łóżeczko_montessori

Twoje dziecko nie śpi w nocy? Powinnaś tego spróbować...

Sen,

niby krótkie słowo, zwykła potrzeba, a dla wykończonego rodzica brzmi niczym najpiękniejsze marzenie.

Swoją drogą to niesamowite, jak na przestrzeni lat, zmienia się nasze podejście do wielu spraw, jak bardzo zyskują bądź tracą na wartości. łóżeczko montessori

Kiedyś, sen traktowałam, jak stratę czasu – konieczność. Dziś, jest dla mnie na wagę złota, niczym towar deficytowy, to jeden z najbardziej pożądanych przeze mnie stanów 😉 łóżeczko montessori

A wszystko za sprawą małych istot, które mimo niepozornych rozmiarów wprowadzają ogromną rewolucję w rodzicielskim życiu. łóżeczko montessori

Podejmowanie decyzji

Tak… dziś już wiem, że wyspana mama może przenosić góry, a do tej będącej ofiarą permanentnego, bezsennego terroru, lepiej się nie zbliżać.

Dlatego, mając na uwadze dobro wszystkich domowników, warto, a nawet trzeba w swoim rodzinnym systemie stworzyć, takie warunki funkcjonowania, które pozwolą na wyciśnięcie z codzienności maksymalnej ilość snu, zarówno dla dziecka, jak i rodziców 😉

Internet naszpikowany jest złotymi radami, które szczególnie, gdy jest się na początku rodzicielskiej drogi, mogą przyprawić o zawrót głowy i totalną dezorientację.

Karm – „tak”, ubieraj – „w ten sposób”, „nie noś”, „lepiej kanguruj”, „odkładaj do łóżeczka”, „spij z dzieckiem”

i bądź tu mamo mądra…

Prawda jest taka, że każde dziecko jest inne i nie ma metody, która sprawdziłaby się u każdego malucha i w każdej rodzinie. Dlatego, naszym zadaniem jest wybranie z odpowiadającego nam podejścia tego, co w naszej sytuacji, dla nas i naszego dziecka będzie najlepsze.

Być może zastanawiacie się nad tym:

„skąd będę widziała, że coś jest dla nas najlepsze?”

Odpowiedź jest prostsza niż myślicie – intuicja. Nikt nie zna lepiej was i waszych pociech niż Wy sami. Nie powinniśmy zagłuszać i bagatelizować „przeczucia”, które towarzyszy nam, rodzicom.

Przydatnym kryterium, które mi ułatwia podjęcie decyzji, jest odpowiedź na pytanie:

„Czy i jakie korzyści, ten wybór przyniesie moim dzieciom w dłuższej perspektywie?”

„Czy i co mogę zrobić dzisiaj, aby pomóc im jutro?” 

W ten sposób zmieniam perspektywę z tego, co ważne tu i teraz, na to, co się wydarzy w przyszłości, jakie będą konsekwencji naszych dzisiejszych decyzji. To wiele wyjaśnia, a raczej rozjaśnia 😉

 Tych kilka pierwszych zdań, w których poruszam kwestię naszej różnorodności i konieczności dokonania wyboru z uwzględnieniem potrzeb dziecka oraz naszych możliwości, jest wprowadzeniem do rodzicielstwa, do podejmowania decyzji na każdym etapie naszej rodzicielskiej drogi.

Sen dziecka vs sen rodzica

Dostaje od Was bardzo wiele wiadomości typu:

„Już nie wiem, co mam zrobić, moje dziecko nie chce spać w swoim łóżeczku.”

„Każda próba odłożenia małego do łóżeczka kończy się płaczem.”

„Każdą pobudkę w łóżeczku zaczyna od krzyku i płaczu…”

Osobiście jestem zwolenniczką, a nawet miłośniczką rodzicielstwa bliskości. Po wypróbowaniu niezliczonej ilości metod, które miały zagwarantować nam spokojny sen, podjęłam decyzje o spaniu z dzieckiem w jednym łóżku.

rodzicielstwo_bliskości

Zanim do tego dojrzałam, przerobiłam wszelkie, możliwe sposoby bezszelestnego odkładania malucha do łóżeczka. Momentami wyglądało to, jak gimnastyka artystyczna albo bardzo, skomplikowana akcja szpiegowska, która kończyła się fiaskiem, bo od początku była to mission impossible. Owszem, mieliśmy łóżeczko szczebelkowe, ale jego podstawową funkcją było podtrzymywanie przewijaka i łapanie kurzu.

Dlatego, gdy już stanęłam pod ścianą, bo poziom zmęczenia i frustracji sięgnął zenitu, wybrałam dla nas rozwiązanie, najlepsze z możliwych. Biorąc pod uwagę fakt, że nasi chłopcy należą do HNBsą wysoko wrażliwymi dziećmi, to nie wyobrażam sobie tej niezliczonej ilości nocnych pielgrzymek, które musiałabym uskuteczniać.

No właśnie, dzieci w łóżku i co dalej?  Wbrew pozorom, nie oznaczało to wiecznej okupacji naszej sypialni przez maluchy.

W „teleportowaniu” brzdąca do własnego łóżka pomogło nam przygotowanie przestrzeni w jego pokoju, z wykorzystaniem elementów z nurtu Montessori…

I tu przechodzimy do meritum…

Co zrobić, żeby dzieci polubiły swoje łóżko i swój pokój?

Nie potrzeba wielkiej filozofii, pierwszym krokiem powinno być dostosowanie pokoju do potrzeb i możliwości dziecka. Wszystkie niezbędne meble, przybory, książki, zabawki zamieściliśmy tak, by były w zasięgu dziecięcej rączki, w sposób umożliwiający im samodzielnie z nich skorzystanie.

Dzięki temu maluch z większą ochotą i zainteresowaniem poznaje przestrzeń, w naturalny i swobodny sposób kształtując swoją niezależność i samodzielność.

Łóżko dla dziecka, czyli co?

Biorąc pod uwagę założenie, że wszystkie meble włącznie z łóżkiem powinny pozwalać dziecku na samodzielne z nich korzystanie, postanowiłam poszukać takiego, które znajdowałoby się przy samej podłodze.

łóżeczko_montessori_ma-mo

W poszukiwaniu łóżka dla dzieci, które byłoby łóżkiem podłogowym, przeszukałam niemal cały internet. Bardzo ważnym kryterium, prócz walorów estetycznych, była jakość i materiały, z jakich było wykonane łóżko. Niestety w tamtym czasie, a było to kilka lat temu, znalazłam tylko łóżeczka włoskiej produkcji, które były świetne jakościowo a jednoczenie szalenie drogie.
Dlatego, bardzo ucieszył mnie fakt, że od jakiegoś czasu, na naszym rodzimym rynku, można kupić łóżeczko Montessori, polskiego producenta Ma-Mo, wykonane z materiałów najwyższej jakości. Dobre łóżko to przede wszystkim porządny materac. Moją uwagę przykuł materac futon, który ze względu na ekologiczny – w 100% naturalny skład, nie wywołuje alergii i nie uczula (więcej na jego temat przeczytacie tutaj).

materac_futon

Korzyści wynikające z posiadania łóżeczka Montessori

 

  1. Bezpieczeństwo

    To pierwsza korzyść, która przychodzi mi do głowy.

Nie znam rodzica, który nie obawiałby się upadku malucha z łóżka podczas snu, czy też po przebudzeniu. W przypadku łóżeczka podłogowego takie zagrożenie nie istnieje. Nawet jeżeli dziecko „zsunie się” z materaca, to jest to całkowicie niegroźne. Dodatkowo można zabezpieczyć brzeg łóżka specjalnym wałkiem. Świetnie sprawdzają się też poduszki czy koc położony na brzegu łóżka. łóżeczko montessori

 

  1. Wspieranie rozwoju ruchowego i niezależności dziecka

Ten punkt wśród wielu z Was może budzić wątpliwości, bo oczami wyobraźni widzicie niekończącą się wędrówkę Waszych, wyzwolonych pociech ;-).

Prawda jest taka, że zachowanie dziecka wynika z wielu indywidualnych cech, z temperamentu, przyzwyczajeń czy etapu rozwoju psychoruchowego. Dlatego niektóre dzieci bez problemu przystosują się do swobodnego korzystania z łóżeczka, a innym dłuższą chwilę zajmie nasycenie się wolnością. To do Was i waszej intuicji należy ocena, na ile wasz maluch jest w stanie zapanować nad swoją ciekawością – samokontrola to kolejna umiejętność rozwijana dzięki temu podejściu. Wśród wielu rodziców sprawdziło się stosunkowo wczesne wprowadzeniu łóżeczka Montessori, dzięki czemu zasypianie w swobodnych warunkach było dla maluszka codziennością i nie stanowiło takiej pokusy.

 

  1. Niezależność – porannym wybawieniem

Wspomniane w poprzednim punkcie obawy czas przekuć w atuty 😉 wyobraźcie sobie ten moment, kiedy maluch po przebudzeniu, zamiast płakać i wołać, by wyjąć go z łóżka, będzie mógł samodzielnie z niego wyjść i zająć się zabawą. W prosty sposób eliminujemy niepotrzebny stres i zarazem nie uczymy maluszka, że aby zaznaczyć swoją obecność i potrzebę musi wzniecić awanturę. Myślę, że tak samo dla Was, jak i dla mnie, spokój i każde 10 minut snu szczególnie rano, jest na wagę złota. łóżeczko montessori

 

  1. Wygoda

Dzięki niemu, niemal z automatu rezygnujemy z wieczornej, mistrzowskiej akrobatyki, by odłożyć śpiącego malucha do łóżeczka. Po wieczornych rytuałach, możemy usypiać dziecko, leżąc tuż przy nim i odpoczywać jednocześnie.

montessori_łóżeczko

  1. Multizadaniowość

Łóżko staje się dla dziecka przyjemną przestrzenią, do której chętnie się udaje. Nie kojarzy się ze szczebelkowym, ograniczeniem swobody. Jest, nie tylko miejscem snu, ale również strefą relaksu i zabawy. łóżeczko montessori

 

  1. Oszczędność

Tego typu rozwiązanie, ze względu na okres, w jakim będziemy z niego korzystać, okazuje się bardzo opłacalnym wyborem. Rezygnując z zakupu różnych łóżek na poszczególnych etapach rozwoju, najpierw szczebelkowego, a potem większego, dostosowanego do potrzeb starszaka, zyskujemy czas i pieniądze.

 

Tak jak wspomniałam na początku, każdy z nas nie tylko ma prawo, ale powinien dokonywać wyboru według własnego uznania, potrzeb i oczekiwań. Ważne, by gdzieś z tyłu głowy przyświecały nam długofalowe korzyści, jakie wynikają z wybieranych przez nas metod, które zaprocentują w przyszłości.

A jakie są Wasze, nocne przygody? Co u Was poskutkowało i przyniosło upragniony sen? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dajcie znać w komentarzu poniżej.

Ściskam,
K


Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Zapraszam Was na kolejny post, który powstał w ramach cyklu „Ekspert radzi". O sprawdzonych sposobach na spokojny sen naszych pociech, opowie nam Anna Bundz, ekspert i propagatorka zdrowego stylu życia a przede wszystkim pysznego jedzenia. Autorka bloga jakzdrowojesc.pl, właścicielka sklepu Bebelin, prywatnie mama cudownej Ingi.

Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Jeśli jesteś rodzicem malucha, które często budzi się w nocy, płacze, przez co wybudza się jeszcze bardziej i nie może zasnąć ponownie. Jeśli od urodzenia swojego dziecka przespane w całości noce możesz policzyć na palcach jednej ręki, a sama wyglądasz jak zombie. A gdy czasem przyjdzie taki cud, że Twoje maleństwo śpi, Ty cierpisz na bezsenność albo co chwilę do niego zaglądasz, żeby sprawdzić czy oddycha, bo to aż niemożliwe, że śpi. Ten wpis jest dla Ciebie!

Jestem mamą 3,5 letniej Ingi. Moja córka od urodzenia szkoliła mnie w funkcjonowaniu przy minimalnej ilości snu. Oczywiście nikt nie rozumiał o czym mówię, bo wszystkie dzieci znajomych, czy w rodzinie pięknie spały. Wciąż słyszałam, że tak nauczyłam, że nie powinnyśmy spać razem, że powinnam odstawić od piersi i jeszcze kilka „złotych rad”. Ale sprawdzalnych konkretów zero. Dlatego na własną rękę zaczęłam szukać sposobów na to, żeby pomóc mojemu dziecku spać dłużej w nocy bez pobudek co 20 minut.

Poniżej opiszę co się u mnie sprawdziło.

Właściwa dieta

Może nie konkretnie dieta jako taka, ale jeden składnik ma przeogromne znaczenie. A mianowicie podaż kwasów DHA. Otóż zbadano, że odpowiednia ilość kwasów DHA w diecie ma znaczący wpływ na długość snu u dziecka. Dzieje się tak dlatego, że rodzaj i ilość snu zależą od stopnia dojrzałości mózgu. A kwasy DHA mają niebagatelny wpływ na rozwój układu nerwowego i mózgu właśnie. Stężenie kwasu DHA ma wpływ na poziom melatoniny. Wydłuża sen o 58 minut!! I co ważne, te kwasy powinny być dostarczane dziecku już w życiu płodowym. Następnie mama, karmiąc dziecko piersią sama powinna spożywać odpowiednią ilość tych wielonienasyconych kwasów, szczególnie omega-3, żeby w pokarmie dostarczyć je dziecku. Starszakom te kwasy należy suplementować lub podawać tłuste ryby przynajmniej 2 razy w tygodniu.

I tak,

kobiety w ciąży i karmiące piersią powinny przyjmować min. 200 mg DHA/dobę, w przypadku małego spożycia ryb należy uwzględnić suplementację wyższą, np. 400–600 mg DHA/dobę. Ale wykazano bezpieczeństwo wyższych dawek – do 1 g DHA/dobę.

Niemowlęta do końca 6 m.ż. suplementacja wyłącznie, jeśli dziecko karmione jest sztucznie mieszanką nie zawierającą kwasów omega-3. Jednakże większość mieszanek ma w składzie kwasy DHA. Po 7 m.ż. 1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo, ew. suplementacja DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

zdrowa_dieta

Dzieci 1-3 r.ż. powinny zajadać  1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo lub suplemenentować DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

Dzieci powyżej 3 r.ż. – 1-2 porcje (ok. 130 g/porcję) tłustych ryb tygodniowo lub suplementacja DHA około 250 mg/dobę.

W brytyjskich badaniach dotyczących snu i uczenia się dawką uważaną za bezpieczną i stosowaną u zdrowych dzieci powyżej 7 r.ż., które jedzą ryby rzadziej niż 2 razy w tygodniu, jest 600 mg DHA/dobę.

Odpowiednio przygotowana sypialnia

Temperatura

To, co jeszcze może sprawdzić się w przypadku Waszych maluchów, to odpowiednia temperatura w ich sypialni podczas snu. Powinna ona wynosić od 16 do 19 stopni Celsjusza dla dziecka ubranego w pidżamkę. Jeśli Twoje dziecko „rozkopuje się” w nocy, nie nakrywaj go ponownie, widocznie jest mu zbyt ciepło. Wiem, że od lat pokutuje w naszym społeczeństwie przekonanie, że dziecku musi być ciepło, że powinno jeść i pić ciepłe i koniecznie potrzeba niemowlakowi nawet latem przy 30 stopniach skarpetki. Otóż nie ma takiej potrzeby, dziecko ma zapas tzw. brązowego tłuszczu, który chroni je przed wychłodzeniem, oczywiście pomijam skrajne przypadki.

Zaciemnienie i wilgotność

Poza tym, warto wiedzieć, że odpowiednie zaciemnienie pokoju również stymulująco wpływa na jakość snu. Melatonina bowiem wydziela się właśnie w kompletnych ciemnościach. Poza tym leptyna – hormon sytości również zależy od stopnia wyciemnienia. Im ciemniej, tym dziecko mniej głodne.

Czy zauważyliście, że Wasze dzieci lepiej śpią latem, przy otwartym oknie gdy wpada do środka świeże powietrze? To ze względu na właściwą wilgotność powietrza. Moja Inga latem śpi przy uchylonym oknie przez całą noc, zimą to okno zamykam, gdy sama kładę się spać, ale w pokoju zostawiam wówczas nawilżacz. A gdy ma katar, do nawilżacza wlewam olejek eteryczny ułatwiający oddychanie.

Odpowiednia pościel

Najwięcej czasu zajęło mi przekonanie siebie samej, że spanie w odpowiedniej pościeli również ma ogromne znaczenie. Odkryłam, że tylko w pełni naturalna tkanina, bez domieszek jest w stanie utrzymać odpowiednią temperaturę ciała podczas snu i zwyczajnie nie przeszkadzać dziecku w spaniu. Znalazłam i zaczęłam testować len. Ta tkanina była znana i służyła człowiekowi od tysięcy lat. Len pozyskiwano i tkano z niego płótna już w najstarszej cywilizacji w Mezopotamii, potem w Egipcie. Później dowiedziałam się, że poznańscy naukowcy przeprowadzili badania, w których testowali reakcję ludzkiego organizmu podczas snu w lnianej pościeli. Badania te pokazały, że lniana pościel sprawia, że śpimy dłużej, wydajniej, a budzimy się wypoczęci i rześcy. Poza tym len, jako naturalna tkanina jest antyalergiczny, nie powoduje podrażnień na skórze, ma też właściwości antybakteryjne. Nie elektryzuje się, a ze względu na obecność lignin pochłania szkodliwe promieniowanie UV. Jest zatem idealna dla alergików, czy niemowląt. Chwalą ją sobie również rodzice dzieci zmagających się z atopowym zapaleniem skóry, bo ich dzieci nagle przestają się drapać w nocy. Wystarczy położyć ich spać w naturalnym lnie.

bebelin
pościel_z_lnu

Zatem, jeśli śpiąc w lnianej pościeli mniej się pocimy, nie grasują po nas bakterie, a lniane płótno stwarza najlepszy dla naszej skóry mikroklimat, warto zainwestować w lnianą pościel. Dodatkowo len wykazuje dużą higroskopijność (chłonie wodę do 25% swojej masy pozostając suchy). Jest to więc idealna tkanina na lato, gdyż jest przewiewny, świetnie odprowadza dwutlenek węgla od ciała, jak i na zimę, bo utrzymuje temperaturę ciała.

Właściwości bakteriostatyczne lnu wykorzystywano kiedyś do wyjaławiania ran, do celów serowarskich, a także w postaci nici chirurgicznych. Len jest też w pełni degradowany, co ma znaczenie dla środowiska, a przy jego pozyskiwaniu i produkcji tkaniny wykorzystywane są jego wszystkie części. Jedynymi odpadami są pyły wydobywające się podczas trzepania.

Czy mi te wszystkie sposoby pomogły

Tak. Moja córka wraz z wiekiem zaczęła lepiej spać. Jej sen wydłużał się z 20 minutowych drzemek do godzinnych. Wówczas jeszcze spałyśmy razem. Potem Inga zaczęła spać w swoim pokoju, miała wówczas 2,5 roku. Przezornie kupiłam łóżko i pościel dostosowaną również do mojego wzrostu… Ale moje wędrówki do córki były coraz rzadsze. Teraz budzi się w nocy zaledwie raz i ma ku temu prawdziwy powód – pragnienie albo wizyta w toalecie.

I choć myślę, że każde dziecko jest inne i jest na pewno wiele przeróżnych powodów, również psychologicznych częstego budzenia się dzieci, to polecam moje metody serdecznie wszystkim zdesperowanym i niewyspanym rodzicom.

Jakie są Wasze sposoby na spokojny sen u Waszych pociech? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu.

Źródła:

  1. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0031393910705606
  2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4263155/
  3. http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0043909
  4. https://gizmodo.com/you-need-to-spend-more-time-in-the-dark-if-you-want-to-1696433341
  5. http://31.186.81.235:8080/api/files/view/184305.pdf
  6. Dobrzańska A. et al., Normy żywienia zdrowych dzieci w 1–3. roku życia – stanowisko Polskiej Grupy Ekspertów. Standardy Medyczne Pediatria, 2012, 3; 313-316.

Być może zainteresują Was również:

 

 


niepokój_u_dziecka

Niespokojny maluch. Przyczyny i sposoby na niepokój u dziecka

Moi chłopcy, to chodzące wulkany energii, które doładowują swoje akumulatory za pomocą dotąd nieodgadnionych przeze mnie technik. Nie potrzebują snu, są zawsze skorzy do zabawy, no i uwielbiają się przytulać. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mają tak fabrycznie, bo ja również należę do gatunku osobników łaknących społecznego kontaktu.

Są jednak momenty, kiedy mam wrażenie, że miłość ma swoje granice ;-). Tego typu myśli nachodzą mnie, gdy kolejny dzień z rzędu, niczym leniwiec wisi na mnie dziecię i nic nie jest w stanie go pocieszyć...

We wczesnych etapach rozwoju przerobiliśmy wszystkie „hardkory”, które mogły doskwierać maluchom od gazów, zaparć przez kolki, na bolesnym ząbkowaniu skończywszy. Z młodszym Kubusiem, ze względu na rozszczepową wadę, z jaką się urodził, tych dolegliwości i powodów do dziecięcego niepokoju było i jest znacznie więcej.

Musimy jednak pamiętać, że przyczyn dziecięcego niepokoju jest bardzo wiele i są one naturalnym, nieodłącznym elementem rozwoju. Ich występowanie i nasilenie uzależnione jest od etapu rozwoju psychoruchowego i stanu zdrowia naszego malucha.

Co i kiedy niepokoi nasze dziecko

Poniżej znajdziecie zestawienie źródeł niepokoju pojawiających się w różnym okresie rozwoju:

Od urodzenia do 1,5 roku

  • Kolka
  • Ząbkowanie
  • Zaparcia
  • Alergia i nietolerancja pokarmowa
  • Odczyn poszczepienny
  • Infekcje
  • Zakończenie karmienia piersią
  • Rozszerzanie diety
  • Lęki separacyjne
  • Choroby alergiczne, np. AZS

Niepokoje dwulatka

  • Rozszerzanie i zmiana diety
  • Rozłąka z bliską osobą
  • Lęki separacyjne
  • Przyzwyczajenia
  • Koszmary nocne

Dwu i pół latek niczym tajfun

  • Wyobrażenia
  • Lęki i strachy
  • Brak umiejętności dokonywania wyboru
  • Odpieluchowywanie
  • Choroby zakaźne (np. różyczka, świnka, ospa wietrzna)

Niesforny trzylatek

  • Wyobrażenia i fobie
  • Infekcje
  • Nocne lunatykowanie

Trzy i pół latek – Pan na włościach

  • Moczenie nocne
  • Tiki i jąkanie
  • Szereg różnorodnych emocji

Czterolatek – Emocjonalny przedszkolak

  • Wulkan emocji
  • Koszmary nocne
  • Bujna wyobraźnia

Nie sposób w jednym tekście omówić wszystkie, powyższe przyczyny dziecięcych niepokojów.
Jako mama dwóch szkrabów, które nie należą do kategorii dzieci „bezobsługowych”, podrzucę Wam kilka wskazówek dotyczących łagodzenia niepokojów z wczesnego okresu rozwoju maluszka. Dodatkowo matczyne doświadczenie podeprę swoją psychologiczną i fizjoterapeutyczną wiedzą.

Niemowlęca komunikacja

Gdy do głosu prócz rozsądku dochodzą emocje i zmęczenie trudno jest nam – rodzicom pamiętać o tym, że nasze niemowlę jest niespokojne z jakiegoś powodu, że płacz choć uciążliwy, jest jedyną formą komunikowania się i informowania nas o swoich potrzebach.

Powodów do wyrażania swego niezadowolenia maluch może mieć tysiące i nie łatwo jest dociec, czego w danej chwili potrzebuje. Jedno czego możemy być pewni, to fakt, że niemowlę nie marudzi, bo chce nam zrobić na złość, bo nami manipuluje czy chce coś wymusić. Jego zachowanie wynika z niezaspokojonej potrzeby, a naszym zadaniem jest ją odgadnąć.

Czasami powód marudzenia maluszka jest błahy – dopadł go głód, jest mu niewygodnie, uwiera go źle zapięta albo przepełniona pieluszka, znudził się bądź zwyczajnie stęsknił za bliskością mamy. W takim przypadku wystarczy szybka interwencja i wszystko wraca do normy. Zdarza się jednak, że przyczyna rozdrażnienia naszej pociechy jest inna, związana z mniej lub bardziej poważną dolegliwością. Zaniepokojeni chcąc pomóc swojemu dziecku, często próbujemy wszystkich możliwych sposobów, poleconych przez rodzinę i znajomych. Jednak stosowanie kilku metod naraz nie przyniesie lepszego efektu, a czasem może nawet pogorszyć sytuację.

Pamiętajcie, że żadne informacje znalezione w Internecie nie zastąpią konsultacji z pediatrą.

Infekcja w natarciu

Niemowlęta narażone są na choroby częściej niż dorośli, ponieważ ich system immunologiczny nie jest jeszcze w pełni wykształcony. W związku z tym każda nawet drobna infekcja, może być dla niego niebezpieczna. Oczywiście nie ma co popadać w panikę, ale konsultacja z pediatrą, szczególnie u takiego maluszka jest podstawą.
Każdy rodzic jest zauważy odstępstwa od standardowych zachowań swojej pociechy – natura wiedziała jak nas zaprogramować ;-). Pamiętajcie, że nie każda infekcja zaczyna się wysoką gorączką. Czasami dziecko nie ma apetytu, jest marudne i płaczliwe.

Jak możemy pomóc?

Powinniśmy przede wszystkim zadbać o odpowiednie warunki – ciszę i spokój oraz bliskość. W takich chwilach nasza obecność przy dziecku jest niemal obowiązkowa. Jeżeli maluszek będzie nienaturalnie ospały, zacznie lać się przez ręce, będzie gorączkował – nie zwlekaj, jak najszybciej udaj się do pediatry.

Niedrożny nosek

Nasze maleństwo oddycha tylko przez nos, dlatego, jeśli cokolwiek mu to utrudnia, stara się nam to zasygnalizować.
Najczęstszym powodem zablokowanego noska jest katar. Zdarza się również, że nosek jest „zakorkowany” przez naturalną wydzielinę połączoną z kurzem pochodzącym z powietrza.

katar_u_dziecka

Jak rozpoznać trudności z oddychaniem spowodowane przez zablokowany nos?

Ameryki nie odkryje, pisząc, że musimy wytężyć słuch i jeśli niemowlęciu coś furczy w nosku, marudzi podczas jedzenia, z trudem zasypia, to przyczyny możemy szukać właśnie tam.

Oczywiście zatkany nosek musimy oczyścić. Najlepiej do tego użyć wody morskiej bądź roztworu soli fizjologicznej. Miękką wydzielinę należy usunąć z noska, co przy tak niewielkich dziureczkach i ogólnym rozdrażnieniu maleństwa, jest nie lada wyzwaniem. W przypadku kataru zbawienne mogą okazać się inhalacje, odpowiednie nawilżenie powietrza, użycie Fridy bądź innego aspiratora oraz odpowiednie ułożenie maluszka z nieco uniesiona główką.

Zaparcia

Nie od dziś wiadomo, że naczelnym tematem każdego rodzica jest dziecięca kupa bądź jej brak. Nie ma w tym nic dziwnego, bo wbrew pozorom na podstawie jej konsystencji, koloru, zapachu i częstotliwości można wnioskować o stanie zdrowia malucha. U dzieci do 4. miesiąca życia jednym z najważniejszych czynników wpływających na konsystencję i częstość oddawania stolca jest sposób karmienia.  Maluszek do 6 tygodnia życia powinien wypróżniać się w określonych ilościach nie rzadziej niż 3-4 razy dziennie, a nawet do 12 razy. Niemowlę, któremu dokuczają zaparcia, ma twardy, napięty brzuszek, nie ma apetytu, słabo przybiera na wadze, jest drażliwe, a każdej próbie wypróżnienia towarzyszy płacz.

Jak możemy pomóc?

Sposoby na zaparcia u dzieci są różne. Jedni rodzice szukają domowych sposobów na zatwardzenie u dzieci, zaś pozostali sięgają po metody farmakologiczne. Przed podjęciem jakiejkolwiek formy leczenia weź po uwagę, że odpowiednie żywienie jest najlepszym sposobem na zapobieganie zaparciom. Wraz z mlekiem matki dziecko otrzymuje aktywne kultury bakterii L.reuteri, które chronią dziecko. W okresie odstawiania malucha od piersi i karmienia butelką powinniśmy podawać wodę, by odpowiednio nawadniać jego organizm. Jeśli maluszek nie jest karmiony piersią warto skonsultować z lekarzem stosowanie probiotyków, które usprawniają pracę jelit, pomagają zmniejszać częstość występowania biegunek i zaparć. Często pediatrzy zmieniają mleko modyfikowane na takie zawierające Bifidobakterie.

Ząbkowanie

Ząbkowanie jest naturalnym etapem w rozwoju każdego dziecka. Niestety to proces długotrwały i dokuczliwy dla malca oraz stresujący i ciężki okres dla rodziców. Pierwsze zęby najczęściej pojawiają się między 4. a 8. miesiącem życia. Ząbkowaniu towarzyszą różne objawy. Oprócz miejscowych oznak, takich jak rozpulchnienie dziąseł i wzmożone ślinienie, mogą pojawić się również objawy ogólnoustrojowe, m.in. drażliwość, nerwowość, niepokój, płaczliwość, pogorszenie apetytu czy luźna kupka. Skutkuje to zarówno dyskomfortem fizycznym maluszka, jak i zaniepokojeniem rodziców.

Jak możemy pomóc?

Świetną metodą łagodzącą dolegliwości związane z ząbkowaniem jest delikatny masaż dziąseł. Dziecko instynktownie stara się przynieść sobie ulgę, wkładając co popadnie do buzi. Póki nasz malec nie ma większe ilości zębów, masaż możemy wykonać palcem wskazującym, pamiętając, by wcześniej dokładnie umyć dłonie. Ogólnie dostępne są również silikonowe nakładki na palec, z delikatnymi wypustkami ułatwiającymi masowanie.

Kolejnym, doskonale sprawdzającym się sposobem są schłodzone w lodówce gryzaki (nie w zamrażarce).

Jeżeli jesteście na etapie rozszerzania diety maluszka, możecie podać mu również schłodzonego banana – mamy dwa w jednym: przyjemne z pożytecznym. Na ząbkowe dolegliwości z pomocą również przychodzi zwykła tetrowa pieluszka, którą maluszek swobodnie może przeżuwać.

Prócz domowych sposobów wsparcia możemy również szukać w aptece. Tam można znaleźć odpowiednie środki wspomagające zarówno maluszka, jak i rodzica ;-). Możemy posiłkować się różnorodnymi maściami, żelami chłodzącymi, czopkami i kropelkami, które łagodzą dokuczliwość objawów, dzięki czemu działają wyciszająco i ułatwiają zasypianie.

Tam, gdzie to tylko możliwe staram się stosować środki o jak najlepszym składzie, naszą perełką są czopki Viburcol, które dodatkowo zachwycają swoją skutecznością. Sprawdziły się u nas zarówno w czasie ząbkowania, infekcji czy kolek, jak i trudniejszych pooperacyjnych dolegliwości. Za każdym razem niezawodnie niweluje dolegliwości. Z czystym sumieniem mogę Wam polecić również żel na ząbkowanie Viburgel, który łagodzi podrażnienia i tkliwość dziąseł. Warto zwrócić uwagę, że nie zawiera lidokainy . A właściwości znieczulające miejscowo zapewnia mu zawartość oleju z goździka, składnika, który stosowały chyba nawet nasze Babcie. Od kiedy wśród domowników są małe dzieci, Viburcol traktuję, jako „must have” naszej domowej apteczki. To godne polecenia wsparcie w walce z dziecięcym niepokojem.

spokojny_sen_viburcol
viburcol

Zawsze przestrzegam przed pochopnym faszerowaniem dziecka wszelkimi środkami przeciwbólowymi (paracetamol lub ibuprofen). Stosujmy je w ostateczności, jednocześnie uwzględniając dawkę dopasowaną do wieku i wagi maluszka.
Jeżeli natomiast Wasza pociecha gorączkuje powyżej 38,5 oC powinniście niezwłocznie udać się do pediatry, gdyż, bo może to świadczyć o rozwijającej się infekcji.

Kolka niemowlęca

Kolka niemowlęca występuje u niemal 40% maluszków i przysparza im sporo nieprzyjemnych dolegliwości. Może pojawić się między 2 a 4 tygodniem życia i trwać nawet do 6 miesiąca.

Przyczyny jej występowania do dnia dzisiejszego nie są jednoznaczne. Wbrew powszechnym przekonaniom pojawia się ona niezależnie od sposobu karmienie (pierś vs butelka), czy płci. Wśród lekarzy nie ma jednolitego stanowiska dotyczącego przyczyn kolkowych dolegliwości. Niektórzy wskazują na zaburzenia żołądkowo-jelitowe, nadmierną perystaltyką czy uszkodzeniu błony śluzowej jelita, inni doszukują się przyczyn w nadwrażliwości na mleko krowie, niewłaściwym karmieniu i niedojrzałości układu nerwowego niemowlęcia.

Jak możemy pomóc?

W przypadku kolki przyjmujemy działanie objawowe, staramy się przynieść ulgę w występujących dolegliwościach.

Ważne byśmy podczas ataku kolki zachowali spokój. Niemowlę niczym gąbka chłonie nasze emocje, które mu się udzielają i potęgują dolegliwości. To, co możemy zrobić, to ułatwić wydostawanie się skumulowanego w brzuszku  powietrza.

Bardzo pomaga noszenie i odpowiednie ułożenie maluszka. U nas sprawdzała się pozycja „na tygryska” – nosiliśmy Antosia położonego na przedramieniu.

Kolejnym sposobem jest delikatne masowanie brzuszka okrężnymi ruchami, zgodnie z kierunkiem zegara.

Ciepło przynosi ulgę, dlatego warto stosować okłady z termoforu, czy podgrzanej pieluszki. Nie jest tajemnicą, że kołysanie, noszenie na rękach, przejażdżka samochodem, czy biały szum działają uspokajająco. W trudnościach z zasypianiem i w zwiększonej drażliwości maluszka, pomocny może okazać się właśnie wspomniany wyżej Viburcol. Dla wygody można spróbować wersji w kropelkach.

Pomocne również bywają środki farmakologiczne, na przykład preparaty o działaniu wiatropędnym i rozkurczowym na bazie kopru włoskiego i rumianku. Niektóre zawierają również simetikon albo dimetikon – związki ułatwiające odprowadzanie z jelit pęcherzyków gazu.

Pamiętajcie, że stosowanie wszelkich aptecznych preparatów powinniśmy skonsultować z lekarzem.

Na koniec słów kilka... 

Gdy ponownie zerkniecie w rozpiskę znajdującą się na początku tekstu, zdacie sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma nic dziwnego i złego w tym, że nasz maluch jest płaczliwy, marudny czy niespokojny. W ciągu pierwszych 24 miesięcy życia większość swoich doświadczeń przeżywa po raz pierwszy. Jest to okres, kiedy jego organizm rozwija się najbardziej dynamicznie i zachodzi w nim najwięcej zmian. Prócz tych fizjologicznych, dochodzą jeszcze aspekty poznawcze i emocjonalne, które również dają się we znaki małemu odkrywcy.

niespokojne_niemowle

Wczesne dzieciństwo to jedna niekończąca się zmiana. Dziecko ledwo pozna, nauczy się i przyzwyczai do określonych bodźców, a tu przychodzi kolejna dawka informacji, która odwraca jego świat do góry nogami.

Pierwsze lata życia to również kształtowanie się odporności – układ immunologiczny swą dojrzałość osiągnie około 12 roku życia.  Zanim ostatecznie maluszek jej nabierze, przechodzi przez szereg mniejszych lub większych infekcji. Niewykluczone, że mogą się one zbiegać z ząbkowaniem, kolkami, skokiem rozwojowym czy zmianami organizacyjnymi w życiu dziecka, co sprawia, że dziecięcy niepokój jest jeszcze silniejszy.

To, co jako rodzice możemy zrobić dla naszych pociech i dla siebie oczywiście, to uzbroić się w morze cierpliwości i tonę wyrozumiałości oraz niekończące się pokłady ciepła.

Może zainteresują Cię również:

Ściskam,
Karola