panowanie_nad_nerwami

Opanuj się mamo! Poznaj sposób na spokojniejsze macierzyństwo

Jeżeli jesteś mamą, to pewnie zdążyłaś już zweryfikować wiarygodność sielankowego macierzyństwa opisywanego w poradnikach dla rodziców.

Każda z nas miewa gorsze i lepsze dni. Mając na głowie ogrom obowiązków, za sobą wiele nieprzespanych nocy, a przed oczami wszechobecną presję perfekcyjnej pani domu – trudno jest nie popaść we frustrację i zachować zimną krew. Każdej z nas, mającej pod opieką co najmniej jednego niesfornego malucha, potrzebne jest morze cierpliwości.

Poznawanie świata, zdobywanie nowych umiejętności, rozwój dziecka nieodłącznie związane są z przekraczaniem granic, weryfikowaniem tego, co dotychczas było niedostępne, nieznane, nowe. Dziecięca ciekawość często stanowi jednocześnie test rodzicielskiej cierpliwości.

Gdy rozmawiamy o tym na chłodno, siedząc w fotelu i pijąc kubek ciepłej herbaty, powyższe zachowania są dla nas naturalną koleją rzeczy, a wspomnienie niektórych sytuacji wywołuje uśmiech na naszych twarzach.

Sprawa wygląda jednak inaczej, gdy jesteśmy w ferworze codziennych obowiązków i w pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli, tzn. bardziej nasz brzdąc się wymyka i narusza postawione granice, w związku z czym chwilowo rzeczywistość nas przerasta…   To ten moment, kiedy mamy wrażenie, że żeby zachować zimną krew musielibyśmy być z kamienia. To właśnie wtedy reagujemy nie tak, jak byśmy chciały.

 

Nie takie chcemy być…

Przecież każda z nas chce być jak najlepszą mamą, najlepszą wersją siebie, by przekazać swojej pociesze to, co najważniejsze, by wspierać ją w rozwoju i stworzyć ku temu jak najlepsze warunki.

W tym wpisie nie będziemy skupiać się na zmianie zachowania dziecka (o tym możecie przeczytać tu => klik, klik i klik), tym razem spróbujemy popracować nad sobą i jakością naszego rodzicielstwa.
W jaki sposób pracować nad sobą, nad budowaniem umiejętność samokontroli, nad tym, by poniższy cytat nie był tylko pustym frazesem?

„Rodzicielskim zadaniem  nie jest powstrzymanie dziecka przed napadem złości. Naszym zadaniem jest zachowanie spokoju.”

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrealizować…

Jak pracować nad samokontrolą?

Ile razy zdarzyło się Wam postawić sobie jakiś cel – ćwiczyć więcej (bądź w ogóle zacząć ćwiczyć 😉 ), jeść zdrowiej, mniej  podjadać wieczorami, tylko po to, by po kilku dniach czy tygodniach powrócić do dawnych przyzwyczajeń?

Często?

No właśnie… siła nawyku jest ogromna, na tyle duża, że aby go przezwyciężyć, bądź wypracować nowy – pożądany, potrzebna jest systematyczność i konsekwencja w postępowaniu nawet przez 254 dni (więcej na temat kształtowania nawyków pisałam tutaj).

Nawyki sprawiają, że działamy automatycznie, nie musimy specjalnie się wysilać, aby coś zrobić. Po prostu pewne zachowanie przechodzi w rutynę i określony bodziec wywołuje naszą reakcję. Mycie zębów, poranna kawa, to przykłady czynności, które wykonujemy na autopilocie.

Podobnym nawykiem może być sposób, w jaki reagujemy na zachowanie naszych dzieci. Zaganiane, zaabsorbowane codziennymi sprawami, poirytowane, zmęczone często tracimy panowanie nad sobą i przechodzimy w automatyczny tryb rozzłoszczonej matki.

Reagujemy krzykiem i siłą przywracamy dziecko do porządku. Dopiero po czasie, gdy emocje opadną (o wpływie kortyzolu na nasze działanie przeczytacie tutaj), odzyskujemy zdolność logicznego myślenia i pojawiają się wyrzuty sumienia. Co prawda czasu cofnąć nie możemy, ale zmienić swoje zachowanie i przyzwyczajenia – tak.

Rodzicielska praca

Bycie rodzicem to codzienna praca nad sobą, pokonywanie swoich słabości i przezwyciężanie schematów zachowań przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Jest pewien bardzo prosty sposób, który może ułatwić wspomnianą pracę nad swoimi słabościami.

Podstawowym i jedynym narzędziem w naszych rękach będą gumki do włosów.

W jaki sposób je wykorzystamy? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Pożegnaj rozgniewaną mamę

Jeżeli czujesz, że coraz częściej zdarza Ci się krzyczeć, warczeć, zachować nie tak, jakbyś chciała w stosunku do swojego dziecka, wykorzystaj poniższą metodę:

 

być_lepszą_mamą

1.Poszukaj 5 gumek do włosów, które będą na tyle wygodne, byś mogła nosić je na nadgarstku. Mogą to być również luźne bransoletki, tasiemki – wszystko jedno, ważna jest ich ilość i Twoja wygoda.

2. Każdego dnia rano, wraz z pobudką Twoich maluchów załóż 5 gumek na jeden z nadgarstków. W tej metodzie bardzo duże znaczenie ma czynnik wizualny, który będzie działał do czasu, gdy będziesz go dostrzegać, gdy się przyzwyczaisz do posiadania gumek – przestaną spełniać swoją funkcję. Dlatego, aby temu zapobiec:

  • Zakładaj gumki, dopiero, gdy Twoje dzieci się obudzą.
  • Zdejmuj je, za każdym razem, gdy będziesz z dala od swoich pociech (np. gdy wyjdziesz z domu do pracy, dziecko ma drzemkę lub jest w szkole czy przedszkolu).
  • Zakładaj gumki na nadgarstek, za każdym razem, gdy będziesz ze swoimi szkrabami

3. Za każdym razem, kiedy złapiesz się na tym, że zachowałaś się w stosunku do swojego malucha nie tak, jak chciałaś, nie tak, jak powinnaś – przełóż jedną gumkę na drugi nadgarstek.

Twoim celem jest, do końca dnia zachować wszystkie 5 gumek na tym samym nadgarstku – na tym na, który rano założyłaś je po raz pierwszy.

Jesteśmy tylko ludźmi, dlatego popełniamy błędy i nie ma nic dziwnego w tym, że te gumki będą wędrowały z jednej ręki na drugą. Jednak nie ma błędu, którego nie da się naprawić.

Co możemy zrobić, aby „odzyskać” gumkę przełożoną na drugi nadgarstek?

4. Możemy odzyskać przełożoną gumkę, wykonując 5 prostych czynności, podtrzymujących pozytywną relację z dzieckiem. Badania pokazują, że dla zbudowania zdrowej relacji, dla każdej negatywnej interakcji potrzeba 5 pozytywnych interakcji, aby to zrównoważyć.

Tych 5 pozytywnych interakcji to proste czynności od uścisku, gilgotanie, czy chwilę wspólnego tańca.

Po każdej negatywnej interakcji z dzieckiem postaraj się jak najszybciej sprowokować 5 pozytywnych interakcji – a tym samym przywrócić utraconą gumkę na właściwy nadgarstek 😉

Ale czy to naprawdę działa?

Z realizacją tego typu założeń jest podobnie, jak z każdym innym zobowiązaniem – efekt zależy od naszego podejścia i zaangażowania.

Połączenie bodźca wzrokowego i delikatnego ucisku na ręce działa przypominająco i motywuje nas do podjęcia konkretnej inicjatywy. To taka przypominajka  😉

Mamy, które za moją namową korzystają z tego sposobu, zapewniają, że ta „gumkowa” metoda przynosi rewelacyjne efekty, mimo, że początkowo były sceptycznie nastawione. Z czasem, metoda ta pozwoliła im zmniejszyć ilość nerwowych reakcji i poprawić relację z dziećmi.

Nowy sposób reagowania na dziecięce zachowanie staje się niczym nawyk, z każdym dniem samokontrola przychodzi nam łatwiej, a gumki okazują się zbytecznymi.

 

relacja_z_dzieckiem

Jakie jeszcze korzyści przynosi zmiana nerwowej mamy na spokojniejszą mamę

Metoda ta świetnie pokazuje, jak wiele dzieci uczą się od nas przez obserwację, towarzysząc nam w codziennych sytuacjach. Zmiana naszego zachowania, wpływa bezpośrednio na zmianę zachowania malucha. Zasada jest prosta, im więcej szacunku okazujemy dziecku, tym więcej ono okazuje go nam.

O tej metodzie i o kilku innych sposobach na kształtowanie rodzicielskich umiejętności będę mówiła podczas warsztatów dla rodziców „Jak poprawić relacje z dzieckiem”, których II edycja już w maju – jeżeli jesteście zainteresowani udziałem, zapraszam do kontaktu tutaj.

Serdecznie Was zachęcam do wypróbowania tej metody.

Podejmiesz próbę? Przyłączysz się do wyzwania? Bądź mamą na 5+  😉

Jeśli tak, to zrób proszę zdjęcie swojego nadgarstka i opublikuj je, dodając #MamaNa5


Stres a wrzody żołądka

Stres jest nieodłącznym towarzyszem naszego życia, którego nie możemy się pozbyć, możemy natomiast nauczyć się z nim żyć. Gdy trwa krótko i pojawia się sporadycznie, dostarcza nam wielu niezapomnianych przeżyć, mobilizując organizm do działania - ułatwia koncentrację. Odwrotne skutki niesie intensywny i przewlekły stres. Działa demobilizująco, osłabia organizm, negatywnie wpływa na nasze funkcjonowanie m.in. na układ odpornościowy czy pokarmowy.

Stres to reakcja organizmu na trudną lub nową sytuację, która wymaga naszej adaptacji do zmieniających się warunków, zarówno zewnętrznych, jak i psychicznych. Każdy człowiek ma własne sposoby radzenia sobie ze stresem, które czasem okazują się niewystarczające. Wtedy właśnie stres zaczyna przybierać negatywną postać i staje się przyczyną wielu dolegliwości.

Jedną z chorób, którą przez wiele lat uważano za schorzenie cywilizacyjne wywołane stresem, są wrzody żołądka. Dziś wiemy, że przyczyna leży gdzie indziej i 80 % naszego społeczeństwa nosi ją w sobie niczym tykającą bombę… Co to takiego?

Skoro nie stres, to co?

Badania przeprowadzane nad chorobą nie wykazały jednoznacznie związku stresu z jej powstawaniem. Wiadomo jednak, że czynnikiem zwiększającym ok. piętnastokrotnie ryzyko rozwoju wrzodów żołądka i dwunastnicy jest podwyższony poziom glikokortykosteroidów (czyli hormonów stresu).

Odkrycie warte Nobla

W 1984 roku w czasopiśmie medycznym „The Lancet” ukazała się praca Barry’ego J. Marshalla i J. Robina Warrena, którzy dowiedli, że bezpośrednią przyczyną wrzodów żołądka i dwunastnicy jest bakteria Helicobacter pylori. Za swoje badania uczeni zostali nagrodzeni nagrodą Nobla.

Dziś wiadomo, że bakterie Helicobacter pylori są odpowiedzialne za ok. 80% przypadków choroby wrzodowej żołądka i ok. 90% dwunastnicy. Jednocześnie warto pamiętać, że około 80 % naszego społeczeństwa jest nosicielem tej bakterii, co nie jest równoznaczne z chorobą wrzodową, która zazwyczaj rozwija się u 10 % osób.

Tabletka dobra na wszystko…

Z ogromną lekkością łykamy ogólnodostępne leki przeciwbólowe. Jak się okazuje to właśnie nadmiernie stosowanie niesteroidowych środków przeciwzapalnych (NLPZ) jest drugą najczęstszą przyczyną choroby wrzodowej. Leki tego typu są bardzo pożyteczne w zwalczaniu bólu i zapaleń, ale przyjmowane bez umiaru prowadzą do osłabienia błony śluzowej, narażając ją na szkodliwe działanie kwasu solnego.

wrzody_żołądka_tabletki

Objawy choroby wrzodowej

Szacuje się, że na chorobę wrzodową cierpi co dziesiąty Polak. Do najczęstszych objawów należą:

  • ból zlokalizowany w nadbrzuszu,
  • nudności i wymioty,
  • ból pojawiający się 1 – 3 godziny po posiłku (charakterystyczny dla wrzodów żołądka),
  • ból na czczo, w nocy lub wcześnie rano, przechodzący po jedzeniu (charakterystyczny dla wrzodów dwunastnicy),
  • przykre uczucie pełności lub rozpierania po posiłku.

Objawy mogą powracać co kilka miesięcy. Zdarza się jednak, że przebieg choroby jest bezobjawowy.

Leczenie choroby wrzodowej

Jeżeli zaniepokoją Cię jakiekolwiek dolegliwości, koniecznie skonsultuj się z lekarzem, który podejmie odpowiednie kroki w celu dokonania szczegółowej diagnozy i zastosowania odpowiedniego leczenia.
Zakażenie Helicobacter pylori, podobnie jak inne infekcje, leczone jest antybiotykami. Zwykle trzeba zastosować przynajmniej dwa rodzaje antybiotyku oraz środek zmniejszający wydzielanie kwasu solnego. Dzięki temu ostatniemu, wrzody szybciej się wygoją. Leki blokujące wydzielanie kwasu to tzw. blokery receptora histaminowego i inhibitory pompy protonowej. Niektóre z blokerów oraz wiele preparatów zobojętniających kwas solny jest dostępnych w aptekach bez recepty. Leczeniem wspomagającym w przypadku choroby wrzodowej żołądka oraz dwunastnicy jest stosowanie leku NO-SPA, który poprzez działanie rozkurczowe może łagodzić dolegliwości bólowe.

Bardzo ważna jest również zmiana diety, należy wystrzegać się produktów tłustych, ostrych, głęboko przetworzonych. Posiłki powinny być regularne, niewielkie a częste, spożywane powoli. Konieczne jest także rzucenie palenia.

Podczas kuracji antybiotykiem należy zażywać lek działający osłaniająco na błonę śluzową.

Warto również pamiętać o domowych sposobach na zwalczanie problemów żołądkowych, jak picie naparów z melisy, koperku czy siemienia lnianego.

Zwolnij…

Mam wrażenie, że chorobą cywilizacyjną naszych czasów jest ciągła pogoń i życie w ciągłym napięciu. Bez wątpienia nieustanny tryb czuwania, brak odpoczynku i czasu dla siebie rujnuje nasze zdrowie. Każdy z nas posiada pewne wrodzone mechanizmy adaptacyjne, które umożliwiają nam wdrożenie własnych strategii zaradczych. Jednak skuteczność owych sposobów radzenia sobie ze stresem zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń, cech osobowościowych oraz indywidualnych predyspozycji i możliwości.
Nie bez znaczenia dla naszych umiejętności i efektywności działań jest wsparcie najbliższych osób. Możliwość znalezienia pomocy i zrozumienia u rodziny czy przyjaciół daje szansę na sprawniejsze i bardziej efektywne radzenie sobie ze stresem. Dzięki pomocy otoczenia można ograniczyć negatywne skutki oddziaływania stresu na nasz organizm.

Ten artykuł jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty.

Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

W jaki sposób Wy radzicie sobie ze stresem?