tolerancja

Ukryte za kropką na czole. Odmienność vs Tolerancja

W każdym dziecku istnieje nieskończona potrzeba kochania go takim jakie jest, z całą jego indywidualnością

Wpis ten pisałam już kilkukrotnie, to znaczy zaczynałam pisać, jednak po jakimś czasie dochodziłam do wniosku, że to jednak nie ten moment… tolerancja,rozszczep wargi i podniebienia

Dziś zaczynam po raz kolejny, przede mną pusta word’owska kartka, bo to co zapisałam niegdyś, dziś już nie jest aktualne. Może nie tyle nieaktualne co nie odzwierciedla dokładnie tego, co w tej chwili czuję i co chcę Wam przekazać. Pisząc pierwsze słowa tego wpisu, zastanawiam się, czy tym razem go zakończę? Czy tym razem będę gotowa by go opublikować…? tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Skoro go czytasz to zapewne kliknęłam „publikuj” - odważyłam się. Zatem zapraszam Was na nieco inny wpis, bardziej osobisty i bardzo, bardzo ważny – nie tylko dla mnie, ale i dla wielu innych osób. Przekonajcie się, dlaczego…

Kampania społeczna rozszczep wargi i podniebienia

Wczoraj w mediach społecznościowych trafiłam na pewną kampanię, kampanię sprzed kilku lat, z 2012 roku...roku, w którym urodził się mój pierworodny, zdrowiusieńki Antoś. Wtedy nie miałam pojęcia o jej istnieniu, pewnie dlatego, że mnie nie dotyczyła…może była zbyt mało widoczna, a może standardowo zadziałała selektywność uwagi i owa kampania była poza jej zasięgiem? Dziś mogę tylko gdybać, ale nie zdziwię się, jeżeli Wy również o niej nie słyszeliście, dlatego postanowiłam Wam ją przybliżyć.

Można pomyśleć, że to jakaś stara inicjatywa…jednak nic bardziej mylnego…właśnie dlatego o niej wspominam, ponieważ dziś jest tak samo aktualna, jak wtedy – a dla mnie jest najaktualniejszą z wszystkich kampanii, jakie widziałam, to kampania mojego życia…rozszczep wargi i podniebienia

Operacja uśmiech - czyli o co chodzi?

Inicjatorem owego przedsięwzięcia była organizacja Operation Smile, działająca od 1982 roku w RPA, finansująca zabiegi usuwania wady rozszczepu wargi i podniebienia u dzieci. Głównym celem tej kampanii było rozpowszechnienie wiedzy o wadzie oraz zwiększenie świadomości tego, jak niewiele środków potrzeba by pomóc potrzebującemu dziecku, by diametralnie odmienić jego życie (to kwota 3000 randów, która w przybliżeniu wynosi 1250 złoty). W ten sposób miała również zachęcić darczyńców do wsparcia finansowego organizacji – do pomocy potrzebującym.

Chcę byście wiedzieli, że jednorazowy zabieg nie przywraca dziecku pełni zdrowia (o złożoności leczenia przeczytacie tutaj), natomiast dzięki efektowi, jakim jest nadanie ciągłości budowy anatomicznej twarzy, stanowi on kluczowy element w przywracaniu tożsamości społecznej małego człowieka. Dzięki temu jednemu, pierwszemu zabiegowi, jak za działaniem czarodziejskiej różdżki zdjęte zostaje piętno inności będącej przyczyną wykluczenia społecznego.

Do celów kampanii wykorzystano trzy kreacje, których bohaterami są dzieci.

Elvis chowa swoją buzię za bawełnianą pacynką. rozszczep wargi i podniebienia

tolerancja
źródło: www.operationsmile.org/

Charlie ma na czole wielką fioletową kropkę.

tolerancja
źródło: www.operationsmile.org/

Sally posadziła sobie na głowie małpkę.

tolerancja
źródło: www.operationsmile.org/

Magiczne kryjówki

Zgodnie z zamierzeniem ich twórców, uwaga odbiorcy koncentruje się początkowo na dodatkowych, barwnych elementach umieszczonych poza wizerunkiem dziecka. Dopiero po chwili nasz wzrok pada na zmienione przez wadę twarze Elvisa, Charliego i Sally. Pod każdym z wizerunków dzieci widnieją wierszyki-rymowanki. Opowiadają o tym co robią dzieci, aby odwrócić ciekawskie spojrzenia ludzi, i jak trudno jest im żyć w ciągłym poczuciu, że są oceniane, wyśmiewane, wypchnięte poza margines społeczny, gdyż nie mieszczą się w kanonach piękna. rozszczep wargi i podniebienia

Kampania ta jest dla mnie o tyle ważna, gdyż w moim odczuciu z niesamowitą precyzją pokazuje nasze obawy, pisząc nasze mam na myśli zarówno rodziców dzieci posiadających rozszczepową wadę, jak i tych z Was, których w jakikolwiek sposób dotyczy odmienność, mogąca być podstawą do ujawnienia braku tolerancji w społeczeństwie.

Siła - błogosławieństwo czy przekleństwo 

Jakiś czas temu duchowny powiedział mi, że

„każdy z nas otrzymuje tyle…, ile jest w stanie udźwignąć”

pomyślałam wtedy, że w takim razie muszę być cholernie silna…i że wcale nie chcę taka być…

Nie chcę patrzeć na cierpienie swojego dziecka, nie chcę borykać się z koniecznością ciągłego wystawiania go na bolesne leczenie, nie chcę by świat go oceniał, a już na pewno by go skrzywdził. Z resztą, czy którykolwiek z rodziców się ze mną nie zgodzi? Kto z nas nie zrobi wszystkiego, by ochronić bezbronne dziecko?

Wtedy byłam pełna żalu, lęku i gniewu.

Przez pierwsze dwa tygodnie od diagnozy nie byłam w stanie nawet czytać o wadzie, nie mówiąc o jakiejkolwiek rozmowie na ten temat.

Czułam się słaba, bezsilna i przede wszystkim winna – nie było mowy o sile. Codziennie zadawałam sobie pytanie, dlaczego? Co zrobiłam nie tak? Gdzie tkwi przyczyna? Dlaczego my?

Jak było na początu...

Może zabrzmi to niewłaściwie, a może ktoś z Was pomyśli, że to idiotyczne – nie ważne – od tego momentu, od momentu, gdy dowiedziałam się o rozszczepie wargi i podniebienia, którą miał Kubuś chciałam, aby moja ciąża nigdy się nie skończyła. Chciałam, żeby trwała wiecznie. To życzenie dawało mi poczucie bezpieczeństwa, niepisaną gwarancje, że wtedy moje maleństwo będzie bezpieczne, nienarażone na działania okrutnego świata (w domyśle ludzi). Obawy dotyczące naszej przyszłości – opieki, pielęgnacji, leczenia – były abstrakcyjne, nierealne, nie moje, tak nie moje - chciałam się ich pozbyć, zapomnieć, chciałam by to wszystko okazało się złym snem… Wtedy poznałam siebie z innej strony tej kruchej i bezsilnej, takiej z jakiej nigdy nie chciałam siebie poznać… przepraszam, gdzie ta wspomniana siła?

Dziś o tym co nas spotkało myślę nieco inaczej, ale o tym za chwilę…

Siła - skąd sie bierze?

Ilekroć ktoś ze znajomych dowiaduje się o naszej rozszczepowej drodze mówi, że jestem silną osobą i na moim miejscu nie wie, czy dałby sobie radę. Najbliżsi dodają do siły  wrażliwość. Kiedyś z wrodzonej skromności bym zaprzeczyła, a może dlatego, że nie miałam wcześniej szansy się o tym przekonać…

Dziś mogę powiedzieć, że to prawda taka jestem. Jestem silna, zdeterminowana, konsekwentna i wartościowa. Wszystkie te cechy z niesamowitą skutecznością obudził we mnie mój syn. Będę je w sobie pielęgnowała by być dla niego wsparciem, by był pewien, że nie ma dla nas, dla niego rzeczy niemożliwych. By wiedział, że niezależnie od tego co się wydarzy jestem przy nim i zawsze będę. Będę je w sobie pielęgnować by być dla niego wzorem, by móc je w nim zakrzewić.

Chcę by był silnym, pewnym swej wartości człowiekiem - to jedyna broń i tarcza chroniąca go przed ludzką bezwzględnością, jedyna, jaką mogę mu dać. Nie mogłabym postąpić inaczej mając przy sobie mojego małego bohatera, który tak dzielnie znosi wszystkie postawione trudności, który każdego dnia uczy mnie pokory i motywuje do działania. tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Wszyscy ją mamy rozszczep wargi i podniebienia

Wiem, że nie jestem w tych odczuciach odosobniona, że każda z nas - matek czuje to samo. Rodząc Antosia - w pełni zdrowego maluszka, wspomniane cechy nie miały możliwości w pełni się uzewnętrznić, bo nie było takiej konieczności, ale jestem pewna, że gdyby cokolwiek wtedy zachwiało moją domową równowagę, byłabym w stanie przestawić góry, by tę równowagę przywrócić…

Wy również jesteście w stanie zrobić dla dziecka więcej niż same myślicie.

Pisałam wcześniej o obawach, które mi towarzyszyły w czasie ciąży, gdy oswoiłam się z informacją o rozszczepie (na tyle na ile to w ogóle było i jest możliwe), zaczęłam się przygotowywać do tego co miało się wydarzyć (życie i tak przyniosło swoje). Niesamowitą skarbnicą wiedzy i wsparcia okazała się być zamknięta grupa na FB zrzeszająca rozszczepowych rodziców. Oczywiście wiedza dotycząca sposobów karmienia i opieki nad dzieckiem zwiększa poczucie bezpieczeństwa, choć nie jest w stanie wyeliminować obaw, które towarzyszyły mi do samego rozwiązania. tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Wiecie co jest niesamowite? To, że w momencie, gdy mi go pokazano, gdy przyniesiono Kubusia (choć na początku nie mogliśmy być razem) wiedziałam, że wszystko się ułoży i, że tylko ja wiem, jak się nim właściwie zająć. Obawy przed oceniającym wzrokiem innych osób całkowicie zniknęły. Nie interesowało mnie co ktoś inny myśli o jego wyglądzie. Jestem dowodem na to jak silne zmiany zachodzą w matce (nie będę się tu rozpisywała o zmianach w mózgu, możesz przeczytać o tym tu klik), nie dostrzegałam rozległości wady, a rozszczep był naprawdę bardzo szeroki, był on moim skarbem i nic innego nie miało znaczenia.

Piszę to dla tych z Was, którzy być może zastanawiają się, jak to będzie, którzy obawiają się rodzicielskiej przyszłości, którzy zadają sobie pytanie czy dam radę? tolerancja

Otóż dasz radę, poradzisz sobie! Tak samo jak poradziłam sobie ja i tysiące rodziców z podobnym „problemem”.

Wsparcie jest bezcenne tolerancja, rozszczep wargi i podniebienia

Nie twierdze, że będzie łatwo, że jest lekko. Nie raz bywały chwile załamania i zwątpienia, pewnie nie raz jeszcze nadejdą. Wtedy nieocenionym jest wsparcie najbliższych, bardzo ważne by w pobliżu była osoba, na której możecie polegać (więcej o tym pisałam tu klik). Moja rodzina stanęła na wysokości zadania. Bartek (mój mężu), który prócz tego, że przez cały czas był moją ostoją, za dnia zabawnym koleżką Antosia, to przez pierwsze miesiące (kiedy ja w nocy co 2h byłam na randce z laktatorem) był mięciutkim kangurem dla małego Kubusia. Nie jestem w stanie odwdzięczyć się mojej mamie za to co dla nas zrobiła…

Jeżeli będzie istniała potrzeba nie obawiajcie się skorzystać z pomocy specjalistów – psychologa czy psychiatry. To żadna ujma, lekarz taki sam, jak pediatra czy ortopeda z tym, że zajmuje się nieco inną częścią ciała. tolerancja

Dziś wiem, że dla dobra dzieci zrobię wszystko, że mimo iż czeka nas jeszcze dłuuuga i kręta droga (więcej na ten temat tu) to poradzimy sobie.

Razem możemy wiecej tolerancja

Jest jednak rzecz, na którą wiem, że nie mam wpływu, no może nie takiego jaki bym chciała. Mam na myśli ludzkie okrucieństwo, przed którym nie będę w stanie ochronić moich chłopców. To dlatego chcę ich na to przygotować.

Jednak jeżeli jest coś dzięki czemu choć w niewielkim stopniu mogę zmniejszyć zagrożenie – zrobię to.

Wy też możecie mi pomóc, wiecie w jaki sposób?

Uświadamiając Waszych bliskich, a przede wszystkim Wasze pociechy. Pielęgnując w nich wrażliwość na drugiego człowieka, pokazując, że „inne” nie znaczy gorsze. Ucząc, że piękno może być różnorodne, a to co najbardziej wartościowe w drugiej osobie jest tak na prawdę niewidoczne.

Tolerancja to ciągły i nieustający problem, z którym możemy walczyć waśnie tłumiąc go w zalążku.
Jestem psychologiem, jestem mamą Antosia i Kuby, rozszczep jest częścią naszej historii, którą codziennie staramy się okiełznać, by nie była naszym wrogiem, a nieodłącznym, oswojonym elementem. Nie jest to proste, ale możliwe, dlatego każdego dnia od nowa przemierzamy naszą drogę…

Informacje o tym, jak wspomóc organizację Operation Smile i ten wspaniały cel znajdziecie tutaj klikPrzelewając nawet niewielką kwotę pomagasz zmienić ludzkie życie.

Zapraszam Was również na naszą Polską stronę poświęconą rozszczepowym zagadnieniom klik.

A oto sprawca całego zamieszania rozszczep wargi i podniebienia

Projekt bez tytułu (19)
Projekt bez tytułu (20)
Projekt bez tytułu (21)

Słyszeliście wcześniej o wspomnianej kampanii?

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania odnośnie rozszczepowej wady, możecie je zadać poniżej bądź podesłać mailowo.

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u, pozwoli to na zwiększenie ogólnej świadomości o tej wadzie.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]


przyjaźń

Przyjaciel potrzebny od zaraz...o tym jak powstaje przyjaźń

 Powszechne przekonanie mówi, że głównym powodem, który determinuje wybór przyjaciela, jest to jaką jest osobą...

Okazuje się jednak, że przyjaźń jest przekorna i tak naprawdę przyjaciela cenimy za sposób w jaki nas wspiera i akceptuje nas takimi, jacy jesteśmy.

Moją najlepszą przyjaciółkę, Natalię poznałam naprawdę baaardzo dawno temu, bo jeszcze w przedszkolu. Jak to się stało, że trafiłyśmy na siebie? Dzieci cechuje szczerość we wszystkim co robią, dlatego również w budowaniu relacji nie kierują się własnym interesem czy wyrachowaniem – niestety w świecie ludzi dorosłych, takie postępowanie jest dosyć częste. W naszym przypadku skierowała nas ku sobie „reguła podobieństwa” – prosta, a jakże skuteczna – miałyśmy takie same bluzki ;). Któż inny może nam się wydać ciekawy i atrakcyjny, jak nie ten kto jest podobny do nas?? ;). Gdy już pierwsze lody przełamała wspomniana bluzka (do dziś pamiętam, jak wyglądała) wszystko potoczyło się szybko. Okazało się, że łączy nas nie tylko powierzchowna sfera, a przede wszystkim wartości i podejście do życia. Jesteśmy zarazem podobne do siebie, jak i totalnie różne – dzięki czemu idealnie się uzupełniamy. Tym sposobem dotrwałyśmy ze sobą, aż do dziś.

Jesteśmy zarazem podobne do siebie, jak i totalnie różne – dzięki czemu idealnie się uzupełniamy...
. przedszkolne przyjaciółki

Kiedy zadajemy pytanie: "Co nadaje sens życiu?" to właśnie przyjaźń figuruje na szczycie listy. Jednak dynamika przyjaźni nadal jest tajemnicą i niewymierną wartością. Podobnie jak romantyczna miłość uważa się, że „po prostu się dzieje”.

Przyjaźń - co nauka mówi na jej temat?

Nowe badania pokazują, że zagadnienie przyjaźni jest o wiele bardziej skomplikowane niż się powszechnie uważa. Socjologowie i psychologowie próbują określić siły, które przyciągają i wiążą ze sobą ludzi, doprowadzają do przejścia ze znajomości, aż do przyjaźni. Prześledzono różne wzorce intymności, które pojawiają się między przyjaciółmi i wywnioskowano, że trudno to zdefiniować, w dalszym ciągu funkcjonuje, jako niepojęte "coś", które zmienia status z powierzchownej znajomości na głęboką, emocjonalną relację. Oddziaływania te zachodzą zaledwie w kilka minut, ale jakże intensywnie i niedostrzegalnie.

Badania prowadzono już wcześniej…

Przed wieloma laty naukowcy przeprowadzili badania, w których obserwowali przyjaźnie powstające w jednym, dwupiętrowym budynku mieszkalnym. Uczestnicy obserwacji przejawiali tendencję do zaprzyjaźniania się z sąsiadami mieszkającymi na tym samym piętrze. Badanie to sugeruje, że przyjaciółmi stają się te osoby, z którymi nasze drogi krzyżują się regularnie. Może to uzasadniać, dlaczego tak często naszymi przyjaciółmi bywają współpracownicy czy koleżanki z klasy bądź przedszkola ;).

przyjaciółmi stają się te osoby, z którymi nasze drogi krzyżują się regularnie

W zasadzie nie ma nic odkrywczego w tym, że relacje powstają pomiędzy tymi osobami, które mają szansę na interakcję ze sobą. Proces ten jest jednak bardziej skomplikowany, bo niby dlaczego podczas zajęć szkolnych nie mamy ochoty kontynuować rozmowy z jedną osobą, a z drugą wręcz przeciwnie?

O jednej z przyczyn wspomniałam już w pierwszym akapicie opisując genezę mojej przyjaźni z Nati - chodzi o regułę podobieństwa. Przecież żeby móc z przyjemnością prowadzić rozmowę musimy mieć o czym, jeśli współrozmówca lubi te same rzeczy co my, dzieli z nami pasję, śmieje się z naszych żartów i rozbawia nas, to nawet nie zauważamy jak szybko mija czas i kiedy powstaje przyjaźń- powstawanie relacji dzieje się poza nami. Jednak na tym nie koniec: prawdziwie iskrzyć zaczyna, gdy para wychodzi ze sfery autoprezentacji, przestaje korygować, cenzurować swoje zachowanie, przechodzi do swobodnego i naturalnego postępowania.

Beverley Fehr socjolog Uniwersytetu Winnipeg wskazuje, że przejście od znajomości do przyjaźni charakteryzuje zakres, głębokość samo ujawnienia. We wczesnych stadiach jest to stopniowy, wzajemny proces. Najpierw jedna osoba ujawnia coraz bardziej osobiste informacje na swój temat, po czym obserwuje, czy współrozmówca odwzajemnia się tym samym.

Zatem czyżby to wzajemność była kluczem?

Gdy się nad tym zastanowić to ma to sens, bo przecież gdy np. ujawnisz swoje mniej idealne oblicze, a Twój znajomy nadal tkwi w sferze nienaganności – nie wykonuje razem z Tobą kroku w przód, to czy na dłuższą metę masz ochotę kontynuować to co zapoczątkowałaś/eś? Zapewne wycofasz się z tej relacji, a w najlepszym wypadku pozostanie ona na tym samym poziomie zaawansowania, nie przeistoczy się w przyjaźń.

Tylko niektórzy znajomi wiedzą, jak się zachować…

Gdy etap ujawnienia oraz wzajemności mamy za sobą, to kolejną wytyczną zaawansowania przyjaźni jest intymność. Z przeprowadzonych badań wynika, że cechą charakterystyczną osób, które zbudowały trwałe i udane przyjaźnie jest posiadanie wyczucia w sferze przyjacielskiej intymności (nie chodzi tu o intymność związaną z seksualnością). Te osoby, które wiedzą, jak się zachować i co powiedzieć w sytuacji szczerej osobistej wypowiedzi współrozmówcy z większym prawdopodobieństwem stworzą trwałą i prawdziwą relację. Podstawą jest umiejętność ekspresji emocjonalnej, bezwarunkowe wsparcie, akceptacja, lojalność i oczywiście zaufanie.

Natalka jest przyjaciółką będącą uosobieniem powyższych cech. Wie, jak zachować się w różnych sytuacjach, kiedy należy słuchać i tylko dźwiękiem zaznaczać swoją obecność, a kiedy stanowczo wskazać rozwiązanie i kierunek dalszego działania.

Najlepszy przyjaciel naszym lustrzanym odbiciem…

Według psychologów społecznych Carolyn Weisz i Lisa F. Wood z University of Puget Sound, w Tacoma, Washington, kolejnym elementem składającym się na przyjaźń jest wparcie społeczne (o istocie wsparcia społecznego pisałam tutaj), sposób w jaki nasz najlepszy przyjaciel wpiera naszą samoocenę i postrzeganie siebie w społeczeństwie. Nasza Tożsamość społeczna może odnosić się m.in. do religii, grupy etnicznej czy naszej roli społecznej.

Najlepsi przyjaciele często przynależą do tej samej grupy, stowarzyszenia czy klubu – przecież skoro łączą Was wspólne zainteresowania to gdzieś ten wspólny czas musicie spędzać ;). Naszym najlepszym przyjacielem staje się osoba, która potrafi podnieść naszą samoocenę potwierdzając tożsamość społeczną, jako uczestnik przynależący do podobnych bądź tych samych grup podczas wyrażania opinii jest dla nas wiarygodny i spójny.

przyjaźń

Większość z nas wolałaby, żeby stwierdzenie, że „kochamy naszych przyjaciół za to jakimi są osobami” było prawdziwe - można założyć, że poniekąd jest to prawda. Badania jednak potwierdzają, że kluczowe znaczenie dla naszej oceny ma sposób, w jaki przyjaciele nas wspierają i akceptują naszą tożsamość społeczną. Wiem, jak bardzo niejasno to brzmi, nie wspomnę o tym, jak narcystyczne jest to podejście. Pamiętajmy jednak o tym, że wiele kwestii dzieję się poza naszą świadomością, zwyciężają instynktowne zachowania. A w instynkcie chodzi o to by w pierwszej kolejności zadbać o siebie.

No dobrze, wiemy jakie są podstawy przyjaźni, a jak jest ze zmianą przyjaciela? Zdarzają się przecież sytuacje, że przyjaźń się kończy.

Zamienię przyjaciela na lepszy model…

Dla wielu ludzi bodźcem do zmiany przyjaciela jest przełomowe wydarzenie w życiu, gdy z jakiegoś powodu ich życie ulega całkowitemu przewartościowaniu.

By zobrazować wspomnianą zmianę posłużę się bardzo trafnym, choć trudnym przykładem.

Wyobraźmy sobie byłe członkinie grupy wsparcia dla kobiet chorujących na raka piersi, których schorzenie zostało wyleczone. W pierwszej kolejności rozpatrzmy przyjaźń zawartą w grupie wsparcia. Życie wyleczonych kobiet, wróciło na dawny tor. W pełni wróciły do życia rodzinnego, obowiązków domowych i kariery zawodowej. Jednak mimo to ich tożsamość społeczna związana z rakiem jest tak silna, a przeżycie tak potężne, że nadal podtrzymują przyjaźnie z osobami poznanymi w ramach grupy wsparcia. Któż inny zrozumie je lepiej niż osoby o podobnych doświadczeniach, przeżyciach, marzeniach. Tylko one wiedzą co przeszły i wzajemnie rozumieją swoje spojrzenie na świat.

Co w tej sytuacji dzieje się z przyjaźnią zawartą przed zachorowaniem. Właśnie w tym kontekście wspomniane wcześniej przełomowe wydarzenie (zachorowanie) może przyczynić się do jej rozpadu. Analizując składowe przyjaźni, które opisywałam wyżej, wydaje się to być zasadne. W obliczu choroby, dochodzi do całkowitego przewartościowania życia, do zmiany priorytetów. Głównym celem staje się walka o zdrowie, nie ma już czasu ani chęci na beztroskie pogawędki przy kawie, na uczestniczenie w zajęciach zumby z przyjaciółką. Dochodzi wtedy do naturalnego rozluźnienia wcześniejszych więzi, bo skoro nie spędzamy razem czasu i nie mamy wspólnych tematów, to trudno jest traktować taką relację w kategoriach bliskiego przyjaciela. Są oczywiście wyjątki potwierdzające regułę ;)

Żeby nie pozostać gołosłowną własnym doświadczeniem potwierdzę powyższy akapit.

W jaki sposób? Otóż przełomowym wydarzeniem w moim życiu była informacja o wadzie naszego synka. Jak dla każdej matki oczekującej dziecka był to dla mnie potężny cios. Nie będę tu rozwodzić się nad swoimi emocjami, zapewne zrobię to w osobnym poście, skupię się natomiast na sferze przyjaźni.

Będąc w ciąży, prowadząc własną firmę byłam aktywna zawodowo do samego rozwiązania. Przyjaźniłam się ze swoimi współpracownikami. Po narodzinach Kubusia nasze relacje uległy stopniowemu ochłodzeniu, działo się to za przyczyną obu stron. Rozumiem to, że osoby te być może nie wiedziały, jak się zachować w obliczu wady Kuby, być może nie chciały mnie urazić swoim zachowaniem. Piszę być może, gdyż do dnia dzisiejszego ta kwestia nie została wyjaśniona. Ja natomiast nie miałam ochoty słuchać o sprawach zawodowych, dla mnie praca stała się nieistotna, priorytetem stały się moje dzieci i przywrócenie pełnego zdrowia Kubie. W ten oto sposób stopniowo nasze kontakty ulegały zatarciu i w dniu dzisiejszym nie mamy żadnego kontaktu. To jedna kwestia, która miała miejsce pod wpływem tego przełomowego wydarzenia.

Kolejnym elementem jest fakt, że trudności, które nas spotkały wzmocniły i scaliły naszą rodzinę. W obliczu zagrożenia staliśmy się dla siebie niesamowitym wsparciem. Zawsze uważałam moją mamę za moją najlepszą przyjaciółkę i w tej sytuacji po raz kolejny się to potwierdziło. Trwa przy mnie dzielnie, wspierając każdego dnia od nova. Jeszcze nie wiem jak się jej odwdzięczę.

Gdy jedni odchodzą, jeszcze bardziej doceniamy tych, którzy przy nas pozostają...

Jest jeszcze trzecia strona tej sytuacji. Poszukując informacji w sieci trafiłam na grupę wsparcia, gdzie poznałam bardzo wartościową osobę. Analogicznie to powyższego przykładu, do dziś stanowimy dla siebie wsparcie. Kontaktujemy się codziennie, radzimy nie tylko w sferze rozszczepowej. Na dzień dzisiejszy nie zawaham się nazwać znajomości, która z niezmienną intensywnością trwa już ponad rok – przyjaźnią.

Przeanalizowaliśmy genezę powstawania przyjaźni i jej ewentualnego rozpadu. Zastanówmy się teraz nad tym, co zrobić by zbudowana przez nas relacja była trwała, taka najtrwalsza ;).

Najtrwalsza, czyli, jak pozostać przyjaciółmi na zawsze?

Wiemy, co znaczy bycie przyjacielem i posiadanie takowego. Co jednak zrobić, by po tym, jak ukończymy studia i każde z nas pójdzie własną drogą prowadzącą w odmiennym kierunku (do kariery zawodowej, założenia rodziny, macierzyństwa, ewentualnego rozwodu, opieki nad starzejącymi się rodzicami itp.) pozostać przyjaciółmi? Często nie możemy sobie pozwolić na systematyczne wizyty, spotkania, brak nam energii i czasu, by utrzymać systematyczne kontakty.

Podobnie, jak wszystko inne na czym nam zależy w życiu, podtrzymywanie relacji również wymaga zaangażowania i pracy. Jednymi słowy musimy się jednak wykazać zaradnością w organizacji swojego czasu ;).

Według psychologa Debra Oswald z Marquette University, który badał naturę i złożoność szkolnych przyjaźni, istnieją cztery podstawowe zachowania niezbędne, aby utrzymać więź. To uniwersalna prawda, która jest niezmienna bez względu na nasz wiek – niezależnie, czy masz 17 czy 70 lat.

Komunikacja międzyludzka rozwiązuje dwa istotne zagadnienia: daje możliwość ujawniania swoich osobistych przeżyć oraz okazania wsparcia. Ważne jest byśmy dzielili się naszym życiem z przyjacielem, aby na bieżąco mógł czynnie uczestniczyć w ważnych dla nas momentach. Podobnie musimy aktywnie słuchać i oferować wsparcie. Przyjaźń to nie jednostronna transakcja…

Na szczęście, badania pokazują, że fizyczna bliskość ma niewielki wpływ na jakość zawartych przyjaźni. Przeprowadzka do innego miasta, a nawet kraju nie jest równoznaczna ze śmiercią naszej relacji. W dobie telefonów komórkowych, Internetu warunki geograficzne nie mają znaczenia dla możliwości komunikowania się.

Trzecim niezbędnym czynnikiem mającym wpływ na trwałość przyjaźni jest Interakcja.

Nie lubię używać słowa „musisz” jednak w tym wypadku nie znajduje odpowiednika by wyrazić konieczność postępowania w ten określony sposób ;). Zatem: musisz napisać, musisz zadzwonić, musisz odwiedzić.

Znajdź najbliższy Starbucks i czas na spotkanie, by nadrobić zaległości.

Ostatnim i najbardziej nieuchwytnym zachowaniem, koniecznym dla utrzymania przyjaźni jest bycie pozytywnym. Psychologowie społeczni podkreślają konieczność ujawniania swoich problemów, jednak nie oznacza to, że mamy nieograniczoną licencje na wylewanie problemów na głowę naszego przyjaciela. Dlatego gdy potrzebujemy wsparcia mówmy o tym, pamiętajmy jednak, że przyjaźń kierowana jest regułą wzajemności, co oznacza, że nie tylko my otrzymujemy pomoc, ale również musimy tej pomocy udzielać.

Z Natką trwamy w przyjaźni od przedszkola, przez kolejne etapy edukacji i życiowe kamienie milowe. Wraz z upływem czasu, jak każdy zmieniamy się, a nasza przyjaźń ewaluuje razem z nami. W prawdzie na pewnym etapie nasze drogi się rozeszły, ale tylko fizycznie. Pozostajemy w kontakcie telefonicznym, mailowym, komunikujemy się poprzez media społecznościowe. Wiem, że niezależnie co się wydarzy, Ona zawsze przy mnie będzie. Bo to ten rodzaj przyjaźni, która przetrwa do końca ;).

[ezcol_1third]przyjaźń[/ezcol_1third][ezcol_2third_end]

Kończąc chciałabym podkreślić jeszcze jedną bardzo istotną kwestię.

Pamiętajmy, że w przyjaźni nie liczy się ilość spędzanego razem czasu, ale jego jakość.

[/ezcol_2third_end]

Jakie są Twoje przyjacielskie doświadczenia? ;-)
Udało Ci się zbudować trwałą relację? A może wręcz przeciwnie Wasze drogi się rozeszły?
Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, będzie mi jeszcze milej jeśli go polubisz i skomentujesz. ;-)

[FM_form id="3"]


rozszczep podniebienia

Wsparcie społczne i psychologiczne dla rodziców dzieci z rozszczepem wargi i/lub podniebienia

Kompleksowa opieka dla dziecka oraz rodzica - dlaczego?

Każdy rodzic oczekując narodzin dziecka jest pełen nadziei, że będzie ono zdrowe. Jako mama Kubusia, który urodził się z jedną z najczęstszych wad okolicy szczękowo-twarzowej wiem, że niestety nieprawidłowości rozwojowe się zdarzają. Wady rozszczepowe (wargi i/lub podniebienia, sekwencja Pierre-Robin), mimo, iż nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla życia, to funkcjonowanie oraz długotrwały proces leczenia są obciążające zarówno dla dziecka, jak i jego rodziny. (Szczegółowe dane dotyczące form i etapów leczenia oraz opis poszczególnych rodzajów rozszczepów znajdziesz tutaj). Każda informacja dotycząca kłopotów ze zdrowiem dziecka jest negatywnym przeżyciem dla rodzica. W przypadku wad rozszczepowych zniekształceniem objęta zostaje twarz, stąd pojawia się lęk i niepokój związany z wyglądem, wymową, czy słuchem dziecka. Wymienione elementy bez wątpienia mają wpływ na skuteczność nawiązywania przyszłych relacji społecznych, budowania więzi, akceptacji przez grono rówieśników, co stanowi o jakości życia naszego dziecka. Zasięg wady, wieloetapowość oraz długofalowość jej leczenia sprawiają, iż jako rodzice jesteśmy narażeni na permanentny stres. Dlatego od samego początku tak istotna jest kompleksowa opieka, którą powinno zostać objęte zarówno dziecko, jak i my sami. Czynnikiem, który zdecydowanie jest w stanie poprawić samopoczucie zaniepokojonego rodzica są informacje o możliwościach leczenia (chirurgicznego, logopedycznego, foniatrycznego, ortodontycznego, psychologicznego itd.), które prowadzone we właściwy sposób zapewni dziecku całkowicie normalne funkcjonowanie. Dziecko otoczone odpowiednią, holistyczną opieką rozwija się prawidłowo. Tego typu informacje obniżają poziom stresu towarzyszący rodzicom na początku „rozszczepowej drogi”. Kompleksową opiekę powinny zapewnić regionalne ośrodki specjalistyczne, najczęściej jednak rodzice biorą sprawy we własne ręce i samodzielnie poszukują możliwości leczenia. Mimo iż początkowo leczenie oparte jest na chirurgicznym przywróceniu ciągłości tkanek to, jego ogólnym i ostatecznym celem jest zapewnienie dobrego psychicznego oraz społecznego samopoczucia dziecka i jego rodziny.

Skąd czerpać wiedzę...

Polska literatura w niewielkim stopniu porusza kwestie psychospołecznej sytuacji rodziców dzieci z rozszczepem wargi i/lub podniebienia, dlatego też kluczowym źródłem wiedzy są informacje uzyskane od rodziców będących członkami grupy wsparcia istniejącej na portalu społecznościowym Facebook (Rozszczepowe mamy, tatusiowie i ich dzieci). Zagraniczne piśmiennictwo poświęcone wadom twarzoczaszki wskazuje na wyniki badań mówiące, iż istotnym czynnikiem mającym wpływ na funkcjonowanie rodziny jest poziom społecznego wsparcia i efektywność strategii radzenia sobie ze stresem.

Towarzyszące emocje

W zależności od naszych predyspozycji osobowościowych oraz od sytuacji, w której dowiadujemy się o posiadanej przez dziecko wadzie mogą pojawić się różne ujemne stany emocjonalne: smutek, gniew, żal, rozpacz, przerażenie, zaprzeczenie, poczucie winy, czy też pytania: ”dlaczego nas to spotkało”, „dlaczego moje dziecko?”, „co zrobiłam nie tak?”. Jest to jednak naturalna reakcja, której nie powinniśmy się wstydzić, czy obawiać. Jednocześnie wymienione odczucia konfrontują się z miłością, troską, chęcią wyleczenia i ochrony dziecka. W literaturze pojawia się określenie „kryzysu emocjonalnego” u rodziców tuż po narodzinach dziecka obarczonego wadą. Wyróżnione zostały kolejne etapy wychodzenia z kryzysu: faza szoku, faza rozpaczy, faza przystosowania pozornego oraz faza konstruktywnego przystosowania się.

Na poniższym schemacie pokrótce przybliżę, na czym polegają kolejne fazy.

wsparcie psychologiczne

Warunkiem całkowitego wyjścia z kryzysu jest przejście do ostatniego stadium. Dlatego już od samego początku tak istotne jest uzyskanie w tym newralgicznym i trudnym okresie odpowiedniego wsparcia emocjonalnego oraz edukacyjnego. Stresującym czasem dla rodziców są nie tylko narodziny dziecka, ale również późniejsza nauka karmienia, czas hospitalizacji podczas poszczególnych operacji i zabiegów, czy kolejne etapy wkraczania w życie społeczne – rówieśnicze dzieca. Jesteśmy narażeni na funkcjonowanie w permanentnym stresie, poczucie bezsilności związane z oczekiwaniem na postępy leczenia, bądź w związku z mogącymi pojawić się powikłaniami (np. przetoka, nawracający płyn w uszach).

Wsparcie - gdzie go szukać?

Chciałabym napisać o wsparciu emocjonalnym i edukacyjnym ze strony zespołu leczącego rozszczepy, położnej, pielęgniarki bądź lekarza prowadzącego ciążę, jednak jak wynika z informacji uzyskanych od rodziców ma to miejsce niezwykle rzadko. Mówiąc o kontakcie z personelem posiadającym pełną wiedzę o potrzebach pacjenta można pokusić się o kolokwializm i ująć go w kategorii szczęścia. Dlatego jeżeli będąc w takiej sytuacji nie otrzymasz propozycji wsparcia, a czujesz, że jest Ci ono potrzebne to zarówno ten blog, jak i strona rozszczepy.pl są właściwym miejscem. Tu znajdziesz zbiór informacji wynikający nie tylko z teorii, ale przede wszystkim z doświadczenia rodziców dzieci z wadą rozszczepową.

Prowadząc rozmowy i czytając wpisy kontaktujących się ze sobą członków „rozszczepowej grupy wsparcia”, mogę wskazać pewne charakterystyczne cechy wspólne jak: wrażliwość na potrzeby innych, zdolność pomagania, umiejętność nawiązywania relacji z innymi rodzicami, wyrażania uznania dla zasług innych osób, doceniania dobrych intencji, poczucie wspólnoty, wysoka determinacja w dążeniu do celu, czy niezwykła siła w przezwyciężaniu trudności.

Świadomość, że istnieją osoby, z którymi – poprzez wielokrotne kontakty – czujemy się w jakiś sposób związani, wymieniamy z nimi poglądy, dzielimy się doświadczeniami, darzymy się wzajemnym zainteresowaniem, ciepłymi uczuciami, wyświadczamy różne przysługi, stwarza poczucie bezpieczeństwa, bycia akceptowanym, pozwala lepiej orientować się w otaczającym nas świecie.
 Katarzyna Popiołek

Poczucie bezpieczeństwa - czy ono jest możliwe?

Możliwość przynależność do zbiorowości, do grupy charakteryzującej się wspólną cechą jest istotna w budowaniu poczucia bezpieczeństwa, w radzeniu sobie z trudnymi, często traumatycznymi sytuacjami. Któż inny nas tak zrozumie, jak nie osoba mająca podobne doświadczenia, borykająca się z tymi samymi trudnościami, czy ciesząca się z podobnych sukcesów. Członkowie dzielą się między sobą wspólnymi doświadczeniami i sprawdzonymi już sposobami na rozwiązywanie problemów. Mądrość zbiorowa pozwala na lepsze zrozumienie i poszerzenie wiedzy z danego tematu. Co więcej, sukcesy odnoszone przez niektórych z nas, budują motywację i nadzieję u pozostałych osób. Jest to o tyle istotne, gdyż informacje przekazywane przez osoby, które doznały podobnych sytuacji i podejmują działania zaradcze są lepiej przyjmowane przez osoby potrzebujące wsparcia, od tych przekazywanych przez profesjonalistów. Mimo ogromnej wagi wsparcia od personelu medycznego i od najbliższych osób, często zbawiennym wydaje się być kontakt z innymi rodzicami dzieci z podobną wadą.

Poniżej pokrótce przybliżę rodzaje otrzymywanego i zarazem udzielanego wsparcia:

 wsparcie psychologiczne rodziców

Oprócz wymienionych powyżej głównych grup wsparcia społecznego, wyodrębnić można dla niektórych sytuacji wsparcie duchowe. Dotyczy ono zwłaszcza opieki hospicyjnej, w której pomoc w cierpieniu i bólu związanym z sensem życia i śmierci wymaga odniesienia się właśnie do sfery sensu i ducha. Pamiętajmy, że wyszczególnione powyżej rodzaje wsparcia mają tylko charakter rozważań teoretycznych. W praktyce, bowiem przeplatają się wzajemnie tworząc nasycony pozytywnymi emocjami motywator do działania.

Wsparcie podejmowane przez instytucje, stowarzyszenia, które w ramach swoich założeń statutowych przyjęły za cel pomaganie, wspieranie określonych osób czy grup społecznych możemy określić – wsparciem formalnym. Przykładem takiego wsparcia może być pomoc społeczna, poradnie psychologiczno-pedagogiczne, fundacje („Fundacja Rozszczepowe marzenia”, „Fundacja Zdążyć z pomocą”). Możemy również poszukać profesjonalnego wsparcia udzielanego przez specjalistów w określonej dziedzinie, takich jak lekarze o pożądanej specjalizacji, psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy, pedagodzy czy prawnicy.

Sytuacja każdego z nas jest wyjątkowa i niepowtarzalna, zatem wsparcie udzielane ze strony najbliższych, specjalistów, czy też instytucji powinno być dostosowane do naszych indywidualnych potrzeb. Wsparcia powinny udzielać wyspecjalizowane osoby, jednak wiedza posiadana przez ginekologów, położne, pielęgniarki, lekarzy pierwszego kontaktu w dalszym ciągu jest niewystarczająca. Badania przeprowadzone przez M. Białas wskazują na potrzebę wzrostu wiedzy personelu medycznego w zakresie rozszczepu wargi i/lub podniebienia i zwrócenie szczególnej uwagi na aspekt psychospołeczny wady. Jako rodzice mamy wpływ na zwiększenie świadomości społecznej, możemy pomagać sobie nawzajem, organizować lokalne grupy wsparcia, a poprzez coraz częstsze kampanie informacyjne możemy doprowadzić do tego, by teoretyczne założenia stały się realnie prowadzonym wsparciem o charakterze interdyscyplinarnym.

Jakie są Twoje doświadczenia w tym obszarze?
Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Twoje interakcje są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi w rozwoju.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, będzie mi jeszcze milej jeśli go polubisz i skomentujesz. ;-)
[FM_form id="3"]