dlaczego ludzie zdradzają

Dlaczego ludzie zdradzają? Anatomia niewierności

Czy choć raz zadaliście sobie pytanie, dlaczego ludzie zdradzają swoich partnerów? Jestem pewna, że tak. Zachodzimy w głowę co robić albo wręcz przeciwnie, czego nie robić, by zdrada była tylko zasłyszaną opowieścią, której nie będzie nam dane doświadczyć. W jaki sposób uniknąć tego nieprzyjemnego doświadczenia? Czy to w ogóle możliwe?
Niewierność jest jednym z tych zachowań, które niemal każdy z nas miał, ma bądź będzie miał szanse doświadczyć. Oczywiście nie jest powiedziane po której stronie przysłowiowego kija się znajdziemy, koniec końców niesie ona ze sobą mnóstwo burzliwych i skrajnych emocji. W związku z tym, że zdrada stanowi tak częsty dylemat, stała się również przedmiotem wielu różnorodnych badań. Do jakich wniosków doprowadziły one ekspertów? O tym przeczytacie poniżej 😉.

Społeczne przyzwolenie

W kontekście kultury i społecznego przyzwolenia na określone zachowania jedno jest pewne, że niczego nie możemy być pewni. Nie ma stałych zasad, które wraz z upływem czasu byłyby uniwersalne i niezmienne. Zwróćcie uwagę jak na przestrzeni lat zmienia się kulturowe podejście do wartości rodziny, znaczenia małżeństwa czy trwałości złożonego przyrzeczenia.

Żyjemy w czasach wszechobecnego ekshibicjonizmu, kultu szczęścia, samorealizacji i hedonistycznego sposobu na życie. Ma to niewątpliwie wpływ na stawiane priorytety i wyznawane wartości. W kontekście społeczeństwa i jego podejścia do relacji zmieniło się bardzo wiele. Istnieje społeczne przyzwolenie dla rozwodów, otwartych związków, a mimo to ludzie nadal zdradzają. To co najbardziej zaskakujące to, to, że bardzo często zdradzają, nawet będąc szczęśliwymi w swoich związkach. To trudne do wyobrażenia, ale tak się dzieje. Nie sposób nie zadać pytania, dlaczego tak jest i czym w związku z tym jest zdrada?

Zdrada, czyli co?

Definicja zdrady cały czas zmienia swoje brzmienie. Dla każdego z nas jest czymś innym, ale w większości przypadków bierzemy pod uwagę podobne argumenty. Wraz z rozwojem technologicznym, poszerzył się obszar niewierności. W ostatnich latach pojawiła się możliwość wirtualnej zdrady za pośrednictwem smsów, portali społecznościowych, sekretnych spotkań internetowych, oglądania pornografii. Mogłabym wymieniać w nieskończoność, bo ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. W związku z tym, że nie ma jednoznacznej definicji zdrady szacunkowe dane dotyczące ilości zdradzających różnią się znacząco, bo wynoszą od 26% do 75%. Też mi widełki 😉

dlaczego ludzie zdradzają sms

Z mojej perspektywy zdrada to forma ukradkowego związku, którego elementem jest jakiś stopień więzi emocjonalnej, czemu towarzyszy alchemia seksualna. Przyznam, że owa alchemia jest kluczowym punktem tego opisu, gdyż dreszcz erotyczny wyimaginowanego pocałunku ma moc i czar wielu godzin fizycznych igraszek (potwierdzono to również wynikami badań). Wielu z Was zapewne zgodzi się z tym, że zdrada emocjonalna bywa bardziej dotkliwa niż ta fizyczna. Marcel Proust powiedział: „To nasza wyobraźnia odpowiada za miłość, a nie druga osoba.” – jest w tym sporo prawdy.

Dlaczego zdrada tak boli

Z jednej strony zdrada nigdy nie była łatwiejsza, z drugiej natomiast nigdy nie było trudniej utrzymać jej w tajemnicy. Jednocześnie niewierność nigdy nie zbierała takiego żniwa psychicznego.

Gdy porównamy to, jak było kiedyś z tym, jak jest dzisiaj dopatrzymy się dwóch kluczowych elementów. Dawniej, gdy małżeństwo było przedsięwzięciem ekonomicznym, niewierność zagrażała bezpieczeństwu ekonomicznemu jednej ze stron. Najczęściej dotyczyło to kobiety, która zajmowała się domem i dziećmi nie zarabiając realnych pieniędzy. Dziś, kiedy zawieramy związki z romantycznych pobudek niewierność zagraża naszemu emocjonalnemu bezpieczeństwu.

Wiecie, gdzie tkwi największa ironia? 

Kiedyś uciekano się do cudzołóstwa w poszukiwaniu prawdziwej miłości. Dziś, obecną w małżeństwie miłość, niszczy owe cudzołóstwo.

Dzisiejsza niewierność…

Nie ma wątpliwości, że zdrada rani dziś inaczej. Mamy romantyczny ideał związku i ukochanej osoby, od której oczekujemy zaspokojenia mnóstwa, różnorodnych potrzeb. Bycia najlepszym przyjacielem, najwspanialszym kochankiem, najlepszym rodzicem, zaufanym powiernikiem, partnerem intelektualnym, towarzyszem emocjonalnym i zabawnym kumplem. Związek zaspakaja również nasze oczekiwania względem poczucia wyjątkowości, niezastępowalności i bycia tą jedną jedyną. Czego natomiast dowiadujemy się w momencie zdrady? Tego, że wszystko to na czym opieraliśmy naszą relację, co stanowiło fundament naszego życia emocjonalnego pękło niczym bańska mydlana…

Choć zdrada zawsze bolała, dzisiaj bywa traumatycznym przeżyciem, ponieważ zagraża poczuciu naszej wartości, samoocenie i własnemu „ja”.

Zapewne nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że nigdy wcześniej nie byliśmy bardziej skłonni do zdrady. Nie dlatego, że mamy dziś inne oczekiwania czy większą dostępność pokus, ale przede wszystkim przez społeczne przyzwolenie dla podążania za pragnieniami. Przez hedonistyczną kulturę, w której oczywistym jest, że przysługuje nam szczęście, bez względu na wszystko i wszystkich. Kiedyś kończyliśmy związki, bo byliśmy nieszczęśliwi, dziś rozwodzimy się, bo chcemy być bardziej szczęśliwi.

Dawniej rozwód był powodem do wstydu, swoistą porażką. Dzisiaj oznaką słabości i powodem w do wstydu jest pozostawanie w związku, który nie daje nam „pełni szczęścia” na które przecież zasługujemy.
Tylko, czy na pewno dobrym wyborem jest podążanie tylko za swoimi pragnieniami? Gdzie podział się kompromis, rozmowa i wartość rodziny?

Skoro rozstanie nigdy nie było tak proste, a rozwód nie stanowi problemu, to dlaczego nadal zdradzamy?

Gen niewierności

Dopuszczając się zdrady zazwyczaj zakładamy, że coś jest nie tak ze związkiem, w którym jesteśmy bądź z naszym partnerem. Czy jest tak rzeczywiście? Kto ponosi winę? Przecież miliony zdradzających ludzi nie może stanowić patologii… prawda?

Tu z pomocą przychodzą nam genetycy i neurobiolodzy. To oni zaczęli przyglądać się zdradzie w innym kontekście niż ten społeczny.

W poszukiwaniu genu niewierności przeprowadzono szereg badań. Profesor Larry Young z Emory University w Atlancie za idealny obiekt analiz uznał norniki, maleńkie gryzonie podobne do myszy. Wybór ten nie był przypadkowy. Te dwa gatunki norników: preriowe i górskie, wyglądają niemal identycznie, natomiast pod względem relacji damsko-męskich, różnią się diametralnie. Samce nornika górskiego to lekkoduchy, które przy najmniejszej sposobności zmieniają partnerki, jak rękawiczki. Z kolei norniki preriowe są monogamiczne. Całe życie spędzają u boku jednej samiczki, pozostając jej wiernym nawet po jej śmierci.

Co zatem decyduje o ich tak odmiennym podejściu do partnerstwa i wierności?

Okazało się, że winowajcą całego tego zdradliwego zamieszania jest Gen V1aR. Ma on wpływ na produkcję hormonu wierności małżeńskiej - wazopresyny. Hormon ten odpowiada za jakość relacji seksualnych oraz zdolność zapamiętywania wspólnie spędzonych, przyjemnych chwil. Zależność jest prosta im więcej wazopresyny, tym mniejsza tendencja do skoków w bok. Z tego wynika, że powinniśmy poszukiwać partnerów będących jak norniki preriowe, które są wierne, chętnie opiekują się partnerką i potomstwem. Strzeżmy się natomiast norników górskich. 😉

Poszukiwania odpowiedzi o przyczynę zdrady nie zakończyły się na nornikach. Kolejne badania, przeprowadzone przez Hasse Waluma ze sztokholmskiego Karolinska Institutet, udowodniły, że wazopresyna podobnie działa na mężczyzn.  Okazało się, że im więcej kopii tego genu posiada mężczyzna, tym słabszy wpływ wazopresyny na mózg, a tym samym większe ryzyko zdrady.

dlaczego ludzie zdradzają łóżko

Nie wszystko jednak stracone 😉

Oksytocynę poproszę

Jak się niedawno okazało nawet z zagorzałych „skoczków” można zrobić wiernych partnerów.

W jaki sposób? Z badań przeprowadzonych przez René Hurlemann z uniwersytetu w Bonn wynika, że wystarczy zaaplikować im oksytocynę, hormon przywiązania i czułości. Mężczyźni, którzy go dostawali, a byli w stałych związkach, nie byli zainteresowani innymi kobietami, nawet tymi bardzo atrakcyjnymi i kuszącymi.

Czy też po głowie kołacze Wam pytanie – skąd wziąć tę oksytocynę?  :-D

Dopamina - ona temu winna

Niestety na tym nie koniec wpływu genetyki na nasze zachowanie. O skłonności do zdrady decyduje jeszcze jeden gen – oznaczony symbolem DRD4. Wpływa on na produkcję dopaminy, hormonu, który sprawia, że podczas uprawiania seksu odczuwamy przyjemność podobną do tej, jakiej dostarczają nam używki np. narkotyki, alkohol itp. Nie mam dobrych wiadomości…gen ten jest dość powszechny, posiada go aż 50 % z nas. Zatem mamy tylko połowę szans na to, że natura nie będzie nas wiodła na pokuszenie.

Zagadka namiętności

Logika podpowiada, że jeśli w domu niczego nam nie brakuje, nie powinniśmy mieć potrzeby szukania wrażeń na zewnątrz. Gdyby tak właśnie było, to żylibyśmy w niemal idealnym świecie. Wiadomym jest, że z biegiem lat, sytuacja w związku wygląda różnie. Dochodzi do ostudzenia namiętności, dawny żar ulega wypaleniu. No właśnie, dlaczego tak się dzieje? O co chodzi z wspomnianą namiętnością? Czyży miała ograniczony okres przydatności? Skoro nawet szczęśliwi ludzie zdradzają, to gdzie tkwi przyczyna niewierności?

Wiemy o tym, że częściowo za niewierność odpowiedzialne są geny. Jednak to nie wszystko. Jest jeszcze – wspomniana wcześniej dopamina. To ona jest nieodłącznie związana z namiętnością. W jaki sposób? Otóż podczas pierwszego kontaktu fizycznego nasz mózg zalewa fala dopaminy, stąd uczucie rozkoszy, którą nazywamy namiętnością. Niestety szybko się przyzwyczajamy i wraz z każdym następnym zbliżeniem, w takich samych okolicznościach, z tą samą osobą wydzielanie tego hormonu słabnie. Stąd czerpiemy z seksu mniejszą przyjemność, organizm zapewnia nam mniejszą dawkę „hormonalnego haju”. Jednocześnie posiadając w pamięci wcześniejsze doświadczenia pojawia się niedosyt i przemożne pragnienie, by znowu wznieść się na wyżyny przyjemności. Dlatego te osoby, które mają ku temu genetyczne predyspozycje, częściej poszukują dodatkowych podniet. Szybkiego i intensywnego wydzielenia dopaminy dostarcza nam nowy partner. Dodatkowo z każdą dawką dopaminy osłabia się działanie oksytocyny (pamiętacie? Hormonu odpowiedzialnego za wierność), która niczym obrączka wiąże nas ze stałym partnerem. Wtedy to już prosta droga do zdrady, to ten moment, gdy przekroczenie granicy zachodzi niemal automatycznie.

dlaczego ludzie zdradzają związek małżeniski

Nie ma co się oszukiwać, monotonia w związku sprawia, że tracimy ochotę na figle w tym samym towarzystwie i zaczynamy rozglądać się za innym partnerem do zabawy. Zachowanie to ma nawet swoją nazwę - efekt Coolidge’a.

Romans – czyli co?

Nie ma wątpliwości, że romanse pozamałżeńskie są aktem zdrady. Jednocześnie bywają też wyrazem tęsknoty. Tęsknoty i pragnienia więzi emocjonalnej, nowości, wolności, autonomii, intensywnej seksualności. Pragnienia odzyskania utraconej części siebie albo próba przywrócenia witalności i podniesienia samooceny – stąd te kryzysy wieku średniego…

Wbrew pozorom w zdradzie chodzi nie tyle o seks, ile o wspomnianą wcześniej namiętność, pożądanie, pragnienie uwagi, potrzebę poczucia się kimś szczególnym, kimś ważnym i wyjątkowym. Sama struktura zdrady, nieosiągalność kochanka, wzmaga pragnienie. To właśnie mechanizm pożądania, bo niekompletność i dwuznaczność sprawiają, że pragniemy tego, czego nie możemy mieć.
To tak samo jak z trawą, która u sąsiada wydaje się bardziej zielona. Coś czego nie mamy, nie możemy mieć, nie jest nasze – jest lepsze…
Dziwne? Mniej niż moglibyśmy przypuszczać – to złudzenie, to zwyczajna reguła niedostępności.

Zdrada…i co dalej

Prawda jest taka, że niektóre romanse to dzwony pogrzebowe dla już nieistniejących związków – tzw. gwóźdź do trumny. Inne otwierają nowe możliwości. Koniec końców jednak większość par, które doświadczyły zdrady, zostaje razem.
Każda zdrada zmienia definicję związku i każda para zdecyduje, jak będzie wyglądało ich życie po przekroczeniu granicy niewierności. Niestety zdrada nie przestaje istnieć, gdy już raz do niej dojdzie na zawsze wyryje rysę w naszej historii.

Dyskusje i rozmyślenia dotyczące miłości, namiętności i pożądania nie pozwalają na odnalezienie jednoznacznych odpowiedzi. Nie jesteśmy w stanie określić sztywnych ram i kategorii jak: złe, dobre, białe, czarne, zdradzeni i zdrajcy. Zdrada w związku przybiera wiele postaci. Ta cielesna – seksualna to tylko jedna z nich. Pogarda, zaniedbanie, obojętność czy przemoc to kolejne jej oblicza. Innymi słowy, ofiara zdrady nie zawsze jest ofiarą małżeństwa. Może ona wystąpić w zupełnie odmiennej relacji dwojga ludzi.

Wbrew pozorom większość z nas będzie miała dwa albo trzy małżeństwa. Niemożliwe? Wręcz przeciwnie. Clou w partnerze. Niektórzy z nas doświadczą nowego związku z tą samą osobą, inni z nowym partnerem.

W trudnej, podbramkowej sytuacji pozostaje zadać sobie pytanie: „Czy po zakończeniu pierwszego związku, chcemy razem stworzyć drugi?" W miłości nie obowiązuje zasada: „Nie wchodź dwa razy do tej samej wody”.
To kwestia naszych pragnień, uczuć, przekonań i wiary, które nie dają jednoznacznej odpowiedzi…

Jakie są Wasze refleksje dotyczące ludzkiej niewierności? Podzielcie się nimi w komentarzu poniżej tekstu.

Może zainteresują Cię poniższe teksty:

8 kroków do wartościowego małżeństwa

5 sposobów, aby zniszczyć udany związek

 

Do następnego przeczytania,
Karola


Witamina_D_dla_dzieci

Słoneczna witamina. Dlaczego warto suplementować witaminę D

„Określana jest jako witamina D, ale wielu biochemików uważa ją właściwie za hormon. W każdym razie witamina ta różni się w interesujący sposób od wszystkich innych” – Klaus Oberbeil

Najbardziej interesujący jest fakt, że nasz organizm potrafi ją sam wytworzyć. Do produkcji witaminy D dochodzi w skórze, a nie w jelitach, jak to ma miejsce w przypadku innych witamin. Wystarczy około 15-20 minut na słońcu, by pokryć 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę D - pod warunkiem wyeksponowania na promienie słoneczne około 20% powierzchni ciała, niezabezpieczonego kremem z filtrem z faktorem SPF 15. Kremy przeciwsłoneczne zmniejszają zdolność skóry do syntezy witaminy D o ponad 95%.

W okresie zimowym światło słoneczne w naszej szerokości geograficznej często nie wystarcza do produkcji odpowiedniej ilości witaminy D. Promienie ultrafioletowe zatrzymywane są również przez smog, zanieczyszczone powietrze i szyby okienne. Zapas, który magazynujemy w tkance tłuszczowej, w okresie od kwietnia do września, starcza jedynie na około 2-3 miesiące. W związku z tym po lecie powinniśmy szukać innych źródeł witaminy D.

Źródła witaminy D

Witamina D w pożywieniu występuje niezmiernie rzadko. Zapotrzebowanie na nią można próbować zaspokoić takimi produktami jak:

Artykuł spożywczy Mikrogramy
Tran (2 łyżeczki) 242
Śledź (100g) 25
Makrela (100g) 24
Łosoś (100g) 12
Sardynki (100g) 9
Tuńczyk (100g) 6
Mleko (1 szklanka) 3
Mąka pełnoziarnista (100g) 3
Jajko (1 żółtko) 1
Wątroba (100g) 1

Prof. Paweł Płudowski z Zakładu Biochemii, Radioimmunologii i Medycyny Doświadczalnej, Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie podkreśla, że uzupełnienie niedoborów za pomocą diety jest niemożliwe.

„Aby pozyskać dwa tysiące jednostek witaminy D na dobę, należałoby zjeść codziennie tłuste ryby czy żółtka jaj w ilościach przekraczających dozwoloną normę. Takie postępowanie nie dość, że jest niemożliwe, to może być wręcz niezdrowe.”

Dlatego, wsparciem w zapewnieniu odpowiedniej ilości witaminy D jest jej suplementacja.

Na co zwrócić uwagę wybierając suplement?

Popularne suplementy dostępne na rynku bardzo często zawierają niepożądane składniki takie jak: żelatyna, olej palmowy, wosk, stearynian magnezu, talk, sorbitol, mannitol, dwutlenek tytanu, kwas winowy, szelak (żywicę z wydzielin owadów) czy gumę celulozową (czasami tę substancję to aż do 50% składu suplementów). Wybierając suplement dla siebie i swoich najbliższych warto zwrócić uwagę na jego skład. Czytanie etykiet powinno być podstawą dokonania świadomego i dobrego wyboru. Przekopałam, chyba cały Internet w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego dla mojej rodziny, czegoś, co nie zawierałoby powyższych substancji (cukrów, barwników wypełniaczy czy substancji wiążących i przeciwzbrylających). Idealnym rozwiązaniem okazała się Viridikid Witamina D w kropelkach dla dzieci, która w składzie posiada olej z nasion słonecznika, olejek pomarańczowy oraz witaminę D3. Poręczny kroplomierz pozwala szybko i łatwo odmierzyć odpowiednią ilość witaminy. Dzięki przyjemnemu i delikatnemu smakowi, pochodzącemu z olejku pomarańczowego, moi chłopcy przyjmują ją bez mrugnięcia okiem.

Viridikid_Witamina_D_w_kropelkach_dla_dzieci
Witamina_D_w_kropelkach_dla_dzieci
Viridikid_Witamina_D

Zapotrzebowanie na witaminę D

Zapotrzebowanie i zalecana dawka zależy od wieku i masy ciała. Dzieci, młodzież i dorośli potrzebują od 5 do 10 mikrogramów dziennie. Normy te dotyczą jednak osób, które praktycznie nie mają kontaktu z promieniowaniem słonecznym, dlatego muszą pokryć zapotrzebowanie, dostarczając witaminę D z zewnątrz. Osoby, które przebywają na słońcu codziennie przez około 20 minut, będą potrzebowały znacznie mniejszej jej dawki.

Atrakcyjna opalenizna oznacza pobranie przez skórę do 75% więcej witaminy D niż przedtem, kiedy jeszcze byliśmy bladzi.

 Normy spożycia witaminy D 

Poniższe normy spożycia witaminy D dla Europy Środkowej w 2013 roku zostały opublikowane w "Endokrynologia Polska"

  • Noworodki i niemowlęta do końca 6. miesiąca życia - 400 IU/dobę (10,0 µg/dobę)
  • Dzieci od 7. miesiąca do 12. miesiąca życia - 400-600 IU/dobę (10,0-15,0 µg/ dobę)
  • Dzieci od 1 roku życia i młodzież do 18 lat - 600-1000 IU/dobę (15,0-25,0 µg/dobę)
  • Osoby dorosłe - 800-2000 IU/dobę (20,0-50,0 µg/dobę)
  • Osoby starsze powyżej 65 roku życia - 800-2000 IU/dobę (20,050,0 µg/dobę)
    Seniorzy powinni otrzymywać witaminę D przez cały rok, ze względu na jej obniżoną syntezę skórną.
  • Kobiety planujące ciążę, kobiety w ciąży i karmiące 1500-2000 IU/dobę (37,5-50,0 µg/dobę)
  • Osoby z otyłością – 1600-4000 IU/dobę

Znaki ostrzegawcze mogące świadczyć o niedoborze witaminy D

Krótkowzroczność
Wypadanie zębów
Osłabienie mięśni
Powiększone stawy kolanowe, skokowe, nadgarstkowe
Stany poirytowania
Dolegliwości nerwicowe
Bezsenność
Pesymizm
Obniżony poziom nastroju

Eksperci szacują, że 90 % Polaków ma jej niedobór. Powodem tego powszechnego deficytu jest przede wszystkim położenie geograficzne Polski i styl życia. Na co dzień żyjemy inaczej niż nasi przodkowie, znacznie mniej czasu spędzamy na świeżym powietrzu. Coraz częściej, z resztą słusznie, używamy kremów z filtrem UV (które chronią przed groźnymi nowotworami skóry, ale jednocześnie blokują syntezę witaminy D). Jako społeczeństwo zmieniamy też poziom BMI, który systematycznie rośnie. Stajemy się coraz bardziej otyli, a to jeden z czynników, które wpływają na niższy poziom witaminy D.

Dawkowanie_witaminy_D

Wpływ witaminy D

Odpowiedni poziom witaminy D niesie za sobą wiele korzyści. Dotyczą one nie tylko mocnych kości i zębów, ale również obniżenia ryzyka wystąpienia wielu chorób (zakaźnych takich jak: grypa czy gruźlica, ale także chorób autoimmunologicznych – cukrzycy typu 1, stwardnienia rozsianego, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby Crohna oraz chorób układu sercowo-naczyniowego m.in.: nadciśnienia, miażdżycy, zawału, udaru).

Profesor Płudowski podkreśla, że 

„Większość narządów, tkanek i komórek organizmu ludzkiego posiada receptor dla witaminy D. Gdy witamina D przejdzie przez szlaki metaboliczne, powstaje bardzo silny hormon. On reguluje pracę od 200 do 500 genów odpowiedzialnych za funkcjonowanie tysięcy szlaków metabolicznych związanych ze zdrowiem człowieka.”

Przez długi czas znaczenie witaminy D dla naszego zdrowia pozostawało niedoceniane. Tymczasem ma ona ogromny wpływ na stan naszych kości i zębów, na przemianę wapnia, równowagę układu nerwowego, na funkcjonowanie mięśni, silne serce, system immunologiczny (o 49% mniej infekcji zaobserwowano u dzieci i dorosłych), wydzielanie hormonów, krążenie krwi, oczyszczanie organizmu z ołowiu, na poziom naszego optymizmu i odprężenia.

Jakie są Wasze sposoby na dostarczenie sobie i najbliższym odpowiedniej dawki witaminy D?

Źródła:
Oberbeil K., „Witaminy”. Wydawnictwo Świat Książki. 1997.
Pitchford P., „Odżywianie dla zdrowia”. Wydawnictwo Galaktyka. 2008.
Płudowski P., Witamina D witaminą życia. Lepiej (i taniej) zapobiegać niż leczyć - materiały z konferencji „Witamina D – fakty i mity”

Żukowska-Szczechowska E., Kiszka B., Niedobór witaminy D — rozpoznawanie i postępowanie w celu redukcji ryzyka sercowo-naczyniowego u chorych na cukrzycę, "Via Medica" 2011.


Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Zapraszam Was na kolejny post, który powstał w ramach cyklu „Ekspert radzi". O sprawdzonych sposobach na spokojny sen naszych pociech, opowie nam Anna Bundz, ekspert i propagatorka zdrowego stylu życia a przede wszystkim pysznego jedzenia. Autorka bloga jakzdrowojesc.pl, właścicielka sklepu Bebelin, prywatnie mama cudownej Ingi.

Czy Twoje dziecko często budzi się w nocy? Zobacz jak możesz mu pomóc

Jeśli jesteś rodzicem malucha, które często budzi się w nocy, płacze, przez co wybudza się jeszcze bardziej i nie może zasnąć ponownie. Jeśli od urodzenia swojego dziecka przespane w całości noce możesz policzyć na palcach jednej ręki, a sama wyglądasz jak zombie. A gdy czasem przyjdzie taki cud, że Twoje maleństwo śpi, Ty cierpisz na bezsenność albo co chwilę do niego zaglądasz, żeby sprawdzić czy oddycha, bo to aż niemożliwe, że śpi. Ten wpis jest dla Ciebie!

Jestem mamą 3,5 letniej Ingi. Moja córka od urodzenia szkoliła mnie w funkcjonowaniu przy minimalnej ilości snu. Oczywiście nikt nie rozumiał o czym mówię, bo wszystkie dzieci znajomych, czy w rodzinie pięknie spały. Wciąż słyszałam, że tak nauczyłam, że nie powinnyśmy spać razem, że powinnam odstawić od piersi i jeszcze kilka „złotych rad”. Ale sprawdzalnych konkretów zero. Dlatego na własną rękę zaczęłam szukać sposobów na to, żeby pomóc mojemu dziecku spać dłużej w nocy bez pobudek co 20 minut.

Poniżej opiszę co się u mnie sprawdziło.

Właściwa dieta

Może nie konkretnie dieta jako taka, ale jeden składnik ma przeogromne znaczenie. A mianowicie podaż kwasów DHA. Otóż zbadano, że odpowiednia ilość kwasów DHA w diecie ma znaczący wpływ na długość snu u dziecka. Dzieje się tak dlatego, że rodzaj i ilość snu zależą od stopnia dojrzałości mózgu. A kwasy DHA mają niebagatelny wpływ na rozwój układu nerwowego i mózgu właśnie. Stężenie kwasu DHA ma wpływ na poziom melatoniny. Wydłuża sen o 58 minut!! I co ważne, te kwasy powinny być dostarczane dziecku już w życiu płodowym. Następnie mama, karmiąc dziecko piersią sama powinna spożywać odpowiednią ilość tych wielonienasyconych kwasów, szczególnie omega-3, żeby w pokarmie dostarczyć je dziecku. Starszakom te kwasy należy suplementować lub podawać tłuste ryby przynajmniej 2 razy w tygodniu.

I tak,

kobiety w ciąży i karmiące piersią powinny przyjmować min. 200 mg DHA/dobę, w przypadku małego spożycia ryb należy uwzględnić suplementację wyższą, np. 400–600 mg DHA/dobę. Ale wykazano bezpieczeństwo wyższych dawek – do 1 g DHA/dobę.

Niemowlęta do końca 6 m.ż. suplementacja wyłącznie, jeśli dziecko karmione jest sztucznie mieszanką nie zawierającą kwasów omega-3. Jednakże większość mieszanek ma w składzie kwasy DHA. Po 7 m.ż. 1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo, ew. suplementacja DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

zdrowa_dieta

Dzieci 1-3 r.ż. powinny zajadać  1-2 porcje tłustej ryby tygodniowo lub suplemenentować DHA w ilości ok. 150–200 mg/dobę.

Dzieci powyżej 3 r.ż. – 1-2 porcje (ok. 130 g/porcję) tłustych ryb tygodniowo lub suplementacja DHA około 250 mg/dobę.

W brytyjskich badaniach dotyczących snu i uczenia się dawką uważaną za bezpieczną i stosowaną u zdrowych dzieci powyżej 7 r.ż., które jedzą ryby rzadziej niż 2 razy w tygodniu, jest 600 mg DHA/dobę.

Odpowiednio przygotowana sypialnia

Temperatura

To, co jeszcze może sprawdzić się w przypadku Waszych maluchów, to odpowiednia temperatura w ich sypialni podczas snu. Powinna ona wynosić od 16 do 19 stopni Celsjusza dla dziecka ubranego w pidżamkę. Jeśli Twoje dziecko „rozkopuje się” w nocy, nie nakrywaj go ponownie, widocznie jest mu zbyt ciepło. Wiem, że od lat pokutuje w naszym społeczeństwie przekonanie, że dziecku musi być ciepło, że powinno jeść i pić ciepłe i koniecznie potrzeba niemowlakowi nawet latem przy 30 stopniach skarpetki. Otóż nie ma takiej potrzeby, dziecko ma zapas tzw. brązowego tłuszczu, który chroni je przed wychłodzeniem, oczywiście pomijam skrajne przypadki.

Zaciemnienie i wilgotność

Poza tym, warto wiedzieć, że odpowiednie zaciemnienie pokoju również stymulująco wpływa na jakość snu. Melatonina bowiem wydziela się właśnie w kompletnych ciemnościach. Poza tym leptyna – hormon sytości również zależy od stopnia wyciemnienia. Im ciemniej, tym dziecko mniej głodne.

Czy zauważyliście, że Wasze dzieci lepiej śpią latem, przy otwartym oknie gdy wpada do środka świeże powietrze? To ze względu na właściwą wilgotność powietrza. Moja Inga latem śpi przy uchylonym oknie przez całą noc, zimą to okno zamykam, gdy sama kładę się spać, ale w pokoju zostawiam wówczas nawilżacz. A gdy ma katar, do nawilżacza wlewam olejek eteryczny ułatwiający oddychanie.

Odpowiednia pościel

Najwięcej czasu zajęło mi przekonanie siebie samej, że spanie w odpowiedniej pościeli również ma ogromne znaczenie. Odkryłam, że tylko w pełni naturalna tkanina, bez domieszek jest w stanie utrzymać odpowiednią temperaturę ciała podczas snu i zwyczajnie nie przeszkadzać dziecku w spaniu. Znalazłam i zaczęłam testować len. Ta tkanina była znana i służyła człowiekowi od tysięcy lat. Len pozyskiwano i tkano z niego płótna już w najstarszej cywilizacji w Mezopotamii, potem w Egipcie. Później dowiedziałam się, że poznańscy naukowcy przeprowadzili badania, w których testowali reakcję ludzkiego organizmu podczas snu w lnianej pościeli. Badania te pokazały, że lniana pościel sprawia, że śpimy dłużej, wydajniej, a budzimy się wypoczęci i rześcy. Poza tym len, jako naturalna tkanina jest antyalergiczny, nie powoduje podrażnień na skórze, ma też właściwości antybakteryjne. Nie elektryzuje się, a ze względu na obecność lignin pochłania szkodliwe promieniowanie UV. Jest zatem idealna dla alergików, czy niemowląt. Chwalą ją sobie również rodzice dzieci zmagających się z atopowym zapaleniem skóry, bo ich dzieci nagle przestają się drapać w nocy. Wystarczy położyć ich spać w naturalnym lnie.

bebelin
pościel_z_lnu

Zatem, jeśli śpiąc w lnianej pościeli mniej się pocimy, nie grasują po nas bakterie, a lniane płótno stwarza najlepszy dla naszej skóry mikroklimat, warto zainwestować w lnianą pościel. Dodatkowo len wykazuje dużą higroskopijność (chłonie wodę do 25% swojej masy pozostając suchy). Jest to więc idealna tkanina na lato, gdyż jest przewiewny, świetnie odprowadza dwutlenek węgla od ciała, jak i na zimę, bo utrzymuje temperaturę ciała.

Właściwości bakteriostatyczne lnu wykorzystywano kiedyś do wyjaławiania ran, do celów serowarskich, a także w postaci nici chirurgicznych. Len jest też w pełni degradowany, co ma znaczenie dla środowiska, a przy jego pozyskiwaniu i produkcji tkaniny wykorzystywane są jego wszystkie części. Jedynymi odpadami są pyły wydobywające się podczas trzepania.

Czy mi te wszystkie sposoby pomogły

Tak. Moja córka wraz z wiekiem zaczęła lepiej spać. Jej sen wydłużał się z 20 minutowych drzemek do godzinnych. Wówczas jeszcze spałyśmy razem. Potem Inga zaczęła spać w swoim pokoju, miała wówczas 2,5 roku. Przezornie kupiłam łóżko i pościel dostosowaną również do mojego wzrostu… Ale moje wędrówki do córki były coraz rzadsze. Teraz budzi się w nocy zaledwie raz i ma ku temu prawdziwy powód – pragnienie albo wizyta w toalecie.

I choć myślę, że każde dziecko jest inne i jest na pewno wiele przeróżnych powodów, również psychologicznych częstego budzenia się dzieci, to polecam moje metody serdecznie wszystkim zdesperowanym i niewyspanym rodzicom.

Jakie są Wasze sposoby na spokojny sen u Waszych pociech? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu.

Źródła:

  1. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0031393910705606
  2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4263155/
  3. http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0043909
  4. https://gizmodo.com/you-need-to-spend-more-time-in-the-dark-if-you-want-to-1696433341
  5. http://31.186.81.235:8080/api/files/view/184305.pdf
  6. Dobrzańska A. et al., Normy żywienia zdrowych dzieci w 1–3. roku życia – stanowisko Polskiej Grupy Ekspertów. Standardy Medyczne Pediatria, 2012, 3; 313-316.

Być może zainteresują Was również:

 

 


samoregulacja_u_dzieci

Najważniejsza umiejętność, której powinno nauczyć się każde dziecko

Jest jedna, kluczowa umiejętność, w której rozwoju każdy z nas powinien wspierać swoje dziecko. Przyznam, że nazywanie jej jedną umiejętnością jest trochę mylące, bo tak naprawdę, to zestaw umiejętności składających się na tę jedną kluczową. Tą główną i nadrzędną umiejętnością jest samoregulacja, czyli pewien rodzaj kontrolowania - zachowania, myśli, motoryki czy uczuć. Psychologicznie rzecz ujmując, powiem, że obejmuje ona funkcję wykonawczą (kontrola w mózgu),  regulację emocji (kontrola uczuć), a także regulację behawioralną (kontrola działań i ruchu).

Większość z was prawdopodobnie słyszała o teście marshmallow, który dotyczył właśnie samoregulacji.  W ramach badania prowadzący pytał małe dziecko (zazwyczaj w wieku od 3 do 5 lat), czy miałoby ochotę zjeść jedną lub dwie pianki. Było to pytanie retoryczne, bo któż nie chciałby jej skosztować, tym bardziej, kiedy leży niemal pod samym nosem ;-). Po zadaniu pytania, badacz opuścił pomieszczenie. Oczywiście byłoby to zbyt piękne, gdyby na tym miały się zakończyć dziecięce dylematy. Osoba prowadząca badanie utrudniała nieco podjęcie decyzji poprzez pozostawienie dziecku wyboru: „Możesz teraz zjeść jedną piankę lub poczekać, aż wrócę i wtedy dostaniesz dwie.”

W psychologii, owo czekanie nazwano „odroczeniem gratyfikacji" lub zdolnością do stłumienia impulsu (umiejętność oparcia się pokusie), aby osiągnąć długoterminowy cel.

Opóźnienie gratyfikacji jest jedną z umiejętności będących przejawem samoregulacji. Na przestrzeni lat, dopatrzono się silnego związku między nie uleganiem pokusie a większą towarzyskością czy lepszymi wynikami w nauce. Bez wątpienia umiejętność ta jest zasadniczym elementem sukcesu indywidualnego, społecznego i ekonomicznego.

Samoregulacja jest częściowo genetyczna – dlatego, niektórym dzieciom z łatwością będzie przychodziło rozwijanie tej umiejętności. Nie zmienia to faktu, że samoregulacji można się nauczyć i należy ją rozwijać przez całe życie.

Kontrolowanie impulsów leży u podstaw wszystkich umiejętności społecznych i poznawczych, których na przestrzeni lat uczą się nasze dzieci. Wszyscy chcemy, aby nasze pociechy zawierały wartościowe przyjaźnie, by nauka nie sprawiała im większych trudności, by z łatwością rozwiązywały pojawiające się problemy oraz cieszyły się z każdej wartościowej chwili. Prawda jest taka, że u podstaw każdej z tych rzeczy leży efektywna samoregulacja.

Jak nauczyć dziecko samoregulacji

Wsparcie w rozpoznawaniu wyższego celu

Zastanawiacie się, w jaki sposób, to zrobić? Z pomocą przyjdą na poniższe przykłady:

Zastanówmy się, dlaczego nie zabieramy zabawek naszym przyjaciołom?

  • Odpowiedź wydaje się oczywista: ponieważ chcemy się wspólnie z nimi bawić. (Cel nadrzędny)

Warto w przystępny sposób wytłumaczyć dziecku pewne zależności:

„Kiedy Majka przychodzi do nas, aby się pobawić, możecie wybrać kilka zabawek, którymi będziecie się bawić na zmianę. Możecie także pograć razem w gry planszowe. Po południu znowu będziesz miała wszystkie zabawki dla siebie."

Dlaczego nie rozmawiamy, gdy Pani nauczycielka czyta opowiadanie?

  • Ponieważ chcemy usłyszeć tę historię. (Cel nadrzędny)
„Kiedy Pani Asia czyta książkę, wszystkie dzieci są cicho, dzięki temu możemy usłyszeć opowiadanie. Później przyjdzie czas, kiedy będziesz mógł śpiewać i tańczyć." 

Dlaczego teraz nie zjemy urodzinowego tortu, który stoi na stole? 

  • Ponieważ to urodzinowe ciasto Tomka i nie chcemy, żeby było mu przykro, gdy nadejdzie czas zdmuchnięcia świeczek. (Cel nadrzędny)
„To jest tort urodzinowy Tomka. Trzymaj palce z dala od ciasta. Zaraz po zaśpiewaniu „Sto lat” zdmuchnie świeczki i będzie bardzo szczęśliwy. Ty również będziesz zadowolony, gdy będziesz mógł zjeść cały kawałek.”

samokontrola

Jak rozpoznać cel nadrzędny

Wyższy cel jest zazwyczaj związany z empatią, stosunkami społecznymi lub rozwijaniem nowych zdolności (byciem produktywnym).

Pierwszym krokiem jest wsparcie dziecka w rozpoznaniu wyższego celu. Ważnym jest, by pomóc maluchowi w odnalezieniu celu, który jest ważniejszy od obecnej pokusy.

Wykorzystywanie codzienności do nauki samoregulacji

Czekanie na prezenty świąteczne, na swoją kolej, by pobawić się cenną zabawką czy zachowanie spokoju, podczas czytania bajki, są przykładem sytuacji, które w naturalny sposób pozwalają trenować samoregulację. Takie sytuacje stanowią prawdziwe wyzwanie dla młodszych dzieci.

Najlepszym wsparciem, jakie możemy okazać maluchowi, jest wyjaśnienie oczekiwań, wskazanie nadrzędnego celu oraz pomoc w jego osiągnięciu.

Badania nad samoregulacją wykazały,  że w efektywności postępowania nie chodzi o to, aby dziecko posiadało silną wolę kontrolowania impulsów, ale o to, by miało wiele strategii wspierających regulację.

Jeśli maluch ma problemy z oczekiwaniem na swoją kolej, bardzo pomocne jest zastosowanie zegarka, stopera lub minutnika. Taka forma sprawia, że postawiony cel staje się bardziej realny i łatwiejszy do osiągnięcia.

W komunikacji z dzieckiem polecam zastąpienie zwrotu: „dzielenie się” na „na zmianę". Ta druga forma jest znacznie łatwiejsza do zaakceptowania, gdyż z góry zakłada tylko czasowe przekazanie zabawki innemu dziecku.

Gdy czekanie sprawia trudność waszej pociesze, warto zająć ją inną aktywnością – śpiewaniem piosenki, wymyślaniem historii. W ten sposób pomagamy jej budować strategie regulacji, z których będzie korzystała przez całe życie.

Akceptuj trudności, z jakimi wiąże się regulacja

Bez wątpienia, budowanie samoregulacji jest trudnym wyzwaniem nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych. Naturalną reakcją jest sprzeciw, w takiej sytuacji – warto okazać zrozumienie dla emocji i zachowania. Jeżeli dostrzegamy frustracje, złość, smutek – akceptacja to jedyna słuszna droga  ;-)

„Wiem, że czasem trudno jest czekać. Zdecydowanie łatwiej się czekaj, kiedy znajdzie się inne zajęcie. Może zaśpiewamy albo rozwiążemy zagadki?”

Na tym etapie, ważnym jest uznanie trudności w odraczaniu pokusy oraz zaproponowanie strategii wspierającej jej regulację.

Pozwól dziecku dokonywać wyboru

Wychowując dziecko, staramy się zrobić wszystko, by wyrosło na samodzielną, dokonującą rozsądnych wyborów, budującą trwałe i satysfakcjonujące relacje, szczęśliwą osobę. Jednym z elementów mających wpływ na powyższe jest umiejętność podejmowania decyzji na podstawie kilku dostępnych opcji. Naszym - rodzicielskim celem jest, doprowadzenie do takiej sytuacji, w której dzieci będą umiały opracować dobrze uregulowane procesy myślowe, uporządkować rozpraszający je chaos.

Jak sobie z tym poradzić?

Wychodzę z założenia, że żadne dziecko nie jest zbyt małe, by dokonać wyboru pomiędzy marchewką a groszkiem. Dlatego od początku powinniśmy pozwalać dziecku dokonywać drobnych wyborów.

„Chcesz iść na plac zabaw, czy zagrać w piłkę na podwórku? Napijesz się mleka czy wody? Którą parę trampek założysz dzisiaj?”

Praktyka czyni mistrza, dając dziecku możliwość dokonywania wyborów, pozwalamy mu rozwijać umiejętność podejmowania decyzji. Dzięki takiemu podejściu kształtujemy w nim również poczucie panowania nad własnym życiem.

Pamiętajmy, że im młodszy szkrab, tym wybór powinien być bardziej ograniczony. Zaczynamy od dwóch możliwości, a wraz z wiekiem zwiększamy ilość dostępnych opcji.

Warto również pozwolić dziecku na zrobienie planu. Nic skomplikowanego, dotyczącego prostych, codziennych spraw.

Dziś rano zostajemy w domu, możemy zrobić jedną z tych rzeczy – W jakiej kolejności chciałbyś zacząć?

Jest plan? Jest. Trudny? Nie. A ćwiczenie się odbyło  ;-)

 Graj w gry wykorzystując element kontrolowania

Pytacie mnie często, jak nauczyć dziecko samoregulacji?

Niestety, to nie jest coś, do czego jesteśmy w stanie sporządzić złotą instrukcję i następnie przekazać ją maluchowi. To umiejętność, której szkraby uczą się, trenując, odnajdując się w konkretnych sytuacjach.

Dlatego, jeżeli tylko nadarzy się okazja, należy ćwiczyć – rewelacyjnie nadają się do tego gry, które stawiają przed dziećmi wiele wyzwań wspierających rozwój samoregulacji.

wspólna_zabawa

Podstawowym założeniem gier jest kontrolowanie wszelkich zachcianek, przestrzeganie zasad, by osiągnąć wyższy cel (wygrać grę!).

Granie w gry planszowe lub karciane pozwala ćwiczyć cierpliwość podczas oczekiwania na swoją kolej, pamięć – przy zapamiętywaniu zasad, koncentrację uwagi, hamowanie ulegania pokusom oraz wiele, wiele innych...

Umiejętność samokontroli rozwija się przez całe życie 

Rzeczywiście tak jest. Dowodem na to niech będzie rodzicielstwo. Cóż bardziej kształtuje naszą cierpliwość i stwarza więcej sposobności do trenowania samoregulacji?

Co, gdzie, kiedy? 

Do organizowania się systemów mózgowych, leżących u podstaw samoregulacji, dochodzi w trzecim roku życia dziecka. Systemy te rozwijają bardzo intensywnie aż do ukończenia piątego roku życia. Dojrzewa on natomiast pomiędzy 5 a 7 rokiem życia. Przez kolejnych kilka lat rozwój struktur mózgu przebiega w spokojnym tempie, aż do okresu dojrzewania, kiedy to następuje drugi zryw wzrostu mózgu, co oznacza, że dziecko przechodzi na kolejny poziom rozwoju samoregulacji i będzie musiało nauczyć się nowych umiejętności.

Z założenia do zakończenia rozwoju samoregulacji dochodzi około 30 roku życia.

Praca nad samoregulacją to nie kwestia dni, czy miesięcy, to lata, wiele lat, podczas których wielokrotnie pojawi się zwątpienie w sens takiego działania w związku z brakiem widocznych postępów. W takich chwilach warto pamiętać, że umiejętność samokontroli rozwija się bardzo powoli i stopniowo. Jest to jedna z tych rzeczy, gdzie efekty widoczne są dużo później, niż byśmy sobie tego życzyli.

Umieć odpuścić, to ważna rzecz...

Jako rodzice spędzamy dużo czasu, próbując nauczyć nasze dzieci kontroli impulsów. Przytłoczeni wszechobecnymi zasadami, regułami, wytycznymi zapominamy, że równie ważne jest pozbywanie się tych narzuconych węzłów i podejmowanie spontanicznego działania – bycia poza kontrolą.

Z perspektywy efektywnego funkcjonowania ważna jest umiejętność przystosowania się do określonej sytuacji. To elastyczne kontrolowanie impulsów, które w określonych sytuacjach oznacza również uleganie pokusom, uwolnienie impulsywnego działania.

Jak Wy uczycie Wasze dzieci samoregulacji? Macie jakieś sprawdzone sposoby?

Ściskam,

K

 


kaszel_u_dziecka

Kaszel u dziecka. Sprawdź najczęstsze fakty i mity

Bez wątpienia możemy o nim powiedzieć, że niejedno ma imię. Przyjmuje wiele postaci, bo może być łagodny lub męczącego, suchy bądź mokry i pewnie jeszcze wiele innych określeń mogłabym przytoczyć. Gdy się pojawi, „śpiewająco” urozmaici nam co najmniej kilka dni. Kaszel wywołuje duszności, utrudnia spokojny sen i powoduje problemy z oddychaniem. Zazwyczaj towarzyszy mu przeziębienie lub katar, ale w niektórych przypadkach może być symptomem poważnej choroby, dlatego nie możemy go bagatelizować.

Kaszel, czyli co?

Kaszel to odruchowa odpowiedź obronna układu oddechowego na zalegającą albo spływającą wydzielinę, a także na obecność ciała obcego w drogach oddechowych. Dzięki niemu dochodzi do oczyszczenia dróg oddechowych. Podstawą leczenia jest umiejętne rozpoznanie rodzaj kaszlu, dlatego też warto się dowiedzieć czegoś więcej na jego temat.

Oto kilka prawd i mitów dotyczących kaszlu.

Kaszel to zawsze objaw chorobowy

MIT

Kaszel jest mechanizmem obronnym, który sam w sobie nie jest chorobą, lecz objawem takich schorzeń jak infekcje wirusowe lub bakteryjne górnych dróg oddechowych, czasem zapalenia płuc. Połączony z dusznościami, może świadczyć o alergii wziewnej. Może być również zjawiskiem fizjologicznym. Zdrowe dzieci kaszlą nawet kilkanaście razy na dobę, a u 5% nocny kaszel pojawia się regularnie [1].

Suchy kaszel przechodzi w mokry

FAKT

Suchy kaszel to pierwszy etap infekcji. Wywołuje go drażnienie śluzówki wydzieliną (np. katarem spływającym do gardła) lub wirusami. Po kilku dniach infekcji suche pokasływanie zamienia się w mokry kaszel, połączony z odkrztuszaniem wydzieliny. Ważne, aby zdiagnozować przyczynę kaszlu.

Syropu wykrztuśnego na kaszel nie należy stosować przed snem

FAKT

Jeżeli chcemy zapewnić spokojną noc swojemu dziecku, powinniśmy pamiętać, że leki wykrztuśne na kaszel mokry, stosujemy minimum 3-4 h przed snem. Leki te wspomagają proces pozbywania się nadmiaru flegmy i w trakcie snu rozrzedzona wydzielina może wzmagać ataki kaszlu, wybudzając malucha ze snu.

syrop_na_kaszel

Każdy rodzaj kaszlu leczy się tak samo

MIT

Pomimo ogromnego postępu w medycynie nie istnieje jeden złoty środek na każdy rodzaj kaszlu. Podstawą prawidłowej i skutecznej jego terapii jest właściwe rozpoznanie - czy jest to kaszel:

  • suchy (mogący świadczyć o początku infekcji, zakrztuszeniu się albo alergii),
  • mokry (zaawansowane stadium infekcji),
  • świszczący (astmatyczny),
  • szczekający (zapalenie krtani),
  • napadowy (alergia).

Warto stosować zasadę mówiącą, że kaszlu suchego i mokrego nie leczy się przy pomocy tego samego leku.

Suchy kaszel zawsze wymaga stosowania leków przeciwkaszlowych

 MIT

Zasady pulmonologii mówią, że kaszlu jako ważnego odruchu obronnego nie powinno się hamować. Tłumiąc go, opóźniamy przejście w fazę kaszlu mokrego. Leki przeciwkaszlowe powinno się stosować w sytuacji, gdy suchy, meczący, a nawet czasem powodujący ból, kaszel wyczerpuje chorego maluszka, utrudnia karmienie, pojenie, przyjmowanie leków oraz poważnie zaburza jego sen. Te objawy spowalniają powrót do zdrowia i z tego względu wskazane jest zastosowanie środków zmniejszających nasilenie kaszlu. Istotne jest, żeby leki przeciwkaszlowe były stosowane jak najkrócej [2].

Masz kaszel - uzupełniaj płyny

FAKT

Dzięki dużym ilościom płynu wydzielina staje się rzadsza i łatwiej ją odkrztuszać. Płyny nawilżą też śluzówki, przez co jego kaszel u dziecka będzie mniej męczący. Sprawdzi się tu woda, herbatki owocowe, a nawet rosół. Ponieważ suche i ciepłe powietrze nasila kaszel, warto pamiętać o nawilżaniu powietrza i wietrzeniu mieszkania.

Miód hamuje kaszel

FAKT

Badania potwierdzają, że miód zmniejsza intensywność kaszlu o ponad 50 % i poprawia jakość snu dziecka o ponad 60 %. Miód podajemy dzieciom po pierwszym roku życia ze względu na ryzyko botulizmu [3].

Oklepywanie pleców oraz inhalacje są skuteczne

FAKT

To dobry sposób na ułatwienie dziecku pozbycia się wydzieliny. Wystarczy oklepywać boki plecków dziecka dłonią złożoną w łódeczkę, w kierunku od dołu do góry. Podstawą powinny być również  inhalacje, które powodują rozrzedzenie zalegającej wydzieliny, dzięki czemu łatwiej jest ją odkrztusić.

inhalacje_na_kaszel

Zalegająca w uchu woskowina może być przyczyną kaszlu

FAKT

W powstawaniu odruchu kaszlowego udział biorą receptory kaszlowe usytuowane w drogach oddechowych, a także w opłucnej, osierdziu, przewodzie słuchowym zewnętrznym, przeponie i żołądku. Przyczyną kaszlu przewlekłego może być zaleganie woskowiny, ciało obce albo inne zmiany patologiczne w uchu [4, 5].

Kaszel może trwać bardzo długo

FAKT

Kaszel u dziecka będący wynikiem infekcji może trwać przez cały okres choroby, czyli zwykle 7-9 dni. Badania pokazują jednak, że u 90 proc. dzieci kaszel jako objaw choroby trwa dłużej, bo nawet 25 dni. O kaszlu przewlekłym mówimy natomiast dopiero wtedy, gdy utrzymuje się dłużej niż 4–5 tygodni. Często towarzyszy on dziecku jeszcze po wyleczeniu i nasila się np. przy zmianie temperatury, czyli po wejściu z ulicy do ciepłego pomieszczenia. Jest wtedy coraz słabszy, ale może utrzymywać się jeszcze nawet przez 2-3 tygodnie, aż drogi oddechowe ostatecznie się oczyszczą.

Gdy mimo upływu nasza pociecha nadal kaszle, a dodatkowo pojawiają się nowe objawy chorobowe (np. wysoka temperatura lub gęsty zielony katar, który może świadczyć o zapaleniu zatok i często jest połączony z kaszlem) – konieczna jest konsultacja z pediatrą.

Takie objawy mogą świadczyć o niewyleczonej infekcji bądź o tym, że osłabiony organizm nabawił się kolejnego choróbska.

Literatura

  1. Lange J. Kaszel
  2. Rekomendacje postępowania w pozaszpitalnych zakażeniach układu oddechowego 2016
  3. Doniec Z., Mastalerz-Migas A., Krenke K., Mazurek H., Bieńkowski P. Rekomendacje postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w kaszlu u dzieci dla lekarzy POZ
  4. Rygalski M., Zawisza E Leczenie kaszlu infekcyjnego
  5. Batura-Gabryel H. Kaszel- trudny problem kliniczny
  6. Benich J.J. Ocena pacjenta z przewlekłym kaszlem
  7. Stanowisko Komisji Chorób Układu Oddechowego Komitetu Patofizjologii Klinicznej PAN Zakażenia układu oddechowego
  8. Rygalski M., Zawisza E. Postępowanie terapeutyczne w przeziębieniu

Być może zainteresują Cię również:

 

Ściskam,
Karola

 


alergia_na_mleko

Czy to na pewno alergia na mleko? Objawy, przyczyny, leczenie...

Z tematem alergii mlecznej miałam do czynienia jakiś czas temu podczas zajęć z dietetyki, wtedy była to tylko teoria, która jak myślałam, mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie. Wszystko zmieniło się, gdy zostałam mamą i zaczęłam obserwować u Antosia niepokojące objawy w postaci drobnej, swędzącej wysypki na ciele, sporadycznych bólów brzuszka i kilku innych dolegliwości, o których więcej wspominam poniżej.

Alergia na białka mleka krowiego jest najczęściej występującą i bardzo kłopotliwą pokarmową nadwrażliwością. Gdy bardziej uważnie zaczynamy przyglądać się składowi spożywanych produktów, okazuje się, że białka mleka krowiego pojawiają się niemal wszędzie, w pieczywie, płatkach śniadaniowych, a nawet w wędlinach. Wysoka wartość odżywcza, smak i dostępność sprawiają, że dla wielu z nas mleko oraz jego przetwory są nieodłącznym elementem diety. Najcenniejszymi składnikami mleka są wapń i białko. W jego skład wchodzą również: lekkostrawny tłuszcz mlekowy, witaminy B2, A, D, fosfor i magnez.

Alergia – czyli co?

W ciągu ostatnich 10 lat częstotliwość występowania alergii na białka mleka krowiego zwiększyła się dwukrotnie. Reakcją alergiczną nazywamy nieprawidłową odpowiedź układu odpornościowego np. na pokarmy, w tym mleko krowie. W alergii pokarmowej układ odpornościowy rozpoznaje typowe białka mleka krowiego jako alergeny niebezpieczne dla organizmu i je zwalcza. Następstwem alergii może być spowolnienie wzrostu dziecka oraz niedożywienie. Winowajców alergicznego zamieszania jest wielu, według specjalistów nie można ustalić ich jednolitej listy, gdyż ciągle pojawiają się nowe przyczyny.

W celu polepszenia komfortu życia malucha kluczowe jest zdiagnozowanie alergenów i dopasowanie diety do potrzeb dziecka.

Pamiętajcie, że każde niepokojące objawy oraz sposoby postępowania należy skonsultować z lekarzem, szczególnie jeżeli dotyczą one naszych pociech.

Kiedy rozwija się alergia?

Alergia na białka mleka krowiego może rozpocząć się już w okresie płodowym. Występuje u ok. 2-5% niemowląt karmionych sztucznie oraz u ok. 0,5% niemowląt karmionych piersią. Przy wdrożeniu odpowiedniego postępowania (diety eliminacyjnej) większość dzieci wyrasta z alergii ok. 3-5 roku życia.

Uczulające białko

W mleku krowim wyróżnia się białka serwatkowe i kazeinowe. Najczęściej alergizujące białka:

  • Laktoalbumina – poprzez gotowanie mleka zostaje unieczynniona, więc osoby na nią uczulone mogą pić mleko po przegotowaniu
  • Laktoglobulina – przy alergii na to białko można spożywać mleko kozie (dzieci powyżej 6 mies. życia)
  • Beta-laktoglobulina – jest obecna również w mięsie wołowym i cielęcym, dlatego przy uczuleniu na to białko nie można jeść także tych produktów
  • Kazeina – występuje w mleku krowim i jego przetworach (np. w twarogach), a także w mleku i serach kozich
  • Glikoproteina – zawiera ją mleko, śmietana i masło

alergia_na_nabiał

Można być uczulonym na jedno z tych białek lub na wszystkie, przy czym najsilniejsze działanie alergizujące ma beta – laktoglobulina (w niemal niezmienionej postaci przechodzi przez błonę jelita cienkiego do krwioobiegu) i kazeina.

Zlecając testy na alergię, warto upewnić się, czy wyniki będą rozpisane na mleko krowie, kozie i mięso.

Alergia na mleko – objawy

W przypadku uczulenia na białka mleka krowiego objawy mogą występować w różnym nasileniu, a dolegliwości mogą dotyczyć jednego lub więcej narządów.

Najbardziej typowymi objawami alergii na mleko krowie są:

Zmiany skórne

  • wysypka
  • sucha, łuszcząca się, zaczerwieniona skóra
  • swędzenie skóry

Problemy pokarmowe

  • ulewanie po każdym posiłku
  • wymioty
  • biegunka trwająca dłużej niż 2 dni
  • kolka niemowlęca
  • wzdęcia i nadmierne oddawanie gazów
  • obecność krwi i/lub śluzu w kale
  • zaparcia

Problemy oddechowe

  • katar luba zatkany nos
  • sapka
  • kaszel po karmieniu
  • częste zapalenie gardła, uszu, oskrzeli
  • trudności z oddychaniem

Inne dolegliwości

  • pojawiające się obrzęki powiek ust, twarzy
  • drażliwość, nerwowość, niepokój dziecka
  • zaburzenia snu
  • odmawianie przyjmowania pokarmu
  • prężenie się podczas karmienia
  • grymaszenie podczas posiłku
  • mały przyrost masy ciała lub jego brak

Sporo informacji na temat objawów skazy białkowej znajdziecie również tutaj => klik

 Skąd wiadomo, że to alergia na białko?

Alergia na białko mleka krowiego dotyczy około 2-5% dzieci (choć niektóre dane mogą mówić, że jest ich nawet 10%) i częstotliwość jej występowania ciągle wzrasta. Charakterystyczne dla alergii na białko mleka krowiego jest ustąpienie objawów po odstawieniu mleka i przetworów mlecznych, a szybki nawrót dolegliwości po jednokrotnym ich podaniu. Można, a nawet powinno się wykonać badania krwi pod kątem obecności IgE swoistych przeciwko białkom mleka krowiego (kazeina i beta – laktoglobulina).

Uczulenie na mleko czy nietolerancja?

Uczulenie na krowie mleko jest często mylone z nietolerancją laktozy. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, wręcz przeciwnie mogą występować jednocześnie, ale to nie jest to samo. Nietolerancja dotyczy zaburzenia trawienia cukru mlekowego – laktozy. Problemy te są  wynikiem niedoboru enzymu – laktazy. Alergia natomiast, jak wcześniej wspomniałam, to nieprawidłowa odpowiedź układu immunologicznego na białka zawarte w mleku.

Dziecko ma alergię, co dalej?

Zanim podejmiemy jakiekolwiek działanie, w pierwszej kolejności swoje obawy i podejrzenia powinniśmy skonsultować z pediatrą, dermatologiem czy alergologiem. W przypadku potwierdzenia alergii na białko mleka krowiego najczęstszym krokiem jest zastosowanie bezmlecznej diety. Polega ona na czasowym lub stałym usunięciu z dotychczasowego menu, mleka oraz wszystkich produktów mlecznych, w tym maślanki, twarogów, serwatki, serów, a także produktów zawierających białka mleka: kazeinę (najważniejsze białko mleka), laktoalbuminę i laktoglobulinę.

Pomocne mogą okazać się preparaty mlekozastępcze: hydrolizaty białka mleka krowiego o znacznym stopniu hydrolizy, z laktozą lub bezlaktozowe, do początkowego i dalszego żywienia.

Co można jeść podczas diety bezmlecznej

Podczas wykluczania mleka z codziennego menu dużym zagrożeniem jest niedobór wapnia. Dlatego, w diecie tej szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na produkty, które mogą stanowić uzupełnienie puli wapnia:

  • warzywa- brokuły, fasolka szparagowa, buraki, włoszczyzna
  • owoce- maliny, pomarańcze, mandarynki
  • suche strączkowe- fasola, groch, soczewica, soja
  • produkty zbożowe- kaszki bezmleczne zbożowo-owocowe przeznaczone dla niemowląt wzbogacone w wapń, kasza gryczana, kasza jęczmienna, ryż brązowy
  • jaja– np. żółtko kurze, przepiórcze
  • ryby drobno ościste - szprotki, sardynki
  • inne produkty - orzechy laskowe, migdały, mak.

W diecie bezmlecznej mogą znaleźć się m.in. wszystkie rodzaje kasz, pieczywo francuskie, owoce, warzywa i żółtka jaj. Z tłuszczów dozwolone są masła i margaryny bezmleczne, oleje roślinne, majonezy i sztuczne śmietanki do kawy (lub te bezmleczne). Na liście dozwolonych deserów znajdują się m.in. sorbety, domowe budynie ze skrobi kukurydzianej, galaretki i kisiele owocowe. Z napojów można podawać soki owocowe. Bezpiecznie można sięgać także po przyprawy, musztardę czy ketchup.

Substytutem mleka krowiego może być napój sojowy, ryżowy czy mleczko kokosowe. Można je z powodzeniem wykorzystywać do przygotowania musli, płatków, ciast i dań mącznych.

dieta_bezmleczna

Dieta bezmleczna może doprowadzić do niedoboru wapnia, dlatego chcąc mieć pewność stosowania w pełni zbilansowanych posiłków, warto korzystać z konsultacji z dietetykiem.

Gdzie może ukrywać się białko mleka?

Niestety prowadzenie tego typu diety jest bardzo trudne ze względu na wszechobecność białek mleka, które mogą znajdować się w wielu produktach, takich jak:

  • pieczywo (mleko często dodaje się do pieczywa w celu jego „odświeżenia”), w tym zwłaszcza bułki do hamburgerów
  • mięsa: pasztety, kiełbasy, serdelki, parówki. Przyczyną alergii może być także wołowina i cielęcina
  • słodkości: czekolada mleczna, krówki, cukierki toffi, gotowe ciastka, lody, kremy, batoniki i budynie
  • syropy lecznicze, polewy tabletkowe i niektóre sztuczne słodziki

Dlatego podczas zakupów należy uważnie czytać etykiety i sprawdzać, czy w składzie znajduje się mleko w proszku, serwatka, kazeina czy żelatyna wołowa. Nawet śladowe ilości alergenu mogą wywołać reakcję alergiczną.

Zatroszcz się o wrażliwą skórę

Bardzo istotna jest również odpowiednia pielęgnacja skóry malucha. Warto zwrócić uwagę na stosowanie bezpiecznych, hipoalergicznych, polecanych przez dermatologów dermo kosmetyków.

Gdy występuje podrażnienie, zaczerwienienie, wysypka, w naszym przypadku sprawdzają się krótkie, ok. 5-minutowe kąpiele w wodzie o temperaturze 27-30 stopni z dodatkiem emolientu lub oleju kokosowego. Po kąpieli natomiast delikatnie osuszamy skórę i nakładamy krem nawilżający.  Przy swędzeniu skóry smarujemy ją również w ciągu dnia.

Przy silnych dolegliwościach konieczne może być podanie leków przeciwalergicznych, a w przypadku nadkażenia bakteryjnego skóry, zastosowanie sterydów lub antybiotyku.

Na koniec ponownie przypomnę, że powyższe porady stanowią jedynie wskazówki i nie zastąpią konsultacji z pediatrą, dermatologiem czy alergologiem.

Literatura

”Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy”, M. Kaczmarski, E.Korotkiewicz-Kaczmarska,HELP-MED, Kraków 2013 2.”Alergie pokarmowe”, M.Jarosz, J.Dzieniszewski, PZWL, Warszawa 2004 3.”Dieta bezglutenowa i bezmleczna” J.Rujner, B.A. Cichańska, PZWL, Warszawa 2002

Jakie są Wasze doświadczenia dotyczące tego typu alergii? Macie jakieś sprawdzone sposoby na radzenie sobie z uciążliwymi objawami?

Będzie mi miło jeśli podzielicie się nimi w komentarzu poniżej tekstu.
Jeżeli uznacie ten tekst za przydatny podzielcie się nim z osobami, którym może pomóc.