krzyczę_na_swoje_dziecko

Najważniejsza rzecz, którą powinnaś zrobić, gdy znów nakrzyczysz na swoje dziecko

Otworzyłam drzwi od łazienki i siadłam skulona na podłodze, przyciskając kolana do klatki piersiowej.

Jedynym, czego chciałam w tej chwili, było...

Ukryć się.

Tymczasem moje dwu i czteroletnie szkraby, prowadziły skrupulatne poszukiwania. No właśnie, Moje dzieci. Moje dwa słodkie brzdące, które potrzebowały mojego wsparcia, szukały mnie, a ja ukrywałam się przed nimi niczym tchórz.

Z każdą chwilą coraz bardziej się kuliłam, chowałam głowę, wciskając ją mocniej i mocniej między kolana. Jednocześnie wyobrażałem sobie ich niepokój, gdy szukając mnie, zastanawiały się, co  stało się z ich mamą. Czułam, że to, co teraz robię, nie przystoi matce, nie tak powinnam postąpić i nie taki świat chciałam im pokazać.

Zanim zdążyłam zebrać myśli, usłyszałam cichy szmer uchylających się drzwi, podniosłam głowę... Mój syn stał tuż obok, spoglądał na mnie zatroskanym wzrokiem i powiedział: 

„Jesteś znowu zła mamusiu?”

Proste zdanie, kilka słów, jeden wyraz a moje serce rozpadło się na kawałki.

Taka była prawda

Byłam zła. By się upewnić, ponownie wsłuchałam się w siebie i potwierdziłam przed samą sobą to uczucie. Tak, to, co czułam to zdecydowanie była złość. Frustracja, zmęczenie i rozczarowanie również. Rozczarowanie sobą...i swoim zachowaniem, bo mimo iż złość jest taką samą emocją jak każda inna, to w oczach moich dzieci pojawiała się często, za często, pojawia się ZNOWU.

zmęczona_matka

Czy ten krótki wstęp wydał Wam się znajomy? Czy choć w niewielkim stopniu jesteście w stanie zrozumieć tę mamę, poczuć emocje, przywołać obrazy?  Jeśli tak, to koniecznie przeczytajcie ten tekst do końca.

Rodzicielska misja

Rodzicielstwo... czasami może przytłaczać. Z jednej strony zalewając nas falą pozytywnych, niepowtarzalnych uczuć i doświadczeń,  których wcześniej nie byliśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Z drugiej zaś strony, zakłada na nasze barki ciężki plecak, wypełniony chaosem, odpowiedzialnością, nieprzewidywalnością, obowiązkiem i zmęczeniem.

Szybko okazuje się, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej niż ta opisywana w cudownych poradnikach i prezentowana na wyretuszowanych, instagramowych zdjęciach. Prędzej niż później nasze baterie ulegają totalnemu wyczerpaniu, a ładowarkę szlag trafia. Zastanawiamy się, co się stało z naszym życiem. Spoglądamy dookoła i jedyne, co widzimy, to obraz niczym po wybuch bomby atomowej. Zewsząd dobiega hałas, a my zwyczajnie próbujemy przetrwać do końca dnia. Spoglądamy na zegarek, z utęsknieniem wypatrując 19, by przystąpić do wieczornych rytuałów, kolacji, kąpieli... aż wreszcie odpocząć.

Z jednej strony czekamy na ten błogi stan, kiedy bezczynnie siądziemy w zaciszu swojego fotela, a z drugiej strony, gdy już oczekiwane stanie się faktem, dopada nas poczucie winy. Analizujemy miniony dzień i wyliczmy swoje potknięcia, zbyt gwałtowne reakcje na widok soku rozlanego na dywanie, czy spaghetti wtartego w kanapę.

Mechanizm obronny organizmu

Stan permanentnego zmęczenia, stres i frustracja sprawiają, że nasz organizm włącza tryb „walki bądź ucieczki

To jedna z głównych przyczyn, przez którą rodzice krzyczą na swoje dzieci („walka”) lub chowają się w najciemniejszym zakamarku w domu („ucieczka”).

Pojawia się i znika

Wielokrotne uruchamianie reakcji „walki lub ucieczki” daje naszemu mózgowi sygnał, że środowisko, w którym przebywamy  nie jest bezpieczne.

W ten oto sposób napędzamy błędne koło – krzyku, wtedy też w naszej relacji z dziećmi może zacząć dominować tryb „walka-ucieczka”. Mechanizm ten sprawia, że z czasem nawet najmniejsza rzecz wyprowadza nas z równowagi i komunikując się z dzieckiem, przyjmujemy postawę, jakbyśmy prowadzili „bitwę o życie”.

Nasz mózg traktuje krzyk, jako broń. W takim rozumieniu im więcej siły użyjemy, by wydobyć z siebie głos, tym większa szansa na wygraną z zagrożeniem.

To również wpływa na nasze dzieci

Kiedy poziom stresu i zmęczenia wzrasta, zapala czerwoną lampkę sygnalizującą, że nasza samokontrola spada do minimum i uruchamia się wewnętrzny alarm. Jest to sygnał zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. Podniesiony głos sprawia, że każdy organizm uruchamia stan gotowości do działania.

Wtedy właśnie zaczynamy dostrzegać u swoich pociech:

  • Częstsze szemranie pod nosem i brak szacunku.
  • Częstsze przepychanki będące „walką o władzę”.
  • Mniejszą gotowość do słuchania i współpracy.

Na tym nie koniec

W pierwszych latach życia intensywnie tworzą się połączenia między komórkami nerwowymi. Podczas każdej sekundy życia dziecka powstaje około 700 synaps. Proces gwałtownego przyrostu liczby synaps prowadzi do ich nadprodukcji.

Po okresie intensywnego rozwoju, między wczesnym dzieciństwem a dojrzewaniem, zachodzi proces odwrotny, który nazywany jest „przycinaniem”. Dochodzi do eliminowania nieaktywnych synaps. Mózg usuwa połączenia, których nie używa i nie potrzebuje.

O czym to świadczy? Mianowicie o tym, że im częściej dzieci używają spokojnych sposobów rozwiązywania problemów, tym większemu wzmocnieniu ulegają te połączenia nerwowe. Analogicznie sprawa wygląda z zachowaniami dotyczącymi walki i ucieczki, im rzadziej dzieci ich używają, tym więcej tych połączeń zostanie usuniętych.

Dobra wiadomość to...

Wszechobecna presja perfekcjonizmu i słodko-pierdzącego macierzyństwa sprawia, że stresuje nas każdy krok. Martwimy się, że jesteśmy niewystarczająco dobrymi rodzicami, córkami, siostrami, przyjaciółkami itd. Nie dajemy sobie prawa do popełniania błędów. Nie uznajemy i nie przyznajemy się do pomyłek. A przecież jesteśmy tylko ludźmi... Prawda?

Nie jestem zwolenniczką wrzasków, wręcz przeciwnie, staram się krzewić zasady rodzicielstwa bliskości i porozumienia bez przemocy.  Jestem natomiast realistką i mając świadomość pewnych mechanizmów kierujących ludzkim zachowaniem, wiem, że...

Bez względu na to, jak bardzo się staramy, w pewnym momencie może się zdarzyć, że ponownie będziemy krzyczeć. Nie żyjemy w idealnym świecie, tym samym, mózg, każdego z nas od czasu do czasu, zostanie wepchnięty w tryb walki lub ucieczki. Wtedy też instynktownie podejmiemy próbę walki.

Przejdźmy w końcu do pozytywów ;-)

Dobra wiadomość jest taka, że ​​po tym, jak puszczą nam nerwy i nasz głos wejdzie na wyższy poziom, możemy wykonać jeden ważny (i prosty) krok, który  wiele zmienia:

  • Poprawia relacje z dzieckiem.
  • Uczy dzieci, jak się zachować, gdy stracą panowanie nad sobą.
  • Wspiera rozwój inteligencji emocjonalnej.

Wypróbuj, to bardzo proste

Wróćmy jeszcze na chwilę do wcześniej opisywanej sytuacji. Sprawdźmy w praktyce, jak możemy postąpić.

Mój synek stał obok mnie i patrząc na mnie, powiedział zatroskany: 

„Znowu jesteś zła mamusiu?”
Próbowałam zebrać myśli, zastanawiałam się jaka odpowiedź będzie tą właściwą. Wtedy zdałam sobie sprawę, że zaprzeczając, udając, że jest inaczej, zakłamuję rzeczywistość. Odbieram swoim dzieciom szansę na praktyczną naukę trudnych emocji, na obserwację różnorodnych zachowań, na poznawanie świata takim, jakim jest.

Odpowiedziałam tak szczerze, jak to było możliwe: 

„Tak, jestem zła. Jednak sposób, w jaki zareagowałam... nie był właściwy.”

Zanim zdążyłam zaproponować chwilę przerwy, bo bez wątpienia była nam ona potrzebna, mój syn poklepał mnie po ramieniu i powiedział: 

„Nie przejmuj się mamo, przecież możesz po prostu spróbować jeszcze raz”.

komunikacja_z_dzieckiem

Dziecięca mądrość

Dzieci nieustannie zaskakują swoją naturalnością, instynktownymi reakcjami i wrodzoną mądrością. Potrafią przebaczyć, powiedzieć, że możemy popełniać błędy, że najzwyczajniej w świecie, możemy podjąć kolejną próbę. Budując szczerą i bliską relację ze swoją pociechą  – tworzymy więź, w której możemy być sobą, takimi, jacy jesteśmy, naturalni, omylni, ludzcy. Dzięki temu przekazujemy dzieciom to, co w życiu najważniejsze, wiedzę o prawdziwym świecie, o różnorodności emocji, o sposobach reagowania i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Przygotowujemy ich do efektywnego funkcjonowania w społeczeństwie, gdzie relacja z drugim człowiekiem jest kluczową wartością dającą szczęście i spełnienie.

Zapamiętaj

Niezależnie od tego, jak zareagujesz, czy schowasz się w łazience, czy też staniesz w szranki do walki i nakrzyczysz na swoje dziecko, ta sytuacja nie może na tym się zakończyć.

To początek. 

Początek naprawiania tego, co w tamtej chwili się zachwiało. Początek rozmowy o złości, zdenerwowaniu, błędach. Początek budowania swoistego pomostu między Twoim sercem a sercem Twojego dziecka. To linia startu, podejmowania ponownej próby, nabierania pewności siebie, z przekonaniem, że rzeczą ludzką jest popełniać błędy i sztuką jest się do nich przyznać oraz wyciągać z nich wnioski.

Być może zainteresują Was również:

 


Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”. 9 faktów, które każdy rodzić powinien znać.

Poszukajmy zatem odpowiedzi na tytułowe pytanie:

jak powiedzieć "NIE" mówiąc "TAK"?

Jako rodzic staram się dać swoim dzieciom to czego potrzebują. Dotyczy to przede wszystkim sfery psychologicznej. Gdy spodziewałam się pierwszego dziecka wręcz przerażała mnie świadomość, jak ogromna odpowiedzialność na mnie spocznie. Zastanawiałam się, jak będzie przebiegał, każdy kolejny dzień, w którym to będzie kształtowała się nowa, niezależna osobowość małego człowieka. Nie brałam wtedy pod uwagę tego, że tak naprawdę to ta osóbka, każdego dnia od nova będzie mnie uczyła, jak być lepszym rodzicem. By właśnie tak mogło się stać, zaczęłam baczniej przyglądać się sobie, swoim reakcjom, przyzwyczajeniom, nawykom i zachowaniom. Jedną z rzeczy, na której złapałam siebie i swoich najbliższych było nadużywanie słowa „NIE” w stosunku do naszego synka. Zaczęłam zastanawiać się w jaki sposób kierunkować zachowanie dziecka, jak wyegzekwować stosowane „NIE” by nie uciekać się do gróźb oraz ograniczyć ilość wypowiadanego słowa.

No tak jest to pytanie, które zapewne zadaje sobie niejeden rodzic. Wszyscy chcemy, aby nasze pociechy współpracowały z nami, gdy je o coś prosimy oraz przystawały na postawiony przed nimi zakaz. Poniżej omówimy kilka sprawdzonych elementów, które wspomogą dziecko w ujawnianiu współpracującej postawy. Spróbujmy kształtować pożądane zachowania bez uciekania się do krzyków, gróźb czy szorstkości.

Dzieci słuchają nas wyłącznie ze względu na to kim dla nich jesteśmy

  • To, jaki wpływ mamy na nasze dziecko zależy od ich przywiązania do nas, od relacji jaką z nim stworzyliśmy. Jeśli mały człowiek nie chce nas słuchać, pierwsze co powinniśmy zrobić to przyjrzeć się naszym relacjom, a następnie w świadomy sposób je wzmocnić.

Widzę, że świetnie się bawisz…uwielbiasz jeździć swoim autem wyścigowym dookoła domu. Obawiam się, że autko może się porysować o ścianę i uszkodzić. Musimy więc znaleźć bezpieczniejsze miejsce do zabawy.

W powyższym przykładzie, ani razu nie użyłam słowa „NIE” mimo, że moją intencją była zmiana miejsca zabawy. Mogłam przecież powiedzieć „Synku nie jeździj samochodem po ścianie, bo ją porysujesz. Pobaw się na trawniku…”

  • Zobowiążmy się do minimum 15 minut dziennie poświęconych wyłącznie jednemu dziecku. Niech to będzie czas zarezerwowany wyłącznie dla Was.
  • Prowokujmy sytuacje wywołujące uśmiech na twarzy naszych pociech.
  • Akceptujmy łzy, pozwólmy dziecku płakać, gdy tego potrzebuje, nawet jeśli jest to spowodowane postawioną przez nas granicą.
  • Bądźmy spójni - sami przestrzegajmy zasad, które wyznaczamy w trosce o nasze dzieci. Jeżeli mówimy, żeby dziecko napiło się z kubka, zamiast bezpośrednio z butelki, to nie może być tak, że sami z doskoku łapiemy za butelkę i pijemy z „gwinta”. Pamiętajmy, że dzieci odzwierciedlają w zachowaniach to, co same obserwują. Ważne jest, by określona zasada dotyczyła wszystkich domowników – nie ma równych i równiejszych.

U nas po tygodniu od zastosowania powyższych zasad, zauważyłam większą chęć do współpracy ze strony Antosia.

Dzieci zaakceptują naszą wskazówkę, gdy będzie ona częścią codziennej rutyny…

..., bo tak po prostu zawsze się postępuje.

Zawsze należy posprzątać zabawki przed obiadem. Taka jest zasada. Chodź, zrobimy to razem, pójdzie nam sprawniej.

Jeśli nasz maluch nie wykazuje zainteresowania wyznaczonym zadaniem, rozpocznijmy podając mu jedną zabawkę ze wskazówką, na którą półkę powinien ją odłożyć. Zapewne jest to ten fragment zabawy, który nie należy do lubianych. Nawet jeśli dziecko nie jest zadowolone z obowiązujących zasad, to jeśli będziemy je przekazywać z poczuciem humoru i dystansem, bez zbędnego napięcia i rozkazującego tonu (któż z nas lubi, gdy stawia się go pod ścianą bez możliwości wyboru?), to staną się one rutyną i nawykiem, podobnie jak mycie rąk po skorzystaniu z toalety lub odrabianie lekcji przed zabawą.

pozytywna_komunikacja

Dzieci zaakceptują nasze prośby, kiedy przekonają się, że postawiona im granica jest nie do ruszenia…

Jeśli dziecko zorientuje się, że postawiona mu granica jest elastyczna i może ją naginać stosownie do swoich potrzeb, to bez wątpienia będzie to robiło za każdym razem.

Bycie konsekwentnym, bo tak można nazwać to w jaki sposób powinniśmy postępować, nie oznacza, że nie mamy słuchać argumentów małego, niezadowolonego z przebiegu sytuacji, człowieka. Chodzi przecież również o to, by obie strony były zadowolone (win/win). Podczas rozmowy z dzieckiem powinniśmy być mili, ale równocześnie stanowczy. Bądź blisko, najlepiej na wyciągnięcie ręki, nawoływanie z innego pomieszczenia to nie jest dobry pomysł na komunikację. Zwróć się do malucha w przyjemny, może nawet zabawny sposób nawiązując do tematu zabawy, jednocześnie tak, żeby zignorowanie Ciebie było niemożliwe.

Halo, tu ziemia czy mnie słychać? Ogłaszam, że nadszedł czas by zmyć z siebie gwiezdny pył. Rakieta musi wrócić do bazy (pudełko z zabawkami) – wanna przygotowana.

Dzieci łatwiej zaakceptują wyznaczone przez nas granice, gdy z szacunkiem przyjmiemy ich pragnienia, złość, smutek czy rozczarowanie

W większości przypadków nasza granica nie przypadnie do gustu dziecku, jest to zupełnie naturalne, bo kto z nas lubi ograniczenia? Wyznaczone zasady nie muszą się podobać dzieciom, muszą natomiast być przez nie przestrzegane. Gdy pozwolimy im wyrazić swoje niezadowolenie, określane nawet jako nieszczęście, pomożemy im nazwać to, co w danym momencie czują, przyczynimy się do łatwiejszego zaakceptowania obowiązującej reguły.

Chciałbyś się bawić przez kolejne 5 godzin prawda? Domyślam się, że chciałbyś się bawić przez całą noc. Wiem, że trudno jest przerwać w trakcie dobrej zabawy i zacząć sprzątać pokój. Chcesz poburczeć sobie podczas układania zabawek, żeby pokazać mi, jak bardzo jesteś niezadowolony? Zróbmy burczący konkurs podczas układania zwierzątek z powrotem na półkę. Mój miś burczy głośno podczas wdrapywania się na swoje miejsce.

Dzieci wypełnią naszą prośbę, jeśli nie będą czuły się zmuszane

Spróbuj unikać walki o władzę. Znajdź sposób, aby dać wybór oraz pewną autonomię.

 

Nadszedł czas kąpieli. Chcesz jechać samochodem po torze wyścigowym do pudełka, czy wolisz, żeby wzbił się w powietrze i poleciał na pudełkowe lotnisko?

Nie poddajemy dyskusji kąpieli – to niekwestionowany fakt. Przenosimy uwagę dziecka dając mu możliwość wyboru formy sprzątania po zabawie.

Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Dzieci chętniej wypełnią naszą prośbę, gdy przedstawimy ją jako coś zabawnego – zachęcającego

Każde zagadnienie możemy przekształcić w grę, a dziecko nie będzie potrafiło oprzeć się zaproszeniu do zabawy. Niech ciężarówka pokona trasę do pudełka z zabawkami. Używajmy zabawnych głosów, wcielajmy się w ulubione postaci. Zróbmy konkurs, kto szybciej pozbiera klocki.

Dobra, dobra, to wszystko brzmi pięknie, ale czy należy tak postępować każdego wieczoru?

Oczywiście - nie, no chyba, że jesteś nadczłowiekiem ;-). Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Bywają też takie, kiedy jesteśmy wyczerpani i zwyczajnie brak nam sił na zabawę. Jednak jeśli zbierzemy w sobie na tyle energii, by to jednak zrobić, zyskamy satysfakcję z bezkonfliktowo zrealizowanego zadania.

Dzieci wypełnią naszą prośbę (nakaz), gdy będzie ona dostosowana do ich możliwości

Większość pięciolatków nie jest w stanie samodzielnie posprzątać w pokoju. Nawet jeśli wydaje się nam, że powinny wiedzieć, jak to zrobić, one i tak potrzebują naszej obecności podczas realizacji zadania. Kiedy wspólnie posprzątamy przestrzeń i dodatkowo czynność ta będzie miała zabawny charakter, dziecko w końcu nauczy się czerpać satysfakcję z porządkowania swojego otoczenia. Nie będzie to przykrym obowiązkiem. Dla maluszków największą przyjemnością jest sam fakt wykonywania zadania razem z rodzicem, cieszy się wspólnie spędzanym czasem.

Dzieci zaakceptują postawione granice, jeśli będą widziały, że dbamy o ich szczęście i dobre samopoczucie

Wiem, że nie chcesz zburzyć tej wieży, widziałam jak bardzo się starałeś podczas budowania. Zazwyczaj sprzątamy wszystko wieczorem, ale zostawmy Twoją wieżę byśmy mogli się nią nacieszyć. Za to jeśli pospieszymy się z porządkowaniem pozostałych zabawek, zyskamy więcej czasu na dodatkowe opowiadanie przed snem.

W tak skonstruowanej wypowiedzi zawarliśmy informację, że doceniamy zaangażowanie naszego malca, że ważne jest dla nas jego dobro. Poniekąd poszliśmy na ustępstwo, ale przedstawiliśmy również korzyść z wykonania „polecenia”.

Dzieci zaakceptują wyznaczony przez nas kierunek, jeśli zrozumieją, że określamy zasady, ponieważ dbamy o ich dobro

Na jakość zaufania, którym darzy nas dziecko ma wpływ nasz codzienny sposób interakcji z nimi. To o czym pisałam wcześniej, czy jesteśmy spójni, czy dotrzymujemy danego słowa, czy również przestrzegamy ustanowionych zasad.

Musimy posprzątać zabawki, żeby nie potknąć się o nie i ich nie połamać. Dodatkowo zyskamy więcej przestrzeni na jutrzejsze zabawy.

Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”

Dzieci wykonają niemal wszystko, o co je poprosimy, jeśli tylko wypowiemy to w odpowiedni sposób – spokojnie, z szacunkiem i troską. Znajdź sposób by powiedzieć „tak”, zamiast „nie” nawet podczas ustanawiania granic.

„TAK to jest pora by posprzątać, i TAK pomogę Ci w tym, TAK możemy zostawić zbudowaną przez Ciebie wieżę, TAK możemy poburczeć wyrażając niezadowolenie, TAK jeśli się pospieszymy zyskamy czas na przeczytanie dodatkowej bajki, i TAK możemy zrobić to w zabawny sposób, i TAK uwielbiam Cię, i TAK, jak to możliwe, że mam tyle szczęścia, że jestem Twoim rodzicem, TAK, TAK, TAK – kocham Cię synku”

Zatem może największym sekretem w tym jak powiedzieć „NIE” jest to, że można je wyrazić stosując „energię - Tak”. Kiedy jesteśmy w stanie powiedzieć „NIE” – wyraźnie, ale z ciepłem i czułością, które czujemy do swojego dziecka, wtedy jest to największe TAK, jakie kiedykolwiek wypowiedzieliśmy. Tak dla naszego dziecka, dla jego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, tak dla szczęśliwego dzieciństwa, w świecie okalanym przez jasne granice.

Jeśli jesteście zaiteresowani wpływem naszego postępowania na rozwój dziecka zajrzycjcie tutaj oraz tutaj.

Jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze? W jaki sposób wprowadzacie zasady w Waszym domu?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .