przeprosiny

Nie przeproszę !!!

Z pozoru może się wydawać, że przeprosiny powinny być dla nas czymś zupełnie naturalnym, w końcu uczymy się ich od najmłodszych lat. Rodzice dbają o nasze dobre wychowanie, skłaniając nas do podania ręki „przeciwnikowi” po batalii stoczonej w przydomowej piaskownicy. Przeprosiny stanowią istotny element kulturowo przyjętej poprawności zachowania, są niejako symbolem zakopania wojennego topora. Umiejętność przepraszania ma ogromny wpływ na trwałość i jakoś nawiązywanych przez nas relacji, dlatego też jest tak bardzo ważna.

Choć słowo „Przepraszam” jest tak istotne, to mimo wszystko wydaje się jednym z najtrudniejszych do wypowiedzenia zwrotów. Zdarzają się wśród nas i takie gagatki, którym nie przejdzie ono nawet przez gardło.

Dlaczego tak jest, skąd bierze się ogólna niechęć do przepraszania?

Unikanie przeprosin

Zdaniem psychologów, unikanie przeprosin to często podświadoma próba ochrony zagrożonego „ja”. Większość ludzi, gdy wyrządzi komuś krzywdę lub sprawi przykrość, automatycznie zaczyna przepraszać, by jak najszybciej zdobyć przebaczenie i pozbyć się poczucia winy. Osoby mające problem z przepraszaniem nie reagują w ten sposób. Zamiast tego doświadczają nieuświadomionego lęku związanego z poczuciem zagrożenia, utratą autorytetu, władzy, statusu. Inicjowanie przeprosin uważają za oznakę słabości, a przepraszającego za przegranego.

W praktyce może wyglądać to, tak, że osoba ta wpadając na nas w tłumie, bez wahania bąknie krótkie „przepraszam”, jednak po kłótni z bliską osobą nie przyzna się do popełnionego błędu.

Dlaczego?

Jak się okazuje, słowa te niosą za sobą szereg psychologicznych konsekwencji, których niektórzy z nas chcą za wszelką cenę uniknąć…

O jakich konsekwencjach mowa?

Poczucie zagrożenia

Przyznanie się do nieodpowiedniego zachowania stanowi zagrożenie dla poczucia własnej wartości. Jest to szczególnie dotkliwe w przypadku osób, które nie potrafią oddzielić oceny swoich działań od oceny swojej osobowości. Błędnie utożsamiają jedno z drugim. Dlatego też w ich mniemaniu przepraszając - przyznają się do złego postępowania i tym samym do bycia złym człowiekiem. Unikając przeprosin, unikają przyznania się do błędu, chroniąc w ten sposób swoją samoocenę.

Poczucie wstydu

Dla większości z nas przeprosiny są związane z poczuciem winy. To ono skłania nas do wykonania kroku w kierunku wyjaśnienia sytuacji i zażegnania konfliktu. W przypadku osób niezdolnych do przepraszania silniejszym doznaniem jest wstyd, który jest znacznie bardziej destrukcyjny. O ile wina sprawia, że czujemy się źle z naszym działaniem, o tyle wstyd powoduje, że czujemy się źle z tym jacy jesteśmy.

Eskalacja konfliktu

Podczas gdy większość z nas uważa przeprosiny za możliwość rozwiązywania konfliktów interpersonalnych, tak dla osób mających z tym problem – owe przeprosiny – będą początkiem niekończącej się fali oskarżeń.  Wychodzą z założenie, że będzie to okazaniem słabości, którą druga osoba wykorzysta przeciwko nim. Obawiają się obarczenia wyłączną odpowiedzialnością za powstały spór oraz przypisania winy za wszystkie wcześniejsze nieporozumienia.

przeprosiny_konflikt

Regulacja emocji

Osoby stroniące od przeprosin, bardzo często w ten sposób starają się zarządzać swoimi emocjami. W jaki sposób? Po prostu czują się bardziej komfortowo i łatwiej sobie radzą z uczuciem gniewu, rozdrażnienia i dystansu emocjonalnego, a niżeli z bliskością i wrażliwością. Zatwardziałość w konflikcie pozwala im zachować dystans, stanowi swoisty mechanizm obronny. Podświadomie obawiają się, że każdy nawet najdrobniejszy gest w kierunku pojednania, sprawi, że wszystkie tak pieczołowicie budowane barykady runą i uwolnią smutek oraz rozpacz, z którymi ciężko jest sobie poradzić i względem których pozostaną bezsilni.

O ile prawdą jest, że regulacja takich emocji wymaga od nas wysiłku, o tyle błędnym przekonaniem jest, że głębokie doświadczanie trudnych emocji musi być traumatycznym i szkodliwym przeżyciem. Wręcz przeciwnie, skruszenie przysłowiowej, emocjonalnej skorupy jest niezwykle oczyszczające i może prowadzić do przeniesienia relacji na zupełnie inny, bardziej wartościowy poziom, oparty o emocjonalność i wzajemne zaufanie.

A u podstaw obaw…

Dlaczego niektóre osoby mają ewidentny problem z przepraszaniem? Skąd biorą się te obawy?

Za winowajcę poniekąd możemy przyjąć sposób, w jaki zostaliśmy wychowani oraz to, jakie są nasze dotychczasowe, przeprosinowe doświadczenia. To jeden z tych aspektów, który bagatelizowany na wczesnym etapie rozwoju dziecka, zbiera żniwa w przyszłości. Oczywiste jest, że każdy rodzic chce dla swojej latorośli tego, co najlepsze, dlatego też od najmłodszych lat wpaja dziecku, wszystko to, co potencjalnie ułatwi mu batalię z dorosłością.

 

I tak powinno być 😉, bo przecież naszą rodzicielską powinnością jest wspierać dziecię w rozwoju. Dobrze jednak pamiętać o czymś istotnym, mianowicie o tym, że prócz tego, CO przekazujemy naszym pociechom, ważne jest jeszcze, to w jaki sposób, to robimy. W tym właśnie tkwi cały szkopuł. Odwołując się do nauki „przepraszania”, często odbywa się ona poprzez nakaz wykonania, pozbawiony wyjaśnień tego, co tak naprawdę się wydarzyło i w czym tkwił problem. Dodatkowo całemu procesowi towarzyszy gniew, obwinianie, wpędzanie w poczucie wstydu i zmuszanie do posłuszeństwa. Gdy do tego dodamy brak pozytywnych wzorców, które dziecko mogłoby naśladować…recepta na niechęć do przepraszania gotowa. (O tym, jak nauczyć dziecko „przepraszać” przeczytacie tutaj =>klik). I jak tu ochoczo podejść do przepraszania?

Spójność wzorców

Najbardziej efektywnie i najszybciej uczymy się, obserwując zachowania innych osób.

Tak samo sprawa wygląda w przypadku nauki „przepraszania”.

Przyjrzyjmy się zatem przeciętnym, „przeprosinowym” doświadczeniom. Jakie zachowania mamy bądź mieliśmy szansę zaobserwować?

Niezależnie czy bohaterami są nasi rodzice, czy też bliscy lub dalsi znajomi, wszyscy uczestniczą w wyścigu z czasem, w boju o kolejny zrealizowany cel. Zatracając się w owej pogoni, usprawniają swoje funkcjonowanie, posługując się schematami, stereotypowym myśleniem i automatyzacją pewnych czynności. W efekcie wpadają w pułapkę, z której ciężko wybrnąć z twarzą. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Patrzymy, patrzymy i cóż takiego widzimy?

Przed nami zapracowany rodzic, starający się poskromić codzienność, który trzymając w garści cały dom, raczej stroni od przepraszania swej pociechy za błahostkę będącą przecież tylko „rodzicielskim niedopatrzeniem” ... Wszak nic wielkiego się nie stało, a już na pewno nie jest to przewinienie warte kompromitacji i płaszczenia się przed własnym dzieckiem.

Dobre usprawiedliwienie, ale czy na pewno to tylko błahostka i niedopatrzenie?

Kolejna przykładowa sytuacja dotyczy stereotypowego starcia płci.

Oto facet, taki sobie "Figo Fago", jak twierdzi, nie należy do gatunku pantoflarza pospolitego, a już na pewno nie jest z tych „miętkich” chłopaczków, którzy to przepraszając za byle pierdołę, okazują swoją słabość. Dlatego o przeprosinach w jego wykonaniu możemy zapomnieć. Po drugiej stronie barykady skrupulatnie okopała się „Ona”, „żona”, „matka”, „kobieta”. Przecież nie po to rozdrapuje i posypuje solą rany, wspominając wszystkie przewinienia swego „twardziela”, żeby teraz opuścić gardę i potulnie przyznać się do błędu. A nóż luby pomyśli, że to tylko jej wina, albo - co gorsza - poczuje, że ma ją w garści, bo za łatwo mu przyszło pojednanie. O nie! Chce dziadyga zgody, musi się postarać…

Tym sposobem przeprosiny stają się próbą sił. Kto pierwszy padnie na kolana? Kto pokaże, że mu bardziej zależy? Koniec końców, wcale nie chodzi o to, by rozwiązać dany konflikt i wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji. Ważniejsze jest zdobycie przewagi, argumentu będącego dowodem na to, kto, komu dyktuje warunki. Proste? Proste, sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie 😉.

Wiedząc, że mały człowiek dorasta, obserwując i uczestnicząc w takich i podobnych sytuacjach trudno się dziwić, że nabywa niemal wkodowanej niechęci do przepraszania i wszystkiego, co z nim związane. W ten oto sposób powstają negatywne skojarzenia, które wiernie towarzyszą nam w dorosłym życiu, gdzie „przepraszam” kojarzy się z poddaństwem, poczuciem niższości i pokazem sił.

Tymczasem…

Skoro mowa o pokazywaniu, to prawda jest taka, że przepraszając, pokazujemy swoją siłę, dojrzałość, wrażliwość, empatię i profesjonalizm. „Przepraszam” nie jest synonimem słabości, niższości, uległości, eskalacji konfliktu czy zagrożenia. To swoista praca nad samym sobą, która wymaga od nas autorefleksji i pokory. Aby przeprosiny były skuteczne, należy dokładnie przeanalizować konfliktową sytuację, uświadomić sobie i zaakceptować odpowiedzialność za niecne poczynania oraz postanowić poprawę 😉.
Więcej o formułowaniu skutecznych przeprosin przeczytacie już niebawem.

Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze?
Podzielcie się nimi w komentarzu poniżej tekstu.

Ściskam,
Karola

 

 


to_co_w_dziecinstwie_najwazniejsze

To, co w dzieciństwie najważniejsze…

Któż z nas nie zastanawia się, jak nasze dzieci będą wspominać swoje dzieciństwo?

Czule? Z nostalgią?  Z wdzięcznością? A może z urazą i żalem?

Posłużę się tu uogólnieniem, ale chcę wierzyć w to, że większość rodziców stara się zrobić wszystko, by ich pociechy były szczęśliwymi dziećmi, a później spełnionymi dorosłymi.

Bombardowani nieskończoną ilością obrazów i informacji dotyczących tego, co jest dla dziecka dobre, lepsze i najlepsze, tracimy wiarę w swoje możliwości i w siłę rodzicielskiej intuicji. W dobie eksperckiego i kompetentnego świata zamartwiamy się, że jesteśmy niewystarczająco doświadczeni i dobrzy, by wspierać w rozwoju swoje pociechy.

Tkwiąc w tym błędnym przekonaniu czujemy, że mamy za mało czasu, pieniędzy, cierpliwości i wszystkiego tego, co wydaje się mieć znaczenie w budowaniu dziecięcego szczęścia.

Dlaczego dzieciństwo jest takie ważne?

Najbardziej intensywny rozwój naszego mózgu przebiega do 12. roku życia. To wtedy tworzą się modele zachowań, powstają przekonania, które będą potem nami zarządzać. Na podstawie relacji z najbliższą osobą tworzy się model więzi – skrypt odpowiedzialny za bliskość i sposób regulacji emocji, czyli coś, co sprawi, że w przyszłości ukoimy swój ból, niepokój, lęki albo od nich uciekniemy i zachowamy się autodestrukcyjnie.

W tym czasie buduje się zaufanie do świata i ludzi, kształtuje samoocena. Już po półtorarocznych dzieciach widać, jaki rodzaj przywiązania łączy je z rodzicami - czy dali im poczucie bezpieczeństwa i bliskości, czy tego brakowało, mimo fizycznej obecności opiekuna. To, czego zaznamy w dzieciństwie ma istotny wpływ na to, jak sobie poradzimy w dorosłym życiu.

spacer_z_dzieckiem

Poniżej znajdziecie kilka czynników, które mają wpływ na jakość dziecięcej codzienności.

Miłość i bezpieczeństwo

Kochający dom, w którym dzieci czują się bezpiecznie, gdzie mogą być sobą - popełniać błędy, uczyć się, tworzyć, zadawać pytania, tracić czujność i beztrosko się bawić - jest prawdopodobnie największym luksusem, jaki możemy dać naszym pociechom. Poczucie bezpieczeństwa i prawo do spontanicznego przeżywania dzieciństwa to coś, czego nie jesteśmy w stanie kupić. Możemy natomiast zadbać, by te elementy stanowiły podstawowe zasady w naszych domach.

Niewymuszone szczęście

To, co zaraz napiszę to pewien paradoks. Jako rodzice mamy dobre intencje, chcąc dla naszych pociech jak najlepiej, koncentrujemy się wyłącznie na ich szczęściu. Tymczasem takim podejściem, na dłuższą metę wyrządzamy więcej szkody niż pożytku. Jeśli umieścimy nasze dzieci w szklanej kuli i będziemy spełniać ich każde życzenie oraz chronić przed nieprzyjemnościami, to właśnie tego będą oczekiwać od otaczającego je świata, który przecież tak nie funkcjonuje. Warto zdać sobie sprawę z tego, że nie możemy przyjąć odpowiedzialności za to, co czują nasze dzieci. Zakładając, że mamy kontrolę nad emocjami naszych pociech, nakładamy na siebie poczucie obowiązku, konieczność zapobiegania przykrym zdarzeniom i trudno jest nam pozwolić im doświadczać gniewu, smutku lub frustracji.

A przecież każda emocja jest tak samo ważna i uczy funkcjonowania w prawdziwym świecie, radzenia sobie z niepowodzeniami i porażkami, które są nieuniknione.

 Pozwól dziecku wyrażać emocje

Dzieci krzyczą, gdy się złoszczą. Płaczą, gdy są smutne. Tupią nogami i biegają w kółko, gdy nie są pewne, co czują. To naturalna i instynktowna reakcja. Nasze pociechy również muszą w jakiś sposób wyrażać targające nimi emocje. Podczas gdy my – dorośli w kryzysowej sytuacji wykonujemy telefon do przyjaciela lub uprawiamy sport, one jeszcze nie wiedzą, jak się zachować i jak sobie pomóc. Pomóżmy im, bądźmy wsparciem i drogowskazem. Pozwólmy im poczuć każdy wymiar emocjonalnej sinusoidy. Potraktujmy wybuch emocji jako pretekst do rozmowy i do nauki właściwego sposobu ekspresji. Nie jest to łatwa do opanowania umiejętność, ale szalenie ważna.

Szczęście jest zaraźliwe

Nie jesteśmy w stanie kontrolować szczęścia naszych dzieci, to za co natomiast odpowiadamy to nasze własne samopoczucie. A ponieważ dzieci są niczym gąbka i absorbują od nas również nasze nastroje, warto zadbać o siebie.

Pokaż swojemu dziecku, co to znaczy sięgać po szczęście. Realizuj własne marzenia i ambicje. Pielęgnuj wartościowe znajomości. Zarażaj swoimi pasjami.

bobike_fotelik_do_roweru

Twórz rodzinne tradycje

Rodzinne rytuały dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i budują jego tożsamość. Nie muszą to być tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Chodzi tu o wartościowe rytuały, które możemy stworzyć w dowolnym momencie. To, co ma największe znaczenie, to nasz udział i wspólnie spędzony czas. Mogą to być weekendowe wycieczki rowerowe albo piknikowe wypady, podczas których cieszycie się wspólnie spędzonymi chwilami, gracie w gry czy opowiadacie sobie ciekawostki z minionego tygodnia.

przysmak_swietokrzyski

Dzięki tym wyjątkowym chwilom tworzymy wspomnienia, które nasze dzieci będą nosiły w sobie przez całe życie. Są to również doświadczenia, które stanowią wzorce pokazujące jak pielęgnować rodzinne więzi.

Dziel się swoimi wspomnieniami

Kolejnym sposobem na wzmacnianie rodzinnych więzi i wzbudzanie poczucia szczęścia jest wzajemne dzielenie się pozytywnymi historiami z przeszłości. To świetny sposób na pokazanie siebie swojemu dziecku w nieco innym świetle. Wspomnienia beztroskich zabaw, przytaczanie śmiesznych historii, pokazywanie ważnych dla nas miejsc, dzielenie się ulubionymi dźwiękami, zapachami czy smakami, to zarówno niesamowita frajda, jak i rewelacyjny sposób na rodzinną integrację.

szczesliwe_dziecinstwo

Skoro o smakach mowa, to ostatnimi czasy przywołaliśmy wspomnienia z nimi związane. Zorganizowaliśmy wyjazd w miejsce, w którym często bywałam z rodzicami, a wśród piknikowych przekąsek znalazły się Snacki, którymi zajadałam się w dzieciństwie. Jest tak niewiele produktów, które smakują tak samo, jak przed laty. Chłopcy mieli frajdę, że mogą próbować tych samych chipsów, które mama jadała, jako mała dziewczynka. Ja natomiast z ogromną nostalgią powróciłam pamięcią do beztroskich chwil. „Snack- Przysmak Świętokrzyski”, które nazywaliśmy okienkami, nie dość, że są łatwe i szybkie w przygotowaniu, to jeszcze stanowią świetną alternatywą dla tradycyjnych chipsów czy popcornu.

okienka_do_smazenia

snack_przysmak_swietokrzyski

Wprowadź obowiązki

Szczęście w dużej mierze zależy od poczucia, że ​​to, co robimy, ma znaczenie i jest cenione przez otoczenie. Innymi słowy, ludzie mają wrodzoną potrzebę bycia potrzebnym. Im więcej sposobności stworzymy, by nasz szkrab przekonał się, że swoim działaniem przyczynia się do lepszego funkcjonowania rodziny, tym jego poczucie wartości będzie wyższe. Nawet maluszki są w stanie wykonywać określone prace domowe. Dziecko w wieku dwóch lat może podnosić zabawki z podłogi, wsypać do miski karmę dla pupila czy wkładać brudne ubrania do kosza na pranie. Dzięki takim zadaniom jest dumne z tego, co robi, czuje się potrzebne i kompetentne. Co najważniejsze, ma poczucie, że jego wybory i działania mają wpływ na jego świat. Dzieci, które posiadają i wykonują obowiązki, stają się bardziej odpowiedzialne, bardziej zdyscyplinowane i odnoszą większe sukcesy zarówno akademickie, jak i zawodowe.

zabawa_z_mama

Pozwól uczyć się na błędach

W rodzicielskiej naturze leży ochrona dzieci przed potencjalną krzywdą. W naturze dziecka natomiast leży nieustanne testowanie i przesuwanie granic. Dzieci pragną sprawdzać własne możliwości i podejmować ryzyko. Jest to nie tylko normalne, ale również ważne dla zdrowego rozwoju. Podjęcie ryzyka pozwala dziecku wzbudzić poczucie wolności, odwagi i spełnienia. Pozwala mu także zasmakować goryczy porażki – niedocenianego, edukacyjnego narzędzia. Niepowodzenie pozwala naszym dzieciom rozwijać umiejętność radzenia sobie ze stresem, odporność i dojrzałość emocjonalną. Nie jest łatwo pozwolić swojej pociesze na podejmowanie racjonalnego ryzyka, jednak warto przystać na tę cenną formę nauki i poznawania świata.

Nie porównuj

Żyjąc w społeczeństwie opartym na konkurencyjności naturalne jest, że zastanawiamy się, czy i jak nasze dziecko radzi sobie na tle rówieśników. Warto jednak pamiętać, że jednym jest to, co sobie myślimy, a drugim, to co mówimy. Ważne byśmy nie ujawniali swoich obaw, byśmy pozostawili je dla siebie. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie, a zachęcanie do niezdrowej konkurencji może powodować niepewność, stres i niską samoocenę. Zamiast tego warto nauczyć swoją pociechę, jak cenić siebie bezwarunkowo.

rowerek_janod

Zachęcaj do zabawy na świeżym powietrzu

Tym, czego znacząco brakuje naszym dzieciom, jest ilość czasu poświęconego na swobodną, ​​nieustrukturyzowaną, beztroską zabawę na świeżym powietrzu. Taka forma spędzania czasu pomaga w samoregulacji, wspomaga intelektualny, fizyczny, społeczny i emocjonalny rozwój. Podczas zabawy, w której nie jest narzucona konkretna instrukcja, dzieci uczą się rozwiązywania problemów, interakcji z innymi, odkrywania świata, eksperymentowania z własnymi zdolnościami i dostosowywania się do nowych okoliczności.

zabawa_z_tata

Nie ma recepty, która byłaby idealnym przepisem na udane dzieciństwo. Pamiętajmy, że to nie pieniądze i dobra materialne przyniosą szczęście naszej pociesze. Tak naprawdę tego, co najważniejsze nie możemy kupić za żadne pieniądze, dlatego sięgajmy po to, co mamy na wyciągnięcie ręki… i twórzmy piękne wspomnienia.

A Wam z czym kojarzy się Wasze dzieciństwo?

Ściskam,
Karola

Być może zainteresuje Was również:


4f_dla_dzieci

8 elementów, które sprawią, że Twoje dziecko pokocha sport

Chyba nikogo nie muszę przekonywać, jak pozytywny wpływ na rozwój dziecka ma aktywność fizyczna.

Sport wzmacnia kręgosłup, pozwala utrzymać właściwą postawę, a co ważne i sylwetkę. Dzieci, które od najmłodszych lat są zachęcane do aktywności, cechuje większa odporność organizmu, w dorosłym życiu rzadziej miewają problemy z otyłością, i nie tak często zapadają na choroby cywilizacyjne, jak alergia, czy astma.

Zdaję sobie sprawę z korzyści, które niesie ze sobą sport, Ty zapewne również o nich wiesz.

Do dzieci tego typu, suche argumenty raczej nie przemawiają. Co zatem możemy zrobić, żeby nasze pociechy chętnie uczestniczyły w zajęciach sportowych? Jak postępować, żeby sport stał się ich sposobem na życie, a nie kolejnym obowiązkiem?

Zajęcia sportowe i co dalej?

Spotkałam się z wieloma opiniami rodziców, którzy twierdzili, że do zaszczepienia w dziecku sportowego ducha wystarczy zapisać je na zajęcia sportowe.

„Przecież jest tam trener, który swoim podejściem i zaangażowaniem zarazi brzdące miłością do danej dyscypliny...”
- wyjaśniają.

Jest w tym wiele prawdy. Trener czy nauczyciel pełni istotną rolę życiu małego sportowca, uczy i wspiera rozwój różnych umiejętności sportowych, pokazuje istotę grupowej współpracy czy współzawodnictwa.

Mimo wszystko, to nie na zajęciach sportowych, sali, boisku bądź basenie dochodzi do zakrzewienia w dziecku sportowej pasji.

plecak_dla_dziecka

Na nastawienie i stosunek dziecka do aktywności fizycznej ma wpływ znacznie więcej czynników, które dzieją się w domu, szkole, przedszkolu czy na podwórku.

Rola najbliższego otoczenia

Do pewnego momentu, to my rodzice mamy największy wpływ na kształtowanie się osobowości naszych pociech. Z czasem, niestety nasza rola zmniejsza się, a szala przechyla się w stronę rówieśników, kolegów ze szkoły czy podwórka. Gdy szkrab w kroczy w ten etap, nasze gadanie będzie jak grochem o ścianę. To otoczenie zacznie określać formę spędzania wolnego czasu i zakres zainteresowań.

Dlatego warto ten czas, w którym jesteśmy dla dzieci autorytetem, wykorzystać na kształtowanie ich sportowej postawy i wpajanie wartości, które mają swe odzwierciedlenie w dziecięcym zaangażowaniu i podejściu do sportu.

Zakładając, że przykład idzie z góry, a my lubimy aktywnie spędzać czas, to 70% drogi do zmotywowania swojej pociechy do polubienia sportu mamy za sobą ;-).

 Aktywny czas - razem

Aktywny rodzic to aktywne dziecko. Najlepszym sposobem na zakrzewienie w dziecku sportowego ducha jest aktywne spędzanie wspólnego czasu. Rodzinna wycieczka rowerowa, wspólne wyjście na basen, czy nawet zapisanie się na zajęcia taneczne to świetna okazja do przekazania sportowego bakcyla. Gdy aktywność jest stylem życia, a nie tylko okolicznościowym wyskokiem, motywacja do uprawiania sportu jest czymś zupełnie naturalnym.

bobike_fotelik_dla_dziecka

 Próbowanie różnych aktywności

Nie ograniczajcie się jedynie do treningów piłki nożnej, czy zajęć dodatkowych z baletu. Szukajcie różnych możliwości, podsuwajcie dziecku pomysły na aktywne wykorzystanie czasu. Pamiętajcie, że dopiero próbując, będzie mogło podjąć decyzję, w której dyscyplinie sportowej chciałoby się rozwijać.

4f sportowe rzeczy dla dzieci

4f_bluza_sportowa

4f_plecak_sportowy


Odpowiednie przygotowanie

Co prawda mówi się, że nie szata zdobi człowieka, ale czy też tak macie, że czujecie większą mobilizację do działania, gdy jesteście stosownie ubrani do okoliczności, tym bardziej sportowych?

No właśnie, wiedziałam, że się ze mną zgodzicie ;-)
A tak na poważnie, to wybór odpowiedniego stroju i obuwia, to jeden z kluczowych elementów, na które powinniśmy zwrócić uwagę, przygotowując dzieci do zajęć sportowych.

torba_sportowa_dla_dzieci

bluza_z_kapturem_4f

Ubrania sportowe, szczególnie dla dzieci, powinna cechować wygoda oraz wysoka jakość, gdy do tego dołączymy nowoczesny krój, to przepis na idealny strój gotowy. Kierując się tymi wytycznymi, nasz wybór padł na polską markę 4F, która w swoich ubraniach łączy wszystkie te cechy. Dzięki szerokiej ofercie wchodząc do jednego sklepu, robimy zakupy dla każdego z nas, niezależnie od wieku czy dyscypliny sportowej (od spodenek, t-shirtów, strojów na pływalnie, po kurtki softshell i strój narciarski). Ofertę Back to School przygotowaną przez tę markę, gdzie skompletujecie całą sportową wyprawkę, znajdziecie tutaj.

bluza_z_kapturem_dla_dziecka

rsz_torba_sportowa_dla_dzieci_4f

Gdy już zakupy i wybór stroju mamy za sobą, przychodzi czas na przygotowanie do zajęć sportowych. Dzieci uwielbiają pakować swój plecak czy torbę w niezbędne sportowe atrybuty. Sprawia im to frajdę i dodatkowo kształtuje poczucie obowiązku, więc dlaczego im na to nie pozwolić?

Gdy już zadbaliśmy o odpowiedni ubiór, pora przejść do sfery psychicznej i zająć się motywacją naszego szkraba.

Jak skutecznie budować dziecięce zaangażowanie?

Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na trzy podstawowe elementy, na podstawie których jesteśmy w stanie zbudować dziecięce zaangażowanie i zainteresowanie sportem.

  1. Traktowanie sportu jako formę zabawy, z której dziecko czerpie radość.
  2. Pielęgnowanie wewnętrznej motywacji dziecka do aktywności fizycznej.
  3. Uszanowanie autonomii dziecka – dziedzina sportu musi być wyborem dziecka, a nie ambicją rodziców.

Rozwijaj wewnętrzną motywację dziecka

Z motywacją, każdego z nas jest tak, że jeżeli nie utożsamiamy się z postawionym celem, to szybko tracimy zapał, wypalamy się w drodze do jego osiągnięcia. Tak samo jest z naszymi dziećmi. Jeśli nie odczuwają związku, satysfakcji oraz wewnętrznej potrzeby aktywności fizycznej, trudno jest im znaleźć w sobie siłę, która pcha je do przodu. Wtedy, na dłuższą metę, nawet najlepsze bodźce motywacyjne na niewiele się zdadzą.

A skoro jesteśmy przy motywatorach zewnętrznych, to warto w kilku zdaniach zwrócić waszą uwagę na ważną kwestię.

Jak motywować, żeby zmotywować...

Brzmi trochę jak masło maślane? Pewnie tak, ale ten nagłówek ma sens, gdyż wbrew pozorom skuteczne zmotywowanie dziecka nie jest tak proste i oczywiste jak może się wydawać.

W czym rzecz?

Wspominałam już o motywacji wewnętrznej i to na jej wzbudzeniu nam zależy. Jest ona oparta na poczuciu celu i ma działanie długoterminowe. To dzięki niej jesteśmy w stanie wytrwale dążyć do realizacji zadania, mimo pojawiających się przeciwności.

jak_motywować_dziecko_do_sportu

Drugim rodzajem motywacji jest ta - zewnętrzna, która ma krótkotrwałe działanie i może być uwarunkowana obawą

„Jeżeli nie będziesz się bardziej starał podczas ćwiczeń, nie pojedziesz do kina.”

Lub zachętą

„Jeżeli będziesz się starał podczas ćwiczeń, pojedziemy do kina.”

Mam nadzieję, że czytając powyższe przykłady, sami słyszycie, jakim są beznadziejnym sposobem na mobilizację dziecka do działania. Zatem motywacja wewnętrzna, to na niej nam zależy ;-)

Zmień postrzeganie sukcesu i porażki

Aktywność fizyczna ma różne oblicza, jednym z nich jest – to „podwórkowe”, beztroskie, bazujące na zabawie, radości, satysfakcji ze wspólnie spędzonego czasu. Gdzie sam ruch i uprawianie sportu sprawia największą frajdę.

Drugie (nazwijmy je roboczo „zawodowym”) stanowi mniej przyjemny, oparty na obawach o wynik, zwycięstwo i ocenę innych – przykry obowiązek.

Czy nie byłoby cudownie, gdyby nasze dzieci podchodziły do sportu w ten „podwórkowy” sposób?

Właśnie do niego powinniśmy dążyć. Wszystko rozbija się o NASZE podejście do sukcesu i porażki i o to, w jaki sposób przekazujemy je naszym pociechom.
Niekorzystny wpływ na zapał i zaangażowanie dzieci ma przekonanie, że sukces osiągamy tylko wtedy, gdy jesteśmy najlepsi w jakiejś dziedzinie, gdy zwyciężamy (zawody, turniej,  bieg).

Tymczasem powinniśmy wpajać naszym szkrabom, że sukcesem jest samo podejmowanie wyzwań i nasze starania, by im sprostać.

4f_szczęśliwe_dziecko

Porażka – to podobne case study do sukcesu. Zacznijmy od tego, że dla mnie totalną porażką jest budowanie w dziecku poczucia klęski i utwierdzanie go w przekonaniu, że jest słabe, niedostatecznie dobre, gdy nie zdobędzie głównej nagrody...
To na czym powinno nam zależeć, to postawa, w której przegrana jest impulsem do zmiany, do wyciągnięcia wniosków, do uczenia się na błędach i mobilizacją do jeszcze większych starań.

Pamiętajmy, że różnica między „wygrywaniem” a „staraniem się, żeby wygrać” jest ogromna, mimo że wydaje się być nieznaczna. Dlatego nie oczekujcie wyników, nic tak skutecznie nie zabija radości zabawy, jak presja określonego efektu. Dzieci rodziców oczekujących dobrych rezultatów nigdy nie pokochają sportu. Doceniajcie włożony wysiłek i starania, bo to one są ważniejsze od osiąganych wyników i zdobytych pucharów.

Wdrażając powyższe punkty, sprawicie, że wasza pociecha będzie czerpać radość z uczestniczenia w zajęciach sportowych i cieszyć się na każdą waszą propozycję aktywności. Dokonując wyboru, kierujcie się preferencjami dziecka, swoje marzenia sportowe realizujcie osobiście.

Jakie są Wasze sposoby na zmotywowanie dzieci do aktywności fizycznej?

 


pierwsze_dni_w_przedszkolu

Nie zostawiaj mnie mamo! Czyli jak pomóc dziecku zmierzyć się z lękiem separacyjnym

Małe rączki oplatające szyję, łzy wielkości grochu spływające po policzkach i ten lament rozdzierający serce, z którego wybrzmiewa: 

„Nie zostawiaj mnie mamo…!”

To bardzo trudny etap zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. W takich chwilach wyobrażamy sobie moment, w którym spokojnym krokiem i z uśmiechem na twarzy odprowadzamy nasze dziecko do przedszkola czy oddajemy pod opiekę niani.

Tak będzie, jednak zanim to nastąpi, musi upłynąć trochę czasu.

Mam nadzieję, że wiecie o tym, że trudności związane z lękiem separacyjnym są normalną reakcją malucha, którego łączy bezpieczny sposób przywiązania do rodzica.

Absolutnie, nie jest to wyraz jego nieprzystosowania, czy „złego wychowania” (nie znoszę tego określenia). Wręcz przeciwnie, protestując, dziecko wyraża swoje obawy, a nawet lęk przed rozłąką z mamą lub tatą, którą postrzega jako zamach zagrażający życiu. Jego reakcja jest instynktowną walką o bezpieczeństwo i przetrwanie.

Z czasem pociecha nauczy się, że nasze odejście jest tylko chwilowe i że po kilku godzinach spędzonych w przedszkolu, razem wracamy do domu.

Jednak na początku swojej przedszkolnej drogi, nie jest w stanie tego zrozumieć, musi sama się o tym przekonać.

W obliczu nowych doświadczeń

Każdy z nas lepiej i pewniej czuje się w towarzystwie osób, które dobrze zna i którym ufa. Ta sama zasada dotyczy dzieci – czują się bezpiecznie i komfortowo przebywając z osobami, do których są przywiązane. Dotychczas byli to rodzice, starsze rodzeństwo, dziadkowie czy ciocie i wujkowie. A teraz ma to się gwałtownie zmienić?

Pojawienie się nowej osoby w życiu dziecka jest szalenie trudnym momentem. Często emocje i instynktowne reakcje biorą górę nad racjonalnym myśleniem, dlatego naszą rolą jest zrobić wszystko, by złagodzić przebieg tego etapu.

Dopiero gdy maluch zaufa swojemu nowemu opiekunowi, gdy zbuduje z nim więź, przekona się, że może na nim polegać i że jest on w stanie zaspokoić jego potrzeby – wtedy poczuje się całkowicie bezpieczny.

Tym samym, chcąc pomóc swojemu maluszkowi w łatwiejszej asymilacji do nowego etapu w życiu, musimy znaleźć sposoby, na ułatwienie budowania więzi z opiekunem.

Poniżej podrzucam 11 wskazówek, które złagodzą i ułatwią przejście przez lęk separacyjny:

1. Pomóż maluchowi w budowaniu więzi z opiekunem

Dla dziecka to całkowicie nowa sytuacja stanąć sam, na sam z nieznaną osobą. Przyzwyczajanie się i budowanie poczucia bezpieczeństwa w obecności nowej osoby jest bardzo trudne, szczególnie gdy jest się maluszkiem, któremu towarzyszą silne emocje związane z rozłąką i poczuciem zagrożenia.

Jedną z rzeczy, którą możemy zrobić, by pomóc naszemu szkrabowi, jest podtrzymanie kontaktu i zbudowanie pozytywnych relacji z jego opiekunem. Obserwowanie przyjaznych gestów i miłych rozmów, sprzyja przełamywaniu lodów.

„Przecież skoro mama lubi Panią Anię, to może i ja ją polubię?”

relacje_z_nauczycielem

Zapewne malec wciąż będzie protestował przeciwko naszemu odejściu, ale osoba, pod której opieką go zostawiamy, powinna być w stanie ukoić jego płacz. Protest nie powinien trwać długo i im większa więź między nimi, tym będzie krótszy.

W jaki jeszcze sposób możemy ułatwić powstawanie tej nowej relacji?

Tu naprzeciw wychodzą nam przedszkolne dni asymilacyjne, dzięki którym w naszej obecności, malec może zbierać dobre doświadczenia i budować pozytywne skojarzenia ze swoim opiekunem.

Nie od dziś wiadomo, że to, z czym mamy częstszy kontakt, co częściej widzimy czy słyszymy, bardziej się nam podoba, wydaje się nam bardziej przyjazne.

Tak jest na przykład z muzyką. Czy nie łapiecie się na tym, że z każdym kolejnym odtworzeniem utwór podoba Wam się coraz bardziej?

No właśnie, skoro włada nami taka reguła, to dlaczego nie wykorzystać jej, w przypadku budowania relacji?

To, co musimy zrobić, to zadbać, by postać „Pani Ani” pojawiała się w naszej codzienności jak najczęściej.

Jak tego dokonać?

Możecie wydrukować zdjęcie wychowawczyni i powiesić je np. na lodówce, przeglądać razem z malcem galerię z przedszkola i wypatrywać ulubioną Panią. Warto również często, serdecznie i z entuzjazmem o niej wspominać, tak by dziecko wyczuwało sympatię, którą ją darzymy np. „Pani Ania byłaby dumna, widząc jak sama myjesz rączki”.

2. Zacznij od krótkich separacji

Dobrze gdybyśmy pierwsze rozłąki planowali podczas najlepszych części dnia (po drzemce czy po posiłkach), kiedy dzieci są wypoczęte, najedzone i skore do zabawy. Gdy już upłynie okres asymilacji i maluszek poczuje się trochę pewniej w nowej sytuacji, możemy przejść do krótkich rozłąk. Wielu rodziców chwali metodę małych kroków, ja również jestem jej zwolenniczką. Warto zacząć od pożegnania, odejścia, a następnie powrotu, gdy tylko przestanie płakać.

Jeśli zaczniemy od krótkich nieobecności, maluch szybciej się nauczy, że nasza nieobecność jest tymczasowa i że zawsze do niego wrócimy. W ten sposób stopniowo przyzwyczajamy go do separacji, każdorazowo wydłużając swoją nieobecność.

Teraz trudna część – powinniśmy starać się nie wracać, póki malec płacze. Wszystko po to, by nie utrwalić w nim przekonania, że płacz jest strategią na sprowadzenie rodzica. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, jeżeli słyszycie, że dziecko zanosi się płacząc przez 15 minut – to nie ma mocnych, by to wytrzymać – sama poszłabym po szkraba, by przytulić i ukoić żal.

3. Opracuj rutynową procedurę

Dzieci czują się bezpiecznie i znacznie pewniej, gdy podczas ich codziennych aktywności pojawia się powtarzalność i przewidywalność.

Dlatego, również o ten element warto zadbać szczególnie teraz, kiedy pojawia się tyle zmian.

Tu macie pełną dowolność. Przed rozstaniem możecie na przykład opowiedzieć krótką historyjkę bądź przypomnieć co będziecie robić po powrocie do domu. Następnie mocno przytulacie pociechę i mówicie, jak bardzo jest dla Was ważna, przekazując ją opiekunce przypominacie: „Bardzo Cię Kocham! Życzę Wam cudownego dnia. Przyjadę po Ciebie po obiadku.” Deklarując moment odebrania malucha, warto posługiwać się charakterystycznymi wydarzeniami występującymi w ciągu dnia jak: spacer, zabawa na placu, zajęcia z rytmiki czy drzemka. Rzucone odruchowo „Przyjadę po Ciebie o 15, nic konkretnego dla dziecka nie znaczy.

Gdy opracujecie własną pożegnalną tradycję, trzymajcie się jej codzienne. Pomoże to maluchowi poczuć się pewniej, zdobędzie, choć namiastkę przewidywalności.

4.Daj coś miłego na pocieszenie

Ukochana maskotka, pieluszka, czy chociaż fragment kocyka (tak fragment ;-) możecie odciąć kawałek, który maluszek zawsze będzie miła przy sobie). Dzięki takiemu talizmanowi, za każdym razem, kiedy nasza pociecha poczuje się niepewnie, zatęskni czy zrobi jej się smutno, będzie mogła sięgnąć po małe pocieszenie.

maskotka_do_przedszkola

5.Pomóż maluchowi zrozumieć, co się dzieje

Być może umiejętności komunikacyjne Twojej pociechy są jeszcze niewystarczające, by w pełni wyrazić, co czuje i myśli, ale na pewno rozumie więcej niż się spodziewamy. Dlatego właśnie rozmowa i opowiadanie krok po kroku o tym, co danego dnia się wydarzy, pomoże mu poczuć się pewniej.

"Najpierw opowiem Ci historyjkę o kolejnej przygodzie Zygzaka. Potem znajdziemy Panią Anię, a ona cię przywita. Następnie powiem Ci, jak bardzo Cię kocham i pójdę do pracy, będę machała na pożegnanie, a Ty razem z Panią Anią pomachacie mi z okna. Wtedy przyjdzie kolej na taniec przy wesołych piosenkach, a następnie będzie przekąska. Po niej pójdziesz na plac zabaw, pobawisz się masą solną, przyjdzie czas na drzemkę, a ja przyjdę po Ciebie zaraz po obiedzie. Pamiętaj, że Mamusia zawsze wraca.”

6. Nie poddawaj się pokusie wymykania się

Wymykanie się i ukrywanie w dłuższej perspektywie sprawia, że lęk separacyjny dziecka pogłębia się. Spotkałam się z sytuacją, kiedy mama powiedziała synkowi, że wychodzi na chwile do toalety. Dziecko cały dzień spędziło pod drzwiami WC, wytrwale czekając aż mama wyjdzie – przecież powiedziała, że tam będzie…

Dlatego, kiedy rozstanie jest trudne i maluszek płacze, spróbujcie spokojnie powiedzieć:

"Wiem, że nie chcesz, żebym odeszła, jednak muszę iść do pracy i wrócę zaraz po obiedzie. Pomacham do Ciebie z dworu, a Pani Ania zabierze Cię do okna, żebyś mogła mi pomachać.”

Potem nie pozostaje nam nic innego, jak wykonać to, co zapowiedzieliśmy i wyjść z sali. Mimo piętrzących się w nas emocji i nieodpartej pokusy powrotu i zabrania ze sobą płaczącej pociechy – konsekwentnie wychodzimy z przedszkola.

Może minąć nawet kilka tygodni, zanim maluszek zacznie odwzajemniać pożegnanie i pomacha do nas. Jednak my odchodząc, niezmiennie, każdego dnia żegnamy się tak samo.

Zazwyczaj namawiam Was do okazywania i wyrażania emocji. Tym razem jest inaczej. W tej sytuacji, ukrywając swoje rozterki i cierpienie pomagamy maluszkowi przetrwać ten trudny czas.

7. Przedyskutuj z opiekunem, co może zrobić, aby pocieszyć i zaciekawić malucha

W tej sytuacji ważne jest, aby nasza pociecha poczuła się pocieszona i zrozumiana przez opiekuna. No cóż, to szalenie trudne i tak naprawdę nie wiem, czy jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda uspakajanie naszego szkraba. Czy odbywa się ono z okazaniem empatii, czy polega raczej na uciszaniu i odwracaniu uwagi od emocji. Rozproszenie ma działanie tymczasowe i sprzyja tłumieniu emocji, które prędzej czy później muszą znaleźć gdzieś ujście. Jeżeli opiekun okazuje dziecku zrozumienie i empatię, to dużo szybciej zdobywa jego zaufanie i jest w stanie sprawić, że maluszek poczuje się bezpiecznie.

Z drugiej jednak strony musimy mieć świadomość, że w przedszkolu prócz naszego brzdąca jest jeszcze gromadka dzieci, które również potrzebują opieki. Dlatego właśnie, większość emocjonalnego wparcia i przetwarzania będzie spoczywała na naszych barkach i miało miejsce podczas wieczornych pogaduszek czy wspólnie spędzanego czasu.

8. Nie spóźnij się

Dane słowo jest świętością. Jeżeli nasza pociecha skończy jeść obiad, a nas jeszcze nie będzie, pomimo wcześniejszej obietnicy, to znaczy, że „daliśmy ciała”, sami przysporzyliśmy kolejne utrudnienie. Bo jakie znaczenie będą miały wszystkie powyższe starania? Pal licho te podpunkty, ważniejsze jest zaufanie, które właśnie nadwyrężyliśmy.

Możecie myśleć 

„Bez przesady, to tylko drobne spóźnienie”

Dla nas to tylko drobne spóźnienie. Natomiast dla naszego malucha, który mierzy się ze swoimi najsilniejszymi lękami, to kwestia poczucia bezpieczeństwa – nasze słowo jest podstawą dla więzi z naszym dzieckiem.

9. Pomóż swojemu dziecku przekonać się, że ważne dla niego osoby wracają

Dla nas to rzecz oczywista, że to, co schowamy, nie znika na zawsze, że może się ponownie pojawić. Dla dziecka utrata czegoś z zasięgu wzroku jest równoznaczna z bezpowrotną utratą. Rewelacyjnym sposobem na pokazanie malcowi tej zależności są różnorodne gry typu „A kuku” czy chowanie i szukanie ulubionych przedmiotów.

Warto również czytać książki poruszające temat przedszkolnych przygód, takie jak:

  • „Zuzia idzie do przedszkola” - Schneider Liane; wyd. Media Rodzina
  • „Tupcio Chrupcio. Przedszkolak na medal” - Eliza Piotrowska; wyd. Wilga
  • „Misia Marysia i wesoły dzień w przedszkolu” - Nadia Berkane; wyd. Debit
  • „Basia i przedszkole” - Zofia Stanecka; wyd. Egmont
  • „Ja nie chcę do przedszkola” Blake Stephanie; wyd. Dwie Siostry
  • „W przedszkolu” Wandrey Guido; wyd. Czarna Owieczka

10. Stwórz album "Wiele osób mnie kocha"

Warto przygotować wyjątkowy album, który będzie zawierał zdjęcia osób, które nasza pociecha darzy zaufaniem i miłością (rodzice, dziadkowie, ciocie i wujowie, kuzyni i przyjaciele). Znajdzie się tam również miejsce dla „Pani Ani”. Często przeglądajcie ten album, wspominając różne miłe zdarzenia związane z poszczególnymi osobami. Fajnym pomysłem jest pokazanie albumu „Pani Ani”, by mogła go przeglądać wspólnie z naszą pociechą.

11. Daj swojemu dziecku maksymalną ilość miłości i uwagi

Po ciężkim dniu w pracy i jeszcze cięższym poranku z przedszkolakiem w roli głównej zapewne jedyne o czym marzysz jest gorąca kąpiel i filiżanka herbaty… Mimo wszystko to jest właśnie ten czas, kiedy Twój maluch Cię potrzebuje. W tym trudnym dla niego momencie, po powrocie do domu, może być bardziej rozdrażniony, marudny, wymagający i przyklejony do Ciebie. To zupełnie normalne zachowanie, biorąc pod uwagę ogrom stresu, z którym się zmaga – potrzebuje Twojej obecności.

Najlepsze co możesz zrobić, to przygotuj najprostszą kolację i spędzaj jak najwięcej czasu ze swoją pociechą. Rewelacyjnym sposobem na rozładowanie napięcia są wszystkie gry, które wywołują salwy śmiechu. Przed snem natomiast konieczna jest ulubiona książka i porcja porządnych przytulasów.

Warto byście zaproponowane wskazówki potraktowali, jako podpowiedź, inspirację do działania. Oczywistym jest, że inaczej je wykorzystacie dla 2,5 letniego maluszka i inaczej dla 4 latka. Tu podpowiedzią niech będzie Wasza intuicja.

Koniec końców maluszek przezwycięży swój lęk separacyjny. A ja mam nadzieję, że tych jedenaście wskazówek sprawi, że ten trudny czas będzie krótszy i łatwiejszy dla Was obojga.

Ściskam,
Karola

Być może zainteresuje Was również:


jak_wybrać_krzesełko_do_biurka_dla_dziecka

Dlaczego wybór odpowiedniego krzesełka do biurka dla dziecka jest tak ważny?

Dzieci uwielbiają ruch i wszystko, co się z nim wiąże. Bieganie, skakanie, wspinanie się, to naturalna dla nich forma spędzania czasu. Zamiłowanie do aktywności nie wynika tylko z dziecięcego temperamentu, jest również przejawem instynktownej dbałości o swój komfort i zdrowie.

Nasz organizm nie jest przystosowany do ciągłego siedzenia, potrzebujemy aktywności fizycznej, dla zachowania formy i dobrego samopoczucia.

Od siedzącego trybu życia nie sposób jednak uciec. Rok szkolny zbliża się nieubłaganie, a to oznacza, że dzieci i młodzież sporą część dnia będą spędzać przy swoich biurkach.

Teraz powinniście zapytać:

„Sporą, to znaczy jaką”?

Badania pokazują, że dzieci w pozycji siedzącej spędzają codziennie około 3-4 godzin, młodzież natomiast aż 6-7. 76% dzieci i młodzieży spędza gros swego czas siedząc, poświęcając się zarówno nauce, jak i rozrywce (np. oglądaniu telewizji czy korzystaniu z komputera).

krzesełko_stokke

Rozpoczęcie edukacji to przełomowy moment w życiu każdego dziecka i nie mam tu na myśli, tylko kwestii związanych ze sferą psychologiczną czy poznawczą, a również anatomiczną. Gwałtownie zmienia się styl życia naszej pociechy i nagle większość czasu dziecko zaczyna spędzać w niefizjologicznej, bo siedzącej pozycji. Konsekwencją przybierania nieodpowiedniej postawy podczas siedzenia mogą być wady i schorzenia kręgosłupa, różnorodne zwyrodnienia i bóle.

Dlatego, tak szalenie ważna jest dbałość o prawidłową postawę podczas siedzenia, którą dodatkowo może wspomóc odpowiednio dobrane krzesełko.

Prawidłowa pozycja siedzenia przy biurku

Podczas wybierania krzesełka powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy umożliwia ono, a nawet czy wspomaga przybieranie odpowiedniej postawy podczas siedzenia. Warto rozpatrywać, tę kwestię pod kątem tych kilku aspektów:

  • Pierwszym z nich są pośladki dziecka, a dokładniej to, czy podczas siedzenia cała pupa dziecka znajduje się na krześle. W fizjoterapii mówimy o zachowaniu trzech punktów podparcia dla pośladków: na kościach kulszowych oraz na kości ogonowej.
  • Drugi element stanowią stopy i przedramiona z łokciami włącznie, które w całości powinny być podparte. Stopy na podłożu, a przedramiona na blacie biurka.
  • Kręgosłup to trzeci z analizowanych aspektów. Plecy w odcinku lędźwiowym, piersiowym powinny być proste, z uwzględnieniem fizjologicznych krzywizn, bez zbędnego wychylania się w którąkolwiek ze stron.

krzesełko_do_biurka

Tak przybrana pozycja siedząca sprawia, że ciężar opiera się również na stopach, dzięki czemu odciążamy kręgosłup.

 Na co zwrócić uwagę podczas wyboru krzesełka?

Powyższe wskazówki podpowiadają, że dobre krzesełko, to takie, które odciąża kręgosłup i wspiera pracę mięśni posturalnych, dzięki czemu zapewnia optymalną postawę podczas siedzenia. Dlatego, musi ono być idealnie dopasowane do indywidualnych potrzeb rosnącego, małego człowieka. Zatem wybierając krzesło, warto zwrócić uwagę na to, czy istnieje możliwość jego regulacji w następujących obszarach:

Oparcie

Wiecie już co nieco o pozycji, w jakiej powinien znajdować się kręgosłup podczas siedzenia. Taką możliwość daje tylko regulowane i odpowiednio wyprofilowane oparcie, które podpiera kręgosłup w punktach narażonych na największe obciążenia.

krzesełko_stokke_trip_trapp

Siedzisko

To jakiej wielkości jest siedzisko, ma istotny wpływ na przybieraną przez naszą pociechę postawę. Pod uwagę powinniśmy brać zarówno jego głębokość, szerokość, jak i wysokość na jakiej się ono znajduje. Optymalną głębokość siedziska wyznacza długości ud dziecka, szerokość natomiast determinuje jego postura. Powinniśmy mieć możliwość wyregulowania wszystkich parametrów krzesła w taki sposób, by siedzenie na nim pozwalało oprzeć stopy o podłogę oraz zgiąć nogi w stawach kolanowych pod kątem 90 stopni. Przedramiona natomiast powinny opierać się na biurku ze zgięciem w stawie łokciowym pod kątem prostym lub rozwartym.

Kluczowym aspektem podczas dokonywania wyboru powinny być posiadane przez krzesło atesty i certyfikaty. Jest to bardzo istotna kwestia, której nie należy bagatelizować.

krzesełko_dla_ucznia

Jakie krzesełko wybrać?

Często kierując się „zdrowym rozsądkiem” i „pozorną oszczędnością” kupujemy krzesełko na wyrost, mając nadzieję, że posłuży ono dziecku przez lata. Tym, do czego takie krzesło się na pewno przysłuży, są przeciążenia mięśni i stawów kręgosłupa. Biorąc pod uwagę ilość czasu, jaki nasze dziecko spędzi, siedząc na nim, źle dobrane przysporzy więcej szkody niż pożytku. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będziemy musieli zainwestować w zajęcia korekcyjne.

stokke_trip_trapp

Dlatego rozsądnym rozwiązaniem i zarazem dobrą inwestycją jest wybór krzesełka, które „rośnie z naszym dzieckiem”. To wspomniana wcześniej możliwość regulacji poszczególnych elementów sprawia, że na każdym etapie rozwoju naszej pociechy możemy je dopasować do wzrostu i jej potrzeb. Dlatego, analizując wszystkie powyższe aspekty, nie miałam wątpliwości, że przy biurku Antosia stanie krzesełko Stokke Trip Trapp, które oczarowało nas swoją prostotą i funkcjonalnością.

regulowane_krzesełko_stokke_trip_trapp

Najlepszą recenzję, potwierdzającą komfort i wygodę podczas jego użytkowania, wystawia sam zainteresowany, który chętniej zasiada przy swoim naukowym kąciku i za żadne skarby nie chce go odstąpić Kubusiowi ;-).

 

Jestem ciekawa, na co Wy zwracacie uwagę podczas wyboru krzesełka dla Waszego dziecka?

Być może zainteresuje Was również:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


zabawki_edukacyjne_janod

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Mam wrażenie, że dopiero udzieliłam odpowiedzi na szereg pytań, a tu znowu słyszę:

Dlaczego banany nie mają nasion?
Dlaczego dorośli muszą tak dużo pracować? 
Dlaczego moje palce marszczą się podczas kąpieli w wannie?

Od kiedy jestem mamą nieustannie zdumiewają mnie kreatywne możliwości moich pociech ;-) Jestem pod wrażeniem ilości pytań, które potrafią wystrzelić w moim kierunku, niczym amunicja z kałasznikowa. Oj tak, dni spędzone z 2,5 i 6 latkiem na pokładzie zdecydowanie nie należą do cichych i spokojnych.

Jednak za każdym razem, kiedy po raz „enty” słyszę skierowane do mnie pytanie „Dlaczego…?” i kiedy zamiast szczegółowej odpowiedzi mam ochotę zdawkowo odburknąć „bo tak!”, przypominam sobie, że są one nieodłącznym etapem rozwoju każdego malucha i przejawem ciekawości oraz chęci poznania otaczającego je świata.

Wtedy, zamiast zastanawiać się nad tym, jak uciec spod ostrzału pytań, zaczynam kombinować, co zrobić by tę chęć rozwoju i zdobywania nowych informacji, podsycić i zachować jak najdłużej.

Domowe podboje…

Znając możliwości wokalno-foniczne moich szkrabów, zastygam za każdym razem, kiedy w ich pokoju robi się zbyt cicho. Tak było również tym razem, zaniepokojona błogą ciszą, pobiegłam na górę, by sprawdzić, cóż nowego zmajstrowali moi mali kombinatorzy.

To, co zobaczyłam, kiedy ukradkiem zerknąłem do ich pokoju, było zupełnym zaskoczeniem. Nie była to ciastolina Play-Doh sumiennie wtarta w dywan ani zupa z podrobionych biszkoptów degustowana, w każdym zakamarku pokoju, ale dwójka rozczochranych chłopców, pochylających się w skupieniu nad magnetyczną książką. Z zaciekawieniem przeglądali poszczególne elementy i rozmawiali o tym, co i gdzie ułożyć.

magnetibook_janod

Pomyślałam sobie „chwilo trwaj” i pośpiesznie pobiegłam zaparzyć świeżą kawę.

Wtedy też w głowie zaświtało: 

„Może tak będzie coraz częściej? Może to stosowane sposoby wspierania samodzielności i rozwoju moich dzieci, zaczynają przynosić wymierne efekty?”

Bez obaw nie zostawię ich tylko dla siebie, więcej na ten temat przeczytacie nieco niżej.

Wychodząc naprzeciw potrzebom

Nie byłabym sobą, gdybym poparcia dla swoich odczuć i spostrzeżeń nie poszukała w empirycznych badaniach. To, co znalazłam, potwierdziło, że zadowolenie i edukacyjny entuzjazm dziecka maleje wraz z rozpoczęciem nauki szkolnej.

Pojawia się pytanie:

„Czy, a jeśli tak, to co możemy zrobić, by jak najdłużej nasze dzieci czerpały satysfakcję z uczenia się, poznawania świata i zdobywania nowych umiejętności – aby ta ciekawość świata została w nich na całe życie?”

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Bardzo wiele, a nawet większość zależy od naszego podejścia i od tego, co zakrzewimy w nich, zanim dopadnie je brutalny system naszej edukacji.

Jeżeli zaglądacie do mnie, chociaż od czasu do czasu, to wiecie, jak wiele waszej uwagi staram się zwrócić na zachowanie rodzica. To od niego bardzo wiele zależy. Nasze podejście to, jak podchodzimy do uczenia się, w jaki sposób zachęcamy dziecko do rozwoju, ma ogromne znaczenie. Szkopuł w tym, by nauka pozostała ekscytującą zabawą i wyzwaniem, a nie rutynowym obowiązkiem.

W jaki sposób tego dokonać?

Wbrew pozorom, nie jest to tak trudne, jak może się wydawać. Pierwsza zasada, której powinniśmy się trzymać, to „utrzymanie zabawnej formy zdobywania wiedzy” czyli nauka = zabawa.

Aby zauroczyć młody umysł zdobywaniem wiedzy, powinniśmy pozwolić dziecku robić to, co przychodzi mu naturalnie, czyli dobrze się bawić. Jedyne, o co musimy zadbać to, by w zasięgu jego ręki znajdowały się odpowiednie zabawki. Takie, które pozwolą mu eksperymentować na wszystkie możliwe sposoby, bez ograniczeń, usztywnień i długich instrukcji. To te, które sprawią, że będzie ono chętnie i aktywnie uczestniczyło w zabawie, a nie tylko odtwórczo i ślepo podążało za wyznaczoną zasadą.

Specjaliści od rozwoju dzieci twierdzą, że małe dzieci uczą się najlepiej, gdy są w pełni zaangażowane i mają poczuciem kontroli nad tym, czym się zajmują. Dlatego warto poszukiwać gier i zabawek, które dają dzieciom możliwość korzystania z nich według prostych zasad i zgodnie z własnym tempem.

Jeżeli sprawimy, że nauka będzie zabawna, to zdecydowanie nie znudzi się naszym małym eksploratorom.

Na dobry początek

To, na co warto zwrócić uwagę podczas doboru zabawy i zabawek, to forma, w jakiej są przedstawione i ich stopień trudności. Wielozadaniowe zabawki, takie jak klocki, kredki, farby, figurki, wykorzystują i pobudzają instynkt małego odkrywcy. Dlatego, najlepsze zabawki edukacyjne to te, które można wykorzystać na nieskończenie wiele sposobów.

Tu idealnie sprawdzą się proste, a zarazem ciekawe gry opierające się na umiejętności zapamiętywania. Naszym typem jest gra Coccimemo, która rozwija pamięć, ćwiczy koncentrację i spostrzegawczość. Ten rodzaj zabawy poprawia refleks, małą motorykę, koordynację ręka–oko. Dzięki temu, że gry memory nie mają wymagających skupienia zasad, nie trzeba też poznawać instrukcji, są idealną grą dla wszystkich grup wiekowych i na każdą sytuację.

gra_memo_biedronka

Kolejnym świetnym pomysłem na wspieranie rozwoju i dziecięcej ciekawości są różnorodne karty edukacyjne i fiszki. Mudpuppy to sprawdzony sposób na pobudzenie dziecięcego zapału do zdobywania nowej wiedzy czy umiejętności. Nieocenionym atutem tych kart jest ich treść i forma. Są kompaktowe i wielofunkcyjne, co sprawia, że można z nich korzystać nie tylko w domu, ale zabrać je również w podróż czy na spacer z dzieckiem. Podobne zastosowanie ma również seria kart i zabaw edukacyjnych Czu - Czu.

karty_mudpuppy
Literki, angielskie słowa - na szczęście mamy podręczną ściągę ;-)

Gry planszowe, to kolejny must have, każdego dziecięcego pokoju. Dzięki nim nasze pociechy są niemal „skazane” na rozwijanie umiejętności społecznych. Poznają podstawowe zasady komunikacji, doświadczają smaku zwycięstwa, ale uczą się również sztuki przegrywania.

Stosując odpowiednie kryterium podczas wybierania gry, możemy rozwijać różne umiejętności. Tym sposobem maluszki z zapałem bawią się w zgadywanki, a dzieci w wieku przedszkolnym chętniej uczestniczą w grach o charakterze strategicznym, takich jak „Zgadnij kim jestem”. Gra ta z jednej strony jest przykładem świetnej rozrywki dla całej rodziny, z drugiej natomiast rozbudza wyobraźnię, rozwija myślenie strategiczne, spostrzegawczość, koncentrację, umiejętność planowania i komunikację.

zgadnij_kim_jestem_gra

zgadnij_kim_jestem
To rewelacyjna zabawa
zgadnij_kim_jestem_gra_planszowa
Świetny sposób na rodzinne spędzanie czasu

gra_strategiczna_dla_dzieci

Warto pamiętać, że we współczesnym świecie to właśnie umiejętności społeczne stanowią większą wartość, niż „encyklopedyczna” wiedza, zarówno w procesie edukacji, jak i w późniejszej karierze zawodowej.

Rozwijaj bazując na zainteresowaniach dziecka

Badania przeprowadzone przez University of Chicago, którym poddano wyjątkowo utalentowanych sportowców i artystów wykazały, że wspólnym mianownikiem wszystkich, tych osób było posiadanie rodziców, którzy potrafili rozpoznać zainteresowania dziecka i wspierali je w rozwoju tych obszarów.

Nie pozostaje nam nic innego jak skorzystać z tej wiedzy i spróbować przełożyć ją na nasze, domowe poletko. Wiedząc, że najbardziej efektywną metodą uczenia się jest praktyczne doświadczanie: dotykanie, smakowanie, wąchanie, oglądanie - warto wprowadzać aktywności, które prowokują naszą pociechę do wykorzystania jak największej ilości zmysłów.

Dodatkowo warto obserwować swoje pociechy i organizować im zajęcia, które będą zgodne z ich zainteresowaniami. Jeśli maluch uwielbia rośliny, pasjami ogląda książki o tej tematyce, to na pewno zainteresuje go tworzenie przydomowego ogródka. Wystarczy paczka nasion oraz zestaw ogrodniczych przyborów dla dzieci i przepis na rewelacyjną zabawę gotowy. Dzieciaki są tak podekscytowane taką formą spędzania czasu, że nawet nie dostrzegają, kiedy zdobywają podstawową, przyrodniczą wiedzę.

Alternatywą dla małego ogrodnika, może być zabawa w konstruktora, szefa kuchni czy lekarza. Moim małym majsterkowiczom do gustu przypadł zestaw konstruktora marki JANOD. Dzięki któremu rozwijają zdolności manualne, cierpliwość, koncentrację, a także wyobraźnię przestrzenną i umiejętności społeczne.

konstruktor_janod

zestaw_konstruktora_janod
Koncentracja, skupienie i wyobraźnia przestrzenna - tak łatwo można rozwijać je poprzez odpowiednio dobraną zabawę

zestaw_mechanika

zabawka_zręcznościowa

Codzienne przemycanie naukowego bakcyla

Naukowcy z Harvard University odkryli, że swobodny dostęp do książek i edukacyjnych materiałów zwiększa motywację dziecka do rozwoju.

Tym samym, aby zwiększyć naukowy zapał dziecka, warto trzymać książki w zasięgu ręki - przy kuchennym stole, obok łóżka, w koszu obok kanapy czy w samochodzie. I nie tyle chodzi tu o samo przebywanie w otoczeniu książek, co o pozytywny wzorzec, który przekazujemy naszym pociechom. Widok czytającego rodzica staje się normalnością, a książka naturalnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Codzienną rutyną powinno stać się również wspólne czytanie książek i rozmowa o tym, co się w tej opowieści wydarzyło.

Aranżacja przestrzeni

Sprawdzonym sposobem na przemycenie wiedzy do dziecięcej codzienności jest odpowiednie zaaranżowanie jego pokoju. Tu nie trzeba robić wielkich i kosztownych remontów, wystarczy kilka pomysłowych rozwiązań. Jednym z nich może być ścienna mapa świata w formie naklejki z magnesami. Z jednej strony stanowi ona rewelacyjną dekorację, z drugiej natomiast jest edukacyjną zabawką niezabierającą dodatkowej przestrzeni. Dzięki niej niepostrzeżenie przemycamy wiedzę z dziedziny geografii czy przyrody.

mapa_ścienna_z_magnesami
Kto tym razem, jako pierwszy znajdzie dom dla zwierzaka?

mapa_ścienna_magnetistick

mapa_ścienna_janod

Kolejnym ciekawym pomysłem na urozmaicenie pokoju dziecka jest postawienie w nim stojącej tablicy. Tablica w wersji 3 w 1 daje zarówno możliwość pisania kredą, mazakami, jak i zabawy z wykorzystaniem papieru i magnesów. Rozwija wyobraźnię, zdolności manualne i artystyczne dziecka, pomaga również w nauce pisania i liczenia.

Skoro już o magnesach mowa, to właśnie magnetyczne puzzle i układanki, są kolejnym elementem, którego nie powinno zabraknąć w pokoju naszych pociech.

ksiazka_magnetyczna_janod
Pojęcie "czasu" nie stanowi żadnego problemu

Dzięki estetycznemu wykonaniu, ciekawym treściom i różnorodności bezproblemowo kradną serca każdego dziecka. Zakres trudności i tematykę książeczek Magnetibook można dostosować do wieku i zainteresowań pociechy. Pozwalają one w łatwy i przystępny sposób rozwijać umiejętności posługiwania się czasem, kalendarzem, znajomości alfabetu, gatunków zwierząt czy zawodów.

Dla starszaków natomiast świetnym sposobem na zgłębianie wiedzy anatomicznej, o ludzkim ciele jest magnetyczna układanka Ciało Człowieka. Od tego momentu części ciała, poszczególne organy, kości i mięśnie nie będą stanowiły żadnej tajemnicy.

zabawki_edukacyjne_janod1
A to tak wyglądamy w środku? Wow...

układanka_magnetyczna_ciało_czowieka

nauka_przez_zabawe

układanka_ciało_czowieka

Podziel się swoją pasją

Zawsze będę powtarzała, że rozmowa to klucz otwierający każde drzwi. Dlatego powinniśmy jak najczęściej rozmawiać ze swoim dzieckiem o swoich zainteresowaniach, o rzeczach, których się nauczyliśmy bądź o których ostatnio przeczytaliśmy. Niezależnie od tego, czy tematem wiodącym jest sport, nauka, sztuka, a może gotowanie, warto o tym mówić.

Dlaczego? Ponieważ to najprostszy sposób na pokazanie siebie w innym świetle, jako człowieka z pasją, różnorodnymi zainteresowaniami i pasjami. Dzieci wyczują naszą fascynację i pozytywne nastawienie, nawet jeśli nie będą w stanie, w pełni zrozumieć poruszanego zagadnienia. W ten prosty sposób wysyłamy im wiadomość, że nauka jest nieodłączną częścią naszego życia, że to sposób na poszukiwanie spełnienia, na czerpanie satysfakcji i dotyczy to każdego, niezależnie od wieku, w jakim jesteśmy.

Wycofaj się w odpowiednim momencie

Wynik badań wskazują, że najwytrwalsze i najbardziej zmotywowane do działania dzieci to te, których rodzice pozostawiali im wolną rękę podczas zabawy i realizacji zadań.

Dlatego, tak ważne jest byśmy potrafili w odpowiednim momencie się wycofać i pozwolić dziecku na dokończenie budowli z kloców na swój własny sposób. Bez kontrolowania, oceniania, informowania, że robi coś niezgodnie z instrukcją i przede wszystkim bez wyręczania.

Zamiast tego pozwólmy naszym pociechom samodzielnie wymyślać sposoby na dokończenie budowli, jednocześnie okazując entuzjazm i wparcie.

Dzięki samodzielnemu pokonywaniu wyzwań - niezależnie od tego, czy dotyczy ono układanki, czy zadania matematycznego – nasze dziecko zyskuje poczucie kompetencji, coś, co sprawia, że chętniej sięgają po kolejne doświadczenia. Bo czy nie przyjemnie jest czuć, że jest się w czymś dobrym? To właśnie ten „edukacyjny bakcyl”, który chcemy zakorzenić w naszych pociechach.

Jestem ciekawa, jakie są Wasze sposoby na rozwijanie dziecięcej ciekawości i zamiłowania do nauki?

Być może zainteresuje Was również: