budowanie_relacji_z_dzieckiem

Budowanie relacji z dzieckiem. Dlaczego, każdy rodzic powinien wiedzieć o współczynniku 5:1

Niby zwykłe popołudnie, wróciłaś z pracy, pobieżnie ogarnęłaś domowy chaos, chwyciłaś w locie coś do jedzenia, a teraz starasz się doładować akumulator, popijając kawę. Pewnie znasz ten moment, kiedy filiżanka kawy zatrzymuje się w połowie drogi do Twoich ust, gdy zza ściany dobiega...

Nie, to jest moje!  ja miałem to PIERWSZY!  To niesprawiedliwe!  Mamooo! On mi nie chce oddać mojego auta!!

Po raz „en-ty” próbujesz interweniować wołając z fotela:

Czy ja naprawdę nie mogę wypić tej kawy w spokoju? Musicie się ciągle o coś sprzeczać? Ostatni raz Was proszę o zgodną zabawę!

Zapada głucha cisza i nagle do salonu wpada z impetem Franek (4 lata) a za nim Staś (6 lat). Ślizgiem pokonują zakręt i kończą gonitwę na stoliku kawowym w centrum pokoju. Twoja kawa wraz z filiżanką ląduje na dywanie, a Ty zrywasz się na baczność niczym żołnierz na warcie. Dzieci płacząc przekrzykują się jeden przez drugiego, że to wina tego pierwszego jegomościa, że nie chciały, że to przez przypadek i w ogóle, że już nie będą... Słowem chaos jak na jarmarku.

Co możesz czuć?

Jesteś zdenerwowana, czujesz, jak narasta w Tobie złość – zaraz eksplodujesz. I chociaż technicznie nie krzyczysz, to ton i sposób, w jakim informujesz ich o tym, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, nie pozostawia złudzeń – jesteś wściekła.

Spoglądasz na skruszone miny chłopców i bez mrugnięcia okiem odsyłasz ich do pokoju:

„Nie potraficie się porozumieć i bawić w zgodzie, to nie będziecie się bawić w ogóle! Marsz do siebie! Możecie wrócić, jak przemyślicie swoje zachowanie! A teraz zejdźcie mi z oczu!

konflikt_z_dzieckiem

Gdy padnie za dużo słów

Mija chwila, emocje opadają i …przychodzi refleksja, zdajesz sobie sprawę, że ta sytuacja mogła wyglądać inaczej, że odreagowałaś na dzieciach frustracje po przedpołudniowym starciu z szefem, a maluchy stały się kozłem ofiarnym. Rozumiesz, że Twoje okrzyki z drugiego pokoju nie docierają do walczących za ścianą dzieci, że krzyk i odesłanie ich bez rozmowy, to nie jest odpowiedni sposób komunikacji, że nawet w złości nie powinnaś zwracać się tak do swoich dzieci.

Rodzicielstwo to trudne zadanie, a utrata panowania nad sobą raz na jakiś czas nie czyni z Ciebie złego rodzica. Wbrew pozorom, jako ludzie jesteśmy doskonale niedoskonali, a kontrolowanie emocji jest czymś, wymagającym od nas samoświadomości, zaangażowania i ogromnej ilości pracy.

3 rzeczy, które powinniśmy zrobić po utracie panowania nad sobą

Bez względu na to, ile artykułów przeczytasz o tym „jak być szczęśliwym rodzicem” lub „jak nauczyć się kontrolować emocje”, frustracje i przykrości będą spotykać Cię codziennie.

Nie ma idealnych ludzi, rodziców, dzieci i nikt z nas nie wiedzie idealnego życia. Dlatego skoro już mleko się wylało, a Ty jesteś świadoma tego, co poszło nie tak, i wiesz że chcesz postępować inaczej, daj sobie prawo do popełniania błędów, przebacz sobie i jednocześnie zacznij działać, by poprawić relacje z dzieckiem.

Oto co powinnaś zrobić:

  1. Wybacz sobie.
  2. Przeproś swojego brzdąca.
  3. Podejmij wyzwanie - pięciu dobrych uczynków.

Pierwsze dwa punkty są szalenie ważne, ale jak się zaraz przekonasz, trzeci może być najważniejszy.

Tajemnica wartościowych relacji

Nauka pokazuje, że w szczęśliwych związkach między dorosłymi ludźmi, występuje szczególna zależność pomiędzy pozytywnymi, a negatywnymi interakcjami.

Wygląda ona następująco: na każdą jedną negatywną interakcję przypada 5 pozytywnych.

Podczas, gdy badania koncentrują się na dorosłych, my rodzice doskonale wiemy, że na naszą relację z dzieckiem negatywne wydarzenia mają równie istotny wpływ. Dlatego wspomniany stosunek 5:1 może pomóc nam w budowaniu relacji i odbudowaniu mostu porozumienia z naszymi pociechami.

relacja_z_dzieckiem

Wzmacnianie relacji z dzieckiem: współczynnik 5:1

Kierując się analogicznym podejściem do tego, które opisałam wyżej możemy przyjąć zasadę, że, by naprawić relację z dzieckiem, po nieprzyjemnym wydarzeniu, musimy sprowokować, stworzyć, wywołać 5 pozytywnych interakcji, w których razem z maluchem weźmiemy udział.

Jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia, któż lepiej zna Twoją pociechę, wie co sprawi jej przyjemność, w którym miejscu ma największe gilgotki, albo jaką książkę lubi najbardziej?

Gdyby jednak w kryzysowej sytuacji zabrakło Ci pomysłów, poniżej zamieszczam listę 19 prostych propozycji, które będą pomocne podczas odbudowywania kontaktu z dzieckiem – osiągania współczynnika 5:1 (o tym, w jaki sposób jeszcze możecie wykorzystać współczynnik 5:1 przeczytacie tutaj => klik).

19 prostych pomysłów na wzmocnienie więzi z dzieckiem

  1. Przytulas dobry na wszystko. Nic tak nie koi, jak uścisk ukochanej osoby, dlatego przytul swojego szkraba i upewnij się, że jest to uścisk o odpowiedniej jakości, trwający ponad 6 sekund. Jeżeli jednak zamiast aprobaty, usłyszysz od swojego malucha sprzeciw – zaproponuj symboliczne przybicie piątki.
  2. Powiedz „Kocham Cię”.Dla dziecka nie ma nic ważniejszego niż bezwarunkowa miłość rodzica. Nic też, nie jest na to lepszym dowodem niż wyznanie, które pada w tak trudnej chwili. Warto podkreślać, że kochamy JE za to, że JEST, a nie za to jakie jest.
  3. Zaproponuj wspólne czytanie książki. Twoje dziecko nigdy nie jest na to za duże.
  4. Zostaw notatkę lub rysunek niespodziankę – na kartce papieru w szkolnym pudełku śniadaniowym, karteczkę Post-It na lustrze w łazience, kartę na półce z zabawkami itp. Może to być żart, Wasze ulubione powiedzenie, to, co w nim podziwiasz albo po prostu „Kocham Cię”.
  5. Wyraź za co je doceniasz: „Doceniam, kiedy…”
  6. Opowiedz śmieszną, pozytywną historię z przeszłości np., gdy dziecko było młodsze, bądź, kiedy Ty byłaś w jego wieku.
  7. Przygotuj pozytywny posiłek. Do następnego, jedzonego przez Was dania, dodaj uśmiechniętą buźkę np.: miseczka płatków owsianych, gdzie plasterki banana są oczami, borówka nosem, a truskawkowy mus uśmiechem.
  8. Zatrzymaj się chwilę, usiądź i po prostu zagraj z dzieckiem w coś przez kilka minut - bez smartfona, telewizora i bez wielozadaniowości. Zagraj w to, na co maluch ma ochotę (planszówka, karty, memo).
  9. Rozpocznij zabawę ruchową w „berka”, „chowanego” albo „ciuciubabkę”.
  10. Opowiedz żart – spróbuj rozbawić malucha.
  11. Zaproponuj wspólny spacer lub zabawę przed domem.
  12. Wspólnie obejrzyjcie album z rodzinnymi zdjęciami.
  13. Włącz wesołą muzykę i zaproś do tańca małego partnera.Badania pokazują, że wspólne słuchanie muzyki buduje więzi rodzinne i tworzy pozytywne wspomnienia.
  14. Zaproponuj wspólne przygotowanie rysunku albo kolorowanie obrazka.
  15. Zabawcie się w kalambury – przygotujcie wspólnie listę haseł np. postaci z bajek i następnie naprzemiennie losujcie tematy do pokazywania.
  16. Stwórzcie wspólną konstrukcję z klocków, może to być zagroda dla zwierząt bądź wysoka wieża.
  17. Zapytaj o samopoczucie okazując troskę i zainteresowanie: „Powiedz kochanie, jak się czujesz?”
  18. Uśmiechnij się do malca, jednocześnie utrzymując kontakt wzrokowy.
  19. Stwórzcie wspólnie opowieść, może to być forma zapisywana bądź rysowana na kartce, naprzemiennie dodajecie poszczególne fragmenty historii.

czytanie_z_dzieckiem

Nasze rodzicielskie zadanie

Każdy ma prawo do popełniania błędów i nie ma w tym nic złego. Ważne jest natomiast, byśmy potrafili podjąć pracę nad tym, by ich nie powielać albo zminimalizować negatywne skutki.

Zachowanie dziecka, nawet to najbardziej nieodpowiednie, nie jest usprawiedliwieniem dla naszej nerwowej, krzykliwej reakcji. Nie możemy zapominać, że w relacji rodzic-dziecko, to my jesteśmy dorosłymi, to my pokazujemy świat, to my uczymy zasad i jesteśmy autorytetem, a dziecko niczym lustro odzwierciedla w swoim zachowaniu, to, co zaobserwuje w swoim otoczeniu.

Jako osoby w pełni dojrzałe, jesteśmy w stanie zapanować nad nerwami, nauczyć się samokontroli – takiej (fizycznej i anatomicznej) możliwości nie posiadają dzieci.

Dlatego warto pracować nad sobą, swoimi nawykami, zmieniać je i wywierać świadomy wpływ na jakość rodzinnych relacji. Pamiętając, że jako rodzice, prostymi, codziennymi gestami kształtujemy osobowość małego człowieka.

Tekst powstał w ramach wydarzenia „Najlepsze prezenty od mamy dla dzieci?”, zainicjowanej przez AsertywnaMama.pl we współpracy z Mama na całego, Ja Zwykła MatkaaKatarzyna Płuska Miękko o kompetencjach.

Być może zainteresują Was również:

 

 


prezent_na_dzień_matki

O tym powinnaś wiedzieć przed nadchodzącym Dniem Matki

Twój największy wkład w jakość wszechświata może nie być czymś, co robisz, ale kimś, kogo wychowujesz."

Mamo, która czytasz ten wpis

Przyjaciółko, koleżanko, kompanko mego matczynego żywota, to do Ciebie kieruję tych kilka słów…

Macierzyństwo to ciężka praca. Powiedzmy sobie szczerze, to nie żaden urlop, relaks, wypoczynek, to permanentne bycie na „standbay’u”.

Jakaż musi w nas drzemać nadprzyrodzona siła, że niezależnie od sytuacji, każdego dnia, 24h/dobę dajemy naszym dzieciom wszystko to, co najlepsze, to czego potrzebują, dajemy im „siebie”. Dzieje się tak bez względu na poziom zmęczenia, stan zdrowia czy ducha.

Czy Ty też, tak samo jak ja, masz czasami ochotę bezczynnie zasiąść na kanapie, bez pytań, dodatkowych zadań, obowiązków, tak po prostu usiąść i obejrzeć kolejny sezon „The Siuts”? A właściwie, co tam jeden sezon… cały dzień oglądać ulubiony serial, zajadając coś pysznego, chrupiącego i jednocześnie niezdrowego? No właśnie, a jednak…

Jednak zamiast tego wycieramy noski, czytamy koleją "tylko jeszcze jedną bajkę", pomagamy w odrabianiu lekcji, które poziomem trudności pozwalają domniemać, że to zadanie dla nas, nie dla dzieci. Martwimy się i kombinujemy, jak przemycić w jadłospisie choć jedną porcję warzyw. Przytulamy, całujemy, dmuchamy i opatrujemy stłuczone kolana, przyklejając kolejny plasterek posiadający cudowne właściwości. Udzielamy odpowiedzi na: „po co?”, „czemu?”, "dlaczego?" „gabazylion” razy dziennie. Śpiewamy w samochodzie „crazy frog” lub „mam tę moc” i wstajemy w nocy nieskończoną ilość razy…

I nie chodzi o to, by się żalić czy wyliczać – tylko o to, by stwierdzić fakt.

na_dzień_mamy

Tak to my Mamy, robimy to wszystko i wiele, wiele więcej.

A w zamian? W zamian nie potrzebujemy wiele, nawet niczego nie oczekujemy. Napędzają nas proste gesty, uściski, pocałunki, uśmiechy – ach… ten dziecięcy, szczery wręcz grzechoczący jak grzechotka śmiech, będący wyrazem radości i zadowolenia naszej pociechy. No i to cicho wyszeptane przed snem „Kocham Cię mamusiu”. To wystarczy, działa niczym dopalacz, energetyk czy sesja motywacyjna z najlepszym coachem.

Wiem o tym

Wiem, że robisz wszystko, co w twojej mocy.

Nawet jeśli raz na jakiś czas puszczają Ci nerwy i krzykniesz na niesfornego brzdąca.

Nawet jeśli nie zawsze możesz znaleźć czas na zabawę z dziećmi.

Nawet jeśli kładziesz się spać, a zlew w kuchni pełen jest brudnych naczyń. To nie ma znaczenia, bo…

Próbujesz wychować swoje dzieci na wartościowych i odpowiedzialnych ludzi, którzy będą szczęśliwymi i spełnionymi dorosłymi.

Być może w tym dniu - „Dniu Matki”, nie dostaniesz idealnego, instagramowego prezentu. Może nikt nie przyniesie Ci śniadania do łóżka. Może nawet nie odpoczniesz od niezliczonych, rodzinnych obowiązków, które wykonujesz na co dzień.

Dlatego chciałabym…

Chciałabym móc wpaść do Ciebie z miską spaghetti, aby podarować Ci choć jeden wolny wieczór. A może lepsze byłyby muffinki czekoladowe, byśmy wspólnie osłodziły sobie kończący się dzień?

Usiadłabym na krześle przy kuchennym stole i mogłybyśmy powymieniać się historiami o napadach złości i wielogodzinnym usypianiu „nieodkładalnych” do łóżeczka dzieci, bądź o sprzeczkach i bójkach między rodzeństwem.

A w tym naszym idealnym świecie piłybyśmy ciepłą, nawet gorącą kawę, a nasze dzieci bawiłyby się ze sobą bez krzyków i awantur, tak byśmy mogły w spokoju porozmawiać o pierdołach.

kawa_z_przyjaciolka

I choć realnie nie mogę tego zrobić, to mogę Ci coś tu napisać…

Tkwiąc w codziennych obowiązkach niczym w trybikach macierzyństwa, łatwo jest przestać dostrzegać, zapomnieć, jak wiele ważnego i dobrego robisz dla Twojej rodziny. Może to teraz brzmi banalnie bądź śmiesznie albo jedno i drugie, ale niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie, tak właśnie jest – robisz rzeczy ważne.

Poświęcasz wszystko, co masz – czas, uwagę, uczucia, siebie, by wychować dzieci, które w przyszłości będą dobrymi ludźmi, którzy dostrzegą w tym szalonym świecie, to co wartościowe i ważne.

Nawet jeśli tego dnia nikt nie powie: "Dziękuję Ci Mamo", chcę teraz powiedzieć…

Dziękuję Ci za wszystko, co robisz

Dziękuję za spokój, który starasz się zachować podczas napadu złości - i za to, że wybaczasz sobie, gdy emocję wezmą górę.

Dziękuję za wsparcie podczas odrabiania prac domowych - nawet wtedy, gdy masz już szczerze dość kolejnych próśb o pomoc.

Dziękuję za pomoc w rozwiązywaniu zadań z matematyki - nawet jeśli sama nie masz pewności, jak je zrobić.

Dziękuję za wytrwałość w tłumaczeniu rodzeństwu, jak rozmawiać bez walki i awantur - nawet wtedy, gdy masz tego serdecznie dość.

Dziękuję za każde powiedziane "nie", gdy dzieciaki proszą o telefon czy tablet – nawet, gdy błagają i wygrażają się utratą miłości.

Dziękuję za zejście do parteru, za zabawę na podłodze, budowanie wieży z kloców, zabawę w dom czy sklep - nawet jeśli masz kilometrową listę zadań do zrobienia.

Dziękuję za przytulenie ich i powiedzenie "Kocham Cię bez względu na wszystko" – nawet, gdy jesteś smutny, sfrustrowany lub zły.

W sobotę, pamiętaj o tym

We wszystkich tych momentach i wielu, wielu innych sytuacjach, wykonujesz kawał dobrej roboty sprawiając, że Twój dom jest fajnym miejscem na ziemi.

Więc jeśli Twoje dzieci w sobotę rano dostarczą Ci "śniadanie do łóżka", które składało się będzie z przypalonego tosta i letniej kawy…

Możesz się uśmiechnąć, wiedząc, że one tak jak Ty i ja, robią wszystko, co w ich mocy, by sprawić Ci przyjemność, choć nie zawsze wychodzi im to idealne.

Wierzę w to, że Ty o tym wiesz, jednak, by nie pozostawiać niedomówień napiszę to czarno na białym -  ten gest ze strony Twoich pociech, bez względu na to, jak mały i jak niedoskonały, jest niezaprzeczalnym wyrazem miłości, wdzięczności i uznania dla tego, co robisz na co dzień.

śniadanie_dla_mamy

I niezależnie od tego, jak przebiegnie to nasze, matczyne święto – w niedzielę, każda z nas, kierując się bezwarunkową miłością, dzielnie przystąpi do ogarniania tego swojego domowego chaosu. Nie dlatego, że musimy, a dlatego, że takie jesteśmy: kochające, czułe, troskliwe, opiekuńcze, współczujące, dbające, zorganizowanei

Twój największy wkład w jakość wszechświata może nie być czymś, co robisz, ale kimś, kogo wychowujesz."

Pamiętaj, jesteś rewelacyjną MAMĄ i dziękuję Ci za to!

Ściskam,
Karola

Być może zainteresują Was również:


jak_wybierać_kosmetyki_dla_dzieci

Na co zwrócić uwagę wybierając kosmetyki dla dzieci

Mam nieodparte wrażenie, że od kiedy zostałam mamą, dokonywanie wyborów stało się szczególnie trudne. Zanim podejmę jakąś decyzję trzy, cztery a czasem więcej razy analizuję każde za i przeciw. Stałam się bardziej dociekliwa, choć już wcześniej wydawało mi się, że dzielę włos na cztery. Staram się, by moja decyzja była świadomym wyborem, a nie impulsem wynikającym z panującej mody czy dobrze zrealizowanej kampanii marketingowej.

Wszystko przebiega zgodnie z moim, matczynym planem, dopóki posiadam wiedzę w określonej dziedzinie. Schody i kłopociki zaczynają się, gdy zalewa mnie fala informacji, których nie potrafię zweryfikować… I bądź tu matko mądra!

Szczególnie dla mnie ważnym tematem jest zdrowie i pielęgnacja dzieci. Nie wiem jak Wy, ale ja podczas zakupu kosmetyków, łapię się na tym, że już sama nie wiem, co jest dobre, a co lepsze, na co zwrócić uwagę, a czego wystrzegać się jak ognia.

Sprawą oczywistą jest fakt, że podstawowym kryterium wyboru, z resztą podobnie jak w przypadku zakupu produktów spożywczych, jest skład kosmetyku.

Ale, ale… skład to ja mogę sobie analizować, jednak czy zawsze będę wiedziała, co oznaczają występujące w nim skróty? Dlaczego określony składnik pojawił się w kosmetyku, jaka jest jego rola, działanie i czy jest tam niezbędny?

sprawdzone_udowodnione

Sprawdzone udowodnione

Takich i podobnych dylematów mam bez liku, dlatego też chcąc zasięgnąć wiedzy od ekspertów w tej dziedzinie, a nie kierować się „informacjami” zaczerpniętymi od wujka Google’a, z nieukrywanym zaciekawieniem wybrałam się na warsztaty „Sprawdzone-udowodnione” organizowane przez markę Johnson’s. Dodatkowym atutem takich wyjazdów jest możliwość spotkania niezwykle ciekawych osób. Miałam przyjemność uczestniczyć w nich wraz z Gośką z bloga CoverBaby, która nie dość, że była gwarancją świetnie spędzonego czasu, to na dodatek dowiozła mnie na miejsce warsztatów. Skoro o warsztatach mowa, to ich dodatkowym atutem, była część praktyczna, podczas której miałam możliwość własnoręcznie przygotować kosmetyk. Oczywiście to nie wszystko, bo poza praktycznym doświadczeniem zdobyłam wiele przydatnych informacji i rozwiałam sporo wątpliwości. I właśnie tą wiedzą chcę się z Wami podzielić. Będę powoływała się na wypowiedzi dr Magdaleny Sikory, pracownika naukowego Politechniki Łódzkiej, która jest ekspertem w zakresie surowców i półproduktów kosmetycznych. W tym wpisie znajdziecie tylko fakty i sporą dawkę konkretów, które pomogą Wam w dokonywaniu świadomych kosmetycznych wyborów.

sprawdzone_udowodnione_johnsons

Zanim jednak zajmiemy się kosmetykami, warto przyjrzeć się nieco bliżej zagadnieniu dziecięcej skóry.

Skóra małego dziecka

Skóra niemowlęcia i małego dziecka nie jest w pełni dojrzała i różni się od skóry ludzi dorosłych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że jest nawet o 30% cieńsza, dodatkowo stosunek masy ciała maluszka do powierzchni jego skóry jest znacznie większy, dlatego małe dzieci tracą przez skórę 2 razy więcej wody niż osoby dorosłe. Są one również bardziej narażone na przegrzanie, wychłodzenie, a także większe wchłanianie substancji kontaktującej się ze skórą.

Skóra dziecka wyposażona jest w o wiele mniejszą ilość gruczołów potowych niż skóra osoby dorosłej. Nie wydziela ona wystarczająco dużo łoju, który stanowi naturalną barierę chroniącą przed nadmierną utratą wody i uszkodzeniami.

Podczas warsztatów Pani Magdalena Sikora podkreślała:

„Skóra niemowląt wymaga w zasadzie głównie ochrony. Pielęgnacja skóry małego dziecka polega na wzmocnieniu bariery naskórkowej, która ogranicza nadmierną utratę wody i rozwój mikroorganizmów, a także łagodzi podrażnienia i zmniejsza tarcie skóry o ubranie czy pieluszkę.”

PH skóry vs odczyn kosmetyków

Poruszając zagadnienie pielęgnacji skóry, nie sposób pominąć kwestię dotyczącą pH.

Nasza skóra w różnych miejscach ma różne pH, jednak zawsze jest ono lekko kwaśne, między 4,5 a 6. Wyjątek stanowi noworodek, którego skóra ma bardziej zasadowe pH, ulega ono zmianie dopiero po kilku tygodniach.

ph_skóry_dziecka

Kwaśne pH skóry ma korzystny wpływ na naturalną mikroflorę bakteryjną, dlatego tak bardzo istotny jest odczyn kosmetyków stosowanych przez nas do pielęgnacji, powinien być neutralny (lekko kwaśny). Kosmetyki o „charakterze” zasadowym, mogą wysuszać skórę, zakłócać jej pH, a przez co, powodować wzrost mikroorganizmów patogennych – czyli infekcje.

Kosmetyki dla dzieci, czyli co?

Co właściwie oznacza termin „kosmetyk dla dziecka”? Choć w przepisach prawnych nie istnieje odrębna grupa kosmetyków dla dzieci, przyjęło się, że są to najczęściej kosmetyki przeznaczone dla dzieci poniżej 3 roku życia. Powyższy akapit, w którym opisywałam różnice w budowie dziecięcej skóry oraz specyficznych jej potrzeb, jest świetnym uzasadnieniem dla konieczności stosowania kosmetyków dedykowanych maluchom. Powinny one posiadać odpowiednie atesty Państwowego Zakładu Higieny, Instytutu Matki i Dziecka lub Centrum Zdrowia Dziecka.

warsztat_johnsons_odnova

Czego nie powinny zawierać kosmetyki dla dzieci

Ten obszar posiada restrykcyjne zasady opisane w konkretnych ustawach, które jako zakazane surowce wymienia np.: formaldehydy, kwas salicylowy (z wyjątkiem szamponów), czwartorzędowy aminokwas borowy, fenol, etanol w wyższych stężeniach (30%), niektóre barwniki np. fluoresceina, tlenek chromu.

Dr Magdalena Sikora dodatkowo uczula na występowanie w kosmetykach ekstraktów z mało znanych, szczególnie egzotycznych roślin czy też olejków eterycznych np.: olejek drzewa herbacianego, drzewa różanego, olejek goździkowy, eukaliptusowy, ilangowy, manuka, kanuka.

Analiza składu

Tym, na co zwracano naszą uwagę podczas warsztatów w kontekście wyboru odpowiedniego kosmetyku, był skład, a właściwie jego długość. Oczywiście powinniśmy kierować się zasadą im krótszy, tym lepszy. Nie ukrywam jednak, że od kiedy tylko pamiętam kłopotliwym dla mnie elementem, podczas analizy składów było rozszyfrowanie pojawiających się skrótów, dziwnie brzmiących nazw i ich zasadności występowania w kosmetyku. Dlatego, z tym większym zainteresowaniem przysłuchiwałam się poświęconej temu prelekcji.

 Lista INCI

Do każdego kosmetyku musi być dołączona lista składników, z których produkt został wykonany. Jest to właśnie ta lista, którą staramy się rozszyfrować, analizując skład np. emulsji do kąpieli. Zazwyczaj poprzedzona jest słowem „Składniki”, „Ingredients” bądź skrótem INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). Kolejność nazw składników w INCI nie jest przypadkowa. Na początku, zawsze znajdują się substancje, których w kosmetyku jest najwięcej. Dla składników, których stężenie nie przekracza 1% kolejność może być dowolna.

PAO

PAO to skrót od „Period-After-Opening”, co oznacza termin przydatności do użycia po otwarciu i rozpoczęciu użytkowania bez ryzyka narażenia naszego zdrowia. Graficznym odpowiednikiem PAO jest symbol otwartego słoiczka.

Konserwanty

Głównym składnikiem każdego kosmetyku, nie tylko tego dla dzieci, jest woda. Dobroczynna dla skóry, jest jednocześnie idealnym podłożem do rozwoju wszelkiego rodzaju grzybów, bakterii i innych drobnoustrojów. Z jednej strony służy skórze, z drugiej natomiast przyczynia się do obniżenia jakości kosmetyku. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, kiedy kosmetyk, którego używamy, może zostać zainfekowany przez bakterie czy grzyby. Tym sposobem dochodzi do zmiany jego konsystencji, barwy, zapachu, a nawet utraty właściwości leczniczo-pielęgnacyjnych. I tu do gry wchodzą konserwanty, których celem jest zapewnienie czystości mikrobiologicznej produktu od momentu produkcji, aż do ostatniej kropli w opakowaniu.

konserwanty_w_kosmetykach_dla_dzieci_2

Zanieczyszczenie kosmetyków

Do zanieczyszczenia kosmetyku może dojść na kilka sposobów: poprzez przenikanie wody do produktu, przez wniknięcie mikroorganizmów występujących w powietrzu, czy też poprzez wkładanie palców do pojemnika podczas aplikacji. Dlatego, jeżeli mamy możliwość wyboru warto decydować się na kosmetyki zawierające dozownik w pompce. Nie uchroni to całkowicie przed rozwojem drobnoustrojów, ale znacznie zmniejsza możliwość zanieczyszczenia.

Konserwanty są potrzebne w kosmetykach, które w składzie zawierają wodę. Gdy natomiast kosmetyk powstał na bazie oleju, to nie ma konieczności stosowania takiego zabezpieczenia.

SLS oraz SLES

Wokół SLS oraz SLES krąży wiele kontrowersji, sama staram się od nich stronić, jednak jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku i zanim o czymkolwiek zadecyduję, wolę dokładniej się temu przyjrzeć. Zatem do dzieła.

SLS oraz SLES to środki o właściwościach myjących i pianotwórczych, to one sprawiają, że dany kosmetyk się pieni. Można je znaleźć w szamponach, płynach kąpielowych, żelach pod prysznic, ale też paście do zębów. Ogólnie w produktach spłukiwanych. SLS może mieć działanie drażniące, gdy jest stosowane jako pojedyncza substancja w wysokich stężeniach i przy zbyt długim kontakcie ze skórą. Eksperci podkreślają jednak, że w kosmetykach nigdy nie stosuje się takich konfiguracji. SLS może również powodować uczucie szczypania oczu podczas mycia włosów i wysuszenie skóry, dlatego do składu produktu często dodawany jest inny składnik, który to działanie równoważy. Czym różni się SLS od SLES? SLES jest nieco łagodniejsze, zazwyczaj wykazuje mniejsze działanie drażniące.

Na etykietach kosmetyków SLS może pojawić się pod nazwami takimi jak:

  • Sodum Lauryl Sulfate
  • Sodium Dodecyl Sulfate
  • Lauryl Sodium Sulfate
  • SDS
  • Sulfuric Acid,
  • Monododecyl Ester,
  • Sodium Salt
  • Sodium N-dodecyl Sulf​ate
  • Lauryl Sulfate Sodium Salt

 SLS Free? 

Przyznam, że intrygują mnie kosmetyki, które na etykiecie zawierają dopisek „BEZ SLS”, bo byłoby idealnie, gdyby takimi były. Dlatego tym bardziej dociekałam czy to prawdziwa deklaracja. To, czego się dowiedziałam, to fakt, że posiadając taki kosmetyk, warto równie sumiennie zwrócić uwagę na jego skład. W INCI może znajdować się składnik, który zastępuje SLS i jest jego zamiennikiem np. Sodium Coco Sulfate, uznawany za „naturalny” odpowiednik SLS. Poniżej znajdziecie kilka detergentów uznawanych za delikatniejsze od SLS:

  • Lauryl Glucoside
  • Coco Glucoside,
  • Decyl Glucoside
  • Disodium Cocoyl Glutamate

emoliety

Emoliety

Kolejnym bardzo często przewijającym się terminem podczas wyboru kosmetyków dla niemowląt jest emoliet. Często rekomendowany dzieciom ze skórą wrażliwą bądź problemami skórnymi np. AZS.  Czym tak naprawdę jest? Emoliet to zarówno pojedynczy składnik, jak i gotowy kosmetyk, którego zadaniem jest natłuszczeniem, zmiękczenie i pośrednio nawilżenie skóry. Pośrednie nawilżenie polega na zatrzymaniu odparowywania wody ze skóry. Do emolietów należą między innymi oliwki, mleczka czy kremy, które w swoim składzie zawierają składniki natłuszczające. 

Czy olej może być zamiennikiem kosmetyku?

Od jakiegoś czasu internet zalewa fala informacji dotyczących korzyści płynących ze stosowania olei np. roślinnych zamiast standardowych kosmetyków. Jaka jest opinia specjalistów? Eksperci podkreślają jedną, bardzo istotną kwestię – olej nie jest kosmetykiem. Myślicie sobie: „I co z tego? Jest naturalny, eko i bio…”

Istotną różnicą pomiędzy olejami spożywczymi a kosmetykami jest fakt, że te drugie przechodzą ocenę bezpieczeństwa (Safety Assesor). Raport z niej stanowi kluczowy element dokumentacji produktu kosmetycznego. Natomiast stosowanie olejów spożywczych związane jest z wieloma „ALE” – kupujemy je z różnych miejsc, w których to miejscach są w różny sposób przechowywane, poza tym ich jakość może pozostawiać wiele do życzenia podobnie jak metody pozyskiwania. Warto również pamiętać, że oleje roślinne mają krótki czas przydatności i bardzo łatwo jełczeją.

Poza tym oleje roślinne mogą działać komedogennie, czyli zatykać pory – dotyczy to, m.in. oleju kokosowego, migdałowego czy masła kakaowego.

Wiele osób wierzy, że zrobienie „domowego kremu”, to najlepsza recepta na dobry kosmetyk. Warto jednak pamiętać o ogromnym znaczeniu kontroli jakości, czystości mikrobiologicznej czy ocenie toksykologicznej, które są gwarancją jakości i bezpieczeństwa.

Czym się kierować dokonując wyboru kosmetyków dla dzieci?

Zacytuję słowa Katarzyny Bosackiej, które według mnie powinny być pierwszym kryterium: „im mniej kosmetyków tym lepiej”. Kasia podczas swojej prelekcji podkreślała, że do właściwej pielęgnacji maluszka potrzebujemy tylko czegoś do mycia i nawilżenia skóry oraz filtru UV chroniącego przed promieniowaniem słonecznym.

Drugim kryterium natomiast jest prosty skład, im krótszy, tym lepszy.

katarzyna_bosacka_johnsons

Jedna rzecz, o której warto pamiętać?

Nie powinniśmy patrzeć na kosmetyk tylko pod kątem jednego składnika, ale na jego całościowy skład, bo to całość tworzy właściwości kosmetyku.

Każdy z nas dokonuje indywidualnych wyborów, takich, które są najlepsze dla nas i naszych bliskich. Warto jednak podejmować decyzje na podstawie wiedzy, doświadczenia, opracowań czy informacji pochodzących ze sprawdzonych źródeł. Poniżej zamieszczam kilka wiarygodnych stron, na których znajdziecie informacje dotyczące kosmetyków i ich składów:

Kosmopedia.pl

cosmeticsInfo.org

nlm.nih.gov

IFRAorg.org

Ncbi.nlm.nih.gov/pubmed

Jestem ciekawa, na co Wy zwracacie uwagę dokonując wyboru kosmetyków?

 


Prosty przepis na śniadanie

Poznaj prosty i sprawdzony przepis na budowanie rodzinnych więzi

Czego dotyczą Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia z dzieciństwa? Dokąd przeniesiecie się w sentymentalnej podróży w przeszłość? W jakie miejsce zabierze Was wasza pamięć?

No właśnie wspomnienia…dla mnie i zapewne dla Was również, to nie tylko obrazy, ale również dźwięki i cudowne zapachy. Oczyma wyobraźni widzę rodzinny dom, wchodzę do kuchni i czuję woń gotujących się potraw. No i oczywiście stół, przy którym siedzą najbliższe osoby i rozmawiają ze sobą o rzeczach ważnych i tych mniej istotnych. Tak po prostu, są dla siebie i ze sobą – tu i teraz.

Czy też macie wrażenie, że to właśnie przy stole odbywają się najciekawsze rozmowy?

To przy nim tworzą się rodzinne więzi, atmosfera wzajemnego zaufania, odpoczynku i spokoju.

rodzinne_sniadanie
emocje_przy_stole

Yhy…, ale czy tak jest zawsze?

Zapewne, dla niejednej z Was ten wspólnie spędzony czas przy stole, nie należy do przyjemnych…

Przy stołowe potyczki

Kuchnia, stół i wreszcie samo spożywanie posiłków nabierają zupełnie innego wymiaru, gdy pojawiają się kłopoty z dziecięcym „niejedzeniem”. Wtedy, ten czas spędzony przy stole trudno jest nazwać rodzinną sielanką.
Rodzice doszukują się różnorodnych przyczyn dziecięcej niechęci do jedzenia i stosują różne sposoby, nawet te w teorii zakazane, by dziecko się w końcu najadło. Tym sposobem włączony telewizor, tablet czy telefon staje się nieodłącznym towarzyszem podczas spożywania posiłków.

Gdzie jest początek?

Dzieciństwo… na jego temat można pisać elaboraty, nie da się jednak zaprzeczyć, że jest ono kluczowym etapem naszego rozwoju. To właśnie ten czas w dużym stopniu determinuje nasze zachowania w dorosłym życiu. Do pewnego momentu rodzice pełnią główną rolę w kształtowaniu dziecięcych postaw, nawyków, czy pielęgnowaniu wartości.

Nie wchodząc zanadto w szczegóły wspomnę tylko, że najskuteczniejszą formą nauki i przekazywania wiedzy jest modelowanie. Jest ono niczym innym, jak nauką na podstawie obserwacji. Tak właśnie, najszybciej i najefektywniej uczą się zarówno nasze dzieci, jak i my dorośli.

mama_i_dziecko

Przyglądają się rodzicielskim zachowaniom, dokładnie zapamiętują, niemal każdym zmysłem, obserwowaną sytuację. Dla małych odkrywców (do pewnego momentu oczywiście) najważniejszym autorytetem w każdej dziecinie jesteśmy – my – rodzice.

Mając świadomość siły naszego, rodzicielskiego wpływu (ciesząc się tą krótkotrwałą i ulotną mocą) powinniśmy zrobić wszystko, by ją wykorzystać podczas kształtowania prawidłowych zachowań i nawyków również tych żywieniowych.

Z naszej strony jest to zdrowotna inwestycja w przyszłość naszych pociech.

Przedszkolna metamorfoza

Jakież jest nasze zdziwienie, kiedy okazuje się, że nasza dotychczas niejedząca pociecha w przedszkolu ze smakiem spożywa wszystkie posiłki. Zachodzimy w głowę, co jest powodem tej zmiany? Odpowiedź jest oczywista i każdy z nas ją zna.

Jedzenie w atmosferze zabawy, przyjaźni i rozluźnienia smakuje lepiej.

No właśnie, skoro w przedszkolu warunki są sprzyjające, to jakie są te domowe?

W domu natomiast bardzo często wszyscy się spieszymy, wzajemnie się poganiamy, jesteśmy zestresowani, spięci i ponurzy. Nierzadko, każdy z domowników jada osobno, w pośpiechu, przy komputerze, telewizji czy z telefonem w ręku. W takiej atmosferze, dziecko nie ma ochoty nawet na najsmaczniejszy posiłek, marudząc zaczyna odzwierciedlać nasze zachowania.

Dlatego tak ważne jest byśmy spożywali choć jeden wspólny posiłek w ciągu dnia z pełnym zaangażowaniem i oddaniem tylko tej czynności.

Jak to zmienić?

Od samego początku warto zadbać nawet o najmniejsze i z pozoru nieistotne szczegóły związane z rodzinnymi posiłkami.

Dla kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych znaczenie ma nie tylko, to co jemy, ale również to, w jaki sposób spożywamy posiłki, oprawa jedzenia, komponowanie posiłków i atmosfera przy stole.

zdrowe_sniadanie

Najznamienitsi szefowie kuchni mawiają, że posiłek to forma wyrażania uczuć, okazywania troski i miłości – komunikowania się.

Poprzez dbałość, z jaką przygotowujemy potrawy, dobór składników, przypraw i ich proporcji – możemy odzwierciedlać nasze uczucia.

Dlatego właśnie już na etapie przygotowywania posiłków, warto zaprosić do pichcenia najmłodszych pomocników. To rewelacyjna okazja do zacieśniania relacji, budowania pozytywnych skojarzeń z jedzeniem i tworzenia niezapomnianych wspomnień.

Zastanawiacie się, w jaki sposób, to zrobić, przecież kuchnia to nie miejsce do zabawy…

Metoda małych kroków wraz z rodzicielską asystą sprawdzają się u nas rewelacyjnie.

Naszą kuchenną przygodę rozpoczęliśmy od wspólnego przygotowywania prostych posiłków. Tym sposobem, już samo przygotowanie śniadania jest świetnym wprowadzeniem do późniejszego jedzenia. W wymyślaniu i przygotowaniu śniadaniowych wariantów z pomocą przychodzą nam sprawdzeni pomocnicy marki Breville, dzięki którym warzywne przekąski w towarzystwie tostów nabierają niemal innego wymiaru i znikają w oka mgnieniu. Chłopcy z nieukrywaną przyjemnością i ogromnym zaangażowaniem układają składniki do porannych sandwich’y, a później z niecierpliwością wyczekują efektów.

dziecko_gotuje
breville_sandwich
dzieci_pomagają
breville_toster
śniadanie_dla_mamy

Dzieci uwielbiają pomagać nam - dorosłym, czują się wtedy ważne, potrzebne i uczą się samodzielności. Warto wykorzystywać drzemiący w nich potencjał. W tak prosty sposób zakrzewiamy w nich wartości takie jak dbałość i troska o innych, szacunek do jedzenia i czyjejś pracy.

Emocje przy stole

Wspólne spędzone chwile podczas posiłków niosą ze sobą wiele korzyści. Przede wszystkim mają pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, budują relacje z najbliższymi i wspierają właściwy rozwój naszych dzieci. Wspólny posiłek, to ten czas, dzięki któremu wszyscy domownicy mają możliwość zatrzymania się i poczucia domowego ciepła, odłączenia się od codziennego zgiełku, zatrzymania się, zrelaksowania i skupienia nie tylko na swoich potrzebach, ale również tych dotyczących najbliższych osób. Ten krótki, ale jakże wartościowy czas, daje możliwość zacieśniania relacji nie tylko między dziećmi a rodzicami, ale również między dwojgiem dorosłych, co stanowi wspaniały przykład dla najmłodszych.

Poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i bliskość to elementy niezbędne dla prawidłowego rozwoju każdego dziecka. Wspólne posiłki, podczas których panuje rodzinna atmosfera sprzyjają budowaniu „bezpiecznego domu”. Pozytywny nastrój, luźna rozmowa i żarty sprawiają, że nasze pociechy z niecierpliwością wyczekują kolejnego wspólnego posiłku.

atmosfera_przy_stole

Apetyczna rozmowa

Wyrzućmy z naszego słownika sformułowania typu „to niekulturalne rozmawiać podczas jedzenia”. Niech wspólne śniadanie lub kolacja będą czasem rozmów, wymiany poglądów, dzielenia się planami czy wrażeniami z minionego dnia. Dzięki temu, każdy domownik z przyjemnością zasiądzie przy rodzinnym stole. Często to jedyny moment, kiedy wszyscy są w tym samym miejscu, w jednym czasie. Wtedy dzieci mają okazję, by opowiedzieć o swoich radościach, przeżyciach, ale również o problemach czy przykrościach. To także czas dla nas - rodziców, kiedy niejako przy okazji, możemy przekazać dzieciom rodzinne anegdoty, ważne wartości i istotne społeczne zachowania.

Bądźmy inspiracją i przykładem dla naszych pociech. Zmieniając swoje podejście i wdrażając rodzinne tradycje, kształtujemy postawy i nawyki naszych dzieci jednocześnie tworząc piękne wspomnienia. Nasze pomógł nam uchwycić w tych wyjątkowych zdjęciach Grzegorz Chełkowski, więcej jego zdjęć obejrzycie tutaj.

Jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa i w jaki sposób dbacie o budowanie relacji z bliskimi?

Dajcie znać w komentarzu.

Tymczasem ściskam Was mocno i do przeczytania niebawem,

Karola

Być może zainteresują Was również:

 


rytuały_przed_snem

3 pytania, które powinnaś zadać swojemu dziecku przed snem

Już jakiś czas temu obiecałam, że napiszę kilka słów o naszych, wieczornych rytuałach. Ostatnio, ponownie dostałam od Was wiadomości z zapytaniami na ten temat, dlatego też nie zwlekając ani chwili postanowiłam przygotować niniejszy wpis ;-) .

W tym tekście nie będę dzieliła się z Wami przepełnionymi treścią teoriami, opiszę to, co sprawdzone i warte zastosowania.

W rozwoju naszych pociech ogromną rolę odgrywa poczucie bliskości i bezpieczeństwa, a wieczór, to wyjątkowy czas, będący jednocześnie okazją do podsumowań i wzmacniania więzi.

Przedstawione poniżej propozycje pozwalają zarówno je budować, jak i pielęgnować.

Rytuały, rytuały, rytuały

Rzeczywiście zauważyłam u swoich brzdąców, jak istotną rolę w poczuciu bezpieczeństwa odgrywa powtarzalność i przewidywalność pewnych zdarzeń.

Tym samym i my mamy wieczorny schemat, w którym żaden z elementów nie może zostać pominięty.

Poniżej nasze wieczorne „must be”.

Wieczorne ważne sprawy

Czytanie książek i rozkładanie poszczególnych opowieści na czynniki to pierwszy, nie licząc kąpieli, z kilku wieczornych rytuałów. Nie bez przyczyny wspomniałam o analizowaniu tego, co przeczytaliśmy. Z perspektywy rozwoju zdolności komunikacyjnych, rozumienia czytanego tekstu, czy też kształtowania umiejętności społecznych, to właśnie rozmowa odgrywa szalenie istotną rolę.

Kto pyta, nie błądzi

Nasza pogadanka przy książce to wstęp, do kolejnego etapu wieczornego wyciszenia.

I tu pierwsze skrzypce grają 3 pytania, które oprócz tego, że pozwalają nam poruszyć tematy, na które podczas codziennej krzątaniny nie ma ani czasu, ani sprzyjających warunków, to stanowią wartościowy fundament, będący podstawą wzajemnego zaufania i przyszłej komunikacji.

3 wartościowe pytania

  • Co sprawiło, że się dziś uśmiechnąłeś?
  • Co sprawiło Ci dziś przykrość?
  • Czego się dziś nauczyłeś?

To właśnie te trzy pytania dają nam możliwość podsumowania kończącego się dnia, porozmawiania o nowych doświadczeniach, o tych bardziej i mniej przyjemnych emocjach. To dzięki nim mój przedszkolak dzieli się ze mną zarówno tym, co go zasmuciło, jak i tym, co sprawiło mu radość i spowodowało, że jest z siebie dumny.

Ukryty cel

Chociaż jest to bardzo prosta rozmowa, służy kilku celom:

Pomaga dziecku nauczyć się komunikować

To niesamowite, jak wiele informacji o otaczającym świecie, dzieci chłoną, obserwując zachowania pozostałych członków rodziny. Mój młodszy 2,5 letni brzdąc, zaczyna włączać się w naszą dyskusję i niepostrzeżenie uczy się także elementów wartościowej komunikacji. Dzięki wieczornym rozmowom, w maluchach kształtuje się naturalna i niewymuszona skłonność do dzielenia się codziennymi zmaganiami. Dzięki tego typu pogadankom nasze dzieci w przyszłości będą czuły się bardziej komfortowo podczas rozmów z nami – z rodzicami – ze „starymi” (choć przyznam szczerze, że łudzę się, że moi synowie nie będą o nas mówili w ten sposób ;-) ). Naiwna jestem???

komunikacja_z_dzieckiem

Z większą łatwością będą skłonne zwrócić się do nas z prośbą o pomoc czy wsparcie w trudnej sytuacji lub po prostu z przyjemnością podzielą się swoim sukcesem. Ta nieoceniona łatwość porozumiewania się, wyrażania emocji i dzielenia się swoimi przeżyciami, nie bierze się znikąd. „Tworząc” odpowiednie warunki, nic wielkiego, zwyczajne chwile, by dzieci mogły doświadczyć i praktykować tego typu rozmowy. W ten prosty sposób budujemy w ich oczach obraz rodzica i rodziny będącej wsparciem, ostoją, z którym i w której czują się dobrze i bezpiecznie, a zbudowane zaufanie zaprocentuje w przyszłości.

Daje mi – rodzicowi wiele wartościowych informacji na temat aktualnych doświadczeń mojego dziecka

Dzięki naszym wieczornym rozmowom zdarza się, że Antoś porusza tematy, które szczerze mnie zaskakują, których bym się nawet nie spodziewała. Opowiada o swoich uczuciach w sposób, który mnie totalnie zadziwia i rozbraja.

Dzięki temu, jako rodzic, lepiej go poznaję, jestem bliżej i mogę przeżywać razem z nim nawet te momenty, w których nie mogłam uczestniczyć. Tego typu rozmowy, są również informacją zwrotną na temat moich zachowań, tego, co powiedziałam czy zrobiłam w ciągu dnia i jak to zostało odebrane i zinterpretowane przez moje dzieci.

Mogłoby się wydawać, że przed snem, zbędne jest poruszanie tematów dotyczących trudnych doświadczeń. To przecież ponownie rozdrażni dziecko i utrudni zasypianie…

Tymczasem, dzięki tej rozmowie, dajemy maluchowi szansę skorzystania z naszego wsparcia, pocieszenia, zrozumienia zaistniałej sytuacji. Sobie natomiast otwieramy drogę do przekazania elementarnej wiedzy, o tym, że nawet "negatywne doświadczenia" (rzeczy, które sprawiły mu przykrość) mogą mieć pozytywne zakończenie i warto z nich wyciągać wnioski na przyszłość. To moment, kiedy możemy pokazać, że popełnianie błędów jest czymś zupełnie naturalnym, a najważniejsze i najcenniejsze jest to, czego się z nich nauczymy. To właśnie tutaj możemy podzielić się z brzdącem swoim doświadczeniem i sprawdzonymi strategiami radzenia sobie w takich sytuacjach. Zadając pytania doprecyzowujące (np. Co mógłbyś zrobić, żeby było inaczej, lepiej?) pobudzamy dziecko do refleksji, poszukiwania innych, nowych rozwiązań.

Dodatkowo, rozmawiając z pociechą o uczuciach, pokazujemy mu, że każda z nich jest potrzebna, że każda czemuś służy i nie ma dobrych czy złych emocji. Warto wyjaśnić, że to normalne, że czujemy złość (ona dba o przestrzeganie naszych granic), strach (który chroni nas przed zagrożeniami), smutek (przynosi refleksje, pozwala dostrzec, to co naprawdę ważne i cenne), podobnie, jak radość, która daje motywację do działania.

Wbrew pozorom, po „przepracowaniu” trudności w towarzystwie rodzica, szkrab będzie zasypiał znacznie spokojniej, a z naszej rozmowy wyniesie ogromną, emocjonalną i życiową lekcję.

A na zakończenie…

Każdorazowo nasze pogaduchy kończymy tym, co oboje uwielbiamy – przytulaniem. Bliskość i dotyk najbliższych są szalenie ważne dla rozwoju psychoruchowego każdego dziecka. Podczas przytulania warto zwrócić uwagę na jakość uścisków, by przynosiły one wymierny efekt, powinny trwać co najmniej 7 sekund (więcej na ten temat napiszę już niebawem).

 Przez wiele lat, nasze wieczory przebiegały właśnie w taki sposób, jak opisałam powyżej. Od dwóch tygodni natomiast Antoś wprowadził małą modyfikację, po udzieleniu odpowiedzi na pytania i rozmowie na ich temat, spojrzał na mnie i powiedział: "Twoja kolej, mamo! Co Cię dziś uszczęśliwiło?".

Teraz rundka pytań działa w obie strony ;-) Możecie sobie wyobrazić moją minę, gdy to pytanie padło po raz pierwszy. Pokazuje mi to jednocześnie, jak ważne dla mojego brzdąca są te nasze wieczorne pogaduchy.

Jeżeli do tej pory nie mieliście podobnych rytuałów, serdecznie zachęcam do włączenie tych pytań do Waszych, wieczornych przygotowań do snu.

Ten czas, poświęcony na rozmowę z dziećmi jest jedną z moich ulubionych chwil w ciągu dnia, pozwala nam naprawdę POBYĆ RAZEM i pomaga moim małym skrzatom spokojnie zasnąć.

Jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze wieczorne rytuały? Co się u Was sprawdza? Dajcie znać w komentarzu.

Tymczasem ściskam Was mocno i do przeczytania niebawem,

Karola

Być może zainteresują Was również:

 

 


Dziecko dziecku wilkiem. Jak pomóc własnemu dziecku radzić sobie z agresją rówieśników

Temat przemocy i agresji wśród dzieci to problem, z którym jako rodzice coraz częściej musimy się zmagać. Każdy z nas chciałby uchronić swą pociechę przed tak nieprzyjemnymi doświadczeniami. Szkoda, że to niemożliwe…
Niestety nie jesteśmy w stanie chronić naszego malucha nieustannie trzymając go pod rodzicielskim kloszem. Nie mamy również wpływu na zachowanie innych dzieci, które potrafią zachowywać się okrutnie. Co zatem możemy zrobić, by bezczynnie nie czekać na rozwój sytuacji, łudząc się, że akurat naszego szkraba nie dotknie problem agresji ze strony rówieśników?

Mam dla Was kilka propozycji. Zanim jednak do nich przejdziemy, spróbujcie wyobrazić sobie pewną sytuację…

„Jesteście z Waszą trzyletnią pociechą na spacerze. Jest piękny, jesienny poranek. Świetnie się bawicie, skacząc beztrosko po okolicznych kałużach. W tym samym czasie przechodzą obok Was dwie dziewczynki z rodzicami. Jedna z nich podbiega do Waszego dziecka i mówi charakterystycznie wrednym głosem: „Nananana nienawidzimy Cię – i załatwimy Cię”.

Generalnie we mnie, jako w matce w jednej sekundzie gotuje się i na samą myśl trudno jest mi zapanować nad emocjami. W pierwszym momencie niewiele się zastanawiając, miałabym ochotę, tak zwyczajnie po ludzku zareagować, komentując takie zachowanie w niecenzuralny sposób 😉

Jesteśmy jednak dorośli i właśnie w takich sytuacjach dobrze byłoby, gdybyśmy wykazali się przypisywaną nam dojrzałością. Wyrozumiałość i empatia, to nimi powinniśmy się kierować…

Powiedziała co wiedziała… Brzmi nieco jak sience fiction?

Jak często macie wrażenie, że pewne rzeczy nie dzieją się naprawdę, że rodzicielstwo jest niczym tragikomedia? No właśnie, to jeden z tych momentów, kiedy podejmujemy próbę, z której to my mamy wyjść cało 😉

Powyższy przykład stanowi lightową wersję tego, co potrafi zaserwować dziecko dziecku.

Zatem skoro nie możemy uchronić naszego szkraba przed konfrontacją, to co możemy zrobić, by go zabezpieczyć?

Agresywna kolej rzeczy?

Najpopularniejszą formą rozwiązywania konfliktów wśród dzieci jest agresja. W większości przypadków nie jest ona zaplanowanym działaniem…wynika z niedojrzałości układu emocjonalnego, braku możliwości i umiejętności zapanowania nad emocjami (więcej na ten temat przeczytacie tutaj). Niezależnie jednak od przyczyny agresywnego zachowania nic nie usprawiedliwia i nie daje przyzwolenia do poniżania i krzywdzenia ani naszego, ani żadnego innego dziecka.

Wracając pamięcią do przytoczonej sytuacji i biorąc pod uwagę powyższe, możemy się domyślać, że owa trzylatka miała słabszy dzień, a skumulowane emocje wyładowała na postronnym dziecku. Widok świetnej zabawy, w jej ulubionej kałuży był nie do przełknięcia.

Rodzicielskie wsparcie

Idealnie byłoby, gdyby nasz malec potrafił sam poradzić sobie w takiej sytuacji. Tu właśnie pojawia się zadanie dla nas. Każdy bez wyjątku powinien nauczyć się stawać we własnej obronie, wyznaczać granice i podejmować odpowiednie działanie.

Oto kilka wskazówek, jak pomóc w tym swojemu dziecku.

Modeluj odpowiednią reakcję Twojego dziecka 

Dzieci najszybciej uczą się przez obserwację i naśladowanie, dlatego naszym zadaniem jest zaprezentować im, jak powinny się zachować w określonej sytuacji. Nawet wtedy, gdy nie jest to proste i wymaga od nas sporego zaangażowania. Nie ma lepszej okazji niż nasza codzienność. Dlatego podczas spaceru zwrócimy się do małej napastniczki w następujący sposób:

"Wydaje mi się, że jesteś zdenerwowana. Czy to, co mówisz oznacza, że nie chcesz, żeby inne dzieci bawiły się w kałużach?" 

Oczywiście nie będziemy angażować się w rozmowę z każdym rozwścieczonym nieznajomym. Warto jednak byśmy w trudnych sytuacjach mieli z tyłu głowy fakt, że często człowiek „niegrzecznie, wkurzająco czy wrednie” się zachowuje, chcąc zaznaczyć swoją pozycję społeczną, miejsce w grupie czy obejmowane terytorium.

Jest to niemal instynktowny mechanizm obronny, który włącza się w sytuacji potencjalnego zagrożenia lub przeciążenia, bo wtedy nie posiadamy odpowiednich zasobów, by utrzymać samokontrolę.

Warto więc zapanować nad sobą i nie reagować w ten sam sposób, co agresor.

Zagłaskać kotka...

Okazując atakującemu zrozumienie dla jego obaw sprawiamy, że czuje się mniej zagrożony, a tym samym mniej skłonny do walki i mniej groźny. Zatem najlepszym sposobem jest odkrycie kart, nazwanie spraw po imieniu i okazanie wyrozumiałości.

agresja wśród dzieci kałuże

Prowadząc w ten sposób rozmowę z dzieckiem, które rzecz jasna 😉 ma powody, by czuć się nieszczęśliwym, możemy rozbroić je niczym saper tykającą bombę. Używając parafrazy, czyli opowiadając swoimi słowami o tym, co widzimy i słyszymy, pomagamy maluchowi zrozumieć zaistniałą sytuację i poznać towarzyszące jej emocje.

"Wydaje mi się, że trudno jest dzielić się, szczególnie jeśli dotyczy to tak głębokiej kałuży, prawda? Skakanie po niej, to taka fajna zabawa. Nie martw się, jest mnóstwo kałuż, abyśmy wszyscy mogli się w nich bawić."

Im milsi i bardziej empatyczni jesteśmy, tym łagodniejszą reakcję przybiera dziecko. Być może taka forma rozmowy wywoła uśmiech na jego twarzy i zachęci do wspólnego skakania po kałużach? Jeżeli swoim spokojem wprawimy w osłupienie małego agresora, to przynajmniej zmniejszymy panujące napięcie i wykorzystamy szansę na zademonstrowanie naszemu malcowi jednego ze sposobów nieagresywnej reakcji.

To nie jest łatwe doświadczenie, dla żadnej ze stron. Jednak dzięki spokojnemu podejściu, dla naszego dziecka, ta sytuacja przyjmie łatwiejszą do „przetrawienia” formę.

Zapewnij swoje dziecko, że jest bezpieczne

To, co konieczne w takiej sytuacji, to zapewnienie naszego malucha o tym, że nic mu nie grozi:

„Ta dziewczynka denerwuje się, ponieważ bawimy się w tej kałuży… Nie martw się… Jestem tu z Tobą i nikomu nic się nie stanie. Kałuż jest mnóstwo i dla każdego znajdzie się miejsce.”

Nie ma nic złego w tym, a nawet dobrze, jeśli to drugie dziecko usłyszy naszą rozmowę. Po prostu nazwaliśmy rzeczy po imieniu, co również pomaga uporządkować wydarzenia atakującemu dziecku.

 Jeśli mały napastnik nadal reaguje agresywnie…

Jeżeli dziecko w dalszym ciągu mówi coś niewłaściwego, np.

"Nie, nie zgadzam się, to są NASZE kałuże!"
 lub stanowczym krokiem porusza się w kierunku naszego maluchamusimy go chronić - stając między nimi. W takiej sytuacji dodatkowo warto jest wzmocnić postawioną granicę, mówiąc stanowczym głosem:

"Wiem, że trudno jest się podzielić miejscem do zabawy, ale kałuże są dla KAŻDEGO… Zrobimy tu miejsce dla Ciebie, żebyś również mogła po nich skakać.” 

Wspieraj dziecko w podróży do obrony swoich granic…

W sytuacji, gdy inne dziecko narusza granice naszego malucha przez popychanie lub zabieranie mu czegoś z rąk, powinniśmy jasno i otwarcie dać swojemu szkrabowi pozwolenie na samodzielne postawienie granicy. Łagodnym głosem mówiąc:

"Wszystko w porządku, możesz śmiało powiedzieć, co czujesz, czego chcesz bądź czego sobie nie życzysz: "Nie popychaj mnie” lub "Teraz ja się tym bawię, więc nie możesz jej mieć, gdy skończę dam tę zabawkę Tobie.”

Oficjalnie tego nie napiszę, ale w takich sytuacjach chciałoby się odwdzięczyć "małej wredocie" tym samym…

Jeśli to konieczne, odwołaj się do osoby dorosłej towarzyszącej małemu agresorowi 

Oczywiście nie jest naszą intencją wchodzenie w spór z innym dorosłym bądź podważanie efektów jego kompetencji rodzicielskich. Dlatego też najlepiej jest powiedzieć wprost o swoich oczekiwaniach oraz obserwacjach mówiąc:

"Widzę, że Twoja córka uwielbia tę kałużę i chciałaby ją mieć na wyłączność. W tej chwili my w niej urzędujemy i jak tylko skończymy, będzie mogła bawić się w niej sama.”

Jak sądzicie, jaka będzie reakcja opiekuna napastniczki? W tym samym momencie większość rodziców wraz ze swoją pociechą przechodzą popluskać się w innej, okolicznej kałuży 😉

Pomóż dziecku przepracować swoje uczucia 

Przerażające dla dziecka jest doświadczenie agresji ze strony drugiego człowieka, niezależnie czy jest nim osoba dorosła czy też jego rówieśnik.

agresja u dzieci wsparcie

Dlatego, gdy tylko napotkana rodzina się oddali, powinniśmy podjąć rozmowę na temat tego, co się wydarzyło:

"To było trudne, prawda? ... Myślę, że ta dziewczynka musiała mieć niemiły poranek… A co Ty o tym sądzisz?" 
 Jeżeli malec wydaje się być zdenerwowany i podczas konfrontacji widoczne było, że nie wiedział, jak się zachować, warto zachęcić go do zabawy w scenki. Odegrać role dzięki czemu smyk zyska doświadczenie mówienia o swoich potrzebach i wyznaczania granic. Pamiętajmy, że ważna jest również modulacja głosu przez naszego szkraba.

Nadopiekuńcza matka...

Część z Was być może pomyśli sobie, że tego typu rodzicielskie zaangażowanie jest przejawem nadopiekuńczości. Inni skwitują, że 

„nie ma co przesadzać. Nas też nikt za rączkę nie prowadził i jakoś wyszliśmy na ludzi.”

Owszem, nie twierdzę, że gdy zostawimy dziecko samemu sobie, to ono sobie nie poradzi. Intryguje mnie natomiast jedno, dlaczego oczekujemy od dzieci, że będą automatycznie wiedziały, jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami? Przecież większość z nas-dorosłych tego nie wie, to skąd taki malec ma uzyskać owe olśnienie? Dlaczego mielibyśmy zostawić nasze dzieci bez wzorców, wskazówek dotyczących tego najważniejszego obszaru rozwoju? Osobiście uważam, że w kształtowanie umiejętności społecznych naszych dzieci powinniśmy być tak samo zaangażowani, jak w naukę korzystania z nocnika czy pisania. Na początku powinniśmy nieustannie być zwarci i gotowi do działania, z czasem stopniowo wycofamy się, aż przejdziemy w tryb spoczynku 😉

A następnie…?

Następnie zróbmy wszystko, by dostarczyć naszemu maluchowi jak największą dawkę dobrej zabawy i śmiechu. Wszystko po to, by rozproszyć negatywne emocje i obawy związane z aferą „kałuża gate”.

To, co możemy zrobić dla naszych dzieci, to uwierzyć w nie, chwalić, wspierać, być przy nich – jednym słowem sprawić, by nabrały pewności siebie. Asertywność to nie tylko stosowanie wyuczonych zwrotów, to przede wszystkim odpowiednia postawa, która kształtuje się na przestrzeni wielu lat, jest w nas niemal wyryta. Dlatego nie tłummy w dzieciach potrzeby zgłaszania sprzeciwu, wyrażenia swojego zdania, mówienia o swoich potrzebach, pozwólmy im być sobą. Bo skoro kontakt ze sprawcą agresji jest nieunikniony, a my nie zawsze będziemy w pobliżu, by ochronić naszą pociechę, to ona będzie musiała samodzielnie stawić mu czoła.  Odpowiednia reakcja, będąca wyraźnym sprzeciwem i pokazaniem oprawcy, że nie jest się ofiarą, stanowi bardzo skuteczną broń w ręku dziecka, którą możemy mu podarować…