szczęśliwa_mama

Mamo, dbaj o siebie!

Bycie mamą to niewątpliwie niezwykła przygoda i jednocześnie ogromne wyzwanie. Tych kilka pierwszych lat, jest niczym jazda na Roller Coaster, zbudowanym z różnorodnych odczuć i skrajnych emocji. Z jednej strony rozpiera nas miłość, radość, satysfakcja i duma, z drugiej natomiast pojawia się zmęczenie, frustracja i tęsknota za niezależnością. I gdy ta trudniejsza strona macierzyństwa zaczyna dominować, dużo ciężej jest pełnić tę najważniejszą, życiową rolę. Co zatem zrobić, by temu zapobiec, a jeśli nie zapobiec, to w jaki sposób wyciągnąć się z chwilowego dołka?

Kilka wskazówek znajdziecie w poniższym tekście.

Jeden etat to za mało

Każdy z nas wie, że macierzyństwo, to coś więcej niż praca na pełen etat. To wypełnianie obowiązków dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Która z nas, pomiędzy niekończącym się prasowaniem, zakupami, codziennym monitorowaniem planu zajęć, przygotowywaniem posiłków a gaszeniem rodzinnych pożarów, nie wyczekuje końca dnia, by bez wyrzutów sumienia „ukraść” trochę czasu dla siebie?

No właśnie ukraść... Jak to jest, że mimo iż jesteśmy głównym dowodzącym domowego sztabu kryzysowego, nadającym tempo i rytm, w jakim funkcjonują pozostali domownicy, dbającym o wszystkich razem i każdego z osobna, pamiętającym o najmniejszym szczególe, tak często zapominamy o sobie?

Mimo że nie startujemy w zawodach, polegających na odhaczeniu wszystkich punktów na długiej liście zadań, nie otrzymamy też nagrody za to, że wieczorem ostatkiem sił doczołgamy się do łóżka, stojącego w wypucowanej sypialni, która graniczy z lśniącym salonem i wymuskaną kuchnią – robimy wszystko, by sprostać wygórowanym wymaganiom.

Często każdą, poświęconą sobie chwilę traktujemy, jak ostateczność. Robimy coś dla siebie z poczuciem winy i wyrzutami sumienia, bo przecież w ten sposób zaniedbujemy malucha, tak jakby tata nie potrafił się nim odpowiednio zaopiekować.

Nic bardziej mylnego

Dbanie i troska o samą siebie, to nie przywilej, czy stan wyjątkowy, to nasz obowiązek

Tak... nie jesteśmy w stanie czegoś dać, jeżeli same tego nie posiadamy.

W naszej „domowej umowie o pracę” nie znajdziemy zapisu z wyznaczonymi dniami wolnymi, z urlopem wypoczynkowym czy chorobowym. Opis stanowiska „Mama” nie zawiera sprecyzowanego zakresu obowiązków, ograniczenia odpowiedzialności, czy wytyczonych granic. W związku z tym, na usta ciśnie się jedno: skoro nikt za nas tego nie zrobi, musimy to zrobić same, musimy nauczyć się dbać o siebie.

Matczyny paradoks

Troszcząc się o domowe ognisko, często - zbyt często, ofiarnie i bezinteresownie pracujemy ponad siły. Gdy dopada nas nieuniknione zmęczenie, stajemy się porywcze, osądzające, pretensjonalne, a nawet zazdrosne o to, że niektórzy mają więcej wolności w swoim stylu życia niż my. Słowem stajemy się takie, jakie być nie chcemy.

Odczuwamy zniechęcenie codziennymi, niekończącymi się obowiązkami. Zaczynamy kwestionować wartość tego, co i jak robimy oraz odczuwamy obniżenie samooceny. Paradoksalnie zapracowując się w imię rodzinnego dobra, osiągamy odwrotny skutek do oczekiwanego.

Dlatego też tak ważne jest otoczenie samej siebie troską, czułością i opieką.

Mamo – maskę włóż

Czy podczas podróży samolotem, bezpośrednio przed startem, słyszałyście instrukcję postępowania w sytuacji zagrożenia życia?  Jest w niej fragment poświęcony działaniom rodzica względem dziecka. Wytyczne mówią, że w pierwszej kolejności należy założyć maskę tlenową sobie, a następnie swojemu dziecku. Te wskazówki wydają się być sprzeczne z naszą naturą. Naszym pierwszym odruchem jest zadbanie o bezpieczeństwo dziecka, niezależnie od konsekwencji. Jeśli spojrzymy na to perspektywicznie, dostrzeżemy zasadność sugerowanego postępowania. Przecież, jeżeli nie zajmiemy się sobą, możemy nie być w stanie pomóc naszej pociesze.

Tę samą zasadę powinnyśmy wprowadzić w swoim domu. Najpierw musimy zadbać o siebie, aby właściwie dbać o innych. Dzięki temu zyskamy cierpliwość, spokój i dystans niezbędne, podczas codziennej troski o najbliższych.

Co zatem możesz dla siebie zrobić?

Zadbaj o swoje ciało

Regeneracja, odpoczynek, sen

Nasz organizm regeneruje się podczas snu, to z jednej strony oczywiste, a z drugiej tak trudne do spełnienia. Wiedząc jednak, jak ogromny wpływ ma sen na nasze funkcjonowanie, warto pozwolić sobie na odpoczynek, kosztem niewyprasowanej sterty rzeczy.

Pozytywny wpływ na nasze samopoczucie ma również aktywność fizyczna, dzięki której zapewniamy sobie dawkę hormonów szczęścia - endorfin, poprawiających nasz nastrój. Ćwiczenia podnoszą także ilość niektórych neurotransmiterów. Jednym z neuroprzekaźników reagujących na wysiłek jest serotonina, substancja odpowiedzialna za ogólne zadowolenie i dobre samopoczucie, a także apetyt i koncentrację.   

zmęczona_mama

Odpowiednie odżywianie

Czy zastanawiałyście się nas swoimi nawykami żywieniowymi? Spożywacie różnorodne i pełnowartościowe posiłki, czy raczej w locie dojadacie nieskończony obiad waszego malucha?

Do właściwego funkcjonowania potrzebujemy odpowiednio zbilansowanej diety, bogatej w określone minerały i witaminy. W sytuacji wzmożonego wysiłku i zmęczenia nasz organizm wymaga szczególnej dbałości. Prócz wartościowych posiłków, warto rozważyć uzupełnienie diety w składniki odżywcze zawarte w preparatach takich jak Doppelherz aktiv Mama.

Nie zapominajcie również o piciu odpowiedniej ilości wody, ma ona ogromny wpływ na nasze zdrowie. Skoro o zdrowiu mowa, to o nie również powinnyśmy zadbać.

Dbaj o zdrowie

W dzisiejszych czasach medycyna daje tak ogromne możliwości diagnostyki i profilaktyki zdrowotnej, a mimo to zdumiewające jest, jak wiele kobiet od lat nie poddała się badaniom piersi czy cytologii. Dbając o swoje zdrowie, jednocześnie dbamy o swoich bliskich. To najwspanialszy prezent, jaki możemy im dać – dając im siebie, wspólne chwile. Tylko w taki sposób możemy się o nich zatroszczyć.

Dbaj o wygląd

Schludny, zadbany wygląd, to nie jest kwestia egocentrycznej koncentracji na sobie czy powierzchowne podejście do życia. W tym przypadku powinniśmy rozpatrywać to w kontekście szacunku do samego siebie. Brak makijażu, rozczochrane włosy i wczorajszy dres, to schemat, w który często wpadamy, spędzając wiele czasu w domu. Badania potwierdzają istotny związek między zadbanym wyglądem, a samopoczuciem i motywacją do działania.  Dlatego, warto poświęcić kilka minut na ułożenie włosów, delikatny makijaż i założenie bluzki, w której poczujemy się lepiej.

Nie zapomnij o umyśle

Kiedy nasz najwierniejszy słuchacz nie przekracza metra wysokości a wszystko, z czym mamy do czynienia, to pieluchy, brudne naczynia, pranie i książeczki z różową świnką, możemy mieć poczucie, że się uwsteczniamy. Mimo ogromu obowiązków warto wygospodarować przestrzeń dla intelektualnego rozwoju. To nie muszą być rzeczy wymagające dużej ilości czasu i pracy. Wystarczy lektura ciekawej książki, gazety, czy realizacja kursu on-line, na który dotychczas nie starczało czasu. Wyjście do kina, teatru czy spotkanie z przyjaciółmi, to także aktywności, które pozytywnie wpływają  na nasz rozwój.

zadbaj_o_siebie

Posłuchaj siebie

Dla każdej z nas zadbanie o siebie znaczy zupełnie coś innego. Dla jednych to jest powrót do pracy zawodowej i umiejętność połączenia jej z opieką nad bliskimi. Inne potrzebują czasu dla samej siebie, bez myślenia o obowiązkach zawodowych i rodzinnych, bądź krótkiego wyjazdu dla naładowania pozytywną energią i zatęsknienia za swoją codziennością.

Dziecko potrzebuje mamy, która ma pomysły, chęci i siły na wspólne zabawy, która ma cierpliwość, by stale czytać tę samą książeczkę i ciekawie odpowiadać na uporczywe pytania. Mama uśmiechnięta, zadowolona ze swojego życia to wielki dar dla dziecka. Warto zawalczyć o satysfakcję ze swojego życia, o otwartość i empatię, o chęć i siłę, by uczestniczyć w przedszkolnych doświadczeniach lub przetrwać „niekończący się bunt maluszka”. Gdy jesteśmy pozytywnie nastawione, radosne, napełnione życiem – mamy czym się dzielić z naszymi pociechami. Jeśli odczuwamy głównie frustracje i tęsknoty, wtedy również je przekazujemy naszym bliskim.

Być może zainteresują Was również:

Jakie są Wasze sposoby na odprężenie? Udaje się Wam wygospodarować choć chwilę dla siebie?

Ściskam,

Karolina

 


Świąteczna (de)presja

Bożonarodzeniowy czas większości z nas kojarzy się ze szczęściem, radością, z bardziej lub mniej spokojnymi chwilami spędzonymi w rodzinnym gronie. Oczywiście nie może zabraknąć aromatycznych potraw, dźwięku kolęd i blasku mieniącej się choinki.  Krótko rzecz ujmując to przyjemny czas, do którego wracamy z sentymentem i nostalgią.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że dla części z nas tak właśnie jest. Jednak nie bez powodu w pierwszym zdaniu zawarłam zwrot „większości z nas”, ponieważ badania pokazują, że pomimo iż święta są „przepełnione szczęściem” (a może właśnie dlatego, że takie są…), nasze zadowolenie z życia i samopoczucie emocjonalne w tym bożonarodzeniowym okresie jest obniżone.

Istnieje spora grupa osób, dla których święta są umiarkowanie, a nawet bardzo stresującym wydarzeniem. Jak bardzo stresującym i dlaczego takie są? O tym przeczytacie poniżej.

Psychologiczne mądrości

Ze wspomnianych wcześniej badań wynika, że siła i dotkliwość stresu wywołanego Świętami, jest porównywalna do stresu pojawiającego się po kilkudniowej bezsenności. Brzmi light’owo? No nie wiem…

Spróbujcie wyobrazić sobie swój stan w sytuacji permanentnego braku snu…, niektórzy z nas wcale nie muszą sobie tego wyobrażać, ciągle w nim jesteśmy 😉

W każdym razie, gdy nie śpimy, zwyczajnie czujemy się do „d…”. Pojawia się zdezorientowanie, rozdrażnienie, zmęczenie, smutek, brak cierpliwości itp.
Gdy przeczytacie poniższą część tekstu trochę bardziej zrozumiałe będzie dla Was przedświąteczne zachowanie niektórych domowników 😉?

Miejsce nr 42

Nie jest żadną tajemnicą, że psycholodzy dokonują analizy tego, co ważne z perspektywy naszego funkcjonowania. Dlatego przedmiotem badań są również najbardziej stresogenne dla człowieka wydarzenia. Jednym z narzędzi służących do pomiaru jest skala Holmes i Rahe Stress Scale, która tworzy swoisty ranking składający się z 43 najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. Oczywiście nie wspomniałabym o tym, gdyby Święta Bożego Narodzenia nie zajęłyby w nim zaszczytnej, 42 pozycji. Ze swoimi 12 punktami uplasowały się tuż przed drobnymi wykroczeniami. Na tej samej skali pierwsze miejsce zajmuje śmierć współmałżonka (100 pkt), niżej jest rozwód (73 pkt) oraz kłopoty z teściami (29 pkt).

Dlaczego tak na nas działają?

Przyczyn świątecznego stresu jest wiele. Za pierwszego winowajcę możemy uznać zbyt małą ilość czasu, którym dysponujemy, by przygotować wymarzone święta. Oczywiście wszystko staje się dużo prostsze i bardziej realne, jeśli podzielimy się obowiązkami z pozostałymi domownikami, jednak nie zawsze potrafimy/chcemy to zrobić, no i chęć wsparcia musi również być po tej drugiej stronie 😉. A pięknie zastawiony stół, 12 tradycyjnych potraw, wysprzątane mieszkanie i piękne lico same się nie przygotują… No chyba, że magia świąt będzie miała bardziej realną postać i wesprze nas w przygotowaniach 😉.

Tak więc koniec końców, im bliżej świąt, tym stres coraz większy.

Roczny bilans

Kolejnym czynnikiem podsycającym frustrację jest czas, w jakim odbywa się świąteczne szaleństwo. Święta Bożego Narodzenia przypadają pod koniec roku, a ten z kolei skłania nas do zrobienia całorocznego bilansu, podsumowania tego, co udało nam się zrobić w mijającym roku. Często ów bilans wychodzi ujemny, co bez wątpienia wprowadza nas w negatywny nastrój.

Studnia bez dna

Pojawia się i kolejna stresująca bolączka.  Boże Narodzenie przekroczyło teologiczne granice chrześcijaństwa i nabrało komercyjnego znaczenia. Okres przedświąteczny to istna żyła złota dla sektora handlowego. Tak samo, jak nie wyobrażamy sobie Bożego Narodzenia bez choinki, tak nie może być mowy o choince bez prezentów. Gdy do tego dołączymy konieczność posiadania suto zastawionego stołu, niezliczonej ilości dekoracji świątecznych i wiele innych elementów, o których wolę nawet nie myśleć – poświąteczny przeciąg w portfelu murowany.

Ja się pytam, jak tu nie być sfrustrowanym 😉??

Podobno w tym roku, na święta średnio wydamy 882 złote, co jest tylko o 2% więcej w stosunku do zeszłego roku…

Perfekcyjne święta

Odczuwaną frustrację dodatkowo podsycają narzucane przez społeczeństwo schematy. Oczywiście w tej całej pogodni za idealnymi świętami dużą rolę odgrywają media. Myślę, że nie muszę się rozpisywać o kreowanym przez nie obrazie pięknych, rodzinnych świąt, gdzie wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni i zrelaksowani, potrawy niemal same wyskakują z garnków, a puste talerze w mgnieniu oka lśnią czystością… Pozostaje nam tylko w amerykańskim stylu, z hollywoodzkim uśmiechem zaśpiewać „We wish you a Merry Christmas…” i napawać się świąteczną atmosferą.

stres_w_święta

Yhyyyy, a co jeśli sytuacja w naszym domu wygląda zgoła inaczej?

Gdy ze zmęczenia padamy na twarz, zanim zdążymy się rozsiąść w fotelu? A w locie, wystylizowany lok nieco się nam wyprostował? Gdy dzieci w pierwszej sekundzie od przebrania w świąteczne odzienie, pochlapały siebie i obrus czerwonym barszczem, a futryna drzwi w sypialni nie przeszła testu białej rękawiczki przeprowadzonego przez „ukochaną” kuzynkę?
Perfekcjonizm bez wątpienia nie sprzyja budowaniu świątecznego nastroju. Dla zdrowia własnego i całej rodziny musimy nieco obniżyć postawioną poprzeczkę, a raczej urealnić, bo dążenie do niedoścignionych standardów, to pierwszy stopień do niezadowolenia, stresu i frustracji.

Rodzinna sielanka

Święta to czas szczególny, który możemy spędzić w rodzinnym gronie… Biorąc pod uwagę nasz codzienny tryb życia, szybkość, z jaką funkcjonujemy i częstotliwość kontaktu z dalszymi członkami naszej rodziny – staje się on nie lada wyzwaniem.

Zastanawiacie się dlaczego?

Na co dzień pędzimy, jesteśmy w ciągłym niedoczasie, w związku z czym przywykliśmy do sporadycznych i krótkich pogadanek z ciocią, babcią czy szwagrem. To, co nam dobrze znane, często stosowane jest nam bliskie. Dlatego, czujemy się o wiele bardziej komfortowo, gdy kontaktujemy się z kimś przez chwilę, w tak zwanym między czasie, a temat naszej rozmowy jest prozaiczny i dotyczy bieżących kwestii.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy podczas rodzinnej „biesiady” przy świątecznym stole dochodzi do rozwlekających się pogadanek z dawno niewidzianą ciotką. Pojawiają się nietaktowne i niewygodne pytania. Kto z nas lubi publiczne i personalne wycieczki dotyczące powiększenia rodziny, czy planowanego zamążpójścia? A gdy w grę wchodzi zakropiona procentem, polityczno-religijna debata…Merry christmas murowane 😉.

Samotność nie tylko w sieci

Święta mogą być szczególnie stresujące dla osób samotnych. Samotność sama w sobie jest źródłem stresu, gdy dodatkowo zostanie podkreślona przez świąteczną, rodzinną atmosferę – doskwiera jeszcze bardziej.  Możemy ją odczuwać w dwóch wymiarach: fizycznym i mentalnym. Ten pierwszy dotyczy namacalnego braku bliskiej osoby. Powodem może być rozstanie, śmierć czy wybór. Mentalny wymiar natomiast dotyczy braku duchowego porozumienia z mężem, mamą czy innymi członkami rodziny.

Święta to moment wytchnienia, sprzyjający zadumie i chwili refleksji nad sobą czy własnym życiem. Zapętleni w codzienny wyścig z czasem, odsuwamy myśli o swojej samotności, gdy w święta tego czasu pojawia się więcej, zaczyna nam ona doskwierać. Dlatego, tak ważne jest byśmy szczególnie w tym wyjątkowym okresie, zwracali uwagę na samotne osoby i starali się otoczyć je uwagą czy wsparciem.

prezent_na_święta

Co możemy zrobić…

Nie ma jasno sprecyzowanych sposobów, które sprawdzą się zawsze, wszędzie i u każdego…

Jednak jeśli czujecie, że ten świąteczny czas jest dla Was stresującym wydarzeniem – warto pomyśleć o zmianach. Zmiany te nie dotyczą tylko naszego zachowania, choć jest to ważny element, ale przede wszystkim podejścia do tego, czym są Święta. Odpowiedzmy na pytanie, jak chcemy je spędzić, co jest dla nas ważne i czego od nich oczekujemy? Gdy uzyskamy odpowiedź, dalsze kroki postępowania będą jasne.

Świąteczna de(presja)

Może warto spojrzeć na święta przez pryzmat wspólnie spędzonego czasu, rzeczywistej radości i spokoju, których nie da nam idealnie nakryty stół, wysprzątany dom, wyprasowana koszula czy stos prezentów pod choinką.

Dlatego, by w pełni być obecną, realnie skorzystać z tego wyjątkowego czasu, warto przewartościować znaczenie wydarzenie, jakim są Święta. Może czas uruchomić swoje menedżerskie umiejętności i rozdzielić zadania na poszczególnych członków rodziny, a nawet zaangażować dzieci czy dalszych krewnych. Jeśli są samozwańczy ochotnicy, którzy proponują nam pomoc w przygotowaniach, warto z niej skorzystać.  Będąc w ciągłym biegu, nie zdążymy przed świętami nabrać dystansu, wyhamować, zwolnić. W konsekwencji naładowani negatywnymi emocjami z hukiem wpadniemy w naszą modną - monochromatyczną choinkę, wtedy to już w ogóle „ch.. bombki strzeli i świąt nie będzie”. (więcej na temat matczynej frustracji pisałam tu >> klik.)

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób przychodzi po rozum do głowy i korzysta z różnych możliwości spędzenia rodzinnych świąt.

Fajną alternatywą jest wyjazd w jakieś wyjątkowe miejsce, gdzie przygotowaniami zajmie się organizator owego wyjazdu, dzięki czemu możemy skupić się na odpoczynku i rodzinnych chwilach.

Jeżeli nie wyjazd na wakacje, to może wyjazd do rodziny, wtedy ograniczamy ilość ciążących na nas obowiązków 😉. Specjalną ofertę mają również firmy cateringowe, restauracje, które przygotowują wigilijne potrawy, część tych bardziej czasochłonnych można u nich zakupić.

Każdy pomysł, który sprawia, że w tym wyjątkowym czasie poczujemy się spokojniej, bardziej komfortowo jest dobrym rozwiązaniem, musimy tylko chcieć coś zmienić… (więcej na ten temat przeczytasz tu >> klik, i tu >> klik).
To normalne, że marzymy o idealnych świętach i nie twierdzę, że nie mają takie być. Niech one będą idealne dla Ciebie i Twojej rodziny, zgodnie z Waszymi potrzebami i możliwościami, a nie z tym, co ktoś sztucznie wykreował w mediach społecznościowych. To najlepszy prezent, jaki możemy dać naszym najbliższym. (więcej o konsekwencjach pogoni za nieistniejącym ideałem znajdziesz tu >> klik).

rodzinne_święta

Tego właśnie Wam życzę na te nadchodzące Święta – spokoju, wyciszenia, możliwości czerpania radości z tych wyjątkowych chwil, które bez wątpienia są przed Wami. Dostrzeżcie je i czerpcie z nich siłę na nadchodzący rok, nic bowiem nie jest ważniejsze od ludzi, którzy są nam bliscy.

Być może zainteresują Was jeszcze inne teksty ze świątecznym akcentem w tle:

Czy święty Mikołaj może przysporzyć więcej szkody niż pożytku?

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju

 

 


niemowlę nie chce spać

Gdy niemowlę nie chce spać – poznaj mity o treningu zasypiania (cz. 2)

Gdy niemowle nie chce spać - co wtedy?

Błogi i nieprzerwany sen niemowlęcia, to marzenie każdego rodzica. Z utęsknieniem wyczekujemy tej chwili, kiedy to obudzimy się o poranku stwierdzając, że nastała wiekopomna chwila i przespaliśmy cała noc. Niestety w wielu przypadkach wyczekiwanie przeciąga się w nieskończoność. Gdy zmęczenie już sięga zenitu, decydujemy się wziąć sprawę we własne ręce i poszukać sposobu na efektywny sen naszego maleństwa.

Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zachęcam do przeczytania pierwczej części artykułu (tutaj).

Zapewne brak doświadczenia i wiedzy oraz nawarstwiające się zmęczenie skłaniają nas - rodziców do poszukiwania "skutecznych" metod usypiania. No właśnie czy skutecznych?

Przejdźmy do omówienia klejnych mitów dotyczących treningu zasypiania niemowląt.

Mit 3: Dziecko nie potrzebuje bliskości rodzica w nocy

Badania dr James McKenn wskazują, że niemowlęta potrzebują obecności dorosłych również nocą. Jest ona niezbędna do nauki samoregulacji. Brak kontaktu z rodzicem może mieć negatywny wpływ na jego rozwój, zgodnie z tym, co już pisałam wcześniej. Jako ssaki - ludzkie dzieci, wymagają fizycznej obecności swoich opiekunów przez 24h, 7 dni w tygodniu, dopóki same nie zdecydują, że są gotowe się usamodzielnić i odejść. Konsekwencją izolacji jest paniczny lęk przyczyniający się do wielu konsekwencji fizjologicznych. Podczas silnego stresu wydziela się kortyzol-hormon (pisałam o tym również tutaj), który ma niszczący wpływ na struktury w mózgu.

 Mit 4: Dzieci muszą nauczyć się samodzielności i niezależności

Zanim rozwój mózgu niemowlęcia pozwoli mu zrozumieć zależność, że obiekt będący poza zasięgiem jego wzroku nadal istnieje (tzw. trwałość obiektu) musi upłynąć kilka miesięcy.

Dla maluszka zniknięcie rodzica z zasięgu wzroku oznacza nic innego, jak tylko to, że zniknął na zawsze. Nie posiada zdolności dedukcji "mimo iż nie widzę rodzica, to i tak jest w pobliżu."

W związku z tym, zupełnie zrozumiałym jest, że maluszek pozostawiony samemu sobie doświadcza silnego stresu, reakcji „walcz-uciekaj”. Jak walczyć, kiedy jest się tak bezbronnym? W jaki sposób uciec, skoro jeszcze nie posiada się umiejętności przemieszczania? Pozostaje tylko wołanie o pomoc – płacz jest jedyną formą informowania o zagrożeniu. Bo przecież gdyby niemowlę potrafiło, to w poszukiwaniu schronienia pobiegłoby do swojego opiekuna.

niemowlę nie chce spać

Jeżeli w obliczu zagrożenia mobilizacja organizmu potrwa zbyt długo, automatycznie redukuje swoją aktywność do trybu zachowawczego. „Zamraża” wszelkie dodatkowe reakcje, by w czasie zagrożenia (a tak odbiera osamotnienie) przetrwać jak najdłużej. Organizm spowalnia zużycie energii, wchodzi w stan katatonii. Pod żądnym względem nie jest to dobre dla dziecka zarówno teraz, jak i w przyszłości.

Mit 5: Dobre dzieci przesypiają całą noc

No to ktoś powiedział, co wiedział. Przecież nikt, nawet my - dorośli, nie śpimy przez całą noc. Często nie zdajemy sobie sprawy, że w nocy okresowo się budzimy. Z tym, że my zwyczajnie nie panikujemy z powodu przebudzenia, w przeciwieństwie do małego dziecka, które od razu poszukuje bliskości i wsparcia rodzica.

Dzieci rosną szybko, tysiące połączeń nerwowych powstaje w ciągu jednej sekundy, dlaczego chcemy ingerować w ten zaprogramowany i złożony rozwój?

Nasze pociechy wymagają wsparcia, ochrony i warunków zbliżonych do tych, jakie miały w czasie rozwoju płodowego. Przez jak długi okres? Chciałoby się powiedzieć, aż do osiągnięcia niezależności ;-). Czyli do kiedy? To kwestia indywidualna, do spowolnienia gwałtownego rozwoju dziecka, czyli pomiędzy 9 a 18 miesiącem życia. Dziecko po przebudzeniu musi czuć się bezpiecznie, wtedy rozwój przebiega bez zastrzeżeń. Gdy doświadczają paniki – silnego stresu rozwój ulega spowolnieniu. Ma to negatywny wpływ na inteligencję emocjonalną, czyli na umiejętność budowania trwałych relacji społecznych, czy zaufania do otoczenia w przyszłości.

Mit 6: Kiedy już dziecko przestanie płakać, to znaczy, że wszystko z nim w porządku.

Wendy Middlemiss wykazała, że to, iż dziecko przestało płakać nie jest równoznaczne z tym, że wszystko z nim „w porządku” (choć zapewne my rodzice czujemy ulgę i mamy lepsze samopoczucie). To co się dzieje, gdy dziecko zamilknie, to nic innego, jak tylko to, że uczy się, iż nie ma sensu sygnalizować swoich potrzeb, gdyż opiekunowie ignorują je i nie zareagują. Nie muszę przecież tłumaczyć, że brak reakcji na potrzeby bezbronnej osoby, o ograniczonych jeszcze umiejętnościach społecznych i niskiej samoświadomości, nie jest niczym dobrym.

...to, iż dziecko przestało płakać nie jest równoznaczne z tym, że wszystko z nim „w porządku”...

Mit 7: Długoterminowe wyniki badań nad treningami zasypiania informują nas o pozytywnym wpływie tej metody na dobre samopoczucie dziecka

Większość badań naukowych nad treningami zasypiania potwierdzają skuteczność w „wyłączeniu” dziecka, co jest równoznaczne z większą ilością snu jego rodziców. Badania te jednak nie weryfikują wpływu tej metody na rozwój dziecka oraz na jego samopoczucie. Nie monitorują wyników grupy porównawczej, nie można więc mówić o rzetelnej ocenie doświadczeń i kondycji dziecka. Dlatego też nawet jeśli powołują się na pozytywne skutki treningów, powinny one mieć ograniczoną wiarygodność. Interpretujmy wyniki badań ze zrozumieniem.

Przydałaby się jakaś puenta…

Niezależnie jak byśmy nie analizowali sytuacji niemowlęta co najmniej do 9 mca życia potrzebują naszej bliskości, stałej obecności oraz intensywnej opieki. Zarówno izolacja, jak i płacz mają negatywny wpływ na rozwój maluszka, na relację dziecko-rodzic. To, że ktoś zdecydował się na zastosowanie rygorystycznych metod nauki zasypiania nie oznacza, że jest złym rodzicem. Każdy ma prawo do podejmowania indywidualnych decyzji, dobrze natomiast jeżeli są one wynikiem wcześniejszej, gruntownej analizy zagadnienia…

Teraz już wiecie, dlaczego od 13 mcy nie przespałam jeszcze całej nocy.

Dokonałam świadomego wyboru. Dlatego się nie żalę, choć padam na twarz  ;-) .

Jakie są Twoje doświadczenia w tym obszarze? Przesypiasz noce ;-)? Czy stosowałaś/łeś jakieś metody usypiania dziecka?
Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, będzie mi jeszcze milej jeśli go polubisz i skomentujesz. ;-)
[FM_form id="3"]