V_wrocławskie_spotkanie_blogerek

V Wrocławskie Spotkanie Blogerek - to przede wszystkim ludzie

V Wrocławskie Spotkanie Blogerek – stawiamy na wartości

To już trzeci rok, kiedy współorganizuje ten wyjątkowy event dla dziewczyn, które z pasją tworzą swoją przestrzeń w sieci. Nie byłoby tego spotkania, gdyby nie inicjatywa Elwiry autorki bloga Zabiegana Mama, która właśnie Wrocław wybrała, jako miejsce warsztatów.

Organizując Wrocławskie Spotkania Blogerek zawsze przyświeca nam jedna myśl, by udział w tym wydarzeniu był swego rodzaju inspiracją, zastrzykiem motywacyjnym, okazją do poszerzenia posiadanej wiedzy, zdobycia nowych umiejętności oraz możliwością zawarcia lub zacieśnienia relacji z innymi uczestniczkami. Fajnie jest spotkać się w realu z kimś, z kim znasz się wirtualnie albo kogo do tej pory nie znałaś, wtedy relacja nabiera innego wymiaru.

Karolina Tuchalska-Siermińska

Naszą intencją jest, by te spotkania były też odskocznią od codziennych obowiązków i pretekstem do zrobienia czego tylko dla siebie.

praca_blogera

W tym roku dołączyło do nas 12 blogujących, wyjątkowych kobiet. Każda z nich tworzy niepowtarzalne treści i wnosi ogromną wartość w interentowy świat. Analizując zgłoszenia, brałyśmy pod uwagę nie tylko zasięgi, ale przede wszystkim jakość publikacji i zaangażowanie, z jakim dziewczyny podchodzą do tego, czym się zajmują. Tym sposobem, do naszego grona dołączyły również początkujące blogi, którym gratuluję rewelacyjnego startu.

Spotkanie odbyło się w Showroom Arcdeko, gdzie mogłyśmy cieszyć oczy pięknymi aranżacjami, a o nasze podniebienia zadbał Catering Antresola. Każda z nas, prócz bagażu w postaci wiedzy, nowych doświadczeń i relacji przywiozła do domu upominki, o których nieco więcej wspomnę później.

A teraz zabieram Was ze sobą na to spotkanie, poniżej w kilku zdaniach opowiem Wam, jak było.

Arcdeko Wrocław – miejscem tegorocznego spotkania

To właśnie Showroom Arcdeko we Wrocławiu wybrałyśmy, jako miejsce naszego spotkania. Urzekły nas piękne aranżacje, niebanalne tapety, sztukaterie, maty dekoracyjne, wykładziny i podłogi winylowe, które w wprost idealnie tworzyły przestrzeń dla warsztatów fotograficznych prowadzonych przez Rafała Ryzińskiego. Nasze przeczucia się potwierdziły, dziewczyny były oczarowane produktami, które wykorzystywały do tworzenia instagramowych ujęć typu flatlay i nie tylko ;-).

Uczestniczki spotkania w Arcdeko

arcdeko showroom

arcdeko showroom wrocław

To dzięki uprzejmości Arcdeko, które zadbało o catering, uraczone pysznościami mogłyśmy skupić się na tym, co najważniejsze… nauka, jedzenie, rozmowa, jedzenie, zdjęcia, jedzenie 😉

Tak, wszystko było tak pyszne, jak wygląda na zdjęciach. 😉

Warsztaty, warsztaty, warsztaty

Zastanawiając się nad harmonogramem spotkania, chciałyśmy, by był on na tyle urozmaicony, by każda z uczestniczek znalazła coś dla siebie i nie zdążyła się znudzić.

Spotkanie zaczęłyśmy od fotograficznej pogadanki na temat instagramowej fotografii typu flat lay, o której opowiedział na Rafał Ryziński. Po krótkim, teoretycznym wstępie przeszłyśmy do części praktycznej, gdzie pod czujnym okiem Rafała mogłyśmy ćwiczyć swoje fotograficzne umiejętności. W efekcie powstało wiele pięknych kompozycji, które możecie podziwiać w mediach społecznościowych każdej z nas.

Rafał zadbał również o fotorelację z naszego spotkania, to dzięki niemu każda z uczestniczek może cieszyć się pięknymi, pamiątkowymi zdjęciami.

Kolejną prelekcję poprowadziła Agnieszka Bujała, która na swoim profilu Babie Lato, dzieli się instagramową wiedzą i doświadczeniem. Aga opowiedziała nam o wielu istotnych aspektach związanych z podejmowaniem współprac z markami i budowaniem relacji. Nie zabrakło też przestrzeni na wymianę spostrzeżeń i doświadczeń.

Nie ma to, jak czerpać wiedzę od kogoś, kto jest mistrzem w swojej dziedzinie. Noemi Pawlak autorka bloga Matka Prezesa, opowiedziała nam o autentyczności i budowaniu relacji ze swoimi czytelnikami. Słowa, które wypowiada ktoś, kto jest ich ucieleśnieniem, są jeszcze cenniejsze.

Marki, które uprzyjemniły nasze spotkanie

Jednym z wyzwań, które stoją przed organizatorami tego typu eventów, jest znalezienie partnerów, dzięki którym Uczestniczki mają możliwość bezpłatnego udział w warsztatach.

W tym roku naszą inicjatywę wsparły trzy marki, każdą z nich znamy nie od dziś, z każdą mamy długotrwałą relację i za każdą stoją wyjątkowe osoby. Miło jest współpracować z firmami, którym przyświecają podobne wartości.

Jestem pewna, że o marce Neo24 słyszałyście nie raz. Neo24 to zarówno sklep internetowy, jak i sklep stacjonarny znany Wam, jako Neonet. Po raz kolejny miałyśmy okazję wymienić się doświadczeniami z Justyną Sochacką zajmującą się marketingiem marki.

O Elektroguru wspominałam Wam już, podczas zeszłorocznej relacji ze spotkania, gdyż to kolejny raz, kiedy marka wspiera nasze działania. Pan Łukasz Kusak opowiedział o atutach swojej marki, na których opiera budowanie jej rozpoznawalności. Wysoka jakość, za którą podąża przystępna cena, to bez wątpienia wizytówka Elektroguru.

Nie mogło też zabraknąć kobiecego akcentu. Prócz urządzeń do stylizacji włosów i zachowania domowego porządku, każda uczestniczka otrzymała również spersonalizowane planery, które dzięki logotypowi spotkania, są również jego pamiątką.

Marka Lady Planer zadbała o to, byśmy podczas warsztatów miały miejsce do prowadzenia notatek, a później byśmy mogły w nich planować kolejne inspirujące publikacje 😉 W ofercie Lady Planer znajdziecie szeroki wybór planerów, które pod każdym względem, możecie dostosować do swoich potrzeb. Osobiście korzystam z nich już kolejny rok i serdecznie Wam je polecam.

Czas na tegoroczną ekipę Wrocławskiego Spotkania Blogerek

Relacje, relacje, relacje – to główny obszar mojej pracy. Zawsze podkreślam, że to człowiek jest największą wartością, w każdym z obszarów.

Dlatego, dziewczyny serdecznie Wam dziękuję, za waszą obecność i zaangażowanie. To dzięki Wam nasze spotkanie było wyjątkowe.

A oto lista niesamowitych osób, z którymi miałam okazję się spotkać:

Elwira Zbadyńska – www.zabieganamama.com

Noemi Pawlak – www.matkaprezesa.pl

Agnieszka Bujała – instagram @babie_lato

Natalia Rogalska – www.matka-nie-idealna.com

Marta Świerczyńska – www.mamawbiegu.pl

Bożena Jędral – www.mama-trojki.pl

Izabela Kaczmarek – www.livinglife.pl

Katarzyna Antonik-Heller – www.skrzydlarozwoju.com.pl

Magdalena Michalak – www.mowosfera.com

Magdalena Małota – instagram @olikbasik

Izabela Rusnak-Wisiorek – www.podrugiejstroniebrzucha.pl

Elżbieta Rzosińska-Strużyk – www.animalistka.pl

Agneiszka Herman – www.pasjairozwoj.pl

Monika Kudryk – www.swojczas.pl


przyjęcie_urodzinowe_dla_dziecka

6 powodów, dla których świętowanie urodzin jest tak ważne dla Twojego dziecka

6 powodów, dla których świętowanie urodzin jest tak ważne dla Twojego dziecka

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego celebrowanie dnia naszych urodzin jest tak ważne? Przyznam, że od kiedy zostałam mamą, podchodzę do tego z większą uwagą i starannością. Chcę, by ten dzień stał się nie tylko wyjątkowym wspomnieniem, ale również wyrazem mojej wdzięczności za obecność tych dwóch szkrabów w moim życiu.

Gdy sięgam pamięcią do czasów dzieciństwa, to przypominam sobie, ile radości sprawiał mi sam fakt, że najbliżsi o mnie pamiętali. Czułam się wtedy ważna i wyjątkowa. W sumie nie wiem, dlaczego piszę o tym w czasie przeszłym, przecież do dziś mam takie same odczucia 😉

Świat z perspektywy dziecka wygląda zupełnie inaczej. Wiele rzeczy ma inne znaczenie i wartość dla naszych pociech niż dla nas samych. Warto czasami zmienić punkt widzenia, na ten dziecinny i zastanowić się, dlaczego jeszcze, warto pamiętać o urodzinowej tradycji. Bo, co do tego, że warto, nie mam najmniejszych wątpliwości.

Oto kilka propozycji…

Zrozumienie upływu czasu

Tradycje urodzinowe stanowią specjalną, a nawet konieczną część dzieciństwa każdego dziecka. Dzięki pewnej cykliczności i przewidywalności pozwalają uporządkować codzienność i budują poczucie bezpieczeństwa. Tego typu uroczystości zapewniają dzieciom również wyjątkowe, poznawczo-społeczne korzyści. Pomagają zachować spójność i ciągłość wydarzeń, dostrzec i zrozumieć zmiany zachodzące w życiu. Coroczne obchodzenie urodzin pozwala im uchwycić proces starzenia się, nadać rytm i sens cyklicznym zmianom zachodzącym w świecie (wiek ludzi, zmiany rozwojowe, zmiany w fizyczności, pory roku itd.).

O tym, jak ważne jest symboliczne domknięcie pewnych wydarzeń, przekonałam się w zeszłym roku. W związku z chorobą, Antoś nie był obecny w przedszkolu w dniu swoich urodzin, dlatego też nie odbyło się wspólne świętowanie. Przez cały, następny rok opowiadał o tym, jak dzieci w jego grupie nie wierzą w to, ile ma lat, że mówią, że jest młodszy, bo przecież nie było tradycyjnego śpiewania „100 lat”, składania życzeń, a on nie siedział na urodzinowym tronie…

lody_kuleczkowe_na_urodziny

Tym sposobem, w tym roku Antoś, w okresie około urodzinowym, z 10 razy upewniał się, czy tradycji przedszkolnej stanie się zadość.

Budowanie relacji z dzieckiem

Podchodzenie do urodzin w sposób wyjątkowy i szczególny jest dowodem na to, jak duże znaczenie ma dla nas osoba, której to święto dotyczy. Nie ma znaczenia, ile mamy lat i jak bardzo unikamy podkreślania upływającego czasu – wszyscy lubimy i potrzebujemy czuć, że jesteśmy dla kogoś ważni. Skoro dla nas dorosłych to ma znaczenie, to co dopiero dla takiego malucha?

Świętowanie urodzin dziecka pozwala nam wyrazić radość i miłość, które czujemy. To idealny moment, by docenić swoją pociechę i wyrazić, jak bardzo jesteśmy z niej dumni oraz wdzięczni za to, że możemy być jej rodzicami.

Dzielenie się wyjątkowymi doświadczeniami, pozytywnymi emocjami i tworzenie wyjątkowej atmosfery, z jednej strony sprzyja powstawaniu niezapomnianych wspomnień, z drugiej natomiast wzmacnia więź i buduje bezpieczną relację między rodzicem a dzieckiem.

Jakość, a nie ilość

Z czym Wam się kojarzy słowo „urodziny”?

Impreza, atrakcje, koszty…

No właśnie, marketing dźwignią handlu i również w tym obszarze znalazł swoje zastosowanie. Często popadamy w pułapkę narzucaną przez „trendy” na organizowanie przyjęć urodzinowych w parkach zabaw, z całym zestawem dodatkowych rozrywek. Po takiej imprezie nasz portfel rzeczywiście świeci pustką ;-).

Bez wątpienia, dodatkowe atrakcje sprawiają, że dzieci bawią się świetnie, ale nie oznacza, to, że bez nich brzdące nie mogą bawić się równie dobrze. Wyjątkowe przyjęcie raz na jakiś czas? Super pomysł! Nie oznacza to jednak, że musimy co roku organizować urodziny z takim samym rozmachem.

przyjęcie_urodzinowe_dla_dziecka
Naszą, domową uroczystość urozmaiciły lody kuleczkowe.

Najważniejsze byśmy pamiętali, co, a raczej kto, w tym świętowaniu jest najważniejszy. Przecież nie liczy się impreza sama w sobie, ważne są natomiast indywidualne potrzeby, zainteresowania małego solenizanta i nasza obecność, taka na 100%, bez telefonów, emaili, pośpiechu.

Wyjątkowe urozmaicenie wyjątkowego dnia

By uczynić ten dzień wyjątkowym, potrzeba naprawdę niewiele. Czasami wystarczy znać zainteresowania brzdąca, zorganizować wspólny wypad albo zrobić coś nietypowego i zaskakującego, tak by codzienność stała się wyjątkowa.  Jako inspirację podrzucę Wam naszą tegoroczną atrakcję, którą okazały się lody kuleczkowe Mini Melts.

pomysł_na_urodziny_dziecka

przyjęcie urodzinowe dla dziecka

lody_kulkowe_mini_melts

Szczerze mówiąc, zamawiając je, miałam nadzieje, że przypadną dzieciakom do gustu, ale nie spodziewałam się tak entuzjastycznej reakcji. Jak się okazało, te małe, wielokolorowe i różno-smakowe lody, mrożone ciekłym azotem w temperaturze -197 oC i zaserwowane w oryginalnych czapeczkach, skradły ich serca i były rewelacyjnym uzupełnieniem domowego przyjęcia.

Dzięki możliwości zamówienia w dowolnie wybrane miejsce, staje się wyjątkowym i prostym do zorganizowania urozmaiceniem, każdej imprezy.  Najlepszym dowodem na to, że ten lodowy deser był strzałem w dziesiątkę, są niekończące się pytania o, to kiedy znów zamówimy lodowe kuleczki ;-). Tym sposobem, Mini Melts okazały się smacznym i prostym pomysłem na podkreślenie wyjątkowości tego dnia, a ja zostałam bohaterem w naszym domu ;-D.

Wzmocnienie poczucia własnej wartości

Jako rodzice wkładamy wiele wysiłku w to, by przekazać swoim dzieciom najważniejsze wartości, by nauczyć je empatycznego i opiekuńczego podejścia do innych. Gdy przyjrzymy się temu z boku, dostrzeżemy, jak wiele uwagi poświęcamy kształtowaniu zachowań prospołecznych, aprobowanych kulturowo, przystosowujących do życia w grupie. Zdecydowanie mniej czasu, uwagi czy okazji mamy do nauczania uważności na własne potrzeby.

Urodziny są doskonałym pretekstem, by dziecko poczuło się najważniejsze i wyjątkowe. By zauważyło, że jego potrzeby, uczucia mają znaczenie i że nie ma nic złego w tym, by znajdować czas dla siebie. Sytuacja, w której wszystkie oczy skierowane są na nie, kiedy bliskie osoby składają życzenia, wręczają upominki, uśmiechają się, gdy otacza je lawina pozytywnych emocji, sprawia, że czuje się kochane i ważne. Takie doświadczenia, to dla małego człowieczka, istotny element wspierający kształtowanie się poczucia własnej wartości, tworzenia tożsamości społecznej i poczucia przynależności go grupy.

Modelowanie rodzinnych wartości

Celebrowanie urodzin, to korzyść nie tylko dla solenizanta, ale również dla jego najbliższych. Uwzględnienie rodzeństwa w planowaniu i obchodzeniu urodzin wzmacnia rodzinne więzi, uczy empatii i otwartości na potrzeby innych osób oraz pozwala uniknąć poczucia, że zostały pominięte. Uczestniczenie w przygotowaniach do uroczystości to dla rodzeństwa okazja do rozwijania kreatywności i umiejętności przywódczych.

Ważnym i trudnym zadaniem jest zakrzewienie w dzieciach zdolności doceniania, okazywania uczuć i czerpania radości ze sprawiania przyjemności innym osobom. Jeśli rodzice doceniają bliskich i potrafią celebrować ważne wydarzenia, dzieci przeniosą te same wartości i wzorce w swoje dorosłe życie. Zyskają dodatkowy punkt do umiejętności budowania i pielęgnowania relacji społecznych.

Jak się okazuje urodziny, to nie tylko przyjęcie, to świetna okazja do rozwijania zdolności na wielu płaszczyznach.

Rodzeństwo uczy się czerpania radości i satysfakcji ze świętowania oraz doceniania bliskich osób. Jeżeli jednym z elementów urodzinowego spotkania jest wręczanie upominków, to solenizant uczy się okazywania i wyrażania wdzięczności. Etap planowania i przygotowywania uroczystości to również dobre wprowadzenie do rozmowy o finansach – kosztach i materializmie.

Urodziny są ważną i wartą pielęgnowania tradycją. Nasze dzieci zasługują, na to, by w wartościowy sposób celebrować ten wyjątkowy dzień.

Pamiętajmy jednak, że w tym wszystkim najważniejsza jest jakość wspólnie spędzonego czasu, robienie czegoś, co wzbudza radość i poczucie spełnienia, a nie ilość balonów i serpentyn. Te dekoracje i dodatki, choć piękne, nie mają najmniejszego znaczenia, gdy w tym wszystkim nie ma nas. Twórzmy wartościowe wspomnienia, których już zawsze będziemy częścią.

Czy przykładacie uwagę do świętowania urodzin Waszych najbliższych? Stawiacie na przyjęcia w jakimś lokalu, domowe imprezy, a może macie jeszcze jakiś inny pomysł? Dajcie znać w komentarzu 😉

 

Ściskam,
K


spacer z dzieckiem

8 powodów, dla których dzieci powinny spędzać czas na świeżym powietrzu

8 powodów, dla których dzieci powinny spędzać czas na świeżym powietrzu

Gdy pamięcią sięgam do czasów swojego dzieciństwa, większość przywoływanych wspomnień dotyczy czasu spędzonego wraz z innymi dziećmi przed blokiem, na podwórku. Do świetnej zabawy, nie potrzebowaliśmy stosu zabawek sensorycznych, czy animatora wymyślającego zajęcia. Wystarczało nam to, co w danej chwili mieliśmy pod ręką: trzepak, ławka, kije czy piłka. Z jednej strony tak niewiele, a przynosiło tak wiele korzyści.

Też to pamiętacie?

Dzieciństwo kiedyś vs dziś

Dziś widok grupy dzieci, bawiących się razem na podwórku należy do rzadkości…

Będąc mamą dwójki brzdąców, codziennie zastanawiam się, czy to, w jaki sposób spędzają czas, stwarza im odpowiednie warunki do rozwoju.

Dzieciństwo naszego pokolenia, tak bardzo różni się od dzieciństwa naszych dzieci. Różnice, które widać na pierwszy rzut oka dotyczą jakości relacji oraz ilości czasu spędzonego na świeżym powietrzu.

Dla wielu z nas to właśnie wątpliwa jakość wspomnianego powietrza (szczególnie w okresie zimowym), jest przyczyną ograniczenia aktywności dzieci. Jest to jednak jeden z wielu argumentów, które przytaczamy my – rodzice. Takich powodów jesteśmy w stanie znaleźć wiele, począwszy od postępu technologicznego i większej dostępności urządzeń elektronicznych (smartfonów, tabletów, konsoli…), po rosnącą presję społeczną, konieczność „wychowania geniusza” i udziału w wyścigu szczurów.

Szybko okazuje się, że po powrocie z zajęć dodatkowych i odrobieniu lekcji czasu na spacery pozostaje niewiele, albo wcale.

 

kurtka_wiosenna_dla_chłopca

Jesienno-zimowy czas nie sprzyja podwórkowym wojażom, zarówno pod względem zdrowotnym, jak i organizacyjnym. Często atakujące choroby oraz szybko zapadający zmrok, ziąb i plucha sprawiają, że spacery stają się rzadkością. Gdy do tego dodamy ciężki dzień w pracy i ilość domowych obowiązków, popołudnie w domowym zaciszu murowane. Nazwijmy rzeczy po imieniu – jest to równoznaczne z małą ilością czasu spędzanego poza domem i ograniczeniem aktywności fizycznej.

Myślę, że nie muszę Was przekonywać, że taki styl życia nie stanowi optymalnych warunków do funkcjonowania i rozwoju ani dla nas, ani dla naszych dzieci.

Pogoń za realizacją celów, obowiązki zawodowe i domowe, presja społeczna, ilość bodźców, na które jesteśmy narażeni każdego dnia, sprawiają, że jesteśmy przemęczeni.

Zmęczenie, apatia, niechęć, dają się we znaki do tego stopnia, że nie chce nam się robić niż co wymaga od nas choćby odrobiny wysiłku. Wysiłku = aktywności, która paradoksalnie poprawiłaby nasze samopoczucie i przysporzyła dodatkowej dawki energii.

Problem spędzania niewystarczającej ilości czasu na świeżym powietrzu dotyczy ogromnej części społeczeństwa.

Zrób to również dla siebie

Wzorce to podstawa. Jako rodzice jesteśmy wystawieni na ciągłą obserwację. Dzieci instynktownie naśladują nasze zachowanie i traktują, jako najwłaściwszy sposób postępowania. Dotyczy to każdego obszaru naszego życia również tego związanego z aktywnością fizyczną ;-). Dlatego, mimo wielu przeciwności i jeszcze większej ilości wymówek, warto zacisnąć zęby, przemóc w sobie niechęć i nawet późnym popołudniem po prostu wyjść na spacer – choćby na 30 minut.

Codzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu to absolutna podstawa i świetny grunt pod rozwój fizyczny dziecka, które w ten sposób nauczy się, że ów ruch i przebywanie na zewnątrz to nie tyle niedzielny luksus, ale naturalny element ludzkiego życia, dobrego samopoczucia, a w konsekwencji zdrowia.

 spodnie_dresowe_dla_3_latka

 

Odpowiednie przygotowanie

Odpowiednie przygotowanie, czyli co?

Pod tym stwierdzeniem kryje się nic innego jak dobranie właściwego ubrania. Dobierając strój, warto uwzględnić zarówno pogodę, jak i sposób, w jaki planujemy spędzać czas.

Wybierając ubrania dla moich pędziwiatrów, kieruję się zarówno jakością tkanin, wygodą, jak i ich wyglądem. Lubię, kiedy rzeczy są praktyczne i uniwersalne, dzięki temu zestawiając ze sobą ubrania w kilku różnych kombinacjach, zyskujemy wiele stylizacji.

Dzieci szybko rosną, zdecydowanie za szybko, do tego sezonowo zmieniają się pory roku, dlatego, co jakiś czas nieuchronnym jest przegląd szaf. Za każdym razem, gdy się za to zabieram, zdumiewa mnie ilość za małych ubrań, które jakoś złośliwie się skurczyły 😉

Tym sposobem wraz z kolejną porą roku, okazuje się, że większość szafy mamy do wymiany. W tym roku wiosenną garderobę chłopców odświeżyłam, korzystając z najnowszej oferty sklepu 5. 10. 15.  gdzie udało mi się upolować zniżki nawet do 50%. Biorąc pod uwagę realną potrzebę, nie mogłam przecież nie skorzystać 😉 Do naszej szafy poszybowały zarówno wygodne, jak i modne t-shirty, spodnie dresowe, bluzy i kurtki. Udało mi się upolować ubrania dobrej jakości w bardzo przystępnych cenach. Was również zachęca, do korzystania z takich okazji, pozwala to znacząco ochronić domowy budżet ;-).

kurtka_wiosenna_dla_chłopca_128

kurtka_wioasenna_104_

Lekkie kurtki chłopców rodem z Formuły 1 znajdziecie tutaj.

spodnie_dresowe_51015

bluza_dla_przedszkolaka

Chłopcy wybrali również kolorowe bluzy ze stójką oraz szare spodnie dresowe z barwnym obszyciem.

 

Jak ubrać dziecko na spacer?

Przejdźmy do konkretów. Kojarzycie zasadę polegającą na ubieraniu dziecka, tak jak siebie, a w niektórych sytuacjach nawet lżej?

Znaczy to nic innego jak ocenianie potrzeb „ubraniowych” dziecka swoją miarą. Jeżeli nie macie rajstop pod spodniami, nie zakładacie ich też swojemu dziecku. Zawsze możecie sprawdzić, czy maluchowi jest, dotykając jego karku, a starszego brzdąca wystarczy przecież zapytać.

Warstwowe ubieranie (na cebulkę), to jeden z kluczowych sposobów, który powinien nam przyświecać. Mnie zdecydowanie łatwiej jest ubrać chłopców lżej i przygotować się na ewentualne założenie dodatkowej warstwy (np. bezrękawnika, kurtki), czy czapki (pamiętajcie, że przez głowę uchodzi ok. 40% ciepła z organizmu, więc po jej założeniu powinno być dużo cieplej – niech jednak czapka na głowie będzie tylko wtedy, kiedy być musi). W przypadku maluszków pomocne może się okazać otulenie ich kocykiem w wózku.

Aktywność a ubiór dziecka

Wspomniałam wcześniej, że powinniśmy uwzględnić sposób, w jaki planujemy spędzać czas.

To naturalne, że inaczej ubierzemy dzieci, bardzo aktywne, a inaczej te jeszcze siedzące w wózku.

W przypadku biegających dzieci warto pamiętać o zasadzie „o jedną warstwę mniej niż u siebie”.

bluza_dla_chłopca_104

ubrania_dla_dzieci_51015

Znacie przelicznik kroków, mówiący o tym, ile Wy ich wykonujecie, a ile Wasze dziecko?

No właśnie, samo chodzenie i dotrzymanie nam tempa kosztuje je dużo więcej wysiłku ;-).

Biegacz natomiast powinien ubierać się tak, jakby na zewnątrz było 10 stopni więcej.

A przecież nasze pociechy, to bez wątpienia mali sportowcy, wystarczy tylko, że im na to pozwolimy 😉

Warto pamiętać o tym, że dla dzieci najgorsze jest przegrzewanie, ubieranie nieadekwatnie do warunków pogodowych.

Skoro już wiemy, na co zwrócić uwagę przygotowując ubranie na spacer, w kilku zdaniach wspomnę jeszcze, dlaczego spędzanie czasu na świeżym powietrzu jest takie ważne.

Dlaczego warto spędzać czas na świeżym powietrzu?

Coraz więcej badań potwierdza korzyści, a nawet podkreśla konieczność spędzania czasu poza domem. Nie pozostawiają wątpliwości, że dzieci bawiące się na zewnątrz i obcujące z naturą są szczęśliwsze, bardziej uważne, mniej niespokojne, mądrzejsze niż ich rówieśnicy „zamknięci w czterech ścianach”.
Wiedza dotycząca funkcji poznawczych oraz poprawy nastroju ewaluuje i ciągle dowiadujemy się o nowych, dotychczas niezbadanych obszarach. Jest jednak kilka rzeczy, których jesteśmy pewni, a które potwierdzają pozytywny wpływ natury na umysł naszych pociech.

Wpływ obcowania z naturą i zabaw na świeżym powietrzu:

  • Buduje pewności siebie

Zabawa na świeżym powietrzu jest znacznie mniej ustrukturyzowana i zamknięta w ramy. Jej forma jest w mniejszym stopniu narzucona niż ta, która ma miejsce w pomieszczeniu. Bawiąc się na zewnątrz, mają nieskończenie wiele możliwości interakcji, dokonywania wyborów, znacznie częściej podejmują decyzje i kontrolują swoje zachowania, dzięki czemu mają szansę poczuć swój wpływ na otoczenie.

pewność_siebie_u_dziecka

  • Sprzyja socjalizacji

Jesteśmy istotami społecznymi i jako dzieci uczymy się nawiązywać przyjaźnie, dzielić się i współpracować z innymi. Nic tak nie przyspiesza nauki, jak praktyczne doświadczanie. Dlatego tak ważne jest wchodzenie w spontaniczne interakcje z innymi dziećmi spotkanymi na placu zabaw czy podczas spaceru. Wnosi to znacznie więcej wiedzy i umiejętności niż nawiązywanie relacji w uporządkowanych, przedszkolnych realiach.

  • Rozwija kreatywność i wyobraźnie

Ten nieustrukturalizowany sposób zabawy, pozostawia dzieciom większą dowolność podczas aktywności. Mogą myśleć swobodniej, podejmować próby różnych działań, podchodzić do otaczającej przyrody bez ograniczeń narzuconych przez określone zasady. Czas spędzony w taki sposób daje możliwość wymyślania własnych zabaw i podejmowania prób rozwiązywania problemów.

kreatywność_u_dzieci

  • Uczy odpowiedzialności

Żywe istoty umierają, jeśli są źle lub niewłaściwie traktowane. Powierzenie dziecku opieki nad otaczającymi go roślinami pozwala mu realnie doświadczyć i zrozumieć, że jego zachowanie ma wpływ na otoczenie i związane jest z określonymi konsekwencjami. Jeżeli zapomni podlać kwiat lub wyrwie go z korzeniem dostrzeże, jakie są skutki takiego postępowania.

  • Zapewnia wielopłaszczyznową stymulację

Może się wydawać, że gra na konsoli jest bardziej stymulująca, niż obcowanie z naturą. Nic bardziej mylnego, w rzeczywistości przebywanie na świeżym powietrzu, zwykły spacer pobudza więcej zmysłów. To właśnie na dworze dziecko może obserwować przyrodę, wąchać, dotykać i zdobywać nowe doświadczenia, a to wszystko dzieje się na wielu płaszczyznach.

zabawy_podczas_spaceru_z_dziećmi

  • Motywuje do aktywności

Nie ma wątpliwości, że każda forma spędzania czasu na świeżym powietrzu skłania dzieci do większej aktywności niż siedzenie na kanapie przed telewizorem. Twój brzdąc nie musi dołączać do lokalnej drużyny piłkarskiej, czy brać udział w wyścigach rowerowych, wystarczy zwykły spacer, by zapewnić mu dzienną dawkę ruchu. Ćwiczenia pozwalają nie tylko pozbyć się nadmiaru energii, wzmocnić kondycję i wydolność organizmu, sprawiają również, że dzieci są bardziej skoncentrowane na realizowanych zadaniach.

  • Skłania do myślenia

Zjawiska, które przebywając na świeżym powietrzu, dziecko ma możliwość zaobserwować, skłaniają brzdąca do zadawania pytań, doszukiwania się związków między zjawiskami, poszukiwania odpowiedzi. Pozwala mu zdobywać wiedzę o otaczającym go świecie.

podróże_z_dziećmi

wiosenna_kolekcja_51015

żółta_kurtka_dla_chłopca

  • Zmniejsza stres i zmęczenie

Zgodnie z teorią przywracania uwagi, życie w środowiskach miejskich, wymaga od nas umiejętności, którą nazywamy uwagą ukierunkowaną. Polega ona na ignorowaniu części bodźców, na które jesteśmy narażeni, a które mają negatywny wpływ na nasze samopoczucie. Przebywanie w otoczeniu przyrody, pozwala nam odpocząć od codziennego wysiłku związanego z selektywnością uwagi. Nie bez przyczyny relaksujemy się, słuchając szumu morza czy dźwięków lasu.

Dlatego, warto zawalczyć o dzieciństwo naszych dzieci, takie jak to, które sami wspominamy z sentymentem. Codzienne wypady wzbudzające i stymulujące zainteresowanie światem zaprocentują w przyszłości. To inwestycja nie tylko w zdrowie, ale również w charakter naszych dzieci. Na szczęście przed nami wiosna, która bez wątpienia pozbawi nas wielu zimowych wymówek i wyciągnie nas z domów.

mama_z_dziećmi_na_spacerze

wolny_czas_z_dziećmi

Jestem ciekawa, jak u Was wyglądają spacery z dziećmi?

Macie ulubione miejsca, a może wprowadzacie jakieś ciekawe zabawy na świeżym powietrzu?


łóżeczko_montessori

Twoje dziecko nie śpi w nocy? Powinnaś tego spróbować...

Sen,

niby krótkie słowo, zwykła potrzeba, a dla wykończonego rodzica brzmi niczym najpiękniejsze marzenie.

Swoją drogą to niesamowite, jak na przestrzeni lat, zmienia się nasze podejście do wielu spraw, jak bardzo zyskują bądź tracą na wartości. łóżeczko montessori

Kiedyś, sen traktowałam, jak stratę czasu – konieczność. Dziś, jest dla mnie na wagę złota, niczym towar deficytowy, to jeden z najbardziej pożądanych przeze mnie stanów 😉 łóżeczko montessori

A wszystko za sprawą małych istot, które mimo niepozornych rozmiarów wprowadzają ogromną rewolucję w rodzicielskim życiu. łóżeczko montessori

Podejmowanie decyzji

Tak… dziś już wiem, że wyspana mama może przenosić góry, a do tej będącej ofiarą permanentnego, bezsennego terroru, lepiej się nie zbliżać.

Dlatego, mając na uwadze dobro wszystkich domowników, warto, a nawet trzeba w swoim rodzinnym systemie stworzyć, takie warunki funkcjonowania, które pozwolą na wyciśnięcie z codzienności maksymalnej ilość snu, zarówno dla dziecka, jak i rodziców 😉

Internet naszpikowany jest złotymi radami, które szczególnie, gdy jest się na początku rodzicielskiej drogi, mogą przyprawić o zawrót głowy i totalną dezorientację.

Karm – „tak”, ubieraj – „w ten sposób”, „nie noś”, „lepiej kanguruj”, „odkładaj do łóżeczka”, „spij z dzieckiem”

i bądź tu mamo mądra…

Prawda jest taka, że każde dziecko jest inne i nie ma metody, która sprawdziłaby się u każdego malucha i w każdej rodzinie. Dlatego, naszym zadaniem jest wybranie z odpowiadającego nam podejścia tego, co w naszej sytuacji, dla nas i naszego dziecka będzie najlepsze.

Być może zastanawiacie się nad tym:

„skąd będę widziała, że coś jest dla nas najlepsze?”

Odpowiedź jest prostsza niż myślicie – intuicja. Nikt nie zna lepiej was i waszych pociech niż Wy sami. Nie powinniśmy zagłuszać i bagatelizować „przeczucia”, które towarzyszy nam, rodzicom.

Przydatnym kryterium, które mi ułatwia podjęcie decyzji, jest odpowiedź na pytanie:

„Czy i jakie korzyści, ten wybór przyniesie moim dzieciom w dłuższej perspektywie?”

„Czy i co mogę zrobić dzisiaj, aby pomóc im jutro?” 

W ten sposób zmieniam perspektywę z tego, co ważne tu i teraz, na to, co się wydarzy w przyszłości, jakie będą konsekwencji naszych dzisiejszych decyzji. To wiele wyjaśnia, a raczej rozjaśnia 😉

 Tych kilka pierwszych zdań, w których poruszam kwestię naszej różnorodności i konieczności dokonania wyboru z uwzględnieniem potrzeb dziecka oraz naszych możliwości, jest wprowadzeniem do rodzicielstwa, do podejmowania decyzji na każdym etapie naszej rodzicielskiej drogi.

Sen dziecka vs sen rodzica

Dostaje od Was bardzo wiele wiadomości typu:

„Już nie wiem, co mam zrobić, moje dziecko nie chce spać w swoim łóżeczku.”

„Każda próba odłożenia małego do łóżeczka kończy się płaczem.”

„Każdą pobudkę w łóżeczku zaczyna od krzyku i płaczu…”

Osobiście jestem zwolenniczką, a nawet miłośniczką rodzicielstwa bliskości. Po wypróbowaniu niezliczonej ilości metod, które miały zagwarantować nam spokojny sen, podjęłam decyzje o spaniu z dzieckiem w jednym łóżku.

rodzicielstwo_bliskości

Zanim do tego dojrzałam, przerobiłam wszelkie, możliwe sposoby bezszelestnego odkładania malucha do łóżeczka. Momentami wyglądało to, jak gimnastyka artystyczna albo bardzo, skomplikowana akcja szpiegowska, która kończyła się fiaskiem, bo od początku była to mission impossible. Owszem, mieliśmy łóżeczko szczebelkowe, ale jego podstawową funkcją było podtrzymywanie przewijaka i łapanie kurzu.

Dlatego, gdy już stanęłam pod ścianą, bo poziom zmęczenia i frustracji sięgnął zenitu, wybrałam dla nas rozwiązanie, najlepsze z możliwych. Biorąc pod uwagę fakt, że nasi chłopcy należą do HNBsą wysoko wrażliwymi dziećmi, to nie wyobrażam sobie tej niezliczonej ilości nocnych pielgrzymek, które musiałabym uskuteczniać.

No właśnie, dzieci w łóżku i co dalej?  Wbrew pozorom, nie oznaczało to wiecznej okupacji naszej sypialni przez maluchy.

W „teleportowaniu” brzdąca do własnego łóżka pomogło nam przygotowanie przestrzeni w jego pokoju, z wykorzystaniem elementów z nurtu Montessori…

I tu przechodzimy do meritum…

Co zrobić, żeby dzieci polubiły swoje łóżko i swój pokój?

Nie potrzeba wielkiej filozofii, pierwszym krokiem powinno być dostosowanie pokoju do potrzeb i możliwości dziecka. Wszystkie niezbędne meble, przybory, książki, zabawki zamieściliśmy tak, by były w zasięgu dziecięcej rączki, w sposób umożliwiający im samodzielnie z nich skorzystanie.

Dzięki temu maluch z większą ochotą i zainteresowaniem poznaje przestrzeń, w naturalny i swobodny sposób kształtując swoją niezależność i samodzielność.

Łóżko dla dziecka, czyli co?

Biorąc pod uwagę założenie, że wszystkie meble włącznie z łóżkiem powinny pozwalać dziecku na samodzielne z nich korzystanie, postanowiłam poszukać takiego, które znajdowałoby się przy samej podłodze.

łóżeczko_montessori_ma-mo

W poszukiwaniu łóżka dla dzieci, które byłoby łóżkiem podłogowym, przeszukałam niemal cały internet. Bardzo ważnym kryterium, prócz walorów estetycznych, była jakość i materiały, z jakich było wykonane łóżko. Niestety w tamtym czasie, a było to kilka lat temu, znalazłam tylko łóżeczka włoskiej produkcji, które były świetne jakościowo a jednoczenie szalenie drogie.
Dlatego, bardzo ucieszył mnie fakt, że od jakiegoś czasu, na naszym rodzimym rynku, można kupić łóżeczko Montessori, polskiego producenta Ma-Mo, wykonane z materiałów najwyższej jakości. Dobre łóżko to przede wszystkim porządny materac. Moją uwagę przykuł materac futon, który ze względu na ekologiczny – w 100% naturalny skład, nie wywołuje alergii i nie uczula (więcej na jego temat przeczytacie tutaj).

materac_futon

Korzyści wynikające z posiadania łóżeczka Montessori

 

  1. Bezpieczeństwo

    To pierwsza korzyść, która przychodzi mi do głowy.

Nie znam rodzica, który nie obawiałby się upadku malucha z łóżka podczas snu, czy też po przebudzeniu. W przypadku łóżeczka podłogowego takie zagrożenie nie istnieje. Nawet jeżeli dziecko „zsunie się” z materaca, to jest to całkowicie niegroźne. Dodatkowo można zabezpieczyć brzeg łóżka specjalnym wałkiem. Świetnie sprawdzają się też poduszki czy koc położony na brzegu łóżka. łóżeczko montessori

 

  1. Wspieranie rozwoju ruchowego i niezależności dziecka

Ten punkt wśród wielu z Was może budzić wątpliwości, bo oczami wyobraźni widzicie niekończącą się wędrówkę Waszych, wyzwolonych pociech ;-).

Prawda jest taka, że zachowanie dziecka wynika z wielu indywidualnych cech, z temperamentu, przyzwyczajeń czy etapu rozwoju psychoruchowego. Dlatego niektóre dzieci bez problemu przystosują się do swobodnego korzystania z łóżeczka, a innym dłuższą chwilę zajmie nasycenie się wolnością. To do Was i waszej intuicji należy ocena, na ile wasz maluch jest w stanie zapanować nad swoją ciekawością – samokontrola to kolejna umiejętność rozwijana dzięki temu podejściu. Wśród wielu rodziców sprawdziło się stosunkowo wczesne wprowadzeniu łóżeczka Montessori, dzięki czemu zasypianie w swobodnych warunkach było dla maluszka codziennością i nie stanowiło takiej pokusy.

 

  1. Niezależność – porannym wybawieniem

Wspomniane w poprzednim punkcie obawy czas przekuć w atuty 😉 wyobraźcie sobie ten moment, kiedy maluch po przebudzeniu, zamiast płakać i wołać, by wyjąć go z łóżka, będzie mógł samodzielnie z niego wyjść i zająć się zabawą. W prosty sposób eliminujemy niepotrzebny stres i zarazem nie uczymy maluszka, że aby zaznaczyć swoją obecność i potrzebę musi wzniecić awanturę. Myślę, że tak samo dla Was, jak i dla mnie, spokój i każde 10 minut snu szczególnie rano, jest na wagę złota. łóżeczko montessori

 

  1. Wygoda

Dzięki niemu, niemal z automatu rezygnujemy z wieczornej, mistrzowskiej akrobatyki, by odłożyć śpiącego malucha do łóżeczka. Po wieczornych rytuałach, możemy usypiać dziecko, leżąc tuż przy nim i odpoczywać jednocześnie.

montessori_łóżeczko

  1. Multizadaniowość

Łóżko staje się dla dziecka przyjemną przestrzenią, do której chętnie się udaje. Nie kojarzy się ze szczebelkowym, ograniczeniem swobody. Jest, nie tylko miejscem snu, ale również strefą relaksu i zabawy. łóżeczko montessori

 

  1. Oszczędność

Tego typu rozwiązanie, ze względu na okres, w jakim będziemy z niego korzystać, okazuje się bardzo opłacalnym wyborem. Rezygnując z zakupu różnych łóżek na poszczególnych etapach rozwoju, najpierw szczebelkowego, a potem większego, dostosowanego do potrzeb starszaka, zyskujemy czas i pieniądze.

 

Tak jak wspomniałam na początku, każdy z nas nie tylko ma prawo, ale powinien dokonywać wyboru według własnego uznania, potrzeb i oczekiwań. Ważne, by gdzieś z tyłu głowy przyświecały nam długofalowe korzyści, jakie wynikają z wybieranych przez nas metod, które zaprocentują w przyszłości.

A jakie są Wasze, nocne przygody? Co u Was poskutkowało i przyniosło upragniony sen? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dajcie znać w komentarzu poniżej.

Ściskam,
K


jak_zmienić_nawyk

Wejdź w nawyk. O sposobach na realizację celów słów kilka...

Minęło 7 dni od pamiętnego, sylwestrowego wieczoru, kiedy to żegnaliśmy jeden i witaliśmy kolejny, Nowy Rok. Dla większości z nas, to moment symbolicznego zamknięcia jednego rozdziału i otwarcia nowego. Niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiają się nowe możliwości, szanse i nadzieje na lepsze. Wraz z nimi otrzymujemy motywacyjny zastrzyk. Pojawiają się chęci do działania, do wprowadzenia zmian oraz wzięcia spraw w swoje ręce. Tak czy inaczej, to doskonała okazja do podsumowań, refleksji nad tym, co udało się zrealizować, a co okazało się poza naszym zasięgiem.

Tydzień to jednocześnie dostateczna ilość czasu, by nasz noworoczny zapał, nieco się wypstrykał niczym sylwestrowe fajerwerki… Z każdym dniem nasza motywacja do działania spada, często pozostaje po niej tylko lista spisanych założeń.

Noworoczne postanowienia

No właśnie, czy zastanawialiście się kiedyś, ile do tej pory poczyniliście noworocznych postanowień? Jak wiele z nich udało się Wam zrealizować?
Nie jest tajemnicą, że większość z nas dotyka tzw. słomiany zapał. Szybko zapalamy się do czegoś, rozpoczynamy działanie, a po pewnym czasie nasze zaangażowanie słabnie. Badania wykazały, że po sześciu miesiącach od złożenia noworocznego postanowienia mniej niż połowa osób doprowadza je do końca. Po roku tylko 10% z nas osiąga postawione cele (University of Scranton Psychology Professor John C. Norcross, Ph.D.).

noworoczne_postanowienia

Jednocześnie szereg analiz potwierdza, że zastosowanie niektórych, prostych strategii pomaga w przestrzeganiu i realizowaniu założonych zobowiązań. Zwiększamy swoje szanse na sukces np.: ustalając konkretne, mierzalne, realne cele, dzieląc się swoimi postanowieniami z innymi, wizualizując sukces i koncentrując się na korzyściach płynących z jego osiągnięcia. Niestety żadna z powyższych technik nie daje stuprocentowej gwarancji i spora grupa osób wypada z noworocznego pociągu.

W moim przekonaniu kluczowym elementem mającym wpływ na osiągnięcie postawionego celu są podejmowane przez nas działania. W tym kontekście jakże trafne jest podstawowe założenie podejścia TSR

„Jeśli coś działa, rób tego więcej. Jeśli coś nie działa, rób coś innego…”

To właśnie robienie owego „czegoś innego”, czyli zmiana zachowania stanowi dla nas największy problem.

Nawyki

Wiele noworocznych postanowień związanych jest ze zmianą dotychczasowych przyzwyczajeń bądź wprowadzeniu zupełnie nowych.

Dlaczego warto zamienić podejmowane działania w nawyki? Oczywiście ze względów ekonomicznych i zdroworozsądkowych. Bardziej prawdopodobne jest, że osiągniemy postawiony cel, jeśli związane z nim działanie będzie przebiegało niemal automatycznie, z bardzo niskim zaangażowaniem, bez konieczności mobilizacji, zmuszania się, poczucia obowiązku – działanie odbywa się prawie nieodczuwalnie.

Normalnie cud-miód, ultramaryna ;-)

Czym są wspomniane nawyki?

Nawyki to uwarunkowane czynności (sposób reagowania), które automatyzują się w wyniku wielokrotnego powtarzania określonego zachowania.

Bardziej przyziemnie?😉

Gdy każdego ranka, po przebudzeniu swoje pierwsze kroki kierujemy do łazienki, by umyć zęby, a kawę przygotowujemy niemal z zamkniętymi oczami, bo bez niej ani rusz - to właśnie działamy z tzw. automatu – nawyk jak nic. Lekko, łatwo i przyjemnie, a jednak się dzieje.

złe_nawyki

Ile trwa wykształcenie nawyku?

Mit dotyczący formułowania nawyku w 21 dni jest tak silny, że dla wielu osób, w tym autorytetów rozwoju osobistego stał się prawdziwy.

Sprawą zajęli się badacze z University Collage w Londynie. W 2009 roku postanowili sprawdzić, ile naprawdę trwa wykształcenie nowego nawyku.

Na postawie wyników obliczono, że średni czas wykształcenia nowego nawyku to 66 dni – nie 21! Cyfra 66 to jednak wynik uśredniony, rozrzut bowiem wynosił od 18 do 254 dni, czyli prawie roku!

Jak pokazują powyższe badania, nie ma określonego czasu, który można wskazać, jako granice wyrabiania nawyku.

Moim zdaniem sugerowanie się czasem w tym kontekście jest błędem. Głównie dlatego, że w efekcie oczekujemy szybkich i spektakularnych wyników, a te nigdy nie przychodzą w ciągu jednej nocy.

Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać."

Jak wprowadzić nowy nawyk?

Poniżej zamieszczam 3 wskazówki będące pomocne podczas tworzenia nawyku:

  1. Wyznaczaj małe i precyzyjne cele/zadania/aktywności 

"Więcej ćwiczyć" i "Zdrowiej się odżywiać" są przykładem postanowień niespełniających tego założenia. To jedna z najczęstszych przyczyn nierealizowania noworocznych postanowień.

Dlatego zamiast rzucając hasło "Będę więcej ćwiczyć" załóż "Nie będę korzystać z windy w biurowcu, tylko będę wchodzić po schodach”, albo „Będę ćwiczyła 2 razy w tygodniu” lub "Będę wypijać 2 litry wody dziennie”, „Zamienię białe pieczywo na pełnoziarniste”. Są to stosunkowo łatwe i konkretnie sprecyzowane działania.

Aby skutecznie wprowadzić nowy nawyk do swojego życia, najlepiej wykorzystać to, co już mamy i zmienić na to, czego pragniemy.

  1. Dołącz nowe działanie do starego nawyku. 

Warto wykorzystać to, co do tej pory już wypracowaliśmy. Do posiadanego, nawykowego zachowania, wystarczy dodać nowy element. Badania pokazują, że najlepiej wprowadzić nowy nawyk poprzez zatrzymanie starych mentalnych kotwic – starych zachowań i wykorzystać nagrodę końcową do której przywykliśmy. Jest to bardziej efektywne, ponieważ podświadomie wiemy, jak mamy zareagować w momencie, kiedy pojawi się określony sygnał – czyli kotwica mentalna.

Jak to wygląda w praktyce? Jeżeli 3 razy w tygodniu uczęszczamy na 15-minutowy spacer, to dodanie 10, dodatkowych minut przyczynia się do powstawania nowego nawyku. Tym sposobem istniejący nawyk "idź na spacer" staje się punktem wyjścia dla nowego nawyku: "Przejdź jeszcze 10 minut". Nagroda pozostaje ta sama – aktywna forma relaksu.

zmiana_nawyków

Podobnie sprawa wygląda, kiedy podczas pracy przy biurku, po pewnym czasie pojawia się mentalna kotwica – mały głód 😉. Zazwyczaj odruchowo sięgamy po cokolwiek, co mamy pod ręką, po szybką niekoniecznie zdrową przekąskę.

Załóżmy, że chcielibyśmy wymienić niechciane zachowanie – czyli podjadanie niezdrowych rzeczy na coś, co przynajmniej nie zwiększy naszych rozmiarów. Kotwicą mentalną w tym przykładzie jest uczucie głodu, natomiast nagrodą jest po prostu zaspokojenie tej potrzeby.

W tym przypadku ważne jest nasze przygotowanie, polega ono na wcześniejszym przygotowaniu zdrowych posiłków, które wkładasz do lodówki, a miskę kuszących ciastek, zamieniasz na talerz owoców. To nic odkrywczego, raczej oczywista oczywistość, każdy z nas o tym wie, a jednak z jakiegoś powodu tego nie robimy…Dlaczego?

  1. Odpowiednio niska poprzeczka, powtarzalność i konsekwencja

Podstawowe założenie dotyczy odpowiedniego stopnia trudności i realności podejmowanej przez nas zobowiązań. Nowe działanie powinno być stosunkowo łatwe, byśmy zbyt szybko się nie zniechęcali, a wręcz pozytywnie nastawili się do dalszego działania. Pisząc „łatwe” mam tu raczej na myśli cele możliwe do osiągnięcia. Podczas formułowania postanowień, powinniśmy unikać kategorycznych, skrajnych sformułowań takich jak: „zawsze” czy „nigdy”. Stosując je, wpuszczamy się w pułapkę idealizmu, który nie dopuszcza żadnych „słabości” i przy pierwszym niedopatrzeniu zmiata poziom naszej motywacji do parteru. Przecież nie jesteśmy w stanie „nigdy” nie jeść słodyczy albo „zawsze” jadać posiłki w domu.

Dlatego wspomniane zwroty wyrzucamy z naszego słownika.

Już wcześniej wspominałam o tym, że nie ma określonego czasu oraz ilości koniecznych powtórzeń dających gwarancję wyrabiania nowego nawyku. Zależy to bowiem od zbyt wielu zmiennych. Począwszy od rodzaju zachowania, po nasze indywidualne predyspozycje. Po drodze przewija się czas, który jest tylko jednym z wielu czynników mających wpływ na tworzenie nawyków, ale nie jest on ani tym najważniejszym, ani jedynym. Dlatego tak trudno jest określić okres, jaki będzie trzeba przeznaczyć, by owe działanie weszło nam w krew.

Kilka wskazówek…

  • Zrezygnuj z perfekcjonizmu. Pozwól sobie na odstępstwa.

Czasem zdarzy nam się opuścić trening, zaspać, zjeść ponadprogramowe albo zakazane ciastko. To naturalne i niczego nie przekreśla.

  • Bądź dla siebie wyrozumiałą/ym i się nie zniechęcaj.

Zawsze jest kolejny dzień, by zrealizować poczynione założenia i wrócić na obrany tor.

  • Kształtowanie nawyku to proces, a nie jednorazowe zrywy lub kilkurazowe zdarzenia.

Wypracowywanie nawyku wymaga wytrwałości, konsekwencji i czasu. To praca, która wbrew pozorom nie należy do najlżejszych. Wypracowywanie nawyku związane jest ze zmianą, a każda zmiana, wymusza na nas wyjście z własnej strefy komfortu, co nie jest przyjemne.

  • Monitoruj swoje postępy.

Zapisywanie ich w zeszycie, telefonie, w tabelce Excela, gdziekolwiek, pozwala obserwować obiektywne wyniki. Zwykle mamy skłonności do umniejszania swoich zasług i nie dostrzegamy postępów. Taka forma monitorowania efektów pozwoli nam zaobserwować realne efekty naszej pracy.

  • Wizualizuj przyszłe efekty i korzyści.

Przypominanie sobie o nagrodzie, która czeka nas trochę później, działa bardzo motywująco. Korzystaj z tej techniki szczególnie w chwilach słabości.

  • Zerknij wstecz.

Gdy masz wrażenie, że nie robisz postępów, że Twoje starania do niczego nie prowadzą, porównaj etap, w którym obecnie jesteś, z tym, jak było przed podjęciem działania. Ze zdumieniem stwierdzisz, że nawet jeśli jeszcze nie wstajesz tak wcześnie, jak założyłaś, nie ćwiczysz tyle, ile chciałaś, to i tak jest dużo lepiej niż było wcześniej. Czy nie wstajesz godzinę wcześniej niż przed zmienianiem nawyku? Może nie ćwiczyłaś wcale, a teraz udaje Ci się to raz w tygodniu? Może jadłaś co wieczór słodycze, a teraz wodzisz się na pokuszenie tylko w weekendy?

Niezaprzeczalnym jest fakt, że ta zmiana, która do tej pory miała miejsce, jest Twoim realnym osiągnięciem. Doceniaj je i bądź z siebie dumna.

Jak jest z Waszymi postanowieniami? Udaje się je zrealizować?
Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami w komentarzu poniżej tekstu.

 


pierwszy_telefon_dla_dziecka

Telefon komórkowy prezentem świątecznym dla dziecka? 7 wskazówek, które powinien poznać każdy rodzic

Nowe technologie to nasza codzienność. Widok kilkulatka obsługującego smartfon nikogo już chyba nie dziwi. Jest on tak powszechny, że coraz częściej staje się normą.

Może nam się to podobać lub nie, jednak badania GfK Polonia pokazują, że najmłodsi coraz częściej mają dostęp do nowych technologii, a ponad połowa dzieci w wieku od 6 do 11 lat posiada własny telefon.

Może nie dziś ani jutro, ale wcześniej czy później nadejdzie ten moment, w którym zaczniemy się zastanawiać nad zakupem telefonu dla swojej pociechy.

Temat ten, szczególnie mocno wraca w okresie świątecznym, pojawiając się jako jedno z gwiazdkowych marzeń naszego dziecka.

Oczami wyobraźni słyszę toczącą się rozmowę:

“Mamo, mamusiu proszę, kup mi telefon. Naprawdę go potrzebuję, Piotrek i Olek już mają swoje komórki. Każdy ma, tylko ja jeszcze nie…”

Po kilku, tego typu prośbach zaczynamy zastanawiać się nad tym coraz poważniej. Analizujemy wszystkie za i przeciw. Przeglądamy świąteczne oferty w ulubionym sklepie internetowym. Jesteśmy coraz bliżej podjęcia decyzji o przekroczeniu kolejnej granicy w życiu naszego dziecka.

Zanim jednak przejdziemy do wyboru odpowiedniego modelu telefonu, powinniśmy pokusić się o dłuższą refleksję i pomyśleć o kilku podstawowych rzeczach.

Świadomość

Wbrew pozorom, przekazanie dziecku własnego telefonu, to jedna z tych decyzji, od której nie ma odwrotu. Temat często traktowany bezrefleksyjnie i zbyt powierzchownie, a przecież niesie za sobą wiele konsekwencji.

Kiedy wręczamy dziecku telefon, w jednej chwili, przekazujemy mu dostęp do całego świata i ogromu, różnorodnych informacji. Dlatego, zanim zdecydujemy się na ten krok, warto wziąć pod uwagę poniższe wskazówki.

Czy dziecko potrzebuje telefonu?

Zanim kupisz dziecku telefon komórkowy, odpowiedz sobie na pytanie:

“Po co mu takie urządzenie?”

Jeśli rozważasz zakup telefonu, ponieważ dziecko interesuje się smartfonami potrafi korzystać z zainstalowanych na nich aplikacji, to zrób krok w tył i przemyśl to jeszcze raz.

Zadaj sobie pytanie 

“Do czego telefon jest potrzebny Twojej pociesze?”

Opisana wyżej motywacja pokazuje, że telefon jest czymś więcej niż urządzeniem do komunikacji, staje się zabawką. Czy rozrywka, to dobry powód do sprezentowania dziecku “komórki”?

Czy jest gotowe, by posiadać telefon?

Kolejnym pytaniem, na które powinniśmy postarać się znaleźć odpowiedź, jest:

Czy nasze dziecko jest wystarczająco dojrzałe i odpowiedzialne, by korzystać z telefonu?

Nie istnieje właściwa granica wieku, która byłaby wyznacznikiem i gwarancją gotowości dziecka do posiadania swojego telefonu. Wiek nie jest tak bardzo istotny, jak dojrzałość dziecka i jego zdolność do przestrzegania zasad obowiązujących w domu (w szkole) oraz poczucie odpowiedzialności.

Smartfon w rękach dziecka, teoretycznie oznacza niemal nieograniczony dostęp do internetu ze wszystkimi jego możliwościami i zagrożeniami.

samsung_galaxy_a_7

Dzieci, w pełni nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, jakie mogą się pojawić w związku z ich obecnością w sieci, z tym, co publikują i co czytają. To nasza, rodzicielska odpowiedzialność, by okazać im wsparcie i odpowiednio do tego przygotować.

W jaki sposób to zrobić napiszę nieco niżej.

Posiadanie telefonu to również odpowiedzialność za urządzenie. Dzieci nie są przyzwyczajone do posiadania czegoś, tak wartościowego, do pamiętania o nim i odpowiedniej obsługi.

To również powinien być jeden z czynników, które bierzemy pod uwagę podczas podejmowania decyzji.

No, chyba że posiadacie stalowe nerwy, jesteście otwarci na dziecięcą kreatywność i niestraszna wam informacja np. o testach wodoodporności telefonu przeprowadzonych w umywalce 😉

Bezpieczeństwo

Jeżeli zadecydujesz, że zakup telefonu Twojej pociesze, kolejnym krokiem powinna być rozmowa z dzieckiem na temat jego bezpieczeństwa w sieci i stworzenie rodzinnej umowy dotyczącej korzystania z telefonu.

Nie jest to takie oczywiste, jakby się mogło wydawać. 80% rodziców nie rozmawia z dzieckiem o zagrożeniach, które wiążą się korzystaniem z internetu. Naszym obowiązkiem jest zadbać o świadomość dziecka. Jako rodzice, stanowimy bufor bezpieczeństwa pomiędzy światem a naszymi pociechami. Dlatego powinniśmy uczulać je na to, co ważne i rozmawiać z nimi również na trudne tematy.

Jasne reguły ułatwiają komunikację i zapobiegają nieporozumieniom. Warto przygotować i zawrzeć z dzieckiem umowę użytkowania telefonu.

Może ona być pretekstem do rozmowy na temat funkcji telefonu, tego w jakim zakresie, do czego i dlaczego, jako rodzice będziemy mieli do niego dostęp (hasła, aplikacje). Powinniśmy zawrzeć w niej informacje dotyczące ilości i zakresu godzin, w jakich telefon może być włączony i kiedy dziecko może z niego korzystać. Swoje miejsce w domowym regulaminie powinny znaleźć również konsekwencje, czyli to, co się wydarzy, jeżeli nie będziemy przestrzegać ustalonych zasad.

Podejścia do monitorowania poczynań dziecka, są różne. Niektórzy rodzice, uważają, że musimy wiedzieć, o tym, co dziecko robi podczas korzystania z telefonu komórkowego. Inni natomiast są zwolennikami przestrzegania prywatności i ich zdaniem taki nadzór jest niepotrzebny.

Do korzystania z telefonu podchodzę jak do nauki jazdy samochodem, która niesie ze sobą wiele korzyści, ale również sporo zagrożeń. I o ile chcąc otrzymać prawo jazdy, przechodzimy odpowiedni kurs i musimy zdać egzamin, to przy telefonie nie znajdziemy nawet instrukcji, jak odpowiedzialnie z niego korzystać i jak radzić sobie z zagrożeniami, które możemy napotkać. Tę wiedzę nabywamy z czasem, korzystając z urządzenia i stopniowo budując odpowiedzialność i zaufanie.

Włącz kontrolę rodzicielską

Na szczęście nie musimy maniakalnie, niczym prześladowca tkwić nad dzieckiem weryfikując każdy jego ruch. Możemy skorzystać z dostępnych aplikacji, które monitorują to, co dzieci robią na swoich telefonach. Niektóre z nich posiadają funkcję powiadomień np. gdy określony limit czasu zostanie przekroczony bądź gdy w wiadomościach lub w mediach społecznościowych zostaną użyte słowa o wysokim ryzyku. Przykładowymi aplikacjami są WebSafely, NetNanny czy MMGuardian.

Nie chodzi tu o szpiegowanie dziecka, tylko o zapobieganie cyberprzemocy.

prezent_świąteczny_dla_dziecka

Nie karaj, odbierając telefon

Jeśli dzieci łamią ustalone zasady związane z korzystaniem z telefonu lub robią coś, co może być powodem do niepokoju, pierwszym krokiem, który powinniśmy zrobić, to odwołanie się do wcześniejszych ustaleń. Każda sytuacja wymaga indywidualnego podejścia, dlatego odradzam Wam stosowania najprostszego sposobu, jakim jest odebranie telefonu.

Zabierając go, możemy sprawić, że dziecko wycofa się, „zamknie w sobie” i nie będzie skłonne do rozmowy na temat tego, co się wydarzyło.

Oczywiście możemy machnąć ręką na te obawy, jeżeli dotyczą one przekroczenia limitu czasu wyznaczonego na korzystanie z telefonu. Wtedy możecie myśleć:

 

“Jak chce, to niech się zamyka w sobie, skoro nie przestrzega zasad, to nie korzysta z telefonu i kropka.”

Sprawa się nieco komplikuje, gdy w grę chodzi coś znacznie poważniejszego np. nagabywanie Waszej pociechy do spotkania albo do przesłania swoich zdjęć.
W takiej sytuacji, raczej chcielibyśmy, by dziecko postrzegało nas, jako sprzymierzeńca, a nie jak wroga.

Dlatego, najlepszym rozwiązaniem jest powściągnięcie emocji, rozmowa, edukacja dotycząca zagrożeń i wzmożona czujność.

Wybór telefonu

Gdy już przeanalizujemy powyższe punkty, możemy przejść do wyboru odpowiedniego telefonu.

Intuicja podpowiada, że pierwszy telefon dla dziecka powinien być prosty – bez skomplikowanego menu, dotykowego ekranu, raczej z przyciskami, odporny na upadek i uszkodzenia. Jednak w intuicja to za mało 😉

Mam taką niepisaną zasadę, że przed dokonaniem zakupu przekopuję internet w poszukiwaniu opinii na temat konkretnego urządzenia. Nie będąc jednak ekspertem w danej dziecinie i nie posiadając wiedzy o najnowszych rozwiązaniach, nie jestem w stanie ocenić zebranych informacji i na ich podstawie dokonać wyboru. Wtedy korzystam z profesjonalnego wsparcia pracowników sklepu, którzy dobierają produkt do moich oczekiwań zarówno jakościowych, jak i cenowych. Biorąc pod uwagę oszczędność czasu, konkurencyjność cen i jakość obsługi, od dłuższego czasu dokonujemy zakupów on-line w sklepie Neonet.

Na koniec…

Gdy tak spoglądam na moje brzdące oraz analizuje wszystkie za i przeciw, to wolałabym, żeby nie dopadła ich technologiczna fascynacja. Wiem jednak, że to nieuniknione, to część naszej codzienności, która wprowadzana w świadomy i bezpieczny sposób, niesie ze sobą ogrom korzyści.

Jakie są Wasze doświadczenia z pierwszymi telefonami Waszych dzieci? Stosujecie lub stosowaliście, którąś z wspomnianych propozycji?

Ściskam,K