bunt_trzylatka

10 zwrotów, które pomogą Ci nawiązać kontakt z dzieckiem podczas kłótni

Każdemu zdarzają się takie dni, kiedy przytłacza nas rodzicielska rzeczywistość. Znacie ten stan, gdy maluch śpi tylko na naszych rękach, a każda próba odłożenia śpiącego leniwca kończy się przebudzeniem. Trzylatek natomiast średnio, co pięć minut wpada w furię, rzucając zabawkami gdzie popadnie, a każde słowo wypowiedziane do 8-latki sprawia, że oddala się ona od nas jeszcze bardziej?

Wiadome jest, że nocne igraszki niemowlęcia nie mogą trwać wiecznie, a napady złości, to jedna z faz rozwoju, która w mniejszym lub większym stopniu dotyka każdego dziecka. Jednak, gdy dochodzi do kumulacji zmęczenia, lepsze jutro wydaje się być niedoścignionym marzeniem, a utrzymanie nerwów na wodzy nierealnym osiągnięciem.

Niczym na bezludnej wyspie, na której wcale nie chcesz być

Czy nie masz wrażenia, że gdy po raz kolejny nie możesz dojść do porozumienia ze swoim dzieckiem, to tak, jakby ono znajdowało się na wyspie, a ty na stałym lądzie i dzieliły was fale wzburzonego oceanu? Mając do wyboru stały ląd bądź wyspę, zazwyczaj bardziej komfortowo czujemy się, gdy mamy pewny grunt pod nogami.
Tymczasem w chwilach, którym towarzyszą gwałtowne emocje, nasza pociecha stąpa samotnie, po niepewnych piaskach, nieznanej wyspy. Każdy nasz uszczypliwy komentarz czy kategoryczne polecenie, są niczym przypływ zalewający ostatnie fragmenty suchego lądu.

Podczas awantury, naszego brzdąca zalewana fala emocji, w związku z tym desperacko łapie się, każdego z sobie znanych zachowań, reakcji, byle tylko wyrzucić je z siebie i utrzymać się na powierzchni.
W takich chwilach gniew, frustracja, złość dopadają również nas – dorosłych. Szczególnie w sytuacji, gdy dziecko w ataku furii niewłaściwie się do nas odzywa, a zachowaniem przypomina diabła tasmańskiego.

„O nie! Nie możemy sobie na to pozwolić, na brak szacunku, nie tak go przecież wychowujemy...”

Tkwiąc w tej trudnej sytuacji, nie jesteśmy w stanie złapać dystansu i spojrzeć na nasze dziecko jak na małego człowieka stojącego, pośrodku wyspy, gdzie wzburzone fale, coraz mocniej uderzają w jego stopy. W takich chwilach jest on bezradny, samotny, nie potrafi zapanować nad tym, co się z nim dzieje. Hormony stresu zalewają jego mózg. Dlatego też nie potrafi logicznie myśleć. Nie dostrzega, że z każdym agresywnym zachowaniem buduje mur i odsuwa się od nas.

Z drugiej strony, nawet my, dorośli, doświadczeni, dojrzali, będąc w oku cyklonu, często nie potrafimy zachować zimnej krwi, złapać dystansu, zmienić perspektywy, opanować się. To dlaczego, oczekujemy od naszych dzieci, że to osiągną.

Czego Twoje dziecko potrzebuje od Ciebie

Gdy dziecko wpada w furie, a jego zachowanie stanowczo przekracza postawione przez nas granice, trudno jest znaleźć w sobie na tyle siły, by z jednej strony zapanować nad emocjami, a z drugiej być dla niego wsparciem.

Tymczasem, w tym momencie, właśnie tego potrzebuje nasz mały, kipiący emocjami wulkan. Potrzebuje naszej pomocy, aby przejść tę trudną emocjonalną drogę, by pozbyć się nieprzyjemnych hormonów stresu, ponieważ dopóki poziom kortyzolu jest wysoki, nie jest zdolny do racjonalnego myślenia.

emocje_dziecka

W chwilach takich jak ta, nasze dziecko nie potrzebuje niczego więcej prócz naszej empatii.

Tak wiem, że to bardzo trudne, ale niesamowicie skuteczne.

To nie takie proste

Skoro o hormonach stresu mowa, to w sytuacjach takich jak ta, nie ma możliwości, by również w nas one nie uderzyły. Czujemy się sfrustrowani, zirytowani, rozgniewani czy rozzłoszczeni. Nawet jeśli jesteśmy świadomi, że powinniśmy coś zrobić, aby dotrzeć do naszego dziecka, to emocje spowalniają zdolność jasnego myślenia. Wtedy nie potrafimy znaleźć odpowiednich słów czy gestów.

Nawet jeżeli przed samym sobą zaprzeczamy odczuwanej frustracji, to prędzej czy później tłumiona emocja powraca w bardziej intensywnej formie.

Poniżej znajdziecie listę zwrotów, które sprawdzają się w naszych potyczkach i które możecie wykorzystać w trudnych, rodzicielskich chwilach.

Zwroty, które pozwolą Wam nawiązać kontakt z dzieckiem podczas kłótni

Tych kilka propozycji możecie użyć, by wyrwać siebie i dziecko ze spirali negatywnych emocji, słów i zachowań.

Poniższe zwroty, nie są ładnie brzmiącymi zdaniami, które kiedyś, gdzieś usłyszałam. To propozycje przygotowane w oparciu o wiedzę dotyczącą funkcjonowania mózgu w chwilach emocjonalnego wzburzenia oraz psychologicznych strategii łagodzenia stresu.

Dlatego, następnym razem, gdy nie będziecie mogli porozumieć się ze swoją pociechą, oraz gdy będziecie mieli pustkę w głowie – wypróbujcie jedno, bądź kilka z poniższych zdań.

1. Powiedz mi, jak się czujesz.

Nakłonienie dziecka do opisania emocji, które odczuwa - nawet jeśli to tylko słowo lub dwa - odbiera moc, siłę, intensywność tej emocji. W ten sposób angażujemy przedczołową korę mózgową, która działa jak strażnik i pomaga nam zachowywać się, jak na dorosłego przystało, gdyż odpowiada za panowanie nad sobą.

2.Chcę zrozumieć, jak się czujesz.

Ponownie, prowokujemy naszego szkraba, do znalezienia słów opisujących, targające nim emocje. Bez wątpienia pomoże to załagodzić reakcję i przejść przez gwałtowne emocje. Jednocześnie tym zwrotem pokazujemy empatię, którą go darzymy. Empatia pozwala zbudować most między lądem, na którym stoimy, a wyspą, na której jest nasza pociecha.

Podczas komunikacji z dzieckiem bardzo ważna jest pozycja naszego ciała – powinniśmy zniżyć się do jego wysokości, patrzeć dziecku w oczy i naprawdę słuchać tego, co ci mówi.

3. Kocham Cię, nawet gdy czujesz złość...

Jestem pewna, że już wiesz, dlaczego to wyrażenie działa. Dzieci potrzebują naszej bezwarunkowej miłości, aby móc w pełni rozwijać się fizycznie i emocjonalnie. Ten zwrot pokazuje maluszkowi, że, nawet kiedy się nie dogadujecie, wciąż go kochasz.

Zamień „złość” – na tę emocję, którą dostrzegasz u dziecka, bądź o jakiej ono mówi podczas waszej rozmowy.  

4. Nie ma nic złego w tym, że czujesz wściekłość.

Jeśli nasze dziecko próbuje stłumić to, co czuje, to najprawdopodobniej w przyszłości, to uczucie się nasili i uderzy w jeszcze bardziej nieprzyjemny sposób. Emocje są naturalną częścią człowieczeństwa, nawet te niezbyt przyjemne. Każda z nich czemuś służy (więcej na ten temat przeczytacie tu => klik). Otwarcie dając przyzwolenie na okazywanie nawet tych niekomfortowych emocji, przekazujemy dziecku, kształtujemy w nim akceptację dla uczuć, a to pierwszy krok w stronę regulacji emocjonalnej.
Analogicznie, podczas rozmowy zmieniamy „wściekłość" na emocje, których doświadcza nasza pociecha.

5. Czy mogę Cię przytulić?

W trudnych, emocjonujących sytuacjach, w mózgu dziecka zachodzi wiele zmian, szczególnie uaktywnia się ciało migdałowate. Kiedy odczuwamy negatywną emocję, ciało migdałowate zaczyna działać jak nadreaktywny alarm samochodowy. Wtedy mózg zamyka się na logikę i interpretuje każdą drobnostkę jako zagrożenie. To dlatego, umoralniająca rozmowa z dzieckiem, gdy jest zdenerwowane, nie ma najmniejszego sensu, bo nie przyniesie żadnego pożytku.

przytulanie_dziecka

Dobra wiadomość jest taka, że przytulając malucha, zarówno on, jak i my otrzymujemy dawkę uszczęśliwiających związków chemicznych: oksytocyny i serotoniny. Oksytocyna zmniejsza reaktywność ciała migdałowatego. Pamiętaj jednak, by uścisk był czuły i trwał minimum 6 sekund (o tym, dlaczego, tak jest, napiszę już niebawem).

6. Weźmy razem głęboki oddech.

Głębokie i odpowiednie oddychanie pomaga zatrzymać reakcję stresową naszego organizmu i obniżyć częstość akcji serca. To jedna ze strategii, którą zarówno my, jak i nasze dzieci możemy wykorzystać w chwilach wzmożonego napięcia.

7. Jak mogę Ci pomóc?

Zadanie tego pytania sprawia, że ​​dziecko zaczyna się zastanawiać nad rozwiązaniami tej trudnej sytuacji, zamiast skupiać się na negatywnych emocjach. Żeby efektywnie myśleć, maluch musi zaangażować swoją korę przedczołową. Jeśli nawet nie jest w stanie się skupić, to sam fakt, że oferujemy mu pomoc, sprawia, że się nieco uspokoi.

8. Czy możemy zacząć od nowa?

To pytanie działa jak przycisk resetowania. Może się jednak zdarzyć, że przy pierwszych kilku podejściach spotka się z odmową. Warto jednak wytrwale próbować, gdyż to sformułowanie może okazać się kołem ratunkowym wybawiającym Was z nie jednej, rodzinnej opresji.

9. Przepraszam za ...

Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Mamy prawo do popełniania błędów oraz do ich naprawiania. Nie ma lepszego sposobu na wykształcenie w dziecku takiej umiejętności jak pokazywanie mu tego na co dzień.

Zastanawiasz się "Jak to? Dlaczego? Przecież, to on zachował się niewłaściwie."

Warto jednak pamiętać, że to my jesteśmy rodzicami i to naszą rolą jest wprowadzić dziecko w emocjonalny świat. Być może sytuacja nie była tak jednoznaczna, jak nam się wydaje. Zastanówmy się, czy nie użyliśmy nieodpowiednich słów bądź tonu, czy nie przenieśliśmy frustracji z pracy do domu. A może puściły nam nerwy, ponieważ przez ostatnie trzy lata nie spaliśmy dłużej niż trzy godziny i zmęczenie wzięło górę?

Pamiętajcie jednak, że przeprosiny, które w swej konstrukcji zawierają słowo „ale” nie są skuteczne:

"Przykro mi, że straciłem panowanie nad sobą, ale powinieneś zachowywać się lepiej."
 Taka forma nie zadziała. Więcej na temat przeprosin przeczytacie tutaj => klik

10. Następnym razem będę...

Istotną częścią przeprosin jest obietnica zmiany na lepsze. Dlatego podczas przepraszania warto powiedzieć: 

„Przykro mi, że straciłem panowanie nad sobą, następnym razem postaram się zachować spokój".

Jak_nawiązać_kontakt_z_dzieckiem

Być może zainteresują Cię również:

Jakie są wasze sposoby na nawiązanie kontaktu z Waszymi pociechami?


jak_wspomagac_rozwoj_emocjonalny_dziecka

Jak wspomagać rozwój emocjonalny dziecka

Czy wiecie, że Eskimosi, których świat, jak okiem sięgnąć jest niekończącym się pasmem białego puchu, mają co najmniej 50 słów określających odmiany śniegu? Eskimoskie dzieci uczą się rozpoznawać i nazywać owe śnieżynki, po prostu wychwytując różnice z kontekstu codziennych sytuacji.

Podobnie, jest z nauką, a właściwie z rozpoznawaniem emocji przez nasze pociechy. Dzieci obserwując nas – rodziców uczą się emocjonalnego świata, rozumienia własnych emocji i reakcji innych osób. Dostrzeżenie, zrozumienie i zaakceptowanie emocji jest pierwszym krokiem w nauce ich regulacji.

Emocje jak eskimoski śnieg

Jakiś czas temu trafiam na Koło uczuć autorstwa Glorii Willcox, które barwnie ilustruje różnorodność emocji i zachowań przez nie wywoływanych. Jest ono świetną analogią dla 50 odmian eskimoskiego śniegu ;-).

Na jego podstawie przygotowałam poniższą grafikę, może Wam się przydać podczas „emocjonalnych pogawędek” z dziećmi.

rozwijac_emocjonalnosc_dziecka

Gdy 50 to za dużo…

Jeżeli natomiast dojdziecie do wniosku, że przytłacza Was ilość zawartych w niej stanów emocjonalnych, spokojnie możecie „obracać się” w kategoriach tylko czterech podstawowych emocji.

Radość

Nie muszę wiele tłumaczyć i opisywać, ile korzyści niesie ze sobą odczuwanie radości. Nie dość, że emocja ta ma pozytywny wpływ na osobę jej doświadczającą, to jeszcze zasięgiem poprawia samopoczucie osób będących w pobliżu (nie bez przyczyny tak często mówi się o zaraźliwości uśmiechu). Odczuwając radość, odprężamy się, jesteśmy niemal „lżejsi” oraz bardziej wyrozumiali wobec innych. Oczywiście na tym nie koniec wpływu tego pozytywnego stanu, nasze dziania są bardziej impulsywne, spontaniczne oraz żywiołowe. Gdy uskrzydleni optymizmem latamy pod sufitem, musimy uważać, by z hukiem nie gruchnąć na ziemię. Ewentualny upadek może być spowodowany obniżoną czujnością, zmniejszonym poziomem krytycyzmu, zbytnią skłonnością do ryzyka i zmniejszoną umiejętnością analitycznego myślenia.

Strach

Strach – jest reakcją na zagrożenie. Pojawienie się tej emocji jest dla nas sygnałem ostrzegawczym, wzmagającym czujność, motywującym do działania.  Zazwyczaj boimy się kogoś lub czegoś, źródło naszych obaw ma realny wymiar. Może się jednak zdarzyć, że przybiera on formę „irracjonalnych lęków”. Reakcją na strach może być ucieczka, walka, prośba o pomoc, przyjmowanie pozycji zamkniętej. Wszystko zależy od okoliczności, naszych wcześniejszych doświadczeń oraz wzorców zachowań, które zostały nam społecznie przekazane. Mimo jego mobilizującej funkcji strach nie jest pożądaną i lubianą emocją.

Smutek

Czy jest ktoś, kto lubi się smucić? No właśnie… to na ch…rę nam taka emocja?

Wbrew pozorom i naszemu nastawieniu jest bardzo potrzebna. To jedna z emocji, która pomaga nam w przystosować się do zmieniających się okoliczności, przygotowuje do zaakceptowania nowej rzeczywistości. Smutek wiąże się rozczarowaniem, stratą, porażką, poczuciem odrzucenia, brakiem miłości. Bardzo często jest wyrazem żałoby czy żalu. Każda emocja również ta o ujemnym zabarwieniu jest nam bardzo potrzebna, informuje nas o tym, ile określone doświadczenie dla nas znaczy, pozwala powściągnąć odpowiednie działanie, sprawia, że potrafimy zrozumieć otaczający nas świat. Oczywiście również w przypadku smutku potrzebny jest umiar, gdy zbyt długo go przeżywamy, może wpędzić nas w stany depresyjne.

Gniew

To najczęstsza reakcja na zagrożenie, krzywdę, frustrację czy atak. To on mobilizuje nas do odmowy, protestu czy zaznaczenia swojej granicy. Pojawia się, gdy czujemy, że ktoś narusza nasze wartości. Niekontrolowany gniew prowadzi do agresji, nadmiernie kontrolowany natomiast do powstawania urazy.

Emocjonalna paleta barw

Świat emocji nie jest monochromatycznym płótnem, wręcz przeciwnie jest niczym wielobarwny pejzaż, w którym można dostrzec każdą z dostępnych barw. Oczywiście, jako rodzice wolelibyśmy obserwować u naszych pociech obrazki pomalowane tylko „pozytywnymi” emocjami, tymi łatwiejszymi do zaakceptowania. Kierując się dobrymi intencjami, chcielibyśmy chronić nasze pociechy przed rozczarowaniem, niepokojem, smutkiem czy złością, mając nadzieje, że w ten sposób zapewnimy im szczęśliwe i dobre dzieciństwo. Prawda jest jednak taka, że świat tak nie wygląda, a mały człowiek powinien poznać i zrozumieć każdą emocję. Tylko w ten sposób przygotujemy go do funkcjonowania prawdziwym świecie. Akceptacja i przyzwolenie na odczuwanie, każdej emocji jest kolejnym ważnym elementem w kształtowaniu dziecięcej emocjonalności. Każda emocja jest istotna, każda z nich pełni ważną funkcję i zupełnie normalne jest, że je odczuwamy.

Jak rozwijać dziecięcą emocjonalność?

Nie ma bardziej efektywnego sposobu nauki niż praktyczne doświadczanie. Nasza codzienność stwarza idealne warunki dla wspierania rozwoju emocjonalności naszych pociech. Jak do tego podejść? To nic skomplikowanego, wystarczy, byśmy po prostu zaczęli mówić o uczuciach. Zarówno o tych, które sami odczuwamy, jak i o tych, które dostrzegamy u naszych dzieci oraz innych ludzi. Mówiąc o emocjach w nieoceniający, akceptujący sposób, uczymy dzieci ich rozpoznawania takimi, jakie są.

rozmowa_o_emocjach

Poniżej podrzucam kilka przykładów na to, jak wpleść w codzienną komunikację rozmowy o emocjach:

  • „Wyglądasz na zdenerwowanego. Co się stało?”
  • „Widzę, że żywiołowo podskakujesz. Musisz być podekscytowany, prawda?"
  • "Czy dobrze rozumiem, że jesteś spokojniejsza i czujesz się bezpieczniej, gdy wiesz dokładnie, co się wydarzy?"

Kiedy rozmawiamy z dzieckiem o emocjach, warto byśmy powstrzymali się od wydawania ocen i sądów na temat tego, co naszym zdaniem powinno czuć. Najlepiej jest odnosić swoje spostrzeżenia do konkretnych zachowań, reakcji, do tego, co realnie jesteśmy w stanie zaobserwować. Taka forma rozmowy pozwoli naszej pociesze połączyć element zachowania, z tym, co wewnętrznie odczuwa. Dobrym sposobem na skłonienie dziecka do refleksji jest zadawanie mu pytań na przykład takich jak te:

  • Po czym poznajesz, że jesteś zdenerwowana?
  • Skąd wiesz, kiedy się złoszczę?
  • Kiedy jesteś zły na swojego przyjaciela, co możesz zrobić, by poczuć się lepiej?
  • Jak sądzisz, kiedy podejmujesz lepszą decyzję, gdy jesteś zdenerwowany czy spokojny?
  • Co pomaga ci się uspokoić, kiedy jesteś zły?

Dobrym ćwiczeniem jest wspólne obserwowanie zachowania innych osób np. podczas spaceru, wtedy podczas rozmowy można dopytywać:

  • "Ta dziewczynka wygląda na niezadowoloną. Zastanawiam się, dlaczego jest smutna?
  • "Jak myślisz, czego chce/potrzebuje?"
  • "Czy jest coś, co możemy zrobić, aby pomóc?"

Stosując tego typu pytania, wspomagamy rozwój empatii naszych pociech.

Niczym odbicie w lustrze

Bardzo dobre efekty przynoszą zwykłe rozmowy toczące się między rodzicami w obecności jednego z dzieci, na temat potrzeb i odczuć drugiego malucha. W ten prosty sposób kształtujemy wzajemną empatię między rodzeństwem i budujemy pozytywną relację między dziećmi. Do wieczornych rytuałów warto dołączyć jeden, stały element – pogadankę. Rozmawiać można o wszystkim, o wydarzeniach, które miały miejsce w przedszkolu, o bohaterach przeczytanego opowiadania, ważne jednak, by nie pominąć tematu uczuć, emocji i zachowań. W ten sposób kształtujemy prospołeczne (pozytywne) zachowania naszych pociech, które zwiększają ich wrażliwość oraz zmniejszają agresję wobec rówieśników.

Z rozwojem emocjonalnym jest tak samo, jak ze zdobywaniem każdej innej umiejętności. Nasze dzieci uczą się przez obserwację, naśladowanie i doświadczanie. Dlatego tak istotne jest nasze nastawienie, poglądy oraz zachowanie. Jeżeli na co dzień mówimy o emocjach, nazywamy je i okazujemy, w naturalny sposób kształtujemy dziecięcą emocjonalność. Nawet małe dzieci mogą nauczyć się rozpoznawać i wyrażać emocje, a to ogromny krok w kierunku nauki zarządzania nimi.

Jakie są Wasze sposoby na wspieranie rozwoju dziecięcej emocjonalności?

Być może zainteresują Was jeszcze artykuły: