Wkurzeni rodzice. Poznaj sposoby na rozwiązywanie konfliktów w obecności dzieci.

 

„Wczoraj podczas obiadu pokłóciliśmy się przy dzieciach. Nawarstwiło się kilka spraw i nie zapanowaliśmy nad sobą. Ala, moja czteroletnia córeczka zatykała uszy i powtarzała: „Przestańcie, bądźcie już cicho!”. Dwuletni, zdezorientowany Staś, płakał. Gdy zorientowałam się, jak to wygląda w oczach dzieci, już zdążyliśmy sobie wykrzyczeć kilka niepotrzebnych słów. Poczułam się jak najgorsza matka… Nasza codzienność to życie w czwórkę, nie sposób zorganizować wsparcia za każdym razem, gdy chcemy porozmawiać o problemach, czy najzwyczajniej w świecie się pokłócić. Co powinniśmy zrobić, gdy mamy ochotę skoczyć sobie do oczu? Czy to nie jest dobre dla dzieci, gdy widzą, że rodzice nie zawsze się ze sobą zgadzają? To przecież normalne, że się różnimy…”

Wiadomości takie, jak ta stały się inspiracją do przygotowania tego wpisu. Wbrew pozorom cieszą mnie, bo świadczą o coraz większej rodzicielskiej świadomości. Kto by pomyślał, jeszcze kilka lat wstecz, żeby zastanawiać się na tym, jaki wpływ ma kłótnia z mężem na dzieci…

Zakochana para

Konflikty, różnice zdań, nieporozumienia są częścią każdego związku, ze szczególnym podkreśleniem słowa każdego. Moment, kiedy stajemy się rodzicami, nie sprawia, że nagle, w magiczny sposób zaczynamy wieść sielankowe życie, że przełączamy swoją relację z trybu „zakochana para” na tryb „tylko rodzice”. Nadal jesteśmy w związku, w którym byliśmy przed pojawieniem się dzieci, z tym że nabiera on „dodatkowego wymiaru” – w pakiecie dostajemy zestaw dodatkowych odpowiedzialności.

Gdy rodzina się powiększa, codzienność stawia przed nami więcej wyzwań (no dobra dużo, duuużo więcej wyzwań) i wymaga od nas większych pokładów cierpliwości i skłonności do częstszych kompromisów. Dlatego, zupełnie naturalne jest to, że małżeńskie „nieporozumienia” 😉 pojawiają się niezależnie od tego, czy dzieci są w zasięgu naszego wzroku, czy też nie.

Emocje są częścią nas i naszej codzienności, gdy w podbramkowych okolicznościach osiągają dużą intensywność, sytuacja potrafi wymknąć się spod kontroli. To właśnie wtedy przestajemy zwracać uwagę na to, czy jesteśmy sami, czy w towarzystwie osób trzecich, nawet tych najmłodszych.

Skoro już o emocjach mowa, to nie tylko nas one dotyczą…

Kłótnia rodziców, a emocje dziecka

No cóż, kłótnia w obecności dzieci, to nic innego, jak samo życie. Zdarzała się, nadal się zdarza i pewnie nie raz jeszcze będzie się zdarzać. Nie jest to jednak powód, by nie pracować nad sobą i związkiem, by bagatelizować wpływ naszego zachowania na zachowanie naszych dzieci i ich umiejętności społeczne.

Jeszcze do niedawna większość ekspertów przekonywała, że nie ma nic złego w tym, że dzieci widzą, kłócących się rodziców. Był jednak jeden warunek, po takiej sprzeczce, dzieci musiały być również świadkami tego, jak rodzice się godzą.

Przeprowadzone ostatnio analizy badań neurologicznych podważają ten pogląd. Wynika z nich, że nie bez znaczenia jest przebieg wspomnianych sprzeczek. Dzieci będące świadkiem kłótni, którym towarzyszą wrzaski i krzyki, są narażone na gwałtowne i intensywne wydzielenie do organizmu hormonów stresu.

Poziom kortyzolu i adrenaliny, bo o nich mowa, jest dużo wyższy, niż ma to miejsce, podczas standardowych, dziecięcych doświadczeń. Badania wykazały, że nawet śpiące niemowlę rejestruje głośne, gniewne „rozmowy”, co również skutkuje podwyższonym poziomem stresu.

emocje_dziecka

Nie ma nic dziwnego w tak gwałtownej reakcji dziecięcego organizmu. Rodzice są dla maluchów całym światem i źródłem poczucia bezpieczeństwa. W sytuacji, gdy przestajemy nad sobą panować, dla naszych pociech świat staje się przerażającym miejscem.

W wyniku stresu mogą pojawić się nasilone obawy i lęki, mające swoje odzwierciedlenie w trudnościach z zasypianiem czy niewłaściwym zachowaniu dziecka.

W kontekście przekazywanych wzorców, maluch, obserwując krzyczących na siebie dorosłych, przyjmuje takie zachowanie, jako skuteczny i odpowiedni sposób rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie z nieporozumieniami.

Czy istnieją korzyści z obserwowania nieporozumień między rodzicami?

Tak! Dzieci odnoszą korzyści z obserwowania zdrowych nieporozumień.

W relacjach międzyludzkich naturalnym jest to, że czasami nie zgadzamy się ze sobą. Mało tego, wcale nie musimy się we wszystkim zgadzać. Z perspektywy rozwoju małego człowieka, dużą wartością jest możliwość obserwowania, jak rodzice z szacunkiem rozwiązują spory, jak rozmawiają o różnicach bez atakowania i krzyku. W ten sposób pokazujemy im prawdę o otaczającym je świecie, o tym, że kochający się ludzie nie muszą być jednomyślni zgadzać, że każdy ma prawo do własnego zdania i to jest ok.

Krzyk, wrzask, dziki szał czy jakkolwiek inaczej nazwiemy takie zachowanie, niezależnie od tego, czy pojawia się u dorosłego, czy u dziecka, jest przejawem napadu złości. Żadna z tych form wyrażania tego, co chcemy powiedzieć czy uzyskać, nie ma nic wspólnego z konstruktywnym rozwiązywaniem konfliktów i budowaniem porozumienia. Niezależnie od tego, jak bardzo działa nam na puder nasz „szanowny eM” i jakie argumenty wysnujemy na swoje usprawiedliwienie 😉

Tak czy siak, jedno jest pewne, nie takie wzorce chcemy przekazać swoim dzieciom…

Opanuj się – łatwo powiedzieć

Wiem, że gdy tak sobie „na sucho” rozpatrujemy te nasze „małżeńskie pogawędki”, to argumenty typu „zachowaj spokój”, „nie podnoś głosu”, „nie krzycz”, brzmią całkiem rozsądnie, nawet wzorcowo, a przede wszystkim są realne do zastosowania…

Sprawy się nieco komplikują, gdy do gry wkracza rzeczywistość. I bądź tu człowieku spokojny, konstruktywny, zdystansowany i komunikatywny, kiedy naprzeciw Ciebie siedzi „ktoś”, kto po raz kolejny doprowadził Cię do szewskiej pasji, toż to graniczy z cudem ;D

panowanie_nad_emocjami

Nie jest to łatwe. Nie przychodzi samo z siebie, szczególnie, gdy wcześniej nabawiliśmy się już innych nawyków. Tak naprawdę, to nasza praca nad samokontrolą i jakością relacji z partnerem. Zapewniam Was jednak, że warto podejmować próby, zarówno dla Was, jak i waszych pociech.

Poniżej podrzucam kilka wskazówek, które pomogą Wam zapanować nad konfliktem.

  1. Kiedy Ty lub Twój partner zaczynacie się denerwować

Gdy czujesz, że emocje zaczynają w Tobie wrzeć, zrób to, co chciałabyś, aby Twoje dziecko zrobiło, gdy zirytuje je rodzeństwo:

Zatrzymaj się i weź głęboki oddech. To tak, jakbyś włączyła „Pause”.

Chwila przerwy pozwala spojrzeć na sytuację z nieco innej perspektywy. A nawet jeżeli nie będziesz w stanie złapać dystansu, to zdołasz dostrzec, że rozmowa zaczyna wkraczać na nieodpowiedni tor i zaczynacie wchodzić w tryb „walki”, gdzie zamiast ukochanego męża 😉 widzisz przed sobą „wroga”(delikatnie rzecz ujmując), więcej na ten temat pisałam tutaj. 

  1. Jeśli potraficie zapanować nad emocjami i zachować równowagę, to spróbujcie omówić problem

  • Określcie problem:
    „Hmm … Jestem zestresowana, kiedy się spóźniamy, chciałabym móc wyjść z domu na czas.”
  • Wysłuchaj swojego partnera. Oddychaj, a jeśli to konieczne, ugryź się w język 😉 Za chwilę przyjdzie Twoja kolej, na przedstawienie swojej perspektywy.
  • Spróbuj zrozumieć perspektywę partnera. Powiedz, jak zrozumiałaś, jego wypowiedź:
    “To, co powiedziałeś, brzmi tak, jakbyś uważał, że to ja jestem odpowiedzialna za nasze spóźnienie. Domyślam się, że to czekanie w samochodzie na mnie i dzieci, musiało być frustrujące.”
  • Wyraź swój punkt widzenia bez obwiniania i atakowania.
    “Ja również się stresowałam i niecierpliwiłam, widząc, że jest już tak późno. Musiałam przygotować siebie i dzieci, pomóc im w zakładaniu butów oraz zabezpieczyć tort, który zabieraliśmy ze sobą na przyjęcie. Uporałabym się z tym dużo sprawniej, gdybym miała wsparcie, wtedy bylibyśmy gotowi dużo wcześniej.”
  • Pamiętaj, aby dostrzec swoje trzy grosze, które dorzuciłaś do tej sytuacji:
    „To prawda, że nie zdążyłam się przygotować na czas. Dzisiejsze popołudnie, w natłoku zadań, uciekło mi między palcami.”

  • Powstrzymaj się od podsycania konfliktu np.:
    „Codziennie, wszystkim zajmuję się sama… Gdybyś choć raz na jakiś czas zajął się częścią obowiązków, udałoby się sprawniej uporać z tym, co jest do zrobienia.” 

    Mów tylko o tym, co w tej chwili jest problemem.
  • Jeżeli jedno z Was zaczyna obwiniać drugie, to oznacza, że czuje się zagrożone. Warto wtedy się zatrzymać i przywróć bezpieczeństwo do dyskusji.
    „Ta sytuacja jest irytująca dla nas obojga, przecież zależy nam na sobie i możemy znaleźć rozwiązanie. Wzajemne obwinianie nie ma sensu.”
  • Propozycja rozwiązania na przyszłość.
    “Proponuję byśmy, przed wyjściem wspólnie się do niego przygotowywali. Możemy ustawić przypomnienie na 30 minut przed ustaloną godziną wyjścia. Może w ten sposób uda nam się wyjść na czas.”
  1. Gdy rozmowa zaczyna nabierać rumieńców i rozkręca się w niepożądanym kierunku, przerwij ją. 

Nie czekaj, aż wpadniecie w dziki szał ;-). W takiej sytuacji łatwiej jest zareagować osobie, która jest mniej zirytowana, może po prostu powiedzieć:

“Wiesz co, porozmawiajmy o tym trochę później, na spokojnie. Może wieczorem, jak położymy dzieci?”
  1. Co, jeśli macie problem ze znalezieniem rozwiązania problemu?

Zapisz to na kartce. Naprawdę!

„Problem do rozwiązania: Nie zgadzamy się, co do ilości czasu spędzonego przez dzieci przed telewizorem.” 

Umieść notatkę w wyznaczonym wcześniej miejscu, może to być dekoracyjna miska na półce, czy przygotowany słoiczek. Nie bez przyczyny mówi się, że emocje odbierają rozum. Ustalcie, kiedy wrócicie do rozmowy na ten temat.

  1. Co, jeśli nadal jesteś wkurzona? 

W zapanowaniu nad gniewem czy złością pomaga przypomnienie sobie, o tym, co dla Ciebie ważne. O tym, że chcesz dojść do porozumienia i znaleźć rozwiązanie, a te emocje Ci w tym nie pomagają. Postaraj się zrobić wszystko to, co pozwala Ci się uspokoić i poprawić nastrój. Może będzie to dziesięć głębokich oddechów, liczenie wstecz, zaciskanie rąk albo przypomnienie sobie tego, za co jesteś wdzięczna.

Na koniec, zaproponuję coś, co może być trudne do wykonania, ale jest bardzo skuteczne i pomocne w budowaniu więzi oraz regulowaniu emocji – przytulenie. Nie potrzeba wielkich słów, wystarczy podejść, objąć partnera mówiąc: „potrzebuję przytulenia” albo powiedzenie czegokolwiek, co rozładuje atmosferę. Jest to dokładnie to samo, czego uczymy nasze pociechy w radzeniu sobie z trudnymi emocjami.

  1. Przestań rozpamiętywać. 

Wspominanie wszystkich tych sytuacji, które wcześniej doprowadzały Cię do szału, to skuteczny sposób na podsycenie złości i spotęgowanie konfliktu. Wiem, że to niełatwe, bo, gdy jesteśmy w ferworze walki, chciałoby się wyrzucić z siebie wszystko, co leży nam na sercu. Jednak przynosi to krótkotrwałą ulgę i nie jest w tym momencie dobrym rozwiązaniem.

W tej, podbramkowej sytuacji, liczy się ten, konkretny problem i szukanie rozwiązania, a nie obwinianie siebie nawzajem. Jeśli czujesz potrzebę oczyszczenia atmosfery, zaproponuj rozmowę, kiedy będziecie mieli ku temu lepsze warunki.

  1. A wieczorem, gdy dzieci będą już spały… 

Wyraź swoje emocje, powiedz o tym, co czujesz i czego potrzebujesz, bez atakowania i obwiniania:

„Przyznaję, że stresuje mnie i przytłacza ograniczenie czasowe. Z dwójką naszych maluchów, czasami wydaje mi się to nierealne… Chciałbym, abyśmy wspólnie zastanowili się nad tym, jak możemy to usprawnić… teraz czuję się z tym osamotniona, tak jakby to wszystko zależało tylko ode mnie… Potrzebuję twojego wsparcia, byśmy razem się z tym uporali.”

Jeżeli jesteśmy sami, nasza rozmowa może wyglądać inaczej niż ta prowadzona w obecności dzieci. Możemy pozwolić sobie na większą ekspresję 😉 i upuszczenie emocji. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od okoliczności słowa zawsze ranią tak samo i raz wypowiedziane nie zostaną cofnięte. Dlatego szacunek, to podstawa każdej rozmowy. 

  1. Oprzyj się chęci „zwycięstwa”. 

Pamiętaj, że „wyrażanie gniewu” poprzez atakowanie drugiej osoby odbiera poczucie komfortu i bezpieczeństwa podczas waszej rozmowy, a tym samym zmniejsza szanse na znalezienie rozwiązania. Powoduje eskalację konfliktu, odbijanie piłeczki z kolejnymi oskarżeniami i koło się zamyka. Zapanowanie nad chęcią ataku nie oznacza wcale, że jest się mniej „autentyczną”. Samokontrola jest bardzo ważną umiejętnością, która jest niezastąpionym atutem w budowaniu relacji i więzi. Pozwala zatrzymać eskalację złości i jednocześnie odkryć to, co pod nią ukryte.  Często jest to strach, bezradność, potrzeba bliskości, uwagi…

Badania pokazują, że receptą na wypracowanie rozwiązania jest odpowiednia rozmowa, której kluczowymi elementami jest słuchanie, mówienie o swoich potrzebach, uczuciach, obawach, bez krytykowania i atakowania partnera (więcej na ten temat przeczytacie tutaj).

  1. Następnego dnia, pamiętaj, aby powiedzieć dzieciom, że udało się Wam znaleźć rozwiązanie zaistniałej sytuacji.  

Gdy opadnie kurz i emocje…

“Pamiętasz jak wczoraj, zdenerwowałem się, że nie jemy już potraw, które lubię, bo mama teraz jest wegetarianką? Rozmawialiśmy o tym wieczorem i uzgodniliśmy, że dwa razy w tygodniu, ja będę gotował i przygotuję to, na co mam ochotę. Jeżeli mama nie będzie chciała tego jeść, to zrobi dla siebie coś innego. W pozostałe dni, gdy mama rządzi w kuchni, będę próbował nowych potraw i może przekonam się do nowych smaków. Chciałabyś pomóc mi przygotować niedzielny obiad? Będzie pieczeń 😉
  

Jeżeli dzieci są świadkami sprzeczki, którą przerwaliśmy, by dokończyć w bardziej sprzyjających warunkach, następnego dnia powinniśmy porozmawiać z nimi na ten temat.

Nie chodzi o wchodzenie w szczegóły, tylko o wyjaśnienie sytuacji i zapewnienie, że nieporozumienie zostało zażegnane. Z jednej strony wprowadza to spokój, z drugiej natomiast pokazuje dziecku, że zawsze można znaleźć wyjście z problemowych sytuacji.

  1. A co jeśli nie doszliście do porozumienia? 

Tak też się zdarza. Pozwól sobie na to i wyjaśnij sytuację swoim szkrabom następnego dnia.

“Wczoraj podczas kolacji, tata i ja nie zgadzaliśmy się co do konieczności zakupu nowego samochodu. Posprzeczaliśmy się, to prawda? Chcę jednak, żebyście wiedzieli, że szukamy rozwiązania, które będzie dobre dla nas wszystkich. Rozmawiamy na ten temat, ponieważ kochamy się, zależy nam na sobie i jesteśmy dla siebie ważniejsi niż jakakolwiek sprzeczka. Wiecie, że możecie być na kogoś źli i jednocześnie go kochać, prawda? Nadal nie podjęliśmy decyzji co do zakupu samochodu. Ja boję się, że nasz samochód psuje się zbyt często. Tata natomiast w chwili obecnej obawia się wydatku, z jakim wiąże się zakup nowego auta. To trudna decyzja. Będziemy na ten temat rozmawiać. Czasem trzeba długo się zastanawiać i wymieniać spostrzeżeniami, zanim podejmie się dobrą decyzję.”
  1. Zachowaj równowagę w waszej relacjami i zadbaj o to, by dzieci widziały Was w pozytywnych sytuacjach.

Jest pewna zasada, o której pisałam tutaj, mówiąca o tym, że każdy związek, aby zachować równowagę i zdrowie (dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci) potrzebuje, co najmniej pięciu pozytywnych interakcji przypadających, na każde negatywne zdarzenie.

problemy_małżeńskie

Dlatego, kiedy to tylko możliwe, inicjuj pozytywne sytuacje. Wystarczą drobne gesty, miłe słowo czy uścisk.

Warto zadbać również o to, by dzieci miały szansę zaobserwować łączące Was uczucie. Będzie to miało pozytywny wpływ zarówno na Wasze pociechy, jak i na Wasz związek.

Ciężka sprawa?

No cóż ;-), nikt nie powiedział, że budowanie wartościowej relacji i życie z drugim człowiekiem będzie łatwe, niczym na rozkładówce. Takie podejście wymaga od Was dużej dojrzałości, wytrwałości, zaangażowania i zaangażowania z dwóch stron. To rodzaj pracy zarówno nad sobą, swoimi słabościami, jak i nad waszą relacją. Świadome rozwiązywanie i kierowanie konfliktem w codziennych sytuacjach, jest dla dzieci najlepszą lekcją radzenia sobie z problemami i budowania szczęśliwej rodziny.

A jak Wy radzicie sobie z konfliktami? Udaj Wam się zachować zimną krew ;-)?

Być może zainteresują Was również