bądź_grzeczny_bo_nie_przyjdzie_do_ciebie_święty_mikołaj

Bądź grzeczny, bo nie przyjdzie do Ciebie Święty Mikołaj - 10 odpowiedzi na świąteczny szantaż

Sezon na „Bądź grzeczny, bo nie przyjdzie do Ciebie Święty Mikołaj” uważam za otwarty.

Choć mogłoby się wydawać, że to takie zabawne posłużyć się tym magicznym zdaniem, to nie wspominam, o nim w kontekście rodzicielskiej zabawy, a raczej nadużycia. Gdy już staniemy w obliczu mikołajkowej klątwy, aż ciśnie się na usta odbicie piłeczki w kierunku pytającego: „A Ty ciociu, babciu, sąsiadko – byłaś grzeczna? Zasłużyłaś na prezent? Przyszedł do Ciebie Święty Mikołaj?

To niemal społeczne przekleństwo. Tak często powtarzane, że stało się nieodłączną częścią przedświątecznego oczekiwania, niczym tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Rodzicielska bezsilność

Jesteśmy idealnie zsynchronizowani z telewizyjnymi reklamami, kiedyś punktem granicznym dla zastosowania mikołajowego szantażu był grudzień, dziś już w listopadzie stosujemy tę broń. Skoro zaczynają otaczać nas świąteczne błyskotki, a w tle słychać „Last Christmas”, to czemu już dziś nie posłużyć się tym, zaklęciem?

Z boku wygląda to tak, jakby ten czas był ostatnią szansą wychowawczą – skoro „Na Mikołaja” nie uda się ujarzmić szkraba, to już nie ma dla nas nadziei 😉

Tym sposobem, rodzicielska bezsilność zyskuje sprzymierzeńca, przed którym drżą wszystkie dzieci, a dorośli z ulgą łapią i głośnym sapnięciem wypuszczają powietrze. Nie jestem przekonana czy prawdziwy święty pochwaliłby taką strategię…

Prezenty tylko dla grzecznych dzieci

Do pewnego momentu, nie ruszały mnie, tego typu pytania. Mój malec był przez nas utwierdzany w przekonaniu, że Mikołaj przychodzi do wszystkich dzieci niezależnie od zasług czy przewinień. Zaczęłam się jednak irytować, gdy ruszył do przedszkola i w sezonie świątecznym wracał z hasłem na ustach:

„Pani powiedziała, że jak nie będziemy grzeczni, to święty Mikołaj do nas nie przyjdzie.”

albo

 

„Piotrek, to jedynie rózgę dostanie, bo taki był dziś niegrzeczny.”

W sumie nie ma znaczenie, pod jakim hasłem ukryjemy manipulację, jakimi ozdobnikami ją zakamuflujemy:

Czy to będzie

 

„Wiesz, że Mikołaj przychodzi tylko do grzecznych dzieci, prawda?”

lub

 

„Święty Mikołaj nas obserwuje i wszystko widzi, dlatego lepiej bądź grzeczny.”

Jedno jest pewne, nie powinniśmy ich stosować.

Nie jest to czepianie się słówek czy wyolbrzymianie. Rzecz w tym, że słowa mają ogromną moc, wpływają oraz kształtują dziecięce podejście do siebie i do świata. Dlatego, warto zdawać sobie sprawę i przykładać wagę do tego, jak i co mówimy do naszych dzieci.

straszenie_mikołajem

Jak takie pytanie rozumie dziecko

„Byłeś grzeczny, niegrzeczny, dobry, zły…”
 to nic innego jak nadawanie etykiety. Określając brzdąca mianem niegrzecznego, przypisujemy mu stałą cechę, którą traktujemy jako zawsze towarzyszący pewnik.

Dziecko pochwalone: 

„brawo, byłeś grzeczny”
traktuje te słowa, jako nagrodę za to, że tym razem udało mu się dopasować do oczekiwań rodziców, dziadków czy wychowawczyni w przedszkolu. Ono nie rozumie, co dokładnie zrobiło dobrze, jakie zachowanie wywołało ten entuzjazm i aprobatę widoczną w reakcji opiekunów.

Biorąc pod uwagę więź, jaka łączy je z najbliższymi mu osobami, jest w stanie poświęcić swoją integralność, naturalność, spontaniczność, autentyczność przeżywania wszystkich emocji, by zyskać poczucie bycia kochanym i akceptowanym, by zasłużyć na miłość.

Halo, halo czy przypadkiem nasza miłość nie powinna być bezwarunkowa?

Zmień punkt widzenia

W najlepszym wypadku pytanie o to „Czy byłaś grzeczna?” możemy uznać za zbyteczne, w najgorszym natomiast, jest to manipulacja, utrwalająca społeczne przeświadczenie o tym, że ​​dzieci powinny być kontrolowane i zmuszane do bycia “dobrymi” ludźmi. Tylko po co to robić, skoro one już same w sobie są dobre? 🤷🏻‍♀️

Z drugiej strony natomiast, jakie są te dobre, grzeczne dzieci?

Czego od nich oczekujemy? Czy potrafimy to zdefiniować? Dlaczego o tym, do której z kategorii je zaliczymy ma decydować nasze widzimisie?

Czy grzeczne to: posłuszne, postępujące zgodnie z oczekiwaniami, ciche, nieabsorbujące, tłumiące emocje, niewidoczne, samodzielne, zgadzające się na wszystko, nieasertywne…

Co jeszcze dopisalibyście do tej listy?

W zrozumieniu absurdu może nam pomóc, spojrzenie na to z nieco innej perspektywy.

Jak byśmy się czuli, gdyby w okresie świątecznym, na każdym kroku, podważano jakość naszego zaangażowania w pracę?

Gdyby współpracownicy konspirowali przeciwko nam, po to, by podstępem skłonić nas do zrobienia tego, czego sobie życzą?

Posługiwali się groźbami, na temat tego, co złego się wydarzy, jeżeli nie spełnimy ich oczekiwań?

Co, gdyby bliscy traktowali nas tak, jakby naszą najważniejszą i najbardziej pożądaną cechą było posłuszeństwo?

Brzmi nieciekawie? No właśnie, moim zdaniem to jest słabe.

Mam nadzieję, że spojrzenie z innej strony, pozwoli Wam dostrzec, co jest nie tak jak powinno.

Skoro już wiemy czego NIE robić, może zastanowimy się, jak powinniśmy się zachować, kiedy tego typu pytania kieruje do naszego dziecka ktoś postronny, bliższy lub dalszy znajomy? W sumie nie ma znaczenia kim jest, tylko co mówi.

Co zrobić, by uniknąć niezręcznego milczenia i nie pozwolić na ocenianie naszego szkraba?

Mam kilka propozycji.

10 odpowiedzi na: „Bądź grzeczny, bo nie przyjdzie do Ciebie Święty Mikołaj.”

Dla naszych pociech jesteśmy uosobieniem bezpieczeństwa, wsparciem, ostoją i wzorem do naśladowania. Staramy się je wspierać w rozwoju i chronić, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Właśnie dlatego, nie powinniśmy przechodzić obojętnie wobec komunikatów, które etykietują, czy w jakikolwiek inny sposób naruszają ich dobro.

Tak wiem. Ludzie chcą być mili i nie mają złych intencji, a to zdanie jest przejawem braku świadomości. Pełna zgoda. Dlatego zróbmy coś dobrego również dla tych nieświadomych osób 😉 Powiedzmy im, że ich podejście nie jest ok. Może w ten sposób sprawimy, że w przyszłości zastanowią się nad tym, co mówią.

Poniżej podrzucam 10 odpowiedzi, na takie niefortunne stwierdzenia i pytania. Możesz je wykorzystać jako punkt wyjścia, do dalszej rozmowy bądź jako ripostę ucinającą pogawędkę. Odpowiedzi te nie są uniwersalne. Wybór powinien być zależny od sytuacji, w której jesteście oraz od celu, jaki chcecie osiągnąć. Do skutecznej reakcji nie są potrzebne wyszukane słowa i elaboraty, wystarczy prosty i konkretny komunikat, dzięki któremu zaznaczamy granice i określamy swoje stanowisko.

„Bądź grzeczny, bo nie przyjdzie do Ciebie Święty Mikołaj.”

„Czy byłeś grzecznym/dobrym dzieckiem w tym roku?”

bądź_grzeczny

Co jest lepsze od takiego komunikatu?

Prawie wszystko 😉

Tak, jak już wcześniej wspomniałam, ludzie zazwyczaj nie mają złych intencji, zwracając się do dziecka w ten sposób. Pytają, bo w okresie świątecznym sami rok rocznie słyszeli ten zwrot. To niemal intuicyjna, choć nieudolna próba nawiązania kontaktu z malcem.

Musimy jednak pamiętać, że nasze słowa mają ogromną moc, dlatego nie jest obojętnym, co mówimy do siebie nawzajem. Istnieje wiele, innych sposobów na podtrzymanie interakcji z dziećmi.

Jakich? Nic nadzwyczajnego, wystarczy zapytać: 

„Czy Ty również cieszysz się na nadchodzące święta?”
lub 
„Co w świętach Bożego Narodzenia lubisz najbardziej?”

Są to znacznie ciekawsze pytania, na które z entuzjazmem odpowie każdy brzdąc.

Nawet jeśli nie możemy bezpośrednio zareagować, to zawsze możemy przegadać tę sytuację, przypomnieć malcowi wartości, które na co dzień Wam przyświecają, uspokoić i wyjaśnić, to co budzi wątpliwości.

Odpowiednio reagując w takich sytuacjach, mamy wpływ nie tylko na wychowanie naszych pociech, ale również na zmianę kulturowo przyjętych norm kontroli i dominacji nad dziećmi. To wszystko to metoda małych kroczków, tak samo, jak kropla drąży skałę. Przecież, od czego trzeba zacząć zmieniać otoczenie ;-).

Szacunek – to po raz „enty” słowo klucz. Dzieci zasługują na takie samo podejście, jak my, dorośli.

 

Jakie są Wasze doświadczenia? Często spotykacie się z tego typu pytaniami? Jak reagujecie? Będzie mi miło, jeśli dacie znać w komentarzu poniżej tekstu.

A jeżeli spodobał Wam się ten wpis albo uznacie, że może kogoś zainspirować lub zainteresować, udostępnijcie go proszę. 

Zaglądajcie również na Facebook i Instagram. a także na Instagram Stories, bo tam codziennie możemy się spotkać.

Ściskam,
Karola

 

Być może zainteresują Was również:

Czy Święty Mikołaj może przysporzyć więcej szkody niż pożytku?

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju

Świąteczna depresja – skąd się bierze i na czym polega

Niewystarczająco dobrzy – dzieciństwo w cieniu niespełnionych aspiracji rodzica

Jak zmienić nawyki


Świąteczna (de)presja

Bożonarodzeniowy czas większości z nas kojarzy się ze szczęściem, radością, z bardziej lub mniej spokojnymi chwilami spędzonymi w rodzinnym gronie. Oczywiście nie może zabraknąć aromatycznych potraw, dźwięku kolęd i blasku mieniącej się choinki.  Krótko rzecz ujmując to przyjemny czas, do którego wracamy z sentymentem i nostalgią.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że dla części z nas tak właśnie jest. Jednak nie bez powodu w pierwszym zdaniu zawarłam zwrot „większości z nas”, ponieważ badania pokazują, że pomimo iż święta są „przepełnione szczęściem” (a może właśnie dlatego, że takie są…), nasze zadowolenie z życia i samopoczucie emocjonalne w tym bożonarodzeniowym okresie jest obniżone.

Istnieje spora grupa osób, dla których święta są umiarkowanie, a nawet bardzo stresującym wydarzeniem. Jak bardzo stresującym i dlaczego takie są? O tym przeczytacie poniżej.

Psychologiczne mądrości

Ze wspomnianych wcześniej badań wynika, że siła i dotkliwość stresu wywołanego Świętami, jest porównywalna do stresu pojawiającego się po kilkudniowej bezsenności. Brzmi light’owo? No nie wiem…

Spróbujcie wyobrazić sobie swój stan w sytuacji permanentnego braku snu…, niektórzy z nas wcale nie muszą sobie tego wyobrażać, ciągle w nim jesteśmy 😉

W każdym razie, gdy nie śpimy, zwyczajnie czujemy się do „d…”. Pojawia się zdezorientowanie, rozdrażnienie, zmęczenie, smutek, brak cierpliwości itp.
Gdy przeczytacie poniższą część tekstu trochę bardziej zrozumiałe będzie dla Was przedświąteczne zachowanie niektórych domowników 😉?

Miejsce nr 42

Nie jest żadną tajemnicą, że psycholodzy dokonują analizy tego, co ważne z perspektywy naszego funkcjonowania. Dlatego przedmiotem badań są również najbardziej stresogenne dla człowieka wydarzenia. Jednym z narzędzi służących do pomiaru jest skala Holmes i Rahe Stress Scale, która tworzy swoisty ranking składający się z 43 najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. Oczywiście nie wspomniałabym o tym, gdyby Święta Bożego Narodzenia nie zajęłyby w nim zaszczytnej, 42 pozycji. Ze swoimi 12 punktami uplasowały się tuż przed drobnymi wykroczeniami. Na tej samej skali pierwsze miejsce zajmuje śmierć współmałżonka (100 pkt), niżej jest rozwód (73 pkt) oraz kłopoty z teściami (29 pkt).

Dlaczego tak na nas działają?

Przyczyn świątecznego stresu jest wiele. Za pierwszego winowajcę możemy uznać zbyt małą ilość czasu, którym dysponujemy, by przygotować wymarzone święta. Oczywiście wszystko staje się dużo prostsze i bardziej realne, jeśli podzielimy się obowiązkami z pozostałymi domownikami, jednak nie zawsze potrafimy/chcemy to zrobić, no i chęć wsparcia musi również być po tej drugiej stronie 😉. A pięknie zastawiony stół, 12 tradycyjnych potraw, wysprzątane mieszkanie i piękne lico same się nie przygotują… No chyba, że magia świąt będzie miała bardziej realną postać i wesprze nas w przygotowaniach 😉.

Tak więc koniec końców, im bliżej świąt, tym stres coraz większy.

Roczny bilans

Kolejnym czynnikiem podsycającym frustrację jest czas, w jakim odbywa się świąteczne szaleństwo. Święta Bożego Narodzenia przypadają pod koniec roku, a ten z kolei skłania nas do zrobienia całorocznego bilansu, podsumowania tego, co udało nam się zrobić w mijającym roku. Często ów bilans wychodzi ujemny, co bez wątpienia wprowadza nas w negatywny nastrój.

Studnia bez dna

Pojawia się i kolejna stresująca bolączka.  Boże Narodzenie przekroczyło teologiczne granice chrześcijaństwa i nabrało komercyjnego znaczenia. Okres przedświąteczny to istna żyła złota dla sektora handlowego. Tak samo, jak nie wyobrażamy sobie Bożego Narodzenia bez choinki, tak nie może być mowy o choince bez prezentów. Gdy do tego dołączymy konieczność posiadania suto zastawionego stołu, niezliczonej ilości dekoracji świątecznych i wiele innych elementów, o których wolę nawet nie myśleć – poświąteczny przeciąg w portfelu murowany.

Ja się pytam, jak tu nie być sfrustrowanym 😉??

Podobno w tym roku, na święta średnio wydamy 882 złote, co jest tylko o 2% więcej w stosunku do zeszłego roku…

Perfekcyjne święta

Odczuwaną frustrację dodatkowo podsycają narzucane przez społeczeństwo schematy. Oczywiście w tej całej pogodni za idealnymi świętami dużą rolę odgrywają media. Myślę, że nie muszę się rozpisywać o kreowanym przez nie obrazie pięknych, rodzinnych świąt, gdzie wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni i zrelaksowani, potrawy niemal same wyskakują z garnków, a puste talerze w mgnieniu oka lśnią czystością… Pozostaje nam tylko w amerykańskim stylu, z hollywoodzkim uśmiechem zaśpiewać „We wish you a Merry Christmas…” i napawać się świąteczną atmosferą.

stres_w_święta

Yhyyyy, a co jeśli sytuacja w naszym domu wygląda zgoła inaczej?

Gdy ze zmęczenia padamy na twarz, zanim zdążymy się rozsiąść w fotelu? A w locie, wystylizowany lok nieco się nam wyprostował? Gdy dzieci w pierwszej sekundzie od przebrania w świąteczne odzienie, pochlapały siebie i obrus czerwonym barszczem, a futryna drzwi w sypialni nie przeszła testu białej rękawiczki przeprowadzonego przez „ukochaną” kuzynkę?
Perfekcjonizm bez wątpienia nie sprzyja budowaniu świątecznego nastroju. Dla zdrowia własnego i całej rodziny musimy nieco obniżyć postawioną poprzeczkę, a raczej urealnić, bo dążenie do niedoścignionych standardów, to pierwszy stopień do niezadowolenia, stresu i frustracji.

Rodzinna sielanka

Święta to czas szczególny, który możemy spędzić w rodzinnym gronie… Biorąc pod uwagę nasz codzienny tryb życia, szybkość, z jaką funkcjonujemy i częstotliwość kontaktu z dalszymi członkami naszej rodziny – staje się on nie lada wyzwaniem.

Zastanawiacie się dlaczego?

Na co dzień pędzimy, jesteśmy w ciągłym niedoczasie, w związku z czym przywykliśmy do sporadycznych i krótkich pogadanek z ciocią, babcią czy szwagrem. To, co nam dobrze znane, często stosowane jest nam bliskie. Dlatego, czujemy się o wiele bardziej komfortowo, gdy kontaktujemy się z kimś przez chwilę, w tak zwanym między czasie, a temat naszej rozmowy jest prozaiczny i dotyczy bieżących kwestii.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy podczas rodzinnej „biesiady” przy świątecznym stole dochodzi do rozwlekających się pogadanek z dawno niewidzianą ciotką. Pojawiają się nietaktowne i niewygodne pytania. Kto z nas lubi publiczne i personalne wycieczki dotyczące powiększenia rodziny, czy planowanego zamążpójścia? A gdy w grę wchodzi zakropiona procentem, polityczno-religijna debata…Merry christmas murowane 😉.

Samotność nie tylko w sieci

Święta mogą być szczególnie stresujące dla osób samotnych. Samotność sama w sobie jest źródłem stresu, gdy dodatkowo zostanie podkreślona przez świąteczną, rodzinną atmosferę – doskwiera jeszcze bardziej.  Możemy ją odczuwać w dwóch wymiarach: fizycznym i mentalnym. Ten pierwszy dotyczy namacalnego braku bliskiej osoby. Powodem może być rozstanie, śmierć czy wybór. Mentalny wymiar natomiast dotyczy braku duchowego porozumienia z mężem, mamą czy innymi członkami rodziny.

Święta to moment wytchnienia, sprzyjający zadumie i chwili refleksji nad sobą czy własnym życiem. Zapętleni w codzienny wyścig z czasem, odsuwamy myśli o swojej samotności, gdy w święta tego czasu pojawia się więcej, zaczyna nam ona doskwierać. Dlatego, tak ważne jest byśmy szczególnie w tym wyjątkowym okresie, zwracali uwagę na samotne osoby i starali się otoczyć je uwagą czy wsparciem.

prezent_na_święta

Co możemy zrobić…

Nie ma jasno sprecyzowanych sposobów, które sprawdzą się zawsze, wszędzie i u każdego…

Jednak jeśli czujecie, że ten świąteczny czas jest dla Was stresującym wydarzeniem – warto pomyśleć o zmianach. Zmiany te nie dotyczą tylko naszego zachowania, choć jest to ważny element, ale przede wszystkim podejścia do tego, czym są Święta. Odpowiedzmy na pytanie, jak chcemy je spędzić, co jest dla nas ważne i czego od nich oczekujemy? Gdy uzyskamy odpowiedź, dalsze kroki postępowania będą jasne.

Świąteczna de(presja)

Może warto spojrzeć na święta przez pryzmat wspólnie spędzonego czasu, rzeczywistej radości i spokoju, których nie da nam idealnie nakryty stół, wysprzątany dom, wyprasowana koszula czy stos prezentów pod choinką.

Dlatego, by w pełni być obecną, realnie skorzystać z tego wyjątkowego czasu, warto przewartościować znaczenie wydarzenie, jakim są Święta. Może czas uruchomić swoje menedżerskie umiejętności i rozdzielić zadania na poszczególnych członków rodziny, a nawet zaangażować dzieci czy dalszych krewnych. Jeśli są samozwańczy ochotnicy, którzy proponują nam pomoc w przygotowaniach, warto z niej skorzystać.  Będąc w ciągłym biegu, nie zdążymy przed świętami nabrać dystansu, wyhamować, zwolnić. W konsekwencji naładowani negatywnymi emocjami z hukiem wpadniemy w naszą modną - monochromatyczną choinkę, wtedy to już w ogóle „ch.. bombki strzeli i świąt nie będzie”. (więcej na temat matczynej frustracji pisałam tu >> klik.)

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób przychodzi po rozum do głowy i korzysta z różnych możliwości spędzenia rodzinnych świąt.

Fajną alternatywą jest wyjazd w jakieś wyjątkowe miejsce, gdzie przygotowaniami zajmie się organizator owego wyjazdu, dzięki czemu możemy skupić się na odpoczynku i rodzinnych chwilach.

Jeżeli nie wyjazd na wakacje, to może wyjazd do rodziny, wtedy ograniczamy ilość ciążących na nas obowiązków 😉. Specjalną ofertę mają również firmy cateringowe, restauracje, które przygotowują wigilijne potrawy, część tych bardziej czasochłonnych można u nich zakupić.

Każdy pomysł, który sprawia, że w tym wyjątkowym czasie poczujemy się spokojniej, bardziej komfortowo jest dobrym rozwiązaniem, musimy tylko chcieć coś zmienić… (więcej na ten temat przeczytasz tu >> klik, i tu >> klik).
To normalne, że marzymy o idealnych świętach i nie twierdzę, że nie mają takie być. Niech one będą idealne dla Ciebie i Twojej rodziny, zgodnie z Waszymi potrzebami i możliwościami, a nie z tym, co ktoś sztucznie wykreował w mediach społecznościowych. To najlepszy prezent, jaki możemy dać naszym najbliższym. (więcej o konsekwencjach pogoni za nieistniejącym ideałem znajdziesz tu >> klik).

rodzinne_święta

Tego właśnie Wam życzę na te nadchodzące Święta – spokoju, wyciszenia, możliwości czerpania radości z tych wyjątkowych chwil, które bez wątpienia są przed Wami. Dostrzeżcie je i czerpcie z nich siłę na nadchodzący rok, nic bowiem nie jest ważniejsze od ludzi, którzy są nam bliscy.

Być może zainteresują Was jeszcze inne teksty ze świątecznym akcentem w tle:

Czy święty Mikołaj może przysporzyć więcej szkody niż pożytku?

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju