Prosty przepis na śniadanie

Poznaj prosty i sprawdzony przepis na budowanie rodzinnych więzi

Czego dotyczą Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia z dzieciństwa? Dokąd przeniesiecie się w sentymentalnej podróży w przeszłość? W jakie miejsce zabierze Was wasza pamięć?

No właśnie wspomnienia…dla mnie i zapewne dla Was również, to nie tylko obrazy, ale również dźwięki i cudowne zapachy. Oczyma wyobraźni widzę rodzinny dom, wchodzę do kuchni i czuję woń gotujących się potraw. No i oczywiście stół, przy którym siedzą najbliższe osoby i rozmawiają ze sobą o rzeczach ważnych i tych mniej istotnych. Tak po prostu, są dla siebie i ze sobą – tu i teraz.

Czy też macie wrażenie, że to właśnie przy stole odbywają się najciekawsze rozmowy?

To przy nim tworzą się rodzinne więzi, atmosfera wzajemnego zaufania, odpoczynku i spokoju.

rodzinne_sniadanie
emocje_przy_stole

Yhy…, ale czy tak jest zawsze?

Zapewne, dla niejednej z Was ten wspólnie spędzony czas przy stole, nie należy do przyjemnych…

Przy stołowe potyczki

Kuchnia, stół i wreszcie samo spożywanie posiłków nabierają zupełnie innego wymiaru, gdy pojawiają się kłopoty z dziecięcym „niejedzeniem”. Wtedy, ten czas spędzony przy stole trudno jest nazwać rodzinną sielanką.
Rodzice doszukują się różnorodnych przyczyn dziecięcej niechęci do jedzenia i stosują różne sposoby, nawet te w teorii zakazane, by dziecko się w końcu najadło. Tym sposobem włączony telewizor, tablet czy telefon staje się nieodłącznym towarzyszem podczas spożywania posiłków.

Gdzie jest początek?

Dzieciństwo… na jego temat można pisać elaboraty, nie da się jednak zaprzeczyć, że jest ono kluczowym etapem naszego rozwoju. To właśnie ten czas w dużym stopniu determinuje nasze zachowania w dorosłym życiu. Do pewnego momentu rodzice pełnią główną rolę w kształtowaniu dziecięcych postaw, nawyków, czy pielęgnowaniu wartości.

Nie wchodząc zanadto w szczegóły wspomnę tylko, że najskuteczniejszą formą nauki i przekazywania wiedzy jest modelowanie. Jest ono niczym innym, jak nauką na podstawie obserwacji. Tak właśnie, najszybciej i najefektywniej uczą się zarówno nasze dzieci, jak i my dorośli.

mama_i_dziecko

Przyglądają się rodzicielskim zachowaniom, dokładnie zapamiętują, niemal każdym zmysłem, obserwowaną sytuację. Dla małych odkrywców (do pewnego momentu oczywiście) najważniejszym autorytetem w każdej dziecinie jesteśmy – my – rodzice.

Mając świadomość siły naszego, rodzicielskiego wpływu (ciesząc się tą krótkotrwałą i ulotną mocą) powinniśmy zrobić wszystko, by ją wykorzystać podczas kształtowania prawidłowych zachowań i nawyków również tych żywieniowych.

Z naszej strony jest to zdrowotna inwestycja w przyszłość naszych pociech.

Przedszkolna metamorfoza

Jakież jest nasze zdziwienie, kiedy okazuje się, że nasza dotychczas niejedząca pociecha w przedszkolu ze smakiem spożywa wszystkie posiłki. Zachodzimy w głowę, co jest powodem tej zmiany? Odpowiedź jest oczywista i każdy z nas ją zna.

Jedzenie w atmosferze zabawy, przyjaźni i rozluźnienia smakuje lepiej.

No właśnie, skoro w przedszkolu warunki są sprzyjające, to jakie są te domowe?

W domu natomiast bardzo często wszyscy się spieszymy, wzajemnie się poganiamy, jesteśmy zestresowani, spięci i ponurzy. Nierzadko, każdy z domowników jada osobno, w pośpiechu, przy komputerze, telewizji czy z telefonem w ręku. W takiej atmosferze, dziecko nie ma ochoty nawet na najsmaczniejszy posiłek, marudząc zaczyna odzwierciedlać nasze zachowania.

Dlatego tak ważne jest byśmy spożywali choć jeden wspólny posiłek w ciągu dnia z pełnym zaangażowaniem i oddaniem tylko tej czynności.

Jak to zmienić?

Od samego początku warto zadbać nawet o najmniejsze i z pozoru nieistotne szczegóły związane z rodzinnymi posiłkami.

Dla kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych znaczenie ma nie tylko, to co jemy, ale również to, w jaki sposób spożywamy posiłki, oprawa jedzenia, komponowanie posiłków i atmosfera przy stole.

zdrowe_sniadanie

Najznamienitsi szefowie kuchni mawiają, że posiłek to forma wyrażania uczuć, okazywania troski i miłości – komunikowania się.

Poprzez dbałość, z jaką przygotowujemy potrawy, dobór składników, przypraw i ich proporcji – możemy odzwierciedlać nasze uczucia.

Dlatego właśnie już na etapie przygotowywania posiłków, warto zaprosić do pichcenia najmłodszych pomocników. To rewelacyjna okazja do zacieśniania relacji, budowania pozytywnych skojarzeń z jedzeniem i tworzenia niezapomnianych wspomnień.

Zastanawiacie się, w jaki sposób, to zrobić, przecież kuchnia to nie miejsce do zabawy…

Metoda małych kroków wraz z rodzicielską asystą sprawdzają się u nas rewelacyjnie.

Naszą kuchenną przygodę rozpoczęliśmy od wspólnego przygotowywania prostych posiłków. Tym sposobem, już samo przygotowanie śniadania jest świetnym wprowadzeniem do późniejszego jedzenia. W wymyślaniu i przygotowaniu śniadaniowych wariantów z pomocą przychodzą nam sprawdzeni pomocnicy marki Breville, dzięki którym warzywne przekąski w towarzystwie tostów nabierają niemal innego wymiaru i znikają w oka mgnieniu. Chłopcy z nieukrywaną przyjemnością i ogromnym zaangażowaniem układają składniki do porannych sandwich’y, a później z niecierpliwością wyczekują efektów.

dziecko_gotuje
breville_sandwich
dzieci_pomagają
breville_toster
śniadanie_dla_mamy

Dzieci uwielbiają pomagać nam - dorosłym, czują się wtedy ważne, potrzebne i uczą się samodzielności. Warto wykorzystywać drzemiący w nich potencjał. W tak prosty sposób zakrzewiamy w nich wartości takie jak dbałość i troska o innych, szacunek do jedzenia i czyjejś pracy.

Emocje przy stole

Wspólne spędzone chwile podczas posiłków niosą ze sobą wiele korzyści. Przede wszystkim mają pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, budują relacje z najbliższymi i wspierają właściwy rozwój naszych dzieci. Wspólny posiłek, to ten czas, dzięki któremu wszyscy domownicy mają możliwość zatrzymania się i poczucia domowego ciepła, odłączenia się od codziennego zgiełku, zatrzymania się, zrelaksowania i skupienia nie tylko na swoich potrzebach, ale również tych dotyczących najbliższych osób. Ten krótki, ale jakże wartościowy czas, daje możliwość zacieśniania relacji nie tylko między dziećmi a rodzicami, ale również między dwojgiem dorosłych, co stanowi wspaniały przykład dla najmłodszych.

Poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i bliskość to elementy niezbędne dla prawidłowego rozwoju każdego dziecka. Wspólne posiłki, podczas których panuje rodzinna atmosfera sprzyjają budowaniu „bezpiecznego domu”. Pozytywny nastrój, luźna rozmowa i żarty sprawiają, że nasze pociechy z niecierpliwością wyczekują kolejnego wspólnego posiłku.

atmosfera_przy_stole

Apetyczna rozmowa

Wyrzućmy z naszego słownika sformułowania typu „to niekulturalne rozmawiać podczas jedzenia”. Niech wspólne śniadanie lub kolacja będą czasem rozmów, wymiany poglądów, dzielenia się planami czy wrażeniami z minionego dnia. Dzięki temu, każdy domownik z przyjemnością zasiądzie przy rodzinnym stole. Często to jedyny moment, kiedy wszyscy są w tym samym miejscu, w jednym czasie. Wtedy dzieci mają okazję, by opowiedzieć o swoich radościach, przeżyciach, ale również o problemach czy przykrościach. To także czas dla nas - rodziców, kiedy niejako przy okazji, możemy przekazać dzieciom rodzinne anegdoty, ważne wartości i istotne społeczne zachowania.

Bądźmy inspiracją i przykładem dla naszych pociech. Zmieniając swoje podejście i wdrażając rodzinne tradycje, kształtujemy postawy i nawyki naszych dzieci jednocześnie tworząc piękne wspomnienia. Nasze pomógł nam uchwycić w tych wyjątkowych zdjęciach Grzegorz Chełkowski, więcej jego zdjęć obejrzycie tutaj.

Jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa i w jaki sposób dbacie o budowanie relacji z bliskimi?

Dajcie znać w komentarzu.

Tymczasem ściskam Was mocno i do przeczytania niebawem,

Karola

Być może zainteresują Was również:

 


Świąteczna (de)presja

Bożonarodzeniowy czas większości z nas kojarzy się ze szczęściem, radością, z bardziej lub mniej spokojnymi chwilami spędzonymi w rodzinnym gronie. Oczywiście nie może zabraknąć aromatycznych potraw, dźwięku kolęd i blasku mieniącej się choinki.  Krótko rzecz ujmując to przyjemny czas, do którego wracamy z sentymentem i nostalgią.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że dla części z nas tak właśnie jest. Jednak nie bez powodu w pierwszym zdaniu zawarłam zwrot „większości z nas”, ponieważ badania pokazują, że pomimo iż święta są „przepełnione szczęściem” (a może właśnie dlatego, że takie są…), nasze zadowolenie z życia i samopoczucie emocjonalne w tym bożonarodzeniowym okresie jest obniżone.

Istnieje spora grupa osób, dla których święta są umiarkowanie, a nawet bardzo stresującym wydarzeniem. Jak bardzo stresującym i dlaczego takie są? O tym przeczytacie poniżej.

Psychologiczne mądrości

Ze wspomnianych wcześniej badań wynika, że siła i dotkliwość stresu wywołanego Świętami, jest porównywalna do stresu pojawiającego się po kilkudniowej bezsenności. Brzmi light’owo? No nie wiem…

Spróbujcie wyobrazić sobie swój stan w sytuacji permanentnego braku snu…, niektórzy z nas wcale nie muszą sobie tego wyobrażać, ciągle w nim jesteśmy 😉

W każdym razie, gdy nie śpimy, zwyczajnie czujemy się do „d…”. Pojawia się zdezorientowanie, rozdrażnienie, zmęczenie, smutek, brak cierpliwości itp.
Gdy przeczytacie poniższą część tekstu trochę bardziej zrozumiałe będzie dla Was przedświąteczne zachowanie niektórych domowników 😉?

Miejsce nr 42

Nie jest żadną tajemnicą, że psycholodzy dokonują analizy tego, co ważne z perspektywy naszego funkcjonowania. Dlatego przedmiotem badań są również najbardziej stresogenne dla człowieka wydarzenia. Jednym z narzędzi służących do pomiaru jest skala Holmes i Rahe Stress Scale, która tworzy swoisty ranking składający się z 43 najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. Oczywiście nie wspomniałabym o tym, gdyby Święta Bożego Narodzenia nie zajęłyby w nim zaszczytnej, 42 pozycji. Ze swoimi 12 punktami uplasowały się tuż przed drobnymi wykroczeniami. Na tej samej skali pierwsze miejsce zajmuje śmierć współmałżonka (100 pkt), niżej jest rozwód (73 pkt) oraz kłopoty z teściami (29 pkt).

Dlaczego tak na nas działają?

Przyczyn świątecznego stresu jest wiele. Za pierwszego winowajcę możemy uznać zbyt małą ilość czasu, którym dysponujemy, by przygotować wymarzone święta. Oczywiście wszystko staje się dużo prostsze i bardziej realne, jeśli podzielimy się obowiązkami z pozostałymi domownikami, jednak nie zawsze potrafimy/chcemy to zrobić, no i chęć wsparcia musi również być po tej drugiej stronie 😉. A pięknie zastawiony stół, 12 tradycyjnych potraw, wysprzątane mieszkanie i piękne lico same się nie przygotują… No chyba, że magia świąt będzie miała bardziej realną postać i wesprze nas w przygotowaniach 😉.

Tak więc koniec końców, im bliżej świąt, tym stres coraz większy.

Roczny bilans

Kolejnym czynnikiem podsycającym frustrację jest czas, w jakim odbywa się świąteczne szaleństwo. Święta Bożego Narodzenia przypadają pod koniec roku, a ten z kolei skłania nas do zrobienia całorocznego bilansu, podsumowania tego, co udało nam się zrobić w mijającym roku. Często ów bilans wychodzi ujemny, co bez wątpienia wprowadza nas w negatywny nastrój.

Studnia bez dna

Pojawia się i kolejna stresująca bolączka.  Boże Narodzenie przekroczyło teologiczne granice chrześcijaństwa i nabrało komercyjnego znaczenia. Okres przedświąteczny to istna żyła złota dla sektora handlowego. Tak samo, jak nie wyobrażamy sobie Bożego Narodzenia bez choinki, tak nie może być mowy o choince bez prezentów. Gdy do tego dołączymy konieczność posiadania suto zastawionego stołu, niezliczonej ilości dekoracji świątecznych i wiele innych elementów, o których wolę nawet nie myśleć – poświąteczny przeciąg w portfelu murowany.

Ja się pytam, jak tu nie być sfrustrowanym 😉??

Podobno w tym roku, na święta średnio wydamy 882 złote, co jest tylko o 2% więcej w stosunku do zeszłego roku…

Perfekcyjne święta

Odczuwaną frustrację dodatkowo podsycają narzucane przez społeczeństwo schematy. Oczywiście w tej całej pogodni za idealnymi świętami dużą rolę odgrywają media. Myślę, że nie muszę się rozpisywać o kreowanym przez nie obrazie pięknych, rodzinnych świąt, gdzie wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni i zrelaksowani, potrawy niemal same wyskakują z garnków, a puste talerze w mgnieniu oka lśnią czystością… Pozostaje nam tylko w amerykańskim stylu, z hollywoodzkim uśmiechem zaśpiewać „We wish you a Merry Christmas…” i napawać się świąteczną atmosferą.

stres_w_święta

Yhyyyy, a co jeśli sytuacja w naszym domu wygląda zgoła inaczej?

Gdy ze zmęczenia padamy na twarz, zanim zdążymy się rozsiąść w fotelu? A w locie, wystylizowany lok nieco się nam wyprostował? Gdy dzieci w pierwszej sekundzie od przebrania w świąteczne odzienie, pochlapały siebie i obrus czerwonym barszczem, a futryna drzwi w sypialni nie przeszła testu białej rękawiczki przeprowadzonego przez „ukochaną” kuzynkę?
Perfekcjonizm bez wątpienia nie sprzyja budowaniu świątecznego nastroju. Dla zdrowia własnego i całej rodziny musimy nieco obniżyć postawioną poprzeczkę, a raczej urealnić, bo dążenie do niedoścignionych standardów, to pierwszy stopień do niezadowolenia, stresu i frustracji.

Rodzinna sielanka

Święta to czas szczególny, który możemy spędzić w rodzinnym gronie… Biorąc pod uwagę nasz codzienny tryb życia, szybkość, z jaką funkcjonujemy i częstotliwość kontaktu z dalszymi członkami naszej rodziny – staje się on nie lada wyzwaniem.

Zastanawiacie się dlaczego?

Na co dzień pędzimy, jesteśmy w ciągłym niedoczasie, w związku z czym przywykliśmy do sporadycznych i krótkich pogadanek z ciocią, babcią czy szwagrem. To, co nam dobrze znane, często stosowane jest nam bliskie. Dlatego, czujemy się o wiele bardziej komfortowo, gdy kontaktujemy się z kimś przez chwilę, w tak zwanym między czasie, a temat naszej rozmowy jest prozaiczny i dotyczy bieżących kwestii.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy podczas rodzinnej „biesiady” przy świątecznym stole dochodzi do rozwlekających się pogadanek z dawno niewidzianą ciotką. Pojawiają się nietaktowne i niewygodne pytania. Kto z nas lubi publiczne i personalne wycieczki dotyczące powiększenia rodziny, czy planowanego zamążpójścia? A gdy w grę wchodzi zakropiona procentem, polityczno-religijna debata…Merry christmas murowane 😉.

Samotność nie tylko w sieci

Święta mogą być szczególnie stresujące dla osób samotnych. Samotność sama w sobie jest źródłem stresu, gdy dodatkowo zostanie podkreślona przez świąteczną, rodzinną atmosferę – doskwiera jeszcze bardziej.  Możemy ją odczuwać w dwóch wymiarach: fizycznym i mentalnym. Ten pierwszy dotyczy namacalnego braku bliskiej osoby. Powodem może być rozstanie, śmierć czy wybór. Mentalny wymiar natomiast dotyczy braku duchowego porozumienia z mężem, mamą czy innymi członkami rodziny.

Święta to moment wytchnienia, sprzyjający zadumie i chwili refleksji nad sobą czy własnym życiem. Zapętleni w codzienny wyścig z czasem, odsuwamy myśli o swojej samotności, gdy w święta tego czasu pojawia się więcej, zaczyna nam ona doskwierać. Dlatego, tak ważne jest byśmy szczególnie w tym wyjątkowym okresie, zwracali uwagę na samotne osoby i starali się otoczyć je uwagą czy wsparciem.

prezent_na_święta

Co możemy zrobić…

Nie ma jasno sprecyzowanych sposobów, które sprawdzą się zawsze, wszędzie i u każdego…

Jednak jeśli czujecie, że ten świąteczny czas jest dla Was stresującym wydarzeniem – warto pomyśleć o zmianach. Zmiany te nie dotyczą tylko naszego zachowania, choć jest to ważny element, ale przede wszystkim podejścia do tego, czym są Święta. Odpowiedzmy na pytanie, jak chcemy je spędzić, co jest dla nas ważne i czego od nich oczekujemy? Gdy uzyskamy odpowiedź, dalsze kroki postępowania będą jasne.

Świąteczna de(presja)

Może warto spojrzeć na święta przez pryzmat wspólnie spędzonego czasu, rzeczywistej radości i spokoju, których nie da nam idealnie nakryty stół, wysprzątany dom, wyprasowana koszula czy stos prezentów pod choinką.

Dlatego, by w pełni być obecną, realnie skorzystać z tego wyjątkowego czasu, warto przewartościować znaczenie wydarzenie, jakim są Święta. Może czas uruchomić swoje menedżerskie umiejętności i rozdzielić zadania na poszczególnych członków rodziny, a nawet zaangażować dzieci czy dalszych krewnych. Jeśli są samozwańczy ochotnicy, którzy proponują nam pomoc w przygotowaniach, warto z niej skorzystać.  Będąc w ciągłym biegu, nie zdążymy przed świętami nabrać dystansu, wyhamować, zwolnić. W konsekwencji naładowani negatywnymi emocjami z hukiem wpadniemy w naszą modną - monochromatyczną choinkę, wtedy to już w ogóle „ch.. bombki strzeli i świąt nie będzie”. (więcej na temat matczynej frustracji pisałam tu >> klik.)

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób przychodzi po rozum do głowy i korzysta z różnych możliwości spędzenia rodzinnych świąt.

Fajną alternatywą jest wyjazd w jakieś wyjątkowe miejsce, gdzie przygotowaniami zajmie się organizator owego wyjazdu, dzięki czemu możemy skupić się na odpoczynku i rodzinnych chwilach.

Jeżeli nie wyjazd na wakacje, to może wyjazd do rodziny, wtedy ograniczamy ilość ciążących na nas obowiązków 😉. Specjalną ofertę mają również firmy cateringowe, restauracje, które przygotowują wigilijne potrawy, część tych bardziej czasochłonnych można u nich zakupić.

Każdy pomysł, który sprawia, że w tym wyjątkowym czasie poczujemy się spokojniej, bardziej komfortowo jest dobrym rozwiązaniem, musimy tylko chcieć coś zmienić… (więcej na ten temat przeczytasz tu >> klik, i tu >> klik).
To normalne, że marzymy o idealnych świętach i nie twierdzę, że nie mają takie być. Niech one będą idealne dla Ciebie i Twojej rodziny, zgodnie z Waszymi potrzebami i możliwościami, a nie z tym, co ktoś sztucznie wykreował w mediach społecznościowych. To najlepszy prezent, jaki możemy dać naszym najbliższym. (więcej o konsekwencjach pogoni za nieistniejącym ideałem znajdziesz tu >> klik).

rodzinne_święta

Tego właśnie Wam życzę na te nadchodzące Święta – spokoju, wyciszenia, możliwości czerpania radości z tych wyjątkowych chwil, które bez wątpienia są przed Wami. Dostrzeżcie je i czerpcie z nich siłę na nadchodzący rok, nic bowiem nie jest ważniejsze od ludzi, którzy są nam bliscy.

Być może zainteresują Was jeszcze inne teksty ze świątecznym akcentem w tle:

Czy święty Mikołaj może przysporzyć więcej szkody niż pożytku?

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju