Stres a wrzody żołądka

Stres jest nieodłącznym towarzyszem naszego życia, którego nie możemy się pozbyć, możemy natomiast nauczyć się z nim żyć. Gdy trwa krótko i pojawia się sporadycznie, dostarcza nam wielu niezapomnianych przeżyć, mobilizując organizm do działania - ułatwia koncentrację. Odwrotne skutki niesie intensywny i przewlekły stres. Działa demobilizująco, osłabia organizm, negatywnie wpływa na nasze funkcjonowanie m.in. na układ odpornościowy czy pokarmowy.

Stres to reakcja organizmu na trudną lub nową sytuację, która wymaga naszej adaptacji do zmieniających się warunków, zarówno zewnętrznych, jak i psychicznych. Każdy człowiek ma własne sposoby radzenia sobie ze stresem, które czasem okazują się niewystarczające. Wtedy właśnie stres zaczyna przybierać negatywną postać i staje się przyczyną wielu dolegliwości.

Jedną z chorób, którą przez wiele lat uważano za schorzenie cywilizacyjne wywołane stresem, są wrzody żołądka. Dziś wiemy, że przyczyna leży gdzie indziej i 80 % naszego społeczeństwa nosi ją w sobie niczym tykającą bombę… Co to takiego?

Skoro nie stres, to co?

Badania przeprowadzane nad chorobą nie wykazały jednoznacznie związku stresu z jej powstawaniem. Wiadomo jednak, że czynnikiem zwiększającym ok. piętnastokrotnie ryzyko rozwoju wrzodów żołądka i dwunastnicy jest podwyższony poziom glikokortykosteroidów (czyli hormonów stresu).

Odkrycie warte Nobla

W 1984 roku w czasopiśmie medycznym „The Lancet” ukazała się praca Barry’ego J. Marshalla i J. Robina Warrena, którzy dowiedli, że bezpośrednią przyczyną wrzodów żołądka i dwunastnicy jest bakteria Helicobacter pylori. Za swoje badania uczeni zostali nagrodzeni nagrodą Nobla.

Dziś wiadomo, że bakterie Helicobacter pylori są odpowiedzialne za ok. 80% przypadków choroby wrzodowej żołądka i ok. 90% dwunastnicy. Jednocześnie warto pamiętać, że około 80 % naszego społeczeństwa jest nosicielem tej bakterii, co nie jest równoznaczne z chorobą wrzodową, która zazwyczaj rozwija się u 10 % osób.

Tabletka dobra na wszystko…

Z ogromną lekkością łykamy ogólnodostępne leki przeciwbólowe. Jak się okazuje to właśnie nadmiernie stosowanie niesteroidowych środków przeciwzapalnych (NLPZ) jest drugą najczęstszą przyczyną choroby wrzodowej. Leki tego typu są bardzo pożyteczne w zwalczaniu bólu i zapaleń, ale przyjmowane bez umiaru prowadzą do osłabienia błony śluzowej, narażając ją na szkodliwe działanie kwasu solnego.

wrzody_żołądka_tabletki

Objawy choroby wrzodowej

Szacuje się, że na chorobę wrzodową cierpi co dziesiąty Polak. Do najczęstszych objawów należą:

  • ból zlokalizowany w nadbrzuszu,
  • nudności i wymioty,
  • ból pojawiający się 1 – 3 godziny po posiłku (charakterystyczny dla wrzodów żołądka),
  • ból na czczo, w nocy lub wcześnie rano, przechodzący po jedzeniu (charakterystyczny dla wrzodów dwunastnicy),
  • przykre uczucie pełności lub rozpierania po posiłku.

Objawy mogą powracać co kilka miesięcy. Zdarza się jednak, że przebieg choroby jest bezobjawowy.

Leczenie choroby wrzodowej

Jeżeli zaniepokoją Cię jakiekolwiek dolegliwości, koniecznie skonsultuj się z lekarzem, który podejmie odpowiednie kroki w celu dokonania szczegółowej diagnozy i zastosowania odpowiedniego leczenia.
Zakażenie Helicobacter pylori, podobnie jak inne infekcje, leczone jest antybiotykami. Zwykle trzeba zastosować przynajmniej dwa rodzaje antybiotyku oraz środek zmniejszający wydzielanie kwasu solnego. Dzięki temu ostatniemu, wrzody szybciej się wygoją. Leki blokujące wydzielanie kwasu to tzw. blokery receptora histaminowego i inhibitory pompy protonowej. Niektóre z blokerów oraz wiele preparatów zobojętniających kwas solny jest dostępnych w aptekach bez recepty. Leczeniem wspomagającym w przypadku choroby wrzodowej żołądka oraz dwunastnicy jest stosowanie leku NO-SPA, który poprzez działanie rozkurczowe może łagodzić dolegliwości bólowe.

Bardzo ważna jest również zmiana diety, należy wystrzegać się produktów tłustych, ostrych, głęboko przetworzonych. Posiłki powinny być regularne, niewielkie a częste, spożywane powoli. Konieczne jest także rzucenie palenia.

Podczas kuracji antybiotykiem należy zażywać lek działający osłaniająco na błonę śluzową.

Warto również pamiętać o domowych sposobach na zwalczanie problemów żołądkowych, jak picie naparów z melisy, koperku czy siemienia lnianego.

Zwolnij…

Mam wrażenie, że chorobą cywilizacyjną naszych czasów jest ciągła pogoń i życie w ciągłym napięciu. Bez wątpienia nieustanny tryb czuwania, brak odpoczynku i czasu dla siebie rujnuje nasze zdrowie. Każdy z nas posiada pewne wrodzone mechanizmy adaptacyjne, które umożliwiają nam wdrożenie własnych strategii zaradczych. Jednak skuteczność owych sposobów radzenia sobie ze stresem zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń, cech osobowościowych oraz indywidualnych predyspozycji i możliwości.
Nie bez znaczenia dla naszych umiejętności i efektywności działań jest wsparcie najbliższych osób. Możliwość znalezienia pomocy i zrozumienia u rodziny czy przyjaciół daje szansę na sprawniejsze i bardziej efektywne radzenie sobie ze stresem. Dzięki pomocy otoczenia można ograniczyć negatywne skutki oddziaływania stresu na nasz organizm.

Ten artykuł jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty.

Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

W jaki sposób Wy radzicie sobie ze stresem?

 


Nie ma przebacz... o istocie wybaczania słów kilka

Każdy z nas ma, miał lub będzie miał w swoim otoczeniu osobę, którą byłby w stanie udusić 😉.

A owa zbrodnia, choć społecznie zakazana i karalna pozwoliłaby nam odczuć emocjonalną ulgę...

Nie, żebym kogokolwiek namawiała do ostateczności… powyższe czysto hipotetyczne sformułowanie jest jedynie narzędziem w moich rękach, mającym pokazać skrajność stanu emocjonalnego, do którego potrafi doprowadzić „ludzia ludź”.

Winowajca

Przyczyn negatywnych emocji jest niezliczona ilość. Niezależnie od tego, czy jest to nasz szanowny, aczkolwiek niewierny małżonek, czy może rodzic, który zawiódł nas w dzieciństwie, czy też niepotrafiąca trzymać języka za zębami przyjaciółka – każdy swoim zachowaniem może doprowadzić nas do skrajnych emocji.

przebczenie_wróg

Dla każdego z nas określona sytuacja będzie miała inne znaczenie i wywoła emocje o różnym natężeniu. Prędzej czy później, siła emocji zmniejsza się, wtedy zaczynamy dopuszczać do głosu racjonalne myślenie i stajemy przed wyborem: Czy a jeżeli tak, to w jaki sposób wybaczyć tej osobie?

Lekarstwo dla duszy

Jakże rewelacyjnie by było, gdyby emocjonalne blizny i rysy goiły się tak samo szybko, jak te cielesne, które po zastosowaniu żelu Bliznasil znikają niemal całkowicie.

Bliznasil to lekarstwo dla ciała, a co z naszym umysłem? Tu z pomocą przychodzi przebaczanie. Większość z nas podchodzi do niego sceptycznie. Nasze nastawienie i ocena szans na wybaczenie zależy od stopnia żywionej urazy i skali przewinienia. Bardzo często z naszej perspektywy ​​wydaje się ono niewybaczalne, a winowajca nie zasługuje na nasze przebaczenie.

Dlaczego myśląc o przebaczeniu, swą uwagę skupiamy na winowajcy? Czy przebaczenie, to przysługa oddana osobie, która nas skrzywdziła?

Czym jest przebaczenie?

Przebaczenie, czyli…

Wielu z nas samo brzmienie słowa „przebaczam” budzi negatywne skojarzenia. Wyobrażamy sobie, że musimy pojednać się z osobą, do której mamy żal, formalnie wypowiedzieć „Wybaczam ci", a nawet przytulić, w celu symbolicznego przypieczętowania „zgody”. Bardzo często, właśnie tak wygląda przebaczanie, nie jest to jednak regułą.

Czas zweryfikować nasze przekonania…

Przebaczenie nie musi bezpośrednio dotyczyć kontaktu z drugą osobą, a już na pewno nie jest korzyścią dla winowajcy.  

Przebaczenie usuwa naszą własną nienawiść i uwalnia nas od niespokojnej przeszłości." Christopher Peterson
 

Przebaczenie nie jest czymś, co robimy dla osoby, która nas skrzywdziła, to coś, co robimy dla siebie.

Dlaczego powinniśmy wybaczyć?

Wiele badań potwierdziło, że praktykowanie przebaczania przynosi NAM wiele korzyści - naszemu zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Im jesteśmy lepsi w przebaczaniu, tym mniejszego stresu, napięcia, niepokoju, złości doświadczamy.

"Żywienie gniewu jest jak trzymanie gorącego węgla z zamiarem rzucenia nim w kogoś – problem w tym, że to tylko ty jesteś tym, który się poparzy." - Budda

Gniew, gorycz, nienawiść – to emocje, które w znacznym stopniu obciążają nasze ciało i umysł. Kiedy ich nie wyrażamy, nie uwalniamy i nie przepracowujemy, dochodzi do ich skumulowania, co w dłuższej perspektywie powoduje fizyczne dolegliwości. Zaczynają pojawiać się bóle brzucha, głowy, wysokie ciśnienie krwi, obniżenie nastroju, pogłębienie stanów depresyjnych i lękowych.

przebaczenie_wsparcie

Oczywiście przebaczenie to nie jedyny sposób na pozbycie się negatywnych emocji, ale jeden z najskuteczniejszych.

Wiemy już, że umiejętność przebaczania przynosić nam wiele korzyści, nie ułatwia to jednak jego praktycznego zastosowania.

Poniżej znajdziecie kilka faktów, o których powinniśmy pamiętać.

Fakty, fakty, fakty...

Przebaczenie nie oznacza, bagatelizowania trudnych doświadczeń.

To nie jest tak, że poprzez podjęcie próby wybaczenia wypieramy się tego, co było. Przebaczając nie mówimy "nic mi nie jest, nic się nie stało, nie było tak źle, wszystko w porządku". Możliwe jest przebaczenie i jednoczesne przyznanie, że doznana krzywda była trudnym i złym doświadczeniem.

Przebaczenie nie jest równoznaczne z zapomnieniem.

To, że przebaczymy, nie oznacza, że musimy zapomnieć. Postawmy się na miejscu osób, które zostały strasznie wykorzystane, były zaniedbywane czy prześladowane. One nigdy nie zapomną o swoich traumach i naprawdę nie muszą tego robić. Dla własnego spokoju mogą jednak podjąć próbę przebaczenia, pamiętając jednocześnie o tym, co je spotkało.

Przebaczenie nie oznacza, że ​​jesteś „cieniasem”. 

Przebaczenie nie jest oznaką słabości, naiwności ani głupoty. Nie stanowi plamy na honorze ani przyznania się do błędu.

Przebaczenie nie jest równoznaczne ze skruchą i przeprosinami ze strony winowajcy.

Niestety, ilu ludzi tyle zachowań i reakcji. Nie możemy oczekiwać, że osoba, która nas skrzywdziła, będzie w stanie, w tym samym momencie przyznać się do popełnionego błędu i go zrozumieć. Może nawet się zdarzyć, że owa osoba nigdy nie przyzna się do tego, co się wydarzyło. Dlatego tak ważne jest, byśmy podejmując próbę przebaczenia robili to dla siebie, dla własnego dobra i osobistych korzyści.

Przebaczenie jest procesem.

Przebaczenie nie dzieje się „od razu”, w momencie podjęcia decyzji o gotowości do wybaczenia. To proces, który u każdego z nas przebiega w inny sposób. Nie ma jednej reguły, prostego schematu, który pozwoli nam przewidzieć jego przebieg. Nie jesteśmy w stanie spisać konkretnych kroków, które powinniśmy przejść, by osiągnąć sukces. Może się zdarzyć, że nigdy nie będziemy w stanie całkowicie wybaczyć, jednak możemy pracować nad tym, by osiągnąć jak największy wewnętrzny spokój.

Czy musimy przebaczać?

Wszystko wskazuje na to, że umiejętność przebaczania przynosi nam wiele korzyści, jest niczym bufor bezpieczeństwa. Nawet jeżeli wydaje się nam niemożliwe do osiągnięcia i bardzo trudne do wykonania, to podjęcie próby może nas pozytywnie zaskoczyć.

Jednak to o czym musimy pamiętać, to fakt, że nikt ani nic nie może nas zmusić do wybaczenia. Podejmowanie prób, mimo braku gotowości może pogłębić dotychczas skumulowane, negatywne emocje i poczucie krzywdy. Dlatego, jeśli czujesz, że nie jesteś gotowa – nie rób tego.

Jak się za nie zabrać?

Ciekawym wstępem do pracy nad umiejętnością przebaczania jest proste ćwiczenie polegające na pisaniu, koncentracji i zbieraniu swoich doświadczeń. Znajdując zaciszne miejsce, trochę czasu, kartkę papieru i ołówek możesz pomóc sobie uporządkować myśli. Napisz list do osoby, która cię skrzywdziła. Opisz to, co czujesz, wypisz wszystkie myśli i skojarzenia, które przychodzą Ci do głowy, które towarzyszą Ci każdego dnia, które sprawiają, że czujesz się źle z tym, co się stało, które wywołują Twój gniew i żal. Pamiętaj, ten list jest tylko dla Ciebie. To Ty zdecydujesz, co się z nim stanie, nikt nigdy nie musi go czytać.

przebaczenie_ulga

Jeśli popisałaś trochę, to czas na zmianę. Spróbuj zapisać kolejną kartkę, drugą ręką. Pisanie niedominującą ręką (szczególnie gdy jesteś praworęczna), może pomóc w przesłonięciu analitycznej, skłonnej do osądów półkuli mózgowej. Taka zamiana, być może sprawi, że zbierane w ten sposób myśli okażą się bardziej obiektywne.

Celem tego typu ćwiczeń jest odzyskanie kontroli nad destrukcyjnymi i negatywnymi myślami. Pozwala nam ono poukładać przeszłość i poprawić nasze samopoczucie, nawet jeśli nie bierzemy pod uwagę przebaczenia.

Desmond Tutu powiedział kiedyś 

Przebaczenie daje Ci kolejną szansę na nowy początek."

Dlatego warto dać sobie szansę na lepsze jutro…

W jaki sposób radzicie sobie z przebaczaniem? Przychodzi Wam ono łatwo?
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, podzielcie się nimi w komentarzu.
Jeśli uważacie ten artykuł za ciekawy i przydatny, podzielcie się nim - wystarczy udostępnić.

Dziękuję i do kolejnego przeczytania ;-)

 


zdrowy_sen

Higiena snu – czyli o warunkach zdrowego snu słów kilka

Od jakiegoś czasu mam nieodparte wrażenie, że jedyne, o czym marzę i wokół czego kręcą się moje myśli to sen a właściwie jego ciągły brak… Jeszcze kilka lat wstecz, sama decydowałam o tym, kiedy i ile śpię, a raczej o tym, kiedy i ile NIE śpię 😉. Od jakichś +/- 6 lat o możliwości przyjęcia przeze mnie pozycji poziomej decydują „dwaj mali terroryści”, którym ze snem zdecydowanie nie jest po drodze. Mając na uwadze zdrowie swoje i swoich najbliższych (gdyż zmęczona mama, to niebezpieczna mama), postanowiłam przyjrzeć się bliżej zagadnieniu efektywnego snu, by w optymalny sposób wykorzystać chwile przeznaczone na regenerację sił.

Czy wiecie, że…

„Już po 24 bezsennych godzinach dochodzi do zakłócenia procesów psychicznych a po 48 godzinach rozwijają się zaburzenia percepcji, które mogą przybierać postać halucynacji”

Znaczenie snu

Mogłoby się wydawać, że sen, to banalne nic nierobienie, wyłączenie naszego mózgu, niczym światła w pokoju. Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości to dość skomplikowany proces, bez którego nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. Nie bez przyczyny poświęcamy mu niemal jedną trzecią naszego życia.

Zwykliśmy mówić, że w czasie snu rośniemy – sporo w tym prawdy, gdyż właśnie wtedy aktywuje się intensywne wydzielanie niektórych hormonów, szczególnie tych mających za zadanie regenerować nasz organizm. Mam tu na myśli głównie hormon wzrostu i IGF-1, ale również testosteron, który gwałtownie podnosi swój poziom nad ranem. Tym samym brak snu może spowodować chwilową impotencję u mężczyzny i zaburzenia gospodarki hormonalnej u kobiet. Przyczynia się również do wzrostu poziomu agresji, pogorszenia nastroju oraz depresji.

niewygodny_materac

Sen pozwala nam na redukcję napięcia i stresu. Doskonale wpływa na poprawę naszego samopoczucia, dzięki niemu jesteśmy mniej apatyczni i przygnębieni.

Muszę się z tym przespać

Innym ważniejszym powodem, dla którego śpimy, jest organizacja procesów pamięci. Przecież nasz mózg, po dniu pełnym wrażeń musi kiedyś uporać się ze zdobytymi informacjami i bodźcami. Nie na darmo mówimy: „prześpię się z tym i jutro podejmę decyzję”. Właśnie nocą centralny układ nerwowy przechodzi w stan spoczynku, zostaje częściowo odcięty od świata, wtedy też rozpoczyna się „defragmentacja” pamięci. To prosta przyczyna pojawiających się marzeń sennych i koszmarów.

Ile spać, by się wyspać?

W rzeczywistości nie potrzebujemy dużej ilości snu, by wypocząć. Wszystko zależy od trybu naszego życia i podejmowanych aktywności w ciągu dnia. Osobom pracującym fizycznie może wystarczyć 4-5 godzin snu na dobę. Tym z nas, którzy pracują intelektualnie, będzie potrzebna znacznie większa ilość snu. Jego brak znacznie osłabia koncentrację i zdolność przetwarzania informacji. Dlatego też kilka nieprzespanych nocy może przynieść nam niespodzianki w postaci omamów wizualnych i dźwiękowych. Praca twórcza stawia mózgowi większe wymagania i nierzadko może powodować zaburzenia snu.

 Jak poprawić jakość snu

Z pomocą przychodzi zagadnienie higieny snu, która ma ogromny wpływ na to, czy i jak śpimy. Nieprawdą jest, że człowiek prawdziwie zmęczony zaśnie niezależnie od panujących warunków. No może o ile z zaśnięciem może nie mieć wielkich problemów (czasami mam wrażenie, że zasypiam na siedząco), o tyle wypoczynkowi mogą towarzyszyć kłopociki. Wyniki wielu badań potwierdzają, że nadmierne zmęczenie często powoduje bezsenność oraz problemy z zaśnięciem. Dlatego chcąc jak najlepiej wykorzystać czas przeznaczony na sen i odpoczynek, warto skorzystać z kilku podstawowych higienicznych zaleceń.

Zadbaj o miejsce odpoczynku

Sypialnia powinna być miejscem sprzyjającym odpoczynkowi i spokojnemu snu. Powinniśmy zadbać, by kojarzyła się nam z relaksem i odprężeniem, dlatego złym pomysłem jest zabieranie laptopa do łóżka. Praca powinna mieć kategoryczny zakaz wstępu do naszej oazy spokoju.

Świeże powietrze to podstawa efektywnego snu. Jeśli to możliwe śpij przy uchylonym oknie, obowiązkowo natomiast przewietrz sypialnię przed snem. Warto zadbać również o odpowiednią wilgotność powietrza (40%-60%) oraz temperaturę (18-22oC).

Wystrój i światło mają duże znaczenie i robią dobrą robotę, tworząc klimat sprzyjający regeneracji sił, jednak kluczowym elementem w całym tym sypialnianym ambarasie jest odpowiednie łóżko. Nawet nie tyle łóżko, ile właściwy materac. Biorąc pod uwagę ilość spędzanego w łóżku czasu (średnio jest to 25 lat w ciągu całego życia), warto zadać sobie trud i wybrać materac dostosowany do naszych potrzeb i zapewniający komfort oraz bezpieczeństwo podczas snu.

zdrowy_sen_dziecko

Wybierz odpowiedni materac

Pierwszym parametrem, który powinniśmy wziąć pod uwagę, jest odpowiednia twardość materaca. Nie da się jednoznacznie określić, jaka wartość jest tą optymalną, każdy z nas powinien podejść do tego indywidualnie. Dla efektywnego wypoczynku ważne jest dopasowanie materaca do naturalnych krzywizn naszego kręgosłupa. Nie powinien być zbyt miękki, bo wtedy całe ciało się w nim dosłownie zapada ani zbyt twardy, gdyż duża twardość eliminuje możliwość dopasowania materaca do ciała. Zbyt miękkie podłoże dodatkowo obciąża kręgosłup, wymusza nienaturalne jego ułożenie w tzw. pałąk (podobną pozycję przyjmujemy, odpoczywając w hamaku). Zamiast regeneracji fundujemy sobie dodatkowe napięcie mięśni w piersiowym i lędźwiowym odcinku kręgosłupa.

Powinniśmy również obalić panujący mit, jakoby twardy materac był bardzo zdrowym rozwiązaniem. Niestety tak nie jest. Spanie na zbyt twardym materacu również może prowadzić do licznych dolegliwości, takich jak bóle w górnej i dolnej części kręgosłupa. Długotrwałe obciążanie tych odcinków często skutkuje powstawaniem zmian zwyrodnieniowych. Dodatkowo nierównomierne podpieranie poszczególnych partii ciała powoduje ucisk, który z kolei utrudnia cyrkulację krwi. W efekcie mogą pojawić się dodatkowe dolegliwości, takie jak bóle i drętwienia kończyn.

W rozwiązaniu tego typu dylematów przychodzą nam innowacyjne technologie zastosowane w niektórych materacach. Posiadają one możliwość regulacji, która pozwala dobrać twardość materaca do naszych potrzeb i upodobań. Zastosowane rozwiązania i tkaniny zapobiegają również rozwojowi mikroorganizmów oraz zapewniają odpowiedni przepływ powietrza wewnątrz wkładu. „Prawidłowe oddychanie” materaca jest kolejnym niezmiernie istotnym parametrem, który powinniśmy brać pod uwagę. Wraz z rozwojem technologii pojawia się coraz więcej korzyści, które możemy zyskać, wybierając dobry materac. Są one w stanie zapewnić nie tylko regenerację, ale i profilaktykę oraz łagodzenie dolegliwości i bólów związanych z kręgosłupem, więcej na ten temat przeczytacie tu => SleepMed. Jeżeli macie problem z wyborem odpowiedniego materaca, skorzystajcie z pomocy fizjoterapeuty bądź doradcy.

Przed snem…

Wieczorem staraj się unikać czynności, które mogą działać na Ciebie pobudzająco. Nie objadaj się bezpośrednio przed snem, ale również nie kładź się do łóżka głodny jak wilk. Optymalną porą zjedzenia ostatniego posiłku są trzy godziny przed snem. Wbrew powszechnie panującej opinii wcale nie musi to być godzina osiemnasta. Wszystko zależy od tego, w jakich godzinach chodzisz spać. Kolejną kwestią są przyjmowane przez Ciebie lekarstwa. Warto sprawdzić, czy te, które bierzesz wieczorem, nie działają pobudzająco – jeśli tak postaraj się o wprowadzenie odpowiednich zmian, oczywiście po konsultacji z lekarzem lub farmaceutą.

Tak jak wspomniałam wcześniej, komputer w sypialni to nie najlepszy pomysł, dodatkowo ważne, by przynajmniej pół godziny przed snem wyłączyć wszelkie rozpraszacze (np. laptop czy telewizor), zbyt duża ilość bodźców znacząco utrudnia zasypianie.

Poranne przebudzenie-czyli jak wstawać z łóżka

Równie ważne, jak zdrowy sen jest odpowiednia pobudka. Nie powinniśmy wyskakiwać z łóżka jak Filip z konopi, tylko najpierw powoli, bez gwałtownych ruchów przeciągnąć się niczym kot.

zdrowy_sen_poranek

Tak powinno być, ale jak jest, każdy z nas wie… Na dźwięk podniesionego nad ranem alarmu „Maaaamooo” jestem w pokoju dzieci, zanim zdążę się zorientować, że powinnam wstać, nie mówiąc o powolnym przeciąganiu 😉.

Jakie są Wasze sposoby na dobry sen?

 


kwas foliowy

Tajemnica kwasu foliowego – znaczenie dla zdrowia i konsekwencje niedoboru

Kwas foliowy, nazywany również folacyną lub witaminą B9, to jedna z rozpuszczalnych w wodzie witamin, należących do bardzo obszernej grupy B. Choć najczęściej na jego ważną rolę w diecie zwraca się uwagę przyszłym mamom, warto wiedzieć, że jest to składnik niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania każdego ludzkiego organizmu.

Kwas foliowy bierze bowiem udział w regulacji wzrostu i funkcjonowania komórek. Jest potrzebny m.in. do tworzenia czerwonych i białych krwinek w szpiku kostnym, zmiany węglowodanów na energię oraz do syntezy DNA i RNA.

Nasz organizm nie gromadzi kwasu foliowego, dlatego też, aby mieć pewność, że mamy jego wystarczającą ilość, powinniśmy zadbać o odpowiednią, codzienną dawkę tej witaminy.

Korzyści zdrowotne wynikające ze spożywania kwasu foliowego

Według brytyjskiego stowarzyszenia dietetycznego witamina B9 (kwas foliowy) ma kluczowe znaczenie dla kilku funkcji organizmu:

  • Synteza i naprawa DNA i RNA
  • Wspomaganie szybkiego podziału i wzrostu komórek
  • Wytwarzanie zdrowych krwinek czerwonych
  • Poprawa stanu zdrowia układu nerwowego - holenderscy naukowcy poinformowali, że suplementacja kwasu foliowego może poprawić pamięć
  • Wsparcie dla narządu słuchu - w jednym z badań stwierdzono, że suplementacja kwasu foliowego może opóźnić utratę słuchu będącą następstwem demencji starczej.

Poza tym jest jeszcze kilka ważnych korzyści, którym przyjrzymy się bardziej szczegółowo.

Kwas foliowy zmniejsza ryzyko wad wrodzonych

Szczególnie ważne jest, aby kobiety planujące powiększenie rodziny i będące w ciąży zadbały o odpowiednią ilość kwasu foliowego. Czas ma ogromne znaczenie, ponieważ to w ciągu pierwszych sześciu tygodni ciąży u dziecka powstaje cewa nerwowa. Jeśli organizm mamy jest odpowiednio nasycony kwasem foliowym, nie ma ryzyka jej uszkodzenia. Warto pamiętać, że wady cewy nerwowej to jedna z najczęstszych przyczyn wad wrodzonych, a nawet śmierci nowonarodzonych dzieci. Nawet lekki niedobór tej witaminy może spowodować u dziecka słabszy rozwój układu nerwowego, niedokrwistość czy problemy z funkcjonowaniem układu sercowo-naczyniowego. Ponieważ rdzeń kręgowy jest jedną z pierwszych części ciała, które mają powstać, ważne jest, aby poziom kwasu foliowego był prawidłowy w najwcześniejszym stadium rozwoju.

Kwas foliowy, a rozszczep wargi i podniebienia

Do tej pory nie wskazano jednoznacznej przyczyny wystąpienia tej wady. Za jedną z nich wskazywany jest niedobór kwasu foliowego. Nawet jeśli nie ma 100% gwarancji, że przyjmowanie kwasu foliowego uchroni dziecko przed wystąpieniem wady rozszczepu wargi i podniebienia, warto go suplementować, by zmniejszyć ryzyko rozszczepu (więcej na ten temat pisałam tu => klik).

Kwas foliowy i autyzm

Wyniki niektórych badań wskazały na możliwość związku niedoboru kwasu foliowego z autyzmem. Chociaż badania są na stosunkowo wczesnym etapie ich replikacja jest jak najbardziej pożądana i otwiera kolejną furtkę w poszukiwaniach przyczyn tej choroby.

Niższe ryzyko depresji

Badania pokazują, iż niski poziom kwasu foliowego związany jest ze zwiększonym ryzykiem depresji oraz słabą odpowiedzią na leczenie przeciwdepresyjne. Ma to związek z wytwarzaniem homocysteiny, aminokwasu, którego nadmiar powoduje wiele spustoszeń w ludzkim organizmie m.in. zakłóca produkcję neurohormonów serotoniny, dopaminy i norepinefryny, które regulują nastrój, sen i apetyt czy wpływa na rozwój miażdżycy i innych chorób układu krążenia. Kwas foliowy hamuje wydzielanie owego aminokwasu.

W prawdzie nie zaleca się suplementacji kwasu foliowego w leczeniu depresji, ale może on być pomocny w poprawie reakcji organizmu na niektóre leki przeciwdepresyjne.

Kwas foliowy, a nowotwory

Niedobór kwasu foliowego może skutkować rozwojem nowotworów m.in. płuc, szyjki macicy, jajników i jelita grubego, ponieważ deficyt witaminy B9 wpływa na pękanie nici DNA, dochodzi do nieprawidłowej naprawy DNA oraz wzrasta częstość mutacji. Najnowsze badania sugerują również, że stosowanie wysokich dawek kwasu foliowego u osób obciążonych chorobą nowotworową może przyspieszać rozwój nowotworu.

Układ sercowo-naczyniowy

Wspominałam wcześniej, że suplementacja kwasu foliowego (i witaminy B12) obniża poziom homocysteiny. Jest to ważny czynnik, również w kontekście ryzyka wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Podwyższony poziom homocysteiny zwiększa ryzyko ich wystąpienia. Dlatego niektórzy badacze postawili hipotezę, że kwas foliowy i B12 obniżając poziom homocysteiny, mogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych.

Przeprowadzone badania wskazują jednak, że taka suplementacja nie zmniejszają ryzyka wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, zawału serca. Może natomiast stanowić ochronę przed wystąpieniem udaru. Kompleksowa suplementacja witaminy B zmniejsza ryzyko udaru o 12%.

Kto powinien przyjmować kwas foliowy?

Wszystkie kobiety w wieku rozrodczym powinny zażywać kwas foliowy, nie tylko te z nas, które planują zajść w ciążę. Aby skutecznie zapobiegać wadom wrodzonym, powinnyśmy zażywać kwas foliowy zarówno przed zajściem w ciążę, jak i w czasie jej trwania. Planowanie planowaniem, a życie pisze własne scenariusze i tym też sposobem prawie połowa wszystkich ciąż pojawia się w nieoczekiwanym i niezaplanowanym momencie 😉.

kwas_foliowy_ciąża

Naukowcy potwierdzili, że kobiety, które przyjmują suplementy kwasu foliowego przez co najmniej 12 miesięcy przed zajściem w ciążę, mogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia przedwczesnego porodu dziecka nawet o połowę.

Pamiętaj – w trosce o zdrowie swojego maluszka już dziś zapytaj lekarza o to, jak uniknąć niedoboru kwasu foliowego!

Naturalny czy syntetyczny kwas foliowy?

Istotna jest przede wszystkim biodostępność folianów – kwas foliowy pochodzący z produktów spożywczych przyswaja się w ok. 50-80 %, przy czym kwas foliowy syntetyczny przyswaja się całkowicie. W miarę możliwości witaminy i składniki mineralne powinniśmy dostarczać w sposób naturalny wraz z dietą. Istnieją jednak sytuacje, gdy zapotrzebowanie na kwas foliowy wzrasta. Dzieje się tak chociażby w okresie ciąży. Ze względu na dużą wrażliwość witaminy B9 i jej straty podczas przygotowywania posiłków, w stanach zwiększonego zapotrzebowania na ten składnik zaleca się jego uzupełnianie poprzez suplementację (więcej na ten temat przeczytacie tu => klik).

Zalecane spożycie kwasu foliowego

Zalecana dzienna dawka spożycia kwasu foliowego jest następująca:

  • Noworodek do 6 miesiąca: 65 mcg
  • Niemowlę 7-12 miesięcy: 80 mcg
  • Dzieci 1-3 lata: 150 mcg
  • Dzieci 4-8 lat: 200 mcg
  • Dzieci 9-13 lat: 300 mcg
  • Dzieci powyżej 14 roku życia, dorośli i osoby starsze: 400 mcg
  • Kobiety w ciąży: 600 mcg
  • Kobiety podczas laktacji: 500 mcg

Zalecane w czasie ciąży, dzienne spożycie (600 mcg) kwasu foliowego może być trudne do osiągnięcia tylko poprzez zastosowanie odpowiedniej diety, dlatego Amerykańskie Stowarzyszenie Położnych i Ginekologów zaleca, aby większość kobiet przyjmowała prenatalne suplementy witaminowe w okresie ciąży, aby zapewnić wystarczając ilość kwasu foliowego o pozostałych składników odżywczych.

Naturalne źródła kwasu foliowego

Przyswajalność kwasu foliowego zależy od szeregu czynników, do których zaliczymy przede wszystkim: rodzaj spożytego produktu (surowy czy poddany obróbce termicznej), stopień w jakim produkt spożywczy został przetworzony, prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego (trawienie, wchłanianie), występujące choroby oraz stosowanie używek i leków. Warto pamiętać, aby produkty bogate w kwas foliowy łączyć z produktami będącymi źródłem m.in. witaminy C, B12, żelaza i cynku, które poprawiają jego wykorzystanie.

W trakcie gotowania, przechowywania lub przetwarzania może wystąpić 150 różnych form kwasu foliowego, a straty kształtują się w granicach od 50 do 90%. Najlepszym jego źródłem są ciemne, zielone warzywa, rośliny strączkowe oraz produkty zwierzęce – sery, jaja, a także ryby i podroby.

Oto niektóre z najlepszych naturalnych źródeł kwasu foliowego:

  • Szparagi, gotowane, 1 szklanka: 243 mcg
  • Wątroba wołowa, duszona, 3 uncje: 215 mcg
  • Groch, gotowany, ½ szklanki: 179 mcg
  • Soczewica, gotowana, ½ szklanka: 179 mcg
  • Brokuły, gotowane, 1 szklanka: 168 mcg
  • Fasola, biała, gotowana, ½ szklanki: 132 mcg
  • Szpinak, gotowany, ½ szklanki: 131 mcg
  • Sałata, rozdrobniona, 1 szklanka: 64 mcg
  • Awokado, surowe, ½ szklanki: 59 mcg
  • Żółtko jaja, 1: 27 mcg
  • Banan, 1: 24 mcg

Prócz tego warto spożywać: drożdże, brukselkę, kapustę, kalafior, ziarna słonecznika, orzechy oraz owoce (m.in. papaja i kiwi).

kwas_foliowy_ziarna

Niedobór kwasu foliowego

Osoby, które nie spożywają wystarczającej ilości kwasu foliowego, może dotknąć problem niedokrwistości megaloblastyczna. Ma ona związek z udziałem kwasu foliowego w produkcji krwinek czerwonych, więc gdy jest go mniej komórki układu krwiotwórczego mają obniżoną zdolność do biosyntezy prekursorów koniecznych do syntezy DNA.

Poza niedokrwistością i wadami wrodzonymi, niedobór kwasu foliowego może powodować również:

  • wyższe ryzyko udarów
  • wyższe ryzyko wystąpienia niektórych chorób nowotworowych
  • znaczny spadek liczebności plemników płci męskiej, a tym samym płodności męskiej. W jednym z badań stwierdzono, że kwas foliowy może zwiększyć szanse mężczyzny na posiadanie dziecka.
  • wyższe ryzyko wystąpienia depresji
  • możliwe problemy z pamięcią
  • nasilenie uczucia zmęczenia,
  • kłopoty z koncentracją,
  • stany niepokoju, lęku, a także nadmierną drażliwość, roztargnienie

Coraz ważniejsze jest zwiększenie spożycia bogatych w folię produktów spożywczych, ponieważ takie produkty spożywcze zazwyczaj zapewniają także wiele innych korzystnych składników odżywczych, które działają synergistycznie w celu wspierania dobrego stanu zdrowia.

Czy zwracacie uwagę na zawartość kwasu foliowego w codziennej diecie? A może suplementujecie go w inny sposób? Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami w komentarzu poniżej tekstu.

Ściskam,

Karola

 

Źródła:

  1. Czeczot H: Kwas foliowy w fizjologii i patologii. Postepy Hig Med. Dosw., 2008, 62, 405-419.
  2. Kapka-Skrzypczak L, Niedźwiecka J, Skrzypczak M, Wojtyła A: Kwas foliowy – skutki niedoboru i zasadność suplementacji. Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, 2012, 18(1), 65-69.
  3. Wytyczne postępowania kobiet ciężarnych i karmiących piersią zawarte w: Standardy Medyczne. Suplementacja diety pod redakcją prof. dr hab. n. med. Anny Dobrzańskiej, lek. Łukasza      Obryckiego, prof. dr hab. n. med. Piotra Sochy, Warszawa 2015;
  4. Publikacje i stanowisko Amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób przedstawione na tej stronie =>klik

domowe_sposoby_na_przeziebienie

Infekcja w natarciu. Skuteczność domowych sposobów na przeziębienie

Dużymi krokami nadciąga jesień-przesycona barwami, długimi i nastrojowymi wieczorami oraz… wszechobecnym kichaniem, prychaniem oraz smarkaniem. Cieszę się, że po wakacyjnej przerwie, mój starszak rusza do przedszkola. Jednocześnie obawiam się batalii z infekcjami. Zmienne warunki pogodowe sprzyjają przeziębieniom, które zdecydowanie częściej przytrafiają się naszym pociechom. Dlatego warto mieć w zanadrzu zestaw sprawdzonych, domowych sposobów na przeziębienie.

Nierówna walka

Na początek mało pocieszająca informacja – nie jesteśmy w stanie natychmiastowo wyleczyć przeziębienia czy grypy. Walka z infekcjami wirusowymi jest nierówna i mimo stosowania różnorodnych metod i sposobów, w większości przypadków trwa ona tak samo długo (od 3 do 10 dni). To, co możemy zrobić, to starać się zmniejszyć nasilenie uprzykrzających życie objawów przeziębienia.

Skoro niezależnie od przyjmowanych leków, swoje i tak musimy odchorować, to warto powrót do zdrowia wspomagać naturalnymi sposobami. Tym bardziej jest to ważne, gdy infekcja dobierze się do naszych pociech. Tu z pomocą przychodzą nam domowe sposoby na przeziębienie. Skąd mamy wiedzieć, które z nich są skuteczne? Prawda jest taka, że domowych receptur jest tak wiele, że trudno byłoby przeprowadzić jakieś obiektywne badanie kliniczne sprawdzające i potwierdzające ich skuteczność. Może nie ma badań poświęconych konkretnym, domowym miksturom, ale coraz więcej jest naukowo potwierdzonych informacji dotyczących poszczególnych składników i produktów.

Jednocześnie warto pamiętać, że podanie „domowych” czy innych „naturalnych” środków należy traktować jedynie jako wspomaganie leczenia przeziębienia. Jeżeli stan zdrowia nie będzie się poprawiał, a objawy nasilą się, powinniśmy niezwłocznie udać się z pociechą do lekarza i zastosować wszystkie jego zalecenia.

Na co warto zwrócić uwagę? Co powinno się znaleźć w naszej domowej apteczce?

Poniżej znajdziecie kilka produktów i metod, które warto stosować zarówno profilaktycznie, jak i w okresie przeziębienia.

Domowa apteczka

Przekorna Witamina C

Ciągle trwa polemika nad skutecznością i sensem stosowania Witaminy C. Przeglądając tylko kilka badań, można wyciągnąć pochopny wniosek, że w leczeniu objawów przeziębienia jest ona nieskuteczna. Tak naprawdę jednak skuteczność jej działania zależy od podanej dawki. Odpowiednio wyższa dawka zmniejsza nasilenie objawów przeziębienia i nieznacznie skraca czas trwania infekcji. Musimy pamiętać, że większa ilość witaminy C może powodować dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak biegunka.

Najlepszym źródłem witaminy C są świeże owoce i warzywa takie jak: dzika róża, czarna porzeczka, natka pietruszki, czerwona papryka, chrzan, brukselka, cytryna oraz pomarańcza. Największa jej ilość znajduje się nie w samym miąższu, ale tuż pod skórką owocu.

Czosnek

Bliski sukcesu i uznania w świecie medycyny jest czosnek, w którym główną, czynną substancją jest allicyna, charakteryzująca się działaniem antybiotycznym. Przeprowadzone badania wskazują na dużą aktywność przeciwdrobnoustrojową czosnku. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, przeciwgrzybiczo, antymiażdżycowo, przeciwalergicznie oraz przeciwnowotworowo. Naukowcy porównali moc allicyny do penicyliny i okazało się, że stosunek jest 1:15, czyli 1 mg allicyny ma moc działania 15 mg penicyliny!

Zatem nic tylko brać i nos zatykać 😉

Domowe sposoby na infekcję

Miód

Ten prosty, powszechnie dostępny, produkt jest kolejnym przydatnym narzędziem do walki z objawami przeziębienia. Duże znaczenie i wpływ na lecznicze właściwości miodu mają zawarte w nim enzymy. Swoje właściwości bakteriobójcze zawdzięcza nadtlenkowi wodoru, który w 3-procentowym roztworze znany jest, jako woda utleniona. Do innych substancji antybiotycznych wytwarzanych przez pszczoły i wprowadzanych przez nie do miodu należą lizozym, inhibina (najwięcej zawierają jej miody spadziowe z drzew szpilkowych, lipowe i grykowe z pasiek położonych powyżej 1000 m n.p.m.) i apidycyna.

Ponadto miód zawiera duże ilości mikroelementów: potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, molibden, mangan i kobalt oraz witamin: A, B1, B2, B6, B12, C, kwas foliowy, pantotenowy i biotynę.

Pamiętajcie tylko, że miód do diety dziecka można zacząć powolutku (!) wprowadzać dopiero po ukończeniu pierwszego roku życia, ponieważ może on zawierać toksynę botulinową szkodliwą dla niemowląt.

Pelargonia afrykańska

Odkryta w XIX wieku i jak się okazało, stała się najskuteczniejszym, naturalnym lekiem na szalejącą wtedy w Afryce gruźlicę. Została poddana szeregowi badań mających na celu potwierdzenie jej dobroczynnego wpływu na układ oddechowy. Liczne badania potwierdziły, że ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej ma kompleksowe działanie na przyczyny i objawy infekcji górnych dróg oddechowych. Nie tylko zapobiega zaostrzeniu się infekcji, ale również wspomaga usuwanie śluzu wraz z bakteriami i wirusami z układu oddechowego. Zmniejsza nasilenie całej gamy objawów przeziębienia, takich jak kichanie, zatkany nos, ból gardła, kaszel oraz ból głowy.

Właściwości ekstraktu sprawiają, że może być on stosowany na każdym etapie infekcji, zarówno przy pierwszych dolegliwościach, jak i w jej trakcie. Pelargonia afrykańska może być stosowana przy infekcjach o różnym podłożu – tak wirusowym, jak i bakteryjnym.

W naszych warunkach klimatycznych ciężko byłoby wyhodować w przydomowym ogródku ów korzeń 😉. Istnieje jednak możliwość zakupienia syropu, posiadającego w składzie wystandaryzowany ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej. Przeanalizowałam składy syropów wzdłuż i wszerz dla nas najlepszym wyborem okazał się syrop Pelavo Multi 3+. Dlaczego właśnie on?

pelavo
pelavo multi

Zawsze wychodzę z założenia, że stosując syropy dla dzieci, powinny być one najwyższej jakości, dlatego staram się je przygotowywać w domu. Jednak, gdy jest to niemożliwe, wybieram te najlepsze spośród dostępnych w aptece. Pelavo ma dobry, naturalny skład, nie zawiera alkoholu, barwników ani sztucznych aromatów. Wątpliwości może budzić obecność sorbinianu potasu. Warto jednak pamiętać, że substancje konserwujące znajdują się w każdym zakupionym syropie, a ten konserwant to jeden z najbezpieczniejszych, dostępnych na rynku. Także, jeżeli chcielibyście zastosować pelargonię afrykańską, to sięgnijcie po ten właśnie syrop.

Pamiętajcie jednak o tym, że podanie leków naszym pociechom powinniśmy skonsultować z zaufanym lekarzem, nawet jeśli są one dostępne bez recepty.

Bakteryjne wsparcie

Probiotyki znane są ze swych właściwości poprawiających działanie układu odpornościowego. Profilaktyczne i systematyczne stosowanie przyjaznych bakterii stanowi nieocenione wsparcie w pokonywaniu przeziębień. Wyniki 10 badań przeglądowych przeprowadzonych na grupie 3,5 tys. osób wskazują, że przyjmowanie probiotyków zarówno w postaci jogurtu, jak i suplementów prowadzi do zmniejszenia liczby przeziębień o 12 %. Chociaż nie jest do końca jasne, jakie dawki czy rodzaje probiotyków są najskuteczniejsze w zapobieganiu przeziębieniom, to dowody sugerują, że probiotyki zawierające kilka szczepów bakterii są skuteczniejsze od preparatów zawierających jeden szczep.

Wiemy już, jakich produktów warto użyć, gdy dopadnie nas przeziębienie.

O czym jeszcze powinniśmy pamiętać?

Domowe sposoby na walkę z przeziębieniem

 Zapewnij spokój i odpoczynek

To, co wiadomo z całą pewnością, to to, że bardzo dobrym domowym lekarstwem na przeziębienie jest odpoczynek, umożliwiający regenerację osłabionego infekcją organizmu. Dzięki czemu będzie miał on więcej sił na walkę z zarazą 😉.

Żeby namówić malucha do odpoczynku w ciągu dnia, możesz przygotować mu przytulne schronienie z poduszek i koców, w którym będziecie wspólnie czytać książeczki, rysować, opowiadać bajki, układać do snu i leczyć zabawki.

Nawadniaj organizm

Zarówno przeziębione dziecko, jak i dorosły powinni dużo pić. W ten sposób nawilżamy śluzówki gardła, łagodząc ból i kaszel, rozrzedza wydzielinę, ułatwiając jej odkrztuszanie, a przy gorączce pozwala „wypocić" wysoką temperaturę i uzupełnić utracone z organizmu płyny.

Malucha karmionego naturalnie warto częściej przystawiać do piersi - mleko mamy ma właściwości bakteriobójcze, koi ból gardła i zawiera przeciwciała do walki z chorobą. Starszym dzieciom można podawać ciepłą wodę, najlepiej z miodem i cytryną (ich lecznicze właściwości już znamy). Sprawdzą się również herbatki owocowe lub ziołowe, kompot, rzadki kisiel na bazie soku albo świeżych lub mrożonych owoców. To o czym powinniśmy pamiętać, to to, że nie należy podawać maluchom słodkich napojów gazowanych ani zwykłej herbaty, która wysusza śluzówkę gardła.

Udrażniaj nos

Domowe sposoby leczenia kataru to przede wszystkim regularne czyszczenie nosa.
Kilkulatek poradzi już sobie z wydmuchaniem wydzieliny w chusteczkę, młodszemu dziecku oczyszczaj nos aspiratorem. Będzie to łatwiejsze, jeśli przed zabiegiem zakroplisz malcowi sól fizjologiczną lub zastosujesz roztwór wody morskiej w sprayu. Niemowlęciu pomoże też częste układanie na brzuchu, by wydzielina mogła sama wypływać z noska.

domowe sposoby na przeziebienie 4

Wietrz i nawilżaj

Wietrzenie pomieszczeń obniża temperaturę w domu i zapewnia odpowiednią wilgotność powietrza.
W dusznych i gorących mieszkaniach powietrze jest zbyt suche, więcej w nim zarazków i kurzu. Każdy z nas poczuje się lepiej w przewietrzonym, chłodnym pomieszczeniu. Niższa temperatura (20-21°C w dzień i 18°C w nocy) pomoże obkurczyć opuchnięte śluzówki zakatarzonego nosa i podrażnionego gardła, a odpowiednia wilgotność (ok. 50 proc.) ochroni je przed nadmiernym wysuszeniem. Co przyczyni się do łatwiejszego oddychania. Stąd tak istotne jest częste wietrzenie w ciągu dnia i obowiązkowo przed snem.


Inhaluj

Zarówno przy zapchanym nosie, jak i przy kaszlu pomocne są inhalacje np. z soli fizjologicznej.
Dlatego warto zaopatrzyć się w specjalny nebulizator. Sesje inhalacyjne nawilżają śluzówki, ułatwiają oczyszczanie nosa i odkrztuszanie wydzieliny. Działanie inhalujące mają też krople z olejkami eterycznymi. Na przeziębienie i katar doskonałe będą: rumianek, szałwia lekarska, lawenda, tymianek, prymula, macierzanka i majeranek.
Na ból gardła i zatoki: tymianek, lawenda, mięta, rumianek, melisa, sosna. Do rozpylenia ich możemy użyć nawilżacza (o ile urządzenie jest do tego przystosowane) albo zwilżyć nimi chusteczkę (wystarczą dwie, trzy krople) i położyć w pobliżu łóżeczka, by maluch mógł wdychać preparat podczas snu.

Ważne byśmy sprawdzili, czy określony produkt jest dostosowany do wieku naszego dziecka.

Rozgrzewanie ważna sprawa

Gdy maluch złapie katar, dobrze jest rozpocząć leczenie od rozgrzania stóp w ciepłej kąpieli z dodatkiem soli kuchennej, potem załóż malcowi skarpetki i zapakuj go do łóżka. Warto nasmarować mu na noc klatkę piersiową, plecy i stopy maścią rozgrzewającą odpowiednią do wieku - to poprawi krążenie, ułatwi oddychanie i odkrztuszanie wydzieliny. Rozgrzewająco i napotnie działa też herbata z malinami i napary ziołowe: z lipy, dzikiej róży, czarnego bzu. Spocone dziecko trzeba przebrać w suchą, przewiewną piżamkę. Ważne również byśmy uzupełniali utracone płyny, podając coś do picia.

Wsparcie w odkrztuszaniu

Podczas infekcji bardzo częstą dolegliwością jest katar i mokry kaszel, dziecko często usiłuje odkrztusić wydzielinę. Aby mu w tym pomóc, kilka razy dziennie oklepuj plecy dziecka (ważne, by nie robić tego przed snem). Jak oklepywać, by robić to skutecznie i nie zaszkodzić przy tym dziecku? Duże znaczenie ma tu wykorzystanie odpowiedniej pozycji. Dlatego też najlepiej jest położyć sobie malca na kolanach tak, by głowa i klatka piersiowa były niżej niż pupa, a następnie delikatnie oklepywać dłonią plecy. Podczas oklepywania warto zwrócić uwagę na dłoń – powinniśmy ją trzymać na kształt miseczki, tak by nie dotykać pleców całą  jej wewnętrzną powierzchnią.

Zdrowa dieta to podstawa

Zadbaj, by w diecie dziecka znalazły się warzywa i owoce bogate w witaminę C. O tym, które posiadają jej najwięcej pisałam wcześniej. Do tego nie może zabraknąć czosnku i miodu podawanych w różnych konfiguracjach – razem i osobno. Tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas w tym gdzie i jak je zastosować 😉.

W jadłospisie nie powinno zabraknąć również tzw. penicyliny w garnku, czyli rosołu z wiejskiej kury.  Rosół zmniejsza wydzielania śluzu, łagodzi katar, kaszel i ból gardła. To o czym musimy pamiętać, to, to, że dzieci nie powinny jeść wywarów sporządzanych na kościach, bo gromadzą się w nich pozostałości leków weterynaryjnych i antybiotyków. Dlatego rosół najlepiej ugotować na samym mięsie z włoszczyzną. Przed podaniem zupy można do niej wrzucić zioła wzmacniające układ odpornościowy takie jak: korzeń łopianu, imbiru, echinacei lub żeń-szenia syberyjskiego.

Dużym powodzeniem i skutecznością cieszą się również różnego rodzaju domowe syropy. Warto przygotować syrop z cebuli, w którego skład wchodzi również miód. Nie mogłabym pominąć mleka z masłem i modem – odważniejsi dodają do tego również czosnek.

Dieta ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia. Warto nie tylko podczas choroby, ale na co dzień zwracać uwagę na to, co ląduje na naszym talerzu. Kształtując zdrowe nawyki żywieniowe u naszych pociech, wyświadczamy im największą przysługę, która będzie procentowała przez całe życie. O tym, w jaki sposób się do tego zabrać przeczytacie tutaj.

Na wszelki wypadek  po raz „enty" podkreślę, że stosowanie nawet najskuteczniejszych domowych sposobów na przeziębienie nie zwalnia nas z konieczności odwiedzenia lekarza i zastosowania się do jego wytycznych. Przecież to on bada nas czy naszą pociechę, ocenia stan zdrowia i na tej podstawie przepisuje odpowiednie formy leczenia.

Powyższy tekst ma jedynie wartość informacyjną i nie może zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.

 Jakie są Wasze sprawdzone sposoby w walce z objawami przeziębienia?

Może macie jakieś sprawdzone przepisy na domowe syropy?

Podzielcie się swoją wiedzą w komentarzu poniżej.

 

 


moje_dziecko_mnie_denerwuje

Moje dziecko mnie denerwuje. Poznaj sposoby na zatrzymanie gniewu pod kontrolą

To kolejna taka scena w dniu dzisiejszym: mały płacze nieustannie, marudzi, nie chce zasnąć, wykłóca się o każdą najmniejszą kwestię...

Ty natomiast masz tyle rzeczy na głowie, obowiązki domowe, dodatkowe zlecenie, które liczyłaś, że wykonasz podczas popołudniowej drzemki dziecka. Zmęczenie nie pomaga w utrzymaniu nerwów na wodzy. Czujesz, że jeszcze chwila i eksplodujesz, że stracisz panowanie nad sobą. Podnosisz ton głosu, masz nawet ochotę nakrzyczeć na sporo niższego człowieka albo, co gorsza, złapać go za ramiona i mocno potrząsnąć...
Znacie ten stan? Jestem pewna, że dotyczy on niemal każdego rodzica.

Przyjrzymy się zatem bliżej rodzicielskiej złości, bo przecież, by móc sobie z czymś poradzić, najpierw powinniśmy to poznać.
Na szczęście, nad gniewem można zapanować, dlatego też podrzucę wam kilka sposobów na okiełznanie gwałtownych emocji.

Nie taka złość straszna jak ją malują

Warto spojrzeć na tę emocję z nieco innej niż zwykle perspektywy. Często kierując się stereotypowym myśleniem, traktujemy złość czy gniew jako złe emocje. Tymczasem, każda emocja czemuś służy, jest nam potrzebna, a dokonywanie podziału na lepsze czy gorsze nie ma sensu. Na co dzień odczuwamy całą gamę emocji – i bez względu na to, czy są one przyjemne, czy nie, są niezwykle cenne.

Emocje możemy porównać do sygnalizacji świetlnej. Każda z nich stanowi sygnał informujący nas o stanie, w jakim jesteśmy. Złość albo gniew są niczym czerwone światło i lampka ostrzegawcza w samochodzie. Co robimy, gdy zapali się któreś z nich? Czerwone światło nakazuje nam się zatrzymać, a włączona lampka sygnalizująca rezerwę paliwa- zatankować na najbliższej stacji benzynowej. Analogicznie jest z gniewem: jego pojawienie się informuje nas o niezaspokojeniu jakiejś potrzeby oraz o konieczności zatrzymania się, ochłonięcia i odnalezienia źródła owego zdenerwowania.

Poszukiwanie niezaspokojonych potrzeb...

Mimo iż ten nagłówek zabrzmiał niczym z poradnika, jest w nim sporo prawdy. Ciągły wyścig z czasem, pełnienie wielu ról społecznych, niekończąca się lista zadań, brak snu i czasu dla siebie do tego problemy finansowe czy zdrowotne - to nasza codzienność. Narzucone tempo nie pomaga w prowadzeniu higienicznego trybu życia. Zapętleni w codzienności bardzo często zapominamy, a raczej nie mamy czasu na spełnianie własnych, podstawowych potrzeb.

Zastanawiacie się jakie potrzeby mam na myśli? Na to pytanie, każdy z nas musi sam sobie odpowiedzieć.

Podczas poszukiwań odpowiedzi warto zwrócić uwagę na myśli, które pojawiają się w tym samym czasie co gniew, bo to one stanowią podpowiedź o prawdziwych przyczynach naszej złości. Jak się za to zabrać?

Przykładowa sytuacja może wyglądać następująco:

moje_dziecko_mnie_denerwuje_skoki

Gdy widzimy niewłaściwe zachowanie naszego dziecka, w głowie kumulują się różnorodne myśli:

"O nie, po raz kolejny ją uderzył!", "Już nie mam na niego sposobu", "Co powinnam z tym zrobić?".

Po serii opisów charakteryzujących zaistniałą sytuację pojawiają się kolejne myśli tym razem dotyczące naszej samooceny:

"jestem beznadziejną matką", "nie potrafię na niego wpłynąć", "gdzie popełniłam błąd".

Ta kaskada myśli wywołuje wiele emocji takich jak strach, poczucie winy, bezradność, złość. Jest to dla nas nieprzyjemne doświadczenie, nie chcemy się tak czuć, chcemy jak najszybciej rozwiązać kłopotliwą sytuację. Mimo iż wszystko trwa zaledwie kilka sekund, powoduje duży dyskomfort i silne emocje.

Gdy ze złością pojawia się wstyd

Kolejnym przykładem może być wizyta z dzieckiem w sklepie. Maluch płacze, rzuca się na podłogę, a ty podejmujesz nieskuteczne próby uspokojenia nasilającego się krzyku. W tej sytuacji trudno jest zebrać myśli, podjąć racjonalne działanie (o tym, jak postępować takiej sytuacji przeczytasz tu klik).
Najchętniej zapadlibyśmy się pod ziemię, by uciec od oceniającego wzroku klientów sklepu. Dopada nas złość, a nawet wściekłość na naszego buntownika. Przecież to jego zachowanie sprawia, że czujemy się zażenowani tą sytuacją. No właśnie zawstydzeni, ale skąd ten wstyd? Dlaczego się pojawia? Przecież to nie tylko nasze dziecko uskutecznia takie szopki podczas zakupów. Nie ono pierwsze i nie ostatnie. Być może, gdy przyjrzymy się dokładniej własnym odczuciom, dojdziemy do zaskakujących spostrzeżeń. Jakich? A no takich, że to nie zachowanie dziecka jest przyczyną naszej złości, tylko coś zupełnie innego. Może to obawa przed oceną innych osób? Zastanawiamy się, co pomyślą i powiedzą inni, do jakich matek nas zakwalifikują - tych dobry, czy złych?

Dlaczego zależy nam na opinii obcych osób? Jak po nitce do kłębka jesteśmy w stanie dojść do wniosku, że podstawą naszej złości jest niezaspokojona potrzeba akceptacji nas, jako rodziców, często jako matek. Jest więcej niż pewne, że postronne osoby nam tej akceptacji nie dadzą, ale warto, byśmy sami sobie dali przyzwolenie do popełniania błędów, uczenia się na nich, a przede wszystkim do bycia sobą. Dobrze jest wziąć głęboki oddech i powiedzieć: „To, że moje dziecko płacze, nie świadczy o mnie źle”.

Zauważcie jeszcze jedną zależność. Często zdarza się, że puszczają nam nerwy, gdy jesteśmy zmęczeni, mamy wiele obowiązków na głowie bądź śpieszymy się z realizacją zadania. Swoją złość na niedoczas, niemożność terminowej realizacji zlecenia wylewamy na sprzeczające się w pokoju obok dzieci. Faktem jest, że gdy jesteśmy zmęczeni, niewiele trzeba, by nerwy wymknęły się spod kontroli.

moje_dziecko_mnie_denerwuje_krzyk

Jak zatem rozpoznać zbliżające się emocjonalne tornado?

Może nam się wydawać, że gniew przychodzi nagle, że po prostu bach coś się dzieje i dochodzi do eksplozji, bez większego ostrzeżenia. Tymczasem nasze ciało wysyła wczesne oznaki złości. Kiedy nauczymy się je dostrzegać i rozpoznawać możemy podjąć odpowiednie kroki w celu powstrzymania emocjonalnego wybuchu.

  • szybsze bicie serca
  • skurcz żołądka
  • pobudzenie
  • odczuwalne większe napięcie mięśni - np. w barkach
  • przyspieszony oddech
  • zaciskanie szczęki i/bądź rąk w pięści
  • negatywne myśli

Gdy gniew wkracza do gry, nasz organizm zaczyna się przygotowywać do walki, kumuluje siły, stąd pojawiają tak gwałtowne reakcje.

A gdy złość w nas narasta?

 Najważniejszą, a zarazem najtrudniejszą kwestią do zrealizowania jest to by nie działać pod wpływem gniewu. Nie reagować, nie wychowywać, nie umoralniać, nie wchodzić w interakcję z potencjalnym źródłem naszej złości - źródłem, czyli dzieckiem ;-).

Skoro nie reagować, to co zrobić tą emocją? Tu kolejna niełatwa kwestia, która dotyczy sposobów odreagowania i uspokojenia się tak, by nie tłumić gniewu.  Stłumiona złość nie znika, pozostaje w nas i z czasem uderza ze zdwojoną siłą, obracając się przeciwko nam i naszym najbliższym.

Odreagowanie powinno mieć neutralną formę, nie powinniśmy pozwalać, by złość znalazła ujście w krzyku, potrząsaniu albo biciu dziecka (o konsekwencjach takiego postępowania przeczytacie tutaj


).

Gdy pojawią się pierwsze oznaki nadciągającego wkurzenia, warto podjąć próbę uspokojenia się:

  • głębokie, coraz wolniejsze oddychanie
  • powolne odliczanie wstecz
  • oderwanie się od absorbującej czynności i zrobienie czegoś, co nas uspokaja - przesłuchanie ulubionego kawałka, czy po prostu patrzenie przez okno
  • wyjście na spacer bądź bieg
  • ciepła kąpiel, prysznic
  • zanurzenie twarzy w umywalce z wodą (wtedy sobie pokrzycz)
  • zwyczajne oddalenie się na kilka chwil

moje_dziecko_mnie_denerwuje_ochłoń

To na co się zdecydujemy, zależy od naszych możliwości, a właściwie od tego, na co pozwala nam sytuacja.
Zapewne słyszeliście o tych prostych sposobach. Warto natomiast rzeczywiście z nich korzystać. A co jeśli przegapimy pierwsze symptomy nadchodzącej furii bądź emocje bardzo szybko urosną w siłę?

Gdy dochodzi do eskalacji i wybuchu...

Często w takim ataku złości albo gniewu tracimy kontrolę nad sobą. Myślę, że nawet trafniejszym stwierdzeniem będzie, że tracimy kontakt ze sobą. W normalnym stanie nie powiedzielibyśmy tego, co mówimy w gniewie, nie zachowalibyśmy się w taki sposób. Tracimy kontrolę np. nad naszym głosem i możemy krzyczeć, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nie panujemy nad własną siłą, więc możemy niechcący ścisnąć ramię dziecka mocniej, niż zamierzaliśmy. Dlatego, kiedy czujemy, że nie możemy już zapanować nad sobą, to jest właśnie moment, żeby podjąć alarmowe środki zaradcze.

Jakie? Po pierwsze, powinniśmy odsunąć się od dziecka, bo możemy niechcący zrobić mu krzywdę.
Nawet jeśli płacze zarówno dla niego, jak i dla nas lepiej będzie, gdy je odłożymy w bezpiecznym miejscu (łóżeczko, kojec, dywan) i damy sobie chwilę na zaczerpnięcie oddechu.

Porozumienie bez przemocy

Spróbujmy poszukać kontaktu z samą sobą. Zastanówmy się, co czujemy. Można policzyć do dziesięciu, jeśli to komuś pomaga, skupić się na swoich uczuciach i potrzebach. Taką metodę pracy ze sobą i innymi rozpropagował Marshall S. Rosenberg i nazwał Porozumieniem bez Przemocy.

W nurcie Porozumienia bez Przemocy nacisk kładzie się właśnie na wspomniane już wcześniej budowanie kontaktu – z innymi i z samym sobą. To na początku może być trudne, jednak częsta praktyka przynosi świetne efekty.

Praktyka praktyką, tylko skąd brać na to siły?

To prawda, nie zawsze jest to proste. Mogę nawet powiedzieć, że nigdy proste nie jest. Jednak jako rodzice mamy wybór: pójść w instynktowne zachowania i działać impulsywnie, zgodnie z tym, co podpowiada nam złość, bądź przekierować energię na aktywne poszukiwanie rozwiązań.

Oczywiście możemy marnować swoje siły na wściekanie się albo wykorzystać je do zrobienia czegoś konstruktywnego. To wszystko może wydawać się zagmatwane, trudne i nierealne. Proste nie jest, ale realne jak najbardziej. Zamiast krzyczeć na dziecko, można zająć się polepszaniem swojego życia. Myślisz sobie "pierdolonto"... masz do tego prawo. Jednak faktem jest, że nasze funkcjonowanie oparte jest na wielu skomplikowanych zależnościach, żeby choć trochę poznać samych siebie, musimy poświęcić czas i uwagę na samoobserwację.

Myślenie vs wściekłość

Gdy już dopadnie nas dziki szał, nie jesteśmy w sanie zastanawiać się nad jego źródłem, a już tym bardziej nad swoimi potrzebami i ich zaspokajaniem. Co wtedy?

Od tego mamy wieczór. Warto wrócić myślami do tej sytuacji, kiedy dziecko pójdzie spać. To zdecydowanie spokojniejszy czas, kiedy naprawdę możemy pobyć ze sobą i przemyśleć wszystko gruntownie. Taka praca nad sobą zaowocuje w chwilach kryzysu. Będzie do czego wrócić: do przemyśleń, do wniosków, które się wysnuje. To moment, w którym możemy zastanowić się nad naszymi potrzebami, jakie i dlaczego nie są spełnione. Często bywa tak, że sami sobie jesteśmy wrogami. Wpadamy w pułapkę poświęcania całego swojego czasu dziecku. Wpędzamy się w poczucie winy, gdy robimy coś dla siebie, czujemy się jak złodzieje, kradnący czas, który powinien być przeznaczony dla malucha. Tymczasem jest zupełnie inaczej: kiedy robimy coś dla siebie, robimy to również dla dziecka.

Długoterminowa strategia uspokajająca

Jeśli chodzi o długoterminowe praktyki uspokajające, to warto włączyć ćwiczenia fizyczne jako cotygodniową rutynę. Jednym z najlepszych sposobów bycia dobrym rodzicem jest bycie dobrym dla siebie. Wspomniana aktywność może przybrać formę jogi, medytacji, biegania, jazdy na rowerze lub po prostu chodzenia. Ważne by to był czas, który poświęcasz tylko sobie.

Bądźmy dobrym przykładem

Nasze pociechy najlepiej i najwięcej uczą się przez obserwację. Dlatego, jeśli wychowywanie małego człowieka zaczniemy od siebie, jeśli będziemy umieli zapanować nad swoimi emocjami, on również się wkrótce tego nauczy (więcej na ten temat znajdziecie tutaj). To tak jak w samolocie z maską tlenową – instrukcja mówi, że najpierw zakładamy ją sobie, a potem dziecku. Podobnie na co dzień, najpierw warto uporać się ze swoimi emocjami, aby potem skutecznie pomóc w tym maluchowi.

Pamiętajmy również o tym...

Nie tylko klaps, ale też szarpanie malucha, potrząsanie albo krzyk są uznawane za przemoc wobec dziecka. Jeśli zatem czujesz, że już za chwilę stracisz panowanie nad sobą, odłóż dziecko, oddychaj głęboko i spróbuj ochłonąć. O konsekwencjach takiego postępowania przeczytasz tu (klik), a o tym, dlaczego kara nie przynosi pożądanego efektu tutaj (klik).

moje_dziecko_mnie_denerwuje_klaps

Nie ma kogoś takiego, jak "idealny rodzic", który nie popełnia błędów i zawsze postępuje tak, jak powinien postąpić. Ogromnym sukcesem będzie, jeśli przez cały dzień uda nam się być "wystarczająco dobrymi" rodzicami. Niezależnie od tego, czy raz lub dwadzieścia razy stracimy panowanie nad sobą, najważniejsze byśmy potrafili przyznać się do popełnionego błędu oraz podjęli zobowiązanie do zmiany na lepsze.

Jakie są Wasze sposoby na okiełznanie emocji?