korzyści_z_gier_planszowych

7 powodów, dla których to gry planszowe są najlepszym prezentem dla Twojego dziecka

7 powodów, dla których to gry planszowe są najlepszym prezentem dla Twojego dziecka

Żyjemy w czasach, które zyskały miano „edutainmentu”. To nowe określenie powstało poprzez połączenie dwóch trendów, wynikających z naszych oczekiwań: edukacji (education) i rozrywki (entertainment).

Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi i wymagający. Dzięki łatwemu dostępowi do różnorodnych treści i wiedzy możemy dokonać bardziej precyzyjnych wyborów. Dotyczy to każdej sfery życia, również tej, związanej z rozwojem naszych dzieci.

Oczekiwania wobec dzieciństwa naszych pociech są najczęściej niezwykle wygórowane. Wiemy, że już od pierwszych dni możemy wpływać na ich przyszłość, że wczesne dzieciństwo to okres bardzo intensywnego rozwoju mózgu, wytwarzania się połączeń między komórkami nerwowymi (a im więcej tych połączeń, tym lepsze będą w przyszłości warunki uczenia się, nabywania nowych wiadomości i umiejętności).

Chcąc wykorzystać tę wiedzę, staramy się znaleźć różnorodne sposoby na pobudzanie aktywności mózgu, stworzyć jak najlepsze warunki do jego rozwoju.

I tu pojawia się druga strona medalu, z którą związana jest wspomniana łatwość i dostępność treści. Bardzo trudno jest dokonać dobrego i rozsądnego wyboru spośród ogromu poleceń zabawek i gadżetów, „wspierających” rozwój dziecka. W końcu marketing dźwignią handlu i perfekcyjnie dopasowuje się do oczekiwań potencjalnych klientów.

Jednak tak często pozory mylą…

Największym powodzeniem cieszą się zabawki, które nie tylko bawią, ale i stymulują rozwój, wzbogacają wiedzę, budują różnorodne kompetencje i umiejętności. Gdybym miała wskazać jedną zasadę, którą się kieruję, wybierając zabawkę to byłoby to:

„Im prościej, tym lepiej”

Oznacza to, że im mniej interaktywnych funkcji posiada zabawka, tym jest lepsza i bardziej stymuluje rozwój dziecka.

Dziwne prawda?

Nasuwa się pytanie:

Co z tymi, wszystkimi, grającymi i świecącymi gadżetami oraz grami?

Warto być świadomym, że zabawki interaktywne nie wspierają rozwoju dziecka, tylko biernie zajmują jego uwagę i bombardują układ nerwowy ogromną ilością bodźców.

… I tak, stosując je, zyskujemy pewnie chwilę na wypicie ciepłej kawy, ale zdecydowanie nie wspieramy w ten sposób rozwoju swojej pociechy.

Co zatem zamiast…

Do zabaw i rozrywek, które bez wątpienia wspierają dziecięcy rozwój, z czystym sumieniem polecić mogę np. drewniane zabawki, różnorodne klocki, sortery, układanki czy gry planszowe. Wszystko to, dzięki czemu nasza pociecha aktywnie korzysta z własnych zasobów i wtedy np.: wydając dźwięki, ćwiczy aparat mowy, budując i przemieszczając przedmioty, trenuje koncentracje uwagi oraz koordynacje wzrokowo-ruchową. Aktywna, a nie pasywna zabawa, to klucz do rozwoju.

Prawda jest taka, że największą stymulacją i korzyścią dla rozwoju naszych pociech jest wszystko to, co pozwala im spędzać aktywnie czas z najbliższymi. Przy nas uczą się przez doświadczanie, obserwację, naśladowanie, słuchanie, powtarzanie, czyli aktywne uczestniczenie w rodzinnej codzienności.

Oczywiście zakres i rodzaj aktywności, będzie zależny od potrzeb, możliwości rozwojowych i wieku dziecka.

Gra “Matrioszki”

Jako jeden z przykładów zabaw wspierających rozwój wymieniłam gry planszowe i to właśnie im chciałabym poświęcić kilka akapitów 😉

Pozytywny wpływ gier planszowych

W naszym domu gry planszowe zajmują bardzo wiele miejsca i mam tu na myśli zarówno ilość półek, jak i poświęcanego im czasu 😉

Planszówki, często są błędnie odbierane jako nudne i staromodne. Tymczasem, niezmiennie od wielu lat, jest to jedna z najbardziej wartościowych form spędzania czasu i wspierania rozwoju. Kształtują zarówno zdolności poznawcze, akademickie, jak i życiowe czy społeczne.

Korzyści płynące z gier planszowych są dalekosiężne.

Jakie?

Zerknijcie poniżej…

Pomagają zacieśniać rodzinne więzi

Choć być może brzmi to banalnie, ale wyniki badań potwierdzają, że wspólne spędzanie czasu podczas grania w gry planszowe, sprzyja bezpośrednim interakcjom, będącym podstawą zanikających relacji międzyludzkich. Podczas wspólnych rozgrywek i towarzyszącej im radosnej atmosfery, uwalniają się endorfiny, hormony szczęścia, wszystko to sprzyja budowaniu zaufania, poczucia przynależności, komunikacji, zwiększaniu empatii i obniżeniu poziomu stresu.

Wspierają rozwój emocjonalny i społeczny

Gry planszowe rozwijają umiejętności, które są niezbędne w życiu społecznym. Tworzą bezpieczną przestrzeń do samoregulacji, do podejmowania prób kontroli emocji (np. złości lub rozpaczy w przypadku przegranej), odraczania zachowań, czekania, trzymania się podjętych ustaleń, przestrzegania reguł Wszystkie te elementy, to umiejętności poprawiające jakość i komfort funkcjonowania w grupie.

