pierwsze_dni_w_przedszkolu

Nie zostawiaj mnie mamo! Czyli jak pomóc dziecku zmierzyć się z lękiem separacyjnym

Małe rączki oplatające szyję, łzy wielkości grochu spływające po policzkach i ten lament rozdzierający serce, z którego wybrzmiewa: 

„Nie zostawiaj mnie mamo…!”

To bardzo trudny etap zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. W takich chwilach wyobrażamy sobie moment, w którym spokojnym krokiem i z uśmiechem na twarzy odprowadzamy nasze dziecko do przedszkola czy oddajemy pod opiekę niani.

Tak będzie, jednak zanim to nastąpi, musi upłynąć trochę czasu.

Mam nadzieję, że wiecie o tym, że trudności związane z lękiem separacyjnym są normalną reakcją malucha, którego łączy bezpieczny sposób przywiązania do rodzica.

Absolutnie, nie jest to wyraz jego nieprzystosowania, czy „złego wychowania” (nie znoszę tego określenia). Wręcz przeciwnie, protestując, dziecko wyraża swoje obawy, a nawet lęk przed rozłąką z mamą lub tatą, którą postrzega jako zamach zagrażający życiu. Jego reakcja jest instynktowną walką o bezpieczeństwo i przetrwanie.

Z czasem pociecha nauczy się, że nasze odejście jest tylko chwilowe i że po kilku godzinach spędzonych w przedszkolu, razem wracamy do domu.

Jednak na początku swojej przedszkolnej drogi, nie jest w stanie tego zrozumieć, musi sama się o tym przekonać.

W obliczu nowych doświadczeń

Każdy z nas lepiej i pewniej czuje się w towarzystwie osób, które dobrze zna i którym ufa. Ta sama zasada dotyczy dzieci – czują się bezpiecznie i komfortowo przebywając z osobami, do których są przywiązane. Dotychczas byli to rodzice, starsze rodzeństwo, dziadkowie czy ciocie i wujkowie. A teraz ma to się gwałtownie zmienić?

Pojawienie się nowej osoby w życiu dziecka jest szalenie trudnym momentem. Często emocje i instynktowne reakcje biorą górę nad racjonalnym myśleniem, dlatego naszą rolą jest zrobić wszystko, by złagodzić przebieg tego etapu.

Dopiero gdy maluch zaufa swojemu nowemu opiekunowi, gdy zbuduje z nim więź, przekona się, że może na nim polegać i że jest on w stanie zaspokoić jego potrzeby – wtedy poczuje się całkowicie bezpieczny.

Tym samym, chcąc pomóc swojemu maluszkowi w łatwiejszej asymilacji do nowego etapu w życiu, musimy znaleźć sposoby, na ułatwienie budowania więzi z opiekunem.

Poniżej podrzucam 11 wskazówek, które złagodzą i ułatwią przejście przez lęk separacyjny:

1. Pomóż maluchowi w budowaniu więzi z opiekunem

Dla dziecka to całkowicie nowa sytuacja stanąć sam, na sam z nieznaną osobą. Przyzwyczajanie się i budowanie poczucia bezpieczeństwa w obecności nowej osoby jest bardzo trudne, szczególnie gdy jest się maluszkiem, któremu towarzyszą silne emocje związane z rozłąką i poczuciem zagrożenia.

Jedną z rzeczy, którą możemy zrobić, by pomóc naszemu szkrabowi, jest podtrzymanie kontaktu i zbudowanie pozytywnych relacji z jego opiekunem. Obserwowanie przyjaznych gestów i miłych rozmów, sprzyja przełamywaniu lodów.

„Przecież skoro mama lubi Panią Anię, to może i ja ją polubię?”

relacje_z_nauczycielem

Zapewne malec wciąż będzie protestował przeciwko naszemu odejściu, ale osoba, pod której opieką go zostawiamy, powinna być w stanie ukoić jego płacz. Protest nie powinien trwać długo i im większa więź między nimi, tym będzie krótszy.

W jaki jeszcze sposób możemy ułatwić powstawanie tej nowej relacji?

Tu naprzeciw wychodzą nam przedszkolne dni asymilacyjne, dzięki którym w naszej obecności, malec może zbierać dobre doświadczenia i budować pozytywne skojarzenia ze swoim opiekunem.

Nie od dziś wiadomo, że to, z czym mamy częstszy kontakt, co częściej widzimy czy słyszymy, bardziej się nam podoba, wydaje się nam bardziej przyjazne.

Tak jest na przykład z muzyką. Czy nie łapiecie się na tym, że z każdym kolejnym odtworzeniem utwór podoba Wam się coraz bardziej?

No właśnie, skoro włada nami taka reguła, to dlaczego nie wykorzystać jej, w przypadku budowania relacji?

To, co musimy zrobić, to zadbać, by postać „Pani Ani” pojawiała się w naszej codzienności jak najczęściej.

Jak tego dokonać?

Możecie wydrukować zdjęcie wychowawczyni i powiesić je np. na lodówce, przeglądać razem z malcem galerię z przedszkola i wypatrywać ulubioną Panią. Warto również często, serdecznie i z entuzjazmem o niej wspominać, tak by dziecko wyczuwało sympatię, którą ją darzymy np. „Pani Ania byłaby dumna, widząc jak sama myjesz rączki”.

2. Zacznij od krótkich separacji

Dobrze gdybyśmy pierwsze rozłąki planowali podczas najlepszych części dnia (po drzemce czy po posiłkach), kiedy dzieci są wypoczęte, najedzone i skore do zabawy. Gdy już upłynie okres asymilacji i maluszek poczuje się trochę pewniej w nowej sytuacji, możemy przejść do krótkich rozłąk. Wielu rodziców chwali metodę małych kroków, ja również jestem jej zwolenniczką. Warto zacząć od pożegnania, odejścia, a następnie powrotu, gdy tylko przestanie płakać.

Jeśli zaczniemy od krótkich nieobecności, maluch szybciej się nauczy, że nasza nieobecność jest tymczasowa i że zawsze do niego wrócimy. W ten sposób stopniowo przyzwyczajamy go do separacji, każdorazowo wydłużając swoją nieobecność.

Teraz trudna część – powinniśmy starać się nie wracać, póki malec płacze. Wszystko po to, by nie utrwalić w nim przekonania, że płacz jest strategią na sprowadzenie rodzica. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, jeżeli słyszycie, że dziecko zanosi się płacząc przez 15 minut – to nie ma mocnych, by to wytrzymać – sama poszłabym po szkraba, by przytulić i ukoić żal.

3. Opracuj rutynową procedurę

Dzieci czują się bezpiecznie i znacznie pewniej, gdy podczas ich codziennych aktywności pojawia się powtarzalność i przewidywalność.

Dlatego, również o ten element warto zadbać szczególnie teraz, kiedy pojawia się tyle zmian.

Tu macie pełną dowolność. Przed rozstaniem możecie na przykład opowiedzieć krótką historyjkę bądź przypomnieć co będziecie robić po powrocie do domu. Następnie mocno przytulacie pociechę i mówicie, jak bardzo jest dla Was ważna, przekazując ją opiekunce przypominacie: „Bardzo Cię Kocham! Życzę Wam cudownego dnia. Przyjadę po Ciebie po obiadku.” Deklarując moment odebrania malucha, warto posługiwać się charakterystycznymi wydarzeniami występującymi w ciągu dnia jak: spacer, zabawa na placu, zajęcia z rytmiki czy drzemka. Rzucone odruchowo „Przyjadę po Ciebie o 15, nic konkretnego dla dziecka nie znaczy.

Gdy opracujecie własną pożegnalną tradycję, trzymajcie się jej codzienne. Pomoże to maluchowi poczuć się pewniej, zdobędzie, choć namiastkę przewidywalności.

4.Daj coś miłego na pocieszenie

Ukochana maskotka, pieluszka, czy chociaż fragment kocyka (tak fragment ;-) możecie odciąć kawałek, który maluszek zawsze będzie miła przy sobie). Dzięki takiemu talizmanowi, za każdym razem, kiedy nasza pociecha poczuje się niepewnie, zatęskni czy zrobi jej się smutno, będzie mogła sięgnąć po małe pocieszenie.

maskotka_do_przedszkola

5.Pomóż maluchowi zrozumieć, co się dzieje

Być może umiejętności komunikacyjne Twojej pociechy są jeszcze niewystarczające, by w pełni wyrazić, co czuje i myśli, ale na pewno rozumie więcej niż się spodziewamy. Dlatego właśnie rozmowa i opowiadanie krok po kroku o tym, co danego dnia się wydarzy, pomoże mu poczuć się pewniej.

"Najpierw opowiem Ci historyjkę o kolejnej przygodzie Zygzaka. Potem znajdziemy Panią Anię, a ona cię przywita. Następnie powiem Ci, jak bardzo Cię kocham i pójdę do pracy, będę machała na pożegnanie, a Ty razem z Panią Anią pomachacie mi z okna. Wtedy przyjdzie kolej na taniec przy wesołych piosenkach, a następnie będzie przekąska. Po niej pójdziesz na plac zabaw, pobawisz się masą solną, przyjdzie czas na drzemkę, a ja przyjdę po Ciebie zaraz po obiedzie. Pamiętaj, że Mamusia zawsze wraca.”

6. Nie poddawaj się pokusie wymykania się

Wymykanie się i ukrywanie w dłuższej perspektywie sprawia, że lęk separacyjny dziecka pogłębia się. Spotkałam się z sytuacją, kiedy mama powiedziała synkowi, że wychodzi na chwile do toalety. Dziecko cały dzień spędziło pod drzwiami WC, wytrwale czekając aż mama wyjdzie – przecież powiedziała, że tam będzie…

Dlatego, kiedy rozstanie jest trudne i maluszek płacze, spróbujcie spokojnie powiedzieć:

"Wiem, że nie chcesz, żebym odeszła, jednak muszę iść do pracy i wrócę zaraz po obiedzie. Pomacham do Ciebie z dworu, a Pani Ania zabierze Cię do okna, żebyś mogła mi pomachać.”

Potem nie pozostaje nam nic innego, jak wykonać to, co zapowiedzieliśmy i wyjść z sali. Mimo piętrzących się w nas emocji i nieodpartej pokusy powrotu i zabrania ze sobą płaczącej pociechy – konsekwentnie wychodzimy z przedszkola.

Może minąć nawet kilka tygodni, zanim maluszek zacznie odwzajemniać pożegnanie i pomacha do nas. Jednak my odchodząc, niezmiennie, każdego dnia żegnamy się tak samo.

Zazwyczaj namawiam Was do okazywania i wyrażania emocji. Tym razem jest inaczej. W tej sytuacji, ukrywając swoje rozterki i cierpienie pomagamy maluszkowi przetrwać ten trudny czas.

7. Przedyskutuj z opiekunem, co może zrobić, aby pocieszyć i zaciekawić malucha

W tej sytuacji ważne jest, aby nasza pociecha poczuła się pocieszona i zrozumiana przez opiekuna. No cóż, to szalenie trudne i tak naprawdę nie wiem, czy jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda uspakajanie naszego szkraba. Czy odbywa się ono z okazaniem empatii, czy polega raczej na uciszaniu i odwracaniu uwagi od emocji. Rozproszenie ma działanie tymczasowe i sprzyja tłumieniu emocji, które prędzej czy później muszą znaleźć gdzieś ujście. Jeżeli opiekun okazuje dziecku zrozumienie i empatię, to dużo szybciej zdobywa jego zaufanie i jest w stanie sprawić, że maluszek poczuje się bezpiecznie.

Z drugiej jednak strony musimy mieć świadomość, że w przedszkolu prócz naszego brzdąca jest jeszcze gromadka dzieci, które również potrzebują opieki. Dlatego właśnie, większość emocjonalnego wparcia i przetwarzania będzie spoczywała na naszych barkach i miało miejsce podczas wieczornych pogaduszek czy wspólnie spędzanego czasu.

8. Nie spóźnij się

Dane słowo jest świętością. Jeżeli nasza pociecha skończy jeść obiad, a nas jeszcze nie będzie, pomimo wcześniejszej obietnicy, to znaczy, że „daliśmy ciała”, sami przysporzyliśmy kolejne utrudnienie. Bo jakie znaczenie będą miały wszystkie powyższe starania? Pal licho te podpunkty, ważniejsze jest zaufanie, które właśnie nadwyrężyliśmy.

Możecie myśleć 

„Bez przesady, to tylko drobne spóźnienie”

Dla nas to tylko drobne spóźnienie. Natomiast dla naszego malucha, który mierzy się ze swoimi najsilniejszymi lękami, to kwestia poczucia bezpieczeństwa – nasze słowo jest podstawą dla więzi z naszym dzieckiem.

9. Pomóż swojemu dziecku przekonać się, że ważne dla niego osoby wracają

Dla nas to rzecz oczywista, że to, co schowamy, nie znika na zawsze, że może się ponownie pojawić. Dla dziecka utrata czegoś z zasięgu wzroku jest równoznaczna z bezpowrotną utratą. Rewelacyjnym sposobem na pokazanie malcowi tej zależności są różnorodne gry typu „A kuku” czy chowanie i szukanie ulubionych przedmiotów.

Warto również czytać książki poruszające temat przedszkolnych przygód, takie jak:

  • „Zuzia idzie do przedszkola” - Schneider Liane; wyd. Media Rodzina
  • „Tupcio Chrupcio. Przedszkolak na medal” - Eliza Piotrowska; wyd. Wilga
  • „Misia Marysia i wesoły dzień w przedszkolu” - Nadia Berkane; wyd. Debit
  • „Basia i przedszkole” - Zofia Stanecka; wyd. Egmont
  • „Ja nie chcę do przedszkola” Blake Stephanie; wyd. Dwie Siostry
  • „W przedszkolu” Wandrey Guido; wyd. Czarna Owieczka

10. Stwórz album "Wiele osób mnie kocha"

Warto przygotować wyjątkowy album, który będzie zawierał zdjęcia osób, które nasza pociecha darzy zaufaniem i miłością (rodzice, dziadkowie, ciocie i wujowie, kuzyni i przyjaciele). Znajdzie się tam również miejsce dla „Pani Ani”. Często przeglądajcie ten album, wspominając różne miłe zdarzenia związane z poszczególnymi osobami. Fajnym pomysłem jest pokazanie albumu „Pani Ani”, by mogła go przeglądać wspólnie z naszą pociechą.

11. Daj swojemu dziecku maksymalną ilość miłości i uwagi

Po ciężkim dniu w pracy i jeszcze cięższym poranku z przedszkolakiem w roli głównej zapewne jedyne o czym marzysz jest gorąca kąpiel i filiżanka herbaty… Mimo wszystko to jest właśnie ten czas, kiedy Twój maluch Cię potrzebuje. W tym trudnym dla niego momencie, po powrocie do domu, może być bardziej rozdrażniony, marudny, wymagający i przyklejony do Ciebie. To zupełnie normalne zachowanie, biorąc pod uwagę ogrom stresu, z którym się zmaga – potrzebuje Twojej obecności.

Najlepsze co możesz zrobić, to przygotuj najprostszą kolację i spędzaj jak najwięcej czasu ze swoją pociechą. Rewelacyjnym sposobem na rozładowanie napięcia są wszystkie gry, które wywołują salwy śmiechu. Przed snem natomiast konieczna jest ulubiona książka i porcja porządnych przytulasów.

Warto byście zaproponowane wskazówki potraktowali, jako podpowiedź, inspirację do działania. Oczywistym jest, że inaczej je wykorzystacie dla 2,5 letniego maluszka i inaczej dla 4 latka. Tu podpowiedzią niech będzie Wasza intuicja.

Koniec końców maluszek przezwycięży swój lęk separacyjny. A ja mam nadzieję, że tych jedenaście wskazówek sprawi, że ten trudny czas będzie krótszy i łatwiejszy dla Was obojga.

Ściskam,
Karola

Być może zainteresuje Was również:


jak_wybrać_krzesełko_do_biurka_dla_dziecka

Dlaczego wybór odpowiedniego krzesełka do biurka dla dziecka jest tak ważny?

Dzieci uwielbiają ruch i wszystko, co się z nim wiąże. Bieganie, skakanie, wspinanie się, to naturalna dla nich forma spędzania czasu. Zamiłowanie do aktywności nie wynika tylko z dziecięcego temperamentu, jest również przejawem instynktownej dbałości o swój komfort i zdrowie.

Nasz organizm nie jest przystosowany do ciągłego siedzenia, potrzebujemy aktywności fizycznej, dla zachowania formy i dobrego samopoczucia.

Od siedzącego trybu życia nie sposób jednak uciec. Rok szkolny zbliża się nieubłaganie, a to oznacza, że dzieci i młodzież sporą część dnia będą spędzać przy swoich biurkach.

Teraz powinniście zapytać:

„Sporą, to znaczy jaką”?

Badania pokazują, że dzieci w pozycji siedzącej spędzają codziennie około 3-4 godzin, młodzież natomiast aż 6-7. 76% dzieci i młodzieży spędza gros swego czas siedząc, poświęcając się zarówno nauce, jak i rozrywce (np. oglądaniu telewizji czy korzystaniu z komputera).

krzesełko_stokke

Rozpoczęcie edukacji to przełomowy moment w życiu każdego dziecka i nie mam tu na myśli, tylko kwestii związanych ze sferą psychologiczną czy poznawczą, a również anatomiczną. Gwałtownie zmienia się styl życia naszej pociechy i nagle większość czasu dziecko zaczyna spędzać w niefizjologicznej, bo siedzącej pozycji. Konsekwencją przybierania nieodpowiedniej postawy podczas siedzenia mogą być wady i schorzenia kręgosłupa, różnorodne zwyrodnienia i bóle.

Dlatego, tak szalenie ważna jest dbałość o prawidłową postawę podczas siedzenia, którą dodatkowo może wspomóc odpowiednio dobrane krzesełko.

Prawidłowa pozycja siedzenia przy biurku

Podczas wybierania krzesełka powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy umożliwia ono, a nawet czy wspomaga przybieranie odpowiedniej postawy podczas siedzenia. Warto rozpatrywać, tę kwestię pod kątem tych kilku aspektów:

  • Pierwszym z nich są pośladki dziecka, a dokładniej to, czy podczas siedzenia cała pupa dziecka znajduje się na krześle. W fizjoterapii mówimy o zachowaniu trzech punktów podparcia dla pośladków: na kościach kulszowych oraz na kości ogonowej.
  • Drugi element stanowią stopy i przedramiona z łokciami włącznie, które w całości powinny być podparte. Stopy na podłożu, a przedramiona na blacie biurka.
  • Kręgosłup to trzeci z analizowanych aspektów. Plecy w odcinku lędźwiowym, piersiowym powinny być proste, z uwzględnieniem fizjologicznych krzywizn, bez zbędnego wychylania się w którąkolwiek ze stron.

krzesełko_do_biurka

Tak przybrana pozycja siedząca sprawia, że ciężar opiera się również na stopach, dzięki czemu odciążamy kręgosłup.

 Na co zwrócić uwagę podczas wyboru krzesełka?

Powyższe wskazówki podpowiadają, że dobre krzesełko, to takie, które odciąża kręgosłup i wspiera pracę mięśni posturalnych, dzięki czemu zapewnia optymalną postawę podczas siedzenia. Dlatego, musi ono być idealnie dopasowane do indywidualnych potrzeb rosnącego, małego człowieka. Zatem wybierając krzesło, warto zwrócić uwagę na to, czy istnieje możliwość jego regulacji w następujących obszarach:

Oparcie

Wiecie już co nieco o pozycji, w jakiej powinien znajdować się kręgosłup podczas siedzenia. Taką możliwość daje tylko regulowane i odpowiednio wyprofilowane oparcie, które podpiera kręgosłup w punktach narażonych na największe obciążenia.

krzesełko_stokke_trip_trapp

Siedzisko

To jakiej wielkości jest siedzisko, ma istotny wpływ na przybieraną przez naszą pociechę postawę. Pod uwagę powinniśmy brać zarówno jego głębokość, szerokość, jak i wysokość na jakiej się ono znajduje. Optymalną głębokość siedziska wyznacza długości ud dziecka, szerokość natomiast determinuje jego postura. Powinniśmy mieć możliwość wyregulowania wszystkich parametrów krzesła w taki sposób, by siedzenie na nim pozwalało oprzeć stopy o podłogę oraz zgiąć nogi w stawach kolanowych pod kątem 90 stopni. Przedramiona natomiast powinny opierać się na biurku ze zgięciem w stawie łokciowym pod kątem prostym lub rozwartym.

Kluczowym aspektem podczas dokonywania wyboru powinny być posiadane przez krzesło atesty i certyfikaty. Jest to bardzo istotna kwestia, której nie należy bagatelizować.

krzesełko_dla_ucznia

Jakie krzesełko wybrać?

Często kierując się „zdrowym rozsądkiem” i „pozorną oszczędnością” kupujemy krzesełko na wyrost, mając nadzieję, że posłuży ono dziecku przez lata. Tym, do czego takie krzesło się na pewno przysłuży, są przeciążenia mięśni i stawów kręgosłupa. Biorąc pod uwagę ilość czasu, jaki nasze dziecko spędzi, siedząc na nim, źle dobrane przysporzy więcej szkody niż pożytku. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będziemy musieli zainwestować w zajęcia korekcyjne.

stokke_trip_trapp

Dlatego rozsądnym rozwiązaniem i zarazem dobrą inwestycją jest wybór krzesełka, które „rośnie z naszym dzieckiem”. To wspomniana wcześniej możliwość regulacji poszczególnych elementów sprawia, że na każdym etapie rozwoju naszej pociechy możemy je dopasować do wzrostu i jej potrzeb. Dlatego, analizując wszystkie powyższe aspekty, nie miałam wątpliwości, że przy biurku Antosia stanie krzesełko Stokke Trip Trapp, które oczarowało nas swoją prostotą i funkcjonalnością.

regulowane_krzesełko_stokke_trip_trapp

Najlepszą recenzję, potwierdzającą komfort i wygodę podczas jego użytkowania, wystawia sam zainteresowany, który chętniej zasiada przy swoim naukowym kąciku i za żadne skarby nie chce go odstąpić Kubusiowi ;-).

 

Jestem ciekawa, na co Wy zwracacie uwagę podczas wyboru krzesełka dla Waszego dziecka?

Być może zainteresuje Was również:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


zabawki_edukacyjne_janod

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Mam wrażenie, że dopiero udzieliłam odpowiedzi na szereg pytań, a tu znowu słyszę:

Dlaczego banany nie mają nasion?
Dlaczego dorośli muszą tak dużo pracować? 
Dlaczego moje palce marszczą się podczas kąpieli w wannie?

Od kiedy jestem mamą nieustannie zdumiewają mnie kreatywne możliwości moich pociech ;-) Jestem pod wrażeniem ilości pytań, które potrafią wystrzelić w moim kierunku, niczym amunicja z kałasznikowa. Oj tak, dni spędzone z 2,5 i 6 latkiem na pokładzie zdecydowanie nie należą do cichych i spokojnych.

Jednak za każdym razem, kiedy po raz „enty” słyszę skierowane do mnie pytanie „Dlaczego…?” i kiedy zamiast szczegółowej odpowiedzi mam ochotę zdawkowo odburknąć „bo tak!”, przypominam sobie, że są one nieodłącznym etapem rozwoju każdego malucha i przejawem ciekawości oraz chęci poznania otaczającego je świata.

Wtedy, zamiast zastanawiać się nad tym, jak uciec spod ostrzału pytań, zaczynam kombinować, co zrobić by tę chęć rozwoju i zdobywania nowych informacji, podsycić i zachować jak najdłużej.

Domowe podboje…

Znając możliwości wokalno-foniczne moich szkrabów, zastygam za każdym razem, kiedy w ich pokoju robi się zbyt cicho. Tak było również tym razem, zaniepokojona błogą ciszą, pobiegłam na górę, by sprawdzić, cóż nowego zmajstrowali moi mali kombinatorzy.

To, co zobaczyłam, kiedy ukradkiem zerknąłem do ich pokoju, było zupełnym zaskoczeniem. Nie była to ciastolina Play-Doh sumiennie wtarta w dywan ani zupa z podrobionych biszkoptów degustowana, w każdym zakamarku pokoju, ale dwójka rozczochranych chłopców, pochylających się w skupieniu nad magnetyczną książką. Z zaciekawieniem przeglądali poszczególne elementy i rozmawiali o tym, co i gdzie ułożyć.

magnetibook_janod

Pomyślałam sobie „chwilo trwaj” i pośpiesznie pobiegłam zaparzyć świeżą kawę.

Wtedy też w głowie zaświtało: 

„Może tak będzie coraz częściej? Może to stosowane sposoby wspierania samodzielności i rozwoju moich dzieci, zaczynają przynosić wymierne efekty?”

Bez obaw nie zostawię ich tylko dla siebie, więcej na ten temat przeczytacie nieco niżej.

Wychodząc naprzeciw potrzebom

Nie byłabym sobą, gdybym poparcia dla swoich odczuć i spostrzeżeń nie poszukała w empirycznych badaniach. To, co znalazłam, potwierdziło, że zadowolenie i edukacyjny entuzjazm dziecka maleje wraz z rozpoczęciem nauki szkolnej.

Pojawia się pytanie:

„Czy, a jeśli tak, to co możemy zrobić, by jak najdłużej nasze dzieci czerpały satysfakcję z uczenia się, poznawania świata i zdobywania nowych umiejętności – aby ta ciekawość świata została w nich na całe życie?”

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Bardzo wiele, a nawet większość zależy od naszego podejścia i od tego, co zakrzewimy w nich, zanim dopadnie je brutalny system naszej edukacji.

Jeżeli zaglądacie do mnie, chociaż od czasu do czasu, to wiecie, jak wiele waszej uwagi staram się zwrócić na zachowanie rodzica. To od niego bardzo wiele zależy. Nasze podejście to, jak podchodzimy do uczenia się, w jaki sposób zachęcamy dziecko do rozwoju, ma ogromne znaczenie. Szkopuł w tym, by nauka pozostała ekscytującą zabawą i wyzwaniem, a nie rutynowym obowiązkiem.

W jaki sposób tego dokonać?

Wbrew pozorom, nie jest to tak trudne, jak może się wydawać. Pierwsza zasada, której powinniśmy się trzymać, to „utrzymanie zabawnej formy zdobywania wiedzy” czyli nauka = zabawa.

Aby zauroczyć młody umysł zdobywaniem wiedzy, powinniśmy pozwolić dziecku robić to, co przychodzi mu naturalnie, czyli dobrze się bawić. Jedyne, o co musimy zadbać to, by w zasięgu jego ręki znajdowały się odpowiednie zabawki. Takie, które pozwolą mu eksperymentować na wszystkie możliwe sposoby, bez ograniczeń, usztywnień i długich instrukcji. To te, które sprawią, że będzie ono chętnie i aktywnie uczestniczyło w zabawie, a nie tylko odtwórczo i ślepo podążało za wyznaczoną zasadą.

Specjaliści od rozwoju dzieci twierdzą, że małe dzieci uczą się najlepiej, gdy są w pełni zaangażowane i mają poczuciem kontroli nad tym, czym się zajmują. Dlatego warto poszukiwać gier i zabawek, które dają dzieciom możliwość korzystania z nich według prostych zasad i zgodnie z własnym tempem.

Jeżeli sprawimy, że nauka będzie zabawna, to zdecydowanie nie znudzi się naszym małym eksploratorom.

Na dobry początek

To, na co warto zwrócić uwagę podczas doboru zabawy i zabawek, to forma, w jakiej są przedstawione i ich stopień trudności. Wielozadaniowe zabawki, takie jak klocki, kredki, farby, figurki, wykorzystują i pobudzają instynkt małego odkrywcy. Dlatego, najlepsze zabawki edukacyjne to te, które można wykorzystać na nieskończenie wiele sposobów.

Tu idealnie sprawdzą się proste, a zarazem ciekawe gry opierające się na umiejętności zapamiętywania. Naszym typem jest gra Coccimemo, która rozwija pamięć, ćwiczy koncentrację i spostrzegawczość. Ten rodzaj zabawy poprawia refleks, małą motorykę, koordynację ręka–oko. Dzięki temu, że gry memory nie mają wymagających skupienia zasad, nie trzeba też poznawać instrukcji, są idealną grą dla wszystkich grup wiekowych i na każdą sytuację.

gra_memo_biedronka

Kolejnym świetnym pomysłem na wspieranie rozwoju i dziecięcej ciekawości są różnorodne karty edukacyjne i fiszki. Mudpuppy to sprawdzony sposób na pobudzenie dziecięcego zapału do zdobywania nowej wiedzy czy umiejętności. Nieocenionym atutem tych kart jest ich treść i forma. Są kompaktowe i wielofunkcyjne, co sprawia, że można z nich korzystać nie tylko w domu, ale zabrać je również w podróż czy na spacer z dzieckiem. Podobne zastosowanie ma również seria kart i zabaw edukacyjnych Czu - Czu.

karty_mudpuppy
Literki, angielskie słowa - na szczęście mamy podręczną ściągę ;-)

Gry planszowe, to kolejny must have, każdego dziecięcego pokoju. Dzięki nim nasze pociechy są niemal „skazane” na rozwijanie umiejętności społecznych. Poznają podstawowe zasady komunikacji, doświadczają smaku zwycięstwa, ale uczą się również sztuki przegrywania.

Stosując odpowiednie kryterium podczas wybierania gry, możemy rozwijać różne umiejętności. Tym sposobem maluszki z zapałem bawią się w zgadywanki, a dzieci w wieku przedszkolnym chętniej uczestniczą w grach o charakterze strategicznym, takich jak „Zgadnij kim jestem”. Gra ta z jednej strony jest przykładem świetnej rozrywki dla całej rodziny, z drugiej natomiast rozbudza wyobraźnię, rozwija myślenie strategiczne, spostrzegawczość, koncentrację, umiejętność planowania i komunikację.

zgadnij_kim_jestem_gra

zgadnij_kim_jestem
To rewelacyjna zabawa
zgadnij_kim_jestem_gra_planszowa
Świetny sposób na rodzinne spędzanie czasu

gra_strategiczna_dla_dzieci

Warto pamiętać, że we współczesnym świecie to właśnie umiejętności społeczne stanowią większą wartość, niż „encyklopedyczna” wiedza, zarówno w procesie edukacji, jak i w późniejszej karierze zawodowej.

Rozwijaj bazując na zainteresowaniach dziecka

Badania przeprowadzone przez University of Chicago, którym poddano wyjątkowo utalentowanych sportowców i artystów wykazały, że wspólnym mianownikiem wszystkich, tych osób było posiadanie rodziców, którzy potrafili rozpoznać zainteresowania dziecka i wspierali je w rozwoju tych obszarów.

Nie pozostaje nam nic innego jak skorzystać z tej wiedzy i spróbować przełożyć ją na nasze, domowe poletko. Wiedząc, że najbardziej efektywną metodą uczenia się jest praktyczne doświadczanie: dotykanie, smakowanie, wąchanie, oglądanie - warto wprowadzać aktywności, które prowokują naszą pociechę do wykorzystania jak największej ilości zmysłów.

Dodatkowo warto obserwować swoje pociechy i organizować im zajęcia, które będą zgodne z ich zainteresowaniami. Jeśli maluch uwielbia rośliny, pasjami ogląda książki o tej tematyce, to na pewno zainteresuje go tworzenie przydomowego ogródka. Wystarczy paczka nasion oraz zestaw ogrodniczych przyborów dla dzieci i przepis na rewelacyjną zabawę gotowy. Dzieciaki są tak podekscytowane taką formą spędzania czasu, że nawet nie dostrzegają, kiedy zdobywają podstawową, przyrodniczą wiedzę.

Alternatywą dla małego ogrodnika, może być zabawa w konstruktora, szefa kuchni czy lekarza. Moim małym majsterkowiczom do gustu przypadł zestaw konstruktora marki JANOD. Dzięki któremu rozwijają zdolności manualne, cierpliwość, koncentrację, a także wyobraźnię przestrzenną i umiejętności społeczne.

konstruktor_janod

zestaw_konstruktora_janod
Koncentracja, skupienie i wyobraźnia przestrzenna - tak łatwo można rozwijać je poprzez odpowiednio dobraną zabawę

zestaw_mechanika

zabawka_zręcznościowa

Codzienne przemycanie naukowego bakcyla

Naukowcy z Harvard University odkryli, że swobodny dostęp do książek i edukacyjnych materiałów zwiększa motywację dziecka do rozwoju.

Tym samym, aby zwiększyć naukowy zapał dziecka, warto trzymać książki w zasięgu ręki - przy kuchennym stole, obok łóżka, w koszu obok kanapy czy w samochodzie. I nie tyle chodzi tu o samo przebywanie w otoczeniu książek, co o pozytywny wzorzec, który przekazujemy naszym pociechom. Widok czytającego rodzica staje się normalnością, a książka naturalnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Codzienną rutyną powinno stać się również wspólne czytanie książek i rozmowa o tym, co się w tej opowieści wydarzyło.

Aranżacja przestrzeni

Sprawdzonym sposobem na przemycenie wiedzy do dziecięcej codzienności jest odpowiednie zaaranżowanie jego pokoju. Tu nie trzeba robić wielkich i kosztownych remontów, wystarczy kilka pomysłowych rozwiązań. Jednym z nich może być ścienna mapa świata w formie naklejki z magnesami. Z jednej strony stanowi ona rewelacyjną dekorację, z drugiej natomiast jest edukacyjną zabawką niezabierającą dodatkowej przestrzeni. Dzięki niej niepostrzeżenie przemycamy wiedzę z dziedziny geografii czy przyrody.

mapa_ścienna_z_magnesami
Kto tym razem, jako pierwszy znajdzie dom dla zwierzaka?

mapa_ścienna_magnetistick

mapa_ścienna_janod

Kolejnym ciekawym pomysłem na urozmaicenie pokoju dziecka jest postawienie w nim stojącej tablicy. Tablica w wersji 3 w 1 daje zarówno możliwość pisania kredą, mazakami, jak i zabawy z wykorzystaniem papieru i magnesów. Rozwija wyobraźnię, zdolności manualne i artystyczne dziecka, pomaga również w nauce pisania i liczenia.

Skoro już o magnesach mowa, to właśnie magnetyczne puzzle i układanki, są kolejnym elementem, którego nie powinno zabraknąć w pokoju naszych pociech.

ksiazka_magnetyczna_janod
Pojęcie "czasu" nie stanowi żadnego problemu

Dzięki estetycznemu wykonaniu, ciekawym treściom i różnorodności bezproblemowo kradną serca każdego dziecka. Zakres trudności i tematykę książeczek Magnetibook można dostosować do wieku i zainteresowań pociechy. Pozwalają one w łatwy i przystępny sposób rozwijać umiejętności posługiwania się czasem, kalendarzem, znajomości alfabetu, gatunków zwierząt czy zawodów.

Dla starszaków natomiast świetnym sposobem na zgłębianie wiedzy anatomicznej, o ludzkim ciele jest magnetyczna układanka Ciało Człowieka. Od tego momentu części ciała, poszczególne organy, kości i mięśnie nie będą stanowiły żadnej tajemnicy.

zabawki_edukacyjne_janod1
A to tak wyglądamy w środku? Wow...

układanka_magnetyczna_ciało_czowieka

nauka_przez_zabawe

układanka_ciało_czowieka

Podziel się swoją pasją

Zawsze będę powtarzała, że rozmowa to klucz otwierający każde drzwi. Dlatego powinniśmy jak najczęściej rozmawiać ze swoim dzieckiem o swoich zainteresowaniach, o rzeczach, których się nauczyliśmy bądź o których ostatnio przeczytaliśmy. Niezależnie od tego, czy tematem wiodącym jest sport, nauka, sztuka, a może gotowanie, warto o tym mówić.

Dlaczego? Ponieważ to najprostszy sposób na pokazanie siebie w innym świetle, jako człowieka z pasją, różnorodnymi zainteresowaniami i pasjami. Dzieci wyczują naszą fascynację i pozytywne nastawienie, nawet jeśli nie będą w stanie, w pełni zrozumieć poruszanego zagadnienia. W ten prosty sposób wysyłamy im wiadomość, że nauka jest nieodłączną częścią naszego życia, że to sposób na poszukiwanie spełnienia, na czerpanie satysfakcji i dotyczy to każdego, niezależnie od wieku, w jakim jesteśmy.

Wycofaj się w odpowiednim momencie

Wynik badań wskazują, że najwytrwalsze i najbardziej zmotywowane do działania dzieci to te, których rodzice pozostawiali im wolną rękę podczas zabawy i realizacji zadań.

Dlatego, tak ważne jest byśmy potrafili w odpowiednim momencie się wycofać i pozwolić dziecku na dokończenie budowli z kloców na swój własny sposób. Bez kontrolowania, oceniania, informowania, że robi coś niezgodnie z instrukcją i przede wszystkim bez wyręczania.

Zamiast tego pozwólmy naszym pociechom samodzielnie wymyślać sposoby na dokończenie budowli, jednocześnie okazując entuzjazm i wparcie.

Dzięki samodzielnemu pokonywaniu wyzwań - niezależnie od tego, czy dotyczy ono układanki, czy zadania matematycznego – nasze dziecko zyskuje poczucie kompetencji, coś, co sprawia, że chętniej sięgają po kolejne doświadczenia. Bo czy nie przyjemnie jest czuć, że jest się w czymś dobrym? To właśnie ten „edukacyjny bakcyl”, który chcemy zakorzenić w naszych pociechach.

Jestem ciekawa, jakie są Wasze sposoby na rozwijanie dziecięcej ciekawości i zamiłowania do nauki?

Być może zainteresuje Was również:

 

 


awantura podczas ubierania dziecka

Czy dziecko powinno decydować w co się ubrać?

Czy mówi Wam coś obrazek prezentujący sytuację, gdzie trzylatka całymi daniami nosi strój Elzy z Krainy Lodu i za żadne skarby nie chce go zdjąć?

A może Twoja pociecha nie przebiera się za ulubioną postać z bajki, ale za to ma bardzo wiele do powiedzenia na temat ubrań, które zakłada każdego ranka? Dyskusja nabiera rozpędu i gwałtownego przebiegu, gdy Twoja poranna propozycja nie spełnia oczekiwań małej stylistki. Ponieważ nie jest szarą, wielowarstwową sukienką z tiulowymi falbanami i majestatycznie mieniącą się, cekinową gwiazdą na przedzie? Bo właśnie tylko tę konkretną i jedyną sukienkę jest w stanie dziś, jutro, pojutrze i pewnie popojutrze na siebie założyć?

No właśnie…

Jeżeli ostatnimi czasy twoje dziecko stara się przejąć pałeczkę podczas kompletowania porannej garderoby to… gratuluję, bo to oznacza, że dorasta i wkracza na kolejny etap rozwoju.

Myślisz sobie:

„Bardzo śmieszne, ale tak nie da się żyć!”.

Tak, to trudny czas dla nas rodziców, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Zanim jednak przejdziemy do konkretów, poznajmy kilka faktów z rozwoju małego smyka.

Jestem sobie przedszkolaczek

Przedszkolaki wkraczają w etap usamodzielniania się, próbują potwierdzić swoją niezależność i zaznaczać granice. To czas, w którym zaczynają sprawdzać swoją zaradność i starają się uzyskać niewielką kontrolę nad tym, co je otacza. Zaczynają pokazywać i podkreślać swoje zdolności.

Ubieranie się jest idealną okazją do testowania i wprowadzania swoich planów w życie.

Warto pamiętać, że jest to bezpieczna i zarazem urocza forma autoekspresji, która nie potrwa zbyt długo, dlatego mimo wszystko warto się nią cieszyć i zrobić wszystko, by złagodzić przebieg emocjonujących poranków…

Co zatem możemy zrobić?

Stwórz możliwość wyboru

Większość dzieci w wieku od 3 do 4 lat to mali dyktatorzy, którzy chcą przejąć kontrolę wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Na pierwszy rzut oka może Wam się nie spodobać to, co teraz zaproponują, ale warto im na to pozwolić. Oczywiście wszystko powinno przebiegać w kontrolowany przez nas sposób, wystarczy, że damy dziecku wiele małych wyborów dotyczących rzeczy, które nie mają dla nas znaczenia. Mam na myśli na przykład pytanie typu: "Czy wolałbyś założyć dziś niebieską bluzę Spider-Man czy szarą Batman?". Taka sytuacja, kiedy mały buntownik dostaje możliwość podjęcia decyzji nieco pacyfikuje jego kierownicze zapędy.

niebieska_bluza_spider-men

Kolejnym sposobem na ujarzmienie kształtującego się charakteru małego człowieka jest zaangażowanie go w kompletowanie jego garderoby podczas zakupów. O tyle, o ile zakupy z dzieckiem w sklepie stacjonarnym mogą być „nieco” problematyczne, to już wspólne wybieranie rzeczy w sklepie internetowym brzmi bardziej obiecująco, prawda? No właśnie. Zaletą takich zakupów jest to, że wbrew pozorom mamy duży wpływ na wybór naszego malucha. Dzięki zastosowaniu różnorodnych filtrów i odpowiednich kategorii ograniczamy i zarazem sugerujemy mu preferowany wybór. Rewelacyjnie sprawdzają się zakupy w sklepie SMYK. Szeroki wachlarz produktów renomowanych marek o wysokiej jakości pozwala na zrobienie satysfakcjonujących zakupów. Dodatkowo dzięki temu, że jest to sklep zarówno stacjonarny, jak i internetowy, daje on również możliwość przymierzenia ubrania i zobaczenia go w rzeczywistości.

Pozwól na upodobania

Lubisz wełniane swetry? Takie z owczej wełny, której nie da się założyć na gołe ciało ;-) A może nie możesz znieść zbyt ciasnych rajstop?

No właśnie, każdy z nas ma inne upodobania, również nasze dzieci. Dlatego warto, w granicach rozsądku, starać się być elastycznym w stosunku do ich preferencji. Nie potrzeba tu wielkich kombinacji i wyrzeczeń. Wystarczy unikać rzeczy, których nasz szkrab nie lubi. W ten sposób dajemy mu sygnał, że szanujemy jego zdanie, znamy jego potrzeby i je rozumiemy.

Co to oznacza w praktyce? Być może wystarczy tylko założyć skarpetkę na lewą stronę, tak żeby nie kłuł go szew, albo odciąć z bluzki irytującą metkę. Jeśli natomiast punktem spornym jest ukochana sukienka z Elzą i Anną, którą mała kierowniczka chce nosić każdego dnia – to czemu jej na to nie pozwolić? Jeżeli obawiasz się, że zmarznie, to zawsze możesz założyć pod nią T-shirt i cieplejsze legginsy.

Trening czyni mistrza

Trzylatek jest w stanie poradzić sobie z zakładaniem podstawowych elementów swojego stroju, takich jak bielizna, spodnie z gumką czy wkładana przez głowę bluzka. Na trudniejsze elementy, jak zapinanie zamka błyskawicznego czy guzików przyjdzie czas nieco później. Prawda jest taka, że większość maluchów lubi samodzielnie się ubierać, to sprawia, że ​​czują się pewnie i kompetentnie. Więc nawet jeśli trwa to nieco dłużej, warto pozwolić dziecku ubierać się tak często, jak to tylko możliwe, szczególnie w weekendowe poranki, kiedy nie musimy się spieszyć. Im więcej energii brzdąc spożytkuje na przebieranie się, tym mniej jej pozostanie na spory i walkę.

nauka_ubierania

Zawody – rywalizacja sposób na spokój

Oczywiście nasze pociechy żyją jakby w innej czasoprzestrzeni, absolutnie nie podzielają naszego porannego pośpiechu i konieczności wyjścia z domu. Zamiast zajmować się sprawami tak przyziemnymi jak ubieranie się czy jedzenie śniadania wolą budować twierdzę z LEGO Minecraft albo uczesać wszystkie ogony kucykom My Little Pony. Dlatego, mając to na uwadze, warto zamienić dotychczas nudny i nieciekawy obowiązek w grę.

Powiedz: 

"Zamykam oczy i jestem ciekawa, ile czasu zajmie ci założenie koszulki i spodni. Ja zmieściłam się w 2 minutach."

Możesz również użyć stopera, ustalić z dzieckiem w jakim czasie powinno się zmieścić z przygotowaniami.

To co zaplanowane, lepiej zrealizowane

Dzieci w tym wieku uwielbiają oglądać swoje zdjęcia. Warto wykorzystać to na swoją korzyść, wykonując przewodnik, który krok po kroku przeprowadzi pociechę po porannych aktywnościach. Mogą to być zdjęcia pokazujące jak maluch budzi się ze snu, ubiera się, myje zęby i je śniadanie. Zawieś je w jego pokoju, dzięki czemu każdego dnia będzie mógł podążać za wskazówkami. Wtedy w magiczny sposób zdjęcia pokazujące rutynowe zadania stają się porannym dyrygentem zamiast ciebie.

Pozwól mu doświadczać, sprawdzać, testować

Zanim się obejrzymy znowu zrobi się zimno i ponownie zaczną się codzienne sprzeczki o zakładanie kurtki, czapki bądź rękawiczek (albo wszystkiego naraz). To prawda, sytuacja nie należy do najprzyjemniejszych, ale warto na nią spojrzeć z nieco innej perspektywy. Kiedy nasz niesforny brzdąc stoi w przedpokoju, nie odczuwa zimna, więc na jakiej podstawie miałby pałać entuzjazmem na widok ciepłej, puchowej kurtki?? Zdecydowanie zmięknie mu gumka, gdy wyjdzie na zewnątrz i poczuje różnicę temperatur. Chyba że jest naprawdę zimnolubny, wtedy po prostu weź jego kurtkę i pozwól mu wyjść tak, jak stoi. Jeżeli zrobi mu się zimno założy ją bez mrugnięcia okiem. Gdy sytuacja się powtórzy, możesz mu delikatnie przypomnieć, jak przemarzł minionego ranka. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twój maluch będzie witał swój zimowy zestaw na długo zanim stanie w drzwiach wyjściowych.

Warto pamiętać…

Jako rodzice chcemy dla naszych pociech jak najlepiej, kierują nami dobre intencje, które podpowiadają nam jak powinniśmy postępować, co robić, a czego unikać. W tej naszej rodzicielskiej misji warto jednak pamiętać o tym, że…

  • Nasze dzieci nie są projektem, który wykreujemy sobie i uformujemy według własnego uznania.
  • Nasze dzieci nie są trofeum, którym możemy się pochwalić, o ile spełnią nasze oczekiwania i normy społeczne.
  • Nasze dzieci nie są naszą własnością, są niezależną istotą mającą prawo do własnego zdania, emocji, potrzeb.
  • Nasze dzieci nie są i nie będą nami. Są i powinny być sobą, a naszą rolą jest je w tym wspierać, a przynajmniej im nie przeszkadzać.

Dlatego, nie ma sensu spalać się na powierzchownych rzeczach, to czy dane ubrania pasują do siebie czy też nie, koniec końców nie ma to większego znaczenia. Liczy się wygoda i dobre samopoczucie naszych pociech.

Jestem ciekawa, jakie są wasze doświadczenia z porannym ubieraniem się dzieci?

Ściskam,
K

Być może zainteresuje Was również:


rowerek_biegowy_janod

O roli aktywności ruchowej w życiu dziecka

„Aktywne fizycznie dziecko będzie zdrowym dorosłym.”

To zdanie nie jest tylko chwytliwym sloganem, ale faktem popartym latami obserwacji i szeregiem badań empirycznych. Zrobiło się sztywno i naukowo? A może myślisz sobie, że nie odkryłam Ameryki… być może dla Ciebie, to stwierdzenie nie jest niczym nowym. Zastanawia mnie jednak, dlaczego tak wielu rodziców mimo posiadanej wiedzy, nic z nią nie robi? Dlaczego, nadal tkwią w starych, niezdrowych nawykach i przekazują je swoim dzieciom?

Jak się okazuje, nie wszystko jest takie oczywiste, jak się wydaje i warto przez cały czas aktualizować posiadane informacje. Zatem do dzieła…

Aktywność ruchowa – korzyści

„Aktywność ruchowa dziecka oddziałuje nie tylko na jego rozwój fizyczny, ale również emocjonalny, społeczny i umysłowy.”

Uprawiając sport, ćwicząc czy po prostu ruszając się, wzmacniamy mięśnie i kości, zapobiegamy nadmiernemu przybieraniu na wadze, przeciwdziałamy i korygujemy wady postawy, zmniejszamy ryzyko wystąpienia cukrzycy i innych, przewlekłych chorób cywilizacyjnych. Korzyści, jakie czerpie nasz organizm z bycia aktywnym, można długo wymieniać. Przede wszystkim - wspiera działanie płuc i układu oddechowego. Lepiej działa również układ hormonalny - wzrasta tolerancja glukozy, a zmniejszają się problemy z metabolizmem. Ponadto, aktywność ruchowa sprawia, że zwiększa się wytrzymałość mięśni i poprawia koordynacja nerwowo-mięśniowa. Organizm, który często poddaje się aktywności ruchowej, lepiej znosi wysiłek i wszelkie obciążenia - nie tylko fizyczne, ale również umysłowe czy psychiczne.

aktywne_dziecko

Prócz korzyści fizjologicznych, aktywność fizyczna niesie wiele dobrego dla zdrowia psychicznego. Dziecko, które potrafi odnaleźć się w grze na boisku z rówieśnikami, łatwiej radzi sobie z pracą w grupie, szybciej znajduje rozwiązanie problemów, z którymi spotyka się na co dzień.

Eksperci twierdzą, że aktywność ruchowa zmienia nastawienie do otaczającego świata, buduje pewności siebie, podnosi samoocenę, zwiększa zdolności poznawcze i rozwija umiejętności radzenia sobie ze stresem, lękiem i przeciwdziała występowaniu depresji.

"A wszystkiemu winne endorfiny, które uwalnianie podczas ćwiczeń, uszczęśliwiają dziecko."

Pozytywne zmiany w mózgu

Wyniki badań wskazują, że podczas ćwiczeń, aktywność mózgu przenosi się z obszarów, które są odpowiedzialne za odczuwanie niepokoju, do obszarów, które odpowiadają za koordynację ruchową i koncentrację uwagi. Poza tym ulegają zmianie poziomy niektórych neurotransmiterów, pomagających w poprawie samoregulacji. Co to oznacza? Ma to bardzo proste przełożenie, bo kiedy nastrój i samoregulacja są lepsze, wtedy dzieci sprawniej radzą sobie z trudnościami i lepiej budują relacje w grupie.

aktywnosc_dzieci

Aktywna zabawa

Aby wysiłek fizyczny przyniósł dziecku korzyści, wcale nie musi być monotonny i wyczerpujący. Wręcz przeciwnie – powinien być ubrany w atrakcyjną dla dzieci formę pozwalającą na beztroską zabawę. Czasami wystarczy niewiele - koc, pobliska polana i ulubione zabawki, które nie tylko stanowią rozrywkę, ale również rozwijają różnorodne umiejętności naszych pociech. Mamy kilka takich zabawkowych pewniaków, które sprawdzają się w każdych warunkach i towarzyszą nam niemal na każdym kroku. Rewelacyjnie sprawdzają się układanki magnetyczne Magnetibook Janod np. Śmieszne buzie czy zwierzęta, które znajdziecie tutaj --> klik

magneticbook_janod

magneticbook_janod_zwierzeta

magneticbook_janod_twarze

magneticbook_janod_odnova

Dzieci uwielbiają również zabawy, które posiadają czynnik rywalizacji, dlatego nasz wybór padł na zestaw rybek magnetycznych, takich jak te --> klik. Pozwalają one zarówno starszakowi, jak i 2,5 letniemu smykowi bawić się jak równy z równym. To przykłady zabawek, będących gwarancją świetnie spędzonego czasu.

rybki_magnetyczne_janod

rybki_magnetyczne_zabawa

rybki_magnetyczne_janod_zestaw

Warto wybierać taką formę aktywności, która jednocześnie będzie atrakcją. Do której dzieci nie będą czuły się zmuszane, a wręcz przeciwnie - będą ją wykonywać spontanicznie, z zapałem i przyjemnością. Która pozwoli i wykorzystać pomysłowość, spostrzegawczość czy refleks.

Rola rodzica – jak  powinniśmy motywować

My – rodzice czasem tak mamy, że popadamy w skrajności i chcąc zmotywować nasze pociechy do aktywności, uzyskujemy zupełnie odwrotny efekt. Oczywiście wszystko to robimy w dobrej wierze, w trosce o ich rozwój fizyczny. Warto jednak pamiętać, że nasze dzieci to delikatna materia, bardzo plastyczna i chłonna jak gąbka, dlatego tak bardzo musimy zwracać uwagę, jak się zachowujemy i co do nich mówimy.

Już teraz wykreśl ze swojego słownika zwroty: "Uważaj, nie wchodź tak wysoko, bo spadniesz.", "Nie dotykaj tego drzewa, bo się pobrudzisz.", "Nie biegaj tak szybko, bo się spocisz."

Tego typu sformułowania w prosty sposób niszczą naturalną dziecięcą ciekawość i chęć do poznawania świata, do beztroskiej zabawy oraz rozwijania nowych umiejętności. W efekcie dzieci zaczynają unikać aktywności, z którą przecież wiąże się aż tyle zagrożeń… w zamian za to wybierają zajęcie, które ich nie pobrudzi i zbytnio nie zmęczy – czyli komputer, tablet, telewizor.

Dzieci najefektywniej uczą się przez obserwację i naśladownictwo, dlatego najlepszym sposobem na krzewienie w nich aktywności jest nasza własna postawa i dbałość o aktywny styl życia. Nic tak bardzo nie zachęci malucha do ruchu i zabawy na świeżym powietrzu niż aktywny rodzic. Dlatego warto wybierać aktywności, które pozwolą na rodzinne spędzanie czasu. W naszym przypadku gra w piłkę i rowery są tym, co wszystkim sprawia ogromną przyjemność. Chłopcy złapali takiego rowerowego bakcyla, że to oni wychodzą z inicjatywą wycieczek rowerowych. Każdy z nich posiada swoją ulubioną brykę. Antoś upodobał sobie rower marki Specialized, Kubusiowe serce skradł miętowy rowerek biegowy Janod będący skuterem, taki jak ten --> klik.

rowerek_biegowy_janod

dzieci_na_rowerach

mietowy_skuter_janod

rowerek-dla_dziecka_janod

Wskazówki

  • Wybieraj aktywności, które lubi Twoje dziecko i które są zabawne.
  • Pozwól dziecku wybrać rodzaj aktywności, która go interesuje.
  • Zadbaj o różnorodność zabaw, by dziecko miało możliwość próbowania różnych aktywności.
  • Kształtuj codzienne nawyki związane z różnorodną aktywnością. Zachęcaj malucha do wspólnego wykonywania domowych obowiązków np. sprzątanie salonu po zabawie bądź wspólna praca w ogródku. Czasami wystarczy poręczny zestaw małego ogrodnika, by mały pomocnik był wniebowzięty.

zestaw_małego_ogrodnika

  • Spędzaj wspólne chwile na świeżym powietrzu np. spacer w parku.
  • Ogranicz ilość czasu spędzonego przed ekranem tv.
  • Doceniaj i mów o tym swojemu dziecku.
  • Bądź wzorem do naśladowania - zaangażuj całą rodzinę w różne aktywności.

Dawkowanie aktywności

Nie ma złotego środka, jedyna wskazówka to zdrowy rozsądek i umiar oraz Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które mówią, że:

Dzieci powyżej 5 roku życia powinny codziennie wykonywać 60 minut umiarkowanej lub energicznej aktywności fizycznej. Obejmuje ona szybkie chodzenie, jazdę na rowerze lub skuterze, granie, bieganie, skakanie i uczestniczenie w zorganizowanych sportach.

Na prawdę warto prowadzić aktywny styl życia i zakrzewiać to podejście w swojej pociesze. Badania pokazują, że aktywne dzieci stają się aktywnymi dorosłymi. To bezcenny prezent, który możemy podarować dziecku na całe życie.

Nasze popołudnie uchwycił Grzegorz Chełkowski, więcej jego wyjątkowych zdjęć możecie znaleźć tutaj --> klik

 

Jestem ciekawa, jakie są wasze sposoby na aktywne spędzanie czasu ze swoimi pociechami?

Ściskam,
K

 

 

 


wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Dlaczego kara nie uczy Twojego dziecka odpowiedzialności? 8 kroków prowadzących do zmiany zachowania bez zastosowania kary

Po publikacji artykułów "Klaps, klapsik, klapsiczek – co się dzieje kiedy bijesz swoje dziecko", "Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”. 9 faktów, które każdy rodzić powinien znać", "Jak rozmawiać z dzieckiem oraz jak z nim nie rozmawiać", otrzymałam od Was mnóstwo pytań dotyczących tego:

Jak uczyć dziecko odpowiedzialności za swoje zachowanie bez stosowania kar?

Myślę, że w pierwszej kolejności powinniśmy zastanowić się czym jest odpowiedzialność za swoje postępowanie?

Odpowiedzialność za swoje postępowanie

W moim rozumieniu jest to, przyjęcie konsekwencji za swoje zachowanie, w tym zadośćuczynienie z jednoczesnym unikaniem powtórek, niezależnie od tego czy my jako autorytet jesteśmy w pobliżu czy też nie.

Tak naprawdę mówimy o wychowaniu „moralnego dziecka”, które będzie chciało właściwie postępować i czynić dobre uczynki. No właśnie kluczowym wydaje się słowo „chciało” – bo w podejściu, które opisuję nie chodzi o to by dziecko robiło coś ze strachu, tylko świadomie podejmowało dobre decyzje.

Spora część rodziców zakłada, że ​​kara jest tym, co pomaga ludziom w podjęciu decyzji o wykonaniu czegoś dobrego. Idąc tym tokiem myślenia, można przypuszczać, że jeśli nie karzemy naszych dzieci, to będą one dorastały robiąc złe rzeczy...

Niestety, takie rozumowanie stanowi ponurą stronę naszej, ludzkiej natury, duża rola w tym stereotypów i wpojonych na przestrzeni lat pokoleniowych przekonań wychowawczych…

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Na szczęście przekonanie to jest błędne.

Zastanawiam się nad tym, skąd w ogóle wziął się ten szalony pomysł, że aby zmienić zachowanie dziecka na lepsze, musimy najpierw sprawić by poczuło się gorzej?

Przypomnijmy sobie sytuację, w której czuliśmy się upokorzeni bądź niesprawiedliwie potraktowani. Czy sytuacja ta sprawiła, że byliśmy skłonni do współpracy i chętni do lepszych zachowań?

Kwestia ta jest na tyle istotna i interesująca, że podjęto wiele badań wskazujących na to, że ​

karane ​dzieci są mniej skłonne do dokonywania pozytywnych wyborów moralnych.

Żeby nie pozostać gołosłowną przyjrzyjmy się teraz wpływowi kary na dziecięce zachowanie.

Do czego prowadzi stosowanie kar

  • Kara sprawia, że dziecko koncentruje się na „konsekwencjach” i własnym, negatywnym samopoczuciu, które bez wątpienia odczuwa po jej zastosowaniu. Maluch ignoruje natomiast ważne następstwa swojego negatywnego zachowania, dotyczące innych osób. W efekcie kara sprawia, że dziecko skupia uwagę na sobie, staje się bardziej egocentryczne i mniej empatyczne.
  • Kara sprawia, że ​​dziecko wchodzi w rolę złej osoby, a wszystko nabiera znaczenia samospełniającego się proroctwa, więc prawdopodobieństwo powtórzenia złego zachowania jest większe.
  • To do czego kara prowadzi w najbardziej wyrazisty sposób jest, zwiększenie chęci do jej unikania. W jaki sposób? Otóż nie poprzez zmianę zachowania na lepsze, a poprzez przechytrzenie osoby karzącej. Wniosek nasuwa się sam - kara sprzyja nieuczciwości. 
  • Z perspektywy dziecka kara wiąże się z niesprawiedliwością, której otwarcie maluch się sprzeciwia. W związku z tym, że mimo złożonego wniosku, sprzeciw został oddalony i kara się odbyła, dziecko otrzymuje informację, że prawo i władza leżą w ręku silniejszego. Jak sądzicie, jaki ma to wpływ na prawdopodobieństwo dokonywania moralnie słusznych wyborów?
  • Kara - nawet „czas na wyciszenie - timeout” - osłabia naszą relację z dzieckiem. Pamiętajmy, że nasza więź z maluchem powstaje z codziennych niuansów, drobiazgów, nawet najmniej dostrzegalnych zdarzeń. Zasada jest taka, że im dziecko jest mniej z nami związane, im słabsza więź, tym gorsze będzie jego zachowanie.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

  • Kara nie pomaga dziecku w uporaniu się z emocjami, które doprowadziły do niewłaściwego zachowania. Są one tylko „spychane” na dalszy plan, po to by gdy tylko pojawi się możliwość pojawić się ponownie i spowodować niepożądane zachowanie.
  • Kara sprawia, że ​​maluch koncentruje się tylko na sobie i obwinia innych za to co go spotkało. Absolutnie nie analizuje i nie myśli o tym, jak jego zachowanie wpłynęło na innych.
  • Kara tworzy zewnętrzne umiejscowienie kontroli - z udziałem autorytetu. Dziecko rzeczywiście przychodzi do rodzica przyznając się do niewłaściwego zachowania – co wygląda jak przyjęcie odpowiedzialności. Postępowanie to wynika bardziej z obawy przed autorytetem=karą, niżeli ze świadomego brania odpowiedzialności za swoje zachowanie, któremu towarzyszy wolny wybór.

Przeprowadzone badania sugerują, że

dzieci, które są karane, wykazują więcej złych, niepożądanych zachowań, - a nie mniej.

Nie jest tak, ponieważ dzieci, które się źle zachowują są częściej karane, a dlatego, że dzieci, które są karane częściej wykazują tendencję do złego zachowania.

Karanie niszczy relację rodzic-dziecko, sprawia, że ​​dziecko przyjmuję defensywną postawę. Egzekwowanie kary i stres z tym związany sprawia, że malucha „zalewa” fala adrenaliny i innych hormonów mobilizujących organizm do walki lub ucieczki, przez co automatycznie organizm wyłącza możliwości rozumowania. Przecież każdy z nas, jak jest zdenerwowany nie jest w stanie racjonalnie myśleć, kierują nami impulsy, a żeby podjąć decyzję, czy odpowiednio zareagować musimy najpierw ochłonąć. Z dziećmi jest analogicznie. Maluchy szybko zapominają o „złym” zachowaniu, które doprowadziło do ​​otrzymanej kary. Są bowiem zbyt zajęte obroną – ucieczką, instynktową „walką o przetrwanie”.

Zatem skoro kara uczy dzieci wyciągania błędnych wniosków, co zmotywuje nasze niepokorne maluchy do właściwego postępowania?

Dobre zachowanie – jak to działa?

Dzieci najwięcej uczą się w praktyce. Najbardziej skutecznym sposobem nauki jest modelowanie i traktowanie ich tak, jak chcemy, żeby one traktowały innych: ze współczuciem i zrozumieniem.

Nasze zachowanie ma proste przełożenie na zachowanie dzieci, jeżeli „częstujemy” je klapsem, karzemy czy krzyczymy uczymy ich niepożądanych, agresywnych metod postępowania z innymi.

„Przecież skoro mama mnie kocha i postępuje w ten sposób w stosunku do mnie, to nie może to być nic złego. Takie zachowanie jest skutecznym sposobem egzekwowania swoich oczekiwań.”

Nawet wspomniany wcześniej „time-out” – tzw. symboliczne porzucenie – to nic innego jak pozostawienie malucha samego ze swoimi wielkimi, przerażającymi uczuciami. Pomyśleć, że postępujemy tak, właśnie wtedy, kiedy potrzebuje nas najbardziej, kiedy sam nie rozumie, dlaczego targają nim takie emocje, czym one są i czy przeminą.

Zamiast tego, jestem zwolenniczką i polecam „Time-In”. To ten moment, podczas którego w niekomfortowej sytuacji, staramy się stworzyć poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i ciepła. Tak, aby pomóc dziecku uporać się i zrozumieć uczucia, które przyczyniły się do jego niewłaściwego zachowania.

Nie jest to proste, przecież tak samo, jak dzieckiem, tak i nami targają gwałtowne emocje. Dajmy sobie chwilę na ochłonięcie, nie traktujmy dziecka jako idealnego obiektu do rozładowania negatywnych emocji. To, że powinniśmy wspierać małego człowieka w doświadczaniu i uczeniu się emocji, nie oznacza, że nie wprowadzamy go w świat norm i społecznych zasad.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Jedno drugiego nie wyklucza możemy i powinniśmy jednocześnie zaznaczać i podkreślać granice. Mówiąc o tym czego nie należy robić. „Nie wybiegamy na ulicę, nie bijemy innych dzieci, nie sikamy na dywan, nie zrywamy tulipanów z ogródka sąsiadów, nie dokuczamy psu”, oraz wskazując na to co robić powinniśmy, prezentując prawidłowe wzorce zachowania.
Nie musimy posuwać się do wymierzania kar, by ustanowić granice i nauczyć właściwego postępowania.

Zapewne zwolennicy kar zastanawiają się nad tym w jaki sposób dziecko nauczy się postępowania zgodnie z wyznaczonymi zasadami, bez „dyscyplinowania” go, gdy je złamie?

Przecież przywykliśmy do tego, że należy dać odpowiednią „nauczkę” temu kto nie stosuje się do ustanowionych reguł. Przecież lekki wstrząsik nikomu nie zaszkodził…?

Co zatem zyskujemy hartując spokojnego ducha? Jeśli postępujemy w sposób opanowany (co zdecydowanie nie jest łatwe), bez stwarzania dramatycznych sytuacji, zyskujemy większą akceptację malucha dla postawionych przez nas granic i większą gotowość do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie.

Dlaczego? Ponieważ mali obserwatorzy w tak niekomfortowej sytuacji widzą nas, rodziców, jako osoby panujące nad sobą, korzystające z umiejętności samoregulacji. Przez modelowanie uczą się zarządzać swoimi emocjami patrząc w nas, jak w lustro i naśladując.

8 kroków prowadzących do zmiany zachowania bez zastosowania kary

1. Ochłoń - reguluj własne emocje

W ten sposób dzieci uczą się jak zarządzać emocjami. Jesteśmy wzorem do naśladowania. Nie należy działać, gdy jesteśmy zdenerwowani. Głęboki oddech i chwila zwłoki pomogą się uspokoić. Będąc zdenerwowanym ciężko jest oprzeć się impulsowi wymierzenia kary i wpojonemu przez pokolenia wychowawczemu stereotypowi.

2. Wczuj się w uczucia – uruchom empatię

Gdy dziecko jest poddane działaniu adrenaliny i innych hormonów walki lub ucieczki, niczego się nie nauczy.

Zapamiętaj to, zapisz na kartce i powieś na lodówce. Zatem zamiast wykładów, wystarczy, że pobędziesz z nim w tym samym pokoju, do czasu aż emocje opadną, postarasz się zrozumieć co w tej chwili odczuwa mały człowiek. Jeżeli maluch rzuca się i miota, nie próbuj przemówić mu do rozsądku. Wystarczy, że będziesz obok stwarzając bezpieczne warunki sprzyjające rozmowie. Odczujesz, stopniowe rozładowanie emocji i zauważysz większą zdolność „złośnika” do wysłuchania Twoich wskazówek.

3. Daj wsparcie będące nauką

Myślę, że najlepszym sposobem na wyjaśnienie tego „co autor ma myśli” jest odwołanie się do analogii do nauki korzystania z nocnika. Na samym początku nocnikowej przygody jesteśmy bardzo zaangażowani w ten proces. Obserwujemy jak stopniowo maluch bierze coraz większą odpowiedzialność za działanie, aż w końcu jest całkowicie samowystarczalny 😉.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Tę samą zasadę stosujemy podczas nauki mówienia „dziękuję”, odrabiania lekcji i wielu, wielu innych rzeczy. Procedury są nieocenione i niezastąpione, ponieważ stanowią fundament do nauki podstawowych umiejętności. Możemy być wściekli, że po raz kolejny dziecko zapomniało rękawiczek, czapki czy książki, jednak pamiętajmy, że krzyki nie pomogą dziecku w zapamiętaniu i nie powielaniu tego błędu.

4. Bądź blisko zanim skorygujesz

Nasze zdanie, zachowanie, zasady mają największy wpływ na małego szkraba wtedy, gdy jesteśmy mu bliscy.

Bliscy, co to oznacza?

Przecież, każdy rodzic jest całym światem dla swojego dziecka… Oczywiście, że tak, jesteśmy dla malucha najważniejszą istotą na ziemi. Jednak mogą nas łączyć z dzieckiem różne rodzaje więzi (na ten temat przeczytasz w innym poście). Dziś wiemy, że tak długo, jak dziecko jest w stanie stworzyć bezpieczną i trwałą więź z rodzicem, będzie w stanie tworzyć zdrowe relacje z innymi ludźmi.

Zatem mając bliską - bezpieczną więź z dzieckiem, jesteśmy dla niego wzorem, który chce naśladować, przy którym chce się rozwijać i od którego chce się uczyć. Najważniejsze byśmy pamiętali, że bardzo często przyczyną złego zachowania dziecka, jest jego negatywne mniemanie o sobie oraz słaba relacja z rodzicem.

Utrzymaj kontakt wzrokowy – nazwij uczucie: „Jesteś teraz bardzo zdenerwowany.”
Połóż rękę na ramieniu – odkryj obawy: „Boisz się powiedzieć mi o ciastkach?”.
Pochyl się do poziomu dziecka i otwórz przestrzeń do rozmowy: „Widzę, że jesteś rozgniewany… Spróbuj mi opowiedzieć czego potrzebujesz.
Weź dziecko na ręce i przytul: „Dziś masz trudniejszy dzień, prawda?”

5. Ustaw granice - z empatią

Tak, jak wspomniałam wcześniej, powinniśmy ustanawiać zasady. Jednak możemy to zrobić z uwzględnieniem perspektywy malucha. Kiedy dzieci czują się zrozumiane, są bardziej skłonne zaakceptować postawione im granice (z resztą któż z nas nie jest 😉). Daj możliwość wyboru bądź wskazówki, co może zrobić, aby zaspokoić swoje potrzeby zgodnie z ustalonymi zasadami.

„Chciałeś, żeby Kasia się przesunęła, dlatego ją popchnąłeś. Nie popychamy. Popychanie boli. Powiedz do niej: Przesuń się proszę.”

 „Nie gryziemy! Jesteś bardzo, bardzo zła, ale musisz powiedzieć swojemu bratu o co Ci chodzi, bez używania zębów.”

„Rozumiem, że chciałabyś dłużej się bawić... trudno jest przestać grać i zacząć się przygotowywać do kąpieli. Przyszła jednak pora, więc chodźmy ...”

„Nie rzucamy piłką w domu. Możesz grać w piłkę na zewnątrz bądź rzucać w domu pluszakami.”

6. Naucz dzieci naprawiania popełnionych błędów

Możemy rozpocząć od najprostszych kwestii, prezentowania dziecku, że każdy sprząta zrobiony przez siebie bałagan. Podając dziecku papierowy ręcznik i pomagając mu zetrzeć rozlane mleko, bez zbędnej dyskusji na ten temat, poniżania, wywoływania poczucia wstydu i winy. Gdy dziecko jest nieco starsze, zasugeruj, że gdy się uspokoi po wcześniejszej kłótni z siostrą, samo może znaleźć sposób na pojednanie: przytulenie, rysunek, propozycja wspólnej gry.

To co chcemy uzyskać, czego nauczyć naszego malucha to wartości płynącej z umiejętności przepraszania i proszenia o wybaczenie. Po raz kolejny najłatwiej i najskuteczniej jest być wzorem, który w konkretnych domowych sytuacjach, odpowiednio się zachowuje.

7. Powiedz - tak.

Dzieci poproszone w odpowiedni sposób, są w stanie dla nas zrobić niemal wszystko. Naszą rolą jest znaleźć formę, która do nich przemówi. Osobiście polecam pracę nad umiejętnością mówienia „tak” zamiast „nie” (pisałam o tym tutaj).

„Tak, to jest pora, by się wykąpać, i TAK pomogę Ci, i TAK możemy zostawić zbudowaną wieżę, i TAK przeczytamy dodatkową bajkę, jeśli się pospieszymy i TAK uwielbiam Cię, i Tak jestem bardzo szczęśliwa, że jestem Twoim rodzicem. TAK, TAK, TAK”

8. Buduj więź każdego dnia

Pamiętaj, że każda interakcja jest okazją zarówno do zbudowania więzi, jak i do jej stopniowego niszczenia. Przynajmniej raz dziennie, odłóż telefon, wyłącz komputer i powiedz dziecku:

„Jestem cała Twoja przez następne 20 minut. Co będziemy robić? Na co masz ochotę?”

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Wykorzystaj ten czas na wygłupy, przytulanie, rozmowę – bądź rodzicem obecnym w 100%. Po raz kolejny ważna jest jakość spędzonego wspólnie czasu, a nie jego ilość – choć w przypadku dzieci tego czasu nigdy za wiele. Nie mniej jednak zdecydowanie liczy się to jak wykorzystujemy wspólne chwile – twórzmy wartościowe wspomnienia.

Pamiętajmy, że chcąc być częścią dziecięcych wspomnień jutro – musimy być obecni w życiu naszych pociech już dziś.

Warto pamiętać, że do każdego małego człowieka, do każdej rodziny powinniśmy podchodzić indywidualnie. Przeglądając metody wychowawcze wybierajmy te najbardziej odpowiednie dla nas, mające szanse zadziałać w naszej rodzinie i przynieść pożądany efekt.

Podejmując decyzję zachowujmy rozwagę, zróbmy wszystko by był to mądry i odpowiedzialny wybór. Kierując się troską o dziecko, miłością do niego, a nie chęcią odreagowania własnej złości czy frustracji. Stosowane metody powinny być dostosowane do wieku dziecka, stopnia przewinienia. W żadnym razie nie powinny odbierać dziecku godności i poczucia własnej wartości. Uczmy pokazując np. konsekwencje czynów (zniszczysz zabawkę, nie będziesz jej miał).

Wiem, że trudno jest to czytać, jeszcze trudniej wprowadzić w życie, jednak zapewniam Was, że warto zwiększać swoją świadomość, rozwijać w sobie umiejętność widzenia rzeczywistości z perspektywy dziecka oraz zdobywać wiedzę o jego rozwoju.

 

Dodatkowo może Cię zainteresować:

 

W jaki sposób Wy kształtujecie poczucie odpowiedzialności Waszych pociech?

Czy udaje Wam się unikać stosowania kar?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

 

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .