pierwsze_dni_w_przedszkolu

Nie zostawiaj mnie mamo! Czyli jak pomóc dziecku zmierzyć się z lękiem separacyjnym

Małe rączki oplatające szyję, łzy wielkości grochu spływające po policzkach i ten lament rozdzierający serce, z którego wybrzmiewa: 

„Nie zostawiaj mnie mamo…!”

To bardzo trudny etap zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. W takich chwilach wyobrażamy sobie moment, w którym spokojnym krokiem i z uśmiechem na twarzy odprowadzamy nasze dziecko do przedszkola czy oddajemy pod opiekę niani.

Tak będzie, jednak zanim to nastąpi, musi upłynąć trochę czasu.

Mam nadzieję, że wiecie o tym, że trudności związane z lękiem separacyjnym są normalną reakcją malucha, którego łączy bezpieczny sposób przywiązania do rodzica.

Absolutnie, nie jest to wyraz jego nieprzystosowania, czy „złego wychowania” (nie znoszę tego określenia). Wręcz przeciwnie, protestując, dziecko wyraża swoje obawy, a nawet lęk przed rozłąką z mamą lub tatą, którą postrzega jako zamach zagrażający życiu. Jego reakcja jest instynktowną walką o bezpieczeństwo i przetrwanie.

Z czasem pociecha nauczy się, że nasze odejście jest tylko chwilowe i że po kilku godzinach spędzonych w przedszkolu, razem wracamy do domu.

Jednak na początku swojej przedszkolnej drogi, nie jest w stanie tego zrozumieć, musi sama się o tym przekonać.

W obliczu nowych doświadczeń

Każdy z nas lepiej i pewniej czuje się w towarzystwie osób, które dobrze zna i którym ufa. Ta sama zasada dotyczy dzieci – czują się bezpiecznie i komfortowo przebywając z osobami, do których są przywiązane. Dotychczas byli to rodzice, starsze rodzeństwo, dziadkowie czy ciocie i wujkowie. A teraz ma to się gwałtownie zmienić?

Pojawienie się nowej osoby w życiu dziecka jest szalenie trudnym momentem. Często emocje i instynktowne reakcje biorą górę nad racjonalnym myśleniem, dlatego naszą rolą jest zrobić wszystko, by złagodzić przebieg tego etapu.

Dopiero gdy maluch zaufa swojemu nowemu opiekunowi, gdy zbuduje z nim więź, przekona się, że może na nim polegać i że jest on w stanie zaspokoić jego potrzeby – wtedy poczuje się całkowicie bezpieczny.

Tym samym, chcąc pomóc swojemu maluszkowi w łatwiejszej asymilacji do nowego etapu w życiu, musimy znaleźć sposoby, na ułatwienie budowania więzi z opiekunem.

Poniżej podrzucam 11 wskazówek, które złagodzą i ułatwią przejście przez lęk separacyjny:

1. Pomóż maluchowi w budowaniu więzi z opiekunem

Dla dziecka to całkowicie nowa sytuacja stanąć sam, na sam z nieznaną osobą. Przyzwyczajanie się i budowanie poczucia bezpieczeństwa w obecności nowej osoby jest bardzo trudne, szczególnie gdy jest się maluszkiem, któremu towarzyszą silne emocje związane z rozłąką i poczuciem zagrożenia.

Jedną z rzeczy, którą możemy zrobić, by pomóc naszemu szkrabowi, jest podtrzymanie kontaktu i zbudowanie pozytywnych relacji z jego opiekunem. Obserwowanie przyjaznych gestów i miłych rozmów, sprzyja przełamywaniu lodów.

„Przecież skoro mama lubi Panią Anię, to może i ja ją polubię?”

relacje_z_nauczycielem

Zapewne malec wciąż będzie protestował przeciwko naszemu odejściu, ale osoba, pod której opieką go zostawiamy, powinna być w stanie ukoić jego płacz. Protest nie powinien trwać długo i im większa więź między nimi, tym będzie krótszy.

W jaki jeszcze sposób możemy ułatwić powstawanie tej nowej relacji?

Tu naprzeciw wychodzą nam przedszkolne dni asymilacyjne, dzięki którym w naszej obecności, malec może zbierać dobre doświadczenia i budować pozytywne skojarzenia ze swoim opiekunem.

Nie od dziś wiadomo, że to, z czym mamy częstszy kontakt, co częściej widzimy czy słyszymy, bardziej się nam podoba, wydaje się nam bardziej przyjazne.

Tak jest na przykład z muzyką. Czy nie łapiecie się na tym, że z każdym kolejnym odtworzeniem utwór podoba Wam się coraz bardziej?

No właśnie, skoro włada nami taka reguła, to dlaczego nie wykorzystać jej, w przypadku budowania relacji?

To, co musimy zrobić, to zadbać, by postać „Pani Ani” pojawiała się w naszej codzienności jak najczęściej.

Jak tego dokonać?

Możecie wydrukować zdjęcie wychowawczyni i powiesić je np. na lodówce, przeglądać razem z malcem galerię z przedszkola i wypatrywać ulubioną Panią. Warto również często, serdecznie i z entuzjazmem o niej wspominać, tak by dziecko wyczuwało sympatię, którą ją darzymy np. „Pani Ania byłaby dumna, widząc jak sama myjesz rączki”.

2. Zacznij od krótkich separacji

Dobrze gdybyśmy pierwsze rozłąki planowali podczas najlepszych części dnia (po drzemce czy po posiłkach), kiedy dzieci są wypoczęte, najedzone i skore do zabawy. Gdy już upłynie okres asymilacji i maluszek poczuje się trochę pewniej w nowej sytuacji, możemy przejść do krótkich rozłąk. Wielu rodziców chwali metodę małych kroków, ja również jestem jej zwolenniczką. Warto zacząć od pożegnania, odejścia, a następnie powrotu, gdy tylko przestanie płakać.

Jeśli zaczniemy od krótkich nieobecności, maluch szybciej się nauczy, że nasza nieobecność jest tymczasowa i że zawsze do niego wrócimy. W ten sposób stopniowo przyzwyczajamy go do separacji, każdorazowo wydłużając swoją nieobecność.

Teraz trudna część – powinniśmy starać się nie wracać, póki malec płacze. Wszystko po to, by nie utrwalić w nim przekonania, że płacz jest strategią na sprowadzenie rodzica. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, jeżeli słyszycie, że dziecko zanosi się płacząc przez 15 minut – to nie ma mocnych, by to wytrzymać – sama poszłabym po szkraba, by przytulić i ukoić żal.

3. Opracuj rutynową procedurę

Dzieci czują się bezpiecznie i znacznie pewniej, gdy podczas ich codziennych aktywności pojawia się powtarzalność i przewidywalność.

Dlatego, również o ten element warto zadbać szczególnie teraz, kiedy pojawia się tyle zmian.

Tu macie pełną dowolność. Przed rozstaniem możecie na przykład opowiedzieć krótką historyjkę bądź przypomnieć co będziecie robić po powrocie do domu. Następnie mocno przytulacie pociechę i mówicie, jak bardzo jest dla Was ważna, przekazując ją opiekunce przypominacie: „Bardzo Cię Kocham! Życzę Wam cudownego dnia. Przyjadę po Ciebie po obiadku.” Deklarując moment odebrania malucha, warto posługiwać się charakterystycznymi wydarzeniami występującymi w ciągu dnia jak: spacer, zabawa na placu, zajęcia z rytmiki czy drzemka. Rzucone odruchowo „Przyjadę po Ciebie o 15, nic konkretnego dla dziecka nie znaczy.

Gdy opracujecie własną pożegnalną tradycję, trzymajcie się jej codzienne. Pomoże to maluchowi poczuć się pewniej, zdobędzie, choć namiastkę przewidywalności.

4.Daj coś miłego na pocieszenie

Ukochana maskotka, pieluszka, czy chociaż fragment kocyka (tak fragment ;-) możecie odciąć kawałek, który maluszek zawsze będzie miła przy sobie). Dzięki takiemu talizmanowi, za każdym razem, kiedy nasza pociecha poczuje się niepewnie, zatęskni czy zrobi jej się smutno, będzie mogła sięgnąć po małe pocieszenie.

maskotka_do_przedszkola

5.Pomóż maluchowi zrozumieć, co się dzieje

Być może umiejętności komunikacyjne Twojej pociechy są jeszcze niewystarczające, by w pełni wyrazić, co czuje i myśli, ale na pewno rozumie więcej niż się spodziewamy. Dlatego właśnie rozmowa i opowiadanie krok po kroku o tym, co danego dnia się wydarzy, pomoże mu poczuć się pewniej.

"Najpierw opowiem Ci historyjkę o kolejnej przygodzie Zygzaka. Potem znajdziemy Panią Anię, a ona cię przywita. Następnie powiem Ci, jak bardzo Cię kocham i pójdę do pracy, będę machała na pożegnanie, a Ty razem z Panią Anią pomachacie mi z okna. Wtedy przyjdzie kolej na taniec przy wesołych piosenkach, a następnie będzie przekąska. Po niej pójdziesz na plac zabaw, pobawisz się masą solną, przyjdzie czas na drzemkę, a ja przyjdę po Ciebie zaraz po obiedzie. Pamiętaj, że Mamusia zawsze wraca.”

6. Nie poddawaj się pokusie wymykania się

Wymykanie się i ukrywanie w dłuższej perspektywie sprawia, że lęk separacyjny dziecka pogłębia się. Spotkałam się z sytuacją, kiedy mama powiedziała synkowi, że wychodzi na chwile do toalety. Dziecko cały dzień spędziło pod drzwiami WC, wytrwale czekając aż mama wyjdzie – przecież powiedziała, że tam będzie…

Dlatego, kiedy rozstanie jest trudne i maluszek płacze, spróbujcie spokojnie powiedzieć:

"Wiem, że nie chcesz, żebym odeszła, jednak muszę iść do pracy i wrócę zaraz po obiedzie. Pomacham do Ciebie z dworu, a Pani Ania zabierze Cię do okna, żebyś mogła mi pomachać.”

Potem nie pozostaje nam nic innego, jak wykonać to, co zapowiedzieliśmy i wyjść z sali. Mimo piętrzących się w nas emocji i nieodpartej pokusy powrotu i zabrania ze sobą płaczącej pociechy – konsekwentnie wychodzimy z przedszkola.

Może minąć nawet kilka tygodni, zanim maluszek zacznie odwzajemniać pożegnanie i pomacha do nas. Jednak my odchodząc, niezmiennie, każdego dnia żegnamy się tak samo.

Zazwyczaj namawiam Was do okazywania i wyrażania emocji. Tym razem jest inaczej. W tej sytuacji, ukrywając swoje rozterki i cierpienie pomagamy maluszkowi przetrwać ten trudny czas.

7. Przedyskutuj z opiekunem, co może zrobić, aby pocieszyć i zaciekawić malucha

W tej sytuacji ważne jest, aby nasza pociecha poczuła się pocieszona i zrozumiana przez opiekuna. No cóż, to szalenie trudne i tak naprawdę nie wiem, czy jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda uspakajanie naszego szkraba. Czy odbywa się ono z okazaniem empatii, czy polega raczej na uciszaniu i odwracaniu uwagi od emocji. Rozproszenie ma działanie tymczasowe i sprzyja tłumieniu emocji, które prędzej czy później muszą znaleźć gdzieś ujście. Jeżeli opiekun okazuje dziecku zrozumienie i empatię, to dużo szybciej zdobywa jego zaufanie i jest w stanie sprawić, że maluszek poczuje się bezpiecznie.

Z drugiej jednak strony musimy mieć świadomość, że w przedszkolu prócz naszego brzdąca jest jeszcze gromadka dzieci, które również potrzebują opieki. Dlatego właśnie, większość emocjonalnego wparcia i przetwarzania będzie spoczywała na naszych barkach i miało miejsce podczas wieczornych pogaduszek czy wspólnie spędzanego czasu.

8. Nie spóźnij się

Dane słowo jest świętością. Jeżeli nasza pociecha skończy jeść obiad, a nas jeszcze nie będzie, pomimo wcześniejszej obietnicy, to znaczy, że „daliśmy ciała”, sami przysporzyliśmy kolejne utrudnienie. Bo jakie znaczenie będą miały wszystkie powyższe starania? Pal licho te podpunkty, ważniejsze jest zaufanie, które właśnie nadwyrężyliśmy.

Możecie myśleć 

„Bez przesady, to tylko drobne spóźnienie”

Dla nas to tylko drobne spóźnienie. Natomiast dla naszego malucha, który mierzy się ze swoimi najsilniejszymi lękami, to kwestia poczucia bezpieczeństwa – nasze słowo jest podstawą dla więzi z naszym dzieckiem.

9. Pomóż swojemu dziecku przekonać się, że ważne dla niego osoby wracają

Dla nas to rzecz oczywista, że to, co schowamy, nie znika na zawsze, że może się ponownie pojawić. Dla dziecka utrata czegoś z zasięgu wzroku jest równoznaczna z bezpowrotną utratą. Rewelacyjnym sposobem na pokazanie malcowi tej zależności są różnorodne gry typu „A kuku” czy chowanie i szukanie ulubionych przedmiotów.

Warto również czytać książki poruszające temat przedszkolnych przygód, takie jak:

  • „Zuzia idzie do przedszkola” - Schneider Liane; wyd. Media Rodzina
  • „Tupcio Chrupcio. Przedszkolak na medal” - Eliza Piotrowska; wyd. Wilga
  • „Misia Marysia i wesoły dzień w przedszkolu” - Nadia Berkane; wyd. Debit
  • „Basia i przedszkole” - Zofia Stanecka; wyd. Egmont
  • „Ja nie chcę do przedszkola” Blake Stephanie; wyd. Dwie Siostry
  • „W przedszkolu” Wandrey Guido; wyd. Czarna Owieczka

10. Stwórz album "Wiele osób mnie kocha"

Warto przygotować wyjątkowy album, który będzie zawierał zdjęcia osób, które nasza pociecha darzy zaufaniem i miłością (rodzice, dziadkowie, ciocie i wujowie, kuzyni i przyjaciele). Znajdzie się tam również miejsce dla „Pani Ani”. Często przeglądajcie ten album, wspominając różne miłe zdarzenia związane z poszczególnymi osobami. Fajnym pomysłem jest pokazanie albumu „Pani Ani”, by mogła go przeglądać wspólnie z naszą pociechą.

11. Daj swojemu dziecku maksymalną ilość miłości i uwagi

Po ciężkim dniu w pracy i jeszcze cięższym poranku z przedszkolakiem w roli głównej zapewne jedyne o czym marzysz jest gorąca kąpiel i filiżanka herbaty… Mimo wszystko to jest właśnie ten czas, kiedy Twój maluch Cię potrzebuje. W tym trudnym dla niego momencie, po powrocie do domu, może być bardziej rozdrażniony, marudny, wymagający i przyklejony do Ciebie. To zupełnie normalne zachowanie, biorąc pod uwagę ogrom stresu, z którym się zmaga – potrzebuje Twojej obecności.

Najlepsze co możesz zrobić, to przygotuj najprostszą kolację i spędzaj jak najwięcej czasu ze swoją pociechą. Rewelacyjnym sposobem na rozładowanie napięcia są wszystkie gry, które wywołują salwy śmiechu. Przed snem natomiast konieczna jest ulubiona książka i porcja porządnych przytulasów.

Warto byście zaproponowane wskazówki potraktowali, jako podpowiedź, inspirację do działania. Oczywistym jest, że inaczej je wykorzystacie dla 2,5 letniego maluszka i inaczej dla 4 latka. Tu podpowiedzią niech będzie Wasza intuicja.

Koniec końców maluszek przezwycięży swój lęk separacyjny. A ja mam nadzieję, że tych jedenaście wskazówek sprawi, że ten trudny czas będzie krótszy i łatwiejszy dla Was obojga.

Ściskam,
Karola

Być może zainteresuje Was również:


jak_wzmocnić_odporność

Czym jest odporność i jak ją wzmocnić

Temat wzmacniania odporności u dzieci budzi wiele emocji i kontrowersji. Z jednej bowiem strony chcemy wierzyć w skuteczność „domowych sposobów” (czyli miód, czosnek, olejki eteryczne, bańki, hartowanie), z drugiej natomiast postęp cywilizacyjny skłania nas do sięgania po dostępne środki farmakologiczne. W moim przekonaniu, zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki w kierunku serwowania specyfików wspomagających odporność, powinniśmy skonsultować stan zdrowia z lekarzem, szczególnie jeśli dotyczy to dzieci. Dodatkowo garść informacji o tym, jak powstaje odporność i czym jest, pozwoli nam bardziej świadomie podejmować decyzje i dobierać odpowiedni sposób działania.

Czym jest odporność

W dużym uproszczeniu odporność to zdolność organizmu do obrony przed niebezpiecznymi dla niego substancjami i czynnikami np.: pasożytami, bakteriami czy wirusami.

Nabywanie odporności jest procesem systematycznym i trwającym nieustannie przez całe życie. Prowadzone w tym obszarze badania wskazują, że układ immunologiczny osiąga pełne zdolności obronne dopiero między 12 a 15 rokiem życia. Dlatego też odporność dziecka jest dużo słabsza od odporności osoby dorosłej.

Zastanawiacie się, gdzie znajduje się obronne centrum dowodzenia?

Układ odpornościowy

Komórki układu odpornościowego zlokalizowane są w wielu miejscach naszego organizmu: w grasicy, śledzionie, szpiku kostnym oraz układzie oddechowym. Ważną informacją jest to, że aż 80% układu immunologicznego znajduje się w przewodzie pokarmowym, gdzie wytwarzane są przeciwciała. Tu pojawia się pierwsza wskazówka dotycząca wzmacniania odporności – warto zwrócić uwagę na jakość spożywanych pokarmów, tym jednak zajmiemy się nieco później.

Skoro odporność nabywamy z wiekiem, zatem jaki jest jej poziom u noworodka?

Odporność dziecka

W chwili narodzin układ immunologiczny maluszka jest niedojrzały. Nie mając wcześniej kontaktu z drobnoustrojami, nie umie z nimi walczyć. Każde dziecko przychodzi na świat z pakietem ochronnym nazywanym odpornością wrodzoną. Odporność wrodzona to nieswoiste przeciwciała, które maleństwo otrzymało od mamy w czasie życia płodowego. Są one jeszcze przez pewien czas przekazywane wraz z pokarmem podczas karmienia piersią. Poziom owych przeciwciał jest wystarczający do około 6 tygodnia życia dziecka, później jest ich za mało. Wtedy zaczyna się okres spadku odporności, nazywany przez lekarzy dołkiem immunologicznym, który trwa do około 6 miesiąca życia.

Odporność powoli wzrasta dopiero u półrocznego niemowlęcia, gdy zaczyna ono produkować więcej własnych przeciwciał.

Realne nabywanie odporności następuje w momencie, gdy dziecko idzie do przedszkola. W tym czasie maluch ma kontakt z dużą liczbą patogenów. Jest to okres pobudzania układu immunologicznego do wytwarzania swoistej tarczy ochronnej. Każdy z nas wie, jak to wygląda w praktyce… katar pogania katar, przeplatając się z bólem gardła i innymi, poważniejszymi infekcjami. Niestety tak wygląda naturalny sposób uodporniania się organizmu.

infekcja_odporność

Spadek odporności jest charakterystyczną zmorą pojawiającą się również w późniejszym etapie rozwoju dziecka np. po niektórych infekcjach (ospa albo trzydniówka). Powrót do pełnej formy następuje dopiero po kilku tygodniach, dlatego warto w tym okresie zadbać o wzmocnienie nadszarpniętego zdrowia.

Wzmacnianie odporności u dzieci

Kto z nas nie głowi się nad tym, w jaki sposób wzmocnić odporność swoją i swojego malucha. Możemy wesprzeć układ immunologiczny w naturalny sposób, stosując kilka prostych zasad:

Odpowiednie żywienie

Podstawą w budowaniu odporności u dziecka jest zdrowa, zbilansowana dieta. Powinniśmy wprowadzić odpowiednie menu, bogate w antyoksydanty oraz witaminy - owoce, warzywa, ryby, chude mięso, nabiał, produkty zbożowe, a do picia wodę, mleko oraz wyciskane soki. To na nas – rodzicach spoczywa odpowiedzialność za zdrowe odżywianie naszych pociech.

Wsparcie dla układu odpornościowego stanowią probiotyki, w które bogate są fermentowane napoje mleczne, np. jogurty i kefiry. Dlatego warto o nich pamiętać.

Spacer to podstawa

Aktywność fizyczna i odpowiednia ilość czasu spędzonego na świeżym powietrzu to kolejny element, o który powinniśmy zadbać. Na spacer warto chodzić codziennie, niezależnie od pogody (jedynie temperatura poniżej -10 C i silne wiatry stanowią przeciwskazanie). Odpowiednio ubrany maluch z przyjemnością poskacze po kałużach i pobiega w deszczu.

odporność

Nie przegrzewaj

Odpowiednio ubrane dziecko to nie tylko takie, które nie zmarznie, ale również to, które nie ulega przegrzaniu. Przegrzewanie dzieci to jeden z najczęstszych powodów pojawiających się przeziębień. Najlepiej zakładaj dziecku kilka warstw ubrań, bawełnianych lub wełnianych, które w zależności od warunków pogodowych można zdjąć.

Dodatkowe wspomaganie

W okresie osłabionej odporności i wzmożonego występowania infekcji, po uprzedniej konsultacji z lekarzem, warto wspomóc układ immunologiczny preparatami witaminowymi oraz tymi zawierającymi kwasy Omega 3 (Tran – olej z wątroby dorsza), alkiloglicerole czy skwalen (Olej z wątroby rekina). Alkiloglicerole występują m.in. w mleku matki i to one stymulują układ odpornościowy noworodków i niemowlaków. Zwiększają proces wytwarzania elementów morfotycznych krwi - a to oznacza wyższą obronę organizmu przed wirusami, bakteriami, lepsze odżywienie i dotlenienie komórek. Skwalen natomiast posiada właściwości antybakteryjne, dlatego może pełnić funkcję naturalnego antybiotyku (więcej na ten temat przeczytacie tutaj >>tu).

Hydroterapia

Bardzo dobrym sposobem wspierającym odporność jest stosowanie hydroterapii. Polega ona na naprzemiennym prysznicu ciepłą i zimną wodą. Ta forma hartowania przyzwyczaja organizm do zmiany temperatury, bo pod wpływem zmiennych bodźców (wyższej i niższej temperatury) naczynia krwionośne na zmianę kurczą się i rozkurczają, dzięki czemu pracują sprawniej.

Sen i odpoczynek

Odpowiednia ilość snu to ważny element mający wpływ na odporność. Niemowlę śpi zazwyczaj dokładnie tyle, ile potrzebuje. Ale dziecko w wieku przedszkolnym – już niekoniecznie. Często do późnej nocy chce się bawić, a potem rano wstaje zmęczone. Musimy pamiętać, że sen jest mu bardzo potrzebny – to czas odpoczynku i regeneracji całego organizmu. Potrzebuje go również układ odpornościowy dziecka.

sen_dziecka

Stres

Staraj się nie narażać dziecka na przewlekły stres. Czynnikiem istotnie wpływającym na odporność organizmu jest przewlekły stres. Dowiedziono, że pod wpływem długotrwałego działania stresorów powiększa się kora nadnerczy (gdzie produkowane są hormony stresu), ulega zaś zanikowi grasica. Ponadto pod wpływem stresu zmniejsza się w krwi ogólna liczba komórek odpornościowych.

Odpowiednie warunki w domu

Dbaj o to, by w domu nie było zbyt gorąco. Idealna temperatura to 19–20°C. Zadbaj o jakość powietrza, nawilżaj je, zwłaszcza w okresie sezonu grzewczego oraz regularnie wietrz pomieszczenia. Wspomnę o tym dla spokoju sumienia, choć przyznam, że nie mieści mi się to w głowie: "nie narażaj dziecka na bierne palenie."

A jakie są Wasze sposoby na poprawę odporności?
Będzie mi miło, jeśli podzielicie się ze mną swoimi doświadczeniami w komentarzu poniżej.

Ściskam,
Karola

 


domowe_sposoby_na_przeziebienie

Infekcja w natarciu. Skuteczność domowych sposobów na przeziębienie

Dużymi krokami nadciąga jesień-przesycona barwami, długimi i nastrojowymi wieczorami oraz… wszechobecnym kichaniem, prychaniem oraz smarkaniem. Cieszę się, że po wakacyjnej przerwie, mój starszak rusza do przedszkola. Jednocześnie obawiam się batalii z infekcjami. Zmienne warunki pogodowe sprzyjają przeziębieniom, które zdecydowanie częściej przytrafiają się naszym pociechom. Dlatego warto mieć w zanadrzu zestaw sprawdzonych, domowych sposobów na przeziębienie.

Nierówna walka

Na początek mało pocieszająca informacja – nie jesteśmy w stanie natychmiastowo wyleczyć przeziębienia czy grypy. Walka z infekcjami wirusowymi jest nierówna i mimo stosowania różnorodnych metod i sposobów, w większości przypadków trwa ona tak samo długo (od 3 do 10 dni). To, co możemy zrobić, to starać się zmniejszyć nasilenie uprzykrzających życie objawów przeziębienia.

Skoro niezależnie od przyjmowanych leków, swoje i tak musimy odchorować, to warto powrót do zdrowia wspomagać naturalnymi sposobami. Tym bardziej jest to ważne, gdy infekcja dobierze się do naszych pociech. Tu z pomocą przychodzą nam domowe sposoby na przeziębienie. Skąd mamy wiedzieć, które z nich są skuteczne? Prawda jest taka, że domowych receptur jest tak wiele, że trudno byłoby przeprowadzić jakieś obiektywne badanie kliniczne sprawdzające i potwierdzające ich skuteczność. Może nie ma badań poświęconych konkretnym, domowym miksturom, ale coraz więcej jest naukowo potwierdzonych informacji dotyczących poszczególnych składników i produktów.

Jednocześnie warto pamiętać, że podanie „domowych” czy innych „naturalnych” środków należy traktować jedynie jako wspomaganie leczenia przeziębienia. Jeżeli stan zdrowia nie będzie się poprawiał, a objawy nasilą się, powinniśmy niezwłocznie udać się z pociechą do lekarza i zastosować wszystkie jego zalecenia.

Na co warto zwrócić uwagę? Co powinno się znaleźć w naszej domowej apteczce?

Poniżej znajdziecie kilka produktów i metod, które warto stosować zarówno profilaktycznie, jak i w okresie przeziębienia.

Domowa apteczka

Przekorna Witamina C

Ciągle trwa polemika nad skutecznością i sensem stosowania Witaminy C. Przeglądając tylko kilka badań, można wyciągnąć pochopny wniosek, że w leczeniu objawów przeziębienia jest ona nieskuteczna. Tak naprawdę jednak skuteczność jej działania zależy od podanej dawki. Odpowiednio wyższa dawka zmniejsza nasilenie objawów przeziębienia i nieznacznie skraca czas trwania infekcji. Musimy pamiętać, że większa ilość witaminy C może powodować dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak biegunka.

Najlepszym źródłem witaminy C są świeże owoce i warzywa takie jak: dzika róża, czarna porzeczka, natka pietruszki, czerwona papryka, chrzan, brukselka, cytryna oraz pomarańcza. Największa jej ilość znajduje się nie w samym miąższu, ale tuż pod skórką owocu.

Czosnek

Bliski sukcesu i uznania w świecie medycyny jest czosnek, w którym główną, czynną substancją jest allicyna, charakteryzująca się działaniem antybiotycznym. Przeprowadzone badania wskazują na dużą aktywność przeciwdrobnoustrojową czosnku. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, przeciwgrzybiczo, antymiażdżycowo, przeciwalergicznie oraz przeciwnowotworowo. Naukowcy porównali moc allicyny do penicyliny i okazało się, że stosunek jest 1:15, czyli 1 mg allicyny ma moc działania 15 mg penicyliny!

Zatem nic tylko brać i nos zatykać 😉

Domowe sposoby na infekcję

Miód

Ten prosty, powszechnie dostępny, produkt jest kolejnym przydatnym narzędziem do walki z objawami przeziębienia. Duże znaczenie i wpływ na lecznicze właściwości miodu mają zawarte w nim enzymy. Swoje właściwości bakteriobójcze zawdzięcza nadtlenkowi wodoru, który w 3-procentowym roztworze znany jest, jako woda utleniona. Do innych substancji antybiotycznych wytwarzanych przez pszczoły i wprowadzanych przez nie do miodu należą lizozym, inhibina (najwięcej zawierają jej miody spadziowe z drzew szpilkowych, lipowe i grykowe z pasiek położonych powyżej 1000 m n.p.m.) i apidycyna.

Ponadto miód zawiera duże ilości mikroelementów: potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, molibden, mangan i kobalt oraz witamin: A, B1, B2, B6, B12, C, kwas foliowy, pantotenowy i biotynę.

Pamiętajcie tylko, że miód do diety dziecka można zacząć powolutku (!) wprowadzać dopiero po ukończeniu pierwszego roku życia, ponieważ może on zawierać toksynę botulinową szkodliwą dla niemowląt.

Pelargonia afrykańska

Odkryta w XIX wieku i jak się okazało, stała się najskuteczniejszym, naturalnym lekiem na szalejącą wtedy w Afryce gruźlicę. Została poddana szeregowi badań mających na celu potwierdzenie jej dobroczynnego wpływu na układ oddechowy. Liczne badania potwierdziły, że ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej ma kompleksowe działanie na przyczyny i objawy infekcji górnych dróg oddechowych. Nie tylko zapobiega zaostrzeniu się infekcji, ale również wspomaga usuwanie śluzu wraz z bakteriami i wirusami z układu oddechowego. Zmniejsza nasilenie całej gamy objawów przeziębienia, takich jak kichanie, zatkany nos, ból gardła, kaszel oraz ból głowy.

Właściwości ekstraktu sprawiają, że może być on stosowany na każdym etapie infekcji, zarówno przy pierwszych dolegliwościach, jak i w jej trakcie. Pelargonia afrykańska może być stosowana przy infekcjach o różnym podłożu – tak wirusowym, jak i bakteryjnym.

W naszych warunkach klimatycznych ciężko byłoby wyhodować w przydomowym ogródku ów korzeń 😉. Istnieje jednak możliwość zakupienia syropu, posiadającego w składzie wystandaryzowany ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej. Przeanalizowałam składy syropów wzdłuż i wszerz dla nas najlepszym wyborem okazał się syrop Pelavo Multi 3+. Dlaczego właśnie on?

pelavo
pelavo multi

Zawsze wychodzę z założenia, że stosując syropy dla dzieci, powinny być one najwyższej jakości, dlatego staram się je przygotowywać w domu. Jednak, gdy jest to niemożliwe, wybieram te najlepsze spośród dostępnych w aptece. Pelavo ma dobry, naturalny skład, nie zawiera alkoholu, barwników ani sztucznych aromatów. Wątpliwości może budzić obecność sorbinianu potasu. Warto jednak pamiętać, że substancje konserwujące znajdują się w każdym zakupionym syropie, a ten konserwant to jeden z najbezpieczniejszych, dostępnych na rynku. Także, jeżeli chcielibyście zastosować pelargonię afrykańską, to sięgnijcie po ten właśnie syrop.

Pamiętajcie jednak o tym, że podanie leków naszym pociechom powinniśmy skonsultować z zaufanym lekarzem, nawet jeśli są one dostępne bez recepty.

Bakteryjne wsparcie

Probiotyki znane są ze swych właściwości poprawiających działanie układu odpornościowego. Profilaktyczne i systematyczne stosowanie przyjaznych bakterii stanowi nieocenione wsparcie w pokonywaniu przeziębień. Wyniki 10 badań przeglądowych przeprowadzonych na grupie 3,5 tys. osób wskazują, że przyjmowanie probiotyków zarówno w postaci jogurtu, jak i suplementów prowadzi do zmniejszenia liczby przeziębień o 12 %. Chociaż nie jest do końca jasne, jakie dawki czy rodzaje probiotyków są najskuteczniejsze w zapobieganiu przeziębieniom, to dowody sugerują, że probiotyki zawierające kilka szczepów bakterii są skuteczniejsze od preparatów zawierających jeden szczep.

Wiemy już, jakich produktów warto użyć, gdy dopadnie nas przeziębienie.

O czym jeszcze powinniśmy pamiętać?

Domowe sposoby na walkę z przeziębieniem

 Zapewnij spokój i odpoczynek

To, co wiadomo z całą pewnością, to to, że bardzo dobrym domowym lekarstwem na przeziębienie jest odpoczynek, umożliwiający regenerację osłabionego infekcją organizmu. Dzięki czemu będzie miał on więcej sił na walkę z zarazą 😉.

Żeby namówić malucha do odpoczynku w ciągu dnia, możesz przygotować mu przytulne schronienie z poduszek i koców, w którym będziecie wspólnie czytać książeczki, rysować, opowiadać bajki, układać do snu i leczyć zabawki.

Nawadniaj organizm

Zarówno przeziębione dziecko, jak i dorosły powinni dużo pić. W ten sposób nawilżamy śluzówki gardła, łagodząc ból i kaszel, rozrzedza wydzielinę, ułatwiając jej odkrztuszanie, a przy gorączce pozwala „wypocić" wysoką temperaturę i uzupełnić utracone z organizmu płyny.

Malucha karmionego naturalnie warto częściej przystawiać do piersi - mleko mamy ma właściwości bakteriobójcze, koi ból gardła i zawiera przeciwciała do walki z chorobą. Starszym dzieciom można podawać ciepłą wodę, najlepiej z miodem i cytryną (ich lecznicze właściwości już znamy). Sprawdzą się również herbatki owocowe lub ziołowe, kompot, rzadki kisiel na bazie soku albo świeżych lub mrożonych owoców. To o czym powinniśmy pamiętać, to to, że nie należy podawać maluchom słodkich napojów gazowanych ani zwykłej herbaty, która wysusza śluzówkę gardła.

Udrażniaj nos

Domowe sposoby leczenia kataru to przede wszystkim regularne czyszczenie nosa.
Kilkulatek poradzi już sobie z wydmuchaniem wydzieliny w chusteczkę, młodszemu dziecku oczyszczaj nos aspiratorem. Będzie to łatwiejsze, jeśli przed zabiegiem zakroplisz malcowi sól fizjologiczną lub zastosujesz roztwór wody morskiej w sprayu. Niemowlęciu pomoże też częste układanie na brzuchu, by wydzielina mogła sama wypływać z noska.

domowe sposoby na przeziebienie 4

Wietrz i nawilżaj

Wietrzenie pomieszczeń obniża temperaturę w domu i zapewnia odpowiednią wilgotność powietrza.
W dusznych i gorących mieszkaniach powietrze jest zbyt suche, więcej w nim zarazków i kurzu. Każdy z nas poczuje się lepiej w przewietrzonym, chłodnym pomieszczeniu. Niższa temperatura (20-21°C w dzień i 18°C w nocy) pomoże obkurczyć opuchnięte śluzówki zakatarzonego nosa i podrażnionego gardła, a odpowiednia wilgotność (ok. 50 proc.) ochroni je przed nadmiernym wysuszeniem. Co przyczyni się do łatwiejszego oddychania. Stąd tak istotne jest częste wietrzenie w ciągu dnia i obowiązkowo przed snem.


Inhaluj

Zarówno przy zapchanym nosie, jak i przy kaszlu pomocne są inhalacje np. z soli fizjologicznej.
Dlatego warto zaopatrzyć się w specjalny nebulizator. Sesje inhalacyjne nawilżają śluzówki, ułatwiają oczyszczanie nosa i odkrztuszanie wydzieliny. Działanie inhalujące mają też krople z olejkami eterycznymi. Na przeziębienie i katar doskonałe będą: rumianek, szałwia lekarska, lawenda, tymianek, prymula, macierzanka i majeranek.
Na ból gardła i zatoki: tymianek, lawenda, mięta, rumianek, melisa, sosna. Do rozpylenia ich możemy użyć nawilżacza (o ile urządzenie jest do tego przystosowane) albo zwilżyć nimi chusteczkę (wystarczą dwie, trzy krople) i położyć w pobliżu łóżeczka, by maluch mógł wdychać preparat podczas snu.

Ważne byśmy sprawdzili, czy określony produkt jest dostosowany do wieku naszego dziecka.

Rozgrzewanie ważna sprawa

Gdy maluch złapie katar, dobrze jest rozpocząć leczenie od rozgrzania stóp w ciepłej kąpieli z dodatkiem soli kuchennej, potem załóż malcowi skarpetki i zapakuj go do łóżka. Warto nasmarować mu na noc klatkę piersiową, plecy i stopy maścią rozgrzewającą odpowiednią do wieku - to poprawi krążenie, ułatwi oddychanie i odkrztuszanie wydzieliny. Rozgrzewająco i napotnie działa też herbata z malinami i napary ziołowe: z lipy, dzikiej róży, czarnego bzu. Spocone dziecko trzeba przebrać w suchą, przewiewną piżamkę. Ważne również byśmy uzupełniali utracone płyny, podając coś do picia.

Wsparcie w odkrztuszaniu

Podczas infekcji bardzo częstą dolegliwością jest katar i mokry kaszel, dziecko często usiłuje odkrztusić wydzielinę. Aby mu w tym pomóc, kilka razy dziennie oklepuj plecy dziecka (ważne, by nie robić tego przed snem). Jak oklepywać, by robić to skutecznie i nie zaszkodzić przy tym dziecku? Duże znaczenie ma tu wykorzystanie odpowiedniej pozycji. Dlatego też najlepiej jest położyć sobie malca na kolanach tak, by głowa i klatka piersiowa były niżej niż pupa, a następnie delikatnie oklepywać dłonią plecy. Podczas oklepywania warto zwrócić uwagę na dłoń – powinniśmy ją trzymać na kształt miseczki, tak by nie dotykać pleców całą  jej wewnętrzną powierzchnią.

Zdrowa dieta to podstawa

Zadbaj, by w diecie dziecka znalazły się warzywa i owoce bogate w witaminę C. O tym, które posiadają jej najwięcej pisałam wcześniej. Do tego nie może zabraknąć czosnku i miodu podawanych w różnych konfiguracjach – razem i osobno. Tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas w tym gdzie i jak je zastosować 😉.

W jadłospisie nie powinno zabraknąć również tzw. penicyliny w garnku, czyli rosołu z wiejskiej kury.  Rosół zmniejsza wydzielania śluzu, łagodzi katar, kaszel i ból gardła. To o czym musimy pamiętać, to, to, że dzieci nie powinny jeść wywarów sporządzanych na kościach, bo gromadzą się w nich pozostałości leków weterynaryjnych i antybiotyków. Dlatego rosół najlepiej ugotować na samym mięsie z włoszczyzną. Przed podaniem zupy można do niej wrzucić zioła wzmacniające układ odpornościowy takie jak: korzeń łopianu, imbiru, echinacei lub żeń-szenia syberyjskiego.

Dużym powodzeniem i skutecznością cieszą się również różnego rodzaju domowe syropy. Warto przygotować syrop z cebuli, w którego skład wchodzi również miód. Nie mogłabym pominąć mleka z masłem i modem – odważniejsi dodają do tego również czosnek.

Dieta ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia. Warto nie tylko podczas choroby, ale na co dzień zwracać uwagę na to, co ląduje na naszym talerzu. Kształtując zdrowe nawyki żywieniowe u naszych pociech, wyświadczamy im największą przysługę, która będzie procentowała przez całe życie. O tym, w jaki sposób się do tego zabrać przeczytacie tutaj.

Na wszelki wypadek  po raz „enty" podkreślę, że stosowanie nawet najskuteczniejszych domowych sposobów na przeziębienie nie zwalnia nas z konieczności odwiedzenia lekarza i zastosowania się do jego wytycznych. Przecież to on bada nas czy naszą pociechę, ocenia stan zdrowia i na tej podstawie przepisuje odpowiednie formy leczenia.

Powyższy tekst ma jedynie wartość informacyjną i nie może zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.

 Jakie są Wasze sprawdzone sposoby w walce z objawami przeziębienia?

Może macie jakieś sprawdzone przepisy na domowe syropy?

Podzielcie się swoją wiedzą w komentarzu poniżej.