leworecznosc-u-dzieci

Leworęczność u dzieci. Jak rozpoznać rodzaj lateralizacji i efektywnie wspierać dziecko w rozwoju? Przykłady ćwiczeń.

Po publikacji tekstu „Leworęczność – błogosławieństwo czy przekleństwo? otrzymałam od Was sporo pytań dotyczących wsparcia rozwoju leworęcznych pociech, kształtowania się lateralizacji czy sposobów weryfikacji stronności dziecka. W tym wpisie przedstawię proste sposoby, metody, ćwiczenia będące odpowiedzią na Wasze pytania, które z powodzeniem możecie stosować w domu, przedszkolu czy szkole.

Jeżeli jeszcze nie przeczytaliście wcześniejszego wpisu, który jest tutaj, koniecznie nadróbcie zaległości, gdyż jest on uzupełnieniem informacji, które przeczytacie poniżej.

Kiedy dochodzi do ukształtowania lateralizacji?

Zacznijmy najpierw od ustalenia czym w ogóle jest lateralizacja - to inaczej "stronność" - asymetria czynnościowa prawej i lewej strony ciała ludzkiego, która wynika z różnic w budowie i funkcjach obu półkul mózgowych. Nie zjawia się od razu w postaci gotowej, lecz jest postępującym procesem, kształtującym się stopniowo wraz z wiekiem i ogólnym rozwojem ruchowym dziecka.

Ogólnie rzecz ujmując można powiedzieć, że praworęczność stabilizuje się zazwyczaj ok. 2-3 roku życia, leworęczność ok. 3-4, jednakże do wieku 6-7 lat powinna wykształcić się ostatecznie dominacja jednej ze stron. Nie musicie się obawiać, że wasze przedszkolaki rozwijają się nieprawidłowo, jeżeli w wieku 4-5 lat raz wybierają lewą, raz prawa rękę, może to również wskazywać na oburęczność Waszej pociechy.

lateralizacja-u-dzieci

Jak rozpoznać preferowaną stronność dziecka?

Możemy w prosty sposób, w domowych warunkach poobserwować naszego malucha po kontem ustalenia wzorca lateralizacji. Musimy przeprowadzić „badanie” uwzględniając preferencję nogi, ręki, oka oraz ucha. Najlepiej jest je wykonać obserwując dziecko podczas wykonywania codziennych czynności w taki sposób, by nie miało świadomości, że jest przez nas oceniane.

Oto kilka „zabaw”, które pozwolą nam zaobserwować preferencje naszej pociechy. Wykonujemy co najmniej 3 próby na każdą część ciała i zapisujemy obserwacje. Tym samym prostym obserwacjom możecie poddać również siebie, bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, którą część ciała preferujemy 😉.

Określenie dominującej ręki

Wszystkie przedmioty kładziemy na wprost malucha.

  • Wrzucanie fasolek, koralików, małych klocków do wąskiej butelki
  • Odkręcanie słoiczków
  • Mieszanie ryżu, makaronu, kaszy łyżeczką w kubeczku
  • Karmienie łyżeczką misia/lalki
  • Krojenie plastikowym nożykiem ciasta, banana, klocka

Określanie dominującego oka

Wszystkie przedmioty kładziemy na wprost malucha.

  • Spoglądanie przez dziurkę wyciętą w kartonie, przez dziurkę od klucza, przez wizjer w drzwiach
  • Zaglądanie do ciemnej, szklanej butelki
  • Robienie zdjęć zabawkowym aparatem
  • Oglądanie wzorów w kalejdoskopie, spoglądanie przez lunetę

Określanie dominującego ucha

Podajemy maluchowi poszczególne przedmioty w prośbą by posłuchało jednym uchem, jakie dźwięki wdają. Dobrze, gdyby dziecko stało, trzymając ręce z tyłu.

  • Słuchanie tykania budzika, zegarka
  • Słuchanie grającego małego radia
  • Słuchanie szumiącej muszli
  • Słuchanie co mówi np. mrówka schowana w pudełeczku

leworecznosc-u-dzieci

Określanie dominującej nogi

  • Kopanie piłki, musi ona leżeć przed dzieckiem
  • Wchodzenie i schodzenie po schodach
  • Stanie na jednej nodze
  • Wchodzenie do koła

Po przeprowadzeniu wyżej wymienionych prób udaje nam się ustalić wzorzec lateralizacji, a przynajmniej określić tymczasowe preferencje naszej pociechy.

Jeśli dziecko wykonuje wszystkie czynności uchem, okiem, nogą i ręką po tej samej stronie ciała, oznacza to lewostronną lub prawostronną dominację stronną. W przypadku, kiedy zadania wykonywane są naprzemiennie, np. raz lewą, raz prawą ręką (podobnie innymi częściami ciała), obserwujemy niewykształcenie się ostateczne przewagi półkulowej. Oznacza to, że proces nadal trwa. W sytuacji, gdy dziecko wykazuje preferencje części ciała znajdujące się po przeciwnych stronach (np. patrzy lewym okiem, ale czynności precyzyjne wykonuje prawą ręką), mówimy o skrzyżowanej lateralizacji. To właśnie wówczas dziecku trudno jest skoordynować działania ręki i oka.

Jeżeli nasza pociecha ma 4 lata i lateralizacja jest nieustalona, skrzyżowana lub lewostronna, dobrze byśmy wprowadzili proste ćwiczenia wspierające rozwój. Zanim jednak do nich przejdziemy. Przyjrzyjmy się ewentualnym trudnościom, które mogą towarzyszyć leworęcznym maluchom.

Zaprogramowane trudności

Bardzo istotną kwestią, z perspektywy rodzica, opiekuna czy nauczyciela jest posiadanie wiedzy z iloma trudnościami i przeciwnościami muszą się zmagać leworęczne dzieci, by posiąść takie same umiejętności, jak ich praworęczni koledzy. Dzięki temu jesteśmy w stanie wspomóc i ułatwić ich rozwój – niwelując niektóre z pojawiających się trudności i odpowiednio stymulując.

Wspomniane trudności mogą pojawić się w różnym nasileniu i zakresie, mogą również nie wystąpić w ogóle – jest to kwestia indywidualna.
Czego dotyczą i na czym polegają?

Prawostronny świat

O tym, jakie utrudnienia na co dzień napotykają leworęczne osoby więcej napisałam tutaj, dlatego też teraz tylko o tym wspomnę. Pojawiają się trudności z używaniem nożyczek, nie tyle chodzi tu o ich konstrukcję, co o nieodpowiedni kąt trzymania. Czy też innych sprzętów codziennego użytku, ze względu na ich budowę przystosowaną do użytkowania przez osoby praworęczne. Osobiście, bardzo szybko przyzwyczaiłam się do posługiwania się myszką przez prawą rękę, czy do prowadzenia samochodu – choć, jak mieliście szansę przeczytać we wcześniejszym tekście, wiąże się to ze sporym ryzykiem 😉.

Głowa, ramiona, kolana, pięty…

Zapewne kojarzycie tę piosenkę, my w ostatnim czasie śpiewamy ją pasjami. Jest ona związana z poznawaniem poszczególnych części ciała i to właśnie do niego chciałabym teraz nawiązać.
Pociechy z lateralizacją lewostronną bądź skrzyżowaną mogą mieć problemy z orientacją w schemacie ciała. W związku z tym potrzebują znacznie więcej czasu na opanowanie umiejętności nakładania rękawiczek na właściwą rękę, butów na odpowiednią nogę, później niż inne dzieci opanowują sztukę sznurowania butów, używają widelca bez noża (którego używanie wymaga nachylenia go pod odpowiednim kątem). Mogą pojawić się również trudności w orientacji przestrzennej (kierunkowy aspekt percepcji wzrokowej) ujawnią się także na lekcjach geografii i geometrii.

Esy, floresy - czyli pisanie

To właśnie pisanie przysparza najwięcej problemów na początku edukacyjnej przygody. Ręka popychana, a nie pociągana (jak w przypadku pisania prawą ręką) szybciej się męczy. Osoba leworęczna nie jest w stanie ułożyć ręki, w taki sposób, by nie zasłaniać sobie tego co wcześniej napisała. Dlatego podczas pisania przyjmują bardzo skomplikowane pozy, które nie mają zbyt wiele wspólnego z komfortem. Wręcz przeciwnie nienaturalne ułożenie dłoni powoduje wzmożone napięcie mięśni, które przenosi się począwszy od ręki, barku, karku, aż po kręgosłup. Jest to nie tylko niewygodne, ale również trudne i męczące. Dlatego też leworęczne dzieci potrzebują więcej czasu, do wykonania zadań grafomotorycznych, nie lubią się spieszyć.

leworecznosc-u-dzieci

Biorąc pod uwagę powyższe, nie powinno być zaskoczeniem, że pismo leworęcznych dzieci może być nieczytelne, rozmazane przesuwającą się po literach ręką. Nie wynika to z braku staranności, a z niekomfortowej pozycji i utrudnień motorycznych. Pismo może być nieczytelne, ale w cale nie musi. Bardzo często osoby leworęczne mogą się poszczycić bardzo ładnym charakterem pisma. Zdarza się jednak, że graficzna strona pozostawia wiele do życzenia - linie o niejednakowym nacisku i nachyleniu, litery wybiegają poza linie, nie zachowane są proporcje liter, nieprawidłowe jest łączenie liter ze sobą, za duże lub za małe odstępy między literami.

Abecadło z pieca spadło – czyli czytanie

Kolejną kwestią dotyczącą trudności w nauce zarówno pisania, jak i czytania jest to w jaki sposób przebiega ruch gałki ocznej. Wzrok osoby leworęcznej intuicyjnie biegnie w prawą stroną, co może skutkować pomijaniem wyrazów lub przestawianiem sylab i liter. Częstym błędem jest dynamiczne odwracanie liter (dziecko odczytuje litery w odwrotnej kolejności np. "do" zamiast "od"), dodawanie głosek, a nawet całych sylab lub ich opuszczanie, statyczne odwracanie liter (mylenie liter o podobnych kształtach "b" z "d"; "p" z "b"; "u" z "n"; "w" z "m").

Jest to związane z podziałem zadań pomiędzy dwiema półkulami mózgu.  I w ten oto sposób okazuje się, że czytanie to zadanie dla lewej półkuli mózgu, która posiada umiejętność sekwencyjnego rozpoznawania liter, sylab i słów, a następnie składania ich w zdania i rozumienia ich znaczeń. Prawa półkula (dominująca u osób leworęcznych) bazuje na wrażeniach całościowych, widzianych wcześniej strukturach lingwistycznych – patrzy na słowo i nie widzi poszczególnych liter, a jedynie całościowy obraz słowa, zatem może się mylić. Nie dostrzega szczegółów takich jak kropki i „ogonki”, np. zamiast słowa dom czyta się bom.

Należy pamiętać o tym, że tego typu trudności wywołują u dzieci niechęć do głośnego czytania, a przy podjętej próbie mogą czytać znacznie wolniej niż praworęczni rówieśnicy.  Dziecko instynktownie spowalnia czytanie by nabrać pewności, że właściwie odczytało wyraz. Ważnym jest, by mieć świadomość, iż leworęczność nie wpływa na rozumienie znaczenia czytanych wyrazów i całych tekstów. Dzieci rozumieją je w takim samym stopniu, jak ich pozostali rówieśnicy 😉

W związku z tym częściej może pojawiać się więcej literówek i błędów wynikający nie tyle z niewiedzy, co z utrudnień w percepcji i postrzeganiu. Preferowaną i skuteczną metodą nauki czytania jest metoda holistyczna, sylabowa np. Krakowska.

Raz, dwa, trzy, cztery maszeruje… - Matematyka i liczenie

Matematyczna kwestia jest nieco zagmatwana – choć tak naprawdę, wszystko co związane z lateralizacją takie właśnie jest. Część z umiejętności kalkulacyjnych przeznaczona jest dla lewej półkuli, a część dla prawej. Jeśli na zadanie należy spojrzeć całościowo, dostrzec schemat i wzajemne zależności, wówczas świetnie poradzi sobie prawa półkula. Z kolei lewa półkula mózgowa potrafi wyjaśnić słownie i poprzez kolejne operacje matematyczne sens rozumowania. Podczas rozwiązywania zadań czy nauki cyfr mogą pojawić się błędy spowodowane rewersją (6 - 9) lub inwersją cyfr (17 - 71).

Wspieranie rozwoju leworęcznego dziecka

To na czym w pierwszej kolejności powinniśmy pracować przygotowując pociechę do nauki pisania to:

  • usprawnianie motoryki rąk,
  • rozwijanie koordynacji wzrokowo - słuchowej,
  • rozwijanie orientacji w przestrzeni i w schemacie własnego ciała,
  • wyrabianie nawyków ruchowych związanych z zachowaniem prawidłowego kierunku w czasie pisania,
  • kontrolowanie i regulowanie napięcia mięśni w czasie ćwiczeń grafomotorycznych,
  • wykształcenie prawidłowego uchwytu kredki czy długopisu.

I. Ćwiczenie orientacji w schemacie własnego ciała 

  • wskazywanie lewej i prawej strony ciała,
  • zabawy ruchowe związane z pokazywaniem lewej i prawej ręki, lewej i prawej nogi,
  • wskazywanie naprzemienne: lewy łokieć, prawe kolano, prawy łokieć lewe kolano, lewa stopa itp.,
  • wyrabianie i utrwalanie orientacji w schemacie ciała osoby stojącej naprzeciw:
    - ćwiczenia przed lustrem w celu pokazania dziecku zmiany stron u osoby stojącej naprzeciw - wykonując ćwiczenie dziecko czuje inną niż widzi stronę np.: wskaż lewe oko, wskaż tył głowy, wskaż prawe ucho, chwyć lewy łokieć;
    - ćwiczenia z osobą naprzeciw: osoba wymienia swoje części ciała i dziecko to obserwuje np.: dziecko wskazuje samo na sobie części jej ciała;
    - osoba i dziecko wykonują te same czynności, współdziałają ze sobą np.: podajcie sobie prawe ręce, dosuń czubek swojego prawego buta do prawego buta kolegi, włóż rękę do lewej kieszeni kolegi, podnieść lewą rękę kolegi swoją prawą ręką.
  • ćwiczenia równoważne,
  • chodzenie po równoważni prostej i pochyłej,
  • chodzenie po liniach prostych, krzywych, łamanych,
  • chwytanie piłki raz lewą raz prawą ręką,
  • ćwiczenia rytmiczne.

II. Ćwiczenia orientacji w przestrzeni

  • Wykonywanie poleceń, zadań, ćwiczeń zgodnie z zademonstrowanym ruchem czy z instrukcją słowną np.: stań przede mną, przodem ciała do mnie, wykonaj zwrot w lewo, jeszcze raz w lewo, teraz wykonaj w tył zwrot, półobroty i obroty wokół własnej osi.
  • Ćwiczenia z określeniem ustawienia, położenia: stań między kolegą i koleżanką, stań przed, stań za, stań obok, stań pod, stań na.
  • Unieść piłkę nad stołem, klaśnij nad piłką, przetocz piłkę pod stołem, między nogami, po desce itp.
  • Łączenie ruchów dziecka z obrazami wzrokowymi np.: chodzenie po narysowanej ścieżce, poruszanie się według określonych znaków orientacyjnych, wymijanie przeszkód.
  • Slalom między przeszkodami, odgadywanie czynności wyrażonych ruchem, wykonywanie ruchów zgodnie z poleceniem słownym.
  • Zapisywanie lub rysowanie schematu, planu poruszania się, odgadywania czynności ruchowych – nazywanie ich.
  • Obserwowanie i odtwarzanie wzajemnego położenia na wydzielonej i ograniczonej płaszczyźnie: klocków i figur płaskich, symboli graficznych, w tym różnych linii, cyfr, liter, różnych przedmiotów narysowanych na wzorach, schematach, obrazkach:
    - układanie obrazków po lewej stronie, w dole, w górze, pod, nad;
    - odtwarzanie w formie odwzorowywania jako: nakładanie, układanie;
    - rysowanie, pogrubianie, np.: konturu, łączenie punktów tworzących siatkę danego układu itp.;
    - porównywanie i różnicowanie układów podobnych, pozornie podobnych i różnych.
  • Tworzenie kompozycji z różnych elementów w formie mozaikowej, wzorów szlaczków itp.
  • Odtwarzanie obserwowanych układów z pamięci, tj. po świeżym śladzie wzrokowym, który w momencie odtwarzania jest zakryty.
  • Ćwiczenia grafomotoryczne przygotowujące do pisania, tzn. odtwarzanie różnych szlaczków i elementów litero podobnych.
  • Ćwiczenia w rozpoznawaniu, różnicowaniu i klasyfikowaniu liter, wyrazów, cyfr, diagramów, schematów.

III. Ćwiczenie percepcji wzrokowej

  • Składanie obrazka z części - np. puzzle.
  • Szukanie różnic między podobnymi obrazkami.
  • Wybieranie dobieranie identycznych obrazków.
  • Odtwarzanie geometrycznych układów przestrzennych: dwu - i trójwymiarowych na podstawie modelu.
  • Konstruowanie z klocków.
  • Odwzorowywanie i komponowanie wzorów.

IV. Ćwiczenie koordynacji wzrokowo - ruchowej

  • Kreślenie kształtów w powietrzu.
  • Malowanie kształtów graficznych pędzlem na dużych arkuszach papieru.
  • Wypełnianie farbami konturów.
  • Rysowanie, odrysowywanie, kalkowanie.
  • Malowanie palcami.
  • Kreślenie ruchów kolistych w powietrzu.
  • Rysowanie figur geometrycznych.

leworecnosc-u-dzieci

V. Ćwiczenia usprawniające proces pisana

  • Zabawy i ćwiczenia przygotowujące do rozpoczęcia nauki pisania:
    - obrysowywanie ołówkiem konturów wybranych szablonów o zróżnicowanym stopniu, komplikacji kształtu; 
    - wodzenie palcem po wewnętrznej stronie szablonów; 
    - kopiowanie linii poziomych, pionowych, falistych, wybranych figur geometrycznych, liter i cyfr; 
    - bazgranie na papierze; 
    - rysowanie z pamięci, według wzoru lub w oparciu o polecenie ustne, wcześniej poznanych form obrazkowych (ludzie, domy, drzewa itp.)
    - łączenie kropek w obrazki i wodzenie palcem lub przyrządem po labiryncie malowanie; 
    - palcami przy użyciu różnych materiałów; 
    - uzupełnianie brakujących elementów (kreski, kropki, proste kształty) celem skompletowania obrazków lub historyjek obrazkowych.
  • Zabawy manipulacyjne sprzyjające rozwojowi sprawności palców, siły i wytrzymałości mięśniowej i ogólnej koordynacji wzrokowo-ruchowej:
    - zakręcanie i odkręcanie różnego rodzaju pokrywek od słoików i butelek (można w nich umieścić atrakcyjne przedmioty);
    - zabawy plasteliną o zróżnicowanym poziomie plastyczności (miękka, twarda itp.) manipulowanie w palcach i małymi przedmiotami;
    - przerzucanie stron w książce;
    - zabawy palcami, podnoszenie lub wyjmowanie małych przedmiotów z niewielkich naczyń, które pozwalają na włożenie tylko kciuka i palca wskazującego;
    - wydzieranie i wycinanie z papieru i innych materiałów konstrukcyjnych;
    - czynności codzienne: zapinanie i odpinanie guzików, sznurowanie butów, odpinanie zatrzasków i zamków błyskawicznych, przelewanie płynów z naczynia do naczynia;
    - pokonywanie toru z przeszkodami.

Obserwujmy, wspierajmy, pomagajmy

Jeżeli Twoje dziecko jest leworęczne wspieraj je w rozwoju i w poszukiwaniu rozwiązań ułatwiających codzienne funkcjonowanie w praworęcznym świecie. Zmotywuj do jak najczęstszego posługiwania się lewą ręką: rysowania, wycinania, jedzenia czy mycia zębów. Uprzedź nauczycielkę w przedszkolu o leworęczności dziecka, ale nie dlatego, że to problem, tylko w celu stworzenia odpowiednich warunków. Zasugeruj, by siedziało z lewej strony ławki, a lampka oświetlająca ławkę znajdowała się z prawej strony (ręka, którą pisze nie będzie rzucać cienia). Podobnie przegotuj miejsce do nauki i zabawy w domu. Przypominaj dziecku, by podczas pisania i rysowania całe przedramię opierało o blat a kartkę lub zeszyt układało pod skosem, tak, by nie rozmazywało ani zasłaniało pisanego tekstu. Możesz zaopatrzyć je w nożyczki i przybory szkolne dla osób leworęcznych.

Na szczęście…

Codzienne funkcjonowanie osób leworęcznych staje się coraz łatwiejsze. Powstają dedykowane sklepy posiadające specjalnie wyprofilowane narzędzia i przybory osobiste. Coraz rzadziej spotyka się przejawy dyskryminacji czy wyśmiewania.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, łatwo dojść do wniosku, że siłowe przestawianie dziecka na praworęczność nie ma sensu. Mając również świadomość konsekwencji, jakie możemy spowodować (osłabienie ogólnych zdolności manualnych, zaburzenia pamięci i uwagi, dysleksję, dysgrafię, zaburzenia mowy, obniżenie poczucia własnej wartości, nasilenie niepewność i nieśmiałość…) zdecydowanie lepiej jest zaakceptować leworęczność dziecka i wpierać jego rozwój, niż tracić czas na sprzeciwianie się naturze.

To co powinniśmy zacząć robić to świadomie korzystać z potencjału drzemiącego w osobach leworęcznych, chociażby w ich niepohamowanej stresem, niezwykłej kreatywności.

Nawiązując do przesądów – mogę Was zapewnić, że leworęczność nie wpływa negatywnie na ogólną sprawność intelektualną, to nie choroba, ani tragedia – dziś możemy mówić nawet o jej zaletach 😉.

Jeżeli chodzi o nas to jedną z najskuteczniejszych sposobów na wsparcie rozwoju naszych pociech jest cierpliwość, spokój i wyrozumiałość.

Jakie są Wasze doświadczenia w kontekście leworęczności? Macie sprawdzone przez siebie ćwiczenia rozwijające sprawność manualną Waszych pociech?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, dzięki nim mogę się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może się przydać któremuś z Twoich znajomych, to udostępnij go na Facebook’u.

Do następnego przeczytania...

Karola


leworęczność

Leworęczność – błogosławieństwo czy przekleństwo?

IJakiś czas temu brałam udział w przedsięwzięciu dotyczącym propagowania wiedzy na temat leworęczności. Przy tej okazji ponownie zaczęłam zwracać uwagę na to jak my – dorośli podchodzimy do tego zagadnienia. Jako osoba leworęczna, psycholog i fizjoterapeuta często otrzymuję gro pytań dotyczących wpływu leworęczności na rozwój dzieci. Niewiarygodne jest to, jak niewiele się zmieniło w społecznej świadomości, że od czasów mojego dzieciństwa, mimo ogólnodostępnej wiedzy na ten temat. Jakiś czas temu jedna z pacjentek widząc, że podpisuję dokument lewą ręką powiedziała ze szczerym współczuciem w głosie:

Jeny, pani jest taka fajna, a upośledzona…”

Na początku myślałam, że to średnio udany żart, ale gdy podniosła wzrok zorientowałam się, że mówi poważnie.

Może Wam się to wyda niemożliwe, ale nadal spotykam się z przekonaniem, że leworęczność jest defektem, wynaturzeniem, czy dziecięcym kaprysem, który należy ukryć i wyeliminować. Tak zwane przestawianie dzieci z lewej ręki na prawą budzi wiele kontrowersji – i słusznie, bo jak się zaraz przekonacie, nic dobrego z tego nie wynika. Zaprzestano niedopuszczalnych praktyk polegających na przywiązywaniu lewej ręki do krzesła, bądź biciu dziecka. Jednak wielu z nas nadal zastanawia się nad tym, z czym wiąże się owa leworęczność?

Najwyraźniej historia kołem się toczy, bo przecież w starożytności leworęczność była darem bogów. A dziś? Czym dziś ona jest? Czy rzeczywiście jest to „defekt”? Czy słusznie postrzegamy osoby leworęczne jako „inne” bądź „gorsze”? Jak reagują rodzice, gdy odkrywają, że ich dziecko jest leworęczne? Co na ten temat mówią wyniki najnowszych badań?

leworęczność

Mam nadzieję, że ten tekst pomoże Wam w znalezieniu odpowiedzi na te pytania i sprawi, że spojrzycie na leworęczność tak, jak nasi starożytni przodkowie. 😉

Co o leworęczności mówi nauka?

Marilyn Monroe, Robert de Niro, Leonardo da Vinci, Albert Einstein, Napoleon Bonaparte, Bill Clinton, Ludwig van Beethoven – tak wiele różnych osobowości, wybitnych osiągnięć, a łączy ich jedno – właśnie leworęczność. Od dawna przypuszczano, że nie przypadkiem bardzo wielu artystów, muzyków, pisarzy, polityków, to „mańkuci”. Naukowcy są pewni, że preferencja lewej czy prawej ręki to cecha uwarunkowana genetycznie, udało się nawet zidentyfikować niektóre z tych genów (m.in. gen PCSK6).

Prowadzone badania wskazują również, że geny odpowiadające za lateralizację wpływają na budowę i funkcje mózgu. Wspomniana lateralizacja jest postępującym procesem, podczas, którego kształtuje się przewaga jednej strony ciała nad drugą.

 Leworęczny mózg – czyli jaki?

Od lat psychologów i neurologów zastanawia fakt, dlaczego tak niewiele osób sprawnie posługuje się lewą ręką. Okazuje się, że za skłonnością do leworęczności może kryć się jakaś anomalia rozwojowa czy genetyczna, która sprawia, że nagle to jedna strona ciała zaczyna dominować. Należy pamiętać, że "ręczność" jest związana z ogólnie lepszym posługiwaniem się określoną połową ciała i preferowaniem poszczególnych jego części: uszu, nóg, stóp, oczu, strun głosowych, języka, skrętności czy dotyku.

Badania genetyczne

Badania potwierdzają, że za całe zamieszanie odpowiada wspomniany gen PCKS6. Sprawia on, że jako ludzie „mamy” prawą i lewą stronę, dwie symetrycznie położone ręce i nogi oraz parzyste organy wewnętrzne. Jak sądzą naukowcy, to właśnie uszkodzenie czy zmiana w budowie tego genu mogą leżeć u podłoża preferencji prawej strony ciała.

Tak, tak, wcale się nie pomyliłam, badania potwierdzają, że to nie osoby leworęczne noszą w genach jakąś wyjątkową mutację, ale te uważane za „normalne”, czyli praworęczne.

Najprawdopodobniej w toku ewolucji u człowieka musiał się pojawić wariant genu kodujący prawostronność i sprawniejsze posługiwanie się jedną ręką. Osoby leworęczne natomiast najwyraźniej są pozbawione ludzkiego genu „prawostronności”, dlatego asymetria jest u nich mniejsza.

Brzmi zawile? Może gdy ujmę to innymi słowy będzie nieco prościej.

Zatem można powiedzieć, że osoby praworęczne silniej preferują posługiwanie się ręką prawą, niż osoby leworęczne posługiwanie się ręką lewą. Właśnie dlatego większość osób leworęcznych można zakwalifikować do kategorii oburęcznych, bo z podobną sprawnością posługują się obiema rękami.

Dominacja jednej z półkul

Oburęczność ma również swoje odzwierciedlenie w budowie mózgu, który u osób leworęcznych jest bardziej symetryczny. U osób praworęcznych natomiast obie półkule wyraźnie różnią się od siebie budową, a przede wszystkim funkcjami. Widać to doskonale w umiejscowieniu struktur zawiadujących mową. Jak tłumaczy profesor Grabowska, wybitna badaczka, u 96% osób praworęcznych ośrodek mowy zlokalizowany jest w dominującej, lewej półkuli, a u osób leworęcznych ośrodek mowy może być położony zarówno w jednej, jak i w drugiej.

leworęczność 3
https://newtimes.pl

Kolejna różnica jest widoczna w budowie „spoidła wielkiego” – części mózgu łączącej obie półkule i pozwalającej na ich wzajemną komunikację. U osób leworęcznych jest ono nieco większe, ponieważ obie półkule mózgu są niemal równorzędne i zachodzi między nimi bardziej intensywna komunikacja niż u osób praworęcznych.

Lewe źródło twórczości…

Ta nietypowa budowa mózgu sprawia, że osoby leworęczne są wyjątkowo kreatywne i pomysłowe.

Paradoksalnie, prawdopodobnie jest to związane z mniejszym uporządkowaniem funkcji mózgu, co pozwala na wykonywanie mniej szablonowych procesów myślenia.

Stąd właśnie wśród artystów, naukowców, polityków, osób wykonujących zawody wymagające dużej kreatywności jest tak wiele osób leworęcznych. Tym bardziej, że to właśnie prawa półkula naszego mózgu, będąca tą bardziej aktywną u leworęcznych osób, odpowiada za twórcze myślenie, wyobraźnię przestrzenną, rozpoznawanie kształtów, wrażliwość na muzykę. W przeciwieństwie do półkuli lewej, odpowiadającej między innymi za uzdolnienia techniczne i logiczne myślenie.

Lateralizacja a inteligencja…

Badania psychologiczne przeprowadzone przez dr Alan Searleman ze St. Lawrence University w Nowym Jorku, wskazują na fakt, że osoby leworęczne posługują się bogatszym słownictwem i chociaż ich średni iloraz inteligencji nie jest znacząco wyższy niż praworęcznych, to jest wśród nich proporcjonalnie więcej osób o inteligencji wybitnej, z ilorazem powyżej 140.

Z innego badania przeprowadzonego po I wojnie światowej wśród żołnierzy, którzy stracili prawą rękę, wynika, że na przestrzeni kilku lat od przejęcia funkcji ręki prawej przez lewą, wzrastał współczynnik ich inteligencji. Wszystko za przyczyną aktywowania dodatkowych regionów mózgu, które usprawniały ich zdolność myślenia i kojarzenia.

Bardzo często osoby leworęczne, zanim ustali się u nich lewostronna preferencja, są oburęczne. Część z nich pozostaje oburęczna przez całe życie. Posługując się w równym stopniu obiema półkulami mózgu, zwiększają jego efektywność.

Praworęczny świat

Wbrew potocznym, a wręcz powszechnym przekonaniom leworęczność niesie ze sobą wiele korzyści, a na dodatek, jak się okazuje, to nie ona jest „anormalną” preferencją 😉.

Czy w związku z tym osobom leworęcznym funkcjonuje się lepiej, łatwiej? Rzeczywistość nie jest tak różowa, jak się może wydawać. Otaczający nas świat to przestrzeń stworzona dla praworęcznych. Na pozór mogłoby się zdawać, że to tylko drobne niedogodności – leworęcznym trudniej posługiwać się nożyczkami, myszką komputerową, dźwignią zmiany biegów w samochodzie. Jednak to właśnie ze wspomnianych drobnych niewygód powstaje całkiem poważne zagrożenie. Wiadomym jest bowiem, że osoby leworęczne żyją statystycznie krócej.

„The New England Journal of Medicine” podaje, że średnia długość życia osoby leworęcznej wynosi 66 lat, podczas gdy osoby praworęcznej – aż 75. Główną przyczyną krótszego życia jest zwiększona liczba wypadków, jakim ulegają osoby leworęczne. Przystosowanie się do funkcjonowania w świecie stworzonym dla osób praworęcznych wbrew pozorom to nie lada wysiłek. Czasami wystarczy wydłużony, zaledwie o ułamek sekundy, czas reakcji, aby doszło do nieszczęścia.

Czyżby zbiegiem okoliczności były statystyki pokazujące, że osoby leworęczne aż pięciokrotnie częściej mają wypadki samochodowe?

leworęczność 4

Po zdrowie na prawo…

Dopatrzono się również związku leworęczności ze zwiększonym ryzykiem zachorowalności. Profesor Norman Geschwind i dr Peter Behan z Harvard Medical School, pionierzy badań nad leworęcznością, dowiedli, że osoby leworęczne często mają zaburzenia pracy układu immunologicznego, chorują na alergie, choroby tarczycy, czy choroby jelit o podłożu autoimmunologicznym. Może być to spowodowane faktem, że wśród czynników determinujących leworęczność wymienia się podwyższony poziom hormonów płciowych, zwłaszcza testosteronu, który może prowadzić do nieprawidłowego rozwoju grasicy, gruczołu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.

Tyle o ciele, a umysł?

Rzeczywiście badania potwierdzają, że wśród osób leworęcznych częściej pojawiają się choroby psychiczne (co napawa mnie lekką obawą 😉). Naukowcy z Merrimack College w Massachusetts stwierdzili, że niemal każdy mańkut to wielki wrażliwiec.

O co tak naprawdę chodzi? Mianowicie o to, że (póki co z nieznanych przyczyn) osoby te są bardziej podatne na doświadczanie silnego lęku, co sprawia, że częściej cierpią np. na zespół stresu pourazowego. Wspomniana wrażliwość dotyczy również poziomu odczuwalności innych emocji, przez co emocjonalny świat osoby leworęcznej jest bardzo dynamiczny, intensywny i może wydawać się przytłaczający.

Z przeprowadzonych testów psychologicznych wynika, że osoby leworęczne wykazują wyższy poziom agresji i złości niż praworęczne. Bez wątpienia trudniej im jest zapanować nad nerwami. Być może jest to spowodowane większą interakcją pomiędzy lewą półkulą mózgu, odpowiadającą za logiczne myślenie, a prawą półkulą, odpowiedzialną za uczucia i emocje. U osób leworęcznych, u których obie te półkule współpracują nieco bardziej intensywnie niż u praworęcznych, częściej dochodzi do zdominowania logicznego myślenia przez emocje.

W ostatecznym rozrachunku to właśnie reakcje emocjonalne biorą górę…

Na prawo, czy na lewo?

Na podstawie dotychczas przeprowadzonych wyników badań ciężko jest jednoznacznie rozstrzygnąć, czy lepiej jest być prawo- czy leworęcznym. Jednoczenie nie wydaje mi się zasadnym, ani koniecznym dokonywanie takich wyborów, gdyż i tak nie mamy na to większego wpływu. Z genami nie wygramy.

Zdarzają się jednak sytuacje niejednoznaczne, kiedy to np. dziecko w wieku przedszkolnym nie może się zdecydować, którą ręką rysować czy jeść. Co zrobić w takiej sytuacji? Którą "ręczność" wybrać?

Ze wskazówek kierowanych przez ekspertów wynika, że dziecko, które posługuje się raz jedną, raz drugą ręką, można delikatnie ukierunkowywać na praworęczność, jednak w głównej mierze ostateczną decyzję należy pozostawić dziecku. Ono samo wybierze to, co dla niego jest najwłaściwsze. Więcej o tym w jaki sposób wspierać rozwój leworęcznego dziecka, jak określić lateralizację oraz jakie ćwiczenia wykonywać przeczytacie w kolejnym wpisie (o tutaj -> klik).

Wyjątkowość każdego z nas, czy to prawo czy leworęcznego oraz różnice miedzy nami, sprawiają, że otaczający nas świat i nasze życie są ciekawe i intrygujące. Pozostawiając bez odpowiedzi pytanie zawarte w tytule pozostaje nam jedynie rzec:

Dzięki Panie za Einsteina! ;-)

leworęczność 5

Czy Was dotyczy temat leworęczności? Jakie są Wasze doświadczenia i odczucia?

Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach pod postem.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Karola

 


okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

Dlaczego należy chronić dziecko przed promieniowaniem UV? Poznaj 3 podstawowe sposoby profilaktyki słonecznej

Doczekaliśmy się wypatrywanych od tak dawna słonecznych dni, a tym samym z przyjemnością napawamy się piękną pogodą spędzając coraz więcej czasu na świeżym powietrzu. Każdy z nas po okresie jesienno-zimowym z utęsknieniem oczekuje kąpieli słonecznych – w końcu to naturalne źródło cennej witaminy D, która pełni w naszym organizmie szereg istotnych funkcji. Dla dzieci jest ona szczególnie ważna, ponieważ pomaga we wchłanianiu wapnia, a tym samym przyczynia się do wzrostu i wzmocnienia kości. Oczywiście jak we wszystkim również tu konieczny jest zdrowy rozsądek, zbyt długie przebywanie na słońcu może poważnie szkodzić wrażliwej jeszcze skórze malucha.

Co zatem możemy zrobić, aby nasze dziecko było bezpieczne podczas zabaw na dworze w słoneczne dni?

Tak, jak wspomniałam wcześniej teoretycznie – przebywanie na świeżym powietrzu i kontakt ze słoneczkiem to samo zdrowie. No właśnie – teoretycznie, ponieważ by móc bezpiecznie korzystać z dobrodziejstw przyrody musimy odpowiednio przygotować naszego malucha.

Oto kilka podstawowych elementów, o których nie możesz zapomnieć planując pobyt ze swoją pociechą na świeżym powietrzu w słoneczny dzień:

  • Nakrycie głowy
  • Krem z filtrem
  • Okulary przeciwsłoneczne

Obowiązkowa czapeczka

Dwóch pierwszych punktów zazwyczaj przestrzegamy. Wiemy jak bardzo ważne jest to, aby dziecko w letni dzień miało nakrycie głowy i jak poważne konsekwencje może przynieść jego brak. Długotrwałe przebywanie na słońcu bez osłony grozi przede wszystkim pojawieniem się bólu i zawrotów głowy. Jeśli do tych objawów dołączą nudności, obfite poty i dziwne zmęczenie to może to świadczyć o początkach udaru słonecznego. Jego przyczyną jest zazwyczaj nagromadzenie się nadmiernej ilości ciepła w organizmie i zaburzenie regulacji termicznej. Na przegrzanie szczególnie narażone są osoby starsze oraz dzieci, bowiem mają one słabiej działającą termoregulację.

Zatem czapeczka, kapelusz czy chustka na głowie to podstawa w upalny dzień, dobrze jest również unikać przebywania na słońcu w najcieplejszych godzinach (między 11 a 14 najlepiej wtedy pozostać w domu).

okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

No dobrze, to „głowę mamy z głowy”... co z pozostałymi częściami ciała?

Dobrze jest również pomyśleć o ich ochronie. Otóż rzeczy, które maluszek ma na sobie również stanowią ochronę przed słońcem. Można kupić specjalnie przygotowaną odzież z filtrem przeciwsłonecznym. Jest ona oznaczona symbolem UPF i uszyta z materiałów, które zawierają cząsteczki osłabiające działanie wpływu słońca na skórę. Myślę, że takie rozwiązanie jest dobrym pomysłem na wakacyjny wyjazd w słoneczne części świata.

A na co dzień?

To o czym powinniśmy pamiętać ubierając dziecko to, to, że jasne i cienkie ubranka zatrzymują jedynie 20–40 % promieniowania słonecznego. Jest to tylko taka ochrona, jaką daje filtr SPF 8 - czyli niezwykle niska. Dlatego również pod ubraniem dobrze jest posmarować dziecięcą skórę. Od tych jasnych, cienkich ubranek lepszym zabezpieczeniem przed promieniowaniem UV są ciemne materiały o grubszym splocie (wbrew temu o czym mówimy potocznie, że „ciemne kolory przyciągają słońce”). Samej słabo mi się robi na myśl, że w gorący dzień mam założyć ciemną bluzkę, zawsze pozostaje nam do dyspozycji krem z filtrem 😉.

Nie zapomnij o kremie z filtrem

Wspomniałam o tym wcześniej i powtórzę po raz kolejny. Już wiecie, że każda część ciała małego człowieka, niezależnie czy jest zasłonięta, czy też nie, powinna być posmarowana odpowiednim kremem z filtrem. Tak po krótce tylko wspomnę, że można je podzielić na kremy z filtrami fizycznymi (tzw. mineralnymi) chroniącymi skórę, odbijającymi światło jak lustro. Nie wnikają one w głąb naskórka, ale tworzą na powierzchni barierę dla promieni UV. Drugą grupą kremów są te z filtrami chemicznymi skutecznie pochłaniającymi szkodliwe promienie, ale mogącymi podrażniać delikatną skórę niemowlęcia. Smarowanie kremem z filtrem trzeba często powtarzać (co 2 godziny) bo szybko się ściera.

okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

Dobry krem dla dzieci powinien chronić przed szkodliwym promieniowaniem zarówno UVA, jak i UVB. Lepiej również żeby zawierał filtry mineralne, niż te chemiczne, a wysokość filtra dostosujmy do wieku malucha. Dla najmłodszych dzieci najlepsze są wysokie filtry: minimum 30 SPF, najlepiej 50+ SPF.

Zwróćmy również uwagę na skład kremu, bowiem jeśli będzie on źle dobrany może wywołać reakcje alergiczne, aby to sprawdzić, przed pierwszym użyciem najlepiej jest przetestować każdy krem na niewielkiej powierzchni ciała.

Nie bagatelizujmy kwestii zabezpieczenia skóry przed słońcem, bowiem skóra każdego z nas, a zwłaszcza dziecka bez właściwej ochrony przeciwsłonecznej jest narażona na poparzenia słoneczne, a nawet na nowotwory skóry.

Jeżeli chodzi o nasze przeciwsłoneczne wybory to od dłuższego czasu stosujemy krem Alphanowa bebe Sun Spray SPF 50 (filtr mineralny) oraz Ladival mleczko ochronne na słońce dla dzieci SPF 50+ (filtr chemiczny).

Chroń wrażliwe oczy dziecka

O ile konieczność ochrony głowy i skóry podczas upałów nikogo nie dziwi, o tyle ochrona wrażliwych i delikatnych oczu dziecka niejednokrotnie jest zaskoczeniem.

Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci to nie kaprys czy fanaberia, a konieczność.

Latem, w słoneczne dni, podczas wakacji nad morzem, w górach czy w ciepłych krajach okulary przeciwsłoneczne są wręcz niezbędnym atrybutem naszego szkraba. Wbrew pozorom oczy dzieci powinniśmy chronić niezależnie od pory roku, dotyczy to szczególnie zimy. Zimą, gdy dzieci spędzają długie godziny na białych szaleństwach, ze względu na odbijające się od śniegu promienie słoneczne, ich oczy są szczególnie narażone na działanie szkodliwego promieniowania. Nakrycia głowy, z daszkami bądź osłonkami na oczy nie zabezpieczają dostatecznie oczu. Daszek czapki sprawi jedynie, że słońce nie będzie raziło i oślepiało naszej pociechy, nie zatrzyma jednak promieniowania.

Intensywne działanie UV na delikatne oczy malucha może w przyszłości prowadzić do zaćmy, zwyrodnienia plamki żółtej czy nawet zmian skórnych na powiekach. Dlatego też już od najwcześniejszych lat powinniśmy przyzwyczajać pociechy do noszenia okularów przeciwsłonecznych.

Skoro sami w słoneczne dni zazwyczaj nosimy okulary przeciwsłoneczne, dlaczego więc często zapominamy o dzieciach? Przecież ich oczy są bardziej wrażliwe niż nasze.

Oczy dziecka kształtują się aż do 12-15 roku życia. W ciągłym rozwoju jest przede wszystkim soczewka oka, czyli taki naturalny „zoom”, który zwężając się i rozszerzając pozwala oczom na kontrastowanie oglądanych obrazów. Soczewka, która jeszcze nie jest w pełni ukształtowana, nie jest w stanie przefiltrować szkodliwych promieni. Oczy malucha posiadają mniej ochronnego pigmentu, ich soczewka jest całkowicie przezroczysta i w związku z tym większość szkodliwego promieniowania UV dociera do siatkówki i rogówki. Dlatego tym bardziej dziecięce oczka są podatne na działanie szkodliwych promieni UV.

Okulary przeciwsłoneczne to nie tylko kolorowy gadżet (choć fajnie, jeżeli stanowi ozdobę i uzupełnienie garderoby), ale bardzo ważny element ochronny - zdrowotny. Dlatego nigdy nie kupujmy okularów z niesprawdzonych źródeł – na bazarach, w marketach, w sieciówkach czy ulicznych straganach - kupując je w takich miejscach nie mamy pewności czy posiadają odpowiednie filtry chroniące przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Dodatkowo przyciemnione okulary sprawiają, że źrenice się rozszerzają, aby dopuścić więcej światła. Jeśli szkła nie są odpowiedniej jakości, to wraz z promieniami słonecznymi do oczu dziecka dociera także dawka szkodliwego promieniowania UV. Takie przypadkowo zakupione okularki mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, a konsekwencje nasz maluszek będzie odczuwał w przyszłości. W skrajnych przypadkach może się to skończyć wyjątkowo bolesnym oparzeniem.

Dlatego, dla bezpieczeństwa malca, lepiej wydać więcej pieniędzy i zakup okularów przeciwsłonecznych potraktować jako inwestycje w przyszłość – profilaktykę.  Kosztują one trochę więcej, ale stanowią bezcenną barierę ochronną dla oczu dziecka.

real kids, okulary przeciwsłoneczne

 

Kilka wskazówek przy zakupie okularów przeciwsłonecznych dla dzieci

  • Soczewki okularów powinny obejmować cały obszar wokół oczu twojego dziecka - w tym boczne obszary.
  • Upewnij się, że okulary są elastyczne przez co będą mniej narażone na połamanie.
  • Unikaj okularów z jasnymi soczewkami. Wybierz średni odcień szkieł, bo jaśniejsze nie zapewnią komfortowej ochrony w jasnym słońcu. Również te z bardzo ciemnymi szkłami nie będą dobre, bo źrenica będzie musiała się dodatkowo rozszerzyć.
  • Wybierając okulary dla dziecka, zwróć uwagę na etykietę, na której powinna być informacja, że okulary blokują dostęp 99 do 100 % promieni UVA i UVB a nawet UVC
  • Dla najmłodszych wybierz okulary z elastyczną opaską wokół głowy. To sprawi, że okulary będą zawsze na miejscu, a małe rączki dziecka nie ściągną ich tak łatwo:)
  • Możesz wybrać soczewki z filtrem polaryzacyjnym dzięki któremu można obserwować otoczenie bez drażniących oczu odblasków, ze zwiększonym kontrastem i podkreślonymi wyraźnymi kolorami, ale bez ich przekłamania. Idealnie chronią oczy podczas silnego nasłonecznienia. Soczewki polaryzacyjne dzięki swojej konstrukcji eliminują refleksy świetlne powstałe po odbiciu się promieni słonecznych od powierzchni wody, śniegu, szkła, metalu.
  • Upewnij się, że okulary są wygodne dla dziecka. Pamiętaj, że to co nosi inne dziecko niekoniecznie musi być odpowiedni dla Twojego malucha.

Nasz wybór

Biorąc pod uwagę powyższe wskazówki wybraliśmy okularki przeciwsłoneczne dla dzieci marki Real Kids Shades. Zapewniają one 100% ochronę przed szkodliwym promieniowaniem UV-A, UV-B i UV-C (posiadają filtr UV 400). Specjalnie spolaryzowane szkła odbijają promienie słoneczne i nie zniekształcają obrazu, 3 kategoria zapewnia optymalne przyciemnienie, a poliwęglan, z którego są przygotowane sprawia, że są niemal niezniszczalne – nie ulegają stłuczeniu.

Dziecko może je nosić przez cały dzień, w przeciwieństwie do zwykłych plastykowych okularów. Materiał, z którego zostały wyprodukowane jest również bezpieczny. Okularki nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych (m.in. rtęci, ftalanów czy bis fenolu A - BPA), dzięki czemu maluch może bez obaw się nimi bawić i nawet wkładać do buzi (co wydaje się być silniejsze od niego 😉). Ramki zostały wykonane z TPEE - termoplastycznych elastomerów poliestrowych, co sprawia, że są odporne na zgniatanie i wyginanie, a po każdym odgięciu wracają do pierwotnego kształtu. Tworzywo to również zabezpiecza przed ześlizgiwaniem się okularów z noska dziecka.

Są one dostępne w różnych modelach i kilku rozmiarach, dzięki czemu idealnie pasują do twarzy dzieci w różnym wieku. Dodatkowo ucieszył nas szeroki wybór kolorystyczny – moi chłopcy, szczególnie Antoś jest zachwycony różnorodnością wzorów i kształtów.

Kolejnym ich walorem jest możliwość wyjęcia szkieł i zastąpienia ich np. szkłami korekcyjnymi. Jest to szczególnie ważne, gdy maluch przywiąże się do noszonego modelu.

Producent pomyślał również o bezpieczeństwie, dlatego szkła wyjmuje się na zewnątrz, nie wpadają do środka. Wcześniej wspomniałam o tym, że okulary nie ześlizgują się z noska, dla młodszych koneserów posiadają również elastyczny pasek (można go odpiąć), który zakłada się na główkę malucha, dzięki czemu „ciekawusek” tak szybko nie zdejmie okularów z głowy 😉.

Gdyby natomiast zdarzyło się, że Wasze pociechy nie chcą założyć okularowych cudeniek posłużcie się autorytetem. Starsze rodzeństwo bądź lubiani bohaterowie bajek: Harry Potter, Velma ze Scooby Doo, Smerf Ważniak czy Dexter to bajkowi okularnicy 😉.

Okularki przeciwsłoneczne firmy Real Kids Shades możecie obejrzeć tutaj.

 Podsumowując

Pamiętajmy, że ochronie przed słońcem powinno podlegać całe ciało naszego dziecka – od stóp do głów ze szczególnym uwzględnieniem oczu. Filtry słoneczne nakładamy na 20 minut przed wyjściem z domu, aby maiły czas na rozpoczęcie działania. Podczas „plażingu” chronimy się dodatkowo parasolką lub namiotem, a czapeczka, krem z filtrem i okularki przeciwsłoneczne dla maluszka to podstawa.  Kremy z filtrem, a szczególnie okulary kupujemy najlepszej jakości, renomowanych firm z odpowiednimi certyfikatami i atestami. Daje to nam gwarancję bezpieczeństwa naszych najukochańszych koneserów słonecznej pogody.

 

 


inteligencja

Nie, Twoja inteligencja nie pochodzi wyłącznie od mamy

O co chodzi z tym medialnym szaleństwem dotyczącym stwierdzenia jakoby inteligencja była nam przekazywana wyłącznie przez mamę?

Jakiś czas temu media obiegła informacja o przełomowym odkryciu naukowców, że nasza inteligencja jest dziedziczona tylko od matki. Nie ukrywam, że również uległam internetowej euforii, jakże byłam dumna, że te moje bąbelki, są takie bystre i sprytne po mamusi. Oczywiście nie omieszkałam poprzekomarzać się z mężem...

Opublikowane wyniki nie dawały mi jednak spokoju, nie były spójne z moją dotychczasową wiedzą. Postanowiłam zatem trochę poszperać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Po raz kolejny intuicja mnie nie zawiodła, autorzy owego news'a w rzeczywistości nie przytaczali najnowszych badań, a zawarte w artykule informacje były tak zmanipulowane by potwierdzić postawioną przez autorów hipotezę. Ten wpis jest pierwszym w Polsce prezentującym odmienne stanowisko na ten temat.

Inteligencja jest uwarunkowana genetycznie przez matkę

Ta nieprawdziwa informacja została opublikowana we wrześniu minionego roku na stronie „Second Nexus”, media społecznościowe szybko podłapały chodliwy temat i tak w krótkim czasie artykuł ten doczekał się mnóstwa przekładów i obiegł świat jak pandemia.

Emily Willingham z Forbesa podkreśla, że głównym źródłem informacji o „najnowszych badaniach” będących podstawą błędnego artykułu, były niewłaściwie zinterpretowane badania (stare, bo z poprzedniej dekady) opublikowane na blogu „Psychology Spot”. Kolejnym źródłem powielającym owe domysły był Cosmopolitan i tak się zaczęło. Efektem śnieżnej kuli informacja rozprzestrzeniła się w ekspresowym tempie. Pod względem marketingowym był to strzał w dziesiątkę, jednak w kontekście merytorycznym - strzał w kolano.

Autorzy publikowanych artykułów stosowali wiele imponująco brzmiących terminów, mądre frazesy, daleko idące wnioski. To dziwne, że mimo takiej elokwencji nie potrafili dokonać rzetelnej analizy cytowanych danych przez co bezmyślnie powołali się na wyniki przestarzałych badań, dopatrując się w nich nieistniejących zależności.

inteligencja

Na czym oparto błędne wnioski?

Na trzech tezach:

  • Istnieją specyficzne i odrębne geny, które powszechnie określają inteligencję.
  • Geny te są zlokalizowane na chromosomie X.
  • Oznacza to, że geny muszą pochodzić od matki.

Choć byśmy niewiadomo jak się starali dzisiejsza wiedza nie daje nam podstaw do twierdzenia, że to konkretnie zdefiniowane geny odpowiadają za inteligencję, na chwilę obecną nie mamy zielonego pojęcia, ile genów wspólnie buduje to, co określamy inteligencją.

W 2012 roku w artykule opublikowanym w Psychological Science zaprezentowano wyniki badań będących próbą zreplikowania wcześniejszych rezultatów. Badania były poświęcone specyficznym genom mającym odpowiadać za inteligencję – niestety nie powiodły się.

Trochę o Xach i Yach

Mała powtórka z biologii, obiecuję, że bez przynudzania.

Jako kobiety jesteśmy posiadaczkami dwóch chromosomów X, oczywistym jest więc, że jeden z xów pochodzi od mamy, a drugi od taty. Kierując się błędnym założeniem, że „gen inteligencji” jest związany wyłącznie z chromosomem X, prawdopodobieństwo odziedziczenia inteligencji po matce, czy po ojcu jest takie samo. I gdzie tu logika?

Co z tego abecadła wynika?

Trzy argumenty, którymi posłużyli się autorzy założenia, że nasza inteligencja pochodzi wyłącznie od matki – zawiodły. Każdy z nich wynika z błędnego zrozumienie nauki bądź wysnucia niewłaściwych wniosków, albo jedno i drugie. Ryzykownym jest przekonanie, że dokładnie wiemy, który z rodziców jest odpowiedzialny za inteligencję potomka, nie wspomnę już o wskazywaniu, który to dokładnie gen jest jej „nosicielem”.

Analizując szerzej treści zawarte w artykułach możemy dostrzec, że w żadnym z nich nie wzięto pod uwagę współzależności między genetyką a środowiskiem, które naukowcy postrzegają jako bardzo ważne.

inteligencja

Czynniki środowiskowe

Oprócz cech dziedzicznych, inne czynniki biologiczne, takie jak wiek matki, ekspozycja na szkodliwe substancje i niedożywienie w życiu płodowym mogą również wpływać na inteligencję. Czynniki takie jak rodzina, edukacja, środowisko społeczne i grupa rówieśnicza również wywierają wpływ na poziom inteligencji.

Jaki z tego morał…

Inteligencja jest właściwością człowieka budzącą szerokie zainteresowanie, a często również silne emocje. David Wechsler, autor najczęściej stosowanych testów inteligencji, twierdzi, że:

Inteligencja jest zdolnością jednostki do rozumienia otaczającego świata oraz umiejętnością radzenia sobie z jego wyzwaniami.   

Niesamowite jest również to, jak w poszukiwaniu informacji potwierdzających nasze oczekiwania i hipotezy ulegamy błędowi konfirmacji - niezależnie od tego, czy te informacje są prawdziwe.

Jeżeli intresuje Was to w jaki sposób możem wywrzeć wpływ na rozwój naszych dzieci i zmniejszyć rywalizacjię między rodzeństwem przeczytajcie koniecznie ten artykuł (klik), natomiast o tym w jaki sposób nie rozmawiać z pociechami przeczytacie tu (klik), a o szkodliwywm wpływie klapsów tu (klik).

Czy natknęliście się w sieci na artykuł mówiący o tym, że inteligencje dziedziczymy od mamy?
A może macie w zanadrzu jakieś ciekawostki?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]


mózg, wpływ rodzicielstwa na zachowanie

Rodzicu pomieszało Ci się w głowie. Czyli o tym jak rodzicielstwo zmienia nasz mózg

Pojawienie się maleństwa w domu wywraca nasze dotychczasowe życie do góry nogami…

Jak się okazuje ta niesamowita zmiana dotyczy nie tylko rytmu naszego funkcjonowania, ale przenika głębiej, obejmując nasz mózg.

Bycie rodzicem jest jak odkrywanie nowego pomieszczenia w domu, w którym od dawna już mieszkamy.

Od radości i przywiązania do niepokoju i opiekuńczości nasze rodzicielskie zachowanie zapoczątkowują biochemiczne reakcje.

Wielokrotnie sami sobie zadajemy pytanie skąd bierzemy siły do funkcjonowania mimo dziesiątek nieprzespanych nocy?  Zamieniamy się w Mombie. Skąd jako matka wiem, czego potrzebuje moje dziecko? Jak to się dzieje, że jestem w stanie zareagować w odpowiednim czasie mimo skrajnego wyczerpania (klik tutaj)? Jako najczęstsze uzasadnienie pada „instynkt macierzyński” bądź „tacierzyński”. Czym tak naprawdę jest ów instynkt, czy to on odpowiada za te nasze nadludzkie umiejętności?

Wyniki najnowszych badań pozwalają doprecyzować odpowiedzi na te pytania. Po wiekach obserwacji zmian zachowania świeżo upieczonych matek, naukowcy dopiero niedawno zaczęli je łączyć z tym, co się dzieje w korze przedczołowej, śródmózgowia, płat ciemieniowy i innych częściach matczynego mózgu. Te obszary odpowiadają za emocje, myślenie przyczynowo - skutkowe, uczucia wyższe, planowanie i odczuwanie przyjemności. To dzięki nim możemy odczuwać ukojenie i satysfakcję, gdy zaspokoimy jakąś potrzebę. Odkrycie to wyjaśnia stan lekkiego haju w okresie poporodowym, nasze oderwanie od rzeczywistości i graniczącą z uzależnieniem potrzebę ciągłej bliskości z dzieckiem.

Tatusiowie mają podobnie...

Nauka dopiero niedawno sięgnęła również do neuronalnych i hormonalnych mechanizmów ojcowskiej opieki. Dotychczasowe dowody sugerują, że przy opiece nad dziećmi mózgi matek i ojców używają podobnych obwodów neuronowych. Przechodzimy również podobne zmiany hormonalne, które mają wpływ na zmianę naszego zachowania.

mózg

Wszystko zaczyna się jeszcze w ciąży

Jak dowiedziono aktywność naszego mózgu znacznie wzrasta w regionach, które odpowiadają za uczucie empatii, niepokoju i interakcje społeczne. Na najbardziej podstawowym poziomie, te zmiany, wymuszane są przez powódź hormonów już w czasie ciąży (ten etap nie dotyczy tatusiów, choć jak się mawia oni również bywają w ciąży – może nieco urojonej…) pomagają nam w przetrwaniu dyskomfortu pojawiającego się pod koniec ciąży, kiedy to chodzimy jak słonice – wielkie i zapuchnięte, a każda pozycja wydaje się katorgą, zmniejszają również poziom obaw związanych zarówno z nową, życiową rolą, jak i nieodraczalnym bólem porodowy.

Estrogeny, oksytocyna, prolaktyna, dopamina mają również kolosalne znaczenie w okresie poporodowym, to one przyciągają nas do maleństwa. Innymi słowy ta pierwsza fala przytłaczającej matczynej miłości, opiekuńczości i silnego niepokoju o dobrobyt dziecka zapoczątkowana jest przez reakcje w naszym mózgu.

Niepokój i depresja

Obserwacja świeżo upieczonych mam pozwoliła również na odkrycie jeszcze jednej ważnej kwestii dotyczącej występowania skrajnie silnego niepokoju oraz depresji u tak wielu młodych matek.  Szacuje się, że jedna na sześć kobiet cierpi na depresję poporodową, i wiele innych zachowań, takich jak obsesyjna dbałość o higienę dziecka (stosowanie płynów dezynfekujących do mycia rączek, zabawek), kompulsywne mycie rąk oraz nieustanne sprawdzenie, czy śpiące dziecko oddycha.

Która z nas w okresie pierwszych kilku miesięcy od narodzin maleństwa nie myśli niemal tylko o nim: Czy jest najedzone, a może głodne czy ma suchą pieluchę, a może już za mokrą czy jest zdrowe, a może coś mu dolega? Wachlarz rodzicielskich obaw jest bardzo szeroki, mogłabym wymieniać w nieskończoność…

Rodzicielska mobilizacja

Istnieje kilka połączonych ze sobą obszarów mózgu, które stymulują nasze rodzicielskie zachowania, motywują do działania i podnoszą – poprawiają nasz nastrój. Mowa o ciele migdałowatym, to ono odpowiada za to w jaki sposób zwracamy się do naszego malucha, jak jesteśmy uprzejmi, delikatni, czuli oraz jak bardzo czujemy się przywiązani do naszego dziecka. Poziom oksytocyny bardzo wzrasta w ciąży i po porodzie – dodatkowo jest tym wyższy im więcej czasu poświęcamy na opiekę nad dzieckiem.

Rodzicielstwo jak romantyczne zakochanie

mózg
Korelacja matczynej miłości oraz romantycznej , 2003 (University College London)

Naukowcy zaobserwowali również, że stan rodzicielstwa jest bardzo podobny do efektu zakochania się. Wyniki badań potwierdziły aktywność tych samych obszarów odpowiedzialnych za zawieranie więzi społecznych. Podczas rodzicielstwa zachodzą te same reakcje w mózgu co w pierwszych miesiącach romantycznego zakochania partnerów. Pamiętacie to zauroczenie, a wręcz zaślepienie, kiedy to ukochany nie posiada żadnej skazy ;-). Dopiero z czasem ujawniają się ukryte wady. To samo dotyczy maleństwa – to dlatego nasze maluszki są dla nas najwspanialsze, najpiękniejsze i uwielbiamy ich zapach. Sięgnijcie do albumy rodzinnego, poszukajcie zdjęcia Waszego malucha – świeżo po urodzeniu, czy dziś wydaje się Wam tak samo piękny, jak w momencie, gdy robiliście to zdjęcie??? ;-)

Tatusiom również przestawia się w głowach

Mężczyźni wykazują podobne zmiany w mózgu, gdy są głęboko zaangażowani w sprawowanie opieki nad dzieckiem. Struktura mózgu taty przekształca się w trosce o dziecko. Wsparciem w odzwierciedleniu tego samego co u matek emocjonalnego zachowania jest system poznawczo – społeczny. Rozwija się on u obu płci w późniejszym okresie życia, stąd niejednokrotnie młodzi ojcowie nie potrafią odnaleźć się w tej roli, gdyż sami nie posiadają odpowiednio wykształconych systemów społecznych. Podczas gdy my – kobiety jesteśmy niejako automatycznie zaprogramowane do macierzyństwa. Zmiany w naszych mózgach zachodzą zanim jeszcze zostaniemy matkami.

Ciąża, poród i karmienie piersią wszystko to powoduje zmiany hormonalne u kobiet. Jednak najnowsze badania potwierdzają, że mężczyźni również ulegają zmianom hormonalnym, gdy zostają ojcami – posiadają wyszczy poziom oksytocyny.

Nowe neurony w mózgu taty

Ojcostwo ma odzwierciedlenie również u mężczyzn na poziomie neurologicznym. Urodzenie dziecka wpływa na wzrost ilości nowych neuronów w mózgu – wnioski te przynoszą badania na zwierzętach. Neurony mogą rozwijać się w odpowiedzi na nowy wymiar, zmianę jaką wnosi dziecko w życie taty.

Mózg po tuningu 

Wszystkie te zmiany, które niesie z sobą pojawienie się w życiu maleństwa – zwiększają możliwości naszego mózgu. Kobiety będące mamami – w porównaniu z bezdzietnymi kobietami – wykazują wyższe umiejętności rozwiązywania problemów, szybciej kojarzą fakty, mają lepszą orientację przestrzenną. To dzięki większej liczbie połączeń nerwowych - neurony matek lepiej komunikują się ze sobą, sprawniej przekazują sobie informacje, szybciej się uczą. Posiadanie dziecka wpływa również na usprawnienie pamięci. Może dlatego, że nie mamy zbyt wiele czasu by godzinami roztrząsać jakiś problem, szukać bezskutecznie zaginionych zabawek czy smoczków. Nasze mózgi działają lepiej niż najczulszy gps. Poszukiwaną rzecz bez problemu namierzam po wątłych śladach czy poszlakach. W końcu nie darmo mówi się, że możemy uznać rzecz za zaginioną, dopiero wtedy, kiedy mama nie może jej znaleźć. mózg

U matek lepiej także działa pamięć retrospektywna (zdarzeń, które już się wydarzyły), ale i prospektywna – odpowiedzialna za przewidywanie i planowanie przyszłych zdarzeń. Zapewne doskonale wiecie, ile czasu upływa od podjęcia decyzji o spacerze do samego wyjścia ;-). Przygotowując się przewidujemy dziesiątki scenariuszy i staramy się być na nie przygotowane. Co prawda, wskutek tego zwykłe wyjście na spacer staje się skomplikowaną logistycznie wyprawą, ale trudno – w końcu teraz tak działa nasz mózg. Bez zapasowych bodziaków, spodenek, butelki, maskotki, ulubionej zabawki…ani rusz.

Kolejną cenną umiejętnością jest zdolność przystosowania się do nowych sytuacji - dzięki czemu przeżywamy mniejszy stres. Dodatkowo jako rodzice stajemy się bardziej wyczuleni na rozpoznawanie emocji, zwłaszcza tych zagrażających jak: strach, wstręt, złość, wrogość. Jesteśmy czujni by nic nie umknęło naszej uwadze i byśmy zawsze, gdy to będzie konieczne mogli zainterweniować. Być może to właśnie na skutek całego tego rodzicielskiego przewrotu w naszych głowach – umysł matki wolniej ulega procesowi starzenia oraz szybciej dochodzi do siebie po uszkodzeniach takich jak udar. Tkanka szybciej się regeneruje, mózg jest bardziej plastyczny – inne obszary w większym stopniu przejmują funkcje tych uszkodzonych. Może więcej bodźców, które dostarcza macierzyństwo, jest dla szarych komórek dobrą gimnastyką działającą neuroprotekcyjnie.

Zapraszam do rodzicielskiego grona

Żyjemy w czasach, kiedy nauka przynosi coraz więcej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, odkrywa coraz więcej zagadek naszego funkcjonowania, pozwala na lepsze zrozumienie ludzkich zachowań. Sprawia to, że łatwiej jest nam zrozumieć innych, ale również nas samych. Być może niebawem uda nam się zrozumieć mechanizm depresji poporodowej czy sytuacji, w których rodzice odrzucają swoje dzieci. Co w ich mózgach nie zadziałało? Jak to naprawić? Być może uda się posiąść wiedzę w jaki sposób pomagać osobom, które doznały uszkodzeń mózgu?

To czego możemy być pewni, to tego, że jako rodzice nie tylko poświęcamy się podczas pierwszych lat sprawowania opieki nad maleństwem, ale otrzymujemy namacalny, niesamowity dar. To nam można pozazdrościć radzenia sobie z organizacją pracy, dobrego funkcjonowania w systemie wielozadaniowym i odporności na stres, wytrwałości, wrażliwości i empatii. Najlepsze szkolenia czy warsztaty nie zastąpią treningu, jaki naszym szarym komórkom funduje przyjęcie roli rodzica.

Jak się mają Wasze szare komórki? Dostrzegliście u siebie jakieś nadprzyrodzone moce ;-)  ?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]


zachowanie

8 powodów przez które robimy głupie rzeczy. Czyli skąd się bierze nasze irracjonalne zachowanie

Skąd się bierze irracjonalne, bezmyślne, głupie, nieuzasadnione zachowanie?

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludzie czasami zachowują się w irracjonalny sposób, w sposób, który wydaje się być niezgodny z ich naturą? Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Dlaczego inteligentne osoby czasem robią głupie i niewytłumaczalne rzeczy?

Ja zastanawiam się nad tym bardzo często. Ilekroć śledzę newsy dotyczące wydarzeń z Polski i ze świata. Wzrost ilości zamachów terrorystycznych, cierpienie związane z toczącymi się wojnami, czy nasze krajowe rozgrywki polityczne…To tylko kilka globalnych przykładów, temat ten dotyczy przecież naszej codzienności i naszych zachowań, a tu dowodów społecznej głupoty możemy wymieniać nieskończoną ilość. Własne nie do końca rozsądne zachowania przeszkadzają nam w mniejszym stopniu niż te dotyczące innej osoby.

Wtedy bardzo często pukamy się w głowę, myśląc „What the fuck?”…

No właśnie, dlaczego tak często głupota dominuje nad ludzkim rozsądkiem?

Przyjrzyjmy się 8 powodom irracjonalnego zachowania

Podstawą poszukiwania przyczyn naszego zachowania są najbardziej wpływowe eksperymenty psychologii społecznej.

Każdy z nich rzuca nowe światło na źródło ludzkiego zachowania.

  1. Kiedy nasz umysł pozostaje tajemnicą - Efekt aureoli:

Czym jest?

Efekt aureoli nazywany też efektem halo – to pierwsza z przyczyn, którą chciałabym Wam przybliżyć. Jest to tendencja do automatycznego przypisywania cech osobowości na podstawie pierwszego (pozytywnego bądź negatywnego wrażenia). Przykładem na zobrazowanie tego efektu mogą być aktorzy, którzy bardzo często są atrakcyjni i sympatyczni, dlatego często zakładamy, że są również inteligentni, przyjaźni, kierują się zdrowym rozsądkiem. Zjawisko to jest wykorzystywane w marketingu (do zwykłych jeansów wystarczy dodać metkę znanego projektanta by zwielokrotnić ich cenę), czy w polityce (politycy budują swój przyjazny i otwarty wizerunek, a ludzie wierzą, że ich program wyborczy jest dobry, bo politycy wydają się tacy być – mimo, że w większości przypadków zachowują się jakby byli pod wpływem jakichś środków odurzających).

Jak radzić sobie z tym błędem poznawczym?

Podczas precyzowania swojej opinii o danej osobie powinniśmy poszukiwać również innych jej cech. Warto posiłkować się innymi kryteriami niż tylko pierwsze wrażenie, takimi jak cechy osobowości czy umiejętności i kompetencje.

  1. Jak i dlaczego okłamujemy samych siebie: dysonans poznawczy

Co to takiego?

Rzeczywistość stawia nas przed koniecznością dokonywania wyborów. Podejmując decyzję w różnych ważnych dla nas kwestiach konfrontujemy się z własnymi przekonaniami co do ich słuszności. Kiedy nie jesteśmy stu procentowo przekonani, czy decyzja, w sprawie którą podjęliśmy jest właściwa, rodzi się w nas nieprzyjemne uczucie napięcia, określane jako dysonans poznawczy. W związku z tym wykonujemy różne zabiegi by je zminimalizować. To ten moment, kiedy okłamujemy samych siebie, by poczuć się lepiej. Gdy podjęliśmy ową decyzję, chcemy uzasadnić swój wybór. Poszukujemy zatem informacji i argumentów, które nam w tym pomogą.

Co możemy zrobić?

Dokonywanie wyborów wiąże się z umiejętnością zebrania argumentów i informacji, które stanowią podstawę dla naszych decyzji. Jeżeli będą one spójne i przejrzyste tym mniejsza szansa na pojawienie się dysonansu.

  1. Podział na My i ONI – uprzedzenia i konflikty

Polega on na…

Skłonność do popierania grupy, którą traktujemy jako „swoją jest jednym z najbardziej uniwersalnych społeczno-psychologicznych mechanizmów. Tendencja ta jest związana z automatycznym wywyższaniem własnej grupy kosztem innych grup, z chęcią pokazania, że „my” (nasza grupa, nasza rodzina itp.) jesteśmy lepsi pod jakimiś ważnymi względami (lub tak w ogóle), niż „oni” należący do innej grupy. Towarzyszy temu tendencja do uprzywilejowywania „swoich” i dyskryminowania „obcych”. Tak więc sam fakt, że należymy do różnych obozów, różnych drużyn, różnych grup etnicznych może pobudzać niechęć, nieufność, gotowość do rywalizacji itp. Przychodzi Wam do głowy jakiś przykład? Najprostszym przykładem wręcz z podwórka są walki między kibicami różnych drużyn, będące naszą plagą, choć nie tylko naszą…

zachowanie

  1. Nasze mroczne serca – wpływ ról społecznych

Dlaczego dobry człowiek dopuszcza się złych czynów? Co sprawia, że ludzie przekraczają granicę? Czy są jakieś warunki, sytuacje, które determinują nasze zachowanie?

Nikt z nas nie może powiedzieć, że jest bezwarunkowo dobry lub zły. To kontekst zdarzeń, system i społeczeństwo mogą wyzwolić w nas diabła lub anioła oraz sprawić, że wykonamy rzeczy, których nigdy wcześniej nie spodziewalibyśmy się zrobić. To właśnie od nich, a nie od naszej osobowości zależy to, jak zachowamy się w nietypowych lub kryzysowych sytuacjach.

W eksperymencie więziennym Zimbardo, poszukiwano odpowiedzi na te ponadczasowe pytania dotyczące natury ludzkiej. Pokazał on, że to nie tylko cechy naszej osobowości, ani wrodzone predyspozycje decydują o tym, jak się zachowujemy, ale kontekst, role, jakie przychodzi nam pełnić i sytuacje, z którymi musimy się mierzyć. Dlatego zanim dokonamy oceny, pamiętajmy, że nigdy nie mamy pewności co do własnego zachowania w określonych warunkach…

Co możemy zrobić?

Ważne byśmy przyjrzeli się sobie i pełnionym rolom. Nie zawsze wysoka samoocena, znajomość swoich reakcji, czy pewne wyuczone schematy, uchronią nas od niesprzyjających okoliczności. Poszukujmy takich sytuacji, które będą miały na nas pozytywny wpływ, które nie zagrażają naszym wartościom.

zachowanie

  1. Granice posłuszeństwa wobec autorytetu

Jak to - Pan każe sługa robi…?

Cennych informacji na temat czynników, które zwiększają posłuszeństwo wobec autorytetów dostarczył eksperyment Milgrama. Pokazano w nim, że czasami to sytuacja ma znacznie większy wpływ na nasze zachowanie, niż cechy wewnętrzne – osobowość, pragnienia, motywy, postawy i wartości. Na co dzień obserwujemy przejaw ślepego posłuszeństwa, którego efektem jest okrucieństwo wyrządzane drugiemu człowiekowi. Niestety jak się okazuje odpowiednich warunkach zło może czynić każdy. Zapewne, gdy lepiej się sobie przyjrzymy będziemy w stanie przytoczyć sytuację, gdy bez zastanowienia podążamy za autorytetem – ważną osobą, grupą społeczną. Nie bez przyczyny marketingowcy wykorzystują wizerunki lekarzy, farmaceutów czy autorytetów z różnych dziecin…

  1. Wpływ grupy na nasze zachowanie oraz na formułowanie się uprzedzeń

To w jaki sposób zachowujemy się będąc w grupie jest zarazem fascynujące, jak i niepokojące. Gdy tylko znajdziemy się w towarzystwie innych osób prawdopodobieństwo, że zrobimy coś dziwnego wzrasta. Naśladowanie członków w swojej grupie, faworyzowanie ich kosztem innych, poszukiwanie lidera, aż w końcu zwalczanie innych grup to tylko kilka z pojawiających się tendencji. Grupa wywiera na nas tym większy wpływ im bardziej się z nią utożsamiamy, im większym znaczeniem na dla nas jej opinią. Chcąc się lepiej zaprezentować, uzyskać przychylność jej członków jesteśmy w stanie zrobić więcej irracjonalnych rzeczy niż moglibyśmy się spodziewać.

zachowanie

  1. Dlaczego nie pomagamy innym: obojętność społeczna

Efekt sąsiedztwa to zaskakujące odkrycie mówiące o tym, że sama obecność innych ludzi hamuje nasze zaangażowanie i chęć niesienia pomocy innym w kryzysowych sytuacjach. Czynnikiem wzmagającym naszą bierność jest liczebność grupy oraz nasza anonimowość. Im więcej osób, tym dłuższy czas naszej reakcji.

Co możemy zrobić?

Sposobem na przerwanie obojętności jest personalne wskazanie osób mających wykonać konkretną czynność (niech pan zadzwoni po karetkę, panią proszę o podanie ręcznika…). Stosowanie bezosobowych zwrotów nie przyniesie żądnego skutku.

  1. Zgodność z normą: konformizm społeczny

Wszyscy przejawiamy zachowania konformistyczne będące skłonnością do przyjmowania zachowań, postaw i wartości innych członków grupy odniesienia. Szczególnie nasilają się one, gdy nie wiemy, jak się zachować, bo sytuacja wydaje nam się nowa lub zaskakująca. Łatwiej jest wziąć bezrefleksyjnie przykład z innych osób, przecież większość nie może się mylić, a sprzeciwienie się jej opinii może spotkać się z ośmieszeniem lub inną przykrą konsekwencją, aż do bycia odrzuconym przez grupę. Konformizmowi sprzyja również wielkość grupy, siła wywieranego nacisku, rodzaj relacji oraz nasze indywidualne predyspozycje. Jak się przeciwstawić konformizmowi? Zwracać większą uwagę na to co robimy, umocnić swoją pozycje w grupie, wtedy zmniejszymy siłę nacisku w obliczu naszego odmiennego zachowania.

Jesteśmy istotami społecznymi, żyjemy w grupie, wzajemnie na siebie oddziałując. Nasze działanie niejednokrotnie okazuje się efektem wpływu innych osób. Posiadanie wokół siebie innych ludzi jest bardzo ważne, ponieważ przez kontakty z nimi możemy zaspokoić podstawowe potrzeby, takie jak potrzeba przynależności, pozytywnej samooceny, kontroli zaufania i miłości. To zachowania i reakcje innych decydują o tym co uważamy za istotę naszej tożsamości. Mimo, że mamy świadomość istnienia różnych mechanizmów wpływu, to często nie mamy pojęcia, kiedy do niego rzeczywiście dochodzi…

Myślę, że warto byśmy pamiętali, że nie wszystkie zachowania są w pełni intencjonalne, że niejednokrotnie ich przyczyną są nieświadome mechanizmy. Wiedza ta przyda nam się w kontekście wielu ról jakie pełnimy – rodziców, małżonków, przyjaciół, dzieci, współpracowników itd.

Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie.
(C.G. Jung)

Jakie są Wasze spostrzeżenia? Zaobserwowaliście efekty wpływu społecznego na ludzkie działanie? Jakie może mieć wpływ środowisko na zachowanie naszych dzieci?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać. Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

[FM_form id="3"]