rodzeństwo

We wcześniejszym wpisie stoczyłam batalię o swoją pozycje w rodzinie po pojawieniu się nowej żony mojego kochliwego męża…

Zabrzmiało nierealnie? Oj działo się, działo. Dzięki temu doświadczeniu udało nam się przyjąć perspektywę naszych pierworodnych. Wiemy już jak mogą się czuć w sytuacji, gdy w domu pojawia się nowy członek rodziny. Czas zatem zacząć kolejny etap rodzicielskich potyczek z dziecięcą rywalizacją. Ten wpis jest obiecaną kontynuacją wcześniejszego postu, dlatego jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części, dobrze byłoby gdybyście się z nią zapoznali (klik tu). Przejdźmy do szczegółowego omówienia zaproponowanych sposobów na zmniejszenie rywalizacji między rodzeństwem.

Rodzeństwo bez rywalizacji. Zatem, jak wspierać swoje dzieci? 

Ucz dzieci umiejętności porozumiewania się ze sobą

Wszystkie relacje międzyludzkie ściśle związane są z wystąpieniem konfliktu. Nie jesteśmy w stanie go uniknąć. Kolejne czego jeszcze nie możemy to, oczekiwać od małego dziecka, że instynktownie i automatycznie będzie umiało rozwiązywać problemy w spokojny oraz zdystansowany sposób. Przecież mi samej w konfliktowej sytuacji trudno jest zachować spokój (małą próbkę macie tutaj), tym bardziej jeżeli chodzi o jakąś ważna dla mnie sprawę, coś osobistego.

Większość z nas w dzieciństwie nie doświadczyło odpowiednich wzorców, by móc rozwinąć umiejętności społecznego radzenia sobie z problemem, stąd nie wiemy w jaki sposób nauczyć tego nasze dzieci. Oczekujemy od nich, że zamiast siły będą używały słów, jednak kiedy są zdenerwowane zwyczajnie nie wiedzą jakich słów użyć. Poza tym, jak tu się bawić w czułe słówka, kiedy młodszy osobnik stosuje wobec nas metodę siłowego wyegzekwowania swoich oczekiwań? Nie ma czasu na poszukiwanie właściwych słów, trzeba przecież działać – bronić swego 😉 . Tu właśnie z odsieczą powinniśmy pojawić się my – wspaniali rodzice, posiadający wachlarz wskazówek – będących narracją tego, co się dzieję w zaistniałej  sytuacji.

Jedyne co nam pozostaje to cierpliwość, konsekwencja, wyznaczanie granic oraz wspomaganie dzieci w wyrażaniu potrzeb i w rozwiązywaniu problemów.

Wiadomo, że każdemu z nas ręce opadają i włos się jeży na sam dźwięk:

Mamoooo, a Piotrek nie pozwala mi wejść do pokoju!!!…

albo

 Ałaaaa, maaamooo – Kasia uderzyła mnie konikiem pony.

Przecież konflikty pojawiają się na każdym kroku, to syzyfowa praca polegająca na bezustannym gaszeniu pożarów. W chwili zwątpienia w sens naszych działań pamiętajmy o tym, że porozumiewanie się to umiejętność, którą nasze dzieci będą wykorzystywały w każdej relacji przez całe swoje życie.

Oto prosty, ale bardzo skuteczny trzyetapowy proces kształtowania umiejętności interakcji między naszymi szkrabami.

  • Przedstaw uczucia bądź potrzeby: „Chciałeś, żeby Michaś przestał ciągnąć Cię za włosy, dlatego go uszczypnąłeś?”
  • Określ granice – zasadę: „Nie szczypiemy oraz nie ciągniemy za włosy. Ponieważ to boli.”
  • Naucz alternatywy: „Lepiej będzie, jeśli powiesz swojemu bratu: „Nie dotykaj mnie!”

Pomóż dzieciom wyładować wrogie uczucia w twórczy lub symboliczny sposób.

rodzeńśtwo

Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Powstrzymaj niebezpieczne zachowania. Pokaż, jak można bezpiecznie wyładować gniew.

Nie napadaj na dziecko, które jest prowodyrem.

rodzeństwo

Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Zamiast bezustannie upominać jedno z dzieci, by nie przeszkadzało rodzeństwu, naucz je stawać we własnej obronie

Yhyyyy…już to widzę, jak chłopcy się ścierają, a ja ze stoickim spokojem przyglądam się temu. Ciężkie to zadanie, przecież instynktownie chcemy stłumić konflikt najlepiej w zalążku, a nie czekać, aż posypią się ofiary i z delikatnego wietrzyku rozpęta się trąba powietrzna, która wprowadzi chaos w całym pokoju.

No dobrze, ale skoro badania wskazują, że konsekwencja w podejmowaniu pewnych działań przynosi pozytywne efekty, to może warto spróbować?

Rzeczywiście bardzo ważnym jest, by podczas konfliktu między dziećmi unikać stawania po którejś ze stron. Jeśli zawsze bronimy to samo (często młodsze) dziecko, to drugie otrzymuje komunikat, że jest mniej kochane, co zdecydowanie wzmaga napięcie między rodzeństwem. Zapewne Wasz wewnętrzny głos sprzeciwia się temu stwierdzeniu, bo przecież to nie prawda. O tym, że tak nie jest, wiemy tylko my, nasze dzieci interpretują komunikaty, tu i teraz, nie analizują tego co było wcześniej. Zachęcajmy zatem maluchy do wyrażania swoich potrzeb, a w razie konieczności bądźmy dla nich wsparciem.

Rodzic: 

Piotrusiu, wyglądasz na zdenerwowanego. Możesz powiedzieć swojej siostrze co Ci się nie podoba?

Piotruś: 

Nie lubię, gdy mnie ktoś popycha!

Rodzic:  

Kasiu Piotruś mówi, że nie lubi być popychany. Przestaniesz go popychać? Należy szanować uczucia innych.

Brzmi to nieco drętwo, ale chciałam Wam przedstawić schemat postępowania. Podczas rozmowy ze swoimi dziećmi przekazujemy im informację tak, by była dla nich jasna i czytelna.

To co jeszcze jest istotne w sytuacji, gdy doszło już do siłowej potyczki to, to by nie zwracać uwagi na małoletniego napastnika, tylko zająć się poszkodowanym.

Dwie podstawowe zasady

Ważne byśmy nie traktowali małego napastnika jak „prześladowcy”, to co możemy zrobić to zapewnić go, że wiemy, że potrafi zachować się grzecznie.

rodzenstwo

Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Nie traktujmy również poszkodowanego brzdąca jak „ofiarę”, podpowiedzmy mu natomiast jak należy się bronić.

rodzeństwo

Ilustracja z książki „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie by samemu żyć z godnością”

Zamiast stosowania przymusu dzielenia się z rodzeństwem, dawaj dzieciom możliwość decydowania. Wspierasz w ten sposób rozwój hojności i zmniejszasz prawdopodobieństwo konfliktu.

Ogólnie wychodzę z założenia i stosuję tę zasadę w swoim domu, że nie zmuszam do niczego żadnego z dzieci, męża też nie zmuszam – zazwyczaj :mrgreen: . Nie oznacza to, że wszyscy chodzą sobie „luz pas” i robią co chcą. Powiedzmy, że poruszają się swobodnie w obrębie wyznaczonych granic.

Hmm swobodnie…pewnie myślicie sobie, że jestem fanatyczką bezstresowego wychowania…

Otóż rzeczywiście jestem jego zwolenniczką, ale bezstresowo nie oznacza bez zasad, bez norm, bez granic…Wszystko to obowiązuje moje dzieci.

W kwestii dzielenia się również – nie stosuję przymusu. Ilekroć mam ochotę powiedzieć do Antosia „daj Kubusiowi tę zabawkę” przypominam sobie wspomnianą sytuację z drugą żoną…, kiedy to hojny małżonek oddawał jej moje sukienki, czy nakazał pokazać „drugiej-chudej” mój, nowiutki, ukochany komputer. Od razu przechodzi mi chęć dysponowania zabawkami Antosia. Nawet nie wiecie, jak wygląda mój język, od ciągłego przygryzania. Pamiętacie, jak opisywałam swoje odczucia? Byłam gotowa wystawić babę za drzwi – a gdzie tu mowa o jakiejkolwiek życzliwości czy hojności?

Nie chcę serwować swoim dzieciom takiej dawki negatywnych emocji. Szczerze mówiąc to, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś kazał mi oddać swój telefon komórkowy – niezależnie, jak krótka miałyby to być chwilka. A żeby tego było mało kojarzycie „motywujące” hasła typu:

Bądź mądrzejsza, jesteś dłużej moją żoną – ustąp młodszej stażem małżonce

 Chwile porozmawia z przyjaciółkami i odda Ci ten telefon

To wręcz jakaś abstrakcja, ale gdyby miała miejsce to powiedziałabym:

że co kur..? Ja Cię przepraszam, jakie oddaj telefon, jakie bądź mądrzejsza?…a co to niby, jakiś konkurs na mądrzejszą żonę bigamisty? Chyba śnisz!

To pokazuje, jak wiele wymagamy w takiej sytuacji od dziecka. Pomijając fakt, że nie jesteśmy spójni w jego oczach. Ustanawiane zasady powinny obowiązywać wszystkich domowników, również nas.

Skoro to takie proste i oczywiste, to dlaczego, gdy malec podchodzi do naszego komputera czy telefonu mówimy: 

Nie wolno, to jest mamusi. Jasiu masz swoje zabawki w pudełku, oooo tam.

Dziecko ma prawo mieć mętlik w głowie. Ja bym na pewno zgłupiała. Bo w końcu o co w tym wszystkim chodzi? 

Jak to jest? Ja nie mogę dotykać rzeczy mamy, ale Zuzia moje może?

Zdecydowanie wysyłamy sprzeczne sygnały.

To co możemy zrobić?

Ustalmy stałą regułę obowiązującą w domu. Każdy może bawić się wybraną przez siebie zabawką, tak długo jak chce, aż do następnego posiłku (jeżeli macie codzienne wydarzenia występujące systematycznie to mogą one wyznaczać koniec czasu na zabawę). Oczywiście, jeśli dziecko chce się tą zabawką podzielić wcześniej, to jego wybór – ono podejmuje decyzję. Gdy odkłada zabawkę, to rodzeństwo musi upewnić się, czy zakończyło już zabawę (dotyczy to oczywiście dzieci w wieku przedszkolnym, mój roczniak nie jest w stanie zrozumieć o co mamie chodzi 😉 ).

Czego dzieci uczą się, gdy stosujemy przymusowy podział:

  • Jeśli płaczę wystarczająco głośno, otrzymuję to czego chcę, nawet jeśli w tej samej chwili moje rodzeństwo to posiada.
  • Rodzice decydują o tym, kto, kiedy i co dostaję. Jest to zależne o tego które z nas bardziej dramatycznie błaga (jestem w tym coraz lepsza).
  • Mój brat i ja stale ze sobą konkurujemy, aby dostać to, czego chcemy. Nie lubię go.
  • Wygrałem! Ale wiem, że wkrótce znowu to stracę. Udało mi się, bo głośniej protestowałem i nawoływałem o swoją kolej na zabawę.

Czego dzieci uczą się, gdy samodzielnie podejmują decyzję:

  • Zawsze mogę poprosić o to, czego chcę. Czasami moja kolej przypada szybko, czasami jednak muszę trochę poczekać. Każdy prędzej czy później uzyskuje to na czym mu zależy.
  • Nie ma nic złego w tym, że płaczę, ale to nie znaczy, że dostanę zabawkę.
  • Nie zawsze rozumiem, dlaczego zachowuję się w określony sposób, ale mój rodzic zawsze mnie rozumie i pomaga mi.
  • Gdy popłaczę, czuję się lepiej.
  • Lubię to uczucie, kiedy mój brat daje mi zabawkę. Lubię go.
  • Kiedy skończę się bawić zabawką i daję ją mojej siostrze, czuję się dobrze.

Jestem realistką i oczami wyobraźni widzę, jak Kuba (14-mcy) pogrąża się w otchłani rozpaczy, bo musi czekać…Przecież wszystko musi być tu i teraz. Co to w ogóle jest czekanie?

Wiem, że na początku będzie więcej płaczu, ale patrzę na to jako na szansę, by pomóc dziecku wyrazić swoje uczucia. W takiej sytuacji wpierając malucha można powiedzieć „Chodź kochanie, razem poczekamy na zabawkę. Może pobawisz się inną?” Bardzo często jest tak, że na dzieci bardziej działa reguła niedostępności i sam fakt niemożności posiadania czegoś co ma rodzeństwo. Gdy tylko zainteresuje się inną zabawką zapomina o przyczynie wcześniejszej awantury.

W związku z tym, że rywalizacja, to temat rzeka, a wasza percepcja też ma swoje granice, z kolejnymi punktami rozprawimy się w następnym poście.

Tymczasem zachęcam Was to przeczytania pierwszej części wpisu (tutaj) oraz  z innymi tekstami, o zbliżonej tematyce. O tym w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem i czego unikać w komunikacji przeczytacie tutaj oraz tutaj.

Dodatkowo po raz kolejny zachęcam do lektury książki, z której wywodzą się zamieszczone ilustarcje: „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z godnością” autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish.

Jakie są Wasze doświadczenia w rywalizacyjnych potyczkach między rodzeństwem? W jaki sposób radzicie sobie, jako rodzice? Jak radziliście sobie jako dzieci ;-)?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

NEWSLETTER

CHCESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ CZYM JEST STRES, JAK GO ROZPOZNAWAĆ I SOBIE Z NIM RADZIĆ?

POBIERZ ZA DARMO

radzenie sobie ze stresem

Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji

  • U mnie właśnie rzecz się dzieje. Mam nadzieję, że nauczymy sie razem rozwiązywać konflikty i stawiać granice.

  • W wielodzietnych rodzinach jest tak, że rodzeństwo więcej wychowuje siebie nawzajem niż rodzice. Oczywiście, to nie oznacza, że rodzice się takimi dziećmi nie zajmują, bo i takie rzeczy już słyszałam, ale nauka życia odbywa sie pomiędzy rodzeństwem. Tak było u mnie w domu.
    A teraz, gdy sama jestem mamą, mam dylemat. Najchętniej bym nie interweniowała pomiędzy rodzeństwo, ale młodszy jest czesto odpychany, popychany, bity i trochę mi go żal, że jest taki trochę niechciany przez starsze rodzeństwo. Nie chciałabym, zeby sam miał takie poczucie… A z drugiej strony nie chcę w kółko upominać starszaka …

  • Na pewno rodzice muszą pomóc dzieciom zbudować poprawne relacje. Książka, o której piszesz, to świetna pomoc.

  • Katarzyna Mirek

    Dzięki za ten wpis! Ja przy trójce chłopców w tym bliźniakach mam ciężkie zadanie jeśli chodzi o umiejętne kierowanie budowaniem naszych wzajemnych relacji.

  • Właśnie się zastanawiam, jak to będzie wyglądało dlatego książka już w drodze

  • Mam dwoje dzieci. Staram się uczyć ich dobrych relacji.

  • Bardzo przydatny tekst, im wcześniej pokażemy dzieciom, że nie trzeba używać siły i agresji do uzyskania swoich celów, tym będzie nam łatwiej pogodzić rodzeństwo.

  • Swietne są takie posty, dobre na przyszłość 🙂

  • U mnie z bratem też była wojna, zwłaszcza że był starszy o 3 lata 🙂

  • U mnie z bratem też była wojna, zwłaszcza że brat 3 lata starszy. 🙂

  • U mnie była trochę podobna sytuacja tylko, że ja byłam tą drugą żoną, a syn mojego męża wyjechała za granicę. Spędzał z nami tylko wakacje i kiedy pojawiło się nasze dziecko bracia bardzo się polubili pomimo dużej różnicy wieku.

  • Wydaje się to być strasznie trudne. Nie mam w tej kwestii żadnych wzorców jako jedynaczka (mój partner również jedynak) i nie planujemy większej ilości dzieci. Jednak zawsze może nas zaskoczyć niespodzianka i wtedy warto będzie wrócić do tego posta żeby odpowiednio podejść do tej kwestii

  • Myślę, że takie teksty powinni przeczytać wszyscy rodzice 2 i większe liczby dzieci. Sama pamiętam jak w dzieciństwie zawsze rodzice faworyzowali mnie i jesli kłociłam się z bratem to od razu zakładali, że to on zawinił. Często to wykorzystywałam.

  • Bardzo interesujący post. Co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale studiuję psychologię i na pewno mi się to przyda, ciekawie napisane.

  • Temat wydaje sie banalny. Ale nigdy nie mozemy sie spodziewac, jak zadziala psychika dziecka. 9 miesiecy szykowalam naszego wtedy 5-latka ze bedzie mial brat. Kiedy przyszedl na swiat musial sie nieco oswoic z sytuacja. Uwierz mi, ze nie bylo latwo 🙁 bywalo ze plakalam slyszac od niego: bo wy GO bardziej niz mnie kochacie! Wlaczalam go w kazda aktywnosc przy noworodku, przebieranie, przewijania, kapiele, spacery. Dluga batalie stoczylam. Teraz powiedzmy ze jest ok chociaz mogloby byc lepiej.

  • Oj żarłam się z bratem niemiłosiernie (6 lat różnicy), rzucał mną, znęcał psychicznie (jak miałam około 10 lat), ale później się jakoś doszlifowaliśmy i teraz oddamy za siebie życie. Moje córki także się szlifują, kłócą się, zabierają sobie rzeczy, robią na złość, ale kochają się bardzo i jedna bez drugiej żyć nie może, między nimi jest 5 lat różnicy.

  • Na razie mnie ten problem nie dotyczy, ale kto wie jak będzie w przyszłości 🙂

  • Ja też nie wyobrażam sobie być miła dla młodszej stażem żony XD

  • Bardzo podoba mi się sposób przedstawienia problemu. Nie zdawałam sobie sprawy z niektórych elementów wychowawczych. U nas póki co jedynak:)

  • Świetnie opracowane! Wielkie dzięki , akurat w temacie.

  • U nas trudniej bo syn ma autyzm a córka jest młodsza ale dobre rady zawsze w cenie

    • W takich sytuacjach to oczywiście żaden schemat sie nie sprawdzi. Oczywiście wszystko zależy od stopnia zaawansowania, mimo wszystko chylę nisko czoło dla Was. Nas też sytuacja niestandardowa, gdyż młodszy Kuba urodził się z rozczepem wargi i podniebienia, co sprawia, że albo jest przed operacją, albo po. Zatem trudna nam jest nie różnicować chłopców. Pracujemy nad tym by nie stwarzać sttuacji, że z racjiposiadanej wady Kuba jest w uprzywilejowanej pozycji..

  • Ja pamiętam, że współpraca z moją siostrą szła mi dość dobrze i najczęściej był to sojusz przeciwko mamie. Miałyśmy z tego niezłą zabawę, dopóki mama dała się wciągać w te gierki 🙂

  • Uwielbiam tę książkę, jak zresztą wszystkie pozostałe tych autorek 🙂

  • Cenne rady! Strasznie irytująca czcionka nie znająca polskich znaków. czy to tylko u mnie?

    • Żaneta- czcionka powinna mieć polskie znaki. Cytaty mogą mieć problemy z pl.

  • Możliwe, że niebawem będzie mi ta wiedza potrzebna. A myśląc o drugim dziecku właśnie najbardziej obawiam się rywalizacji.

  • Ja walczę o porozumienie między chrześnicą (2 latka) a jej siostrą (10 lat), bo każda z nich walczy na swój sposób o uwagę. A ja z nikim nie musiałam rywalizować, bo jestem jedynaczką. Ale może z tego powodu było mi trudniej, bo nie było tej drugiej osoby z którą mogłabym się porównać i zawsze wymagano ode mnie więcej i więcej, i czego bym nie dokonała, zawsze było za mało.

  • Bardzo się staramy, aby między naszymi dziećmi nie było rywalizacji, ale i tak gdzieś się tam w tle ona pojawia, czasem nawet jesteśmy zaskoczeni jej intensywnością czy źródłem pochodzenia. Podczas wychowywania dzieci człowiek wciąż się uczy i musi pozostać otwarty na mądre wskazówki. 🙂

  • Wpis mocno daje do myślenia nawet jeśli ma się tylko jedno dziecko, bo i u takich pojawia się rywalizacja np. z kolegami. Dzięki za garść konkretnych porad 🙂

  • Sawka

    Ja ze swoimi bracmi lubilam rywalizowac, czasami troszke sie pobic, zahartowac. Ale to nie bylo agresywne tylko takie dziecinne. W wiekszosci spory byly o komputer, czyja to jest kolej, czy na pewno nie za dlugo ktos siedzi przy nim. Mielismy duzo wolnosci i dzieki temu dogadywalismy sie latwo, bo kazdy chodzil swoja droga

  • Dla mnie podstawą są dobre relacje z dzieckiem, rozmowa, szacunek, akceptacja i pozwalanie mu na eksperymentowanie i podejmowanie własnych decyzji. Te wartości mogą mu bardzo pomóc w relacjach z innymi, w tym z rodzeństwem. Mam trójkę dzieci i nie zauważyłam rywalizacji między nimi choć różnice wieku są też spore, mają bowiem 5, 9 i 17 lat. Dostrzegam natomiast między nimi morze miłości, wzajemne wsparcie i opiekuńczość. To mnie bardzo wzrusza i napawa dumą.

  • Nie jestem pewien, czy da sie tej rywalizacji uniknąć. Pamiętam jak dorastaliśmy razem z moją siostrą i szczególnie o zabawki zawsze była bitwa. I mimo; „Pobawię się i potem Ci oddam” zawsze w domu był o to krzyk 😀

  • Zaczynamy wchodzić w etap kłótni o zabawki. Nie jest łatwo rozwiązywać takie konflikty. Podałaś kilka fajnych sposobów. Z niektórych też korzystam, ale raczej instynktownie, bo nie czytałam „Rodzeństwa bez rywalizacji…”.

  • Kochana uwielbiam czytać twoje wpisy aż czekam na kolejny 🙂

  • Ech, między moimi babami są 3 lata różnicy. Wystarczająco dużo, żeby starsza była mądrzejsza od młodszej, ale zbyt mało, żeby umiała sobie z tym poradzić – więc starsza się drze, młodsza ją bije, a ja ukradkiem pakuję walizki gdybym musiała szybko uciekać na koniec świata…
    Jednak jedno na mnie nie działa – płacz. Oczywiście – jak chyba każdego irytują mnie zawodzące dzieci – ale nie popuszczam. Już kilkakrotnie usłyszałam od koleżanek, że on by tak nie umiały, że przecież to tylko małe dzieci i „daj im to co one chcą”. A najlepiej kupuj wszystko podwójnie! Wgrrr… Oj, świeży to u mnie temat to i drażliwy.
    Wierzę jednak, że moje dzieci – dzięki zasadom które tu opisałaś, między innymi! – z każdym dniem będą się bardziej kochały i szanowały, a mniej podkradały sobie zabawki 😉

  • Książeczka z której pochodzą obrazki i scenki jest bardzo pouczająca, pamietam ja jeszcze z zdjeć z psychologii 🙂 naprawdę fajne rady! Pozdrawiam!

  • My jesteśmy obecnie na etapie kiedy „brat z siostrą” toczą częste wojny, ale myślę że po częsci to też kwestia lat jakie ich dzieli….

  • Fajnie, że polecasz tę książkę Faber i Mazlish, ja też zniej korzystałam i faktycznie metody są bardzo pomcne. Podobnie jak uczenie dzieci nazywania i świadomego odczuwania tego, co sie w nich dzieje 🙂 To pomaga i dzieciom, i rodzicom 🙂

  • Ja w dzieciństwie toczyłam walkę z siostrą nieustanna, teraz jest nieco lepiej 🙂

  • U nas była jedna wielka wojna z siostrą, zupełnie nie umiałyśmy się dogadać, a nasi rodzice nie umieli nam pomóc. Zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać, gdy siostra wyprowadziła się z domu 😛

    • I tak jest bardzo czesto .

  • Fantastyczne miejsce, dodaję bloga do ulubionych. Wspaniały wpis.Mam 2 synów 3 latka i 16 rywalizacji u nich nie zauważam ale brak porozumienia bardzo.Mam nadzieję że z czasem się to zmieni.

    • Małgosiu dziękuję za tak miłe słowa.
      Pozdrawiam serdecznie