3 proste kroki, które pozwolą Ci w pełni cieszyć się macierzyństwem

Wprowadzenie do tego wpisu i zarazem jego pierwszą część znajdziecie tutaj => klik

Zachęcam Was do zapoznania się z tamtym tekstem ;-)

A teraz do rzeczy...

Większość z nas chce żyć świadomie i spędzać więcej aktywnego czasu będąc tu i teraz, a mniej w trybie automatycznej zadaniowości. Chcemy cieszyć się chwilami spędzanymi z dziećmi, a nie traktować niczym kolejne zadanie do odhaczenia. Brzmi słabo? To brutalne, ale bardzo prawdziwe.

Dobre wieści są takie, że nauka znalazła odpowiedź na potrzeby współczesnych MAM - klucz do włączenia trybu slow i cieszenia się czasem spędzonym ze swoim dzieckiem. Jest to coś, co każdy z nas w dowolnym momencie jest w stanie wykonać.

Uważność

Już wiem, co pomyślałaś, że to modny w dzisiejszych czasach trend.

Rzeczywiście, uważność cieszy się ogromną popularnością, jednak wynika ona z efektów potwierdzonych wynikami badań.

Na czym polega bycie uważnym? Nieco upraszczając, możemy przyjąć, że uważność, to po prostu bycie świadomym bieżącego momentu w uprzejmy i bezstronny sposób (więcej o tym, co to naprawdę znaczy, napiszę nieco niżej).

Kiedy udaje nam się zatrzymać i dostroić do tego, co jest, tu i teraz kiedy zwracamy uwagę na swoje myśli, emocje i odczucia cielesne, wtedy angażujemy ważny obszar mózgu zwany korą przedczołową.

Obszar ten odpowiada za regulację naszego zachowania i kontrolę emocji. Innymi słowy, ta część mózgu pozwala nam być spokojnymi, wrażliwymi i kochającymi mamami, którymi chcemy przecież być.

Kiedy natomiast działamy z automatu niczym kombajn wielofunkcyjny, nasza kora przedczołowa nie jest zaangażowana, więc bardziej prawdopodobne jest, że zareagujemy impulsywnie i nerwowo.

3 proste kroki ku uważności

Oto trzy szybkie i łatwe „uważnościowe sztuczki”, które nawet bardzo zajęta mama może regularnie praktykować w ciągu dnia.

Dodatkowa korzyść jest taka, że za każdym razem, gdy poświęcamy chwilę na skorzystanie z jednej z tych sztuczek, przyczyniamy się do powstawania nowych - pozytywnych nawyków.

Z biegiem czasu, wzmocnienie umysłu w ten sposób przekłada się na codzienność, spędzamy więcej pozytywnych chwil ze swoimi dziećmi.

1. Obserwuj siebie jak przyjaciel

Czy wiesz, że około 80 procent z naszych myśli jest negatywnych. Najczęściej pochodzą one z wcześniejszych doświadczeń, są podświadome i całkowicie niepomocne. Najlepszym sposobem na zatrzymanie ich wpływu na nasze funkcjonowanie jest obserwowanie siebie z odpowiedniej, zewnętrznej perspektywy. Pomocne jest mówienie do siebie, tak jakby się rozmawiało ze swoim najlepszym przyjacielem.

Na przykład: "Właśnie rzuciłam dzieciom coś na odczepne, byle tylko mieć jeszcze chwilę na efektywne działanie. Myślę, że to przez ten bałagan w salonie, podłoga przypomina plac zabaw, gdzie nie spojrzę, widzę zabawki, nie sposób zrobić kroku. Ten bałagan mnie stresuje i czuję się sfrustrowana. Mogę przecież poprosić dzieci, aby pomogły mi uporządkować salon, wtedy zyskamy czas na wspólną grę w pytania.”

W tym, krótkim przykładzie ważny jest moment zauważenia niepożądanego zachowania, znalezienia jego przyczyny, a następnie zaproponowanie alternatywy, która jest lepszym rozwiązaniem dla nas i dla dzieci.

uważność

2. Zapomnij o niedźwiedziach

Pamiętasz, że ludzki mózg jest zaprogramowany na przetrwanie? Oznacza to, że znacznie szybciej wyłapujemy z otoczenia negatywy niż pozytywy, jesteśmy wyczuleni na ewentualne zagrożenie. Dzięki tej skłonności nasz mózg powstrzymuje nas od beztroskiego napawania się pięknem kwiatów, w sytuacji, gdy goni nas niedźwiedź ;-).

Jednak nietrudno zauważyć, że epokę kamienia łupanego mamy za sobą i dziwnym trafem, za rogiem nie czeka na nas dziki zwierz. Dlatego, powinnyśmy starać się pohamować nasz instynkt samozachowawczy i przejąć kontrolę nad zachowaniem.

Jak tego dokonać?

Prostym sposobem jest przekierowanie naszej uwagi na przyjemne doświadczenia. W tym celu musimy starać się zauważać, a następnie szczegółowo opisać wspomniane przyjemności.

Czy Wasze serca nie przepełnia błogie ciepło na widok zgodnie bawiącego się rodzeństwa? Warto opisać to, co właśnie w tej chwili czujemy: "Czuję spokój, odprężenie, wzruszenie i wdzięczność".

3. Pomyśl o etykiecie

W trakcie pracowitego, rodzicielskiego dnia nie sposób nie doświadczyć nieprzyjemnych uczuć. To normalne, że chcemy ich uniknąć, i żeby sobie pomóc sięgamy po przekąski, tracimy czas skrolując tablicę na Facebooku, czy sięgamy po używki.

Odczuwanie emocji o ujemnym zabarwieniu może być i jest niewygodne, dlatego często tworzymy własne strategie zaradcze, które w tym momencie wydają się być skuteczne. Na dłuższą metę natomiast nie są ani korzystne, ani tym bardziej pomocne.

Co zatem powinniśmy zrobić?

Następnym razem, gdy poczujesz silne emocje, nazwij je i daj sobie chwilę na złapanie dystansu i wzięcie głębokiego oddechu. Użyj tylko słowa lub dwóch, aby opisać, jak się czujesz, zaczynając od zwrotu: „Czuję ..."

Badania pokazują, że prosta czynność oznaczania, nazwania silnej emocji i uznania jej wystąpienia, ułatwia i usprawnia uzyskanie spokoju. Zaprzeczenie pojawienia się emocji pokutuje negatywnymi skutkami przez resztę dnia. To, co wyparte i stłumione prędzej czy później, się ujawni.

Zwróć uwagę na to co mówisz

Ważne jest również to, w jaki sposób mówimy o emocjach. Istnieje różnica pomiędzy stwierdzeniem „czuję złość", a „jestem zły”. Użycie słowa „czuję” pomaga oddzielić emocje, których doświadczamy od naszej samooceny. Dużo łatwiej jest przezwyciężyć trudne emocje, oznaczając je jako uczucie, coś, co się pojawia i znika, niż traktować je, jako nieodłączną część osobowości (jestem zła), jako to, jacy jesteśmy.

Zanim przejdziecie do uważności

Musimy pamiętać jednak o tym, że uważność nie jest natychmiastowym sposobem na nasze bolączki.  Nie wystarczy raz na jakiś czas wykonać jedną z tych propozycji, by nagle w cudowny sposób poczuć radość z każdej chwili macierzyństwa. Tak samo, jak wszystko, co jest warte naszego zachodu, również uważne rodzicielstwo wymaga naszej intencji i zaangażowania w czerpanie satysfakcji i radości z macierzyństwa.

Warto jednak wprowadzić te małe i proste praktyki, by w znaczący sposób spowolnić naszą codzienną pogoń, byśmy mogli doceniać i zauważać, to co ważne z perspektywy rodzica.

Jon Kabat Zinn słusznie zauważył:

"Najlepszym sposobem na uchwycenie chwil jest zwrócenie uwagi. W ten sposób kultywujemy uważność. Uważność oznacza bycie przytomnym. To znaczy wiedzieć, co robisz."

Uważność daje nam kotwicę, dzięki której możemy zwolnić, zatrzymać się i zacumować, mimo szybko płynącego czasu i ogromnej fali obowiązków.

Jest to nieoceniona wartość, którą daje nam nauka. Dzięki niej w tak zestresowanym i dynamicznie zmieniającym się świecie możemy czerpać radość z bycia mamą, odczuwać spełnienie poprzez zauważanie i świadome uczestniczenie w naprawdę istotnych chwilach. A to wszystko zamiast poczucia winy i żalu.

A Ty masz jakieś sposoby, które pomagają Ci być bardziej świadomą mamą?

 

Być może zainteresują Was również:


szczęśliwa_mama

Mamo, dbaj o siebie!

Bycie mamą to niewątpliwie niezwykła przygoda i jednocześnie ogromne wyzwanie. Tych kilka pierwszych lat, jest niczym jazda na Roller Coaster, zbudowanym z różnorodnych odczuć i skrajnych emocji. Z jednej strony rozpiera nas miłość, radość, satysfakcja i duma, z drugiej natomiast pojawia się zmęczenie, frustracja i tęsknota za niezależnością. I gdy ta trudniejsza strona macierzyństwa zaczyna dominować, dużo ciężej jest pełnić tę najważniejszą, życiową rolę. Co zatem zrobić, by temu zapobiec, a jeśli nie zapobiec, to w jaki sposób wyciągnąć się z chwilowego dołka?

Kilka wskazówek znajdziecie w poniższym tekście.

Jeden etat to za mało

Każdy z nas wie, że macierzyństwo, to coś więcej niż praca na pełen etat. To wypełnianie obowiązków dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Która z nas, pomiędzy niekończącym się prasowaniem, zakupami, codziennym monitorowaniem planu zajęć, przygotowywaniem posiłków a gaszeniem rodzinnych pożarów, nie wyczekuje końca dnia, by bez wyrzutów sumienia „ukraść” trochę czasu dla siebie?

No właśnie ukraść... Jak to jest, że mimo iż jesteśmy głównym dowodzącym domowego sztabu kryzysowego, nadającym tempo i rytm, w jakim funkcjonują pozostali domownicy, dbającym o wszystkich razem i każdego z osobna, pamiętającym o najmniejszym szczególe, tak często zapominamy o sobie?

Mimo że nie startujemy w zawodach, polegających na odhaczeniu wszystkich punktów na długiej liście zadań, nie otrzymamy też nagrody za to, że wieczorem ostatkiem sił doczołgamy się do łóżka, stojącego w wypucowanej sypialni, która graniczy z lśniącym salonem i wymuskaną kuchnią – robimy wszystko, by sprostać wygórowanym wymaganiom.

Często każdą, poświęconą sobie chwilę traktujemy, jak ostateczność. Robimy coś dla siebie z poczuciem winy i wyrzutami sumienia, bo przecież w ten sposób zaniedbujemy malucha, tak jakby tata nie potrafił się nim odpowiednio zaopiekować.

Nic bardziej mylnego

Dbanie i troska o samą siebie, to nie przywilej, czy stan wyjątkowy, to nasz obowiązek

Tak... nie jesteśmy w stanie czegoś dać, jeżeli same tego nie posiadamy.

W naszej „domowej umowie o pracę” nie znajdziemy zapisu z wyznaczonymi dniami wolnymi, z urlopem wypoczynkowym czy chorobowym. Opis stanowiska „Mama” nie zawiera sprecyzowanego zakresu obowiązków, ograniczenia odpowiedzialności, czy wytyczonych granic. W związku z tym, na usta ciśnie się jedno: skoro nikt za nas tego nie zrobi, musimy to zrobić same, musimy nauczyć się dbać o siebie.

Matczyny paradoks

Troszcząc się o domowe ognisko, często - zbyt często, ofiarnie i bezinteresownie pracujemy ponad siły. Gdy dopada nas nieuniknione zmęczenie, stajemy się porywcze, osądzające, pretensjonalne, a nawet zazdrosne o to, że niektórzy mają więcej wolności w swoim stylu życia niż my. Słowem stajemy się takie, jakie być nie chcemy.

Odczuwamy zniechęcenie codziennymi, niekończącymi się obowiązkami. Zaczynamy kwestionować wartość tego, co i jak robimy oraz odczuwamy obniżenie samooceny. Paradoksalnie zapracowując się w imię rodzinnego dobra, osiągamy odwrotny skutek do oczekiwanego.

Dlatego też tak ważne jest otoczenie samej siebie troską, czułością i opieką.

Mamo – maskę włóż

Czy podczas podróży samolotem, bezpośrednio przed startem, słyszałyście instrukcję postępowania w sytuacji zagrożenia życia?  Jest w niej fragment poświęcony działaniom rodzica względem dziecka. Wytyczne mówią, że w pierwszej kolejności należy założyć maskę tlenową sobie, a następnie swojemu dziecku. Te wskazówki wydają się być sprzeczne z naszą naturą. Naszym pierwszym odruchem jest zadbanie o bezpieczeństwo dziecka, niezależnie od konsekwencji. Jeśli spojrzymy na to perspektywicznie, dostrzeżemy zasadność sugerowanego postępowania. Przecież, jeżeli nie zajmiemy się sobą, możemy nie być w stanie pomóc naszej pociesze.

Tę samą zasadę powinnyśmy wprowadzić w swoim domu. Najpierw musimy zadbać o siebie, aby właściwie dbać o innych. Dzięki temu zyskamy cierpliwość, spokój i dystans niezbędne, podczas codziennej troski o najbliższych.

Co zatem możesz dla siebie zrobić?

Zadbaj o swoje ciało

Regeneracja, odpoczynek, sen

Nasz organizm regeneruje się podczas snu, to z jednej strony oczywiste, a z drugiej tak trudne do spełnienia. Wiedząc jednak, jak ogromny wpływ ma sen na nasze funkcjonowanie, warto pozwolić sobie na odpoczynek, kosztem niewyprasowanej sterty rzeczy.

Pozytywny wpływ na nasze samopoczucie ma również aktywność fizyczna, dzięki której zapewniamy sobie dawkę hormonów szczęścia - endorfin, poprawiających nasz nastrój. Ćwiczenia podnoszą także ilość niektórych neurotransmiterów. Jednym z neuroprzekaźników reagujących na wysiłek jest serotonina, substancja odpowiedzialna za ogólne zadowolenie i dobre samopoczucie, a także apetyt i koncentrację.   

zmęczona_mama

Odpowiednie odżywianie

Czy zastanawiałyście się nas swoimi nawykami żywieniowymi? Spożywacie różnorodne i pełnowartościowe posiłki, czy raczej w locie dojadacie nieskończony obiad waszego malucha?

Do właściwego funkcjonowania potrzebujemy odpowiednio zbilansowanej diety, bogatej w określone minerały i witaminy. W sytuacji wzmożonego wysiłku i zmęczenia nasz organizm wymaga szczególnej dbałości. Prócz wartościowych posiłków, warto rozważyć uzupełnienie diety w składniki odżywcze zawarte w preparatach takich jak Doppelherz aktiv Mama.

Nie zapominajcie również o piciu odpowiedniej ilości wody, ma ona ogromny wpływ na nasze zdrowie. Skoro o zdrowiu mowa, to o nie również powinnyśmy zadbać.

Dbaj o zdrowie

W dzisiejszych czasach medycyna daje tak ogromne możliwości diagnostyki i profilaktyki zdrowotnej, a mimo to zdumiewające jest, jak wiele kobiet od lat nie poddała się badaniom piersi czy cytologii. Dbając o swoje zdrowie, jednocześnie dbamy o swoich bliskich. To najwspanialszy prezent, jaki możemy im dać – dając im siebie, wspólne chwile. Tylko w taki sposób możemy się o nich zatroszczyć.

Dbaj o wygląd

Schludny, zadbany wygląd, to nie jest kwestia egocentrycznej koncentracji na sobie czy powierzchowne podejście do życia. W tym przypadku powinniśmy rozpatrywać to w kontekście szacunku do samego siebie. Brak makijażu, rozczochrane włosy i wczorajszy dres, to schemat, w który często wpadamy, spędzając wiele czasu w domu. Badania potwierdzają istotny związek między zadbanym wyglądem, a samopoczuciem i motywacją do działania.  Dlatego, warto poświęcić kilka minut na ułożenie włosów, delikatny makijaż i założenie bluzki, w której poczujemy się lepiej.

Nie zapomnij o umyśle

Kiedy nasz najwierniejszy słuchacz nie przekracza metra wysokości a wszystko, z czym mamy do czynienia, to pieluchy, brudne naczynia, pranie i książeczki z różową świnką, możemy mieć poczucie, że się uwsteczniamy. Mimo ogromu obowiązków warto wygospodarować przestrzeń dla intelektualnego rozwoju. To nie muszą być rzeczy wymagające dużej ilości czasu i pracy. Wystarczy lektura ciekawej książki, gazety, czy realizacja kursu on-line, na który dotychczas nie starczało czasu. Wyjście do kina, teatru czy spotkanie z przyjaciółmi, to także aktywności, które pozytywnie wpływają  na nasz rozwój.

zadbaj_o_siebie

Posłuchaj siebie

Dla każdej z nas zadbanie o siebie znaczy zupełnie coś innego. Dla jednych to jest powrót do pracy zawodowej i umiejętność połączenia jej z opieką nad bliskimi. Inne potrzebują czasu dla samej siebie, bez myślenia o obowiązkach zawodowych i rodzinnych, bądź krótkiego wyjazdu dla naładowania pozytywną energią i zatęsknienia za swoją codziennością.

Dziecko potrzebuje mamy, która ma pomysły, chęci i siły na wspólne zabawy, która ma cierpliwość, by stale czytać tę samą książeczkę i ciekawie odpowiadać na uporczywe pytania. Mama uśmiechnięta, zadowolona ze swojego życia to wielki dar dla dziecka. Warto zawalczyć o satysfakcję ze swojego życia, o otwartość i empatię, o chęć i siłę, by uczestniczyć w przedszkolnych doświadczeniach lub przetrwać „niekończący się bunt maluszka”. Gdy jesteśmy pozytywnie nastawione, radosne, napełnione życiem – mamy czym się dzielić z naszymi pociechami. Jeśli odczuwamy głównie frustracje i tęsknoty, wtedy również je przekazujemy naszym bliskim.

Być może zainteresują Was również:

Jakie są Wasze sposoby na odprężenie? Udaje się Wam wygospodarować choć chwilę dla siebie?

Ściskam,

Karolina

 


mózg, wpływ rodzicielstwa na zachowanie

Rodzicu pomieszało Ci się w głowie. Czyli o tym jak rodzicielstwo zmienia nasz mózg

Pojawienie się maleństwa w domu wywraca nasze dotychczasowe życie do góry nogami…

Jak się okazuje ta niesamowita zmiana dotyczy nie tylko rytmu naszego funkcjonowania, ale przenika głębiej, obejmując nasz mózg.

Bycie rodzicem jest jak odkrywanie nowego pomieszczenia w domu, w którym od dawna już mieszkamy.

Od radości i przywiązania do niepokoju i opiekuńczości nasze rodzicielskie zachowanie zapoczątkowują biochemiczne reakcje.

Wielokrotnie sami sobie zadajemy pytanie skąd bierzemy siły do funkcjonowania mimo dziesiątek nieprzespanych nocy?  Zamieniamy się w Mombie. Skąd jako matka wiem, czego potrzebuje moje dziecko? Jak to się dzieje, że jestem w stanie zareagować w odpowiednim czasie mimo skrajnego wyczerpania (klik tutaj)? Jako najczęstsze uzasadnienie pada „instynkt macierzyński” bądź „tacierzyński”. Czym tak naprawdę jest ów instynkt, czy to on odpowiada za te nasze nadludzkie umiejętności?

Wyniki najnowszych badań pozwalają doprecyzować odpowiedzi na te pytania. Po wiekach obserwacji zmian zachowania świeżo upieczonych matek, naukowcy dopiero niedawno zaczęli je łączyć z tym, co się dzieje w korze przedczołowej, śródmózgowia, płat ciemieniowy i innych częściach matczynego mózgu. Te obszary odpowiadają za emocje, myślenie przyczynowo - skutkowe, uczucia wyższe, planowanie i odczuwanie przyjemności. To dzięki nim możemy odczuwać ukojenie i satysfakcję, gdy zaspokoimy jakąś potrzebę. Odkrycie to wyjaśnia stan lekkiego haju w okresie poporodowym, nasze oderwanie od rzeczywistości i graniczącą z uzależnieniem potrzebę ciągłej bliskości z dzieckiem.

Tatusiowie mają podobnie...

Nauka dopiero niedawno sięgnęła również do neuronalnych i hormonalnych mechanizmów ojcowskiej opieki. Dotychczasowe dowody sugerują, że przy opiece nad dziećmi mózgi matek i ojców używają podobnych obwodów neuronowych. Przechodzimy również podobne zmiany hormonalne, które mają wpływ na zmianę naszego zachowania.

mózg

Wszystko zaczyna się jeszcze w ciąży

Jak dowiedziono aktywność naszego mózgu znacznie wzrasta w regionach, które odpowiadają za uczucie empatii, niepokoju i interakcje społeczne. Na najbardziej podstawowym poziomie, te zmiany, wymuszane są przez powódź hormonów już w czasie ciąży (ten etap nie dotyczy tatusiów, choć jak się mawia oni również bywają w ciąży – może nieco urojonej…) pomagają nam w przetrwaniu dyskomfortu pojawiającego się pod koniec ciąży, kiedy to chodzimy jak słonice – wielkie i zapuchnięte, a każda pozycja wydaje się katorgą, zmniejszają również poziom obaw związanych zarówno z nową, życiową rolą, jak i nieodraczalnym bólem porodowy.

Estrogeny, oksytocyna, prolaktyna, dopamina mają również kolosalne znaczenie w okresie poporodowym, to one przyciągają nas do maleństwa. Innymi słowy ta pierwsza fala przytłaczającej matczynej miłości, opiekuńczości i silnego niepokoju o dobrobyt dziecka zapoczątkowana jest przez reakcje w naszym mózgu.

Niepokój i depresja

Obserwacja świeżo upieczonych mam pozwoliła również na odkrycie jeszcze jednej ważnej kwestii dotyczącej występowania skrajnie silnego niepokoju oraz depresji u tak wielu młodych matek.  Szacuje się, że jedna na sześć kobiet cierpi na depresję poporodową, i wiele innych zachowań, takich jak obsesyjna dbałość o higienę dziecka (stosowanie płynów dezynfekujących do mycia rączek, zabawek), kompulsywne mycie rąk oraz nieustanne sprawdzenie, czy śpiące dziecko oddycha.

Która z nas w okresie pierwszych kilku miesięcy od narodzin maleństwa nie myśli niemal tylko o nim: Czy jest najedzone, a może głodne czy ma suchą pieluchę, a może już za mokrą czy jest zdrowe, a może coś mu dolega? Wachlarz rodzicielskich obaw jest bardzo szeroki, mogłabym wymieniać w nieskończoność…

Rodzicielska mobilizacja

Istnieje kilka połączonych ze sobą obszarów mózgu, które stymulują nasze rodzicielskie zachowania, motywują do działania i podnoszą – poprawiają nasz nastrój. Mowa o ciele migdałowatym, to ono odpowiada za to w jaki sposób zwracamy się do naszego malucha, jak jesteśmy uprzejmi, delikatni, czuli oraz jak bardzo czujemy się przywiązani do naszego dziecka. Poziom oksytocyny bardzo wzrasta w ciąży i po porodzie – dodatkowo jest tym wyższy im więcej czasu poświęcamy na opiekę nad dzieckiem.

Rodzicielstwo jak romantyczne zakochanie

mózg
Korelacja matczynej miłości oraz romantycznej , 2003 (University College London)

Naukowcy zaobserwowali również, że stan rodzicielstwa jest bardzo podobny do efektu zakochania się. Wyniki badań potwierdziły aktywność tych samych obszarów odpowiedzialnych za zawieranie więzi społecznych. Podczas rodzicielstwa zachodzą te same reakcje w mózgu co w pierwszych miesiącach romantycznego zakochania partnerów. Pamiętacie to zauroczenie, a wręcz zaślepienie, kiedy to ukochany nie posiada żadnej skazy ;-). Dopiero z czasem ujawniają się ukryte wady. To samo dotyczy maleństwa – to dlatego nasze maluszki są dla nas najwspanialsze, najpiękniejsze i uwielbiamy ich zapach. Sięgnijcie do albumy rodzinnego, poszukajcie zdjęcia Waszego malucha – świeżo po urodzeniu, czy dziś wydaje się Wam tak samo piękny, jak w momencie, gdy robiliście to zdjęcie??? ;-)

Tatusiom również przestawia się w głowach

Mężczyźni wykazują podobne zmiany w mózgu, gdy są głęboko zaangażowani w sprawowanie opieki nad dzieckiem. Struktura mózgu taty przekształca się w trosce o dziecko. Wsparciem w odzwierciedleniu tego samego co u matek emocjonalnego zachowania jest system poznawczo – społeczny. Rozwija się on u obu płci w późniejszym okresie życia, stąd niejednokrotnie młodzi ojcowie nie potrafią odnaleźć się w tej roli, gdyż sami nie posiadają odpowiednio wykształconych systemów społecznych. Podczas gdy my – kobiety jesteśmy niejako automatycznie zaprogramowane do macierzyństwa. Zmiany w naszych mózgach zachodzą zanim jeszcze zostaniemy matkami.

Ciąża, poród i karmienie piersią wszystko to powoduje zmiany hormonalne u kobiet. Jednak najnowsze badania potwierdzają, że mężczyźni również ulegają zmianom hormonalnym, gdy zostają ojcami – posiadają wyszczy poziom oksytocyny.

Nowe neurony w mózgu taty

Ojcostwo ma odzwierciedlenie również u mężczyzn na poziomie neurologicznym. Urodzenie dziecka wpływa na wzrost ilości nowych neuronów w mózgu – wnioski te przynoszą badania na zwierzętach. Neurony mogą rozwijać się w odpowiedzi na nowy wymiar, zmianę jaką wnosi dziecko w życie taty.

Mózg po tuningu 

Wszystkie te zmiany, które niesie z sobą pojawienie się w życiu maleństwa – zwiększają możliwości naszego mózgu. Kobiety będące mamami – w porównaniu z bezdzietnymi kobietami – wykazują wyższe umiejętności rozwiązywania problemów, szybciej kojarzą fakty, mają lepszą orientację przestrzenną. To dzięki większej liczbie połączeń nerwowych - neurony matek lepiej komunikują się ze sobą, sprawniej przekazują sobie informacje, szybciej się uczą. Posiadanie dziecka wpływa również na usprawnienie pamięci. Może dlatego, że nie mamy zbyt wiele czasu by godzinami roztrząsać jakiś problem, szukać bezskutecznie zaginionych zabawek czy smoczków. Nasze mózgi działają lepiej niż najczulszy gps. Poszukiwaną rzecz bez problemu namierzam po wątłych śladach czy poszlakach. W końcu nie darmo mówi się, że możemy uznać rzecz za zaginioną, dopiero wtedy, kiedy mama nie może jej znaleźć. mózg

U matek lepiej także działa pamięć retrospektywna (zdarzeń, które już się wydarzyły), ale i prospektywna – odpowiedzialna za przewidywanie i planowanie przyszłych zdarzeń. Zapewne doskonale wiecie, ile czasu upływa od podjęcia decyzji o spacerze do samego wyjścia ;-). Przygotowując się przewidujemy dziesiątki scenariuszy i staramy się być na nie przygotowane. Co prawda, wskutek tego zwykłe wyjście na spacer staje się skomplikowaną logistycznie wyprawą, ale trudno – w końcu teraz tak działa nasz mózg. Bez zapasowych bodziaków, spodenek, butelki, maskotki, ulubionej zabawki…ani rusz.

Kolejną cenną umiejętnością jest zdolność przystosowania się do nowych sytuacji - dzięki czemu przeżywamy mniejszy stres. Dodatkowo jako rodzice stajemy się bardziej wyczuleni na rozpoznawanie emocji, zwłaszcza tych zagrażających jak: strach, wstręt, złość, wrogość. Jesteśmy czujni by nic nie umknęło naszej uwadze i byśmy zawsze, gdy to będzie konieczne mogli zainterweniować. Być może to właśnie na skutek całego tego rodzicielskiego przewrotu w naszych głowach – umysł matki wolniej ulega procesowi starzenia oraz szybciej dochodzi do siebie po uszkodzeniach takich jak udar. Tkanka szybciej się regeneruje, mózg jest bardziej plastyczny – inne obszary w większym stopniu przejmują funkcje tych uszkodzonych. Może więcej bodźców, które dostarcza macierzyństwo, jest dla szarych komórek dobrą gimnastyką działającą neuroprotekcyjnie.

Zapraszam do rodzicielskiego grona

Żyjemy w czasach, kiedy nauka przynosi coraz więcej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, odkrywa coraz więcej zagadek naszego funkcjonowania, pozwala na lepsze zrozumienie ludzkich zachowań. Sprawia to, że łatwiej jest nam zrozumieć innych, ale również nas samych. Być może niebawem uda nam się zrozumieć mechanizm depresji poporodowej czy sytuacji, w których rodzice odrzucają swoje dzieci. Co w ich mózgach nie zadziałało? Jak to naprawić? Być może uda się posiąść wiedzę w jaki sposób pomagać osobom, które doznały uszkodzeń mózgu?

To czego możemy być pewni, to tego, że jako rodzice nie tylko poświęcamy się podczas pierwszych lat sprawowania opieki nad maleństwem, ale otrzymujemy namacalny, niesamowity dar. To nam można pozazdrościć radzenia sobie z organizacją pracy, dobrego funkcjonowania w systemie wielozadaniowym i odporności na stres, wytrwałości, wrażliwości i empatii. Najlepsze szkolenia czy warsztaty nie zastąpią treningu, jaki naszym szarym komórkom funduje przyjęcie roli rodzica.

Jak się mają Wasze szare komórki? Dostrzegliście u siebie jakieś nadprzyrodzone moce ;-)  ?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]