książki dla dzieci o śmierci

Jeśli rozmowa jest zbyt trudna… Książki oswajające dzieci i dorosłych z tematem śmierci

Zapraszam Was do lektury tekstu, który jest kontynuacją wpisu pt. "Gdzie będę, gdy mnie nie będzie... czyli jak rozmawiać z dziećmi o śmierci". Artykuły te powstały w ramach cyklu „Ekspert radzi” i zostały przygotowane przez  Magdalenę Michalak neurologopedę, pedagoga, autorkę bloga Mowosfera i cudownej książki dla dzieci pt. „Szafa”.
Magda prócz tego, że jest merytorykiem i ekspertem w swojej dziedzinie, to osadza posiadaną wiedzę w praktyce, gdyż jako mama cudownej Lilci, przemierza wyboistą drogę rodzicielskich dylematów. Teraz dzieli się z nami swoimi doświadczeniami i sprawdzonymi sposobami na poruszanie trudnych życiowych prawd.

Jeśli rozmowa jest zbyt trudna… Książki oswajające dzieci i dorosłych z tematem śmierci

Naprawdę nie wiem, jak wyglądałoby moje życie bez książek. Wypełniają one regały w moim domu, znajdują miejsce także na parapecie, krześle lub stoliku. Książki dają mi poczucie bezpieczeństwa. Ich czytanie jest jedną z moich ulubionych form spędzania czasu z córką.

Dziś chciałabym wykorzystać swoją książkową pasję, aby podzielić się z Wami listą zebranych pozycji, w których porusza się temat śmierci. Zapewne jest to lista niekompletna i liczę tutaj na Was. Jeśli znacie jeszcze jakieś warte uwagi publikacje, które mogłyby pomóc oswoić dziecko z opisanym przeze mnie w poprzednim tekście tematem śmierci, z wielką chęcią je poznam.

Tymczasem bardzo zapraszam Was do mojej biblioteczki.

Książki podzieliłam na kilka grup tematycznych:

Publikacje opisujące rytm natury, cykliczne zjawiska, które możemy zaobserwować w przyrodzie

Pory roku

Pory roku (Wydawnictwo Olesiejuk) - to książka, na przykładzie której można wytłumaczyć dziecku, że wszystko ma swój czas, swoją kolej. Pory roku następują jedna po drugiej. Jest czas wzrostu, rozkwitu, dojrzałości, jak również czas więdnięcia, usychania liści, opadania ich z drzew.

pory_roku
fot. www.wydawnictwoolesiejuk.pl

Bardzo dobrze ten proces został pokazany w formie graficznej w dwóch kolejnych książkach:

Rok w lesie

Rok w lesie (Wydawnictwo Nasza Księgarnia) z cudnymi ilustracjami Emilii Dziubak. Ta duża, solidnie przygotowana książka ukazuje cykl życia zwierząt w ciągu całego roku. Można zobaczyć, jak zmienia się przyroda, jakie są zwyczaje bohaterów, rytm ich życia. Książka ta stanowi doskonały punkt wyjścia do rozmowy o przemijaniu i tzw. kole życia.

rok_w_lesie
fot. www.nk.com.pl

52 tygodnie

52 tygodnie (Wydawnictwo Widnokrąg), autorstwa Anne Crausaz -  ukazuje w formie ilustracji jak zmienia się ten sam fragment drzewa w przeciągu 52 tygodni czyli całego roku. Jak po zimie zaczynają kwitnąć pąki, rosnąć liście, kwiaty przeobrażają się w owoce w postaci jabłek. Następnie przychodzi jesień, czas w którym liście zmieniają kolor, usychają, a owoce powoli zaczynają dojrzewać, aż w końcu gnić i psuć się. W książce oprócz rozkwitu drzewa i jabłek możemy obserwować zwyczaje ptaków, które przysiadają od czasu do czasu na gałęziach.

52_tygodnie
fot. www.wydawnictwo-widnokrag.pl

Jabłonka Eli

Jabłonka Eli (Wydawnictwo Zakamarki), Autorka: Catarina Kruusval. W tej książce autorka przedstawia ukochane drzewo tytułowej bohaterki - jabłonkę, która dawała nie tylko pyszne owoce, ale także stanowiła wspaniałą kryjówkę podczas zabaw z kolegą. Pewnej nocy, podczas gwałtownego i silnego wiatru, jabłonka zostaje powalona przez wichurę.

jabłonka_eli
fot. www.zakamarki.pl

W trakcie lektury możemy wraz z Elą poczuć smutek, żal, tęsknotę za ukochanym drzewem. Możemy dowiedzieć się, jak ona i jej rodzice radzą sobie z tą stratą. Tak... za ukochanym drzewem również można tęsknić. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą historią.

Książki opisujące temat śmierci na przykładzie świata zwierząt

Żegnaj Panie Muffinie!

Żegnaj, panie Muffinie! (Wydawnictwo Ene Due Rabe), Autor: Ulf Nilsson, Ana-Clara Tidholm. Przejmująca książka, ukazująca tytułowego bohatera - 7-letnią świnkę morską, która jest u schyłku swojego życia. Obserwujemy jak z dnia na dzień robi się coraz słabszy, zawsze jednak starcza mu sił na wyjmowanie listów ze skrzynki. Listy są zapowiedzią tego, co nieuchronne. Pan Muffin na kolejnych kartach książki robi podsumowanie swojego życia. Wspomina bliskich mu ludzi oraz moment, w którym był sprawny i silny. Wspomina tych, którzy umarli przed nim. Zastanawia się nad sensem niektórych zjawisk. Podczas czytania tej książki, towarzyszymy głównemu bohaterowi w ceremonii pogrzebowej i pożegnaniu zmarłego. Daje to możliwość późniejszych rozmów z dzieckiem na temat tego, jakie są obyczaje panujące w naszej wierze.

żegnaj_panie_muffinie
fot. www.eneduerabe.redcart.pl

Wciąż żywe są we mnie słowa, które pojawiają się w ostatnim liście do Pana Muffina, a których nie zdążył przeczytać:

"Teraz, panie Muffinie, wie pan więcej niż my. Teraz wie pan, co się dzieje, gdy umieramy. Na pewno jest tak, że albo śmierć to odpoczynek, a wtedy nie ma się czego bać, albo przenosimy się gdzieś do wiecznego życia i tam żyjemy w szczęściu. A wtedy śmierć to coś, za czym warto tęsknić! Dlaczego mielibyśmy bać się śmierci? Prawda, że tak właśnie jest, panie Muffinie, który już wszystko wiesz?"

Przyznam się Wam szczerze, że po pierwszym przeczytaniu tej książki, odłożyłam ją na półkę. Nie byłam gotowa, by wejrzeć głębiej w przesłanie tego tekstu, by zrozumieć. Dziś, kiedy oswoiłam się z tym tematem czuję, że to bardzo ważna, cenna i potrzebna książka.

Mysi Domek. Sam, i Julia w teatrze

Mysi Domek. Sam i Julia w teatrze. (Wydawnictwo Media Rodzina),  Autorka: Karina Schaapman. Bohaterami tej książki są mysi przyjaciele - Sam i Julia. Julia nie ma taty, rodzeństwa, babci ani dziadka. Mieszka z mamą.  Sam z kolei mieszka z rodzicami i rodzeństwem (braćmi i siostrami), ma dwie babcie, dwóch dziadków, kilka ciotek i jednego wujka.

mysi_domek_sam_i_julia_w_teatrze
fot. www.mediarodzina.pl

W części, w której Sam przygotowuje się do wystąpienia w teatrze pojawia się wątek śmierci. Umiera dziadek Sama. Pojawia się rozmowa pomiędzy bohaterami. Przeanalizowanie tej rozmowy pozwala w delikatny sposób poruszyć temat przemijania i okoliczności w jakich tracimy życie.

Pustka

Pustka (Centrala Mądre Komiksy), Autorka: Marianna Sztyma. Ta książka oswaja czytelnika z trudnymi uczuciami, towarzyszącymi żałobie. Dziewczynka zmaga się ze smutkiem, żalem i tęsknotą za zmarłym kotem. W jej domu pojawia się pustka, która przyjmuje łzy dziewczynki i gotowa jest jej wysłuchać za każdym razem , gdy odczuje ona potrzebę rozmowy. Pustka początkowo jest duża, jednak daje dziewczynce nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy się zmniejszy. Dzięki tej pozycji, możemy poruszyć temat żałoby, radzenia sobie ze stratą, która jest sprawą bardzo indywidualną dla każdej osoby.

pustka
fot. www.centrala.org.uk

 Książki, w których pojawia się wątek śmierci, choroby, przemijania

Basia i dziadkowie

Basia i dziadkowie (Wydawnictwo Egmont), Autorka: Zofia Stanecka. Czy znacie Basię i jej wesołą rodzinę? Pani Zofia Stanecka powołała do książkowego życia bardzo wyrazistych bohaterów, których zilustrowała Pani Marianna Oklejak. Moja córka uwielbia czytać o przygodach Basi, a i ja w różnych momentach utożsamiam się z mamą głównej bohaterki.

basia_i_dziadkowie
fot. www.egmont.pl

W części "Basia i Dziadkowie" podczas wizyty w domu Basi, jej Dziadek (Tato jej Taty) gorzej się poczuł i został zawieziony do szpitala. Fakt ten wywołał w Basi lęk, poczucie winy (Basia obawiała się, że dziadek zachorował przez to, że poprzedniego dnia bawił się z nią zbyt intensywnie) oraz strach przed śmiercią dziadka. Zapis tej rozmowy jest poruszający i gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po tę część (jeśli macie potrzebę porozmawiać z dzieckiem na ten temat).

Basia i kolega Haiti

Basia i kolega z Haiti (Wydawnictwo Egmont), Autorka: Zofia Stanecka. W tej części przygód Basi, do jej przedszkolnej grupy dołącza nowy chłopiec. Ma inny kolor skóry, stroni od dzieci i rysuje dużo obrazków, w których pojawiają się osoby zmarłe. Titi jest nieufny i wycofany w stosunku do dzieci. Basia nie rozumie tej sytuacji. Dopiero wieczorna rozmowa z mamą sprawia, że poznaje historię chłopca. Okazuje się, że w wyniku kataklizmu  (tsunami) Titi stracił rodziców. Ta informacja jest początkiem bardzo ważnej i poruszającej rozmowy  pomiędzy Basią i jej mamą na temat niesprawiedliwości związanej z utratą najbliższych. Opisany jest zarówno smutek, jak i lęk dziewczynki przed tym, iż ją również mogłoby spotkać coś podobnego. Zdecydowanie warto zaopatrzyć się w tę ważną książkę.

basia_i_kolega_z_haiti
fot. www.egmont.pl

Moje szczęśliwe życie

Moje szczęśliwe życie (Wydawnictwo Zakamarki), Rose Lagercrantz, Eva Eriksson. To książka, do której wracałam kilkukrotnie. Lila nie od razu była gotowa na informację, iż mama głównej bohaterki zmarła, gdy ta była jeszcze malutka. Początkowo bardzo smucił ją ten fakt i nie chciała słuchać dalszej opowieści. Z czasem sama zaczęła po nią sięgać i własnymi słowami opowiadać o tym, co przydarzyło się Duni, dziewczynce, która po śmierci mamy mieszkała z tatą. Jej życie wypełnia bogaty świat przeżyć, emocji, wzruszeń, radości, ale też smutków. Nakładem Wydawnictwa Zakamarki ukazało się 5 części przygód Duni. Każdą bardzo lubimy, ponieważ oswajają one czytelnika z trudnymi tematami, dlatego warto po nie sięgnąć.

moje_szczęśliwe_życie
fot. www.zakamarki.pl

Dom Babci

Dom Babci (Wydawnictwo CzyTam),  Ross Montgomery. To opowieść o stracie. O tęsknocie. O radzeniu sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Chłopiec wspomina ukochaną babcię. Z lektury dowiadujemy się, kim była babcia, co robiła. Można poczuć silną więź, która łączyła ją z wnuczkiem i to, że nieuchronne nadeszło.

"Babcia się jednak zestarzała - tak bardzo, że nie mogła już budować domów. Po pewnym czasie nie mogła już ugotować obiadu, a potem nawet wspiąć się na schody. Pewnego dnia nie dała rady podnieść się i usiąść na łóżku, a kiedy chłopiec przyszedł do niej - babci nie było. Bez babci dom stał się pusty."
dom_babci
fot. www.czy-tam.pl

Ta książka pokazuje, w jaki sposób można pielęgnować w sobie pamięć o bliskiej osobie, jak można radzić sobie ze stratą i tęsknotą. Warto do niej sięgnąć.

Czy tata płacze?

Czy tata płacze?, Hilde Ringen Kommedal. Bardzo ważna książka, rozpoczynająca się od słów: "Olav ma pięć lat. A jego tatuś nie żyje". To niezwykle cenny przykład tego, jak można rozmawiać z dzieckiem o śmierci. Zostały w nim  przytoczone rozmowy mamy z chłopcem, który próbuje zrozumieć, co się wydarzyło i co czuje. Poruszająca, smutna, a jednocześnie tak potrzebna opowieść.

czy_tata_płacze
fot. www.empik.com

Ten drugi. Opowieść misia Fredka

Ten drugi. Opowieść misia Fredka (Wydawnictwo Impuls), Maria Szloser. To niezwykle wzruszająca opowieść , w której oczami misia możemy przyglądać się rodzinnej tragedii. Kobieta rodzi synka. Chłopiec rośnie w towarzystwie misia. Pewnego razu rodzice wychodzą z nim z domu i wracają bez niego. Okazuje się, że dziecko umarło. W trakcie lektury możemy zobaczyć, jak rodzice radzą sobie z tak ciężką stratą, bólem, żalem, smutkiem, tęsknotą. Niezwykle trudny a zarazem ważny temat.

ten_drugi_opowieść_misia_fredka
fot. www.impulsoficyna.com.pl

Życie co to takiego

Życie co to takiego (Wydawnictwo Zakamarki). To książka Oscara Brenifier'ego z ilustracjami Jerome Ruillier z serii Dzieci Filozofują, w której pojawia się 6 zagadnień: Szczęście, Ambicja, Nieszczęście, Istnienie, Sens Życia i Śmierć. W każdym dziale można znaleźć wiele skłaniających do refleksji pytań. Dział Śmierć na poszczególnych kartach podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego umieramy?". Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę.

życie_co_to_takiego
fot. www.zakamarki.pl

Niebo

Niebo (Wydawnictwo Wytwórnia), Bruno Gibert. To książka, która w prosty sposób, bez nadmiernych słów, w postaci pytań i ilustracji próbuje udzielić odpowiedzi na pytanie: "Czym jest niebo?" i "Czy wszyscy tam idą?". Znaki graficzne stanowią instrukcję, która ciekawie i pomysłowo obrazuje naszą podróż zwaną życiem. Daje to swobodę do interpretacji i czytania tej książki zgodnie z tym, co w nas żywe i obecne. Warto do niej sięgnąć, szczególnie wtedy, gdy mamy poczucie, że brakuje nam odpowiedzi...

niebo
fot. www.wytwornia.com

Motylek dla dzieci

Motylek dla dzieci (Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne), Elżbieta Zubrzycka. Opis książki jest w moim odczuciu wystarczająco zachęcający do sięgnięcia po tę publikację:

"Książka zawiera cztery pogodne i optymistyczne opowiadania mówiące o stracie, tęsknocie, chorobie i lękach. Czy dzieci nie są za małe, żeby takie tematy z nimi poruszać? Kiedy nic się nie dzieje, rzeczywiści nie trzeba. Jednak w codziennym życiu radości i smutki się przeplatają ze sobą. Dzieci zasmuca kolorowy motyl leżący bez ruchu na parapecie okna, rozstanie z zabawkami z dzieciństwa, strata znanych miejsc i przyjaciół w wyniku przeprowadzki do nowego mieszkania. Boją się chorób i zarazków, bo słyszą wiele błędnych informacji na ich temat. Tęsknią za członkami rodziny, którzy opuścili dom z różnych powodów. Dzieci ciągle stają przed zadaniem uporania się z nieznanymi sobie, przykrymi uczuciami."
motylek_dla_dzieci
fot. www.gwp.pl

Trudne tematy dla przedszkolaka i małego żaka. Śmierć i pogrzeb

Trudne tematy dla przedszkolaka i małego żaka. Śmierć i pogrzeb. (Wydawnictwo BEATA VITA), Bianca - Beata Kotoro. To jedna z lepszych książek dla dzieci poświęconych tematowi śmierci, pogrzebu, żałoby. Zawiera zapis rozmowy pomiędzy siostrą i starszym bratem, w której dziewczynka zadaje chłopcu pytania, na które on, w możliwie prosty i jasny sposób, jej odpowiada. Zdecydowanie warto mieć tę książkę w swojej biblioteczce.

trudne_tematy_śmierć_i_pogrzeb
fot. www.znak.com.pl

Na sam koniec...

Mam w swojej biblioteczce książkę szczególną.Wzruszającą i inspirującą jednocześnie. O jej kupienie poprosiłam swojego męża, który przebywał w delegacji za oceanem. Jej tytuł to: "What to do when I'm gone", czyli "Co możesz zrobić, gdy już mnie nie będzie". Jest to zbiór matczynych rad, wskazówek, przewodnictwa dla córki, której przyjdzie kiedyś pożegnać najważniejszą kobietę swojego życia.

We wstępnie córka pisze, że od kiedy pamięta, towarzyszy jej lęk przed utratą Mamy. Pewnego dnia, mając 22 lub 23 lata, postanawia zmierzyć ze swoim strachem i wyobraża sobie, co czuje w chwili, gdy jej mama umiera.Tym samym rozważa najtrudniejszy, życiowy scenariusz. Dziewczynka, chcąc się zatroszczyć o samą siebie, pewnego dnia prosi swoją mamę o napisanie książki ze spisem codziennych instrukcji, za którymi (prowadzona przez ukochaną kobietę) będzie mogła podążać każdego dnia.

what_to_do_when_im_gone
fot. www.bloomsbury.com/uk

Książka ta i mnie zainspirowała do stworzenia swojego dziennika, z miłości do córki. Takiego, w którym będę jej opowiadała o tym, co uznam za ważne i co chciałabym, aby zapamiętała. Kto wie... być może i Was opis tej publikacji również zainspiruje do stworzenia czegoś dla waszej pociechy tak, by mogła nosić te ważne zapiski w swoim portfelu, plecaku, torebce czy schować w tajemniczym pudełku. Dla dziecka może to być niezwykle wartościowy amulet na dalsze życie.

Wspólna biblioteczka

Kochani, czy macie jakieś godne polecenia książkowe pozycje, które można by było dołączyć do tej listy? Pozostawiam ją otwartą. Mam jednak nadzieję, że okaże się dla Was pomocna.

Jeśli chcielibyście sięgnąć po publikacje opisujące temat śmierci, żałoby, radzenia sobie ze stratą oraz zawierające rady odnośnie tego, jak można rozmawiać o tym z dzieckiem, poniżej lista wartych uwagi książek:

  • Anna Jankowska, "Jak wychowywać przedszkolaka"
  • Anna Jankowska, "Po co kotu wąsy, czyli jak odpowiadać dzieciom na trudne pytania"
  • Anna Jankowska, "Trudne tematy dla mamy i taty, czyli jak wychowywać dziecko na człowieka"
  • Justyna Korzeniewska, "Rozmowy z dzieckiem. Proste odpowiedzi na trudne pytania"
  • Eva Zoller, "A dlaczego? Jak odpowiadać na trudne pytania dzieci"
  • Elżbieta Zubrzycka, "Trudne pytania dla dorosłych. Jak rozmawiać o stracie, tęsknocie i dziecięcych lękach. Optymistycznie i pogodnie"

 

Pozdrawiam,
Magdalena Michalak

Być może zainteresuje Was również:


jak_rozmawiać_z_dzieckiem_o_śmierci

Gdzie będę, gdy mnie nie będzie - czyli jak rozmawiać z dziećmi o śmierci...

Śmierć, to trudny i delikatny temat, który dotyczy każdego z nas. Sama myśl o konieczności rozmowy o niej, niejednemu rodzicowi (a może nawet każdemu rodzicowi) spędza sen z oczu. Warto wiedzieć co powiedzieć, jakich słów użyć i jak się zachować, gdy staniemy przed tym wymagającym zadaniem. W poniższym tekście, który powstał w ramach cyklu „Ekspert radzi”, znajdziecie ogrom przydatnych wskazówek, propozycji, odpowiedzi na nurtujące was pytania. Wpis ten przygotowała Magdalena Michalak, neurologopeda, pedagog, autorka bloga Mowosfera i cudownej książki dla dzieci „Szafa” (o której już niebawem opowiem Wam więcej), a przede wszystkim mama niesamowitej Lilci, z którą wspólnie przemierzają świat wartościowych książek. Serdecznie Was zachęcam do lektury.

Gdzie będę, gdy mnie nie będzie - czyli jak rozmawiać z dziećmi o śmierci...

Dzieci 

"widzą wszystko, na co patrzą. Dlatego zauważają rzeczy, których my, dorośli, nie dostrzegamy. Nauczyliśmy się odróżniać rzeczy ważne w danej chwili od nieistotnych. Wybieramy to, co chcemy widzieć. Dziecko jeszcze tego nie potrafi. Zauważa rozdeptane mrówki na chodniku, wzrusza się zmarłym pisklakiem, który wypadł z gniazda. Niekiedy zastanawia się, czy to stworzenie niedawno żyło, jak wyglądało, jak się zachowywało. Dziecko bardzo wcześnie styka się ze śmiercią. Głęboko przeżywa te pierwsze spotkania z nieuniknionym i zadaje pytania, które mogą nam się wydać nieistotne. W codziennym biegu spraw łatwo zbagatelizować uczucia dziecka. Szczególnie wtedy, gdy temat wydaje się trudny, pojawia się pierwszy raz i nie mamy gotowych, przemyślanych odpowiedzi"[1].

Był czas kąpieli. Ona, dość pogodnie o czymś mi opowiadała, gdy nagle nadeszła myśl. Myśl o wyglądzie czarnej chmury, odbierającej dobre wrażenia, radość oraz lekkość istnienia. Myśl ciężka, niepokojąca, pozbawiająca spokoju.

"Mama, a co będzie jak Ty umarniesz?"
zapytała mnie, pełna lęku, który nie wiadomo skąd się pojawił.

"Właśnie sobie o tym pomyślałam i ja nie chcę, żeby ty umarłaś. Mama Ty nie umarniesz? Jak umarniesz, to kto się mną zajmie?"

Nie miałam zbyt wiele czasu na odpowiedź. Lila strzelała pytaniami niczym pociskami z karabinu. I one - te pytania - niczym pociski, trafiały mnie prosto w serce. Byłam poruszona jej nagłą zmianą nastroju. Tym przeogromnym lękiem, który się w niej pojawił.... Byłam zaskoczona. Nieprzygotowana do udzielenia w tym momencie odpowiedzi.

rozmowa_o_śmierci

"Lila, widzę, że ta myśl Ciebie bardzo wystraszyła. Boisz się, że umrę? Nie chciałabyś mnie stracić? Bardzo mnie kochasz i jestem dla Ciebie ważna?"
- próbowałam uporządkować i poukładać sobie wszystko, co przed chwilą usłyszałam.

"Mama nie umarniesz? Proszę, powiedz, że będziesz żyła. Ty jesteś jeszcze młoda? A co jak Ty i tata umarniecie? Kto się mną zajmie? Ja nie chcę, żeby ty umarłaś. Jak by ty umarłaś, to ja bym poszła do kogoś, żeby mnie zabił"
mówiła z dużym poruszeniem i płaczem.

W tym momencie po policzkach pociekły mi łzy. Uświadomiłam sobie, jak bardzo ona mnie, nas (swoich rodziców) kocha i potrzebuje. Jak bardzo się boi, że znikniemy, że nas straci. Z jak ogromną rozpaczą wiązałoby się moje odejście.

"Mama, mam nadzieję, że umarniemy w tym samym czasie, przytulone do siebie"
 - dodała, próbując sobie to wszystko w głowie poukładać. Próbując się pocieszyć.

Rozmowa z Lilą zapoczątkowała cykl naszych dalszych rozmów na temat śmierci, przemijania, żegnania bliskich nam ludzi. Uświadomiła mi, jak ważny to temat, o którym warto z dzieckiem (na miarę jego możliwości wiekowych) rozmawiać. Nad którym warto się pochylić.

Dlatego i Was, drodzy Rodzice, chciałabym zaprosić dziś do lektury. Bardzo wiele osób, z którymi na ten temat rozmawiam podkreśla, iż jest on trudny, smutny, przygnębiający, jednak ważny i nieuchronny. Nie wiemy bowiem, kiedy życie postawi przed nami wyzwanie w postaci odejścia lub choroby bliskiej nam osoby. Czy można się na to przygotować? Zapewne nie do końca. Trudno przewidzieć, co będziemy wówczas czuli, jak będziemy reagowali i działali. Można jednak (a ja uważam, że warto) dowiedzieć się, jak wspierać dziecko (oraz siebie) w tym pełnym trudności czasie.

SKĄD TEN LĘK - KIEDY DZIECKO ZACZYNA ZADAWAĆ PYTANIA...

Jeśli miałabym wskazać czas pierwszych, wyraźnych oznak zainteresowania mojej córki tematem śmierci, byłby to 4-5 rok życia. Złożyły się na to dwie kwestie: rozwojowa, wskazująca na to, iż we wskazanym wieku naturalne jest zainteresowanie dzieci sprawami ostatecznymi. Druga związana jest z literaturą dziecięcą, którą wówczas czytałyśmy.  W książkach Lila poznała młodych bohaterów, którzy albo nie mieli mamy, albo taty, albo obojga rodziców. Zdarzało się, że ktoś zachorował i członkowie rodziny obawiali się, że nie wyzdrowieje.

Pamiętam, jak czytałam z Lilcią książkę  Evy Eriksson i Rose Lagercrantz "Moje szczęśliwe życie", w której Dunia, główna bohaterka, straciła mamę w bardzo wczesnym wieku.  Do książki tej wracałyśmy kilkukrotnie, ponieważ pierwsze zetknięcie się z wyobrażeniem mamy, która nie towarzyszy dziecku w rozwoju, było dla Lilci zbyt trudne. Od samego początku starałam się rozmawiać z nią o tym, co ją niepokoiło, odpowiadając na liczne pytania. Nie było to dla mnie łatwe. Myśl, że Lila mogłaby stracić mnie lub swojego tatę bądź sama zachorować, była dla mnie przerażająca. Chciałam odsuwać ją od siebie, by nie budziła tak wielu trudnych emocji. Dziecko potrafi jednak uruchomić w osobie dorosłej niesłychane pokłady możliwości i umiejętności. Motywuje do zajęcia się sprawami, przed którymi najchętniej by się uciekło. Zatem i ja... postanowiłam wyjść rozmowie o śmierci naprzeciw.

wiedza

Uważam, że tym, co może dać duże poczucie bezpieczeństwa nam - dorosłym - jest WIEDZA. Znajomość poszczególnych etapów rozwoju dziecka oraz trudniejszych, kryzysowych momentów pozwala przygotować się na czekającą nas rozmowę. Dlatego na półce w mojej rodzicielskiej biblioteczce publikacje, które zajmują miejsce szczególne to książki z psychologii rozwojowej, opisujące etapy rozwoju dziecka w poszczególnych latach jego życia. Nieco ubolewam nad faktem, że większość z nich kończy się na 6 roku życia. Mam poczucie, że późniejsze lata mogą także stanowić wyzwanie dla rodziców i zdecydowanie warto wspierać się wiedzą na temat rozwoju dzieci 6+.

Zatem...

Kiedy u dzieci pojawia się zainteresowanie tematem śmierci?

Przyjmuje się, że około 4, 5 roku życia (tu warto brać pod uwagę indywidualny rozwój każdego dziecka). Początkowo maluch ma mgliste wyobrażenie w tym temacie i jeśli rzecz bezpośrednio go nie dotyczy i nie dotyka, wówczas nie zajmuje się specjalnie pogłębianiem wiedzy w tym obszarze.

Około 5 roku życia temat śmierci zaczyna przybierać dla niego bardziej konkretną formę. Wydaje się bardziej realna i prawdopodobna. Dzieciom kojarzy się często z bezruchem i końcem czegoś ważnego.

W tym czasie młodzi ludzie nie potrzebują szczegółowych wyjaśnień i opisów.  Im prościej im to wyjaśnimy, tym lepiej. Dzieci pomiędzy 5 a 6 rokiem życia wierzą czasem w to, że śmierć da się cofnąć.

Około 6 roku życia śmierć staje się dla nich bardziej zrozumiałym zagadnieniem. W tym czasie nasila się lęk przed utratą mamy i taty. I, tak jak u nas, pojawia się szereg pytań porządkujących wiedzę:

"Czy umrzecie? Kto się mną zajmie? Czy będzie ktoś, kto mnie przytuli i poczyta do snu?"
W tym wieku dzieci zaczynają łączyć śmierć z wiekiem i spostrzegają, że dotyczy ona głównie ludzi starszych (potwierdzają to słowa mojej Lilci, która mówiła: "Mama, Ty jesteś jeszcze młoda więc nie umrzesz, prawda?"). Dzieci nierzadko wciąż wierzą w to, że śmierć można cofnąć, przywracając osobę zmarłą z powrotem do życia.

Warto wiedzieć, że w 7 roku życia u dzieci dominuje nastrój refleksyjny, melancholijny. Zatem mały domownik może, częściej niż wcześniej, być smutny, przygnębiony, co przekłada się na jego zainteresowanie zarówno śmiercią, jak również jej przyczynami: co do niej doprowadziło. Ten czas można wykorzystać na rozmowy z dzieckiem na temat tego, kto i kiedy umiera. Przykładowe rozmowy opiszę w dalszej części mojego tekstu.

Około 7 roku życia dziecko po raz pierwszy uświadamia sobie, że śmierć może dotyczyć również jego. Że i ono może kiedyś umrzeć. Bywa, że w tym wieku, w chwili smutku, złości, żalu (słowem trudnych dla dziecka emocji), z jego ust mogą paść słowa: "Chcę umrzeć", "Nie chcę już być na tym świecie", "Życie nie jest fajne", będące np. wynikiem złości na odmowę rodzica czy uczuciem zawodu z powodu niezaspokojonego pragnienia (potrzeby). W takich sytuacjach warto wspierać dziecko w przeżywanych emocjach, mówiąc mu, co aktualnie przeżywa, odczuwa, jednocześnie oferując bliskość.

wsparcie_rodzica

8 - letnie dzieci mniej interesują się szczegółami dotyczącymi np. ceremonii pogrzebowej, wizytami na cmentarzu. Ich uwaga skierowana jest ku rzeczom mniej jasnym i wiadomym np. ciekawią się, co dzieje się po śmierci (gdzie trafia człowiek, który umiera, jak i czy tam żyje, co robi, czy kogoś spotyka).

9 - cio i 10 - ciolatki mają bardzo konkretne i rzeczowe podejście do śmierci. Nie przywiązują już szczególnej wagi do tego, co dzieje się po śmierci, jak wygląda żegnanie zmarłego. Młodzi ludzie potrafią opisać, z czym związane jest zatrzymanie funkcji życiowych (brak tętna, brak bicia serca, brak reakcji na bodźce). Dzieci w tym wieku rozumieją znacznie więcej, tym samym w opisywaniu tego zagadnienia można wykorzystać książki ukazujące cykl życia człowieka (anatomiczne, rozwojowe, przedstawiające działanie poszczególnych organów i części ciała). Warto być uważnym, czujnym i otwartym na zadawane przez dziecko pytania.

To na co powinniśmy zwrócić uwagę, na każdym etapie i niezależnie od wieku, jest dostosowywanie odpowiedzi do możliwości poznawczych małego człowieka. Tu bez wątpienia pomocna będzie wiedza dotycząca rozwoju psychicznego dzieci.

Około 10 roku życia dziecko jest w stanie zrozumieć znaczenie metafory, przenośni. Poniżej tego wieku, warto posługiwać się konkretnymi terminami, będącymi w zakresie jego umiejętności.

Podczas rozmowy, dobrze jest być na tyle uważnym, by dostrzec moment, gdy nasza odpowiedź jest wystarczająca. Trzeba obserwować swoją pociechę, której zachowanie będzie świadczyło o tym, że koncentruje już uwagę na czymś zupełnie innym (odwraca od nas wzrok, traci zainteresowanie rozmową, odchodzi do innych działań).[2]

Podsumowując

Dzieci w wieku przedszkolnym (do ok. 6-7 roku życia) doświadczają świata za pomocą myślenia konkretno - obrazowego. Oznacza to, że aby jakieś zjawisko zrozumieć, potrzebują znaleźć jego odpowiednik w rzeczywistym świecie (np. gdybyśmy opisywali mu psa, jego wygląd - dość trudno byłoby mu sobie go wyobrazić, gdyby nigdy go nie widziało. Gdybyśmy natomiast pokazali mu ilustrację psa lub psią figurkę, wówczas znacznie lepiej przyswoiłoby sobie to pojęcie. Dzięki temu z dużo większą łatwością byłoby w stanie wskazać żywego psa np. podczas spaceru. W taki właśnie sposób dzieci uczą się życia, świata oraz mówienia).

Zatem, w wieku przedszkolnym, dzieci nie rozumieją przenośni i abstrakcji np. "

"babcia mieszka w twoim serduszku", "dziadzio odszedł", "Basia zasnęła"[3]

Małe dzieci początkowo interesują się śmiercią, nie angażując się emocjonalnie. Nieco później ich uwaga koncentruje się na jej społecznym wpływie, by docelowo odnieść ją do bliskich i znanych im ludzi, w co zostają zaangażowane ich emocje, uczucia.

W miarę dojrzewania dziecko zaczyna rozumieć, czym charakteryzuje się śmierć. Orientuje się, iż jest to zjawisko nieodwracalne (nie da się przywrócić osoby zmarłej do życia), nieodwołalne (nie da się żyć wiecznie, śmierć czeka każdego z nas), uniwersalne (występuje stale we wszechświecie), a przede wszystkim powszechne (odnoszące się do każdej istoty żywej)[4].

"Większość ludzi myśli, że śmierć jest czymś, co nie dotyczy dzieci, bo zdarza się niezwykle rzadko. Uważa, że na ten temat nie trzeba z nimi rozmawiać. Jest dokładnie odwrotnie."[5]

Znając jedną z najważniejszych składowych pomocnych w reagowaniu na dziecięce pytania --> cechy ROZWOJU dziecka <-- można pochylić się nad najważniejszym zagadnieniem, mianowicie:

JAK ROZMAWIAĆ Z DZIECKIEM O ŚMIERCI

Pierwszy kontakt dziecka ze śmiercią może mieć miejsce w momencie, gdy jego ukochane zwierzątko umiera. W zależności od tego, jaki jest aktualny etap jego rozwoju, warto porządkować wiedzę malucha na ten temat. Lila doświadczyła śmierci, żegnając kilka ukochanych piesków z naszej rodziny. Aktualnie może obserwować cykl życia na przykładzie swojego 13 - letniego psa Bąbla i 7 - miesięcznego Baksa, który zjawił się w naszym domu kilka miesięcy temu. Lila widzi, czym charakteryzuje się młodość (pies biega, chce się bawić, psocić, mało śpi) oraz starość (pies - senior śpi przez większą część dnia, nie ma potrzeby się bawić, potrzebuje spokoju). Z pewnością Lila też zdaje sobie sprawę, że Bąblowi bliżej do śmierci niż Baksowi. Rozmawiamy na ten temat. Wówczas staram się odpowiadać na jej pytania najlepiej, jak potrafię.

Czego warto się wystrzegać

Jeśli chodzi o udzielanie dzieciom odpowiedzi, warto wystrzegać się informacji niepełnych, zbyt trudnych do zrozumienia. Mówiąc dziecku w wieku przedszkolnym, że "dziadek odszedł" możemy spodziewać się jego pytania: "Tak? A gdzie? Kiedy wróci?". Podobnie w przypadku informacji: "Babcia zasnęła" przedszkolak może dociekać: "A kiedy się zbudzi?". Gdy będziemy kontynuować ten tok rozumowania, możemy odpowiedzieć: "Babcia zasnęła na zawsze" lub "zasnęła twardym snem", „Już się nie obudzi", co u dzieci może wywołać lęk: "To znaczy, że ja też mogę się nie obudzić ze snu? Czyli ja też mogę zasnąć i na zawsze zakopią mnie w ziemi?".  Nie warto również mówić o zmarłych, że wyjechali daleko, w związku z czym nie będą już nas odwiedzać. Daje to dziecku złudną nadzieję, iż kiedyś wrócę. A ono potrzebuje informacji prawdziwej, jednocześnie dostosowanej do jego rozwoju.[6]

śmierć_babci

W chwili złości osoby dorosłe powinny wystrzegać się pełnych zabarwienia emocjonalnego słów: "Ty mnie wykończysz, wpędzisz do grobu. Przez ciebie oszaleję. Zaraz zwariuję, jak będę dłużej słuchała waszych kłótni". Im dziecko mniejsze, tym poważniejszy wpływ na jego rozwój mogą mieć powyższe słowa. Wypowiedziane nazbyt pospiesznie. Dziecko odbiera je dosłownie, tak jak słyszy. Gdyby coś się stało z rodzicem używającym takich słów, dziecko z dużym prawdopodobieństwem obarczyłoby się odpowiedzialnością i winą za zaistniałą sytuację.

To temat trudny również dla rodzica

Dobrze by było, gdyby każdy z nas przed podjęciem rozmowy, sam oswoił się z tematem śmierci i przemyślał, co w nim szczególnie go smuci, przeraża, zniechęca. Czego się boi w kontekście rozmowy z dzieckiem. Co sprawia mu największą trudność. Śmierć warto potraktować jako naturalną kolej rzeczy, część naszego życia, coś nieuchronnego, bez zbędnego straszenia. Jest to ogromne wyzwanie. Przyznam się Wam szczerze, że sama, opisując to wcale niełatwe zagadnienie, odczuwam dziwny ucisk w klatce piersiowej i niepokój. Myślę, że większość z nas ma podobne uczucia na myśl o tym, co nieuchronne i niesprawdzone. Być może dlatego temat ten wywołuje tak wiele kontrowersji, trudności, ponieważ przychodzi nam rozmawiać z dzieckiem o czymś, czego nie znamy, nie doświadczyliśmy i co w nas samych wywołuje lęk.

Zapewne wśród Was każdy doświadczył straty bliższej lub dalszej osoby, kogoś z rodziny. Był na pogrzebie, żegnał, odwiedzał na cmentarzu. Trudno jednak powiedzieć, co dzieje się dalej lub co dzieje się w chwili śmierci, czy ona boli. Jedyne, co nam pozostaje, to mówić o tym, w co wierzymy i jak sobie tę śmierć wyobrażamy (jeśli zdarzało nam się rozmyślać na ten temat).

"Śmierć kojarzy się ze smutkiem i bólem, którego chcielibyśmy dzieciom oszczędzić. (...) nie da się wychować rozsądnego, świadomego dorosłego, jeśli udaje się, że dzieciństwo to tylko pasmo uśmiechów. Smutek też jest potrzebny i to bardzo. Jeśli dziecko nie nauczy się przeżywać trudnych emocji w dzieciństwie, to będzie miało sporo do nadrobienia w dorosłym życiu. Lepiej zacząć wcześniej. (...) Dzieci mają prawdo do przeżycia żałoby dokładnie tak samo jak dorośli, choć może ona wyglądać inaczej niż u dorosłych."[7]

Od czego warto zacząć rozmowę z dzieckiem?

Od wyjaśnienia mu, iż każda istota żywa podlega pewnym stałym, niezmiennym i nieodwracalnym procesom.  Zarówno w świecie ludzkim, jak i w świecie zwierząt, roślin (przyrody) zachodzą identyczne zjawiska. Coś się rodzi, wyrasta, rozwija, dojrzewa. Przez dłuższy lub krótszy okres czasu żyje zgodnie z rytmem wyznaczonym przez naturę. Następnie traci swoją witalność, energię, formę. Na końcu starzeje się i umiera.

Można to wszystko opisać na przykładzie kwiatów, które rodzą się z nasion, wyrastają, dojrzewają, starzeją się i więdną. Gorąco polecam Waszej uwadze lekturę książki "Jesień liścia Jana" (więcej na jej temat dowiecie się z drugiej części mojego wpisu). Już teraz zachęcam Was do zaznaczenia sobie tej pozycji, jako doskonałej pomocy do wyjaśnienia dziecku znaczenia wzrostu i przemijania.

Takie przedstawienie tematu pomaga dziecku zrozumieć, że w życiu wszystko i wszyscy mają swój czas. Trudny temat śmierci paradoksalnie jest doskonałą okazją do tego, aby porozmawiać o życiu. O tym, że warto się cieszyć z czasu spędzonego z bliskimi, z rodziną. To również dobry moment do zapoznania dziecka z drzewem genealogicznym rodziny i opisanie mu, czym jest pokolenie, role życiowe oraz ich zmienność. Każdy, nawet trudny temat stanowi dobry początek do rozmów o życiu, umiejętności cieszenia się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi. Dzieci są najlepszymi nauczycielami tej nieskrępowanej, naturalnie wyrażonej radości z bycia tu i teraz.

A KIEDY DZIECKO WPROST ZAPYTA

"Mama, a czy Ty kiedyś umrzesz?", "Co ze mną będzie?", "Kto się mną zajmie?",  "Już nigdy się nie zobaczymy?"

Warto odpowiedzieć mu zgodnie z prawdą. Że tak. Że przyjdzie kiedyś dzień, w którym skończy się nasze życie. Można dodać, iż mamy nadzieję, że nie będzie to prędko. Że trzeba robić wszystko, co się da, by zadbać o zdrowie, dobrą kondycję, ruch, odżywianie.

Ja mojej córce często mówię, że nawet jeśli umrę, to i tak będę przy niej. Bo głęboko w to wierzę. Że będę w jej wspomnieniach, w mimice, gestach, uśmiechu, poczuciu humoru. W zamiłowaniu do książek i tańca.  Że będę towarzyszyła w ważnych dla niej momentach i wydarzeniach. Że zawsze będę ją kochać i w nią wierzyć. Nawet ostatnio spojrzałam na wewnętrzną część mojej i JEJ dłoni i dostrzegłam, że nasze linie papilarne w podobnym miejscu się rozgałęziają. Powiedziałam JEJ o tym. Jest coś, co będzie nas łączyć na zawsze. Ta myśl mnie wzrusza i uspokaja jednocześnie.

Chociaż dzieciom śmierć kojarzy się ze starością, jej przyczyny mogą być różne:

  • wiek (najczęściej podeszły)
  • nieuleczalna choroba
  • wypadek
  • kataklizm (trzęsienie ziemi, huragan, tsunami itp.)

Z biegiem czasu dziecko zaczyna rozumieć, że śmierć jest wielowymiarowa i niejednoznaczna. Że jest czymś, czego nie da się przewidzieć a i nierzadko na to przygotować.  Że dotyczy zarówno dzieci, jak i osób starszych. Że czasem może dotyczyć życia, które jeszcze się nie narodziło.

Podsumowując

"Unikanie tematu śmierci i emocji z nią związanych może w dziecku wzbudzić lęk. Maluch ma prawo się bać, smucić, pytać, nie wiedzieć, jak powinien się zachować. Zwłaszcza jeśli pierwszy raz w życiu spotkał się z tak trudnym zagadnieniem"[8].

Dawno temu oglądałam film - "Podążaj w stronę światła". Przejmująco smutny.  Jego bohaterami było młode małżeństwo z trójką dzieci (i czwartym dzieckiem, jeszcze w brzuchu mamy). Pewnego dnia rodzice dowiadują się, że jeden z synów jest nieuleczalnie chory. Cały film ukazuje drogę całej rodziny, w trakcie której wszyscy przygotowują się śmierć chłopca. Na zakończenie mojego wpisu chciałam Wam zacytować rozmowę z rodzicami, która została we mnie na długo. Pierwsza z nich miała miejsce wkrótce po narodzinach czwartego syna, kiedy gotowy na rozmowę ojciec opowiada chłopcom o tym w co wierzy (w kontekście śmierci);

Tata: Przy urodzeniu wszyscy byliśmy nowymi duszami, które pierwszy raz zjawiły się na tym świecie. Kiedy rodzi się człowiek, jego dusza łączy się z ciałem jak z rękawiczką. To dusza porusza ciałem. Z niej pochodzą myśli, uczucia. Przez całe życie dusza i ciało stanowią jedność. Kiedy nadchodzi czas, aby dusza opuściła ten świat, wtedy umieramy. Dusza wychodzi z ciała w taki sam sposób. Chociaż ciało umiera, dusza żyje wiecznie.

Chory syn - Ben: To moje ciało jest jak rękawiczka?

Mama: Tak.

Ben: A dusza idzie do nieba?

Mama: Zgadza się Ben.

Ben: Czy ja umrę mamo?

Mama: Tak Ben. Wszyscy umrzemy. Ale twój czas może nadejść wcześniej niż nasz.

W innej rozmowie chłopiec pyta ojca:

Ben: Tato, jak jest w niebie?

Tato: Wiesz jak to jest, jak człowiek jedzie na wycieczkę albo na wakacje? Chociaż świetnie się bawi, nie może się doczekać powrotu do domu. To jest tak samo Ben. Jakbyś wracał do domu.

Ben: Jak tam wygląda?

Tato: Jest pięknie. Wszystko, co stworzył Bóg, tylko w pełni doskonałe.

Ben: Ale nie będę nikogo znał.

Tata: Będziesz. Ktoś znajomy wyjdzie ci na spotkanie. Ktoś, kogo kochasz. Będzie tam dziadek Henry i Babcia Marie.

Ben: I Jessica (koleżanka, która kilka tygodni wcześniej umarła z powodu nieuleczalnej choroby).

Tata: Tak. Jessica też tam będzie.

Ben: Dobranoc tato. Kocham cię.

Tata: Ja też cię kocham synku.

Ben: Tato? A czy w niebie są meksykańskie naleśniki z mięsem?

Tata: Tego nie wiem. Dobranoc.

Oglądając sceny z tego filmu, przysłuchując się rozmowom rodziców z chłopcem, byłam pełna podziwu dla ich gotowości udzielania pełnych spokoju odpowiedzi na jego pytania, które zapewne wywoływały w nich ogromny ból. Życzliwa osoba jednak poradziła im, aby byli dla swojego dziecka przewodnikiem w jego ostatniej drodze (dokładnie tak, jak byli jego przewodnikiem w pierwszych latach życia).  Myślę, że powyższa rozmowa stanowi piękny przykład tego, jak można z dzieckiem rozmawiać, jak można odpowiadać na jego pytania. Podałam Wam przykład rodziny katolickiej, bardzo mocno zawierzającej Bogu i jego woli. O śmierci w kontekście duszy, nieba mogą rozmawiać również ludzie innych wyznań. Ważne, by przedstawić dziecku to, w co wierzymy, opisując porządek świata i to, jak jest on (zgodnie z naszą wiarą) zorganizowany.

Myśl o śmierci w nas dorosłych zawsze będzie wywoływała pewien dyskomfort. Niekiedy będzie zwyczajnie bolała. Jeśli pojawi się uczucie, zgodnie z którym nie będziemy w stanie z dzieckiem porozmawiać, dobrze by było je o tym uprzedzić, zapewniając, że potrzebujemy czasu, aby na spokojnie się nad tym zastanowić. Dzieci, jeśli tylko przedstawimy im uczciwie swoje potrzeby i trudności (bez wdawania się w szczegóły), zrozumieją. A my - dorośli - stawiając sprawę jasno - w oczach dziecka będziemy autentyczni. Dzięki temu młodzi ludzie uczą się jak dbać o swoją przestrzeń.

Mój wpis chciałabym podsumować słowami wiersza księdza Jana Twardowskiego: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Nie traćmy czasu na kłótnie i konflikty. Uczmy się brać z życia to, co w nim najlepsze tak, by w chwili tęsknoty za zmarłą osobą piękne, wzruszające wspomnienia dodawały nam sił.

pozdrawiam,

Magdalena Michalak

 

Jeżeli poszukujecie książek, które pomogą Wam i Waszym pociechom oswoić trudny temat śmierci zajrzyjcie do tego wpisu => klik. Znajdziecie w nim listę przydatnych książek, które warto mieć w swojej, domowej biblioteczce.

 

Literatura

[1] E. Zubrzycka, Trudne pytania dla dorosłych. Jak rozmawiać o stracie, tęsknocie i dziecięcych lękach. Optymistycznie i pogodnie, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne dla dzieci, s. 9

[2] F.L.Ilg, L.Bates Ames, S.M.Baker, Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2007, s. 263-267

[3] Bianca-Beata Kotoro, Trudne tematy. Śmierć i pogrzeb. Dla przedszkolaka i małego żaka., Wydawca: Beata Vita., s. 5

[4] J. Korzeniewska, Rozmowy z dzieckiem. Proste odpowiedzi na trudne pytania., Wydawnictwo RM, Warszawa 2009, s.30

[5] E. Zubrzycka, j.w., s. 9

[6] A. Jankowska, Trudne tematy dla mamy i taty, czyli jak wychować dziecko na człowieka, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2018, s. 251

[7] A. Jankowska, j.w., s. 252

[8] A. Jankowska, j.w., s.256


Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Zapraszam Was na kolejny post, który powstał w ramach cyklu „Ekspert radzi". O sprawdzonych sposobach na spokojny sen naszych pociech, opowie nam Anna Bundz, ekspert i propagatorka zdrowego stylu życia a przede wszystkim pysznego jedzenia. Autorka bloga jakzdrowojesc.pl, właścicielka sklepu Bebelin, prywatnie mama cudownej Ingi.

Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Jeśli jesteś rodzicem malucha, które często budzi się w nocy, płacze, przez co wybudza się jeszcze bardziej i nie może zasnąć ponownie. Jeśli od urodzenia swojego dziecka przespane w całości noce możesz policzyć na palcach jednej ręki, a sama wyglądasz jak zombie. A gdy czasem przyjdzie taki cud, że Twoje maleństwo śpi, Ty cierpisz na bezsenność albo co chwilę do niego zaglądasz, żeby sprawdzić czy oddycha, bo to aż niemożliwe, że śpi. Ten wpis jest dla Ciebie!

Jestem mamą 3,5 letniej Ingi. Moja córka od urodzenia szkoliła mnie w funkcjonowaniu przy minimalnej ilości snu. Oczywiście nikt nie rozumiał o czym mówię, bo wszystkie dzieci znajomych, czy w rodzinie pięknie spały. Wciąż słyszałam, że tak nauczyłam, że nie powinnyśmy spać razem, że powinnam odstawić od piersi i jeszcze kilka „złotych rad”. Ale sprawdzalnych konkretów zero. Dlatego na własną rękę zaczęłam szukać sposobów na to, żeby pomóc mojemu dziecku spać dłużej w nocy bez pobudek co 20 minut.

Poniżej opiszę co się u mnie sprawdziło.

Właściwa dieta

Może nie konkretnie dieta jako taka, ale jeden składnik ma przeogromne znaczenie. A mianowicie podaż kwasów DHA. Otóż zbadano, że odpowiednia ilość kwasów DHA w diecie ma znaczący wpływ na długość snu u dziecka. Dzieje się tak dlatego, że rodzaj i ilość snu zależą od stopnia dojrzałości mózgu. A kwasy DHA mają niebagatelny wpływ na rozwój układu nerwowego i mózgu właśnie. Stężenie kwasu DHA ma wpływ na poziom melatoniny. Wydłuża sen o 58 minut!! I co ważne, te kwasy powinny być dostarczane dziecku już w życiu płodowym. Następnie mama, karmiąc dziecko piersią sama powinna spożywać odpowiednią ilość tych wielonienasyconych kwasów, szczególnie omega-3, żeby w pokarmie dostarczyć je dziecku. Starszakom te kwasy należy suplementować lub podawać tłuste ryby przynajmniej 2 razy w tygodniu.

I tak,

kobiety w ciąży i karmiące piersią powinny przyjmować min. 200 mg DHA/dobę, w przypadku małego spożycia ryb należy uwzględnić suplementację wyższą, np. 400–600 mg DHA/dobę. Ale wykazano bezpieczeństwo wyższych dawek – do 1 g DHA/dobę.

Niemowlęta do końca 6 m.ż. suplementacja wyłącznie, jeśli dziecko karmione jest sztucznie mieszanką nie zawierającą kwasów omega-3. Jednakże większość mieszanek ma w składzie kwasy DHA. Po 7 m.ż. 1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo, ew. suplementacja DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

zdrowa_dieta

Dzieci 1-3 r.ż. powinny zajadać  1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo lub suplemenentować DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

Dzieci powyżej 3 r.ż. – 1-2 porcje (ok. 130 g/porcję) tłustych ryb tygodniowo lub suplementacja DHA około 250 mg/dobę.

W brytyjskich badaniach dotyczących snu i uczenia się dawką uważaną za bezpieczną i stosowaną u zdrowych dzieci powyżej 7 r.ż., które jedzą ryby rzadziej niż 2 razy w tygodniu, jest 600 mg DHA/dobę.

Odpowiednio przygotowana sypialnia

Temperatura

To, co jeszcze może sprawdzić się w przypadku Waszych maluchów, to odpowiednia temperatura w ich sypialni podczas snu. Powinna ona wynosić od 16 do 19 stopni Celsjusza dla dziecka ubranego w pidżamkę. Jeśli Twoje dziecko „rozkopuje się” w nocy, nie nakrywaj go ponownie, widocznie jest mu zbyt ciepło. Wiem, że od lat pokutuje w naszym społeczeństwie przekonanie, że dziecku musi być ciepło, że powinno jeść i pić ciepłe i koniecznie potrzeba niemowlakowi nawet latem przy 30 stopniach skarpetki. Otóż nie ma takiej potrzeby, dziecko ma zapas tzw. brązowego tłuszczu, który chroni je przed wychłodzeniem, oczywiście pomijam skrajne przypadki.

Zaciemnienie i wilgotność

Poza tym, warto wiedzieć, że odpowiednie zaciemnienie pokoju również stymulująco wpływa na jakość snu. Melatonina bowiem wydziela się właśnie w kompletnych ciemnościach. Poza tym leptyna – hormon sytości również zależy od stopnia wyciemnienia. Im ciemniej, tym dziecko mniej głodne.

Czy zauważyliście, że Wasze dzieci lepiej śpią latem, przy otwartym oknie gdy wpada do środka świeże powietrze? To ze względu na właściwą wilgotność powietrza. Moja Inga latem śpi przy uchylonym oknie przez całą noc, zimą to okno zamykam, gdy sama kładę się spać, ale w pokoju zostawiam wówczas nawilżacz. A gdy ma katar, do nawilżacza wlewam olejek eteryczny ułatwiający oddychanie.

Odpowiednia pościel

Najwięcej czasu zajęło mi przekonanie siebie samej, że spanie w odpowiedniej pościeli również ma ogromne znaczenie. Odkryłam, że tylko w pełni naturalna tkanina, bez domieszek jest w stanie utrzymać odpowiednią temperaturę ciała podczas snu i zwyczajnie nie przeszkadzać dziecku w spaniu. Znalazłam i zaczęłam testować len. Ta tkanina była znana i służyła człowiekowi od tysięcy lat. Len pozyskiwano i tkano z niego płótna już w najstarszej cywilizacji w Mezopotamii, potem w Egipcie. Później dowiedziałam się, że poznańscy naukowcy przeprowadzili badania, w których testowali reakcję ludzkiego organizmu podczas snu w lnianej pościeli. Badania te pokazały, że lniana pościel sprawia, że śpimy dłużej, wydajniej, a budzimy się wypoczęci i rześcy. Poza tym len, jako naturalna tkanina jest antyalergiczny, nie powoduje podrażnień na skórze, ma też właściwości antybakteryjne. Nie elektryzuje się, a ze względu na obecność lignin pochłania szkodliwe promieniowanie UV. Jest zatem idealna dla alergików, czy niemowląt. Chwalą ją sobie również rodzice dzieci zmagających się z atopowym zapaleniem skóry, bo ich dzieci nagle przestają się drapać w nocy. Wystarczy położyć ich spać w naturalnym lnie.

bebelin
pościel_z_lnu

Zatem, jeśli śpiąc w lnianej pościeli mniej się pocimy, nie grasują po nas bakterie, a lniane płótno stwarza najlepszy dla naszej skóry mikroklimat, warto zainwestować w lnianą pościel. Dodatkowo len wykazuje dużą higroskopijność (chłonie wodę do 25% swojej masy pozostając suchy). Jest to więc idealna tkanina na lato, gdyż jest przewiewny, świetnie odprowadza dwutlenek węgla od ciała, jak i na zimę, bo utrzymuje temperaturę ciała.

Właściwości bakteriostatyczne lnu wykorzystywano kiedyś do wyjaławiania ran, do celów serowarskich, a także w postaci nici chirurgicznych. Len jest też w pełni degradowany, co ma znaczenie dla środowiska, a przy jego pozyskiwaniu i produkcji tkaniny wykorzystywane są jego wszystkie części. Jedynymi odpadami są pyły wydobywające się podczas trzepania.

Czy mi te wszystkie sposoby pomogły

Tak. Moja córka wraz z wiekiem zaczęła lepiej spać. Jej sen wydłużał się z 20 minutowych drzemek do godzinnych. Wówczas jeszcze spałyśmy razem. Potem Inga zaczęła spać w swoim pokoju, miała wówczas 2,5 roku. Przezornie kupiłam łóżko i pościel dostosowaną również do mojego wzrostu… Ale moje wędrówki do córki były coraz rzadsze. Teraz budzi się w nocy zaledwie raz i ma ku temu prawdziwy powód – pragnienie albo wizyta w toalecie.

I choć myślę, że każde dziecko jest inne i jest na pewno wiele przeróżnych powodów, również psychologicznych częstego budzenia się dzieci, to polecam moje metody serdecznie wszystkim zdesperowanym i niewyspanym rodzicom.

Jakie są Wasze sposoby na spokojny sen u Waszych pociech? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu.

Źródła:

  1. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0031393910705606
  2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4263155/
  3. http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0043909
  4. https://gizmodo.com/you-need-to-spend-more-time-in-the-dark-if-you-want-to-1696433341
  5. http://31.186.81.235:8080/api/files/view/184305.pdf
  6. Dobrzańska A. et al., Normy żywienia zdrowych dzieci w 1–3. roku życia – stanowisko Polskiej Grupy Ekspertów. Standardy Medyczne Pediatria, 2012, 3; 313-316.

Być może zainteresują Was również:

 

 


edukacja finansowa dziecka

Edukacja finansowa dziecka

 

Pokolenie młodych Polaków mimo sprzyjających okoliczności pozostaje niezaradne finansowo. Posiada niewielką wiedzę finansową, nie potrafi zarządzać budżetem i zadłuża się na potęgę. Powody takiego stanu rzeczy bywają różne, jednak niewątpliwie jednym z najważniejszych jest zaniedbanie przez rodziców edukacji finansowej. Jak uniknąć takich problemów i zapewnić potomstwu bezpieczny start w dorosłe życie? Jak edukować dzieci w dziedzinie finansów?

Dlaczego warto zająć się finansową edukacją dziecka?

Jak pokazują liczne badania, młodzi Polacy nie wiedzą zbyt wiele na temat zarządzania budżetem, mają problemy z bieżącym regulowaniem swoich zobowiązań, a mimo to niezwykle chętnie sięgają po kredyty i karty kredytowe. Winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim rodzice.

Szkoła nie zapewnia gruntownej socjalizacji finansowej, a jeśli już oferuje lekcje przedsiębiorczości to dopiero na etapie edukacji w liceum czyli zdecydowanie zbyt późno. Zainteresowanie światem finansów pojawia się u najmłodszych w wieku zaledwie kilku lat, dlatego już od maleńkości warto wprowadzać dziecko w temat zarządzania pieniędzmi - liczenie w tej kwestii na szkołę nie będzie zbyt rozsądne. Ciężar finansowej edukacji spoczywa, i nawet w przypadku ewentualnych zmian w szkolnictwie spoczywać będzie, na barkach rodziców. To właśnie postawy rodziców wobec pieniędzy są niezwykle chętnie naśladowane przez maluchy, a popełniane błędy równie często powielane.

edukacja finansowa dziecka chłopiec

Chcąc chronić dziecko przed nadmiernym zadłużaniem się, problemami z płynnością finansową oraz życiem od pierwszego do pierwszego, będącymi wynikiem niewiedzy, warto o socjalizacji finansowej pomyśleć z odpowiednim wyprzedzeniem. Edukacja finansowa to ponadto doskonały sposób na naukę przedsiębiorczości, rozwijanie kreatywności oraz umiejętności dostrzegania okazji i ich wykorzystywania. Który rodzic nie chciałby, by jego dziecko posiadało takie cechy charakteru?

Kiedy należy zacząć?

Socjalizację finansową warto rozpocząć możliwie najwcześniej. Ważne jest jednak, by jej intensywność i stopień zaawansowania dostosować do możliwości malucha oraz jego zainteresowań. Nie każdy czterolatek znajduje się na takim samym poziomie rozwoju, stąd też nie można w jednoznaczny sposób odpowiedzieć na pytanie dotyczące optymalnego momentu na rozpoczęcie finansowej edukacji dziecka.

Należy mieć jednak świadomość, iż edukacja finansowa to nie tylko czas wspólnie spędzony z maluchem na rozmowach o pracy i pieniądzach, ale także dawanie dobrego przykładu na co dzień. Dzieci niezwykle bacznie obserwują otaczającą je rzeczywistość i chętnie naśladują postawy i zachowania rodziców. Mając to na uwadze, warto przeprowadzić gruntowną analizę swojego zachowania i spróbować wykluczyć z niego te elementy, które nie mają zbyt pedagogicznego charakteru. Co więcej, rozsądnie będzie wyrobić w sobie pewne nawyki, które z czasem będą powielane przez dziecko – np. oszczędzanie.

Jak edukować finansowo dzieci? 

Dawanie dziecku dobrego przykładu to jedno, jednak nie należy zapominać o innych działaniach edukacyjnych, które pozwolą mu zrozumieć jakimi prawami rządzi się świat finansów i jakie niesie za sobą zagrożenia.

Finansową socjalizację dziecka warto rozpocząć od nauki odróżniania pieniędzy od innych przedmiotów. Doskonale do tego posłuży skarbonka, do której maluch będzie wrzucał wszystkie otrzymane, bądź znalezione w domu monety i banknoty. Kiedy już nauczy się liczyć, warto zatroszczyć się o naukę odróżniania nominałów oraz liczenia wartości zgromadzonych w skarbonce pieniędzy.

Wartość pieniądza

Kolejnym etapem finansowej edukacji malucha powinno być uświadomienie mu wartości pieniądza. Lekcję taką najlepiej przeprowadzić w sklepie i zaangażować dziecko chociażby w poszukiwanie produktów z listy zakupów, porównywanie cen różnych produktów oraz liczenie wysokości rachunku. Lekcja taka powinna uświadomić maluchowi, że posiadanie niewielkiej kwoty pieniędzy nie pozwala na spełnienie wszystkich zachcianek. Dalszym krokiem jest nauka oszczędzania i gromadzenia środków przeznaczonych na realizację większych marzeń.

Do skarbonki grosik wrzuć

Wraz z rosnącą świadomością i wiekiem, warto pomyśleć o kieszonkowym dla dziecka. Posiadanie własnych pieniędzy to z jednej strony satysfakcja, zaś z drugiej liczne pokusy i swoisty egzamin dojrzałości. By uniknąć niepotrzebnych nieporozumień, warto już na początku ustalić z dzieckiem optymalną kwotę kieszonkowego oraz jej przeznaczenie. I najważniejsze - trzymać się ustalonych zasad! Jakiekolwiek dodatkowe wspieranie budżetu dziecka zniweczy wielomiesięczne starania i uzmysłowi mu, że pojawiające się problemy natury finansowej rozwiązywać będą za niego rodzice. Jak radzić sobie w takich sytuacjach? Zamiast zwiększać kwotę kieszonkowego co kwartał, rozsądniej będzie zaoferować dziecku oprocentowaną pożyczkę. Zrozumie dzięki temu, że natychmiastowe spełnianie większych zachcianek wiąże się z dodatkowymi kosztami. Rozwiązaniem, które może wprowadzić do nauki element zabawy może być posłużenie się finansowymi grami edukacyjnymi, uczącymi przedsiębiorczości i planowania.

edukacja finansowa dziecka pieniądze

W celu promowania oszczędzania, dobrze będzie również zaproponować procentowaną lokatę (oczywiście, jest to propozycja skierowana do starszych dzieci, kilkunastoletnich). Taka praktyczna lekcja o produktach bankowych z pewnością przyniesie znacznie trwalsze efekty aniżeli godziny spędzone na wspólnych rozmowach o korzyściach i zagrożeniach lokat oraz kredytów. Możliwość popełniania błędów i ponoszenia ich konsekwencji, to niewątpliwie najlepsza lekcja o finansach dla młodego człowieka.

Autorem wpisu gościnnego jest Jakub Górecki - ekonomista z pasji i zamiłowania, redaktor bloga MySaver o rozsądnym oszczędzaniu i inwestowaniu.

Jakie są Wasze doświadczenia w obszarze edukacji finansowej Waszych pociech? W komentarzach pod postem podzielcie się ze mną swoimi sposobami na wprowadzenie maluchów w finansowy świat.

Ściskam,
Karola


Jak wyrobić w dziecku nawyk zdrowego jedzenia?

Co jakiś czas w związku z cyklem "Ekspert radzi" będę u siebie gościła osoby, które podzielą się z nami swoim doświadczeniem w określonych dziedzinach. Dziś mam przyjemność przedstawić Wam Annę Bundz, która opowie nam o sprawdzonych sposobach na wprowadzenie zdrowego odżywiania w codzienne życie.

Kto z nas nie zastanawia się nad tym, jak wyrobić w dziecku nawyk zdrowego jedzenia?

Temat rzeka można by rzec. Jest mnóstwo sposobów, pomysłów i opinii różnych dietetyków, mam czy przyjaciółek. Fakt jest taki, że każde dziecko jest wyjątkowe i każde ma inne upodobania, zachowania, do każdego trzeba podejść indywidualnie.

Są jednak pewne wspólne mianowniki. Wypróbowane sposoby, którymi chcę się z Wami podzielić.

Zacznij od siebie

To Ty jesteś pierwszym i najważniejszym wzorem dla swoich dzieci (przynajmniej do pewnego momentu ;-) ). Dzieci są Twoim lustrzanym odbiciem. Więc jeśli Ty będziesz podjadać w ukryciu słodycze, a wcześniej ustaliliście, że tego nie robicie – dziecko za chwilę też zacznie oszukiwać.

Ty jesteś pierwowzorem, Ty jesteś przewodnikiem, od Ciebie zależy, czy Twoje dziecko będzie zdrowo jadło, czy nie.

Wspólne gotowanie

Świetnym sposobem na spędzanie wspólnego czasu, super zabawę, budowanie więzi oraz poznawanie jedzenia w pozytywnej atmosferze jest wspólne gotowanie. Przygotujcie razem zupę albo ciasteczka. Nie szkodzi, że później trzeba będzie 3 godziny kuchnię sprzątać. Poszukaj w sobie dziecka bądź partnerem dla swojego dziecka w zabawie również w kuchni, bo dzieci najlepiej uczą się właśnie poprzez zabawę.

Dobra atmosfera przy jedzeniu

Spraw, by jedzenie kojarzyło się dziecku ze spokojem, z wspólnym czasem przy stole, z rozmowami, z dzieleniem się doświadczeniami, z próbowaniem. Niech to będzie dobry, miły i przyjemny czas dla całej rodziny. Bez pośpiechu, bez negatywnych emocji.

nawyk zdrowego jedzenia

Pozwól mu na eksperymenty

Jeżeli nagle Twoje dziecko zapragnie wymieszać owsiankę z herbatą i do tego ją posoli, a w efekcie nie będzie w stanie jej zjeść – trudno, następnym razem będzie wiedziało, że te składniki do siebie nie pasują. Włąśnie o to chodzi w jedzeniu, to zabawa smakami, podejmowanie prób, doświadczanie i dopiero na tej podstawie - wyrabianie swoich preferencji smakowych.

Niech je wszystko osobno

Zasada ta sprawdza się w przypadku maluszków. Niech dziecko spróbuje każdego warzywka osobno i daj mu do wyboru jedynie 3 produkty. Niech sobie w rączce rozgniecie, wsmaruje w blat, niech dobrze pozna smak warzywka i jego konsystencję. Ono się uczy, a Ty mu w tym nie przeszkadzaj.

Mini ogródek

Stwórzcie wspólny mini ogródek. Polecam rzeżuchę, uprawa nie jest kłopotliwa, nasionka szybko wzrastają, dzięki czemu nie będziecie musieli długo czekać na efekty wspólnej pracy, przecież maluchy bywają niecierpliwe. Opowiadaj dziecku o tym co rośnie, o tym, że to można jeść, opowiadaj jak według Ciebie to smakuje, potem razem tej rzeżuchy spróbujecie i wówczas zapytaj dziecko o jego odczucia, poznaj jego zdanie.

Bądź cierpliwa

Dziecięce kubki smakowe są znacznie bardziej czułe niż u osoby dorosłej (jest ich również zdecydowanie więcej). Zatem dziecko czuje smak inaczej i intensywniej niż Ty. Poza tym ilość kubków smakowych redukuje się dopiero około 10 roku życia, więc nauka młodego człowieka trochę trwa.

Przemytniki

Jeśli jednak uznasz, że nie masz cierpliwości ani na wspólne gotowanie, ani na mini ogródek, możesz użyć fortelu i odpowiedniej propagandy.

nawyk zdrowego jedzenia

  • Napój shrekowy alias napój ninjago – czyli zmiksowane owoce z zieleniną
  • Sosu pomidorowego nie trzeba specjalnie nazywać, a dorzucić do niego można wszelkie czerwone i pomarańczowe warzywa, następnie całość zmiksować, doprawić i koniecznie pamiętać, że ten sos przede wszystkim musi smakować jak pomidorowy.
  • Słodycze domowe – ciasta z warzywami (marchewkowe, dyniowe, z cukinii, z buraka)
  • Placki, naleśniczki, kotleciki – tu też masz spore pole do popisu. Do placków ziemniaczanych śmiało możesz dodać cukinię (tylko obierz ją ze skórki, żeby mały detektyw zielonego nie wypatrzył), mini naleśniczki mogą ukrywać banana, gruszkę albo jabłko, a kotleciki można zrobić z kaszy z warzywami, albo z kalafiora, z jajka z pietruszką, Tu liczy się panierka.

Powodzenia!

Anka Bundz,

Więcej przepisów i porad dotyczących zdrowego odżywainia znajdziecie na blogu Ani jakzdrowojeść.pl

Jakie są Wasze sposoby na naukę zdrowego odżywiania? Może macie jakieś sprawdzone przepisy?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .