ja dla siebie

"Ja dla Siebie" - dołącz do wyzwania!

“Ja dla Siebie” – dołącz do wyzwania i zadbaj o siebie!

“Każda matka musi się także nauczyć matkować sobie, gdyż bez tego nie będziemy dobrymi matkami dla naszych dzieci. Kiedy kobiety pytają mnie, jak najlepiej matkować nastolatkom, mówię im, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby być szczęśliwymi i spełnionymi. Ten rodzaj modelowania roli idzie dalej niż cokolwiek innego, co mogłabyś zrobić, aby wychowywać córki. Dzięki temu będą wiedziały, jak zrobić to samo. Samopoświęcenie i męczeństwo są wytartą drogą do przewlekłej choroby i gniewu – to proste i oczywiste. I choć nasza kultura preferowała tę znojną, starą ścieżkę przez wieki, a my obserwowałyśmy, jak nasze matki i babcie podążały nią – czas z tym skończyć. Matkowanie sobie i troska o siebie z taką samą uwagą, jaką poświęcamy wychowaniu naszych dzieci, wymaga od nas odwagi. I absolutnie jest to konieczne, abyś naprawdę mogła rozkwitnąć” – Christiane Northrup

Codzienność

Każdego dnia, staramy się być doskonałą matką, żoną, przyjaciółką, córką, współpracowniczką. Kierowane dobrymi intencjami i chęcią okazania wrażliwości, dobroci, wparcia, zrozumienia, czułości… – zapominamy o sobie.

Za tę doskonałość, czy jakkolwiek inaczej nazwiesz, owe dążenie do zaspokojenia potrzeb innych osób, płacimy słoną cenę.

Z czasem miara się przebiera, a bak z zasobami, będący siłą napędową i źródłem cierpliwości, zaangażowania, mocy – jest pusty. Wtedy przychodzi kryzys, pojawia się frustracja, niezadowolenie, zmęczenie, złość, wypalenie a czasem problemy zdrowotne.

W głowie kłębią się pytania: Czy tak już będzie zawsze? Tak ma wyglądać moje życie?

Znajdź równowagę

Jak we wszystkim, w naszej codzienności również, ważna jest równowaga, między tym, co robimy dla kogoś, a własnym dobrem. Choć trudno przełamać wpojone schematy i wieloletnie nawyki.

Stawka robi się niebezpiecznie wysoka, gdy dbając o otoczenie, naruszamy własne granice albo wcale ich nie stawiamy. Gdy wewnątrz czujemy, że chciałybyśmy powiedzieć „nie chcę”, „nie mam ochoty”, „nie mogę”, ale nie potrafimy się na to zdobyć.

Ponieważ

  • troska o czyjeś dobro i samopoczucie,
  • potrzeba akceptacji, aprobaty,
  • poczucie powinności i konieczność spełnienia oczekiwań,
  • obawa przed odrzuceniem, konfrontacją, gniewem czy innymi trudnymi emocjami…
  • oraz wiele, wiele innych okoliczności, które paradoksalnie ograniczają naszą zdolność wyznaczania granic.
  • Bo, gdy „ośmielimy się” zauważyć siebie i swoje potrzeby, do gry wkracza poczucie winy oraz wyrzuty sumienia.

To wszystko musi się zmienić, dla Twojego dobra i dobra bliskich Ci osób. Małymi krokami… możesz to zmienić.

Zadbanie o siebie nie jest przejawem egoizmu czy przywilejem, to jedna z podstawowych potrzeb, a nawet nasza powinność, względem siebie i naszych najbliższych.

wyzwanie ja dla siebie

 

Ja Dla Siebie

Odnalezienie przestrzeni tylko dla siebie stanowi wyzwanie. To nie tylko zmiana w podejściu naszego otoczenia, to przede wszystkim nasza wewnętrzna przemiana, rozwój i praca nad sobą. To przełamywanie swoich schematów, przekonań, nawyków. To zwiększenie uważności na własne potrzeby i ich poszanowanie.

Nie od dziś wiadomo, że wsparcie innych osób uskrzydla i właśnie dlatego powstał projekt “Ja dla Siebie” i “Mam Wsparcie” byśmy razem, ramię w ramie, małymi krokami zmierzały ku zmianie – #jadlasiebie bez poczucia winy.

Mam nadzieję, że się przyłączysz? Zapisz się na listę mailingową, bym mogła przesyłać Ci wartościowe materiały do pobrania.

Ściskam,

Karola

 


novakid_nauka_angielskiego_online

Nauka języka angielskiego przez internet. Czy warto?

Nauka języka angielskiego przez internet. Czy warto?

Do napisania tego wpisu zainspirowały mnie pytania, które otrzymuję od Was, za każdym razem, gdy w relacji na Instagramie, podrzucam fragmenty z zajęć języka angielskiego, w których uczestniczą moi chłopcy.

Nasza przygoda ze szkołą językową Novakid trwa od kilku lat, o czym pisałam Wam już tutaj.

Antek rozpoczął naukę, będąc jeszcze w przedszkolu. Zdalna forma edukacji sprawdziła się nam w okresie chorobowym, kiedy nie mogliśmy uczęszczać na zajęcia stacjonarne.

Przerabiając podobny, zdrowotny scenariusz z Kubusiem, wiedziałam, że gdy tylko skończy 4 lata, spróbujemy tego rozwiązania.

W dzisiejszych czasach znajomość języka angielskiego stała się czymś niezbędnym. Cieszę się, że dzięki aktywnemu stylowi życia i częstym podróżom, dzieci mają szansę przekonać się w praktyce, do czego jest im potrzebny język obcy.

novakid_angielski_dla_dzieci

Na co zwracam uwagę

Wracając jednak do samej nauki języka angielskiego, wykorzystuję różne formy i sposoby przekazu, staram się, by to była zabawa i przyjemność, a nie przymus czy obowiązek. Wplatam słówka podczas gier czy innych, codziennych aktywności. Korzystam z kart, fiszek, książeczki z mówiącym długopisem lub pozwalam obejrzeć bajkę w języku angielskim.

Zależy mi na tym, by dzieci miały szansę rozwijać swoje zdolności językowe w różnych aspektach, by mogły się osłuchać z językiem, ale też praktykować wymowę. Zdaję sobie jednak sprawę, że czymś innym jest nauka słówek, a czym innym konkretna, metodyczna wiedza, dotycząca efektywnych, sposobów kształtowania zdolności językowych dziecka, którą posiada lektor prowadzący zajęcia.

We wspieraniu rozwoju dzieci i kształtowaniu różnorodnych zdolności, bardzo ważne dla mnie jest podążanie za indywidualnymi możliwościami i potrzebami dziecka. Jestem zwolenniczką minimalizowania ilości zajęć dodatkowych, stąd w dokonywaniu wyboru kieruję się rozsądkiem i uważnością na odczucia i komunikaty przekazywane przez moich chłopców.

Uważam też, że nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami i emocji, które towarzyszą pracy w grupie.

Dlatego, podejmując decyzję, borykałam się z różnymi dylematami i obawami. Poniżej rozwinę kilka z tych, które również pokrywały się z Waszymi pytaniami.

To, co za a może przeciw?

Formuła zajęć on-line

Zarówno moją największą obawą, jak i najczęściej pojawiającym się pytaniem było to, dotyczące formuły zajęć prowadzonych przez internet.

Staram się ograniczać do minimum ilość czasu spędzanego przez dzieci przed telewizorem, tabletem czy laptopem. Antek mający niemal 8 lat korzysta znacznie częściej z cyfrowych rozwiązań. Dla Kuby natomiast to pierwsze doświadczenia z wykonywaniem zadań przy użyciu komputera.

novakid_angielski_dla_dzieci_1

Analizując za i przeciw doszłam do wniosku, że czas poświęcony na zajęcia on-line, może być również dobrym pretekstem, do pokazania dzieciom, jak rozsądnie korzystać z rozwiązań technologicznych. Mając pod kontrolą treści, które docierają do dziecka i ilość czasu, który ono spędza przy laptopie, możemy pokazać, jakie szanse i możliwości edukacyjne daje to narzędzie.

Koncentracja uwagi

Drugim aspektem, o który najczęściej pytałyście była umiejętność utrzymania koncentracji uwagi przez dziecko podczas tego typu zajęć.

Tu nie ma jednej i prawidłowej odpowiedzi. Umiejętność ta jest kwestią indywidualną i zależy od wielu czynników, dlatego u każdego dziecka może wyglądać nieco inaczej.

Zachęcam Was do skorzystania z bezpłatnej lekcji próbnej, podczas której będziecie miały możliwość sprawdzić, jak przebiegają zajęcia i czy Waszej pociesze będzie odpowiadała taka forma nauki. Pozwala ona rozwiać wątpliwości.

Pssssyt… i uważajcie, bo NovaKid działa jak magnez 😉

Pamiętam, jak ponad 2 lata temu, wahałam się, gdy podejmowałam decyzje dotyczącą udziału Antosia w zajęciach. Teraz, decydując się na lekcje języka angielskiego online dla Kuby, wiedziałam, na czym one polegają, ilu interaktywnych sposobów, ciekawych zabaw, muzycznych zadań używają native speakerzy, by zaciekawić i zatrzymać uważność dziecka. Miałam nadzieję, że podobnie, jak w przypadku Antka, 25-minutowe zajęcia będą optymalnym czasem dla 4-letniego Kuby, bezpłatna lekcja próbna, pozwoliła mi to sprawdzić.

 

Korzyści wynikające z nauki angielskiego z lektorem

Myśląc o zajęciach z języka angielskiego, przyświecał mi jeden główny cel, by chłopcy otworzyli się na aktywną rozmowę. Formuła 1×1 wymusza dialog. Nauczyciel nie mówi ani jednego słowa po polsku, a mimo to, swoją osobowością, odpowiednim podejściem, zabawową formą i interaktywnymi technikami utrzymuje zaangażowanie dziecka i prowokuje do rozmowy. Ważne jest to, że dziecko spontanicznie zaczyna komunikować się z osobą mówiącą w innym języku. Nie obawiając się jeszcze tworzenia zdań, nie zastanawiając się nad ich konstrukcją gramatyczną i błędami językowymi, w naturalny sposób wchodzi w interakcję z nauczycielem. Brak blokady językowej to świetny moment, by rozwijać swobodę mówienia.

To, co budziło moje obawy, okazało się również jednym z elementów wzbudzających zainteresowanie chłopców. Dużą dawką wrażeń i powodem do ekscytacji jest sam fakt obcowania z komputerem, posiadania słuchawek, posługiwania się myszką, rysowania po ekranie czy zdalnej rozmowy.

nauka_angielskiego_przez_internet

Jakie zalety dostrzegam w zajęciach online?

  • Szczególnie w obecnej sytuacji, nieocenionym atutem jest to, że nauka odbywa się zdalnie, bez konieczności wychodzenia z domu i dowożenia dziecka na zajęcia.
  • Lekcja trwa 25 minut, to czas, w którym dziecko jest w stanie efektywnie skupić uwagę.
  • Wybór nauczyciela prowadzącego zajęcia na podstawie wizytówki w formie filmiku.
  • Możliwość umawiania terminów zajęć w dowolnie wybranym czasie (godzina i dzień).
  • Dowolność lokalizacyjna – do zrealizowania lekcji potrzebujesz tylko laptop, tablet i internet.
  • Elastyczność harmonogramu – ilość lekcji realizowanych w danym tygodniu ustalasz według własnych potrzeb i możliwości.
  • Możliwość bezkosztowego odwołania i przełożenia lekcji na 8h przed zajęciami.
  • Sms’owe i mailowe przypomnienia o terminie nadchodzącej lekcji.
  • Podsumowanie przesyłane przez nauczyciela, po każdej lekcji, zawierające informacje o zakresie zrealizowanego materiału, postępach dziecka i przydatne wskazówki do pracy w domu.
  • Nieograniczony dostęp do materiałów edukacyjnych (zabaw, filmików), do których dziecko może wracać w dowolnie wybranym momencie.

język_angielski_online_dla_dzieci

Warto skorzystać

W naszym przypadku ta forma nauki sprawdza się świetnie i tak, jak wspomniałam wcześniej, Wy również możecie zobaczyć czy Wam się spodoba, korzystając z pierwszej, darmowej lekcji, zapisując się tutaj klik. Wpisując kod KAROLINA1728 zyskujecie również 60 zł doładowania.

Dodatkowo po wykupieniu kursu, możecie wygenerować kod dla swoich znajomych, dzięki któremu uzyskają oni zniżkę, a Wasze konto zostanie doładowane dodatkową, bonusową kwotą, jak tylko się zarejestrują i wykupią pierwszy pakiet zajęć.


sposoby na porządek w szafie

6 kroków, które skutecznie pomogą Ci uporządkować Twoją szafę

6 kroków, które skutecznie pomogą Ci uporządkować Twoją szafę

Jak często, stojąc przed swoją szafą, stwierdzasz:

„No nie, znowu nie mam się w co ubrać!”

Myślę, że to zdanie mogłybyśmy uplasować w pierwszej dziesiątce wypowiadanych przez nas zwrotów.

Gdyby doszukiwać się przyczyn takiego stanu rzeczy, najprawdopodobniej nie byłaby nią totalna pustka w szafie, a coś zupełnie przeciwnego.

Prawda?

To nadmierne przepełnienie szafy bez wątpienia sprzyja panującemu chaosowi. Ten chaos z kolei dotyczy zarówno półek w naszej szafie, jak i tych w naszej głowie.

Wiele prawdy tkwi w powiedzeniu, że nasze ubieranie zaczyna się w głowie i zabierając się za porządki, nie możemy o niej zapomnieć.

Dlatego, zanim zabierzemy się za porządki w szafie, warto przemyśleć:

Jak chcesz wyglądać?
Jaki typ ubrań Ci się podoba?
W jakim stylu czujesz się dobrze?

Te pytania to początek poszukiwań swojego stylu.

Początek, bo odkrywanie siebie, jest procesem, który zaczyna się od obserwacji.

Znajomość swoich upodobań, potrzeb, tego, w czym czujemy się pięknie i dobrze, co najchętniej i najczęściej nosimy, po pierwsze poprawi nasze samopoczucie, po drugie pomoże nam w sensownym uporządkowaniu szafy i jednocześnie przyczyni się do dokonywania bardziej świadomych zakupów.

To świadome podejście wymaga czasu, nie ma tu szybkiej odpowiedzi, której wiele z nas oczekuje. Dlatego właśnie gotowe listy „must-have” są tak chętnie czytane. O ile łatwiej szybciej i przyjemniej jest dokonać zakupu ubrań ze wskazanego spisu.

I pewnie rzeczywiście, w taki sposób działa się łatwiej, szybciej i przyjemniej, ale czy skutecznie? Kupujesz te ubrania i co? Po chwili okazuje się, że nadal coś nie działa.

garderoba_kubełkowa

Dlatego, zanim skorzystasz z kolejnej przeceny, okazji czy sezonowej wyprzedaży, zachęcam Cię do przyjrzenia się sobie i swojej szafie z bliska. Stosując takie podejście możesz dostrzec,

  • że mimo „pierdyliona” ubrań, realnie nosisz i lubisz tylko kilka z nich.
  • że za mało dbasz o swój codzienny wygląd, gdy z sentymentu nosisz stare, już niezbyt dobrze wyglądające ubrania.
  • Że, trudno Ci komponować strój, ponieważ masz dużo kolorowych ubrań, a brakuje Ci nudnej bazy.
  • Że coś, co planowałaś wyrzucić, jednak wpisuje się w Twój styl, w to, co lubisz.
  • Że zmieniłaś podejście i to co, kiedyś Ci się podobało, dziś niekoniecznie Ci odpowiada.
  • Że to, co kiedyś na Ciebie pasowało, dziś już rozmiar nie ten.

Poniżej kilka przydatnych wskazówek, jak zabrać się za porządki w swojej szafie.

Proste kroki do uporządkowania szafy

Ciężko zmobilizować się do gruntownych porządków, dlatego wykorzystuję do tego przełomowe momenty, które przynoszą pory roku. Tak się składa, że detoks szafy przeprowadzam dwa razy w roku – na sezon jesień/zima i wiosna/lato oraz kilka mniejszych porządków związanych z przetarciem kurzy na półkach i bieżącym ułożeniem ubrań.

  1. Wyjmij wszystkie ubrania z szafy/garderoby

Pusta przestrzeń daje możliwość odświeżenia szafy. Skoro porządki, to porządki. Przetrzyj dokładnie półki, metalowe rurki, boczne ścianki, podłogę. W pierwszej kolejności zajmuję się półkami i przestrzenią na ubrania wiszące na wieszakach, potem zabieram się za szuflady. Zaczynając od górnych partii, schodzę w dół. Ten etap jest szybki i w miarę przyjemny, widać namacalne efekty, które cieszą oko. Największym wyzwaniem są kolejne etapy.

  1. Strefy w szafie

Porządkując szafę, warto przemyśleć rozmieszczenie rzeczy z uwzględnieniem kategorii. Zdecydowanie ułatwia to późniejsze kompletowanie codziennego ubrania. Powinno znaleźć się osobne miejsca wiszące na sukienki i płaszcze, spódnice, koszule, spodnie. Na półkach koszulki z krótkim i długim rękawem, swetry i jeansy. W szufladach swoje miejsce mogą znaleźć apaszki, szaliki, skarpetki, bielizna, kostiumy kąpielowe itp.

Z ciekawostek dodam, że przestrzeń wydaje się bardziej uporządkowana, kiedy zastosuje się dodatkowy podział według koloru. Wygląda to estetycznie, jest też ułatwieniem podczas kompletowania stroju. Warto również zwrócić uwagę na kierunek ustawienia wieszaków, niby szczegół, a robi ogromną różnicę.

 

marie kondo

 

  1. Prosty wybór

Dzięki temu, że wszystkie rzeczy leżą na łóżku, dokładnie widzimy, ile ich posiadamy. To ten moment, kiedy podejmujemy decyzję, co zrobić z poszczególnymi ubraniami. Osobiście, w pierwszej kolejności wieszam do szafy najpierw te ubrania, które lubię i chętnie noszę. Jest to dla mnie etap, z którym nie mam problemu i dzięki któremu zwracam uwagę na cechy, jakie posiadają te rzeczy, na kolor, fason, materiał.

  1. Sortowanie pozostałych ubrań

To najmniej lubiany przeze mnie etap. Właśnie teraz zaczynają się kłopociki, bo trzeba dokonać wyboru i podjąć decyzje, które z ubrań powędrują do szafy, a które z nich znajdą nowego właściciela lub znajdą inne zastosowanie.

Tym sposobem, zniszczone – wyciągnięte T-shirty zostają szmatkami do mycia okien. Kolejny stos to ubrania, których nie noszę od roku lub dwóch lat. Dla tych ubrań szukam kolejnych nabywców. Następny i najtrudniejszy stos to ubrania, co do których nie mam pewności. W sumie nie noszę ich już od roku, głównie dlatego, że nie mam na nie pomysłu, ale nadal mi się podobają. Te ubrania lądują na specjalnej półce albo w pudle. Daję im kilka miesięcy, po jakimś czasie decyduję ostatecznie co z nimi zrobić.

  1. Pomocne pytania podczas sortowania

Mogą się szczególnie przydać, jeśli zastanawiamy się ubraniami, których nie nosimy, ale z różnych względów nie potrafimy się z nimi rozstać.

  • Czy dana rzecz mi się podoba?

  • Czy nosiłam to ubranie w ciągu ostatniego roku?

  • Czy ma ono dla Ciebie wartość sentymentalną?

  • Czy dana rzecz pasuje do mojego stylu?

  • Czy potrafię stworzyć z nią przynajmniej 3 zestawy?

  • Czy ubranie jest wygodne i w odpowiednim rozmiarze?

  • Czy, gdybyś dziś ją zobaczyła w sklepie, to byś ją kupiła?

Co zrobić z rzeczami, których już nie chcesz?

Możesz poszukać dla nich nowych właścicieli wśród rodziny i znajomych

Często tak robimy w przypadku ubranek dla dzieci, dlaczego nie uczynić podobnie z ubraniami dla dorosłych? Ta reguła dotyczy oczywiście tylko tych, które nie są zniszczone, ale okazały się za małe, bo na przykład zbiegły się w praniu, albo już z nich wyrosłaś 😉

Możesz sprzedać rzeczy za pośrednictwem portali aukcyjnych

W chwili obecnej na rynku jest sporo miejsc, które umożliwiają sprzedaż używanych rzeczy.

Jest allegro, olx.pl, vinted.pl, możemy też wykorzystać kanały społecznościowe i blogi.

Często korzystam z opcji sprzedaży, która przynosi korzyść finansową, ale też pochłania sporo czasu. Staram się maksymalnie usprawnić swoje działanie, przygotowania zdjęć, opisów, sposobu wysyłki.

Dlatego, wysyłając rzeczy, nadaję przesyłki przez internet w serwisie Furgonetka.pl, który pozwala szybko i tanio zamówić kuriera do domu czy pracy lub przekazać paczkę w punkcie. Najczęściej jednak wybieram ostatnią opcję i zanoszę przesyłkę o wygodnej dla mnie porze, do punktu nadań ups access point, dzięki czemu nie jestem zależna od dyspozycyjności kuriera.

Możesz przekazać ubrania na cele charytatywne

Domy Pomocy Społecznej, czy Caritas chętnie przyjmują takie darowizny. Warto poszukać w swoim mieście i zasięgnąć informacji telefonicznej. Z darowizną nie wiążą się z żadne opłaty.

marie kondo tips

Możesz wrzucić do kontenera na odzież używaną

Złą sławą cieszą się kontenery na odzież używaną, jestem jednak zdania, że jeśli nie możemy się zmotywować, by zawieźć rzeczy do jednego z Domów Pomocy Społecznej, nie mamy ochoty fotografować ubrań i wystawiać je na portalach aukcyjnych, wrzućmy je do kontenera, albo postawmy obok. Ważne, by nie wyrzucać ich do kosza, ale starać się dać naszym ubraniom drugie życie.

Twoje samopoczucie przede wszystkim

Pamiętaj, że niezależnie Twojego od wieku, rozmiaru, który nosisz, budżetu, którym dysponujesz, ubrania powinny sprawiać, że czujesz się dobrze i komfortowo, że czujesz się sobą. Wybieraj rzeczy, które sprawiają, że czujesz się wyjątkowo, a nie te, które podyktowane są trendami.

Kieruj się zasadą:

„Lepiej kupić jedną, ładną, ponadczasową i dobrą jakościowo rzecz, zamiast kilku tańszych i jednosezonowych.”  

Jestem ciekawa, jakie są Twoje sposoby na uporządkowanie przestrzeni. Jeśli jest coś, co może usprawnić moje sprzątanie, to podziel się tym ze mną w komentarzu.

Ściskam,
K

 


korzyści_z_gier_planszowych

7 powodów, dla których to gry planszowe są najlepszym prezentem dla Twojego dziecka

7 powodów, dla których to gry planszowe są najlepszym prezentem dla Twojego dziecka

Żyjemy w czasach, które zyskały miano „edutainmentu”. To nowe określenie powstało poprzez połączenie dwóch trendów, wynikających z naszych oczekiwań: edukacji (education) i rozrywki (entertainment).

Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi i wymagający. Dzięki łatwemu dostępowi do różnorodnych treści i wiedzy możemy dokonać bardziej precyzyjnych wyborów. Dotyczy to każdej sfery życia, również tej, związanej z rozwojem naszych dzieci.

Oczekiwania wobec dzieciństwa naszych pociech są najczęściej niezwykle wygórowane. Wiemy, że już od pierwszych dni możemy wpływać na ich przyszłość, że wczesne dzieciństwo to okres bardzo intensywnego rozwoju mózgu, wytwarzania się połączeń między komórkami nerwowymi (a im więcej tych połączeń, tym lepsze będą w przyszłości warunki uczenia się, nabywania nowych wiadomości i umiejętności).

Chcąc wykorzystać tę wiedzę, staramy się znaleźć różnorodne sposoby na pobudzanie aktywności mózgu, stworzyć jak najlepsze warunki do jego rozwoju.

I tu pojawia się druga strona medalu, z którą związana jest wspomniana łatwość i dostępność treści. Bardzo trudno jest dokonać dobrego i rozsądnego wyboru spośród ogromu poleceń zabawek i gadżetów, „wspierających” rozwój dziecka. W końcu marketing dźwignią handlu i perfekcyjnie dopasowuje się do oczekiwań potencjalnych klientów.

Jednak tak często pozory mylą…

Największym powodzeniem cieszą się zabawki, które nie tylko bawią, ale i stymulują rozwój, wzbogacają wiedzę, budują różnorodne kompetencje i umiejętności. Gdybym miała wskazać jedną zasadę, którą się kieruję, wybierając zabawkę to byłoby to:

„Im prościej, tym lepiej”

Oznacza to, że im mniej interaktywnych funkcji posiada zabawka, tym jest lepsza i bardziej stymuluje rozwój dziecka.

Dziwne prawda?

Nasuwa się pytanie:

Co z tymi, wszystkimi, grającymi i świecącymi gadżetami oraz grami?

Warto być świadomym, że zabawki interaktywne nie wspierają rozwoju dziecka, tylko biernie zajmują jego uwagę i bombardują układ nerwowy ogromną ilością bodźców.

… I tak, stosując je, zyskujemy pewnie chwilę na wypicie ciepłej kawy, ale zdecydowanie nie wspieramy w ten sposób rozwoju swojej pociechy.

Co zatem zamiast…

Do zabaw i rozrywek, które bez wątpienia wspierają dziecięcy rozwój, z czystym sumieniem polecić mogę np. drewniane zabawki, różnorodne klocki, sortery, układanki czy gry planszowe. Wszystko to, dzięki czemu nasza pociecha aktywnie korzysta z własnych zasobów i wtedy np.: wydając dźwięki, ćwiczy aparat mowy, budując i przemieszczając przedmioty, trenuje koncentracje uwagi oraz koordynacje wzrokowo-ruchową. Aktywna, a nie pasywna zabawa, to klucz do rozwoju.

Prawda jest taka, że największą stymulacją i korzyścią dla rozwoju naszych pociech jest wszystko to, co pozwala im spędzać aktywnie czas z najbliższymi. Przy nas uczą się przez doświadczanie, obserwację, naśladowanie, słuchanie, powtarzanie, czyli aktywne uczestniczenie w rodzinnej codzienności.

Oczywiście zakres i rodzaj aktywności, będzie zależny od potrzeb, możliwości rozwojowych i wieku dziecka.

Gra “Matrioszki”

Jako jeden z przykładów zabaw wspierających rozwój wymieniłam gry planszowe i to właśnie im chciałabym poświęcić kilka akapitów 😉

Pozytywny wpływ gier planszowych

W naszym domu gry planszowe zajmują bardzo wiele miejsca i mam tu na myśli zarówno ilość półek, jak i poświęcanego im czasu 😉

Planszówki, często są błędnie odbierane jako nudne i staromodne. Tymczasem, niezmiennie od wielu lat, jest to jedna z najbardziej wartościowych form spędzania czasu i wspierania rozwoju. Kształtują zarówno zdolności poznawcze, akademickie, jak i życiowe czy społeczne.

Korzyści płynące z gier planszowych są dalekosiężne.

Jakie?

Zerknijcie poniżej…

Pomagają zacieśniać rodzinne więzi

Choć być może brzmi to banalnie, ale wyniki badań potwierdzają, że wspólne spędzanie czasu podczas grania w gry planszowe, sprzyja bezpośrednim interakcjom, będącym podstawą zanikających relacji międzyludzkich. Podczas wspólnych rozgrywek i towarzyszącej im radosnej atmosfery, uwalniają się endorfiny, hormony szczęścia, wszystko to sprzyja budowaniu zaufania, poczucia przynależności, komunikacji, zwiększaniu empatii i obniżeniu poziomu stresu.

Wspierają rozwój emocjonalny i społeczny

Gry planszowe rozwijają umiejętności, które są niezbędne w życiu społecznym. Tworzą bezpieczną przestrzeń do samoregulacji, do podejmowania prób kontroli emocji (np. złości lub rozpaczy w przypadku przegranej), odraczania zachowań, czekania, trzymania się podjętych ustaleń, przestrzegania reguł Wszystkie te elementy, to umiejętności poprawiające jakość i komfort funkcjonowania w grupie.

Planszówki, dzięki regułom i wymogom strukturalizują oraz porządkują przestrzeń. Określają kto, kiedy i jaki ruch może wykonać. Upraszczają, a nawet zastępują konieczność podejmowania decyzji np. o odezwaniu się lub milczeniu – co sprawia, że dla każdego, nawet nieśmiałego dziecka, sytuacja jest łatwiejsza i bardziej przyjazna. Bezpieczne i znane otoczenie sprzyja nauce wchodzenia w interakcje, bez lęku i niepokoju związanego z niepewnością.

korzyści z gier planszowych

Badania pokazują, że związek między umiejętnościami społecznymi i emocjonalnymi a sukcesem szkolnym jest bardzo wysoki. Do tego stopnia, że są one większym predyktorem dobrych wyników w nauce niż nasze pochodzenie i zdolności poznawcze. Uczenie się jest procesem społecznym. Dzieci nie są w stanie efektywnie zdobywać wiedzy i nie wykorzystują w pełni swojego potencjału, jeśli mają trudności z podążaniem za wskazówkami, porozumiewaniem się z rówieśnikami i kontrolowaniem swoich emocji.

Wspierają rozwój zdolności komunikacyjnych

Gry planszowe sprawiają, że uczestnicy mają ze sobą bezpośredni kontakt. Dzięki temu dzieci obserwują wzajemne reakcje, postawę ciała, mimikę twarzy, czy słyszą ton i tembr głosu. A wszystko to nic innego jak elementy komunikacji niewerbalnej. Oczywiście tę werbalną stronę też rozwijają podczas spontanicznych rozmów, słuchając, naśladując, odzwierciedlając i swobodnie rozmawiając podczas rozgrywki. Taką przestrzeń tworzy np. gra “Łowy na nakrycia głowy“, która jest jednym z naszych pewniaków w nadchodzące święta.

“Łowy na nakrycia głowy”

Uczą postępowania według określonych zasad

Każda gra planszowa, nawet ta najprostsza, wymaga postępowania zgodnie z ustalonymi dla niej regułami.

No właśnie, reguły… to one dla małych dzieci stanowią największą trudność. Wiecie o co mam na myśli? 😉

Nie posłużę się tu sformułowaniem, że zasady są po to, by je łamać, (choć samo ciśnie się na usta ;-)) ale zdecydowanie są po to, by je upraszczać i dostosowywać do Waszych potrzeb oraz możliwości.

Tym sposobem np. nie trzeba zwracać uwagi na pola o specjalnych właściwościach typu cofanie się o trzy kroki albo utrata jednej kolejki rzutu (ważne, tylko by całkowicie nie rezygnować z reguł). Dzięki niewielkim modyfikacjom większość dzieci już po skończeniu dwóch i pół czy trzech lat może uczestniczyć w rodzinnych rozgrywkach.

Dzieci wyjątkowo ruchliwe, wysoko wrażliwe albo reagujące silnymi emocjami mogą być gotowe do zabaw z grami planszowymi nieco później. Ważne, byśmy mieli to na uwadze i do każdego dziecka podchodzili w indywidualny sposób.

Niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju czy edukacji są nasze pociechy, umiejętność zrozumienia i postępowania według określonej instrukcji przyda się im na wielu, życiowych płaszczyznach. Dzieci uczą się radzić sobie z granicami i ograniczeniami oraz odkrywają korzyści płynące z postępowania zgodnie z wytycznymi.

Pozwalają doświadczyć porażki

Podnoszenie się po niepowodzeniu i podejmowanie ponownej próby, to zdolność, która jest niezwykle ważna, na każdym etapie życia. Gry planszowe dają dziecku przestrzeń do uczenia się na błędach w przyjaznych i bezpiecznych warunkach.

To niezwykle trudne, „pozwolić” dziecku posmakować porażki, przecież chcemy zaoszczędzić mu nieprzyjemnych doświadczeń. Tymczasem to jedna z tych dróg, dzięki której, w przyszłości, łatwiej będzie naszej pociesze odnaleźć się w grupie rówieśniczej.

rycerze i rabusie gra dla dzieci
Rycerze i rabusie

Porażka jest idealnym pretekstem do rozmowy o tym, co poszło nie tak, co można poprawić, a to nic innego, jak krok w stronę sukcesu.

Muszę zaznaczyć, że nie należy dobierać gier zbyt trudnych dla dziecka – nawet proste na pozór bierki nie dają czterolatkowi (ze względu na znacznie słabszą koordynację ruchów i mniejszą sprawność manualną) zbytnich szans w starciu z siedmiolatkiem czy osobą dorosłą.

Nauka przegrywania nie może polegać na ciągłym otrzymywaniu batów. To prosta droga do zniechęcenia brzdąca i rezygnacji z gry. Znacznie lepszym rozwiązaniem, będzie dobór gry o innym charakterze np. z udziałem losowości, wykorzystujące rzuty kostką.

Jednocześnie muszę Was przestrzec przed celowym podkładaniem się i przegrywaniem, by nie wywoływać smutku (lub złości) u dziecka. To nic innego, jak wprowadzanie brzdąca w błąd, skutkuje przeświadczeniem, że zawsze się wygrywa, a to przecież nieprawda. Wyobraźcie sobie, co się stanie, gdy kiedyś przyjdzie mu skonfrontować się z rzeczywistością? Co wtedy będzie czuł?

Wspierają rozwój zdolności poznawczych i akademickich

Dzieci przez kilka pierwszych lat życia uczą się praktycznie wyłącznie przez zabawę. Nawet w okresie szkolnym, jest ona potężnym sprzymierzeńcem procesów uczenia się i pamięci. Dzięki przemyślanej formie, maluchy niespostrzeżenie mogą uczyć się opracowywania strategii, dedukcyjnego i analitycznego myślenia jak np. w grze  „Zaginiony skarb”, rozwijać spostrzegawczość, refleks i koncentrację, dzięki grze „Matrioszki” czy rozwijać wyobraźnie, kreatywność i logiczne myślenie podczas zabawy w „Rycerze i rabusie”.

“Zaginiony skarb”

Dlaczego więc tego nie wykorzystać?

Gry bardzo często wprowadzają dzieci w świat nowych informacji (dotyczących wiedzy ogólnej, biologii, historii czy geografii), ale także (a może nawet przede wszystkim) stwarzają okazję do utrwalania treści wcześniej przyswojonych, do wykorzystywania umiejętności, które są w trakcie opanowywania. Przecież nawet poruszanie się po planszy ćwiczy odliczanie kolejnych pól, zgodnie z liczbą wyrzuconych kostką oczek, prawda?

Wyrzucana na kostce cyfra np. 4 – jest przedstawiona przez cztery oczka, których jest przecież więcej niż 3, a mniej niż 5. Niektóre gry wprowadzają pojęcia geometrii z kształtami i wzorami, pozwalają klasyfikować przedmioty (rozpoznawać i dopasowywać wzory) oraz wspomagają naukę pomiaru odległości czy posługiwania się pieniędzmi.

Gry, takie jak „Układam słowa. Literki młodziaki” czy „Układam słowa. Literki starszaki” podczas zabawy, bazując na mimowolnym zapamiętywaniu, umożliwiają dzieciom nie tylko poznawanie literek, utrwalanie pisowni czy opanowanie sprawności czytania, ale również ćwiczą ich pamięć, zdolność koncentracji oraz twórcze myślenie.

“Układam słowa”

Czym się kierować wybierając gry dla swoich dzieci?

Jest bardzo wiele czynników, przykład wiekiem dziecka i jego poziomem rozwoju (gry ze zbyt skomplikowanymi regułami mogą naprawdę zniechęcić małe dzieci i początkujących graczy), umiejętnościami dziecka, ale także jego indywidualnymi właściwościami, zainteresowaniami, rodzajem przejawianych uzdolnień czy pasji. Ważne są także tradycje rodzinne i specyficzny dla rodziny klimat, atmosfera, wartości, jakie chcecie przekazać swoim pociechom.

Pamiętajcie, że kluczem do zaszczepienia w dziecku zamiłowania do gier planszowych jest dobrowolność i świetna, wspólna zabawa. Siłą jeszcze nikomu nie udało się wywołać zainteresowania!

Na rozpoczęcie przygody z grami planszowymi nigdy nie jest za późno, bo jak powiedział George’a Bernarda Shawa:

„Nie przestajemy grać, ponieważ się starzejemy; starzejemy się, ponieważ przestajemy grać.”

 

Jestem ciekawa czy zdarza Wam się spędzać rodzinne popołudnia z grami planszowymi?

Ściskam,
K


prawda_o_świętym_mikołaju

W jaki sposób powiedzieć dziecku prawdę o Świętym Mikołaju

Po publikacji wpisu „Ho, Ho, Ho!!! Czyli kto? Jak to kto? Święty Mikołaj” otrzymałam od Was wiele wiadomości z pytaniem „W jaki sposób powiedzieć synkowi prawdę o świętym Mikołaju?” „Czy jest jakiś sprawdzony sposób w jaki można powiedzieć dziecku o świętym Mikołaju?” Itp.

No właśnie, czy jest jakis sprawdzony sposób?

Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim spotkania w rodzinnym gronie, czas rozmyślań, życzliwości i miłości. Święta to również tradycja, pasterka, 12 potraw, choinka i prezenty przynoszone przez Świętego Mikołaja, w niektórych regionach Polski przez Gwiazdora.  Dla dzieci jest on częścią świątecznej magii, dla dorosłych natomiast to nostalgiczny powrót do dzieciństwa. Dla tych z nas, którzy w dzieciństwie mieli wspaniałe święta Bożego Narodzenia, to szansa, aby je odtworzyć. Dla tych, których Gwiazdka była mniej wyjątkowa, to szansa, aby stworzyć ją taką, jaką zawsze chcieli by była. My dorośli angażujemy się w mikołajowy spisek. Wciągamy pociechy w magię opowieści o brzuchatym, podstarzałym elfie, który w magiczny sposób w ciągu jednej nocy dostarcza prezenty wszystkim dzieciom.

Mikołaj dźwignią handlu…

Niestety wspomniane dziecięce marzenie o odwiedzinach Mikołaja, stało się narzędziem marketingowym w rękach sprzedawców. W okresie świątecznym brodaty staruszek, przebrany w czerwony strój jest wszędzie – w telewizji, w centrum handlowym, na ulicy… Bez wątpienia jest to mylące dla dzieci i im są starsze tym bardziej jest to dla nich podejrzane. Zaczynają się wątpliwości, a co za tym idzie pytania: „Mamo, czy Mikołaj istnieje?” „Który z tych Mikołajów jest tym prawdziwym?”

Żaden rodzic nie chce okłamywać swojego dziecka. I żaden z nas nie chce sprawić by magiczna bańka pękła. Jednak w pewnym momencie przychodzi taki czas, a to co możemy zrobić to złagodzić odbiór nieprzyjemnej, świątecznej prawdy.

Kiedy się spodziewać pierwszych pytań…

Pierwsze pytania pojawiają się zazwyczaj wraz z rozpoczęciem wieku szkolnego, gdzieś około 6 – 8 roku życia, kiedy to koledzy zaczynają podważać istnienie magicznego elfa.

To w jaki sposób będziemy rozmawiać z dzieckiem na Mikołajowy temat zależy od tego, w jakim jest wieku i  na jakim etapie rozwoju. Pamiętajmy, że 10-latek, który wciąż wierzy w istnienie świętego może napotkać na nieprzyjemności wśród rówieśników, którzy już w niego nie wierzą. Natomiast 4 latek, który twierdzi, że Mikołaja nie ma może stać się przedmiotem wrogości na placu zabaw. Dlatego warto wyważyć, kiedy jest ten odpowiedni moment na przedstawienie prawdy.

W wieku od 3 do 6 lat rozwój kreatywnego myślenia jest bardzo istotny. Świat wyobrażeń do którego należy Święty Mikołaj mieszkający na Biegunie Północnym, jest ważnym elementem naszego dzieciństwa. Dla starszych dzieci, pogodzenie się z prawdziwą świąteczną historią i rzeczywistością jest częścią dorastania. Dla młodszych może być to niepotrzebny szok. Nie ma określonego wieku, który jest tym właściwym na przedstawienie prawdy. Musimy się tu zdać na naszą rodzicielską intuicję, bo to my wiemy na ile nasza pociecha jest gotowa by przekroczyć tę świąteczna granicę.

prawdę o świętym mikołaju

List od mamy…

Jeśli już staniecie przed koniecznością rozmowy z dzieckiem to mam dla Was propozycję, jak w przyjemny sposób wyjaśnić kim tak naprawdę był Święty Mikołaj. Sposób, który jednoznacznie nie zniszczy dotychczasowej magii świąt. Przedstawię go w formie listu, Wy natomiast wybierzecie z treści to, co uznacie za stosowne.

Kochanie,

Zadałeś bardzo ważne pytanie „Czy Święty Mikołaj istnieje?” Wiedziałam, że kiedyś o to zapytasz i długo zastanawiałam się co w tym momencie Ci odpowiem. Nie będę przedłużać oczekiwania i powiem od razu – nie, Mikołaj w dotychczasowym rozumieniu nie istnieje, nie jest magicznym elfem. Był natomiast osobą, która istniała naprawdę. Pochodził z Miry, oddał wszystko, co posiadał, aby pomóc innym ludziom będącym w potrzebie.

Zastanawiasz się pewnie „skąd w takim razie brały się te wszystkie prezenty?”, a może nawet się domyślasz… Powiem Ci o wszystkim – tak, to ja wypełniam Twoje buty słodkościami. Również ja wybieram i pakuję prezenty, które znajdujesz pod choinką, tak samo, jak moja mama przygotowywała je dla mnie, a jej mama dla niej (I tak, tata mi pomaga). Wyobrażam sobie Ciebie, jak kiedyś będziesz robił to samo dla swoich dzieci, i wiem, że tak jak ja będziesz uwielbiał przeżywać z nimi te magiczne, świąteczne chwile.

Mikołaj był wyjątkową osobą, był, bo istniał naprawdę. Jego dobre uczynki sprawiły, że pamiętamy o nim do dziś. To co robi jest proste, ale bardzo wartościowe. Uczy wszystkie dzieci jak wierzyć w coś, czego nie można zobaczyć ani dotknąć. To bardzo ważna umiejętność. Przez całe swoje życie będziesz wykorzystywał tę zdolność: wierząc w siebie, w swoich najbliższych, w swoje talenty, w rodzinę, w miłość. Bo trzeba wierzyć w rzeczy, których nie można zmierzyć, ani zamknąć w dłoni. Mam na myśli miłość, tę wielką moc, która zawsze daje siłę w tych najtrudniejszych momentach w życiu, jest wsparciem, nadzieją i otuchą.  

Mikołaj jest nauczycielem, a ja byłam jego uczennicą, teraz również Ty znasz tę tajemnicę i jesteś jego uczniem. Wiesz, w jaki sposób przedostaje się przez te wszystkie kominy w jeden wigilijny wieczór: jego pomocnikami są wszystkie osoby, których serca wypełnia świąteczna radość. Z tak pełnymi sercami, ludzie tacy jak tata i ja dokładają wszelkich sił by pomóc Mikołajowi wykonać to trudne zadanie, które bez wsparcia byłoby niemożliwym do zrealizowania.

Tak więc ani tata, ani ja nie jesteśmy Świętym Mikołajem. Mikołaj jest źródłem magii, nadziei, szczęścia i miłości. Tata i ja jesteśmy w jego zespole, a teraz Ty również w nim jesteś. Kocham Cię bardzo synku.  

W tej propozycji zawarliśmy bardzo istotny element. Nadaliśmy sens wieloletniej tradycji, w którą wierzyło nasze dziecko. Dzięki temu zmniejszymy poziom jego rozczarowania, nadal utrzymujemy świąteczną atmosferę i jednocześnie nie pozbawiamy go dotychczasowego obrazu świąt.

Jakiej reakcji możemy się spodziewać…

Musimy być przygotowani na różne reakcje. Niektóre dzieci reagują z ulgą na wieść, że Mikołaj jest postacią prawdziwą, w pewnym sensie historyczną. Potrzebowały potwierdzenia i osadzenia go w rzeczywistości. Inne zareagują złością, za to, że były “okłamywane”. Potrzebują naszego wsparcia w zrozumieniu, że mikołajowa historia z dzieciństwa nie jest podstawą do utraty zaufania. Mogą również pojawić się łzy – musimy zapewnić pociechę o tym, że poznanie prawdy o Mikołaju nie oznacza, że nie będzie już świąt, powiedzieć, że opowieści o nim mają na celu przypomnienie nam wszystkim, o istocie bycia dobrym dla innych osób. W momencie, gdy dzieci poznają prawdę są również twórcami świątecznej magii.

Gdy już karty zostaną odsłonięte, pomóżmy dziecku stać się aktywnym mikołajowym pomocnikiem. Starsze dzieci mogą pomóc w rozdawaniu prezentów znajdujących się po choinką. Młodsze dzieci mogą uczestniczyć w opisywaniu prezentów od Świętego Mikołaja dla innych członków rodziny. Każdy może być “Mikołajem”, uczestnicząc w akcjach pomocowych dla potrzebujących rodzin. Pamiętajmy o tym, jakie prawdziwe przesłanie niesie wiara w Świętego Mikołaja.

Czy już przeprowadaliście tę rozmowę z Waszą pociechą? Jak przebiegała? Jaka była reakcja dziecka?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  😉 .


przepis_na_zdrowie

"Przepis na zdrowie" Julita Bator

“Przepis na zdrowie” najnowsza książka Julity Bator

Niemal z każdej strony jesteśmy bombardowani dobrymi radami i wskazówkami. Mamy nieograniczony dostęp do różnych informacji i wiedzy. Wspomniana dostępność dotyczy zarówno pozyskiwania treści, jak i możliwości ich publikowania, dlatego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na wiarygodność i rzetelność czytanych porad.

Najnowsza książka Julity Bator Przepis na zdrowie to źródło sprawdzonej wiedzy, którą podczas wywiadów, dzielą się wybitni specjaliści z różnych dziedzin (lekarz, terapeuta, ortoptyk, pedagog, logopeda i sportowiec).

Każdy z nich zdradza tajniki swojej pracy. Są to sprawdzone metody, które każdy z nas może zastosować w codziennym życiu.

przepis_na_zdrowie_bator

Inspiracją do napisanie tej książki były prywatne doświadczenia autorki i poszukiwanie rozwiązań problemów, z którymi na co dzień boryka się większość rodziców.

Może właśnie dlatego, w przyjazny sposób łączy merytorykę i teorię z konkretnymi poradami oraz wartościowymi wskazówkami. Zawiera ciekawe ćwiczenia, praktyczne lifehacki, testy przesiewowe oraz propozycje dalszej literatury w poszczególnych dziedzinach.

Czego się z niej dowiesz…

Każdy z 6 rozdziałów autorka poświęciła innej dziedzinie życia. Czytając książkę, widzimy, jak bardzo te obszary się ze sobą przenikają, jak osłabienie jednego z nich wpływa na pozostałe. Tak samo, jak ma to miejsce w rzeczywistości.

Dodatkowym uproszeniem i wsparciem w pracy z książką jest posumowanie, które znajduje się pod koniec każdego rozdziału, w nim zamieszczono najważniejsze z poruszanych treści.

Bycie matką to jest bardzo trudny zawód

Tak zatytułowany jest pierwszy z wywiadów prowadzony z panią Marią Waszewską-Berlińską – teologiem, profilaktykiem uzależnień, prowadzącą warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i nauczycieli. Ten rozdział poświęcony jest trudom macierzyństwa, wspieraniu rozwoju emocjonalnego dzieci, poczucia wartości i budowaniu relacji w rodzinie.

“Kiedy rodzic daje dziecku swój czas, to dla dziecka jest to fundamentalna informacja zwrotna. Mianowicie, że jest ważne, że jest wartością.” Maria Waszewska-Berlińska

Doświadczenie i wiedza, którą dzieli się Pani Maria są mi bardzo bliskie, najchętniej, jako przykład zacytowałabym większość z jej wypowiedzi 😉

ksiazki_dla_rodzicow

 

Powrót do zdrowia to zmiana stylu życia

 

“Minimum 50% naszego dziennego zapotrzebowania kalorycznego powinniśmy przyjąć do południa, a drugą połowę przez resztę dnia, porozdzielaną na różne porcje. Ważne jest, żeby ten powerless, czyli odpoczynek dla naszego przewodu pokarmowego, był jak najdłuższy, co oznacza, że staramy się kończyć jedzenie jak najwcześniej, około 18.00, maksymalnie o 19.00.” Jakub Bukowczan

To rozdział, w którym swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się dr n. med. Jakub Bukowczan. Endokrynolog, diabetolog, internista, który wykształcenie i praktykę zdobywał w Stanach Zjednoczonych, Irlandii oraz Anglii. Porusza on temat zdrowego odżywiania, diety oraz insulinooporności.

Czy wiedziałyście, że fasola, to jeden z doskonalszych produktów żywieniowych, jest jak swoisty superfood. Dla mnie, to było ogromne zaskoczenie 😉

przepis_na_zdrowie_julita_bator

Kocham czytać

O rozwoju neuropsychologicznym dzieci, kształtowaniu się umiejętności społecznych, rozwoju mowy, dyslekcji oraz innych kamieniach milowych, autorka rozmawiała z prof. dr hab. Jagodą Cieszyńską – psychologiem i logopedą, autorką serii logopedycznych książek “Kocham czytać”.

 

“Gdy dziecko siedzi przed ekranem komputera, a także przez jakiś czas potem, wyłączone są pola czołowe, w których znajdują się przede wszystkim pola odpowiedzialne za myślenie, za osobowość, również za zrozumienie sytuacji społecznych. Aby po graniu na komputerze dziecko mogło przyswajać wiedzę, potrzeba około dwóch godzin aktywności fizycznej.” Jagoda Cieszyńska

To tylko jeden z wielu wartościowych fragmentów, które znalazłam w tym rozdziale. Pani profesor to skarbnica wiedzy.

Nie chodzi o to, żeby walczyć ze zmarszczkami, ale z utratą sprawności

Czwarty rozdział poświęcony jest wywiadowi z Jerzym i Anielą Gregorek, wielokrotnymi mistrzami świata w podnoszeniu ciężarów. Pani Aniela pięciokrotnie zdobyła tytuł mistrzyni świata i ustanowiła 6 rekordów. Pan Jerzy natomiast to czterokrotny zwycięzca tych mistrzostw. Sportowcy dzielą się doświadczeniem, udzielają praktycznych wskazówek i sprawdzonych sposobów, na utrzymanie zdrowia i sprawności fizycznej, motywację oraz wytrwałość w działaniu.

 

“Nie możemy czekać z poczuciem szczęścia do momentu, aż osiągniemy nasze cele, musimy się nauczyć, jak być szczęśliwymi, pracując nad doskonaleniem naszych umiejętności. Spełnienie jest w samym procesie.”

To małżeństwo jest żywym dowodem na prawdziwość i skuteczność proponowanych przez siebie rozwiązań.

bestseller_dla_rodzicow

Najpierw załóż maskę z tlenem sobie, potem dziecku

Joanna Serwińska, terapeuta neurorozwojowy, pedagog specjalny, terapeuta TSR, trenerka Rodzicielstwa Bliskości, to dzięki niej w książce pojawia się temat wsparcia rozwoju dziecka w polskim systemie oświaty. Pani Joanna porusza zagadnienia związane z emocjonalnością, samoregulacją, diagnostyką ewentualnych zaburzeń rozwojowych oraz sposobów wsparcia rozwoju dzieci.

 

“Musimy bardzo o siebie dbać, ponieważ dziecku potrzebny jest rodzic w dobrym stanie psychicznym. Jeśli sami nie mamy zdrowia psychicznego, to nie możemy go przekazać naszemu dziecku. Zdrowie psychiczne oznacza, że wiemy, co czujemy na poziomie ciała, psychiki, duszy i myśli. Jeśli czujemy się źle, z jakiegoś powodu dostrzegamy deficyt, nawet niewielki, to dbamy o to, żeby on zniknął. “

Rozdział ten jest przepełniony wspierającym językiem i podejściem, dającym rodzicowi przestrzeń na dostrzeżenie własnych potrzeb.

Oczy są zwierciadłem duszy

Ostatni rozdział książki poświęcony jest zagadnieniom wiązanym z zaburzeniami widzenia u dzieci, ich diagnozą oraz terapią i sposobami leczenia. Swoją wiedzą i doświadczeniem w tym obszarze, dzieli się Pani Ewa Witkowska-Jeleń dyplomowana ortoptystka i optometrystka, dyrektor i właściciel Centrum Dobrego Widzenia w Krakowie.

 

“Pierwsze badanie okulistyczno-ortoptyczne powinno się wykonać u wszystkich dzieci najpóźniej w pierwszym roku życia.”Ewa Witkowska-Jeleń

Jest to rozdział, z którego bardzo wiele się nauczyłam, który uświadomił mi, o ilu ważnych praktykach, mających znaczenie dla zdrowego wzroku, nie miałam pojęcia.

ksiazki_dla_rodzicow

Summa summarum

Taką właśnie nazwę nosi podsumowanie każdego rozdziału, dzięki któremu w telegraficznym skrócie dowiadujemy się o najważniejszych szczegółach w nich zawartych. Nieocenionej wartości dodaje literatura, dotycząca poszczególnych obszarów, polecana przez każdego ze specjalistów.

Reasumując, książka ta rzuca ważne spojrzenie na zagadnienia związane z:

  • życiowymi priorytetami, pielęgnacją relacji z innymi osobami i więzi z dzieckiem;
  • wspieraniem dziecka w rozwoju, w nauce czytania, w szkolnych realiach i  codziennych sytuacjach;
  • pielęgnacją wzroku, sposobach diagnostyki i leczenia;
  • zmianą sposobu żywienia i zwiększeniem motywacji do wdrożenia aktywności fizycznej;
  • z insulinoopornością i chorobą Hashimoto;
  • poprawieniem jakości w relacji partnerskiej;

Jeżeli jeszcze nie sięgnęłaś po “Przepis na zdrowie” Julity Bator, to serdecznie Cię zachęcam, gdyż jest to zbiór merytorycznych i przydatnych wskazówek, z którymi powinien zapoznać się każdy rodzic. Książka ta ułatwia podejmowanie świadomych decyzji. Więcej informacji na jej temat znajdziesz tutaj klik.

Jestem ciekawa czy zaciekawiła Was ta książka. Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzu pod wpisem.

Uściski,
K.