dlaczego masz ochotę zjeść swoje dziecko

Masz ochotę schrupać swoje dziecko? Sprawdź dlaczego

Jestem pewna, że nie tylko mnie dotyczy ta dziwna „przypadłość” powtarzającej się chęci „schrupania”, któregoś z moich synów. Któż z nas potrafi oprzeć się nieodpartej chęci uściskania malucha, mając w zasięgu wzroku pulchniutkie stópki, małe paluszki, pyzate policzki, czy skręcone niczym sprężynki włoski? No ja nie jestem w stanie usiedzieć na miejscu i tylko napawać się tym cudnym widokiem. Nawet teraz na samą myśl doznaję szczękościsku 😉.

Też tak macie?
Wiedziałam, że tak.

Na szczęście nie jesteśmy odosobnieni. Odczucia te towarzyszą większości rodziców i mają swoje biologiczne uzasadnienie - sprawiają, że stajemy się „lepszymi” rodzicami.

schrupać - dlaczego masz ochotę schrupać swoje dziecko

Zjawisko to otrzymało miano „słodkiej agresji” i stało się tematem kilku badań naukowych.

Zobaczmy zatem, dlaczego chcemy zjeść słodkiego malucha.

Zaraz Cię zjem

Zapewne niejednokrotnie słyszeliście sformułowanie padające z ust babci, cioci czy ekspedientki w sklepie: „on jest tak słodki, że mam ochotę go schrupać”. Wszystko fajnie, jeżeli to odczucie dotyczy nas i naszego, własnego dziecka, ale dlaczego „postronne” osoby doświadczają podobnych odczuć?

Z jednej strony to dziwne, ale jednocześnie naturalne – głównym winowajcą jest matka natura - i dziecięcy zapach.

Biologia zadbała o bezpieczeństwo maluszka, nie bez przyczyny rozczula nas on swoim wyglądem. Zwróćcie uwagę na cechy postaci z ukochanych bajek Disneya - wysokie, zaokrąglone czoło, mały, zadarty nosek, duże oczka, pucułowate policzki, zaokrąglone rączki – autorzy wiedzą w jaki sposób zadziałać na widza, by bohaterowie zostali obdarzeni sympatią. Wymienione cechy to, to co nas rozbraja i rozczula w małych dzieciach, to, to co sprawia, że nie potrafimy się im oprzeć i jesteśmy skłonni wybaczyć im wszystko.

Według ekspertów instynktowne zachowania dorosłych są wsparciem w procesie budowania więzi, zapewnieniu bezpieczeństwa maluchowi i rodzicielskiej regulacji emocjonalnej.

Skąd oni to wiedzą?

Potwierdzenie powyższego znajduje się w wynikach badań opublikowanych na łamach czasopisma Frontiers in Psychology wskazują one, że zapach niemowlęcia wywołuje w mózgu młodych matek silną reakcję podobną do chęci zaspokojenia głodu pojawiającej się na widok apetycznej, aromatycznej, ulubionej potrawy.

Widzicie to oczami wyobraźni? Trudno się opanować prawda?

Nie będę przytaczała szczegółów wspomnianego eksperymentu, które znajdziecie tutaj, przejdę natomiast do konkretów. W badaniu uczestniczyło 30 kobiet, które przydzielono do dwóch 15 osobowych grup. W pierwszej były młode matki, w drugiej natomiast bezdzietne kobiety. Wszystkim podawano do wąchania zapach pobrany z piżamek 18 dniowych noworodków. I następnie prowadzono obserwację. Czego? Tym razem nie zachowania, choć może i na jego podstawie można byłoby wysnuć jakieś wnioski. 😉 Obserwowano natomiast aktywność ich mózgu, wykorzystano do tego obraz rezonansu magnetycznego.

Mózg prawdę Ci powie…

I czego się dowiedziano? Po przeanalizowaniu wyników skanów okazało się, że u młodych matek zapach wywoływał zauważalnie silniejszą reakcję niż u kobiet bezdzietnych. Zmiany widoczne były w obszarze mózgu związanym z układem nagrody, odpowiadającym za odczuwanie przyjemności. Aktywność tego rejonu, związana jest z wydzielaniem dopaminy, ta natomiast ma istotne znaczenie dla utrwalania zachowań prowadzących do odczuwania satysfakcji i przyjemności np. z zaspokajania apetytu, uzależnienia od nikotyny, alkoholu czy narkotyków.

Wąchaj, wąchaj a wywąchasz…

Zapach wydaje się odgrywać ważną rolę w budowaniu więzi pomiędzy matką a dzieckiem. Po spędzeniu zaledwie godziny z noworodkiem, 90% matek jest w stanie rozpoznać swoje dziecko na podstawie zapachu. Nawet kupa naszego malucha wydaje się mniej… intensywnie „pachnieć”.

Można rzec, że matczyna miłość unosi się w powietrzu 😉

Na tym jednak nie koniec… Wspomniałam wcześniej o zjawisku tzw. „słodkiej agresji”, to właśnie jemu poświęcone było kolejne badanie…

zapach dziecka - dlaczego masz ochotę schrupać swoje dziecko

Przytulać do utraty tchu

The Association of Psychology Science opublikowało badanie dotyczące fali uczuć zalewających nas podczas kontaktu z małych dzieckiem.

Kojarzycie ten moment, kiedy macie ochotę tak mocno przytulić malucha, że niemal byście go zgnietli? Oczywiście tego nie robicie. Jednak bez wątpienia takie odczucia się pojawiają i nie są wam obce.

Dlaczego tak się dzieje i czemu to służy?

Zjawisko to wspomaga regulację emocji i jest tożsame z tym, co dzieje się z naszym organizmem, gdy płaczemy z radości. Wtedy to pozornie negatywna odpowiedź pojawia się w związku z bardzo pozytywnymi doświadczeniami. Co ciekawe, efekt ten widoczny jest również w przeciwnym kontekście, gdzie w sytuacjach silnego stresu czy złości reagujemy śmiechem.

Odpowiedź jest następująca, „słodka agresja” pomogła nam zrównoważyć emocje, które w dłuższej perspektywie byłyby dla nas przytłaczające. Jak mówi znane nam przysłowie: „co za dużo to niezdrowo” tak, też jest w tym przypadku nadmiar szkodzi nawet jeśli dotyczy „emocjonalnego haju”.

Masz ochotę schrupać swoje dziecko – to normalne

Celem obu badań było lepsze zrozumienie międzyludzkich relacji i stanów emocjonalnych, towarzyszących młodym matkom.

Pozornie może się wydawać, że naukowcy mają za dużo wolnego czasu, że zajmują się takimi „pierdołami”. Powinniśmy jednak posłużyć się stwierdzeniem, że „nie ma głupich pytań”, a spostrzeżenia uzyskane w efekcie tych badań są niezwykle cenne, gdyż pozwalają przyjrzeć się ludzkiej emocjonalności, temu, w jaki sposób wyrażamy i regulujemy swoje emocje. Ma to istotny wpływ na nasze zdrowie psychiczne, fizyczne, a w konsekwencji na budowanie relacji z innymi, współprace i inne społeczne umiejętności.

Zarówno chęć zjedzenia dziecka, jak i „słodka agresja” są powszechne, normalne i zdrowe. Stanowią jeden z mechanizmów przystosowawczych, pozwalających nam wrócić do emocjonalnej równowagi. Dodatkowo przyczyniają się do budowania bliskości między rodzicem a dzieckiem będącej fundamentem rozwoju małego człowieka. Umiłowanie do zapachu maleństwa pozwala młodej mamie szybciej odnaleźć się w nowej, życiowej roli.

Badania wskazują jednoznacznie, że rodzice odczuwający wspomniane wcześniej - skrajne emocje w stosunku do swoich dzieci, dokonują autoregulacji, dzięki czemu zachowują większe opanowanie i łatwiej rozpoznają potrzeby swoich pociech.

Ciekawa jestem czy w taki sam sposób reagowaliby tatusiowie. Obserwując mojego męża, brata czy tatę mogłabym stwierdzić, że tak – jednak to trochę zbyt mała próba 😉.

Jak jest waszym zdaniem?
Czy Wy również macie ochotę schrupać swojego maluszka?
Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami w komentarzach pod wpisem.

Może zainteresuje Was również:

Leworęczność – błogosławieństwo czy przekleństwo?

Leworęczność u dzieci. Jak rozpoznać rodzaj lateralizacji i efektywnie wspierać dziecko w rozwoju? Przykłady ćwiczeń.

Czym są napady złości u małego dziecka? 11 wskazówek na zapobieganie i zminimalizowanie agresji u malucha

Nie, Twoja inteligencja nie pochodzi wyłącznie od mamy

 

Do napisania,

Karola


inteligencja

Nie, Twoja inteligencja nie pochodzi wyłącznie od mamy

O co chodzi z tym medialnym szaleństwem dotyczącym stwierdzenia jakoby inteligencja była nam przekazywana wyłącznie przez mamę?

Jakiś czas temu media obiegła informacja o przełomowym odkryciu naukowców, że nasza inteligencja jest dziedziczona tylko od matki. Nie ukrywam, że również uległam internetowej euforii, jakże byłam dumna, że te moje bąbelki, są takie bystre i sprytne po mamusi. Oczywiście nie omieszkałam poprzekomarzać się z mężem...

Opublikowane wyniki nie dawały mi jednak spokoju, nie były spójne z moją dotychczasową wiedzą. Postanowiłam zatem trochę poszperać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Po raz kolejny intuicja mnie nie zawiodła, autorzy owego news'a w rzeczywistości nie przytaczali najnowszych badań, a zawarte w artykule informacje były tak zmanipulowane by potwierdzić postawioną przez autorów hipotezę. Ten wpis jest pierwszym w Polsce prezentującym odmienne stanowisko na ten temat.

Inteligencja jest uwarunkowana genetycznie przez matkę

Ta nieprawdziwa informacja została opublikowana we wrześniu minionego roku na stronie „Second Nexus”, media społecznościowe szybko podłapały chodliwy temat i tak w krótkim czasie artykuł ten doczekał się mnóstwa przekładów i obiegł świat jak pandemia.

Emily Willingham z Forbesa podkreśla, że głównym źródłem informacji o „najnowszych badaniach” będących podstawą błędnego artykułu, były niewłaściwie zinterpretowane badania (stare, bo z poprzedniej dekady) opublikowane na blogu „Psychology Spot”. Kolejnym źródłem powielającym owe domysły był Cosmopolitan i tak się zaczęło. Efektem śnieżnej kuli informacja rozprzestrzeniła się w ekspresowym tempie. Pod względem marketingowym był to strzał w dziesiątkę, jednak w kontekście merytorycznym - strzał w kolano.

Autorzy publikowanych artykułów stosowali wiele imponująco brzmiących terminów, mądre frazesy, daleko idące wnioski. To dziwne, że mimo takiej elokwencji nie potrafili dokonać rzetelnej analizy cytowanych danych przez co bezmyślnie powołali się na wyniki przestarzałych badań, dopatrując się w nich nieistniejących zależności.

inteligencja

Na czym oparto błędne wnioski?

Na trzech tezach:

  • Istnieją specyficzne i odrębne geny, które powszechnie określają inteligencję.
  • Geny te są zlokalizowane na chromosomie X.
  • Oznacza to, że geny muszą pochodzić od matki.

Choć byśmy niewiadomo jak się starali dzisiejsza wiedza nie daje nam podstaw do twierdzenia, że to konkretnie zdefiniowane geny odpowiadają za inteligencję, na chwilę obecną nie mamy zielonego pojęcia, ile genów wspólnie buduje to, co określamy inteligencją.

W 2012 roku w artykule opublikowanym w Psychological Science zaprezentowano wyniki badań będących próbą zreplikowania wcześniejszych rezultatów. Badania były poświęcone specyficznym genom mającym odpowiadać za inteligencję – niestety nie powiodły się.

Trochę o Xach i Yach

Mała powtórka z biologii, obiecuję, że bez przynudzania.

Jako kobiety jesteśmy posiadaczkami dwóch chromosomów X, oczywistym jest więc, że jeden z xów pochodzi od mamy, a drugi od taty. Kierując się błędnym założeniem, że „gen inteligencji” jest związany wyłącznie z chromosomem X, prawdopodobieństwo odziedziczenia inteligencji po matce, czy po ojcu jest takie samo. I gdzie tu logika?

Co z tego abecadła wynika?

Trzy argumenty, którymi posłużyli się autorzy założenia, że nasza inteligencja pochodzi wyłącznie od matki – zawiodły. Każdy z nich wynika z błędnego zrozumienie nauki bądź wysnucia niewłaściwych wniosków, albo jedno i drugie. Ryzykownym jest przekonanie, że dokładnie wiemy, który z rodziców jest odpowiedzialny za inteligencję potomka, nie wspomnę już o wskazywaniu, który to dokładnie gen jest jej „nosicielem”.

Analizując szerzej treści zawarte w artykułach możemy dostrzec, że w żadnym z nich nie wzięto pod uwagę współzależności między genetyką a środowiskiem, które naukowcy postrzegają jako bardzo ważne.

inteligencja

Czynniki środowiskowe

Oprócz cech dziedzicznych, inne czynniki biologiczne, takie jak wiek matki, ekspozycja na szkodliwe substancje i niedożywienie w życiu płodowym mogą również wpływać na inteligencję. Czynniki takie jak rodzina, edukacja, środowisko społeczne i grupa rówieśnicza również wywierają wpływ na poziom inteligencji.

Jaki z tego morał…

Inteligencja jest właściwością człowieka budzącą szerokie zainteresowanie, a często również silne emocje. David Wechsler, autor najczęściej stosowanych testów inteligencji, twierdzi, że:

Inteligencja jest zdolnością jednostki do rozumienia otaczającego świata oraz umiejętnością radzenia sobie z jego wyzwaniami.   

Niesamowite jest również to, jak w poszukiwaniu informacji potwierdzających nasze oczekiwania i hipotezy ulegamy błędowi konfirmacji - niezależnie od tego, czy te informacje są prawdziwe.

Jeżeli intresuje Was to w jaki sposób możem wywrzeć wpływ na rozwój naszych dzieci i zmniejszyć rywalizacjię między rodzeństwem przeczytajcie koniecznie ten artykuł (klik), natomiast o tym w jaki sposób nie rozmawiać z pociechami przeczytacie tu (klik), a o szkodliwywm wpływie klapsów tu (klik).

Czy natknęliście się w sieci na artykuł mówiący o tym, że inteligencje dziedziczymy od mamy?
A może macie w zanadrzu jakieś ciekawostki?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]