panowanie_nad_nerwami

Opanuj się mamo! Poznaj sposób na spokojniejsze macierzyństwo

Jeżeli jesteś mamą, to pewnie zdążyłaś już zweryfikować wiarygodność sielankowego macierzyństwa opisywanego w poradnikach dla rodziców.

Każda z nas miewa gorsze i lepsze dni. Mając na głowie ogrom obowiązków, za sobą wiele nieprzespanych nocy, a przed oczami wszechobecną presję perfekcyjnej pani domu – trudno jest nie popaść we frustrację i zachować zimną krew. Każdej z nas, mającej pod opieką co najmniej jednego niesfornego malucha, potrzebne jest morze cierpliwości.

Poznawanie świata, zdobywanie nowych umiejętności, rozwój dziecka nieodłącznie związane są z przekraczaniem granic, weryfikowaniem tego, co dotychczas było niedostępne, nieznane, nowe. Dziecięca ciekawość często stanowi jednocześnie test rodzicielskiej cierpliwości.

Gdy rozmawiamy o tym na chłodno, siedząc w fotelu i pijąc kubek ciepłej herbaty, powyższe zachowania są dla nas naturalną koleją rzeczy, a wspomnienie niektórych sytuacji wywołuje uśmiech na naszych twarzach.

Sprawa wygląda jednak inaczej, gdy jesteśmy w ferworze codziennych obowiązków i w pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli, tzn. bardziej nasz brzdąc się wymyka i narusza postawione granice, w związku z czym chwilowo rzeczywistość nas przerasta…   To ten moment, kiedy mamy wrażenie, że żeby zachować zimną krew musielibyśmy być z kamienia. To właśnie wtedy reagujemy nie tak, jak byśmy chciały.

 

Nie takie chcemy być…

Przecież każda z nas chce być jak najlepszą mamą, najlepszą wersją siebie, by przekazać swojej pociesze to, co najważniejsze, by wspierać ją w rozwoju i stworzyć ku temu jak najlepsze warunki.

W tym wpisie nie będziemy skupiać się na zmianie zachowania dziecka (o tym możecie przeczytać tu => klik, klik i klik), tym razem spróbujemy popracować nad sobą i jakością naszego rodzicielstwa.
W jaki sposób pracować nad sobą, nad budowaniem umiejętność samokontroli, nad tym, by poniższy cytat nie był tylko pustym frazesem?

„Rodzicielskim zadaniem  nie jest powstrzymanie dziecka przed napadem złości. Naszym zadaniem jest zachowanie spokoju.”

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrealizować…

Jak pracować nad samokontrolą?

Ile razy zdarzyło się Wam postawić sobie jakiś cel – ćwiczyć więcej (bądź w ogóle zacząć ćwiczyć 😉 ), jeść zdrowiej, mniej  podjadać wieczorami, tylko po to, by po kilku dniach czy tygodniach powrócić do dawnych przyzwyczajeń?

Często?

No właśnie… siła nawyku jest ogromna, na tyle duża, że aby go przezwyciężyć, bądź wypracować nowy – pożądany, potrzebna jest systematyczność i konsekwencja w postępowaniu nawet przez 254 dni (więcej na temat kształtowania nawyków pisałam tutaj).

Nawyki sprawiają, że działamy automatycznie, nie musimy specjalnie się wysilać, aby coś zrobić. Po prostu pewne zachowanie przechodzi w rutynę i określony bodziec wywołuje naszą reakcję. Mycie zębów, poranna kawa, to przykłady czynności, które wykonujemy na autopilocie.

Podobnym nawykiem może być sposób, w jaki reagujemy na zachowanie naszych dzieci. Zaganiane, zaabsorbowane codziennymi sprawami, poirytowane, zmęczone często tracimy panowanie nad sobą i przechodzimy w automatyczny tryb rozzłoszczonej matki.

Reagujemy krzykiem i siłą przywracamy dziecko do porządku. Dopiero po czasie, gdy emocje opadną (o wpływie kortyzolu na nasze działanie przeczytacie tutaj), odzyskujemy zdolność logicznego myślenia i pojawiają się wyrzuty sumienia. Co prawda czasu cofnąć nie możemy, ale zmienić swoje zachowanie i przyzwyczajenia – tak.

Rodzicielska praca

Bycie rodzicem to codzienna praca nad sobą, pokonywanie swoich słabości i przezwyciężanie schematów zachowań przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Jest pewien bardzo prosty sposób, który może ułatwić wspomnianą pracę nad swoimi słabościami.

Podstawowym i jedynym narzędziem w naszych rękach będą gumki do włosów.

W jaki sposób je wykorzystamy? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Pożegnaj rozgniewaną mamę

Jeżeli czujesz, że coraz częściej zdarza Ci się krzyczeć, warczeć, zachować nie tak, jakbyś chciała w stosunku do swojego dziecka, wykorzystaj poniższą metodę:

 

być_lepszą_mamą

1.Poszukaj 5 gumek do włosów, które będą na tyle wygodne, byś mogła nosić je na nadgarstku. Mogą to być również luźne bransoletki, tasiemki – wszystko jedno, ważna jest ich ilość i Twoja wygoda.

2. Każdego dnia rano, wraz z pobudką Twoich maluchów załóż 5 gumek na jeden z nadgarstków. W tej metodzie bardzo duże znaczenie ma czynnik wizualny, który będzie działał do czasu, gdy będziesz go dostrzegać, gdy się przyzwyczaisz do posiadania gumek – przestaną spełniać swoją funkcję. Dlatego, aby temu zapobiec:

  • Zakładaj gumki, dopiero, gdy Twoje dzieci się obudzą.
  • Zdejmuj je, za każdym razem, gdy będziesz z dala od swoich pociech (np. gdy wyjdziesz z domu do pracy, dziecko ma drzemkę lub jest w szkole czy przedszkolu).
  • Zakładaj gumki na nadgarstek, za każdym razem, gdy będziesz ze swoimi szkrabami

3. Za każdym razem, kiedy złapiesz się na tym, że zachowałaś się w stosunku do swojego malucha nie tak, jak chciałaś, nie tak, jak powinnaś – przełóż jedną gumkę na drugi nadgarstek.

Twoim celem jest, do końca dnia zachować wszystkie 5 gumek na tym samym nadgarstku – na tym na, który rano założyłaś je po raz pierwszy.

Jesteśmy tylko ludźmi, dlatego popełniamy błędy i nie ma nic dziwnego w tym, że te gumki będą wędrowały z jednej ręki na drugą. Jednak nie ma błędu, którego nie da się naprawić.

Co możemy zrobić, aby „odzyskać” gumkę przełożoną na drugi nadgarstek?

4. Możemy odzyskać przełożoną gumkę, wykonując 5 prostych czynności, podtrzymujących pozytywną relację z dzieckiem. Badania pokazują, że dla zbudowania zdrowej relacji, dla każdej negatywnej interakcji potrzeba 5 pozytywnych interakcji, aby to zrównoważyć.

Tych 5 pozytywnych interakcji to proste czynności od uścisku, gilgotanie, czy chwilę wspólnego tańca.

Po każdej negatywnej interakcji z dzieckiem postaraj się jak najszybciej sprowokować 5 pozytywnych interakcji – a tym samym przywrócić utraconą gumkę na właściwy nadgarstek 😉

Ale czy to naprawdę działa?

Z realizacją tego typu założeń jest podobnie, jak z każdym innym zobowiązaniem – efekt zależy od naszego podejścia i zaangażowania.

Połączenie bodźca wzrokowego i delikatnego ucisku na ręce działa przypominająco i motywuje nas do podjęcia konkretnej inicjatywy. To taka przypominajka  😉

Mamy, które za moją namową korzystają z tego sposobu, zapewniają, że ta „gumkowa” metoda przynosi rewelacyjne efekty, mimo, że początkowo były sceptycznie nastawione. Z czasem, metoda ta pozwoliła im zmniejszyć ilość nerwowych reakcji i poprawić relację z dziećmi.

Nowy sposób reagowania na dziecięce zachowanie staje się niczym nawyk, z każdym dniem samokontrola przychodzi nam łatwiej, a gumki okazują się zbytecznymi.

 

relacja_z_dzieckiem

Jakie jeszcze korzyści przynosi zmiana nerwowej mamy na spokojniejszą mamę

Metoda ta świetnie pokazuje, jak wiele dzieci uczą się od nas przez obserwację, towarzysząc nam w codziennych sytuacjach. Zmiana naszego zachowania, wpływa bezpośrednio na zmianę zachowania malucha. Zasada jest prosta, im więcej szacunku okazujemy dziecku, tym więcej ono okazuje go nam.

O tej metodzie i o kilku innych sposobach na kształtowanie rodzicielskich umiejętności będę mówiła podczas warsztatów dla rodziców „Jak poprawić relacje z dzieckiem”, których II edycja już w maju – jeżeli jesteście zainteresowani udziałem, zapraszam do kontaktu tutaj.

Serdecznie Was zachęcam do wypróbowania tej metody.

Podejmiesz próbę? Przyłączysz się do wyzwania? Bądź mamą na 5+  😉

Jeśli tak, to zrób proszę zdjęcie swojego nadgarstka i opublikuj je, dodając #MamaNa5


krzyczę_na_swoje_dziecko

Najważniejsza rzecz, którą powinnaś zrobić, gdy znów nakrzyczysz na swoje dziecko

Otworzyłam drzwi od łazienki i siadłam skulona na podłodze, przyciskając kolana do klatki piersiowej.

Jedynym, czego chciałam w tej chwili, było...

Ukryć się.

Tymczasem moje dwu i czteroletnie szkraby, prowadziły skrupulatne poszukiwania. No właśnie, Moje dzieci. Moje dwa słodkie brzdące, które potrzebowały mojego wsparcia, szukały mnie, a ja ukrywałam się przed nimi niczym tchórz.

Z każdą chwilą coraz bardziej się kuliłam, chowałam głowę, wciskając ją mocniej i mocniej między kolana. Jednocześnie wyobrażałem sobie ich niepokój, gdy szukając mnie, zastanawiały się, co  stało się z ich mamą. Czułam, że to, co teraz robię, nie przystoi matce, nie tak powinnam postąpić i nie taki świat chciałam im pokazać.

Zanim zdążyłam zebrać myśli, usłyszałam cichy szmer uchylających się drzwi, podniosłam głowę... Mój syn stał tuż obok, spoglądał na mnie zatroskanym wzrokiem i powiedział: 

„Jesteś znowu zła mamusiu?”

Proste zdanie, kilka słów, jeden wyraz a moje serce rozpadło się na kawałki.

Taka była prawda

Byłam zła. By się upewnić, ponownie wsłuchałam się w siebie i potwierdziłam przed samą sobą to uczucie. Tak, to, co czułam to zdecydowanie była złość. Frustracja, zmęczenie i rozczarowanie również. Rozczarowanie sobą...i swoim zachowaniem, bo mimo iż złość jest taką samą emocją jak każda inna, to w oczach moich dzieci pojawiała się często, za często, pojawia się ZNOWU.

zmęczona_matka

Czy ten krótki wstęp wydał Wam się znajomy? Czy choć w niewielkim stopniu jesteście w stanie zrozumieć tę mamę, poczuć emocje, przywołać obrazy?  Jeśli tak, to koniecznie przeczytajcie ten tekst do końca.

Rodzicielska misja

Rodzicielstwo... czasami może przytłaczać. Z jednej strony zalewając nas falą pozytywnych, niepowtarzalnych uczuć i doświadczeń,  których wcześniej nie byliśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Z drugiej zaś strony, zakłada na nasze barki ciężki plecak, wypełniony chaosem, odpowiedzialnością, nieprzewidywalnością, obowiązkiem i zmęczeniem.

Szybko okazuje się, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej niż ta opisywana w cudownych poradnikach i prezentowana na wyretuszowanych, instagramowych zdjęciach. Prędzej niż później nasze baterie ulegają totalnemu wyczerpaniu, a ładowarkę szlag trafia. Zastanawiamy się, co się stało z naszym życiem. Spoglądamy dookoła i jedyne, co widzimy, to obraz niczym po wybuch bomby atomowej. Zewsząd dobiega hałas, a my zwyczajnie próbujemy przetrwać do końca dnia. Spoglądamy na zegarek, z utęsknieniem wypatrując 19, by przystąpić do wieczornych rytuałów, kolacji, kąpieli... aż wreszcie odpocząć.

Z jednej strony czekamy na ten błogi stan, kiedy bezczynnie siądziemy w zaciszu swojego fotela, a z drugiej strony, gdy już oczekiwane stanie się faktem, dopada nas poczucie winy. Analizujemy miniony dzień i wyliczmy swoje potknięcia, zbyt gwałtowne reakcje na widok soku rozlanego na dywanie, czy spaghetti wtartego w kanapę.

Mechanizm obronny organizmu

Stan permanentnego zmęczenia, stres i frustracja sprawiają, że nasz organizm włącza tryb „walki bądź ucieczki

To jedna z głównych przyczyn, przez którą rodzice krzyczą na swoje dzieci („walka”) lub chowają się w najciemniejszym zakamarku w domu („ucieczka”).

Pojawia się i znika

Wielokrotne uruchamianie reakcji „walki lub ucieczki” daje naszemu mózgowi sygnał, że środowisko, w którym przebywamy  nie jest bezpieczne.

W ten oto sposób napędzamy błędne koło – krzyku, wtedy też w naszej relacji z dziećmi może zacząć dominować tryb „walka-ucieczka”. Mechanizm ten sprawia, że z czasem nawet najmniejsza rzecz wyprowadza nas z równowagi i komunikując się z dzieckiem, przyjmujemy postawę, jakbyśmy prowadzili „bitwę o życie”.

Nasz mózg traktuje krzyk, jako broń. W takim rozumieniu im więcej siły użyjemy, by wydobyć z siebie głos, tym większa szansa na wygraną z zagrożeniem.

To również wpływa na nasze dzieci

Kiedy poziom stresu i zmęczenia wzrasta, zapala czerwoną lampkę sygnalizującą, że nasza samokontrola spada do minimum i uruchamia się wewnętrzny alarm. Jest to sygnał zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. Podniesiony głos sprawia, że każdy organizm uruchamia stan gotowości do działania.

Wtedy właśnie zaczynamy dostrzegać u swoich pociech:

  • Częstsze szemranie pod nosem i brak szacunku.
  • Częstsze przepychanki będące „walką o władzę”.
  • Mniejszą gotowość do słuchania i współpracy.

Na tym nie koniec

W pierwszych latach życia intensywnie tworzą się połączenia między komórkami nerwowymi. Podczas każdej sekundy życia dziecka powstaje około 700 synaps. Proces gwałtownego przyrostu liczby synaps prowadzi do ich nadprodukcji.

Po okresie intensywnego rozwoju, między wczesnym dzieciństwem a dojrzewaniem, zachodzi proces odwrotny, który nazywany jest „przycinaniem”. Dochodzi do eliminowania nieaktywnych synaps. Mózg usuwa połączenia, których nie używa i nie potrzebuje.

O czym to świadczy? Mianowicie o tym, że im częściej dzieci używają spokojnych sposobów rozwiązywania problemów, tym większemu wzmocnieniu ulegają te połączenia nerwowe. Analogicznie sprawa wygląda z zachowaniami dotyczącymi walki i ucieczki, im rzadziej dzieci ich używają, tym więcej tych połączeń zostanie usuniętych.

Dobra wiadomość to...

Wszechobecna presja perfekcjonizmu i słodko-pierdzącego macierzyństwa sprawia, że stresuje nas każdy krok. Martwimy się, że jesteśmy niewystarczająco dobrymi rodzicami, córkami, siostrami, przyjaciółkami itd. Nie dajemy sobie prawa do popełniania błędów. Nie uznajemy i nie przyznajemy się do pomyłek. A przecież jesteśmy tylko ludźmi... Prawda?

Nie jestem zwolenniczką wrzasków, wręcz przeciwnie, staram się krzewić zasady rodzicielstwa bliskości i porozumienia bez przemocy.  Jestem natomiast realistką i mając świadomość pewnych mechanizmów kierujących ludzkim zachowaniem, wiem, że...

Bez względu na to, jak bardzo się staramy, w pewnym momencie może się zdarzyć, że ponownie będziemy krzyczeć. Nie żyjemy w idealnym świecie, tym samym, mózg, każdego z nas od czasu do czasu, zostanie wepchnięty w tryb walki lub ucieczki. Wtedy też instynktownie podejmiemy próbę walki.

Przejdźmy w końcu do pozytywów ;-)

Dobra wiadomość jest taka, że ​​po tym, jak puszczą nam nerwy i nasz głos wejdzie na wyższy poziom, możemy wykonać jeden ważny (i prosty) krok, który  wiele zmienia:

  • Poprawia relacje z dzieckiem.
  • Uczy dzieci, jak się zachować, gdy stracą panowanie nad sobą.
  • Wspiera rozwój inteligencji emocjonalnej.

Wypróbuj, to bardzo proste

Wróćmy jeszcze na chwilę do wcześniej opisywanej sytuacji. Sprawdźmy w praktyce, jak możemy postąpić.

Mój synek stał obok mnie i patrząc na mnie, powiedział zatroskany: 

„Znowu jesteś zła mamusiu?”
Próbowałam zebrać myśli, zastanawiałam się jaka odpowiedź będzie tą właściwą. Wtedy zdałam sobie sprawę, że zaprzeczając, udając, że jest inaczej, zakłamuję rzeczywistość. Odbieram swoim dzieciom szansę na praktyczną naukę trudnych emocji, na obserwację różnorodnych zachowań, na poznawanie świata takim, jakim jest.

Odpowiedziałam tak szczerze, jak to było możliwe: 

„Tak, jestem zła. Jednak sposób, w jaki zareagowałam... nie był właściwy.”

Zanim zdążyłam zaproponować chwilę przerwy, bo bez wątpienia była nam ona potrzebna, mój syn poklepał mnie po ramieniu i powiedział: 

„Nie przejmuj się mamo, przecież możesz po prostu spróbować jeszcze raz”.

komunikacja_z_dzieckiem

Dziecięca mądrość

Dzieci nieustannie zaskakują swoją naturalnością, instynktownymi reakcjami i wrodzoną mądrością. Potrafią przebaczyć, powiedzieć, że możemy popełniać błędy, że najzwyczajniej w świecie, możemy podjąć kolejną próbę. Budując szczerą i bliską relację ze swoją pociechą  – tworzymy więź, w której możemy być sobą, takimi, jacy jesteśmy, naturalni, omylni, ludzcy. Dzięki temu przekazujemy dzieciom to, co w życiu najważniejsze, wiedzę o prawdziwym świecie, o różnorodności emocji, o sposobach reagowania i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Przygotowujemy ich do efektywnego funkcjonowania w społeczeństwie, gdzie relacja z drugim człowiekiem jest kluczową wartością dającą szczęście i spełnienie.

Zapamiętaj

Niezależnie od tego, jak zareagujesz, czy schowasz się w łazience, czy też staniesz w szranki do walki i nakrzyczysz na swoje dziecko, ta sytuacja nie może na tym się zakończyć.

To początek. 

Początek naprawiania tego, co w tamtej chwili się zachwiało. Początek rozmowy o złości, zdenerwowaniu, błędach. Początek budowania swoistego pomostu między Twoim sercem a sercem Twojego dziecka. To linia startu, podejmowania ponownej próby, nabierania pewności siebie, z przekonaniem, że rzeczą ludzką jest popełniać błędy i sztuką jest się do nich przyznać oraz wyciągać z nich wnioski.

Być może zainteresują Was również:

 


rola_taty_w_życiu_dziecka

Rola taty. Dlaczego dzieci potrzebują zaangażowanych ojców?

Rola taty. Dlaczego dzieci potrzebują zaangażowanych ojców?

Od jakiegoś czasu zmieniało się podejście do zagadnienia ojcostwa i wpływu zaangażowania taty na rozwój dziecka. Przestajemy spoglądać na ojców tylko przez pryzmat tego, co wiemy o mamach. Cztery dekady badań i setki analiz stanowią nieoceniony dowód na to, że miłość i zaangażowanie taty mają ogromny wpływ na rozwój poznawczy, społeczny i emocjonalny dziecka.

Zaangażowany tata = Dziecko sukcesu

 Zaangażowany tata, czyli jaki?

Byśmy mogli wspólnie przedyskutować istotę zaangażowania taty dla rozwoju dzieci najpierw spróbujmy ustalić czym owe zaangażowanie jest. Każdy z nas ma inne oczekiwania, doświadczenia, możliwości i potrzeby. Zatem dla każdego z nas ojcowskie zaangażowanie będzie miało nieco inny wymiar. Dlatego naukowcy Lamb, Pleck, Chernov i Levine, chcąc ujednolicić to zagadnienie, wprowadzili trzy aspekty kluczowe dla zaangażowania. Są to elementy stanowiące podstawę pozytywnej, pielęgnującej relacji ojciec-dziecko:

  1. Aktywne uczestnictwo: czyli bezpośredni kontakt ojca i wspólne interakcje z dziećmi
  2. Dostępność: obecność ojca i reagowanie na potrzeby dziecka
  3. Odpowiedzialność: zapewnienie zasobów niezbędnych dziecku do odpowiedniego rozwoju (w tym uwaga, czas, miłość)

Niektórzy badacze utożsamiają ojcowski udział w rodzicielstwie tylko z aktywną zabawą. Mamom natomiast głównie przypisywane są zadania pielęgnacyjne. O tyle, o ile zabawy przebiegające z udziałem tatusiów mają ogromny wpływ na rozwój dziecka (więcej na ten temat nieco niżej), o tyle krzywdzące jest ograniczanie funkcji ojca tylko do gier i zabaw.

W swoim kompleksowym raporcie “Skutki zaangażowania ojca: zaktualizowane podsumowanie dowodów”, dr Sarah Allen i dr Kerry Daly, definiują zaangażowanego ojca jako “wrażliwego, ciepłego, bliskiego, przyjaznego, wspierającego, wychowującego, serdecznego, zachęcającego, pocieszającego i akceptującego.” Badacze podkreślają również istotę uczestniczenia obojga rodziców we wszystkich obszarach życia dziecka.

Dlaczego niektórzy ojcowie są bardziej zaangażowani niż inni? 

Wiele czynników może decydować o ojcowskim sukcesie, wśród tych najważniejszych warto wyróżnić:

  • Wzorce, w jakich został wychowany (w tym jakość relacji z rodzicami)
  • Normy społeczne i kulturowe, z którymi się utożsamia
  • Stan zdrowia i kondycja intelektualna (mówiąc wprost, czy jest zdrowy na umyśle i ciele)
  • Jego cechy charakterystyczne (status społeczny, wiek, osobowość itp.)
  • Wiele również zależy od charakteru dziecka.

Niezależnie jednak od możliwości czy przeszkód, przy odpowiednim wsparciu, każdy tata może mieć pozytywny wpływ na życie swoich dzieci.

Niezbędne wsparcie

Mimo rosnącej świadomości w dalszym ciągu borykamy się z brakiem kultury promującej odpowiedzialne i zaangażowane ojcostwo. Wizerunek medialny taty oraz proponowane przez kulturę masową wzorce rodziny są niejednoznaczne i często przeszkadzają w efektywnym pełnieniu roli ojca. Sami zainteresowani aktywnym ojcostwem zwracają uwagę na brak dostępności materiałów edukacyjno-inspirujących, które pomogłyby lepiej zrozumieć istotę roli ojca. Dlatego bardzo ważną inicjatywą jest ogólnopolska kampania społeczna Tato.Net mająca na celu propagowanie wiedzy na temat istoty roli aktywnego taty w życiu dzieci.

Bardzo ważnym aspektem jest również, a może przede wszystkim, wsparcie okazywane tacie przez najbliższych. Kiedy żony wspierają rodzicielstwo swoich mężów i postrzegają ich jako zdolnych oraz kompetentnych ojców, panowie częściej podejmują inicjatywę i angażują się w opiekę nad dziećmi. Dzięki sprzyjającej aurze i akceptacji w nowej, ojcowskiej roli czują się bardziej komfortowo, kompetentnie – zmniejsza to poziom obaw, a przede wszystkim zwiększa satysfakcję i zadowolenie z czasu spędzonego razem z maluchami.

Wpływ zaangażowanego taty na rozwój poznawczy dziecka

Wiele badań potwierdziło, że zaangażowanie taty nie tylko w elementy zabawy, ale również czynności opiekuńcze, ma wpływ na rozwój poznawczy malucha. Bliska relacja z ojcem ma ogromne znaczenie na przestrzeni całego dzieciństwa. Roczne dzieci mają lepsze umiejętności rozwiązywania problemów, 3-latki natomiast mają wyższy iloraz inteligencji. Gdy dzieci osiągną wiek szkolny, korzyści wynikające z zaangażowanego ojcostwa są jeszcze większe. Uzyskują lepsze wyniki w nauce, są bardziej zmotywowane i chętnie podejmują nowe wyzwania.

Dzięki tacie mówię lepiej…

To fakt, tatusiowie mają istotny wpływ na rozwój umiejętności komunikacyjnych swoich dzieci.  Jednym z powodów może być sposób, w jaki ojcowie rozmawiają z malcami. Panowie zazwyczaj nie są skłonni do modyfikowania swojego języka i dostosowywania go do wieku dziecka, co bez wątpienia rozwija jego umiejętności językowe, wzbogaca słownictwo, ale również wywołuje sporo gwałtownych emocji. Mamy natomiast komunikują się w sposób jasny i prosty tak, by natychmiast dojść do porozumienia z brzdącem.

Wierzę w siebie

Kolejnym obszarem, w jakim ojcowie pomagają rozwijać się swoim dzieciom, jest kształtowanie ich poczucia własnej wartości. Tatusiowie mają tendencję do rzucania wyzwań swoim dzieciom, motywują je do próbowania nowych rzeczy. Kiedy dzieci stają przed tymi wyzwaniami i odnoszą sukcesy (nawet po nieudanej próbie i chwilowej frustracji), zaczynają wierzyć w siebie, w soje umiejętności, nabierają ochoty na więcej, pomaga im to uwierzyć, że podejmując próby, rozwijają się i mogą pokonać pojawiające się przeszkody.

Rozwój emocjonalny i społeczny

Wiele publikacji opisuje i podkreśla istotę niemal natychmiastowej więź mamy z dzieckiem. Tatusiowie natomiast często muszą swoje odczekać, dopóki miłość dziecka nie stanie się bardziej odwzajemniona. Wiele jednak zależy od nastawienia taty i możliwości, jakie daje mu otoczenie (żona, babcie, ciotki). Badania dowiodły, że jeżeli tylko pozwoli się ojcu na bezpośredni kontakt z maleństwem, dopuści się go do podstawowych czynności opiekuńczych, to znacząco wzrośnie jego zaangażowanie w ojcowską rolę oraz zmieni się jakość relacji z dzieckiem. Natura to szczwana bestia, dlatego nic nie pozostawia przypadkowi. W organizmie taty podobnie jak u mamy, zachodzi wiele reakcji, które ułatwiają przyjęcie nowych, ojcowskich obowiązków. Wzrasta poziom oksytocyny oraz spada wydzielanie testosteronu – to dlatego tatusiowie już nie są tacy macho jak wcześniej.

 

Kiedy dziecko doświadcza przewidywalnych, konsekwentnych i troskliwych reakcji na swoje potrzeby, czuje się bezpieczniej. To zabezpieczenie pozwala mu ufać ludziom, którzy się nim opiekują. Stworzenie bezpiecznej i przywiązanej więzi z niemowlęciem jest niczym samonapędzająca się maszyna: im więcej czasu tata poświęca dziecku, tym lepiej odczytuje jego wskazówki i rozumie potrzeby. Natomiast im lepiej rozumie sygnały, tym silniejszą relację buduje.

Budowanie więzi z niemowlęciem

Chcąc zwiększyć swoje zaangażowanie w opiekę nad maleństwem i zbudować wartościową, bezpieczną relację warto zwrócić uwagę na następujące elementy:

  • Staraj się reagować na potrzeby dziecka, analizuj wysyłane przez nie sygnały.
  • Zachowuj jak najczęstszy kontakt z maluchem, fizyczną bliskość – przytulaj, noś, bujaj.
  • Rozmawiaj, czytaj i śpiewaj dziecku. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jest za małe, żeby zrozumieć, co mówisz.
  • Baw się z dzieckiem w dostosowany do wieku i zainteresowań sposób.

 Zabawa niczym okno na świat

W rozwoju każdego dziecka ważna jest różnorodność i dobrze, jeżeli może ono doświadczyć jej na różnych płaszczyznach. Ta zasada ma również odzwierciedlenie podczas zabawy – rodzice mają różne formy i style interakcji z dziećmi. Mamy podczas zabaw używają łagodniejszych głosów i powtarzających się rytmów, zachęcają do równości, bezpieczeństwa oraz współpracy. Ojcowie z kolei są bardziej stymulujący – zachęcają do rywalizacji, niezależności i nowych osiągnięć. Wspólna zabawa służy nie tylko rozrywce. Pozwala również odkrywać świat, zrozumieć konieczność określania i przestrzegania zasad. Daje także możliwość doświadczania wielu emocji, takich jak szczęście, frustracja czy podekscytowanie. Pozwala praktykować uczucia i regulować emocje w kontekście bezpiecznej, zaufanej i przywiązanej relacji.

Aktywne ojcostwo to korzyść dla taty

Zaangażowanie emocjonalne w wartościową relację z drugą osobą przynosi nam wiele korzyści. Podobnie sprawa się ma w przypadku więzi między tatą a dzieckiem.

Tatusiowie, którzy są związani emocjonalnie i zaangażowani w opiekę nad swoimi dziećmi osiągają lepsze wyniki na różnych płaszczyznach swojego życia, również zawodowego. Panowie są bardziej pewni siebie, skuteczniejsi i bardziej zadowoleni ze swojego życia rodzinnego niż ojcowie, którzy aktywnie nie uczestniczą w wychowywaniu pociech.

Korzyści wynikające z aktywnej formy rodzicielstwa wybiegają poza relacje rodzinne i są również zauważalne w innych kontaktach społecznych. Dzieci w naturalny sposób zachęcają, motywują rodziców do poszerzania swoich horyzontów. Ojcowie, którzy spędzają dużo czasu ze swoimi pociechami, są bardziej skłonni do podejmowania i budowania relacji interpersonalnych, są bardziej komunikatywni, otwarci, towarzyscy i częściej zajmują kierownicze stanowiska w swojej społeczności.

Bliska relacja z dziećmi wnosi nieocenione wartości do rodzicielskiego życia, wartości, które trudno jest zdefiniować i jednoznacznie określić. Paradoksalnie, wypełniając równolegle wiele ról w tym tę ojcowską, rodzice w cudowny sposób zyskują motywację i siły do działania. Świadomość, że jest ktoś, dla kogo warto się starać, kto darzy nas bezgranicznym zaufaniem i bezwarunkową miłością, sprawia, że jako rodzice jesteśmy w stanie przenosić góry.

Czas spędzony z dziećmi przynosi również korzyści zdrowotne. Pozwala oderwać się od zmartwień i problemów związanych z pracą czy innymi obszarami naszego życia – chroniąc nas przed konsekwencjami, jakie niesie stres.

 Obecność taty

Dzieci odczuwają ojcowską miłość, podczas wspólnie spędzanego czasu. Ważna jest nie tyle obecność ciałem z telefonem w ręku, ile uważność przejawiająca się w aktywnej interakcji. Według raportu Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych, istnieją trzy główne powody, dla których czas spędzany przez ojca ze swoimi dziećmi jest niezwykle ważny: “Po pierwsze, uważne przebywanie z pociechą pozwala ojcu poznać swoje dziecko, jego wady i zalety, marzenia, plany, ambicje, obawy, ideały… Po drugie, tata, który spędza więcej czasu ze swoim dzieckiem, zdobywa doświadczenie i wprawę, co sprawia, że lepiej sprawuję opiekę nad nim. Wspólnie spędzony czas pozwala zbudować bliższą relację, większe zaufanie, a to zwiększa wzajemną otwartość, większą wrażliwość na potrzeby swojej pociechy. Po trzecie dla malucha ilość i jakość spędzonego wspólnie czasu jest wskaźnikiem rodzicielskiej miłości.”

tatonet

Tato jesteś ważny

Badania nad ojcostwem nie pozostawiają wątpliwości: ojcowie odgrywają kluczową rolę w rozwoju poznawczym, społecznym i emocjonalnym swoich dzieci.

Zaangażowany tata to ten, który aktywnie uczestniczy w życiu swojego dziecka. Wśród cech pojawiających się w różnorodnych definicjach występuje: wrażliwość, serdeczność, gotowość do udzielania wsparcia i pocieszenia, podejmowanie czynności pielęgnacyjnych oraz akceptacja. Tę listę moglibyśmy formułować w nieskończoność, bo dla każdego z nas, dla każdego dziecka inne działanie będzie miało większą wartość. Ważne jednak, byśmy potrafili dostrzec potrzeby naszych pociech i je zaspakajali.

Ci tatusiowie, którzy są zaangażowani w relacje ze swoimi dziećmi, wspierają ich rozwój poznawczy, począwszy od wczesnego dzieciństwa, przez okres dorastania i nastoletniego buntu, aż po dorosłość. Dzięki ojcowskiemu wsparciu dzieci efektywniej uczą się krytycznego myślenia, są bardziej zmotywowane do działania i bardziej samodzielne, posiadają również wyższy poziom umiejętności komunikacyjnych, co procentuje przez całe życie.

Dzieci wspierane przez ojców są znacznie bardziej rozwinięte społecznie i emocjonalnie. Wykazują się większą empatią, nawiązują bliższe relacje z rówieśnikami, lepiej również radzą sobie z frustracją i rozczarowaniem. Jako dorosłe osoby częściej budują zdrowe i trwałe związki.

Ojcowskie zaangażowanie ma niesamowite znaczenie w sferze zapobiegania negatywnym zachowaniom w okresie dorastania nastolatków. Dzięki wartościowej relacji z tatą, odpowiednim wzorcom, dzieci są mniej podatne na negatywny wpływ rówieśników, rzadziej popadają w konflikt z prawem, uzależnienia czy zachodzą w nastoletnią ciążę.

Dlatego…

W rodzicielstwie liczy się nasze podejście do codziennych spraw, czułość, troska, uwaga i czas, który poświęcamy naszym dzieciom. Jesteśmy niczym lustro, w którym każdego dnia przegląda się nasze dziecko i obserwując odbicie, powtarza każdy ruch. Dajmy mu szansę uczyć się od obojga rodziców, bo każdy z nas odgrywa ważną rolę w kształtowaniu się małego człowieka.

Jestem ciekawa, jakie są Wasze doświadczenia. Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielcie się nimi ze mną w komentarzu pod wpisem 😉