to w jaki sposób tą informacje przekazać. Pamiętam jednak, że jako mała dziewczynka bardzo wierzyłam w istnienie świetego Mikołaja. Zmieniło sie to, kiedy znalazlam prezenty świąteczne w szafie 🙂 Przyjęłam to bardzo spokojnie 🙂

  • Kobieca Myślodsiewnia

    Przeczytałam to trochę z bólem serca… Bo chciałabym, żeby moje dzieci wiecznie wierzyły w Mikołaja (Wróżkę Zębuszkę, Wielkanocnego Zajączka… )No ale kiedyś dorosną a rzeczywistość jest okrutna, he he. Nie wiem jak będzie, ale jakoś nie martwię się na zapas. Zresztą pewnie póki będą prezenty, póty moje dzieci jakoś to przeżyją 😉 😉 😉

  • Jak wiesz, nie mam dzieci, przynajmniej jeszcze.
    Opowiem jak ja zorientowałam się, że Mikołaj nie istnieje.
    Jako, że byłam bardzo ciekawym świata dzieckiem już w wieku 5 lat wiedziałam, że Mikołaj nie istnieje. W moim regionie jest tradycja wkładania prezentów “pod poduszkę”, czyli obok albo pod łóżkiem. Jak sama sobie zapewne wyobrażasz nie ma opcji śpiącemu wciśnięcia czegoś dosłownie pod poduszkę, bo grozi to obudzeniem. Ja czekałam i czekałam i byłam tak dobrą symulantką, że moja mama nie zauważyła, że jeszcze nie śpię. Na następny dzień powiedziałam jej, że wiem, że to prezenty od niej i tatusia i ją przytuliłam. mama oczywiście opowiedziała mi o historycznym Mikołaju, więc obyło się bez większych obwiniań o okłamywanie.

  • JaMama Julki

    List jest mega! Myślę, że każdy znajdzie w nim coś, co może wykorzystać podczas rozmowy z dzieckiem. Podoba mi się sposób w jaki tłumaczysz “nieistenienie” Mikołaja – taki sposób dający do zrozumienia, że dziecko nie zostało przez rodzica oszukiwane! To bardzo ważne!

  • Lepiej bym tego nie wyraziła 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Przy okazji Twojego tekstu próbowałam sobie przypomnieć w jaki sposób ja odkryłam, że św. Mikołaj nie istnieje, a raczej ,ze istaniał kiedyś. I kompletnie nie pamiętam tego mementu.
    Samej teraz wydaje mi się bardzo trudne jak uświadomić dziecko, Twój pomysł z listem bardzo mi się podobał

  • Wiesz, ja bardzo lubię radzić się psychologów dziecięcych i czytać ich książki 🙂 Uważam, że ich rady są zawsze najbardziej wartościowe – samej marzy mi się taki kierunek 🙂 nie dla kariery, a dla mnie i moich dzieci 🙂

  • Miło mi to słyszeć 🙂

  • Nie wątpię, że może tak być – ale ja mam raczej na myśli, że nie spotkałam się nigdy z sytuacją, w której niezbędne było mówienie dziecku, że Mikołaj nie istnieje 🙂

  • No to czuć 🙂 Super wpisy 🙂

  • Szczerze mówiąc to już na etapie tytułu zaczęłam się zastanawiać, czy znam sytuację kiedy ktokolwiek musiał powiedzieć dzieciom, że Mikołaj nie istnieje… Wydaje mi się, że dzieci są na tyle inteligentne, że w pewnym momencie naturalnie zaczynają mieć wątpliwości i same dochodzą do wniosku, że jednak Mikołaj to trochę naciągany jest 🙂 Więc chyba rzadko trzeba przechodzić traumę ,,Ale jak to…?”. Ja się osobiście nie spotkałam.

  • BArdzo mąry wpis – a list jest przepiękny! kurcze mam nadzieję, że też będę taka mądrą mamą – chyba już pytałam, ale czy Ty jesteś psychologiem??

  • Bardzo fajnie przemyslany wpis 😉 Ja jeszcze nie mam dzieci, ale nasza chrześniaczka ma już 7 lat i obawiałam się, że to będą jej ostatnie święta z Mikołajem albo może nawet już “po ptakach”, nie wiem 😀 Myślę, że teraz będzie mi łatwiej odpowiedzieć na pytania, które Zosia zadaje. A potrafi zadać takie, że mnie wmurowuje w ziemię… 😀

  • u mnie w domu przyszło 8 lat i przyszły pytania…na razie to to takie wątpliwości, ale z pewnością to ostatni rok z Mikołajem

    • Trzymam kciuki za Was. Szkoda, że ten czas tak szybko płynie

  • Fajnie, że o tym pomyślałaś. Niby drobiazg, ale jednak w wielu rodzinach to potrafi stać się problemem, zwłaszcza jeśli nie zadbamy o odpowiednią delikatność takiego komunikatu… 🙂 Zastanawiam się teraz, w jaki sposób moja mama wyjaśniła mi, że Święty Mikołaj nie istnieje i… to się chyba nigdy nie odbyło! Ale też u mnie tradycja mikołajowa nigdy nie była specjalnie pielęgnowana i zawsze było wiadomo, kto tak naprawdę odpowiada za prezenty 😉

  • Zabiegana Mama

    Moi też jeszcze wierzą, ale warto wiedzieć, jak dobrze zareagować i wcześniej to przemyśleć 😉 Pomysł z listem świetny!

  • Żaneta Bomba

    Moj czterolarek wierzy. I oby tak zostalo jak najdluzej! A twoje rady bardzo ponocne!

  • Starsza córka zaczęła pytać koło 6lat. Myśmy powiedzieli, że wierzymy w Świętego Mikołaja, bo na pewno istnieje, ale faktycznie nie zawsze to on przynosi prezenty, często to rodzina mu pomaga. Nasza córka przyjęła to całkiem dobrze i… tak czy siak co roku pisze list do Mikołaja. Teraz ma dziewięć lat i robi to bardziej dla młodszej siostry, ale wydaje mi się, że lubi tak jak ja wierzyć, że Mikołaj istnieje i w razie czego przybędzie 😉 Pamiętam, jak w zeszłym roku mi jej Pani opowiadała, że w klasie powiedziała (moja córka), że Mikołaj to tak jak Bóg – nikt go nie widział naprawdę, ale są tacy co w niego wierzą i tacy. Nie wiem, skąd jej się to wzięło, ale koledzy wtedy przestali się śmiać z innej dziewczynki, która bardzo w brodacza wierzy.

    • Dzieci swą mądrością nigdy nie przestaną nas zaskakiwać.

  • Zuza- www.niedomowakura.pl

    Mój ośmiolatek wierzy uparcie! Nie chcę go jeszcze wyprowadzać z błędu. Te emocje gdy pisze list, gdy nie może zasnąć bo się stresuje czy Mikołaj przyjdzie…. Wiem, że to już niedługo ale tak długo jak chce być dzieckiem niech nim będzie 🙂

  • Syn ma 7 lat i wciąż wierzy, ale obawiam się jak to będzie gdy dowie się, że go nie ma. Więc zastanawiam się nad szczerą rozmową.

    • Pewnie niebawem rozmowa będzie nieuchronna.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Z doświadczeń własnych oraz opowieści moich koleżanek pamiętam, że to najczęściej nie rodzice uświadamiają w tym temacie – lecz zostają wyprzedzeni przez inne dzieci w przedszkolu czy szkole. Może faktycznie warto tego typu sytuacji uniknąć, pisząc do dziecka taki piękny i wzruszający list 🙂

  • Gosia

    Jak dla mnie na razie nie ma probemu, mam w domu 3 latka i na razie wierzy w tego miłego pana z brodą. 16 latek inna sprawa. Fantastycznie napisane, przeczytałam z przyjemnością.

  • fajny tekst i jak dla mnie ważny … Magia Mikołaja jest elementem świąt chciałabym by dzieci jak najdłużej w niego wierzyły

  • Ale świetna jest ta forma listu. Myślę, że to nasz ostatni rok z wiarą w Mikołaja, a w przed kolejnymi świętami czeka mnie rozmowa z synem.

  • Nie mam jeszcze dzieci, ale podzielę się swoim doświadczeniem.
    Właściwie nigdy rodzice mnie do istnienia Mikołaja nie przekonywali. Znałam tę postać z lekcji religii i historii, a z drugiej strony, miałam świadomość od małego tego, że wiąże się z nim taka tradycyjna “tajemnica”. Że mawia się, że “święty przychodzi i prezenty podrzuca, ale częściej robią za niego to jego pomocnicy”. Widziałam nie raz jak prezenty podrzucała mama i żadnego szoku to u mnie nie wywołało 😛 Spodobała mi się idea, że “każdy może zostać Mikołajem”. I tak to sobie wszystko tłumaczyłam:)

  • Mirella

    Super, na pewno kiedyś się przyda taki sposób 🙂

  • GAbriela

    Bardzo podoba mi się post :* Ja sama po jakimś czasie się skapłam że nie istnieje gdy zobaczyłam jak mama wkłada mi prezent do pokoju 😀
    http://ruudegirls.blogspot.com

  • Aleksandra Ćmachowska

    Nie dość że świetny pomysł na wpis, z jednej strony psychologiczny, trochę naukowy i jest szczypta bajki i magii! Pięknie to wytłumaczyliście maluchowi! Niesamowita rodzinka :)). Pozdrawiam!

  • Bardzo fajny post! Sama zastanawiałam się nad tym ostatnio i nawet mam tekst w przygotowaniu na ten temat, ale tak czy owak nie jest to łatwa sprawa. Zwłaszcza, kiedy w Wigilię Mikołajem był zawsze jest mąż czyli tata moich dzieci, a starsza córka lat 6 najprawdopodobniej go w tym roku rozpozna 😉

    • Dokładnie. Nie jest to łatwa sprawa. Tym bardziej, że spostrzegawczość dzieci przekracza nasze wyobrażenie. Ostatnio natrafiłam na badania mówiące o szczegółach po jakich dzieci rozpoznają rodzica w Mikołaju… nawet obrączka, pomijając zegarek, buty czy głos.

  • Aleksandra Kujałowicz

    Moja pięciolatka niby wie, że Mikołaja nie ma, ale pielęgnuje ten mit – bo to jest dla niej ważne. Gdy pyta to ja odpowiadam “a jak myślisz? co o tym sądzisz?”. Możemy wtedy zacząć dłuższą rozmowę.

  • Pamiętam, że nigdy nie wierzyłam w Mikołaja. Już jako sześciolatka wyśmiewałam swoich rodziców, kiedy mówili, że prezenty są od Mikołaja 😉 w szkole czasem to ja byłam tą uświadamiającą innych 😀

  • Małgosia

    Mi zawsze brat wmawiał,że nie istnienie. Bardzo płakałam i krzyczałam. Prz tydzień się do siebie nie odzywaliśmy. Jednak po czasie zrozumiałam,że nie istnieje i przytuliłam go, i powiedziałam,że dziękuję,że mi powiedziałeś. Pozdrawiam, i zapraszam również do mnie.
    http://malgosianablogu.blogspot.com/

  • Ja się naturalnie domyśliłam, moi rodzice nie byli mistrzami w chowaniu prezentów, albo to ja byłam mistrzem w ich szukaniu 🙂

  • Patrycja Sobolewska

    To jest bardzo poważna rozmowa, nigdy nie zapomne jak sama się dowiedziałam strasznie to przeżyłam 🙁

    • Dzięki temu doświadczeniu masz większą świadomość tego jak bardzo ważna jest rozmowa z dzieckiem. A temat Mikołaja dla dorosłych banalny, w oczach i sercach dzieci bardzo ważny.

  • Gosiu Twoja córcia jest najlepszym dowodem na to jak bardzo indywidualna jest to kwestia i jak pięknie dzieci pielęgnują swój magiczny świat.

  • Trochę się wzruszyłam… 🙂 Choć cieszę się, że zanim nastąpi ta rozmowa to minie dobrych kilka lat. Na razie rozkoszuję się świąteczną magią i zachwycam każdą bombką, świecidełkiem i choinką pokazaną przez moją niespełna dwuletnią córkę <3

  • ja-matka

    Wiesz, że się poryczałam. Zdałam sobie sprawę, że taka rozmowa przede mną, ale chyba też gdzieś wewnętrznie dotarło do mnie, że ze mną nikt nigdy o tym nie gadał, chociaż rodziców mam mega myślących.

    • Czasami sprawy wydające się oczywistymi nie do końca takimi są. Nasza świadomość – w dzisiejszych czasach jest dużo większa- to nasz atut, ktory musimy wykorzystywać. Mnie rowniez czeka taka rozmowa. Oby jak najpóźniej.
      Dziękuję za Twój komentarza.