Planszówki, dzięki regułom i wymogom strukturalizują oraz porządkują przestrzeń. Określają kto, kiedy i jaki ruch może wykonać. Upraszczają, a nawet zastępują konieczność podejmowania decyzji np. o odezwaniu się lub milczeniu – co sprawia, że dla każdego, nawet nieśmiałego dziecka, sytuacja jest łatwiejsza i bardziej przyjazna. Bezpieczne i znane otoczenie sprzyja nauce wchodzenia w interakcje, bez lęku i niepokoju związanego z niepewnością.

korzyści z gier planszowych

Badania pokazują, że związek między umiejętnościami społecznymi i emocjonalnymi a sukcesem szkolnym jest bardzo wysoki. Do tego stopnia, że są one większym predyktorem dobrych wyników w nauce niż nasze pochodzenie i zdolności poznawcze. Uczenie się jest procesem społecznym. Dzieci nie są w stanie efektywnie zdobywać wiedzy i nie wykorzystują w pełni swojego potencjału, jeśli mają trudności z podążaniem za wskazówkami, porozumiewaniem się z rówieśnikami i kontrolowaniem swoich emocji.

Wspierają rozwój zdolności komunikacyjnych

Gry planszowe sprawiają, że uczestnicy mają ze sobą bezpośredni kontakt. Dzięki temu dzieci obserwują wzajemne reakcje, postawę ciała, mimikę twarzy, czy słyszą ton i tembr głosu. A wszystko to nic innego jak elementy komunikacji niewerbalnej. Oczywiście tę werbalną stronę też rozwijają podczas spontanicznych rozmów, słuchając, naśladując, odzwierciedlając i swobodnie rozmawiając podczas rozgrywki. Taką przestrzeń tworzy np. gra “Łowy na nakrycia głowy“, która jest jednym z naszych pewniaków w nadchodzące święta.

“Łowy na nakrycia głowy”

Uczą postępowania według określonych zasad

Każda gra planszowa, nawet ta najprostsza, wymaga postępowania zgodnie z ustalonymi dla niej regułami.

No właśnie, reguły… to one dla małych dzieci stanowią największą trudność. Wiecie o co mam na myśli? 😉

Nie posłużę się tu sformułowaniem, że zasady są po to, by je łamać, (choć samo ciśnie się na usta ;-)) ale zdecydowanie są po to, by je upraszczać i dostosowywać do Waszych potrzeb oraz możliwości.

Tym sposobem np. nie trzeba zwracać uwagi na pola o specjalnych właściwościach typu cofanie się o trzy kroki albo utrata jednej kolejki rzutu (ważne, tylko by całkowicie nie rezygnować z reguł). Dzięki niewielkim modyfikacjom większość dzieci już po skończeniu dwóch i pół czy trzech lat może uczestniczyć w rodzinnych rozgrywkach.

Dzieci wyjątkowo ruchliwe, wysoko wrażliwe albo reagujące silnymi emocjami mogą być gotowe do zabaw z grami planszowymi nieco później. Ważne, byśmy mieli to na uwadze i do każdego dziecka podchodzili w indywidualny sposób.

Niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju czy edukacji są nasze pociechy, umiejętność zrozumienia i postępowania według określonej instrukcji przyda się im na wielu, życiowych płaszczyznach. Dzieci uczą się radzić sobie z granicami i ograniczeniami oraz odkrywają korzyści płynące z postępowania zgodnie z wytycznymi.

Pozwalają doświadczyć porażki

Podnoszenie się po niepowodzeniu i podejmowanie ponownej próby, to zdolność, która jest niezwykle ważna, na każdym etapie życia. Gry planszowe dają dziecku przestrzeń do uczenia się na błędach w przyjaznych i bezpiecznych warunkach.

To niezwykle trudne, „pozwolić” dziecku posmakować porażki, przecież chcemy zaoszczędzić mu nieprzyjemnych doświadczeń. Tymczasem to jedna z tych dróg, dzięki której, w przyszłości, łatwiej będzie naszej pociesze odnaleźć się w grupie rówieśniczej.

rycerze i rabusie gra dla dzieci
Rycerze i rabusie

Porażka jest idealnym pretekstem do rozmowy o tym, co poszło nie tak, co można poprawić, a to nic innego, jak krok w stronę sukcesu.

Muszę zaznaczyć, że nie należy dobierać gier zbyt trudnych dla dziecka – nawet proste na pozór bierki nie dają czterolatkowi (ze względu na znacznie słabszą koordynację ruchów i mniejszą sprawność manualną) zbytnich szans w starciu z siedmiolatkiem czy osobą dorosłą.

Nauka przegrywania nie może polegać na ciągłym otrzymywaniu batów. To prosta droga do zniechęcenia brzdąca i rezygnacji z gry. Znacznie lepszym rozwiązaniem, będzie dobór gry o innym charakterze np. z udziałem losowości, wykorzystujące rzuty kostką.

Jednocześnie muszę Was przestrzec przed celowym podkładaniem się i przegrywaniem, by nie wywoływać smutku (lub złości) u dziecka. To nic innego, jak wprowadzanie brzdąca w błąd, skutkuje przeświadczeniem, że zawsze się wygrywa, a to przecież nieprawda. Wyobraźcie sobie, co się stanie, gdy kiedyś przyjdzie mu skonfrontować się z rzeczywistością? Co wtedy będzie czuł?

Wspierają rozwój zdolności poznawczych i akademickich

Dzieci przez kilka pierwszych lat życia uczą się praktycznie wyłącznie przez zabawę. Nawet w okresie szkolnym, jest ona potężnym sprzymierzeńcem procesów uczenia się i pamięci. Dzięki przemyślanej formie, maluchy niespostrzeżenie mogą uczyć się opracowywania strategii, dedukcyjnego i analitycznego myślenia jak np. w grze  „Zaginiony skarb”, rozwijać spostrzegawczość, refleks i koncentrację, dzięki grze „Matrioszki” czy rozwijać wyobraźnie, kreatywność i logiczne myślenie podczas zabawy w „Rycerze i rabusie”.

“Zaginiony skarb”

Dlaczego więc tego nie wykorzystać?

Gry bardzo często wprowadzają dzieci w świat nowych informacji (dotyczących wiedzy ogólnej, biologii, historii czy geografii), ale także (a może nawet przede wszystkim) stwarzają okazję do utrwalania treści wcześniej przyswojonych, do wykorzystywania umiejętności, które są w trakcie opanowywania. Przecież nawet poruszanie się po planszy ćwiczy odliczanie kolejnych pól, zgodnie z liczbą wyrzuconych kostką oczek, prawda?

Wyrzucana na kostce cyfra np. 4 – jest przedstawiona przez cztery oczka, których jest przecież więcej niż 3, a mniej niż 5. Niektóre gry wprowadzają pojęcia geometrii z kształtami i wzorami, pozwalają klasyfikować przedmioty (rozpoznawać i dopasowywać wzory) oraz wspomagają naukę pomiaru odległości czy posługiwania się pieniędzmi.

Gry, takie jak „Układam słowa. Literki młodziaki” czy „Układam słowa. Literki starszaki” podczas zabawy, bazując na mimowolnym zapamiętywaniu, umożliwiają dzieciom nie tylko poznawanie literek, utrwalanie pisowni czy opanowanie sprawności czytania, ale również ćwiczą ich pamięć, zdolność koncentracji oraz twórcze myślenie.

“Układam słowa”

Czym się kierować wybierając gry dla swoich dzieci?

Jest bardzo wiele czynników, przykład wiekiem dziecka i jego poziomem rozwoju (gry ze zbyt skomplikowanymi regułami mogą naprawdę zniechęcić małe dzieci i początkujących graczy), umiejętnościami dziecka, ale także jego indywidualnymi właściwościami, zainteresowaniami, rodzajem przejawianych uzdolnień czy pasji. Ważne są także tradycje rodzinne i specyficzny dla rodziny klimat, atmosfera, wartości, jakie chcecie przekazać swoim pociechom.

Pamiętajcie, że kluczem do zaszczepienia w dziecku zamiłowania do gier planszowych jest dobrowolność i świetna, wspólna zabawa. Siłą jeszcze nikomu nie udało się wywołać zainteresowania!

Na rozpoczęcie przygody z grami planszowymi nigdy nie jest za późno, bo jak powiedział George’a Bernarda Shawa:

„Nie przestajemy grać, ponieważ się starzejemy; starzejemy się, ponieważ przestajemy grać.”

 

Jestem ciekawa czy zdarza Wam się spędzać rodzinne popołudnia z grami planszowymi?

Ściskam,
K


prawda_o_świętym_mikołaju

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju

Po publikacji wpisu „Ho, Ho, Ho!!! Czyli kto? Jak to kto? Święty Mikołaj” otrzymałam od Was wiele wiadomości z pytaniem „W jaki sposób powiedzieć synkowi prawdę o świętym Mikołaju?” „Czy jest jakiś sprawdzony sposób w jaki można powiedzieć dziecku o świętym Mikołaju?” Itp.

No właśnie, czy jest jakis sprawdzony sposób?

Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim spotkania w rodzinnym gronie, czas rozmyślań, życzliwości i miłości. Święta to również tradycja, pasterka, 12 potraw, choinka i prezenty przynoszone przez Świętego Mikołaja, w niektórych regionach Polski przez Gwiazdora.  Dla dzieci jest on częścią świątecznej magii, dla dorosłych natomiast to nostalgiczny powrót do dzieciństwa. Dla tych z nas, którzy w dzieciństwie mieli wspaniałe święta Bożego Narodzenia, to szansa, aby je odtworzyć. Dla tych, których Gwiazdka była mniej wyjątkowa, to szansa, aby stworzyć ją taką, jaką zawsze chcieli by była. My dorośli angażujemy się w mikołajowy spisek. Wciągamy pociechy w magię opowieści o brzuchatym, podstarzałym elfie, który w magiczny sposób w ciągu jednej nocy dostarcza prezenty wszystkim dzieciom.

Mikołaj dźwignią handlu…

Niestety wspomniane dziecięce marzenie o odwiedzinach Mikołaja, stało się narzędziem marketingowym w rękach sprzedawców. W okresie świątecznym brodaty staruszek, przebrany w czerwony strój jest wszędzie – w telewizji, w centrum handlowym, na ulicy… Bez wątpienia jest to mylące dla dzieci i im są starsze tym bardziej jest to dla nich podejrzane. Zaczynają się wątpliwości, a co za tym idzie pytania: „Mamo, czy Mikołaj istnieje?” „Który z tych Mikołajów jest tym prawdziwym?”

Żaden rodzic nie chce okłamywać swojego dziecka. I żaden z nas nie chce sprawić by magiczna bańka pękła. Jednak w pewnym momencie przychodzi taki czas, a to co możemy zrobić to złagodzić odbiór nieprzyjemnej, świątecznej prawdy.

Kiedy się spodziewać pierwszych pytań…

Pierwsze pytania pojawiają się zazwyczaj wraz z rozpoczęciem wieku szkolnego, gdzieś około 6 – 8 roku życia, kiedy to koledzy zaczynają podważać istnienie magicznego elfa.

To w jaki sposób będziemy rozmawiać z dzieckiem na Mikołajowy temat zależy od tego, w jakim jest wieku i  na jakim etapie rozwoju. Pamiętajmy, że 10-latek, który wciąż wierzy w istnienie świętego może napotkać na nieprzyjemności wśród rówieśników, którzy już w niego nie wierzą. Natomiast 4 latek, który twierdzi, że Mikołaja nie ma może stać się przedmiotem wrogości na placu zabaw. Dlatego warto wyważyć, kiedy jest ten odpowiedni moment na przedstawienie prawdy.

W wieku od 3 do 6 lat rozwój kreatywnego myślenia jest bardzo istotny. Świat wyobrażeń do którego należy Święty Mikołaj mieszkający na Biegunie Północnym, jest ważnym elementem naszego dzieciństwa. Dla starszych dzieci, pogodzenie się z prawdziwą świąteczną historią i rzeczywistością jest częścią dorastania. Dla młodszych może być to niepotrzebny szok. Nie ma określonego wieku, który jest tym właściwym na przedstawienie prawdy. Musimy się tu zdać na naszą rodzicielską intuicję, bo to my wiemy na ile nasza pociecha jest gotowa by przekroczyć tę świąteczna granicę.

prawdę o świętym mikołaju

List od mamy…

Jeśli już staniecie przed koniecznością rozmowy z dzieckiem to mam dla Was propozycję, jak w przyjemny sposób wyjaśnić kim tak naprawdę był Święty Mikołaj. Sposób, który jednoznacznie nie zniszczy dotychczasowej magii świąt. Przedstawię go w formie listu, Wy natomiast wybierzecie z treści to, co uznacie za stosowne.

Kochanie,

Zadałeś bardzo ważne pytanie „Czy Święty Mikołaj istnieje?” Wiedziałam, że kiedyś o to zapytasz i długo zastanawiałam się co w tym momencie Ci odpowiem. Nie będę przedłużać oczekiwania i powiem od razu – nie, Mikołaj w dotychczasowym rozumieniu nie istnieje, nie jest magicznym elfem. Był natomiast osobą, która istniała naprawdę. Pochodził z Miry, oddał wszystko, co posiadał, aby pomóc innym ludziom będącym w potrzebie.

Zastanawiasz się pewnie „skąd w takim razie brały się te wszystkie prezenty?”, a może nawet się domyślasz… Powiem Ci o wszystkim – tak, to ja wypełniam Twoje buty słodkościami. Również ja wybieram i pakuję prezenty, które znajdujesz pod choinką, tak samo, jak moja mama przygotowywała je dla mnie, a jej mama dla niej (I tak, tata mi pomaga). Wyobrażam sobie Ciebie, jak kiedyś będziesz robił to samo dla swoich dzieci, i wiem, że tak jak ja będziesz uwielbiał przeżywać z nimi te magiczne, świąteczne chwile.

Mikołaj był wyjątkową osobą, był, bo istniał naprawdę. Jego dobre uczynki sprawiły, że pamiętamy o nim do dziś. To co robi jest proste, ale bardzo wartościowe. Uczy wszystkie dzieci jak wierzyć w coś, czego nie można zobaczyć ani dotknąć. To bardzo ważna umiejętność. Przez całe swoje życie będziesz wykorzystywał tę zdolność: wierząc w siebie, w swoich najbliższych, w swoje talenty, w rodzinę, w miłość. Bo trzeba wierzyć w rzeczy, których nie można zmierzyć, ani zamknąć w dłoni. Mam na myśli miłość, tę wielką moc, która zawsze daje siłę w tych najtrudniejszych momentach w życiu, jest wsparciem, nadzieją i otuchą.  

Mikołaj jest nauczycielem, a ja byłam jego uczennicą, teraz również Ty znasz tę tajemnicę i jesteś jego uczniem. Wiesz, w jaki sposób przedostaje się przez te wszystkie kominy w jeden wigilijny wieczór: jego pomocnikami są wszystkie osoby, których serca wypełnia świąteczna radość. Z tak pełnymi sercami, ludzie tacy jak tata i ja dokładają wszelkich sił by pomóc Mikołajowi wykonać to trudne zadanie, które bez wsparcia byłoby niemożliwym do zrealizowania.

Tak więc ani tata, ani ja nie jesteśmy Świętym Mikołajem. Mikołaj jest źródłem magii, nadziei, szczęścia i miłości. Tata i ja jesteśmy w jego zespole, a teraz Ty również w nim jesteś. Kocham Cię bardzo synku.  

W tej propozycji zawarliśmy bardzo istotny element. Nadaliśmy sens wieloletniej tradycji, w którą wierzyło nasze dziecko. Dzięki temu zmniejszymy poziom jego rozczarowania, nadal utrzymujemy świąteczną atmosferę i jednocześnie nie pozbawiamy go dotychczasowego obrazu świąt.

Jakiej reakcji możemy się spodziewać…

Musimy być przygotowani na różne reakcje. Niektóre dzieci reagują z ulgą na wieść, że Mikołaj jest postacią prawdziwą, w pewnym sensie historyczną. Potrzebowały potwierdzenia i osadzenia go w rzeczywistości. Inne zareagują złością, za to, że były “okłamywane”. Potrzebują naszego wsparcia w zrozumieniu, że mikołajowa historia z dzieciństwa nie jest podstawą do utraty zaufania. Mogą również pojawić się łzy – musimy zapewnić pociechę o tym, że poznanie prawdy o Mikołaju nie oznacza, że nie będzie już świąt, powiedzieć, że opowieści o nim mają na celu przypomnienie nam wszystkim, o istocie bycia dobrym dla innych osób. W momencie, gdy dzieci poznają prawdę są również twórcami świątecznej magii.

Gdy już karty zostaną odsłonięte, pomóżmy dziecku stać się aktywnym mikołajowym pomocnikiem. Starsze dzieci mogą pomóc w rozdawaniu prezentów znajdujących się po choinką. Młodsze dzieci mogą uczestniczyć w opisywaniu prezentów od Świętego Mikołaja dla innych członków rodziny. Każdy może być “Mikołajem”, uczestnicząc w akcjach pomocowych dla potrzebujących rodzin. Pamiętajmy o tym, jakie prawdziwe przesłanie niesie wiara w Świętego Mikołaja.

Czy już przeprowadaliście tę rozmowę z Waszą pociechą? Jak przebiegała? Jaka była reakcja dziecka?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .


przepis_na_zdrowie

"Przepis na zdrowie" Julita Bator

“Przepis na zdrowie” najnowsza książka Julity Bator

Niemal z każdej strony jesteśmy bombardowani dobrymi radami i wskazówkami. Mamy nieograniczony dostęp do różnych informacji i wiedzy. Wspomniana dostępność dotyczy zarówno pozyskiwania treści, jak i możliwości ich publikowania, dlatego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na wiarygodność i rzetelność czytanych porad.

Najnowsza książka Julity Bator Przepis na zdrowie to źródło sprawdzonej wiedzy, którą podczas wywiadów, dzielą się wybitni specjaliści z różnych dziedzin (lekarz, terapeuta, ortoptyk, pedagog, logopeda i sportowiec).

Każdy z nich zdradza tajniki swojej pracy. Są to sprawdzone metody, które każdy z nas może zastosować w codziennym życiu.

przepis_na_zdrowie_bator

Inspiracją do napisanie tej książki były prywatne doświadczenia autorki i poszukiwanie rozwiązań problemów, z którymi na co dzień boryka się większość rodziców.

Może właśnie dlatego, w przyjazny sposób łączy merytorykę i teorię z konkretnymi poradami oraz wartościowymi wskazówkami. Zawiera ciekawe ćwiczenia, praktyczne lifehacki, testy przesiewowe oraz propozycje dalszej literatury w poszczególnych dziedzinach.

Czego się z niej dowiesz…

Każdy z 6 rozdziałów autorka poświęciła innej dziedzinie życia. Czytając książkę, widzimy, jak bardzo te obszary się ze sobą przenikają, jak osłabienie jednego z nich wpływa na pozostałe. Tak samo, jak ma to miejsce w rzeczywistości.

Dodatkowym uproszeniem i wsparciem w pracy z książką jest posumowanie, które znajduje się pod koniec każdego rozdziału, w nim zamieszczono najważniejsze z poruszanych treści.

Bycie matką to jest bardzo trudny zawód

Tak zatytułowany jest pierwszy z wywiadów prowadzony z panią Marią Waszewską-Berlińską – teologiem, profilaktykiem uzależnień, prowadzącą warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i nauczycieli. Ten rozdział poświęcony jest trudom macierzyństwa, wspieraniu rozwoju emocjonalnego dzieci, poczucia wartości i budowaniu relacji w rodzinie.

“Kiedy rodzic daje dziecku swój czas, to dla dziecka jest to fundamentalna informacja zwrotna. Mianowicie, że jest ważne, że jest wartością.” Maria Waszewska-Berlińska

Doświadczenie i wiedza, którą dzieli się Pani Maria są mi bardzo bliskie, najchętniej, jako przykład zacytowałabym większość z jej wypowiedzi 😉

ksiazki_dla_rodzicow

 

Powrót do zdrowia to zmiana stylu życia

 

“Minimum 50% naszego dziennego zapotrzebowania kalorycznego powinniśmy przyjąć do południa, a drugą połowę przez resztę dnia, porozdzielaną na różne porcje. Ważne jest, żeby ten powerless, czyli odpoczynek dla naszego przewodu pokarmowego, był jak najdłuższy, co oznacza, że staramy się kończyć jedzenie jak najwcześniej, około 18.00, maksymalnie o 19.00.” Jakub Bukowczan

To rozdział, w którym swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się dr n. med. Jakub Bukowczan. Endokrynolog, diabetolog, internista, który wykształcenie i praktykę zdobywał w Stanach Zjednoczonych, Irlandii oraz Anglii. Porusza on temat zdrowego odżywiania, diety oraz insulinooporności.

Czy wiedziałyście, że fasola, to jeden z doskonalszych produktów żywieniowych, jest jak swoisty superfood. Dla mnie, to było ogromne zaskoczenie 😉

przepis_na_zdrowie_julita_bator

Kocham czytać

O rozwoju neuropsychologicznym dzieci, kształtowaniu się umiejętności społecznych, rozwoju mowy, dyslekcji oraz innych kamieniach milowych, autorka rozmawiała z prof. dr hab. Jagodą Cieszyńską – psychologiem i logopedą, autorką serii logopedycznych książek “Kocham czytać”.

 

“Gdy dziecko siedzi przed ekranem komputera, a także przez jakiś czas potem, wyłączone są pola czołowe, w których znajdują się przede wszystkim pola odpowiedzialne za myślenie, za osobowość, również za zrozumienie sytuacji społecznych. Aby po graniu na komputerze dziecko mogło przyswajać wiedzę, potrzeba około dwóch godzin aktywności fizycznej.” Jagoda Cieszyńska

To tylko jeden z wielu wartościowych fragmentów, które znalazłam w tym rozdziale. Pani profesor to skarbnica wiedzy.

Nie chodzi o to, żeby walczyć ze zmarszczkami, ale z utratą sprawności

Czwarty rozdział poświęcony jest wywiadowi z Jerzym i Anielą Gregorek, wielokrotnymi mistrzami świata w podnoszeniu ciężarów. Pani Aniela pięciokrotnie zdobyła tytuł mistrzyni świata i ustanowiła 6 rekordów. Pan Jerzy natomiast to czterokrotny zwycięzca tych mistrzostw. Sportowcy dzielą się doświadczeniem, udzielają praktycznych wskazówek i sprawdzonych sposobów, na utrzymanie zdrowia i sprawności fizycznej, motywację oraz wytrwałość w działaniu.

 

“Nie możemy czekać z poczuciem szczęścia do momentu, aż osiągniemy nasze cele, musimy się nauczyć, jak być szczęśliwymi, pracując nad doskonaleniem naszych umiejętności. Spełnienie jest w samym procesie.”

To małżeństwo jest żywym dowodem na prawdziwość i skuteczność proponowanych przez siebie rozwiązań.

bestseller_dla_rodzicow

Najpierw załóż maskę z tlenem sobie, potem dziecku

Joanna Serwińska, terapeuta neurorozwojowy, pedagog specjalny, terapeuta TSR, trenerka Rodzicielstwa Bliskości, to dzięki niej w książce pojawia się temat wsparcia rozwoju dziecka w polskim systemie oświaty. Pani Joanna porusza zagadnienia związane z emocjonalnością, samoregulacją, diagnostyką ewentualnych zaburzeń rozwojowych oraz sposobów wsparcia rozwoju dzieci.

 

“Musimy bardzo o siebie dbać, ponieważ dziecku potrzebny jest rodzic w dobrym stanie psychicznym. Jeśli sami nie mamy zdrowia psychicznego, to nie możemy go przekazać naszemu dziecku. Zdrowie psychiczne oznacza, że wiemy, co czujemy na poziomie ciała, psychiki, duszy i myśli. Jeśli czujemy się źle, z jakiegoś powodu dostrzegamy deficyt, nawet niewielki, to dbamy o to, żeby on zniknął. “

Rozdział ten jest przepełniony wspierającym językiem i podejściem, dającym rodzicowi przestrzeń na dostrzeżenie własnych potrzeb.

Oczy są zwierciadłem duszy

Ostatni rozdział książki poświęcony jest zagadnieniom wiązanym z zaburzeniami widzenia u dzieci, ich diagnozą oraz terapią i sposobami leczenia. Swoją wiedzą i doświadczeniem w tym obszarze, dzieli się Pani Ewa Witkowska-Jeleń dyplomowana ortoptystka i optometrystka, dyrektor i właściciel Centrum Dobrego Widzenia w Krakowie.

 

“Pierwsze badanie okulistyczno-ortoptyczne powinno się wykonać u wszystkich dzieci najpóźniej w pierwszym roku życia.”Ewa Witkowska-Jeleń

Jest to rozdział, z którego bardzo wiele się nauczyłam, który uświadomił mi, o ilu ważnych praktykach, mających znaczenie dla zdrowego wzroku, nie miałam pojęcia.

ksiazki_dla_rodzicow

Summa summarum

Taką właśnie nazwę nosi podsumowanie każdego rozdziału, dzięki któremu w telegraficznym skrócie dowiadujemy się o najważniejszych szczegółach w nich zawartych. Nieocenionej wartości dodaje literatura, dotycząca poszczególnych obszarów, polecana przez każdego ze specjalistów.

Reasumując, książka ta rzuca ważne spojrzenie na zagadnienia związane z:

  • życiowymi priorytetami, pielęgnacją relacji z innymi osobami i więzi z dzieckiem;
  • wspieraniem dziecka w rozwoju, w nauce czytania, w szkolnych realiach i  codziennych sytuacjach;
  • pielęgnacją wzroku, sposobach diagnostyki i leczenia;
  • zmianą sposobu żywienia i zwiększeniem motywacji do wdrożenia aktywności fizycznej;
  • z insulinoopornością i chorobą Hashimoto;
  • poprawieniem jakości w relacji partnerskiej;

Jeżeli jeszcze nie sięgnęłaś po “Przepis na zdrowie” Julity Bator, to serdecznie Cię zachęcam, gdyż jest to zbiór merytorycznych i przydatnych wskazówek, z którymi powinien zapoznać się każdy rodzic. Książka ta ułatwia podejmowanie świadomych decyzji. Więcej informacji na jej temat znajdziesz tutaj klik.

Jestem ciekawa czy zaciekawiła Was ta książka. Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzu pod wpisem.

Uściski,
K.


ja dla siebie

"Ja dla Siebie" - dołącz do wyzwania!

“Ja dla Siebie” – dołącz do wyzwania i zadbaj o siebie!

“Każda matka musi się także nauczyć matkować sobie, gdyż bez tego nie będziemy dobrymi matkami dla naszych dzieci. Kiedy kobiety pytają mnie, jak najlepiej matkować nastolatkom, mówię im, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby być szczęśliwymi i spełnionymi. Ten rodzaj modelowania roli idzie dalej niż cokolwiek innego, co mogłabyś zrobić, aby wychowywać córki. Dzięki temu będą wiedziały, jak zrobić to samo. Samopoświęcenie i męczeństwo są wytartą drogą do przewlekłej choroby i gniewu – to proste i oczywiste. I choć nasza kultura preferowała tę znojną, starą ścieżkę przez wieki, a my obserwowałyśmy, jak nasze matki i babcie podążały nią – czas z tym skończyć. Matkowanie sobie i troska o siebie z taką samą uwagą, jaką poświęcamy wychowaniu naszych dzieci, wymaga od nas odwagi. I absolutnie jest to konieczne, abyś naprawdę mogła rozkwitnąć” – Christiane Northrup

Codzienność

Każdego dnia, staramy się być doskonałą matką, żoną, przyjaciółką, córką, współpracowniczką. Kierowane dobrymi intencjami i chęcią okazania wrażliwości, dobroci, wparcia, zrozumienia, czułości… – zapominamy o sobie.

Za tę doskonałość, czy jakkolwiek inaczej nazwiesz, owe dążenie do zaspokojenia potrzeb innych osób, płacimy słoną cenę.

Z czasem miara się przebiera, a bak z zasobami, będący siłą napędową i źródłem cierpliwości, zaangażowania, mocy – jest pusty. Wtedy przychodzi kryzys, pojawia się frustracja, niezadowolenie, zmęczenie, złość, wypalenie a czasem problemy zdrowotne.

W głowie kłębią się pytania: Czy tak już będzie zawsze? Tak ma wyglądać moje życie?

Znajdź równowagę

Jak we wszystkim, w naszej codzienności również, ważna jest równowaga, między tym, co robimy dla kogoś, a własnym dobrem. Choć trudno przełamać wpojone schematy i wieloletnie nawyki.

Stawka robi się niebezpiecznie wysoka, gdy dbając o otoczenie, naruszamy własne granice albo wcale ich nie stawiamy. Gdy wewnątrz czujemy, że chciałybyśmy powiedzieć „nie chcę”, „nie mam ochoty”, „nie mogę”, ale nie potrafimy się na to zdobyć.

Ponieważ

  • troska o czyjeś dobro i samopoczucie,
  • potrzeba akceptacji, aprobaty,
  • poczucie powinności i konieczność spełnienia oczekiwań,
  • obawa przed odrzuceniem, konfrontacją, gniewem czy innymi trudnymi emocjami…
  • oraz wiele, wiele innych okoliczności, które paradoksalnie ograniczają naszą zdolność wyznaczania granic.
  • Bo, gdy „ośmielimy się” zauważyć siebie i swoje potrzeby, do gry wkracza poczucie winy oraz wyrzuty sumienia.

To wszystko musi się zmienić, dla Twojego dobra i dobra bliskich Ci osób. Małymi krokami… możesz to zmienić.

Zadbanie o siebie nie jest przejawem egoizmu czy przywilejem, to jedna z podstawowych potrzeb, a nawet nasza powinność, względem siebie i naszych najbliższych.

wyzwanie ja dla siebie

 

Ja Dla Siebie

Odnalezienie przestrzeni tylko dla siebie stanowi wyzwanie. To nie tylko zmiana w podejściu naszego otoczenia, to przede wszystkim nasza wewnętrzna przemiana, rozwój i praca nad sobą. To przełamywanie swoich schematów, przekonań, nawyków. To zwiększenie uważności na własne potrzeby i ich poszanowanie.

Nie od dziś wiadomo, że wsparcie innych osób uskrzydla i właśnie dlatego powstał projekt “Ja dla Siebie” i “Mam Wsparcie” byśmy razem, ramię w ramie, małymi krokami zmierzały ku zmianie – #jadlasiebie bez poczucia winy.

Mam nadzieję, że się przyłączysz? Zapisz się na listę mailingową, bym mogła przesyłać Ci wartościowe materiały do pobrania.

Ściskam,

Karola

 


fotel_do_salonu

Odpoczynek jest ważny! Poszukiwania komfortowego fotela do naszego salonu.

Odpoczynek jest ważny! Poszukiwania komfortowego fotela do naszego salonu.

Z czym kojarzy Wam się jesień? Dla mnie to długie wieczory, spędzone pod kocem, w wygodnym fotelu z książką i szklanką herbaty z cytryną…

Biorąc pod uwagę, że jesień za pasem, postanowiłam zmienić co nieco w swojej przestrzeni 😉

A tak na poważnie, to Ci z Was, którzy są ze mną również na Instagramie, wiedzą, że często odnoszę się do tego, jak ważna, w naszej rodzicielskiej drodze, jest troska o swój własny komfort, czas dla siebie i znalezienie sposobu na regenerację sił.

W odpowiedzi otrzymuję od Was pytania:

„No tak, to ważne, ale jak to zrobić, skoro doba nie jest z gumy, brakuje mi czasu na podstawowe obowiązki, a co dopiero na relaks?”

Odpoczynek jest ważny!

Regeneracja naszego organizmu jest szalenie ważna, choć jednocześnie tak bardzo niedoceniona. Wbrew temu, co sugerują nieuzasadnione przekonania, wmawiające nam, że dbałość o siebie, o swój komfort jest przejawem egoizmu, regeneracja sił jest czymś zupełnie odwrotnym.

Dzięki niej jesteśmy bardziej cierpliwe, wyrozumiałe, łatwiej przychodzi nam panowanie nad emocjami, a co za tym idzie, stajemy się lepszą wersją siebie i fajniejszą mamą, żoną, córką, przyjaciółką. Korzystamy na tym nie tylko my same, ale również nasi najbliżsi. Zatem gdzie tu miejsce dla egoizmu?

Jak tego dokonać?

Nie ma złotego środka. Każdy z nas ma inne potrzeby, upodobania, inne rzeczy sprawiają nam przyjemność, a i możliwości mamy różne. Dla jednych sposobem na odpoczynek będzie aktywność fizyczna, drudzy natomiast z przyjemnością zasiądą w fotelu z dobrą książką. Poza tym jedno drugiego nie wyklucza i możemy stosować różnorodne sposoby regeneracji sił.

Często piszecie, że pod koniec zabieganego dnia, nie myślicie o aktywności fizycznej (do której Was zachęcam), tylko marzycie o spokojnym relaksie w zaciszu własnego salonu.

I skoro już jesteśmy przy tej formie odpoczynku, to nie ma co się oszukiwać, dotyczy ona wielu z nas. Dlatego, w tym wpisie poświęcę więcej miejsca temu, na co warto zwrócić uwagę, wybierając towarzysza jesiennych wieczorów.

Na co warto zwrócić uwagę, wybierając fotel?

Styl i estetyka to kwestia indywidualna, jest jednak kilka uniwersalnych zasad i kryteriów, którymi na etapie zakupu warto się kierować.

Na komfort wypoczynku bez wątpienia ma wpływ ergonomia, a w tym materiał, z jakiego został wykonany fotel. Najlepiej wybierać meble mające wysokiej jakości wypełnienie oraz wmontowane sprężyny faliste. Dzięki nim fotel będzie bardziej sprężysty, a co za tym idzie, wygodniejszy w użytkowaniu.

fotel_scandi
Fotel i pufa SCANDI

Oczywiście, każdy lubi co innego, jedni z nas wolą miękkie powierzchnie, inni twarde oparcia. Wybierając fotel, dobrze jest przyjrzeć się temu, jaki komfort będzie miał nasz kręgosłup, czy podczas siedzenia będzie odciążony. Dla mnie kluczowym było wyprofilowanie w odcinku lędźwiowym, tak jak w fotelu TEDDY oraz zagłówek na tyle wysoki, bym mogła swobodnie oprzeć głowę, taką możliwość daje model CHICAGO.

teddy_fotel
Dodatkowa poduszka w modelu TEDDY odciąża odcinek lędźwiowy kręgosłupa

chicago_fotel
Dzięki wysokiemu oparciu fotela CHICAGO można swobodnie oprzeć głowę.

 

Wspomniałam wcześniej o siedzisku, tu również ważna jest jego wysokość i głębokość.

Ogólna zasada jest taka, że siedząc na fotelu, powinniśmy mieć możliwość dotykania podłogi całymi stopami, a kolana powinny być w ustawione pod kątem prostym (nie powinny wystawać powyżej poziomu ud ani zbyt nisko opadać). Byłoby to, rzecz jasna rozwiązanie idealne, wiadomo jednak, że w przypadku kilkuosobowej rodziny nie jesteśmy w stanie idealnie dopasować fotela do każdego domownika.

Gdy podczas wybierania odpowiedniego dla nas modelu fotela pojawiły się wątpliwości i pytania, nieocenionym wsparciem okazali się pracownicy Salonu Agata, w którym dokonywaliśmy zakupu. To oni udzielali odpowiedzi oraz pomagali doprecyzować nasze oczekiwania, za to właśnie cenię stacjonarne zakupy.

Zanim jednak wybrałam się do sklepu stacjonarnego, zapoznałam się z ofertą online. Dzięki temu zaoszczędziłam sporo czasu, wiedziałam, którymi fotelami jestem zainteresowana i które chcę zobaczyć. Możliwość dokonania zakupu online, z dostawą do domu, na terenie całej Polski, to świetne rozwiązanie dla tych z Was, którzy nie mają w pobliżu stacjonarnego sklepu.

salony_agata
Nie spodziewałam się tak dużego wyboru tkanin.

To na co jeszcze zwracałam uwagę podczas dokonywania wyboru, była tkanina, z jakiej wykonany jest fotel. Świetną opcją jest możliwość wybrania materiału obicia, na taki, który poradzi sobie z wyzwaniami czekającymi w naszych domach np. niewywołujący alergii u żadnego z domowników, łatwo spieralny, odporny na brudzenie czy pasujący kolorystycznie do naszego wnętrza. Wybór jest tak ogromny, że można się pogubić 😉

Nasz wybór

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe kryteria, plus oczywiście walory estetyczne, nasz wybór padł na fotel wypoczynkowy EREN kolorze granatowym.

fotel_eren
A to nasz wybór fotel EREN.

fotel-navyChciałam do naszej szarej sofy dostawić bardziej wyrazistego towarzysza i nadać wnętrzu charakter. Przyznam, że cieszy mnie obecny trend, który daje pełną dowolność w łączeniu kolorów, wzorów i struktur tkanin, z których wykonane są poszczególne meble. Wystarczy, że znajdziemy dla nich wspólny mianownik, a wszystko skomponuje się w ciekawą całość. U nas tym mianownikiem będą granatowe i pudrowe poduszki, które ozdobią szarą sofę.

wystrój_salonu
rsz_wnętrza
rsz_wystrój_salonu
rsz_niebieski_fotel

Nie byłabym sobą, gdybym raz na jakiś czas nie przeprowadziła w domu jakiejś małej rewolucji. Dzięki nowemu fotelowi jesienna zmiana odbyła się niewielkim nakładem prac (co cieszy mojego męża), a jednocześnie przyniosła oczekiwany efekt (co natomiast mnie napawa ogromną satysfakcją). Teraz już nie mogę doczekać długich wieczorów…

A Wy planujecie w najbliższym czasie jakieś zmiany?


zdrowa_lemoniada_dla_dzieci_bez_cukru

Przepis na zdrową lemoniadę, którą chętnie piją dzieci

Przepis na zdrową lemoniadę, którą chętnie piją dzieci

Ciepło, cieplej, gorąco… 😉

Co roku w sezonie letnim marzymy o pięknej pogodzie. Gdy już się pojawi, chcemy w pełni z niej skorzystać. Staramy się, by nasze pociechy zgromadziły jak najwięcej pięknych wspomnień z wakacji. Dlatego zachodzimy w głowę, czym urozmaicić im ten czas, tak żeby pozostawił w ich pamięci pozytywny ślad. Tymczasem okazuje się, że najprostsze rozwiązania są tymi najlepszymi.

Bo z czym Wam kojarzą się wakacje?

Dla mnie wakacje to zapachy, smaki i dźwięki charakterystyczne dla tego okresu oraz całodniowa zabawa na świeżym powietrzu. To namiot z koców, pikniki i akrobacje na trzepaku.

Jednym z wakacyjnych smaków jest właśnie lemoniada, którą do dziś pamiętam jako wyczekiwany w dzieciństwie napój, który jak nic innego potrafił ugasić pragnienie.

Lemoniadowe szaleństwo

Gdy zabieram się za przygotowanie lemoniady, nawet nie wiem, kiedy koło mnie pojawiają się mali pomocnicy, którzy z błyskiem w oczach czekają na swoją kolej ;-). Nie sądziłam, że wspólne przygotowywanie lemoniady może stanowić taką atrakcję. Dodatkowo własnoręcznie zrobiony napój smakuje o niebo lepiej ;-).

A gdy do tego dołożymy możliwość samodzielnego nalania lemoniady ze słoja z kranikiem i dodania lodu prosto z kostkarki – aż chce się pić – nie muszę przypominać o konieczności nawadniania organizmu w upalne dni. 😀

zdrowa_lemoniada_dla_dzieci_bez_cukru

Podczas upałów nie trudno o odwodnienie organizmu. Pierwszymi objawami są zmęczenie, dezorientacja i „ciężka głowa” – trudniej jest zebrać myśli, występują problemy z koncentracją. Z czasem pojawia się suchość w ustach, ból głowy i ogólne osłabienie. Często te objawy bagatelizujemy i łatwo jest je przegapić. Dlatego najlepiej przez cały dzień małymi porcjami popijać wodę i nie dopuszczać do stanu, w którym czujemy pragnienie.

fit_lemoniada

Przepis na lemoniadę bez cukru

Klasyczna lemoniada to mieszanka wody, soku cytrynowego i cukru. W swoim przepisie cukier zastępuję miodem (mogą go spożywać dzieci, które ukończyły pierwszy rok życia). Możecie również użyć innego, zdrowszego zamiennika, jak ksylitol, stewia, erytrytol, syrop klonowy czy syrop z agawy. Napój z jednym z tych dodatków też będzie słodki, smaczny, ale zdrowszy.

Składniki:

1 litr wody mineralnej niegazowanej (jeżeli dzieci lubią wodę gazowaną, to możesz zmieszać ją w proporcji pół na pół)

3 cytryny

1 pomarańcza

100 g miodu

kilka listków świeżej mięty

dietetyczna_lemoniada

Sposób przygotowania

W 1/2 szklanki ciepłej wody rozpuszczamy miód.

Cytryny i pomarańczę myjemy pod bieżącą wodą, używam do tego szczotki przeznaczonej tylko do żywności. Jedną cytrynę i pomarańczę kroimy w plasterki, z pozostałych dwóch cytryn wyciskamy sok.

Sok cytrynowy, plasterki cytrusów i miętę wrzucamy do wody, mieszamy. Cyk-myk i gotowe ;-). Żadna filozofia, a uciech podczas przygotowań co niemiara.

Tak przygotowaną lemoniadę dobrze jest wstawić na około godzinę do lodówki, by smaki się przegryzły, a napój schłodził. U nas jednak się to nie udaje :D, dzieci chcą skosztować lemoniady „teraz, zaraz, natychmiast”.

przepis_na_lemoniade

Wtedy z pomocą przychodzi nam nasza kostkarka MPM, która zajmuje niewiele miejsca, pracuje szybko i cicho. W upalne dni wykorzystujemy kostki lodu na różne sposoby – od chłodzenia napojów, po lodowe zabawy lego czy zmieniające kolory samochody hot weels.

Kto powiedział, że lemoniada musi być tylko cytrynowa? Szkoda nie skorzystać z sezonowych owoców, które są świeże i łatwo dostępne. To nie tylko kwestia różnorodności smaku, lecz także okazja do przemycenia dziecku czegoś nowego do spróbowania.

Dajcie znać, czy pijacie lemoniady i który owoc w niej sprawdza się najlepiej.