agresja, napady złości, agresywne dziecko

Czym są napady złości u małego dziecka? 11 wskazówek na zapobieganie i zminimalizowanie agresji u malucha

 

To znowu ten dzień, kiedy Twój maluch wpada w furię i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miała się skończyć. Krzyki o ponad dźwiękowych częstotliwościach, małe rączki robiące wszystko, żeby Cię trafić, dobrze, że tym razem nie było rzutu na podłogę – słowem dziki szał. To ten moment, kiedy masz wrażenie, że wyjdziesz z siebie, że wyczerpały Ci się wszystkie pomysły na opanowanie tej sytuacji? Musi istnieć jakiś sposób…

Zanim przejdziemy do działania, najpierw postarajmy się zrozumieć, dlaczego nasze dziecko tak się zachowuje.

Rozwój dziecka vs napady złości

Napady złości i agresywne zachowania są stresujące zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Musimy pamiętać o tym, że są one naturalną częścią wczesnego rozwoju malucha. To jak często się pojawiają, z jaką intensywnością występują oraz jak długo trwają jest indywidualne dla każdego dziecka.  Małe dzieci i przedszkolaki są w początkowej fazie nauki komunikowania się ze światem, w drugim roku życia rozwijają swoje umiejętności językowe. Ponieważ nie potrafią jeszcze wyrazić, co czują, czego chcą lub potrzebują zaczynają się denerwować – frustruje je to do tego stopnia, że wpadają w furię.

Dodajmy do tego jeszcze fakt niedojrzałości układu emocjonalnego oraz brak umiejętności społecznych i przepis na instynktowną reakcję fizyczną gotowy (czyli bicie, kopanie, gryzienie, ciągnięcie za włosy, rzucanie przedmiotami, wstrzymywanie oddechu, rzucanie się na podłogę, tupanie, uderzanie pięściami w podłogę oraz krzyczenie…o czymś zapomniałam?). Te niechciane zachowania pojawiają się w sytuacjach, w których dzieci są sfrustrowane, złe, głodne, przestraszone, lub po prostu zmęczone (więcej na temat dziecięcej emocjonalności pisałam tutaj).

Tego robić nie powinniśmy…

Najgorszą rzeczą, którą możemy zrobić w takiej sytuacji to ukarać dziecko, wymierzanie „klapsa” jest absolutnie niedopuszczalne. Zauważyliście jak bardzo jest to absurdalne? Jak można wygaszać agresywne zachowanie u dziecka – samemu zachowując się agresywnie? Powiedzmy sobie wprost, przemocą fizyczną agresji nie stłumimy.

agresja, napady złości, agresywne dziecko

Koncepcja stosowania kary fizycznej, czy wyciągania jakichkolwiek konsekwencji w celu zwalczenia agresywnych zachowań u dziecka jest oparta na błędnym założeniu. Co mam na myśli? Mianowicie to, że karząc dziecko zakładamy, iż ma ono zdolność do namysłu, działania z premedytacją, do analizy sytuacji i przewidywania konsekwencji: „jeśli uderzę, będę miał kłopoty, dlatego nie zrobię tego”.

Prawda jest taka, że kora przedczołowa, odpowiedzialna za rozumowanie, logikę i przezorność u niemowląt oraz dzieci w wieku przedszkolnym nie jest jeszcze w pełni rozwinięta – nastąpi to dopiero około 20 roku życia. Małe dzieci działają instynktownie i impulsywnie, nawet jeśli nie są zestresowane, zwyczajnie nie są przygotowane do samokontroli.

Jedyną odpowiedzią na napad złości malucha powinna być łagodna reakcja, która nie będzie potęgowała agresywnych zachowań. Wiem, że to brzmi nierealnie, bo będąc w trudnej sytuacji ciężko jest zapanować nad własnymi emocjami, ale warto podjąć ten wysiłek dla zdrowotności całej rodzinnej społeczności (o konsekwencjach bicia dzieci przeczytasz tu).

Zatem w jaki sposób zapobiegać agresji?
Wdrażając poniższe sugestie.

11 wskazówek prowadzących do pokojowego funkcjonowania z maluchem

  1. Poświęć dziecku całą swoją uwagę. O ile to możliwe, nie używaj urządzeń elektronicznych, gdy jesteś ze swoim maluchem. Słuchaj uważnie, kiedy się do Ciebie zwraca i reaguj na jego prośby. Dzięki temu nie będzie musiało posuwać się do złości i agresji by zwrócić Twoją uwagę.
  2. Tul swoje dziecko tak często, jak to możliwe. Zapewnij ciepło, bliskość w ciągu całego dnia – okazuj swoje uczucia.
  3. Utrzymuj stały rytm dnia – harmonogram poszczególnych działań - zabawa, drzemka i jedzenie. Niezawodny terminarz pomaga dziecku poczuć, że świat jest bezpieczny i przewidywalny. Dzięki temu maluch będzie spokojniejszy.
  4. Pozwalaj na dokonywanie drobnych wyborów. Stwórz sytuacje w których dziecko będzie miało kontrole nad tym co robicie. Np "Nadszedł czas, aby odstawić swoje buty na miejsce. Zrobisz to sam, czy mam Ci pomóc?", „Wybierz książkę, którą będziemy czytać”.
  5. Zapewnij różne rodzaje stymulacji. Czasami dziecięca agresja jest odzwierciedleniem nudy. Upewnij się, że mały ma dostęp do różnorodnych bodźców: dźwiękowych (muzycznych), fizycznych (dotyk, przytulanie), intelektualnych, społecznych…
  6. Zorganizuj aktywne zabawy. Dwulatek dziennie potrzebuje trzech godzin aktywnego wysiłku fizycznego. Najlepiej, gdyby spora część miała miejsce na zewnątrz. Agresywne zachowanie czasem odzwierciedla potrzebę większej aktywności fizycznej.
  7. Stwórz harmonijne otoczenie. Dzieci naśladują to, co dzieje się wokół nich. Zastanów się, jak wygląda jego otoczenie. Czy jest świadkiem agresywnego zachowania innych dzieci, które w ten sposób egzekwują to czego chcą? Jaka jest sytuacja w domu? Czy maluch ma podstawy do obaw i napięcia na, które reaguje napadami złości?
  8. Zabawa w role – pokazuj alternatywne zachowania. W wolnej chwili, w spokojny i łagodny sposób ponownie przedyskutujcie niedawny incydent. Zastanówcie się razem nad innymi zachowaniami niż przemoc, agresja, lub napady złości. Zastąpcie je odpowiednim słowem o pisującym tamto uczucie czy potrzebę.

    komunikacja z dzieckiem

  9. Stwórz listę kontrolną - dobrych alternatywnych sposobów radzenia sobie z agresją np.:
  • Mówimy o swoich uczuciach. (Pomóż dziecku nauczyć się używać słów zamiast siły)
  • Odchodzimy na chwilę by ochłonąć. (Naucz dziecko, że zawsze może odejść, kiedy poczuje, że ktoś je źle traktuje.)
  • Gdy tego potrzebujemy przechodzimy do swojej zacisznej kryjówki. (Zorganizuj specjalne miejsce, gdzie dziecko będzie mogło przejść, kiedy poczuje, że chce kogoś z domowników uderzyć. Niech to będzie schronienie z ulubionymi książkami, zabawkami, maskotkami czy kocykiem. Kiedy spostrzeżesz, że jest agresywne możesz zapytać, czy chce przejść do kryjówki, ale nigdy nie wysyłaj go tam za karę. To ma być miejsce kojarzone z pozytywnymi emocjami, gdzie można zebrać swoje myśli i zyskać kontrole nad swoimi emocjami).
  • Ruszamy się. (Niektóre maluchy korzystają z alternatywy wobec agresji fizycznej. Niech aktywność stanie się Waszą rutyną. Obejmować może ona również uderzenia w poduszkę, tupanie nogami naśladujące słonia lub żołnierzy, szalony taniec).
  • Spokojnie oddychamy. (Głębokie oddechy pozwalają się uspokoić. Oddychanie może przyjąć formę zabawy, gdzie smok wraz z wydechem zieje ogniem. Można powiedzieć dziecku, że w ten sposób pozbywamy się złości).
  • Gdy tego potrzebujemy prosimy o pomoc. (Wprowadź w domu zasadę, że zawsze, gdy pojawi się chęć „przyłożenia komuś” prosimy o wsparcie. Prośba ta może być wyrażona w formie tajnego hasła „czas na misie tulisie”, bądź poproszenie wprost „przytul mnie”, „pomocy nie mogę się uspokoić” – może to być cokolwiek, co dla Was obojga będzie miało to samo znaczenie. Jako rodzice musimy uważnie słuchać tego, co się dzieje i reagować na potrzeby malucha.
  1. Dbajmy o siebie. Najlepszym sposobem, aby nauczyć dziecko regulowania własnych emocji i zachowań jest stworzenie wzoru do naśladowania. Bądźmy dla niego odzwierciedleniem właściwych zachowań, pokazujmy i nazywajmy poszczególne emocje. Znajdźmy sposoby zarządzania własnymi emocjami, dzięki czemu zachowamy spokój, dystans i odpowiednie reakcje. Gniew i krzyk są również formą agresji – równoznaczną z zastraszaniem małego człowieka, dlatego wystrzegajmy się ich, jak ognia.
  2. Skorzystaj z pomocy. Niektóre dzieci mające problemy z gniewem i agresywnym zachowaniem potrzebują profesjonalnej pomocy. Nie należy obawiać się konsultacji ze specjalistą, który sprawdzi podłoże napadów złości, wykluczy inne problemy zdrowotne.

„Szał, dziki szał” - jak reagować w sytuacji kryzysowej

Gdy dziecko staje się gwałtowne, to jeden z tych momentów, kiedy mamy wrażenie, że przechodzimy jakiś skomplikowany test z rodzicielstwa. To co musimy zrobić, to pomóc maluchowi zrozumieć i wyrazić uczucia i myśli (to trochę, jak zabawa w wróżkę, ale od czego mamy nasz instynkt rodzicielski?).

Cztery kroki do zatrzymywania dziecięcej agresji

  1. Stop klatka - zatrzymaj agresywne zachowanie.

W delikatny i zarazem stanowczy sposób zatrzymaj agresywne zachowanie dziecka.  Jeśli jesteś w sytuacji, w której dostajesz „bęcki” bądź maluch stara się Ciebie trafić – obejmij go na tyle mocno by uniemożliwić uderzanie. Pamiętaj, że dziecko jest w takim stanie emocjonalnym, że gdyby było w posiadaniu naładowanego pistoletu to nie zawahałoby się go użyć ;-).  Bicie, drapanie, kopanie, gryzienie niczym się nie różnią od wystrzału z pistoletu. Ręce, paznokcie, zęby i stopy są dostępną dla niego bronią. Naszym zadaniem, niczym negocjatorów jest rozbroić małego terrorystę. To nie będzie przysłowiowa bułka z masłem, a na efekty będziemy musieli poczekać. Jednak to zadanie, z którym większość z nas - rodziców musi się zmierzyć. Musimy nauczyć małego człowieka zachowań, którymi zastąpi wspomniane strzelanie z pistoletu.

agresja, napady złości, agresywne dziecko

  1. Bezpieczna przystań - zapewnij prywatność.

Jeżeli cała akcja pt. „wściekły maluch w natarciu” dzieje się w towarzystwie innych osób zabierz dziecko w ustronne miejsce (tak, to może oznaczać, że zabierasz je krzyczące i szamoczące się). Znajdź cichy zakątek w sklepie, na parkingu lub osobne pomieszczenie w domu – mogłabym wymieniać w nieskończoność, bo przecież dziecięca emocjonalność nie zna pojęcia „niestosownego miejsca” bądź „nieodpowiedniego momentu” dlatego nie znamy dnia ni godziny…

To służy trzem celom. Daje dziecku szansę uspokojenia się w odosobnieniu od „niemiłej” sytuacji. Tobie daje możliwość poradzenia sobie z tą sytuacją z dala od oceniającego wzroku innych osób (których dziecko zapewne nigdy by się w TAKI sposób nie zachowało…). Pozwala także dziecku na zachowanie godności, ponieważ nawet dla niego ta sytuacja jest zawstydzająca.

  1. Wspólna komunikacja - pomóż dziecku używać słów (zamiast rąk, paznokci, stóp czy zębów).

No dobrze zatem publiczne wstępy mamy za sobą, jesteśmy w odpowiednim miejscu…co dalej? W dalszym ciągu obejmując dziecko (stanowczo i zarazem delikatnie), powstrzymując je przed biciem, szarpaniem, drapaniem itd. Utrzymując kontakt wzrokowy mówimy pewnie i spokojnie, bez gniewu, zniecierpliwienia czy rozdrażnienia w głosie (to dopiero nazywa się praca nad samym sobą): "W naszej rodzinie nie bijemy siebie nawzajem", „Używanie siły niczemu dobremu nie służy”, „Bicie boli” mówimy, jak do dorosłej osoby.  Oznacza to, że bez względu na to co czujesz: złość, wstyd, zmartwienie, cokolwiek… to jest ten czas, kiedy musisz działać jak dobry rodzic – miły, spokojny i silny – dający poczucie bezpieczeństwa i ukojenie dla skołatanych, dziecięcych nerwów (kilka wskazówek dotyczących sposobów rozmowy z dzieckiem znajdziesz tutajtutaj i tu)

  1. Na zakończenie – rodzinny rachunek sumienia

Gdy dziecko się uspokoiło, a od wydarzenia nie minęło zbyt dużo czasu (w ciągu pierwszych 30 minut – o ile jest to możliwe) przeprowadzamy krótką pogadankę o tym, co się wydarzyło. Podczas rozmowy mówimy co myślimy o zaistniałej sytuacji, że "bicie nie jest w porządku”, „bijąc wyrządzasz krzywdę” itd. Musimy powiedzieć, dziecku o swoich uczuciach. Gdy posiadamy ślad po uderzeniu czy zadrapaniu pokażmy je maluchowi. Zademonstrujmy rozwiązanie –  możliwości właściwego postępowania: „Kochanie staraj się używać słów, aby powiedzieć, jak się czujesz. Zamiast bicia, możesz powiedzieć "Jestem zmęczony mamo." albo "Mamo burczy mi w brzuszku" lub "Mamusiu, koniecznie musisz mnie wysłuchać właśnie teraz".

agresja, napady złości, agresywne dziecko

Pamiętajmy jednak, że napady złości i agresywne zachowania to naturalny etap rozwoju dziecka, zwykle nie powinny być powodem do niepokoju. Dzieci wraz z wiekiem nabywają umiejętność samokontroli, uczą się współpracy z innymi, komunikowania się i radzenia sobie z frustracjami. Mniej frustracji i większa kontrola to mniej napadów złości – i tym samym spokój i szczęście rodziców.

Jakiś czas temu podobny tekst napisałam gościnnie dla portalu rodzicielskiego Mądrzy Rodzice znajdziecie go o tu 😉.

Jakie są Wasze sposoby na agresywne zachowanie dziecka? Czy Wasze maluchy miewały napady złości?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

 

 

 


rodzeństwo

Rodzeństwo bez rywalizacji. Czyli jak wspierać swoje dzieci cz.2

We wcześniejszym wpisie stoczyłam batalię o swoją pozycje w rodzinie po pojawieniu się nowej żony mojego kochliwego męża…

Zabrzmiało nierealnie? Oj działo się, działo. Dzięki temu doświadczeniu udało nam się przyjąć perspektywę naszych pierworodnych. Wiemy już jak mogą się czuć w sytuacji, gdy w domu pojawia się nowy członek rodziny. Czas zatem zacząć kolejny etap rodzicielskich potyczek z dziecięcą rywalizacją. Ten wpis jest obiecaną kontynuacją wcześniejszego postu, dlatego jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części, dobrze byłoby gdybyście się z nią zapoznali (klik tu). Przejdźmy do szczegółowego omówienia zaproponowanych sposobów na zmniejszenie rywalizacji między rodzeństwem.

Rodzeństwo bez rywalizacji. Zatem, jak wspierać swoje dzieci? 

Ucz dzieci umiejętności porozumiewania się ze sobą

Wszystkie relacje międzyludzkie ściśle związane są z wystąpieniem konfliktu. Nie jesteśmy w stanie go uniknąć. Kolejne czego jeszcze nie możemy to, oczekiwać od małego dziecka, że instynktownie i automatycznie będzie umiało rozwiązywać problemy w spokojny oraz zdystansowany sposób. Przecież mi samej w konfliktowej sytuacji trudno jest zachować spokój (małą próbkę macie tutaj), tym bardziej jeżeli chodzi o jakąś ważna dla mnie sprawę, coś osobistego.

Większość z nas w dzieciństwie nie doświadczyło odpowiednich wzorców, by móc rozwinąć umiejętności społecznego radzenia sobie z problemem, stąd nie wiemy w jaki sposób nauczyć tego nasze dzieci. Oczekujemy od nich, że zamiast siły będą używały słów, jednak kiedy są zdenerwowane zwyczajnie nie wiedzą jakich słów użyć. Poza tym, jak tu się bawić w czułe słówka, kiedy młodszy osobnik stosuje wobec nas metodę siłowego wyegzekwowania swoich oczekiwań? Nie ma czasu na poszukiwanie właściwych słów, trzeba przecież działać - bronić swego ;-) . Tu właśnie z odsieczą powinniśmy pojawić się my - wspaniali rodzice, posiadający wachlarz wskazówek – będących narracją tego, co się dzieję w zaistniałej  sytuacji.

Jedyne co nam pozostaje to cierpliwość, konsekwencja, wyznaczanie granic oraz wspomaganie dzieci w wyrażaniu potrzeb i w rozwiązywaniu problemów.

Wiadomo, że każdemu z nas ręce opadają i włos się jeży na sam dźwięk:

Mamoooo, a Piotrek nie pozwala mi wejść do pokoju!!!...

albo

 Ałaaaa, maaamooo – Kasia uderzyła mnie konikiem pony.

Przecież konflikty pojawiają się na każdym kroku, to syzyfowa praca polegająca na bezustannym gaszeniu pożarów. W chwili zwątpienia w sens naszych działań pamiętajmy o tym, że porozumiewanie się to umiejętność, którą nasze dzieci będą wykorzystywały w każdej relacji przez całe swoje życie.

Oto prosty, ale bardzo skuteczny trzyetapowy proces kształtowania umiejętności interakcji między naszymi szkrabami.

  • Przedstaw uczucia bądź potrzeby: "Chciałeś, żeby Michaś przestał ciągnąć Cię za włosy, dlatego go uszczypnąłeś?”
  • Określ granice - zasadę: "Nie szczypiemy oraz nie ciągniemy za włosy. Ponieważ to boli."
  • Naucz alternatywy: "Lepiej będzie, jeśli powiesz swojemu bratu: „Nie dotykaj mnie!”

Pomóż dzieciom wyładować wrogie uczucia w twórczy lub symboliczny sposób.

rodzeńśtwo
Ilustracja z książki "Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością"

Powstrzymaj niebezpieczne zachowania. Pokaż, jak można bezpiecznie wyładować gniew.

Nie napadaj na dziecko, które jest prowodyrem.

rodzeństwo
Ilustracja z książki "Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością"

Zamiast bezustannie upominać jedno z dzieci, by nie przeszkadzało rodzeństwu, naucz je stawać we własnej obronie

Yhyyyy…już to widzę, jak chłopcy się ścierają, a ja ze stoickim spokojem przyglądam się temu. Ciężkie to zadanie, przecież instynktownie chcemy stłumić konflikt najlepiej w zalążku, a nie czekać, aż posypią się ofiary i z delikatnego wietrzyku rozpęta się trąba powietrzna, która wprowadzi chaos w całym pokoju.

No dobrze, ale skoro badania wskazują, że konsekwencja w podejmowaniu pewnych działań przynosi pozytywne efekty, to może warto spróbować?

Rzeczywiście bardzo ważnym jest, by podczas konfliktu między dziećmi unikać stawania po którejś ze stron. Jeśli zawsze bronimy to samo (często młodsze) dziecko, to drugie otrzymuje komunikat, że jest mniej kochane, co zdecydowanie wzmaga napięcie między rodzeństwem. Zapewne Wasz wewnętrzny głos sprzeciwia się temu stwierdzeniu, bo przecież to nie prawda. O tym, że tak nie jest, wiemy tylko my, nasze dzieci interpretują komunikaty, tu i teraz, nie analizują tego co było wcześniej. Zachęcajmy zatem maluchy do wyrażania swoich potrzeb, a w razie konieczności bądźmy dla nich wsparciem.

Rodzic: 

Piotrusiu, wyglądasz na zdenerwowanego. Możesz powiedzieć swojej siostrze co Ci się nie podoba?

Piotruś: 

Nie lubię, gdy mnie ktoś popycha!

Rodzic:  

Kasiu Piotruś mówi, że nie lubi być popychany. Przestaniesz go popychać? Należy szanować uczucia innych.

Brzmi to nieco drętwo, ale chciałam Wam przedstawić schemat postępowania. Podczas rozmowy ze swoimi dziećmi przekazujemy im informację tak, by była dla nich jasna i czytelna.

To co jeszcze jest istotne w sytuacji, gdy doszło już do siłowej potyczki to, to by nie zwracać uwagi na małoletniego napastnika, tylko zająć się poszkodowanym.

Dwie podstawowe zasady

Ważne byśmy nie traktowali małego napastnika jak "prześladowcy", to co możemy zrobić to zapewnić go, że wiemy, że potrafi zachować się grzecznie.

rodzenstwo
Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Nie traktujmy również poszkodowanego brzdąca jak "ofiarę", podpowiedzmy mu natomiast jak należy się bronić.

rodzeństwo
Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Zamiast stosowania przymusu dzielenia się z rodzeństwem, dawaj dzieciom możliwość decydowania. Wspierasz w ten sposób rozwój hojności i zmniejszasz prawdopodobieństwo konfliktu.

Ogólnie wychodzę z założenia i stosuję tę zasadę w swoim domu, że nie zmuszam do niczego żadnego z dzieci, męża też nie zmuszam – zazwyczaj :mrgreen: . Nie oznacza to, że wszyscy chodzą sobie „luz pas” i robią co chcą. Powiedzmy, że poruszają się swobodnie w obrębie wyznaczonych granic.

Hmm swobodnie…pewnie myślicie sobie, że jestem fanatyczką bezstresowego wychowania…

Otóż rzeczywiście jestem jego zwolenniczką, ale bezstresowo nie oznacza bez zasad, bez norm, bez granic…Wszystko to obowiązuje moje dzieci.

W kwestii dzielenia się również – nie stosuję przymusu. Ilekroć mam ochotę powiedzieć do Antosia „daj Kubusiowi tę zabawkę” przypominam sobie wspomnianą sytuację z drugą żoną…, kiedy to hojny małżonek oddawał jej moje sukienki, czy nakazał pokazać „drugiej-chudej” mój, nowiutki, ukochany komputer. Od razu przechodzi mi chęć dysponowania zabawkami Antosia. Nawet nie wiecie, jak wygląda mój język, od ciągłego przygryzania. Pamiętacie, jak opisywałam swoje odczucia? Byłam gotowa wystawić babę za drzwi – a gdzie tu mowa o jakiejkolwiek życzliwości czy hojności?

Nie chcę serwować swoim dzieciom takiej dawki negatywnych emocji. Szczerze mówiąc to, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś kazał mi oddać swój telefon komórkowy – niezależnie, jak krótka miałyby to być chwilka. A żeby tego było mało kojarzycie „motywujące” hasła typu:

Bądź mądrzejsza, jesteś dłużej moją żoną – ustąp młodszej stażem małżonce

 Chwile porozmawia z przyjaciółkami i odda Ci ten telefon

To wręcz jakaś abstrakcja, ale gdyby miała miejsce to powiedziałabym:

że co kur..? Ja Cię przepraszam, jakie oddaj telefon, jakie bądź mądrzejsza?…a co to niby, jakiś konkurs na mądrzejszą żonę bigamisty? Chyba śnisz!

To pokazuje, jak wiele wymagamy w takiej sytuacji od dziecka. Pomijając fakt, że nie jesteśmy spójni w jego oczach. Ustanawiane zasady powinny obowiązywać wszystkich domowników, również nas.

Skoro to takie proste i oczywiste, to dlaczego, gdy malec podchodzi do naszego komputera czy telefonu mówimy: 

Nie wolno, to jest mamusi. Jasiu masz swoje zabawki w pudełku, oooo tam.

Dziecko ma prawo mieć mętlik w głowie. Ja bym na pewno zgłupiała. Bo w końcu o co w tym wszystkim chodzi? 

Jak to jest? Ja nie mogę dotykać rzeczy mamy, ale Zuzia moje może?

Zdecydowanie wysyłamy sprzeczne sygnały.

To co możemy zrobić?

Ustalmy stałą regułę obowiązującą w domu. Każdy może bawić się wybraną przez siebie zabawką, tak długo jak chce, aż do następnego posiłku (jeżeli macie codzienne wydarzenia występujące systematycznie to mogą one wyznaczać koniec czasu na zabawę). Oczywiście, jeśli dziecko chce się tą zabawką podzielić wcześniej, to jego wybór – ono podejmuje decyzję. Gdy odkłada zabawkę, to rodzeństwo musi upewnić się, czy zakończyło już zabawę (dotyczy to oczywiście dzieci w wieku przedszkolnym, mój roczniak nie jest w stanie zrozumieć o co mamie chodzi ;-) ).

Czego dzieci uczą się, gdy stosujemy przymusowy podział:

  • Jeśli płaczę wystarczająco głośno, otrzymuję to czego chcę, nawet jeśli w tej samej chwili moje rodzeństwo to posiada.
  • Rodzice decydują o tym, kto, kiedy i co dostaję. Jest to zależne o tego które z nas bardziej dramatycznie błaga (jestem w tym coraz lepsza).
  • Mój brat i ja stale ze sobą konkurujemy, aby dostać to, czego chcemy. Nie lubię go.
  • Wygrałem! Ale wiem, że wkrótce znowu to stracę. Udało mi się, bo głośniej protestowałem i nawoływałem o swoją kolej na zabawę.

Czego dzieci uczą się, gdy samodzielnie podejmują decyzję:

  • Zawsze mogę poprosić o to, czego chcę. Czasami moja kolej przypada szybko, czasami jednak muszę trochę poczekać. Każdy prędzej czy później uzyskuje to na czym mu zależy.
  • Nie ma nic złego w tym, że płaczę, ale to nie znaczy, że dostanę zabawkę.
  • Nie zawsze rozumiem, dlaczego zachowuję się w określony sposób, ale mój rodzic zawsze mnie rozumie i pomaga mi.
  • Gdy popłaczę, czuję się lepiej.
  • Lubię to uczucie, kiedy mój brat daje mi zabawkę. Lubię go.
  • Kiedy skończę się bawić zabawką i daję ją mojej siostrze, czuję się dobrze.

Jestem realistką i oczami wyobraźni widzę, jak Kuba (14-mcy) pogrąża się w otchłani rozpaczy, bo musi czekać…Przecież wszystko musi być tu i teraz. Co to w ogóle jest czekanie?

Wiem, że na początku będzie więcej płaczu, ale patrzę na to jako na szansę, by pomóc dziecku wyrazić swoje uczucia. W takiej sytuacji wpierając malucha można powiedzieć „Chodź kochanie, razem poczekamy na zabawkę. Może pobawisz się inną?” Bardzo często jest tak, że na dzieci bardziej działa reguła niedostępności i sam fakt niemożności posiadania czegoś co ma rodzeństwo. Gdy tylko zainteresuje się inną zabawką zapomina o przyczynie wcześniejszej awantury.

W związku z tym, że rywalizacja, to temat rzeka, a wasza percepcja też ma swoje granice, z kolejnymi punktami rozprawimy się w następnym poście.

Tymczasem zachęcam Was to przeczytania pierwszej części wpisu (tutaj) oraz  z innymi tekstami, o zbliżonej tematyce. O tym w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem i czego unikać w komunikacji przeczytacie tutaj oraz tutaj.

Dodatkowo po raz kolejny zachęcam do lektury książki, z której wywodzą się zamieszczone ilustarcje: „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z godnością” autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish.

Jakie są Wasze doświadczenia w rywalizacyjnych potyczkach między rodzeństwem? W jaki sposób radzicie sobie, jako rodzice? Jak radziliście sobie jako dzieci ;-)?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

[FM_form id="3"]