zabawki_edukacyjne_janod

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Mam wrażenie, że dopiero udzieliłam odpowiedzi na szereg pytań, a tu znowu słyszę:

Dlaczego banany nie mają nasion?
Dlaczego dorośli muszą tak dużo pracować? 
Dlaczego moje palce marszczą się podczas kąpieli w wannie?

Od kiedy jestem mamą nieustannie zdumiewają mnie kreatywne możliwości moich pociech ;-) Jestem pod wrażeniem ilości pytań, które potrafią wystrzelić w moim kierunku, niczym amunicja z kałasznikowa. Oj tak, dni spędzone z 2,5 i 6 latkiem na pokładzie zdecydowanie nie należą do cichych i spokojnych.

Jednak za każdym razem, kiedy po raz „enty” słyszę skierowane do mnie pytanie „Dlaczego…?” i kiedy zamiast szczegółowej odpowiedzi mam ochotę zdawkowo odburknąć „bo tak!”, przypominam sobie, że są one nieodłącznym etapem rozwoju każdego malucha i przejawem ciekawości oraz chęci poznania otaczającego je świata.

Wtedy, zamiast zastanawiać się nad tym, jak uciec spod ostrzału pytań, zaczynam kombinować, co zrobić by tę chęć rozwoju i zdobywania nowych informacji, podsycić i zachować jak najdłużej.

Domowe podboje…

Znając możliwości wokalno-foniczne moich szkrabów, zastygam za każdym razem, kiedy w ich pokoju robi się zbyt cicho. Tak było również tym razem, zaniepokojona błogą ciszą, pobiegłam na górę, by sprawdzić, cóż nowego zmajstrowali moi mali kombinatorzy.

To, co zobaczyłam, kiedy ukradkiem zerknąłem do ich pokoju, było zupełnym zaskoczeniem. Nie była to ciastolina Play-Doh sumiennie wtarta w dywan ani zupa z podrobionych biszkoptów degustowana, w każdym zakamarku pokoju, ale dwójka rozczochranych chłopców, pochylających się w skupieniu nad magnetyczną książką. Z zaciekawieniem przeglądali poszczególne elementy i rozmawiali o tym, co i gdzie ułożyć.

magnetibook_janod

Pomyślałam sobie „chwilo trwaj” i pośpiesznie pobiegłam zaparzyć świeżą kawę.

Wtedy też w głowie zaświtało: 

„Może tak będzie coraz częściej? Może to stosowane sposoby wspierania samodzielności i rozwoju moich dzieci, zaczynają przynosić wymierne efekty?”

Bez obaw nie zostawię ich tylko dla siebie, więcej na ten temat przeczytacie nieco niżej.

Wychodząc naprzeciw potrzebom

Nie byłabym sobą, gdybym poparcia dla swoich odczuć i spostrzeżeń nie poszukała w empirycznych badaniach. To, co znalazłam, potwierdziło, że zadowolenie i edukacyjny entuzjazm dziecka maleje wraz z rozpoczęciem nauki szkolnej.

Pojawia się pytanie:

„Czy, a jeśli tak, to co możemy zrobić, by jak najdłużej nasze dzieci czerpały satysfakcję z uczenia się, poznawania świata i zdobywania nowych umiejętności – aby ta ciekawość świata została w nich na całe życie?”

Jak wspierać i rozwijać w dziecku zamiłowanie do nauki

Bardzo wiele, a nawet większość zależy od naszego podejścia i od tego, co zakrzewimy w nich, zanim dopadnie je brutalny system naszej edukacji.

Jeżeli zaglądacie do mnie, chociaż od czasu do czasu, to wiecie, jak wiele waszej uwagi staram się zwrócić na zachowanie rodzica. To od niego bardzo wiele zależy. Nasze podejście to, jak podchodzimy do uczenia się, w jaki sposób zachęcamy dziecko do rozwoju, ma ogromne znaczenie. Szkopuł w tym, by nauka pozostała ekscytującą zabawą i wyzwaniem, a nie rutynowym obowiązkiem.

W jaki sposób tego dokonać?

Wbrew pozorom, nie jest to tak trudne, jak może się wydawać. Pierwsza zasada, której powinniśmy się trzymać, to „utrzymanie zabawnej formy zdobywania wiedzy” czyli nauka = zabawa.

Aby zauroczyć młody umysł zdobywaniem wiedzy, powinniśmy pozwolić dziecku robić to, co przychodzi mu naturalnie, czyli dobrze się bawić. Jedyne, o co musimy zadbać to, by w zasięgu jego ręki znajdowały się odpowiednie zabawki. Takie, które pozwolą mu eksperymentować na wszystkie możliwe sposoby, bez ograniczeń, usztywnień i długich instrukcji. To te, które sprawią, że będzie ono chętnie i aktywnie uczestniczyło w zabawie, a nie tylko odtwórczo i ślepo podążało za wyznaczoną zasadą.

Specjaliści od rozwoju dzieci twierdzą, że małe dzieci uczą się najlepiej, gdy są w pełni zaangażowane i mają poczuciem kontroli nad tym, czym się zajmują. Dlatego warto poszukiwać gier i zabawek, które dają dzieciom możliwość korzystania z nich według prostych zasad i zgodnie z własnym tempem.

Jeżeli sprawimy, że nauka będzie zabawna, to zdecydowanie nie znudzi się naszym małym eksploratorom.

Na dobry początek

To, na co warto zwrócić uwagę podczas doboru zabawy i zabawek, to forma, w jakiej są przedstawione i ich stopień trudności. Wielozadaniowe zabawki, takie jak klocki, kredki, farby, figurki, wykorzystują i pobudzają instynkt małego odkrywcy. Dlatego, najlepsze zabawki edukacyjne to te, które można wykorzystać na nieskończenie wiele sposobów.

Tu idealnie sprawdzą się proste, a zarazem ciekawe gry opierające się na umiejętności zapamiętywania. Naszym typem jest gra Coccimemo, która rozwija pamięć, ćwiczy koncentrację i spostrzegawczość. Ten rodzaj zabawy poprawia refleks, małą motorykę, koordynację ręka–oko. Dzięki temu, że gry memory nie mają wymagających skupienia zasad, nie trzeba też poznawać instrukcji, są idealną grą dla wszystkich grup wiekowych i na każdą sytuację.

gra_memo_biedronka

Kolejnym świetnym pomysłem na wspieranie rozwoju i dziecięcej ciekawości są różnorodne karty edukacyjne i fiszki. Mudpuppy to sprawdzony sposób na pobudzenie dziecięcego zapału do zdobywania nowej wiedzy czy umiejętności. Nieocenionym atutem tych kart jest ich treść i forma. Są kompaktowe i wielofunkcyjne, co sprawia, że można z nich korzystać nie tylko w domu, ale zabrać je również w podróż czy na spacer z dzieckiem. Podobne zastosowanie ma również seria kart i zabaw edukacyjnych Czu - Czu.

karty_mudpuppy
Literki, angielskie słowa - na szczęście mamy podręczną ściągę ;-)

Gry planszowe, to kolejny must have, każdego dziecięcego pokoju. Dzięki nim nasze pociechy są niemal „skazane” na rozwijanie umiejętności społecznych. Poznają podstawowe zasady komunikacji, doświadczają smaku zwycięstwa, ale uczą się również sztuki przegrywania.

Stosując odpowiednie kryterium podczas wybierania gry, możemy rozwijać różne umiejętności. Tym sposobem maluszki z zapałem bawią się w zgadywanki, a dzieci w wieku przedszkolnym chętniej uczestniczą w grach o charakterze strategicznym, takich jak „Zgadnij kim jestem”. Gra ta z jednej strony jest przykładem świetnej rozrywki dla całej rodziny, z drugiej natomiast rozbudza wyobraźnię, rozwija myślenie strategiczne, spostrzegawczość, koncentrację, umiejętność planowania i komunikację.

zgadnij_kim_jestem_gra

zgadnij_kim_jestem
To rewelacyjna zabawa
zgadnij_kim_jestem_gra_planszowa
Świetny sposób na rodzinne spędzanie czasu

gra_strategiczna_dla_dzieci

Warto pamiętać, że we współczesnym świecie to właśnie umiejętności społeczne stanowią większą wartość, niż „encyklopedyczna” wiedza, zarówno w procesie edukacji, jak i w późniejszej karierze zawodowej.

Rozwijaj bazując na zainteresowaniach dziecka

Badania przeprowadzone przez University of Chicago, którym poddano wyjątkowo utalentowanych sportowców i artystów wykazały, że wspólnym mianownikiem wszystkich, tych osób było posiadanie rodziców, którzy potrafili rozpoznać zainteresowania dziecka i wspierali je w rozwoju tych obszarów.

Nie pozostaje nam nic innego jak skorzystać z tej wiedzy i spróbować przełożyć ją na nasze, domowe poletko. Wiedząc, że najbardziej efektywną metodą uczenia się jest praktyczne doświadczanie: dotykanie, smakowanie, wąchanie, oglądanie - warto wprowadzać aktywności, które prowokują naszą pociechę do wykorzystania jak największej ilości zmysłów.

Dodatkowo warto obserwować swoje pociechy i organizować im zajęcia, które będą zgodne z ich zainteresowaniami. Jeśli maluch uwielbia rośliny, pasjami ogląda książki o tej tematyce, to na pewno zainteresuje go tworzenie przydomowego ogródka. Wystarczy paczka nasion oraz zestaw ogrodniczych przyborów dla dzieci i przepis na rewelacyjną zabawę gotowy. Dzieciaki są tak podekscytowane taką formą spędzania czasu, że nawet nie dostrzegają, kiedy zdobywają podstawową, przyrodniczą wiedzę.

Alternatywą dla małego ogrodnika, może być zabawa w konstruktora, szefa kuchni czy lekarza. Moim małym majsterkowiczom do gustu przypadł zestaw konstruktora marki JANOD. Dzięki któremu rozwijają zdolności manualne, cierpliwość, koncentrację, a także wyobraźnię przestrzenną i umiejętności społeczne.

konstruktor_janod

zestaw_konstruktora_janod
Koncentracja, skupienie i wyobraźnia przestrzenna - tak łatwo można rozwijać je poprzez odpowiednio dobraną zabawę

zestaw_mechanika

zabawka_zręcznościowa

Codzienne przemycanie naukowego bakcyla

Naukowcy z Harvard University odkryli, że swobodny dostęp do książek i edukacyjnych materiałów zwiększa motywację dziecka do rozwoju.

Tym samym, aby zwiększyć naukowy zapał dziecka, warto trzymać książki w zasięgu ręki - przy kuchennym stole, obok łóżka, w koszu obok kanapy czy w samochodzie. I nie tyle chodzi tu o samo przebywanie w otoczeniu książek, co o pozytywny wzorzec, który przekazujemy naszym pociechom. Widok czytającego rodzica staje się normalnością, a książka naturalnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Codzienną rutyną powinno stać się również wspólne czytanie książek i rozmowa o tym, co się w tej opowieści wydarzyło.

Aranżacja przestrzeni

Sprawdzonym sposobem na przemycenie wiedzy do dziecięcej codzienności jest odpowiednie zaaranżowanie jego pokoju. Tu nie trzeba robić wielkich i kosztownych remontów, wystarczy kilka pomysłowych rozwiązań. Jednym z nich może być ścienna mapa świata w formie naklejki z magnesami. Z jednej strony stanowi ona rewelacyjną dekorację, z drugiej natomiast jest edukacyjną zabawką niezabierającą dodatkowej przestrzeni. Dzięki niej niepostrzeżenie przemycamy wiedzę z dziedziny geografii czy przyrody.

mapa_ścienna_z_magnesami
Kto tym razem, jako pierwszy znajdzie dom dla zwierzaka?

mapa_ścienna_magnetistick

mapa_ścienna_janod

Kolejnym ciekawym pomysłem na urozmaicenie pokoju dziecka jest postawienie w nim stojącej tablicy. Tablica w wersji 3 w 1 daje zarówno możliwość pisania kredą, mazakami, jak i zabawy z wykorzystaniem papieru i magnesów. Rozwija wyobraźnię, zdolności manualne i artystyczne dziecka, pomaga również w nauce pisania i liczenia.

Skoro już o magnesach mowa, to właśnie magnetyczne puzzle i układanki, są kolejnym elementem, którego nie powinno zabraknąć w pokoju naszych pociech.

ksiazka_magnetyczna_janod
Pojęcie "czasu" nie stanowi żadnego problemu

Dzięki estetycznemu wykonaniu, ciekawym treściom i różnorodności bezproblemowo kradną serca każdego dziecka. Zakres trudności i tematykę książeczek Magnetibook można dostosować do wieku i zainteresowań pociechy. Pozwalają one w łatwy i przystępny sposób rozwijać umiejętności posługiwania się czasem, kalendarzem, znajomości alfabetu, gatunków zwierząt czy zawodów.

Dla starszaków natomiast świetnym sposobem na zgłębianie wiedzy anatomicznej, o ludzkim ciele jest magnetyczna układanka Ciało Człowieka. Od tego momentu części ciała, poszczególne organy, kości i mięśnie nie będą stanowiły żadnej tajemnicy.

zabawki_edukacyjne_janod1
A to tak wyglądamy w środku? Wow...

układanka_magnetyczna_ciało_czowieka

nauka_przez_zabawe

układanka_ciało_czowieka

Podziel się swoją pasją

Zawsze będę powtarzała, że rozmowa to klucz otwierający każde drzwi. Dlatego powinniśmy jak najczęściej rozmawiać ze swoim dzieckiem o swoich zainteresowaniach, o rzeczach, których się nauczyliśmy bądź o których ostatnio przeczytaliśmy. Niezależnie od tego, czy tematem wiodącym jest sport, nauka, sztuka, a może gotowanie, warto o tym mówić.

Dlaczego? Ponieważ to najprostszy sposób na pokazanie siebie w innym świetle, jako człowieka z pasją, różnorodnymi zainteresowaniami i pasjami. Dzieci wyczują naszą fascynację i pozytywne nastawienie, nawet jeśli nie będą w stanie, w pełni zrozumieć poruszanego zagadnienia. W ten prosty sposób wysyłamy im wiadomość, że nauka jest nieodłączną częścią naszego życia, że to sposób na poszukiwanie spełnienia, na czerpanie satysfakcji i dotyczy to każdego, niezależnie od wieku, w jakim jesteśmy.

Wycofaj się w odpowiednim momencie

Wynik badań wskazują, że najwytrwalsze i najbardziej zmotywowane do działania dzieci to te, których rodzice pozostawiali im wolną rękę podczas zabawy i realizacji zadań.

Dlatego, tak ważne jest byśmy potrafili w odpowiednim momencie się wycofać i pozwolić dziecku na dokończenie budowli z kloców na swój własny sposób. Bez kontrolowania, oceniania, informowania, że robi coś niezgodnie z instrukcją i przede wszystkim bez wyręczania.

Zamiast tego pozwólmy naszym pociechom samodzielnie wymyślać sposoby na dokończenie budowli, jednocześnie okazując entuzjazm i wparcie.

Dzięki samodzielnemu pokonywaniu wyzwań - niezależnie od tego, czy dotyczy ono układanki, czy zadania matematycznego – nasze dziecko zyskuje poczucie kompetencji, coś, co sprawia, że chętniej sięgają po kolejne doświadczenia. Bo czy nie przyjemnie jest czuć, że jest się w czymś dobrym? To właśnie ten „edukacyjny bakcyl”, który chcemy zakorzenić w naszych pociechach.

Jestem ciekawa, jakie są Wasze sposoby na rozwijanie dziecięcej ciekawości i zamiłowania do nauki?

Być może zainteresuje Was również:

 

 


awantura podczas ubierania dziecka

Czy dziecko powinno decydować w co się ubrać?

Czy mówi Wam coś obrazek prezentujący sytuację, gdzie trzylatka całymi daniami nosi strój Elzy z Krainy Lodu i za żadne skarby nie chce go zdjąć?

A może Twoja pociecha nie przebiera się za ulubioną postać z bajki, ale za to ma bardzo wiele do powiedzenia na temat ubrań, które zakłada każdego ranka? Dyskusja nabiera rozpędu i gwałtownego przebiegu, gdy Twoja poranna propozycja nie spełnia oczekiwań małej stylistki. Ponieważ nie jest szarą, wielowarstwową sukienką z tiulowymi falbanami i majestatycznie mieniącą się, cekinową gwiazdą na przedzie? Bo właśnie tylko tę konkretną i jedyną sukienkę jest w stanie dziś, jutro, pojutrze i pewnie popojutrze na siebie założyć?

No właśnie…

Jeżeli ostatnimi czasy twoje dziecko stara się przejąć pałeczkę podczas kompletowania porannej garderoby to… gratuluję, bo to oznacza, że dorasta i wkracza na kolejny etap rozwoju.

Myślisz sobie:

„Bardzo śmieszne, ale tak nie da się żyć!”.

Tak, to trudny czas dla nas rodziców, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Zanim jednak przejdziemy do konkretów, poznajmy kilka faktów z rozwoju małego smyka.

Jestem sobie przedszkolaczek

Przedszkolaki wkraczają w etap usamodzielniania się, próbują potwierdzić swoją niezależność i zaznaczać granice. To czas, w którym zaczynają sprawdzać swoją zaradność i starają się uzyskać niewielką kontrolę nad tym, co je otacza. Zaczynają pokazywać i podkreślać swoje zdolności.

Ubieranie się jest idealną okazją do testowania i wprowadzania swoich planów w życie.

Warto pamiętać, że jest to bezpieczna i zarazem urocza forma autoekspresji, która nie potrwa zbyt długo, dlatego mimo wszystko warto się nią cieszyć i zrobić wszystko, by złagodzić przebieg emocjonujących poranków…

Co zatem możemy zrobić?

Stwórz możliwość wyboru

Większość dzieci w wieku od 3 do 4 lat to mali dyktatorzy, którzy chcą przejąć kontrolę wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Na pierwszy rzut oka może Wam się nie spodobać to, co teraz zaproponują, ale warto im na to pozwolić. Oczywiście wszystko powinno przebiegać w kontrolowany przez nas sposób, wystarczy, że damy dziecku wiele małych wyborów dotyczących rzeczy, które nie mają dla nas znaczenia. Mam na myśli na przykład pytanie typu: "Czy wolałbyś założyć dziś niebieską bluzę Spider-Man czy szarą Batman?". Taka sytuacja, kiedy mały buntownik dostaje możliwość podjęcia decyzji nieco pacyfikuje jego kierownicze zapędy.

niebieska_bluza_spider-men

Kolejnym sposobem na ujarzmienie kształtującego się charakteru małego człowieka jest zaangażowanie go w kompletowanie jego garderoby podczas zakupów. O tyle, o ile zakupy z dzieckiem w sklepie stacjonarnym mogą być „nieco” problematyczne, to już wspólne wybieranie rzeczy w sklepie internetowym brzmi bardziej obiecująco, prawda? No właśnie. Zaletą takich zakupów jest to, że wbrew pozorom mamy duży wpływ na wybór naszego malucha. Dzięki zastosowaniu różnorodnych filtrów i odpowiednich kategorii ograniczamy i zarazem sugerujemy mu preferowany wybór. Rewelacyjnie sprawdzają się zakupy w sklepie SMYK. Szeroki wachlarz produktów renomowanych marek o wysokiej jakości pozwala na zrobienie satysfakcjonujących zakupów. Dodatkowo dzięki temu, że jest to sklep zarówno stacjonarny, jak i internetowy, daje on również możliwość przymierzenia ubrania i zobaczenia go w rzeczywistości.

Pozwól na upodobania

Lubisz wełniane swetry? Takie z owczej wełny, której nie da się założyć na gołe ciało ;-) A może nie możesz znieść zbyt ciasnych rajstop?

No właśnie, każdy z nas ma inne upodobania, również nasze dzieci. Dlatego warto, w granicach rozsądku, starać się być elastycznym w stosunku do ich preferencji. Nie potrzeba tu wielkich kombinacji i wyrzeczeń. Wystarczy unikać rzeczy, których nasz szkrab nie lubi. W ten sposób dajemy mu sygnał, że szanujemy jego zdanie, znamy jego potrzeby i je rozumiemy.

Co to oznacza w praktyce? Być może wystarczy tylko założyć skarpetkę na lewą stronę, tak żeby nie kłuł go szew, albo odciąć z bluzki irytującą metkę. Jeśli natomiast punktem spornym jest ukochana sukienka z Elzą i Anną, którą mała kierowniczka chce nosić każdego dnia – to czemu jej na to nie pozwolić? Jeżeli obawiasz się, że zmarznie, to zawsze możesz założyć pod nią T-shirt i cieplejsze legginsy.

Trening czyni mistrza

Trzylatek jest w stanie poradzić sobie z zakładaniem podstawowych elementów swojego stroju, takich jak bielizna, spodnie z gumką czy wkładana przez głowę bluzka. Na trudniejsze elementy, jak zapinanie zamka błyskawicznego czy guzików przyjdzie czas nieco później. Prawda jest taka, że większość maluchów lubi samodzielnie się ubierać, to sprawia, że ​​czują się pewnie i kompetentnie. Więc nawet jeśli trwa to nieco dłużej, warto pozwolić dziecku ubierać się tak często, jak to tylko możliwe, szczególnie w weekendowe poranki, kiedy nie musimy się spieszyć. Im więcej energii brzdąc spożytkuje na przebieranie się, tym mniej jej pozostanie na spory i walkę.

nauka_ubierania

Zawody – rywalizacja sposób na spokój

Oczywiście nasze pociechy żyją jakby w innej czasoprzestrzeni, absolutnie nie podzielają naszego porannego pośpiechu i konieczności wyjścia z domu. Zamiast zajmować się sprawami tak przyziemnymi jak ubieranie się czy jedzenie śniadania wolą budować twierdzę z LEGO Minecraft albo uczesać wszystkie ogony kucykom My Little Pony. Dlatego, mając to na uwadze, warto zamienić dotychczas nudny i nieciekawy obowiązek w grę.

Powiedz: 

"Zamykam oczy i jestem ciekawa, ile czasu zajmie ci założenie koszulki i spodni. Ja zmieściłam się w 2 minutach."

Możesz również użyć stopera, ustalić z dzieckiem w jakim czasie powinno się zmieścić z przygotowaniami.

To co zaplanowane, lepiej zrealizowane

Dzieci w tym wieku uwielbiają oglądać swoje zdjęcia. Warto wykorzystać to na swoją korzyść, wykonując przewodnik, który krok po kroku przeprowadzi pociechę po porannych aktywnościach. Mogą to być zdjęcia pokazujące jak maluch budzi się ze snu, ubiera się, myje zęby i je śniadanie. Zawieś je w jego pokoju, dzięki czemu każdego dnia będzie mógł podążać za wskazówkami. Wtedy w magiczny sposób zdjęcia pokazujące rutynowe zadania stają się porannym dyrygentem zamiast ciebie.

Pozwól mu doświadczać, sprawdzać, testować

Zanim się obejrzymy znowu zrobi się zimno i ponownie zaczną się codzienne sprzeczki o zakładanie kurtki, czapki bądź rękawiczek (albo wszystkiego naraz). To prawda, sytuacja nie należy do najprzyjemniejszych, ale warto na nią spojrzeć z nieco innej perspektywy. Kiedy nasz niesforny brzdąc stoi w przedpokoju, nie odczuwa zimna, więc na jakiej podstawie miałby pałać entuzjazmem na widok ciepłej, puchowej kurtki?? Zdecydowanie zmięknie mu gumka, gdy wyjdzie na zewnątrz i poczuje różnicę temperatur. Chyba że jest naprawdę zimnolubny, wtedy po prostu weź jego kurtkę i pozwól mu wyjść tak, jak stoi. Jeżeli zrobi mu się zimno założy ją bez mrugnięcia okiem. Gdy sytuacja się powtórzy, możesz mu delikatnie przypomnieć, jak przemarzł minionego ranka. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twój maluch będzie witał swój zimowy zestaw na długo zanim stanie w drzwiach wyjściowych.

Warto pamiętać…

Jako rodzice chcemy dla naszych pociech jak najlepiej, kierują nami dobre intencje, które podpowiadają nam jak powinniśmy postępować, co robić, a czego unikać. W tej naszej rodzicielskiej misji warto jednak pamiętać o tym, że…

  • Nasze dzieci nie są projektem, który wykreujemy sobie i uformujemy według własnego uznania.
  • Nasze dzieci nie są trofeum, którym możemy się pochwalić, o ile spełnią nasze oczekiwania i normy społeczne.
  • Nasze dzieci nie są naszą własnością, są niezależną istotą mającą prawo do własnego zdania, emocji, potrzeb.
  • Nasze dzieci nie są i nie będą nami. Są i powinny być sobą, a naszą rolą jest je w tym wspierać, a przynajmniej im nie przeszkadzać.

Dlatego, nie ma sensu spalać się na powierzchownych rzeczach, to czy dane ubrania pasują do siebie czy też nie, koniec końców nie ma to większego znaczenia. Liczy się wygoda i dobre samopoczucie naszych pociech.

Jestem ciekawa, jakie są wasze doświadczenia z porannym ubieraniem się dzieci?

Ściskam,
K

Być może zainteresuje Was również:


rowerek_biegowy_janod

O roli aktywności ruchowej w życiu dziecka

„Aktywne fizycznie dziecko będzie zdrowym dorosłym.”

To zdanie nie jest tylko chwytliwym sloganem, ale faktem popartym latami obserwacji i szeregiem badań empirycznych. Zrobiło się sztywno i naukowo? A może myślisz sobie, że nie odkryłam Ameryki… być może dla Ciebie, to stwierdzenie nie jest niczym nowym. Zastanawia mnie jednak, dlaczego tak wielu rodziców mimo posiadanej wiedzy, nic z nią nie robi? Dlaczego, nadal tkwią w starych, niezdrowych nawykach i przekazują je swoim dzieciom?

Jak się okazuje, nie wszystko jest takie oczywiste, jak się wydaje i warto przez cały czas aktualizować posiadane informacje. Zatem do dzieła…

Aktywność ruchowa – korzyści

„Aktywność ruchowa dziecka oddziałuje nie tylko na jego rozwój fizyczny, ale również emocjonalny, społeczny i umysłowy.”

Uprawiając sport, ćwicząc czy po prostu ruszając się, wzmacniamy mięśnie i kości, zapobiegamy nadmiernemu przybieraniu na wadze, przeciwdziałamy i korygujemy wady postawy, zmniejszamy ryzyko wystąpienia cukrzycy i innych, przewlekłych chorób cywilizacyjnych. Korzyści, jakie czerpie nasz organizm z bycia aktywnym, można długo wymieniać. Przede wszystkim - wspiera działanie płuc i układu oddechowego. Lepiej działa również układ hormonalny - wzrasta tolerancja glukozy, a zmniejszają się problemy z metabolizmem. Ponadto, aktywność ruchowa sprawia, że zwiększa się wytrzymałość mięśni i poprawia koordynacja nerwowo-mięśniowa. Organizm, który często poddaje się aktywności ruchowej, lepiej znosi wysiłek i wszelkie obciążenia - nie tylko fizyczne, ale również umysłowe czy psychiczne.

aktywne_dziecko

Prócz korzyści fizjologicznych, aktywność fizyczna niesie wiele dobrego dla zdrowia psychicznego. Dziecko, które potrafi odnaleźć się w grze na boisku z rówieśnikami, łatwiej radzi sobie z pracą w grupie, szybciej znajduje rozwiązanie problemów, z którymi spotyka się na co dzień.

Eksperci twierdzą, że aktywność ruchowa zmienia nastawienie do otaczającego świata, buduje pewności siebie, podnosi samoocenę, zwiększa zdolności poznawcze i rozwija umiejętności radzenia sobie ze stresem, lękiem i przeciwdziała występowaniu depresji.

"A wszystkiemu winne endorfiny, które uwalnianie podczas ćwiczeń, uszczęśliwiają dziecko."

Pozytywne zmiany w mózgu

Wyniki badań wskazują, że podczas ćwiczeń, aktywność mózgu przenosi się z obszarów, które są odpowiedzialne za odczuwanie niepokoju, do obszarów, które odpowiadają za koordynację ruchową i koncentrację uwagi. Poza tym ulegają zmianie poziomy niektórych neurotransmiterów, pomagających w poprawie samoregulacji. Co to oznacza? Ma to bardzo proste przełożenie, bo kiedy nastrój i samoregulacja są lepsze, wtedy dzieci sprawniej radzą sobie z trudnościami i lepiej budują relacje w grupie.

aktywnosc_dzieci

Aktywna zabawa

Aby wysiłek fizyczny przyniósł dziecku korzyści, wcale nie musi być monotonny i wyczerpujący. Wręcz przeciwnie – powinien być ubrany w atrakcyjną dla dzieci formę pozwalającą na beztroską zabawę. Czasami wystarczy niewiele - koc, pobliska polana i ulubione zabawki, które nie tylko stanowią rozrywkę, ale również rozwijają różnorodne umiejętności naszych pociech. Mamy kilka takich zabawkowych pewniaków, które sprawdzają się w każdych warunkach i towarzyszą nam niemal na każdym kroku. Rewelacyjnie sprawdzają się układanki magnetyczne Magnetibook Janod np. Śmieszne buzie czy zwierzęta, które znajdziecie tutaj --> klik

magneticbook_janod

magneticbook_janod_zwierzeta

magneticbook_janod_twarze

magneticbook_janod_odnova

Dzieci uwielbiają również zabawy, które posiadają czynnik rywalizacji, dlatego nasz wybór padł na zestaw rybek magnetycznych, takich jak te --> klik. Pozwalają one zarówno starszakowi, jak i 2,5 letniemu smykowi bawić się jak równy z równym. To przykłady zabawek, będących gwarancją świetnie spędzonego czasu.

rybki_magnetyczne_janod

rybki_magnetyczne_zabawa

rybki_magnetyczne_janod_zestaw

Warto wybierać taką formę aktywności, która jednocześnie będzie atrakcją. Do której dzieci nie będą czuły się zmuszane, a wręcz przeciwnie - będą ją wykonywać spontanicznie, z zapałem i przyjemnością. Która pozwoli i wykorzystać pomysłowość, spostrzegawczość czy refleks.

Rola rodzica – jak  powinniśmy motywować

My – rodzice czasem tak mamy, że popadamy w skrajności i chcąc zmotywować nasze pociechy do aktywności, uzyskujemy zupełnie odwrotny efekt. Oczywiście wszystko to robimy w dobrej wierze, w trosce o ich rozwój fizyczny. Warto jednak pamiętać, że nasze dzieci to delikatna materia, bardzo plastyczna i chłonna jak gąbka, dlatego tak bardzo musimy zwracać uwagę, jak się zachowujemy i co do nich mówimy.

Już teraz wykreśl ze swojego słownika zwroty: "Uważaj, nie wchodź tak wysoko, bo spadniesz.", "Nie dotykaj tego drzewa, bo się pobrudzisz.", "Nie biegaj tak szybko, bo się spocisz."

Tego typu sformułowania w prosty sposób niszczą naturalną dziecięcą ciekawość i chęć do poznawania świata, do beztroskiej zabawy oraz rozwijania nowych umiejętności. W efekcie dzieci zaczynają unikać aktywności, z którą przecież wiąże się aż tyle zagrożeń… w zamian za to wybierają zajęcie, które ich nie pobrudzi i zbytnio nie zmęczy – czyli komputer, tablet, telewizor.

Dzieci najefektywniej uczą się przez obserwację i naśladownictwo, dlatego najlepszym sposobem na krzewienie w nich aktywności jest nasza własna postawa i dbałość o aktywny styl życia. Nic tak bardzo nie zachęci malucha do ruchu i zabawy na świeżym powietrzu niż aktywny rodzic. Dlatego warto wybierać aktywności, które pozwolą na rodzinne spędzanie czasu. W naszym przypadku gra w piłkę i rowery są tym, co wszystkim sprawia ogromną przyjemność. Chłopcy złapali takiego rowerowego bakcyla, że to oni wychodzą z inicjatywą wycieczek rowerowych. Każdy z nich posiada swoją ulubioną brykę. Antoś upodobał sobie rower marki Specialized, Kubusiowe serce skradł miętowy rowerek biegowy Janod będący skuterem, taki jak ten --> klik.

rowerek_biegowy_janod

dzieci_na_rowerach

mietowy_skuter_janod

rowerek-dla_dziecka_janod

Wskazówki

  • Wybieraj aktywności, które lubi Twoje dziecko i które są zabawne.
  • Pozwól dziecku wybrać rodzaj aktywności, która go interesuje.
  • Zadbaj o różnorodność zabaw, by dziecko miało możliwość próbowania różnych aktywności.
  • Kształtuj codzienne nawyki związane z różnorodną aktywnością. Zachęcaj malucha do wspólnego wykonywania domowych obowiązków np. sprzątanie salonu po zabawie bądź wspólna praca w ogródku. Czasami wystarczy poręczny zestaw małego ogrodnika, by mały pomocnik był wniebowzięty.

zestaw_małego_ogrodnika

  • Spędzaj wspólne chwile na świeżym powietrzu np. spacer w parku.
  • Ogranicz ilość czasu spędzonego przed ekranem tv.
  • Doceniaj i mów o tym swojemu dziecku.
  • Bądź wzorem do naśladowania - zaangażuj całą rodzinę w różne aktywności.

Dawkowanie aktywności

Nie ma złotego środka, jedyna wskazówka to zdrowy rozsądek i umiar oraz Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które mówią, że:

Dzieci powyżej 5 roku życia powinny codziennie wykonywać 60 minut umiarkowanej lub energicznej aktywności fizycznej. Obejmuje ona szybkie chodzenie, jazdę na rowerze lub skuterze, granie, bieganie, skakanie i uczestniczenie w zorganizowanych sportach.

Na prawdę warto prowadzić aktywny styl życia i zakrzewiać to podejście w swojej pociesze. Badania pokazują, że aktywne dzieci stają się aktywnymi dorosłymi. To bezcenny prezent, który możemy podarować dziecku na całe życie.

Nasze popołudnie uchwycił Grzegorz Chełkowski, więcej jego wyjątkowych zdjęć możecie znaleźć tutaj --> klik

 

Jestem ciekawa, jakie są wasze sposoby na aktywne spędzanie czasu ze swoimi pociechami?

Ściskam,
K

 

 

 


wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Dlaczego kara nie uczy Twojego dziecka odpowiedzialności? 8 kroków prowadzących do zmiany zachowania bez zastosowania kary

Po publikacji artykułów "Klaps, klapsik, klapsiczek – co się dzieje kiedy bijesz swoje dziecko", "Jak powiedzieć „NIE” mówiąc „TAK”. 9 faktów, które każdy rodzić powinien znać", "Jak rozmawiać z dzieckiem oraz jak z nim nie rozmawiać", otrzymałam od Was mnóstwo pytań dotyczących tego:

Jak uczyć dziecko odpowiedzialności za swoje zachowanie bez stosowania kar?

Myślę, że w pierwszej kolejności powinniśmy zastanowić się czym jest odpowiedzialność za swoje postępowanie?

Odpowiedzialność za swoje postępowanie

W moim rozumieniu jest to, przyjęcie konsekwencji za swoje zachowanie, w tym zadośćuczynienie z jednoczesnym unikaniem powtórek, niezależnie od tego czy my jako autorytet jesteśmy w pobliżu czy też nie.

Tak naprawdę mówimy o wychowaniu „moralnego dziecka”, które będzie chciało właściwie postępować i czynić dobre uczynki. No właśnie kluczowym wydaje się słowo „chciało” – bo w podejściu, które opisuję nie chodzi o to by dziecko robiło coś ze strachu, tylko świadomie podejmowało dobre decyzje.

Spora część rodziców zakłada, że ​​kara jest tym, co pomaga ludziom w podjęciu decyzji o wykonaniu czegoś dobrego. Idąc tym tokiem myślenia, można przypuszczać, że jeśli nie karzemy naszych dzieci, to będą one dorastały robiąc złe rzeczy...

Niestety, takie rozumowanie stanowi ponurą stronę naszej, ludzkiej natury, duża rola w tym stereotypów i wpojonych na przestrzeni lat pokoleniowych przekonań wychowawczych…

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Na szczęście przekonanie to jest błędne.

Zastanawiam się nad tym, skąd w ogóle wziął się ten szalony pomysł, że aby zmienić zachowanie dziecka na lepsze, musimy najpierw sprawić by poczuło się gorzej?

Przypomnijmy sobie sytuację, w której czuliśmy się upokorzeni bądź niesprawiedliwie potraktowani. Czy sytuacja ta sprawiła, że byliśmy skłonni do współpracy i chętni do lepszych zachowań?

Kwestia ta jest na tyle istotna i interesująca, że podjęto wiele badań wskazujących na to, że ​

karane ​dzieci są mniej skłonne do dokonywania pozytywnych wyborów moralnych.

Żeby nie pozostać gołosłowną przyjrzyjmy się teraz wpływowi kary na dziecięce zachowanie.

Do czego prowadzi stosowanie kar

  • Kara sprawia, że dziecko koncentruje się na „konsekwencjach” i własnym, negatywnym samopoczuciu, które bez wątpienia odczuwa po jej zastosowaniu. Maluch ignoruje natomiast ważne następstwa swojego negatywnego zachowania, dotyczące innych osób. W efekcie kara sprawia, że dziecko skupia uwagę na sobie, staje się bardziej egocentryczne i mniej empatyczne.
  • Kara sprawia, że ​​dziecko wchodzi w rolę złej osoby, a wszystko nabiera znaczenia samospełniającego się proroctwa, więc prawdopodobieństwo powtórzenia złego zachowania jest większe.
  • To do czego kara prowadzi w najbardziej wyrazisty sposób jest, zwiększenie chęci do jej unikania. W jaki sposób? Otóż nie poprzez zmianę zachowania na lepsze, a poprzez przechytrzenie osoby karzącej. Wniosek nasuwa się sam - kara sprzyja nieuczciwości. 
  • Z perspektywy dziecka kara wiąże się z niesprawiedliwością, której otwarcie maluch się sprzeciwia. W związku z tym, że mimo złożonego wniosku, sprzeciw został oddalony i kara się odbyła, dziecko otrzymuje informację, że prawo i władza leżą w ręku silniejszego. Jak sądzicie, jaki ma to wpływ na prawdopodobieństwo dokonywania moralnie słusznych wyborów?
  • Kara - nawet „czas na wyciszenie - timeout” - osłabia naszą relację z dzieckiem. Pamiętajmy, że nasza więź z maluchem powstaje z codziennych niuansów, drobiazgów, nawet najmniej dostrzegalnych zdarzeń. Zasada jest taka, że im dziecko jest mniej z nami związane, im słabsza więź, tym gorsze będzie jego zachowanie.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

  • Kara nie pomaga dziecku w uporaniu się z emocjami, które doprowadziły do niewłaściwego zachowania. Są one tylko „spychane” na dalszy plan, po to by gdy tylko pojawi się możliwość pojawić się ponownie i spowodować niepożądane zachowanie.
  • Kara sprawia, że ​​maluch koncentruje się tylko na sobie i obwinia innych za to co go spotkało. Absolutnie nie analizuje i nie myśli o tym, jak jego zachowanie wpłynęło na innych.
  • Kara tworzy zewnętrzne umiejscowienie kontroli - z udziałem autorytetu. Dziecko rzeczywiście przychodzi do rodzica przyznając się do niewłaściwego zachowania – co wygląda jak przyjęcie odpowiedzialności. Postępowanie to wynika bardziej z obawy przed autorytetem=karą, niżeli ze świadomego brania odpowiedzialności za swoje zachowanie, któremu towarzyszy wolny wybór.

Przeprowadzone badania sugerują, że

dzieci, które są karane, wykazują więcej złych, niepożądanych zachowań, - a nie mniej.

Nie jest tak, ponieważ dzieci, które się źle zachowują są częściej karane, a dlatego, że dzieci, które są karane częściej wykazują tendencję do złego zachowania.

Karanie niszczy relację rodzic-dziecko, sprawia, że ​​dziecko przyjmuję defensywną postawę. Egzekwowanie kary i stres z tym związany sprawia, że malucha „zalewa” fala adrenaliny i innych hormonów mobilizujących organizm do walki lub ucieczki, przez co automatycznie organizm wyłącza możliwości rozumowania. Przecież każdy z nas, jak jest zdenerwowany nie jest w stanie racjonalnie myśleć, kierują nami impulsy, a żeby podjąć decyzję, czy odpowiednio zareagować musimy najpierw ochłonąć. Z dziećmi jest analogicznie. Maluchy szybko zapominają o „złym” zachowaniu, które doprowadziło do ​​otrzymanej kary. Są bowiem zbyt zajęte obroną – ucieczką, instynktową „walką o przetrwanie”.

Zatem skoro kara uczy dzieci wyciągania błędnych wniosków, co zmotywuje nasze niepokorne maluchy do właściwego postępowania?

Dobre zachowanie – jak to działa?

Dzieci najwięcej uczą się w praktyce. Najbardziej skutecznym sposobem nauki jest modelowanie i traktowanie ich tak, jak chcemy, żeby one traktowały innych: ze współczuciem i zrozumieniem.

Nasze zachowanie ma proste przełożenie na zachowanie dzieci, jeżeli „częstujemy” je klapsem, karzemy czy krzyczymy uczymy ich niepożądanych, agresywnych metod postępowania z innymi.

„Przecież skoro mama mnie kocha i postępuje w ten sposób w stosunku do mnie, to nie może to być nic złego. Takie zachowanie jest skutecznym sposobem egzekwowania swoich oczekiwań.”

Nawet wspomniany wcześniej „time-out” – tzw. symboliczne porzucenie – to nic innego jak pozostawienie malucha samego ze swoimi wielkimi, przerażającymi uczuciami. Pomyśleć, że postępujemy tak, właśnie wtedy, kiedy potrzebuje nas najbardziej, kiedy sam nie rozumie, dlaczego targają nim takie emocje, czym one są i czy przeminą.

Zamiast tego, jestem zwolenniczką i polecam „Time-In”. To ten moment, podczas którego w niekomfortowej sytuacji, staramy się stworzyć poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i ciepła. Tak, aby pomóc dziecku uporać się i zrozumieć uczucia, które przyczyniły się do jego niewłaściwego zachowania.

Nie jest to proste, przecież tak samo, jak dzieckiem, tak i nami targają gwałtowne emocje. Dajmy sobie chwilę na ochłonięcie, nie traktujmy dziecka jako idealnego obiektu do rozładowania negatywnych emocji. To, że powinniśmy wspierać małego człowieka w doświadczaniu i uczeniu się emocji, nie oznacza, że nie wprowadzamy go w świat norm i społecznych zasad.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Jedno drugiego nie wyklucza możemy i powinniśmy jednocześnie zaznaczać i podkreślać granice. Mówiąc o tym czego nie należy robić. „Nie wybiegamy na ulicę, nie bijemy innych dzieci, nie sikamy na dywan, nie zrywamy tulipanów z ogródka sąsiadów, nie dokuczamy psu”, oraz wskazując na to co robić powinniśmy, prezentując prawidłowe wzorce zachowania.
Nie musimy posuwać się do wymierzania kar, by ustanowić granice i nauczyć właściwego postępowania.

Zapewne zwolennicy kar zastanawiają się nad tym w jaki sposób dziecko nauczy się postępowania zgodnie z wyznaczonymi zasadami, bez „dyscyplinowania” go, gdy je złamie?

Przecież przywykliśmy do tego, że należy dać odpowiednią „nauczkę” temu kto nie stosuje się do ustanowionych reguł. Przecież lekki wstrząsik nikomu nie zaszkodził…?

Co zatem zyskujemy hartując spokojnego ducha? Jeśli postępujemy w sposób opanowany (co zdecydowanie nie jest łatwe), bez stwarzania dramatycznych sytuacji, zyskujemy większą akceptację malucha dla postawionych przez nas granic i większą gotowość do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie.

Dlaczego? Ponieważ mali obserwatorzy w tak niekomfortowej sytuacji widzą nas, rodziców, jako osoby panujące nad sobą, korzystające z umiejętności samoregulacji. Przez modelowanie uczą się zarządzać swoimi emocjami patrząc w nas, jak w lustro i naśladując.

8 kroków prowadzących do zmiany zachowania bez zastosowania kary

1. Ochłoń - reguluj własne emocje

W ten sposób dzieci uczą się jak zarządzać emocjami. Jesteśmy wzorem do naśladowania. Nie należy działać, gdy jesteśmy zdenerwowani. Głęboki oddech i chwila zwłoki pomogą się uspokoić. Będąc zdenerwowanym ciężko jest oprzeć się impulsowi wymierzenia kary i wpojonemu przez pokolenia wychowawczemu stereotypowi.

2. Wczuj się w uczucia – uruchom empatię

Gdy dziecko jest poddane działaniu adrenaliny i innych hormonów walki lub ucieczki, niczego się nie nauczy.

Zapamiętaj to, zapisz na kartce i powieś na lodówce. Zatem zamiast wykładów, wystarczy, że pobędziesz z nim w tym samym pokoju, do czasu aż emocje opadną, postarasz się zrozumieć co w tej chwili odczuwa mały człowiek. Jeżeli maluch rzuca się i miota, nie próbuj przemówić mu do rozsądku. Wystarczy, że będziesz obok stwarzając bezpieczne warunki sprzyjające rozmowie. Odczujesz, stopniowe rozładowanie emocji i zauważysz większą zdolność „złośnika” do wysłuchania Twoich wskazówek.

3. Daj wsparcie będące nauką

Myślę, że najlepszym sposobem na wyjaśnienie tego „co autor ma myśli” jest odwołanie się do analogii do nauki korzystania z nocnika. Na samym początku nocnikowej przygody jesteśmy bardzo zaangażowani w ten proces. Obserwujemy jak stopniowo maluch bierze coraz większą odpowiedzialność za działanie, aż w końcu jest całkowicie samowystarczalny 😉.

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Tę samą zasadę stosujemy podczas nauki mówienia „dziękuję”, odrabiania lekcji i wielu, wielu innych rzeczy. Procedury są nieocenione i niezastąpione, ponieważ stanowią fundament do nauki podstawowych umiejętności. Możemy być wściekli, że po raz kolejny dziecko zapomniało rękawiczek, czapki czy książki, jednak pamiętajmy, że krzyki nie pomogą dziecku w zapamiętaniu i nie powielaniu tego błędu.

4. Bądź blisko zanim skorygujesz

Nasze zdanie, zachowanie, zasady mają największy wpływ na małego szkraba wtedy, gdy jesteśmy mu bliscy.

Bliscy, co to oznacza?

Przecież, każdy rodzic jest całym światem dla swojego dziecka… Oczywiście, że tak, jesteśmy dla malucha najważniejszą istotą na ziemi. Jednak mogą nas łączyć z dzieckiem różne rodzaje więzi (na ten temat przeczytasz w innym poście). Dziś wiemy, że tak długo, jak dziecko jest w stanie stworzyć bezpieczną i trwałą więź z rodzicem, będzie w stanie tworzyć zdrowe relacje z innymi ludźmi.

Zatem mając bliską - bezpieczną więź z dzieckiem, jesteśmy dla niego wzorem, który chce naśladować, przy którym chce się rozwijać i od którego chce się uczyć. Najważniejsze byśmy pamiętali, że bardzo często przyczyną złego zachowania dziecka, jest jego negatywne mniemanie o sobie oraz słaba relacja z rodzicem.

Utrzymaj kontakt wzrokowy – nazwij uczucie: „Jesteś teraz bardzo zdenerwowany.”
Połóż rękę na ramieniu – odkryj obawy: „Boisz się powiedzieć mi o ciastkach?”.
Pochyl się do poziomu dziecka i otwórz przestrzeń do rozmowy: „Widzę, że jesteś rozgniewany… Spróbuj mi opowiedzieć czego potrzebujesz.
Weź dziecko na ręce i przytul: „Dziś masz trudniejszy dzień, prawda?”

5. Ustaw granice - z empatią

Tak, jak wspomniałam wcześniej, powinniśmy ustanawiać zasady. Jednak możemy to zrobić z uwzględnieniem perspektywy malucha. Kiedy dzieci czują się zrozumiane, są bardziej skłonne zaakceptować postawione im granice (z resztą któż z nas nie jest 😉). Daj możliwość wyboru bądź wskazówki, co może zrobić, aby zaspokoić swoje potrzeby zgodnie z ustalonymi zasadami.

„Chciałeś, żeby Kasia się przesunęła, dlatego ją popchnąłeś. Nie popychamy. Popychanie boli. Powiedz do niej: Przesuń się proszę.”

 „Nie gryziemy! Jesteś bardzo, bardzo zła, ale musisz powiedzieć swojemu bratu o co Ci chodzi, bez używania zębów.”

„Rozumiem, że chciałabyś dłużej się bawić... trudno jest przestać grać i zacząć się przygotowywać do kąpieli. Przyszła jednak pora, więc chodźmy ...”

„Nie rzucamy piłką w domu. Możesz grać w piłkę na zewnątrz bądź rzucać w domu pluszakami.”

6. Naucz dzieci naprawiania popełnionych błędów

Możemy rozpocząć od najprostszych kwestii, prezentowania dziecku, że każdy sprząta zrobiony przez siebie bałagan. Podając dziecku papierowy ręcznik i pomagając mu zetrzeć rozlane mleko, bez zbędnej dyskusji na ten temat, poniżania, wywoływania poczucia wstydu i winy. Gdy dziecko jest nieco starsze, zasugeruj, że gdy się uspokoi po wcześniejszej kłótni z siostrą, samo może znaleźć sposób na pojednanie: przytulenie, rysunek, propozycja wspólnej gry.

To co chcemy uzyskać, czego nauczyć naszego malucha to wartości płynącej z umiejętności przepraszania i proszenia o wybaczenie. Po raz kolejny najłatwiej i najskuteczniej jest być wzorem, który w konkretnych domowych sytuacjach, odpowiednio się zachowuje.

7. Powiedz - tak.

Dzieci poproszone w odpowiedni sposób, są w stanie dla nas zrobić niemal wszystko. Naszą rolą jest znaleźć formę, która do nich przemówi. Osobiście polecam pracę nad umiejętnością mówienia „tak” zamiast „nie” (pisałam o tym tutaj).

„Tak, to jest pora, by się wykąpać, i TAK pomogę Ci, i TAK możemy zostawić zbudowaną wieżę, i TAK przeczytamy dodatkową bajkę, jeśli się pospieszymy i TAK uwielbiam Cię, i Tak jestem bardzo szczęśliwa, że jestem Twoim rodzicem. TAK, TAK, TAK”

8. Buduj więź każdego dnia

Pamiętaj, że każda interakcja jest okazją zarówno do zbudowania więzi, jak i do jej stopniowego niszczenia. Przynajmniej raz dziennie, odłóż telefon, wyłącz komputer i powiedz dziecku:

„Jestem cała Twoja przez następne 20 minut. Co będziemy robić? Na co masz ochotę?”

wpływ kary na zachowanie, odpowiedzialność za postępowanie, rodzicielstwo bliskości

Wykorzystaj ten czas na wygłupy, przytulanie, rozmowę – bądź rodzicem obecnym w 100%. Po raz kolejny ważna jest jakość spędzonego wspólnie czasu, a nie jego ilość – choć w przypadku dzieci tego czasu nigdy za wiele. Nie mniej jednak zdecydowanie liczy się to jak wykorzystujemy wspólne chwile – twórzmy wartościowe wspomnienia.

Pamiętajmy, że chcąc być częścią dziecięcych wspomnień jutro – musimy być obecni w życiu naszych pociech już dziś.

Warto pamiętać, że do każdego małego człowieka, do każdej rodziny powinniśmy podchodzić indywidualnie. Przeglądając metody wychowawcze wybierajmy te najbardziej odpowiednie dla nas, mające szanse zadziałać w naszej rodzinie i przynieść pożądany efekt.

Podejmując decyzję zachowujmy rozwagę, zróbmy wszystko by był to mądry i odpowiedzialny wybór. Kierując się troską o dziecko, miłością do niego, a nie chęcią odreagowania własnej złości czy frustracji. Stosowane metody powinny być dostosowane do wieku dziecka, stopnia przewinienia. W żadnym razie nie powinny odbierać dziecku godności i poczucia własnej wartości. Uczmy pokazując np. konsekwencje czynów (zniszczysz zabawkę, nie będziesz jej miał).

Wiem, że trudno jest to czytać, jeszcze trudniej wprowadzić w życie, jednak zapewniam Was, że warto zwiększać swoją świadomość, rozwijać w sobie umiejętność widzenia rzeczywistości z perspektywy dziecka oraz zdobywać wiedzę o jego rozwoju.

 

Dodatkowo może Cię zainteresować:

 

W jaki sposób Wy kształtujecie poczucie odpowiedzialności Waszych pociech?

Czy udaje Wam się unikać stosowania kar?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

 

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .

 

 


3 proste kroki, które pozwolą Ci w pełni cieszyć się macierzyństwem

Wprowadzenie do tego wpisu i zarazem jego pierwszą część znajdziecie tutaj => klik

Zachęcam Was do zapoznania się z tamtym tekstem ;-)

A teraz do rzeczy...

Większość z nas chce żyć świadomie i spędzać więcej aktywnego czasu będąc tu i teraz, a mniej w trybie automatycznej zadaniowości. Chcemy cieszyć się chwilami spędzanymi z dziećmi, a nie traktować niczym kolejne zadanie do odhaczenia. Brzmi słabo? To brutalne, ale bardzo prawdziwe.

Dobre wieści są takie, że nauka znalazła odpowiedź na potrzeby współczesnych MAM - klucz do włączenia trybu slow i cieszenia się czasem spędzonym ze swoim dzieckiem. Jest to coś, co każdy z nas w dowolnym momencie jest w stanie wykonać.

Uważność

Już wiem, co pomyślałaś, że to modny w dzisiejszych czasach trend.

Rzeczywiście, uważność cieszy się ogromną popularnością, jednak wynika ona z efektów potwierdzonych wynikami badań.

Na czym polega bycie uważnym? Nieco upraszczając, możemy przyjąć, że uważność, to po prostu bycie świadomym bieżącego momentu w uprzejmy i bezstronny sposób (więcej o tym, co to naprawdę znaczy, napiszę nieco niżej).

Kiedy udaje nam się zatrzymać i dostroić do tego, co jest, tu i teraz kiedy zwracamy uwagę na swoje myśli, emocje i odczucia cielesne, wtedy angażujemy ważny obszar mózgu zwany korą przedczołową.

Obszar ten odpowiada za regulację naszego zachowania i kontrolę emocji. Innymi słowy, ta część mózgu pozwala nam być spokojnymi, wrażliwymi i kochającymi mamami, którymi chcemy przecież być.

Kiedy natomiast działamy z automatu niczym kombajn wielofunkcyjny, nasza kora przedczołowa nie jest zaangażowana, więc bardziej prawdopodobne jest, że zareagujemy impulsywnie i nerwowo.

3 proste kroki ku uważności

Oto trzy szybkie i łatwe „uważnościowe sztuczki”, które nawet bardzo zajęta mama może regularnie praktykować w ciągu dnia.

Dodatkowa korzyść jest taka, że za każdym razem, gdy poświęcamy chwilę na skorzystanie z jednej z tych sztuczek, przyczyniamy się do powstawania nowych - pozytywnych nawyków.

Z biegiem czasu, wzmocnienie umysłu w ten sposób przekłada się na codzienność, spędzamy więcej pozytywnych chwil ze swoimi dziećmi.

1. Obserwuj siebie jak przyjaciel

Czy wiesz, że około 80 procent z naszych myśli jest negatywnych. Najczęściej pochodzą one z wcześniejszych doświadczeń, są podświadome i całkowicie niepomocne. Najlepszym sposobem na zatrzymanie ich wpływu na nasze funkcjonowanie jest obserwowanie siebie z odpowiedniej, zewnętrznej perspektywy. Pomocne jest mówienie do siebie, tak jakby się rozmawiało ze swoim najlepszym przyjacielem.

Na przykład: "Właśnie rzuciłam dzieciom coś na odczepne, byle tylko mieć jeszcze chwilę na efektywne działanie. Myślę, że to przez ten bałagan w salonie, podłoga przypomina plac zabaw, gdzie nie spojrzę, widzę zabawki, nie sposób zrobić kroku. Ten bałagan mnie stresuje i czuję się sfrustrowana. Mogę przecież poprosić dzieci, aby pomogły mi uporządkować salon, wtedy zyskamy czas na wspólną grę w pytania.”

W tym, krótkim przykładzie ważny jest moment zauważenia niepożądanego zachowania, znalezienia jego przyczyny, a następnie zaproponowanie alternatywy, która jest lepszym rozwiązaniem dla nas i dla dzieci.

uważność

2. Zapomnij o niedźwiedziach

Pamiętasz, że ludzki mózg jest zaprogramowany na przetrwanie? Oznacza to, że znacznie szybciej wyłapujemy z otoczenia negatywy niż pozytywy, jesteśmy wyczuleni na ewentualne zagrożenie. Dzięki tej skłonności nasz mózg powstrzymuje nas od beztroskiego napawania się pięknem kwiatów, w sytuacji, gdy goni nas niedźwiedź ;-).

Jednak nietrudno zauważyć, że epokę kamienia łupanego mamy za sobą i dziwnym trafem, za rogiem nie czeka na nas dziki zwierz. Dlatego, powinnyśmy starać się pohamować nasz instynkt samozachowawczy i przejąć kontrolę nad zachowaniem.

Jak tego dokonać?

Prostym sposobem jest przekierowanie naszej uwagi na przyjemne doświadczenia. W tym celu musimy starać się zauważać, a następnie szczegółowo opisać wspomniane przyjemności.

Czy Wasze serca nie przepełnia błogie ciepło na widok zgodnie bawiącego się rodzeństwa? Warto opisać to, co właśnie w tej chwili czujemy: "Czuję spokój, odprężenie, wzruszenie i wdzięczność".

3. Pomyśl o etykiecie

W trakcie pracowitego, rodzicielskiego dnia nie sposób nie doświadczyć nieprzyjemnych uczuć. To normalne, że chcemy ich uniknąć, i żeby sobie pomóc sięgamy po przekąski, tracimy czas skrolując tablicę na Facebooku, czy sięgamy po używki.

Odczuwanie emocji o ujemnym zabarwieniu może być i jest niewygodne, dlatego często tworzymy własne strategie zaradcze, które w tym momencie wydają się być skuteczne. Na dłuższą metę natomiast nie są ani korzystne, ani tym bardziej pomocne.

Co zatem powinniśmy zrobić?

Następnym razem, gdy poczujesz silne emocje, nazwij je i daj sobie chwilę na złapanie dystansu i wzięcie głębokiego oddechu. Użyj tylko słowa lub dwóch, aby opisać, jak się czujesz, zaczynając od zwrotu: „Czuję ..."

Badania pokazują, że prosta czynność oznaczania, nazwania silnej emocji i uznania jej wystąpienia, ułatwia i usprawnia uzyskanie spokoju. Zaprzeczenie pojawienia się emocji pokutuje negatywnymi skutkami przez resztę dnia. To, co wyparte i stłumione prędzej czy później, się ujawni.

Zwróć uwagę na to co mówisz

Ważne jest również to, w jaki sposób mówimy o emocjach. Istnieje różnica pomiędzy stwierdzeniem „czuję złość", a „jestem zły”. Użycie słowa „czuję” pomaga oddzielić emocje, których doświadczamy od naszej samooceny. Dużo łatwiej jest przezwyciężyć trudne emocje, oznaczając je jako uczucie, coś, co się pojawia i znika, niż traktować je, jako nieodłączną część osobowości (jestem zła), jako to, jacy jesteśmy.

Zanim przejdziecie do uważności

Musimy pamiętać jednak o tym, że uważność nie jest natychmiastowym sposobem na nasze bolączki.  Nie wystarczy raz na jakiś czas wykonać jedną z tych propozycji, by nagle w cudowny sposób poczuć radość z każdej chwili macierzyństwa. Tak samo, jak wszystko, co jest warte naszego zachodu, również uważne rodzicielstwo wymaga naszej intencji i zaangażowania w czerpanie satysfakcji i radości z macierzyństwa.

Warto jednak wprowadzić te małe i proste praktyki, by w znaczący sposób spowolnić naszą codzienną pogoń, byśmy mogli doceniać i zauważać, to co ważne z perspektywy rodzica.

Jon Kabat Zinn słusznie zauważył:

"Najlepszym sposobem na uchwycenie chwil jest zwrócenie uwagi. W ten sposób kultywujemy uważność. Uważność oznacza bycie przytomnym. To znaczy wiedzieć, co robisz."

Uważność daje nam kotwicę, dzięki której możemy zwolnić, zatrzymać się i zacumować, mimo szybko płynącego czasu i ogromnej fali obowiązków.

Jest to nieoceniona wartość, którą daje nam nauka. Dzięki niej w tak zestresowanym i dynamicznie zmieniającym się świecie możemy czerpać radość z bycia mamą, odczuwać spełnienie poprzez zauważanie i świadome uczestniczenie w naprawdę istotnych chwilach. A to wszystko zamiast poczucia winy i żalu.

A Ty masz jakieś sposoby, które pomagają Ci być bardziej świadomą mamą?

 

Być może zainteresują Was również:


jak_być_szczęśliwą_mamą

Sprawdź, co przeszkadza Ci w czerpaniu radości z bycia mamą

Stałam przed drzwiami łazienki i uśmiechałam się słysząc chichot moich rozrabiaków, którzy zamiast rozbierać się do kąpieli, znaleźli inne, ciekawsze i jakże zabawne zajęcie ;-). Od tego momentu łazienka nabrała nowego wymiaru i wyglądu…

W ciągu dnia kilka razy przeglądałam listę zadań, które mam do zrobienia. Udało mi się je wykonać o czasie, no może w większości zmieściłam się w terminie… nie bądźmy drobiazgowi ;-). W każdym razie, wszyscy, cało i zdrowo dobrnęliśmy do końca dnia. Obyło się bez ran kłutych, tłuczonych i ciętych, a na drobne zadrapania wystarczył magiczny plasterek.

Podsumowując, ten dzień mogłam zaliczyć do udanych i przybić sobie symboliczną piątkę. Byłam naprawdę zadowolona do czasu, kiedy zaczęłam analizować wszystkie wydarzenia krok po kroku.

Moja radość nie trwała zbyt długo, ulga i satysfakcja zaczęły ewaluować w inne uczucia. Zamiast nich pojawiła się pustka i poczucie winy.

Osiągnięcia kończącego się dnia

Po całym dniu przestrzegania ustalonego planu i odhaczania kolejnych zrealizowanych zadań zdałam sobie sprawę, że nie poświęcałam czasu na świadome bycie z moimi urwisami, pełną obecność, taką nie tylko ciałem, ale i duchem. Na aktywną zabawę, szczerą radość i interakcję. Myśli o codziennych obowiązkach zdominowały mój dzień. Analizując niektóre sytuacje, doszłam do przykrych wniosków:

  • Chciałabym zareagować inaczej, na relację mojego synka z prób do przedszkolnego przedstawienia, która przepełniona była emocjami i podekscytowaniem. Zamiast odzwierciedlenia i okazania entuzjazmu, w tamtym momencie stać mnie było na „bezpłciowe” skinienie głową i poklepanie po ramieniu. W głowie analizowałam ilość obowiązków, które mam jeszcze do wykonania przed końcem dnia: obiad na jutro, kostium strażaka na przedstawienie, odpowiedź na służbową wiadomość…poprzeczka jest postawiona wysoko.
  • Nie cieszyłam się również 15 minutami błogiego spokoju, podczas których chłopcy zgodnie bawili się kinetycznym piaskiem. W tym czasie nerwowo przebierałam nogami, wyobrażając sobie piaskowy bałagan, który przyjdzie mi niebawem posprzątać.

Pomyślałam: 

„Brawo ja! I co z tego, że odhaczyłam wszystkie punkty z listy? Co z tego, że na koniec dnia zadaniowy bilans jest na plusie? Czy moje dzieci też są kolejnym punktem do zrealizowania? Nie taką matką chce dla nich być.”

Skądś to znasz? Zdarza Ci się miotać pomiędzy podobnymi emocjami, borykać z takimi myślami?

Mamą być

Gdy tak sobie rozmyślam o macierzyństwie, o byciu mamą to nachodzi mnie refleksja, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest nią być. Jako kobiety, pełnimy tak wiele ról społecznych, realizujemy się na kilku płaszczyznach zarówno zawodowych, jak i osobistych. Na przestrzeni lat wywalczyłyśmy równouprawnienie, a razem z nim w pakiecie otrzymałyśmy bagaż kolejnych obowiązków. Z roku na rok, biorąc na swoje barki coraz więcej, zapomniałyśmy co nieco odstąpić bliskim.

Do tego mamy nieograniczony dostęp do Internetu, który aż kipi od poradników przepełnionych wskazówkami, dotyczących tego, co jest dla Twojego dziecka najlepsze, najwłaściwsze i naj do potęgi. Siadasz przed monitorem, przeglądasz wujka Googla i w sekundzie dowiadujesz się, że kaszka, którą zaserwowałaś na kolacje swojemu dziecku, która jeszcze wczoraj była najbardziej rekomendowanym produktem w swojej kategorii, dziś jest już do bani…

jestem_złą_mamą

I bądź tu matko mądra?

O ile łatwiej miały nasze mamy, które nie miały dostępu do takich źródeł informacji. Wtedy intuicja była ich najlepszym doradcą.

Naszym sprzymierzeńcem nie są również media społecznościowe, które kreują nierealistyczny obraz idealnej matki. Ona - niczym super bohaterka rewelacyjnie radzi sobie w każdej sferze. Jest tak doskonale zorganizowana, że w ciągu doby spełnia się zarówno na gruncie zawodowym, jak i osobistym. Tymczasem Ty ledwo wyrabiasz się na zakręcie, ogarniając rodzinny grafik, a gdzie tu dalej?

I nawet jeśli wiesz, że to wszystko jest tylko fikcją, nadmuchaną bańką mydlaną, to w głębi duszy, ma to wpływ na Twoje samopoczucie i zadowolenie z codzienności.

Dlaczego tak się dzieje?

Każdy dzień zaczynamy z najlepszymi intencjami, z zamiarem wygospodarowania czasu na „nawiązanie kontaktu” i cieszenie się chwilami spędzonymi z dziećmi, naszymi małymi ludźmi - ukochanymi ludzikami.

Obowiązki zawodowe przeplatające się z domowymi zadaniami pochłaniają większość naszego czasu i uwagi. Wszystko piętrzy się w oczach, byłoby idealnie, gdyby doba była z gumy, ale niestety nie chce się rozciągnąć. Dodatkowo nakarmione poradnikowymi złotymi radami i zdjęciami idealnych rodzin – mamy dość. W pewnym momencie nasza wytrzymałość osiąga kres i pojawia się tzw. zmęczenie materiału, niezadowolenie, frustracja poprzeplatane z wyrzutami sumienia.

Przecież nie jesteśmy opętanymi maniaczkami wymyślającymi sobie zadania na wyrost. One po prostu realnie istnieją, ale jakoś same nie chcą się zrealizować.

Chcemy uczestniczyć w tym, co ważne dla nas i naszych pociech. Chcemy „cieszyć się tym, że możemy być i jesteśmy mamami, tylko jak to zrobić, jak znaleźć na to czas i złoty środek?

Gdzie tkwi sekret tak często powtarzanego sloganu „macierzyństwem powinnaś się cieszyć”? Czy jesteśmy w stanie cieszyć się nim na co dzień? Jak tego dokonać, jak doceniać ten fakt będąc zapracowaną mamą?

Co nam przeszkadza w cieszeniu się macierzyństwem

Kilku winowajców wymieniłam już wcześniej. Do wygórowanych wymagań, nierealnego i niedoścignionego wizerunku matki polki powinien dołączyć jeszcze jeden czynnik - anatomiczny.

Mam na myśli nasz, nastawiony na przetrwanie mózg. To on dzięki stosowaniu wypracowanych strategii i mechanizmów obronnych umożliwia nam funkcjonowanie nawet pod wpływem silnego stresu, a w sytuacji zagrożenia pozwala nam podjąć odpowiednio szybką reakcję.

Co to oznacza?

Na przykład to, że dzięki temu, w ciągu dnia możemy automatycznie wykonywać wiele, różnorodnych zadań, bez zastanowienia się nad ich przebiegiem. W przeciągu 10 minut możemy posiekać warzywa na obiad, łagodzić konflikty pomiędzy rodzeństwem i ponownie uruchomić pralkę (kluczowe jest tu to ponownie ;-)). A wszystko to jest możliwe dzięki pamięci niejawnej - automatycznej.

Pamięć niejawna pomaga nam w osiąganiu mistrzostwa w wielozadaniowości, która jest niezbędna do przezwyciężenia codziennych trudności, skraca i ułatwia proces działania. Wykorzystujemy ją, gdy całą familię dopada grypa żołądkowa, wtedy jednocześnie musimy być pielęgniarką, praczką i sprzątaczką. Jest jednak pewne ryzyko, okazuje się, że pamięć niejawna może wpędzić nas w niemałe kłopociki.

Wspomniane trudności mogą pojawić się, gdy zbyt często, wręcz regularnie angażujemy się w automatyczne działania, funkcjonujemy na auto-pilocie. Innymi słowy, jesteśmy produktywne, ale nie - aktywne, nie angażujemy się w celowe działania. To nieco paradoksalne, bo z jednej strony ludzki mózg zaprogramowany jest, aby przetrwać i działać pod wpływem stresu, z drugiej strony natomiast stres blokuje i uniemożliwia jego rozwój.

Na szczęście, dzięki najnowszym badaniom poświęconym funkcjonowaniu mózgu, możliwe jest opracowanie skutecznych metod przerywających tryb autopilota, dzięki czemu w bardziej świadomy sposób możemy podchodzić do codzienności i przede wszystkim do macierzyństwa.

O 3 prostych technikach, które pozwolą Ci w pełni cieszyć się  z byciem mamą przeczytasz w drugiej części wpisu, o tu => klik

A Ty, jakiego rodzaju przeszkody napotykasz na swojej drodze do szczęśliwego macierzyństwa?

 

Być może zainteresują Was również: