Przepis na maślane bułeczki, którymi zajadają się dzieci

Proste rzeczy, zwykłe czynności, z jednej strony nieistotne, a z drugiej jednak szalenie ważne.
Możecie mieć wrażenie, że to zdanie, to lekkie masło maślane? Tymczasem, to nie tyle masło, co maślane bułeczki, które swym wyglądem przypominają pączki. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim zniknęły z talerza, zapewniam Was, że ten przepis na stałe zagości w waszym przepisowym repertuarze.

Zanim się nim z Wami podzielę, spieszę̨ z wyjaśnieniem, o co, w tym zagmatwaniu chodzi. 
~
Dziś, po raz kolejny przekonałam się̨, jak niewiele potrzeba, by dziecku sprawić́ prawdziwą przyjemność́. Zapewniam Was, że największym wysiłkiem było odpuścić zasady i swoje wewnętrzne przekonania, że obiad musi być, że to konkret, jakaś potrawa itd… Co takiego zrobiliśmy?

Ostatniego dnia wakacji postawiliśmy na dobrą zabawę i odpuściliśmy tradycyjny obiad. Zamiast rosołu pozwoliłam chłopcom zjeść własnoręcznie przygotowane,  maślane bułeczki. Z resztą jedli je nie tylko na obiad, ale również na podwieczorek, deser i kolacje 😉 

Z godnie z tym, o czym wspomniałam na samym początku, to niby nic wielkiego, ale z perspektywy dziecka bardzo ważnego, gdy w swoich codziennych planach uwzględniamy ich potrzeby, pomysły i pragnienia. Tak właśnie u nas się stało, o pieczeniu domowych bułeczek, Antoś wspominał już od kilku dni.

Jako pretekst wykorzystaliśmy Dzień polskiej żywności, który przypadał 25.08, a Antoś przeczytał o nim kilka dni temu. Sam fakt pieczenia napawał chłopców entuzjazmem, do tego wspólne przygotowania, przeglądanie naszej szafki, w poszukiwaniu odpowiednich składników na ulubione i sprawdzone maślane bułeczki, którym podzielę się z Wami poniżej.

Skoro o przepisach mowa, to często korzystamy ze strony Przepisy.pl, która przepełniona jest kulinarnymi inspiracjami. Mając na pokładzie niejadka, opcja wyszukiwania przepisu na podstawie wybranego w domu produktu, często ratuje mi życie ;-).

A oto wspomniany przepis, który podrzucałam Wam już na Instagramie.

Składniki

Sposób wykonania

Gdy tak siedziałam w fotelu i obserwowałam radość i zapał, z jakim chłopcy się zajadają swoimi wypiekami, po raz kolejny zobaczyłam, jak ważna jest umiejętność odpuszczania, zatrzymania się i czerpania radości z małych codzienności.
Jest wiele rzeczy dla nas oczywistych, jak to, że w życiu liczą się̨ małe, proste rzeczy, że zapachy i smaki poznane w dzieciństwie pozostają z nami na całe życie, że spokój i czas spędzony RAZEM jest najważniejszy.

Jednak w codziennej gonitwie zdarza nam się̨ zapomnieć́ o tym, że warto i dlaczego warto się̨ zatrzymać́.

I wtedy przychodzi, taki mały człowiek, Twój nauczyciel i mówi: „Dziękuję mamusiu, że spełniałaś́ moje marzenie, tak bardzo chciałem znów zrobić́ i posmakować te bułeczki. Uwielbiam ich zapach, bo te z piekarni tak dobrze nie smakują̨…”



W tej oto sekundzie, zwykłym bułkom nadane zostaje inne znaczenie. A Ty jarasz się̨, jakbyś́ zdobyła Mount Everest, bo w końcu niczym wróżka , spełniłaś́ marzenie i stworzyłaś́ piękne wspomnienie, którego jesteś częścią. Dlatego, poczułam, że chcę mieć ten przepis na blogu, bo to przepis nie tylko na bułeczki, ale też na wspólnie spędzony czas.
Jak najwięcej, takich prostych i jednocześnie ważnych chwil Wam życzę. 

Oczywiście nie obyło się̨ bez walki o tę samą bułkę, ale to już temat na osobny wpis.