jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina

Trampolinowe szaleństwo – jak bezpiecznie korzystać z trampoliny?

Wraz z poprawą pogody w przydomowych ogródkach coraz częściej możemy zaobserwować trampolinowe szaleństwo. Skakanie na trampolinie daje dzieciom mnóstwo radości. Dodatkowym atutem jest fakt, że jest to aktywny sposób na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu, w towarzystwie bliskich osób, zamiast siedzenia w domu, przed telewizorem. Nieco mniej entuzjastyczni są niektórzy rodzice, którzy obawiają się o urazy i złamania, jakim dziecko może ulec skacząc na trampolinie. Przyjrzyjmy się zatem jak jest naprawdę, czy skakanie na trampolinie jest bardziej urazowe niż inne sporty? Co zrobić, aby zabezpieczyć dziecko przed wypadkiem? Jakie korzyści przynosi ta forma rekreacji?

Trampolinowe korzyści

Jest kilka zdrowotnych korzyści, o których zweryfikowanie pokusili się naukowcy z NASA. Prowadzili oni badania nad wpływem skakania na trampolinie na ludzkie ciało oto do jakich wniosków doszli:

  • Odbijanie się w górę i w dół, związane z ciągłym pokonywaniem siły grawitacji, stymuluje krwiobieg i cyrkulację limfy.
  • Podskoki na trampolinie mogą być regularnym treningiem spalającym więcej kalorii niż bieganie (ponad 700 kalorii podczas godziny skakania).
  • Podskoki zwiększają wydolność oddechową, usprawniają pracę serca.
  • Przyspieszają metabolizm.
  • Poprawiają koordynację ruchową, percepcję głęboką i równowagę.
  • Wzmacniają mięśnie oraz ścięgna…

Wszystko to jest prawdą, o ile podczas korzystania z trampolinowego dobrodziejstwa przestrzegane są określane zasady, które pozwolą zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia urazów i kontuzji.

Trampolinowe zagrożenia

Nie chcę snuć katastroficznych wizji, gdyż, wychodzę z założenia, że we wszystkim należy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Zgadzam się z opinią, że skoki na trampolinie nie są bardziej niebezpieczne od jazdy na rowerze, rolkach czy desce. Ordynator oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze dr Jan Nowak mówi, że jeśli po kilku dniach niepogody zaświeci słońce, na oddział przywożonych jest dwa razy więcej dzieci z wszystkimi możliwymi urazami.

 „Ostatnio leczyliśmy kilku pacjentów z pęknięciem trzustki spowodowanym uderzeniem w kierownicę roweru. To bardzo poważny uraz zagrażający życiu dziecka” - mówi dr Nowak.

Chirurdzy dziecięcy uważają, że części tych wypadków trudno jest zapobiec, jednak w wielu przypadkach przyczyną jest brak nadzoru rodziców, z którym tak często mamy do czynienia w przypadku zabawy na trampolinie.

jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina
Należy unikać tego typu akrobacji.

To fakt, że podczas skakania na trampolinie może dojść do różnorodnych urazów: naciągnięć mięśni, zwichnięć, złamań kończyn, urazów głowy i zranień. Dzieci są na to szczególnie narażone ze względu na niedostatecznie rozwinięty układ mięśniowo-kostny: łatwo jest doprowadzić do złamań, a proces zrastania się kości u dzieci jest znacznie bardziej skomplikowany niż u dorosłych.  Zdarzają się również poważniejsze urazy.

Nie dajmy się jednak zwariować i spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy w dzieciństwie wchodząc na trzepak, czy jeżdżąc na rowerze bez kasku zastanawialiśmy się nad tym jakie zagrożenia na nas czyhają za rogiem? Jestem pewna, że większość z Was odpowiedziała "nie". No właśnie, beztrosko czerpaliśmy przyjemność z zabawy, dziś natomiast dzięki temu, mamy niesamowite wspomnienia z dzieciństwa, do których często wracamy.

Jeżeli korzystanie z trampoliny będzie odbywało się w rozsądnych dawkach i przy zastosowaniu odpowiednich zabezpieczeń, szybko okaże się, że jest to sprzęt przynoszący wiele dobrego dla rozwoju dzieci. Lekarze i fizjoterapeuci są zgodni:

regularne skakanie na trampolinie może przyczyniać się do szybkiego skorygowania wad postawy, a także zapobiega rozwojowi płaskostopia czy koślawości kolan."

Trampolina jest również doskonałym miejscem dla hiperaktywnych dzieci, gdyż daje możliwość rozładowywania energii.

Oczywiście mając świadomość ewentualnych niebezpieczeństw możemy zastosować pewne zasady i zabezpieczenia by im zapobiec bądź je zminimalizować.

Oto co powinniśmy zrobić i o czym każdy rodzić kupujący trampolinę powinien wiedzieć.

Jak bezpiecznie korzystać trampoliny

  1. Dobry i sprawdzony sprzęt

Wybór wśród trampolin jest naprawdę duży, a ich ceny zróżnicowane. Pamiętajmy jednak, że wysoka cena nie musi odzwierciedlać jakości.

Kupując trampolinę zwróć uwagę na następujące elementy:

  • grubość i wykonanie ramy zewnętrznej,
  • jakość tworzywa z jakiego wykonana jest mata,
  • liczbę i grubość nóg,
  • grubość osłony na ramę i sprężyny,
  • obecność wysokiej siatki ochronnej (zewnętrznej bądź wewnętrznej).

Dodatkowo warto również zainwestować w takie elementy jak:

  • drabinka umożliwiająca wchodzenie lub schodzenie z trampoliny,
  • osłona spodu trampoliny (zabezpieczająca przed wejściem dziecka bądź zwierzęcia pod trampolinę podczas jej użytkowania).

Bardzo istotnym jest byśmy zawsze pamiętali o sprawdzeniu stanu technicznego trampoliny przed jej użyciem.

  1. Zasady bezpieczeństwa

Nie bagatelizujmy korzystania z trampoliny, zanim dziecko zacznie skakać przestawmy mu zasady bezpiecznej zabawy. Kupienie dziecku trampoliny nie jest równoznaczne z czasem wolnym dla rodzica, podczas którego w spokoju popija sobie kawkę, a maluch beztrosko sobie hyca na trampolinie. Podstawowa zasada to nie zostawianie dzieci samych, skoki powinny być nadzorowane przez osobę dorosłą, gdyż pomysłowość dziecięca nie zna granic.

jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina
Wiele urazów jest spowodowanych brakiem siatki zabezpieczającej.

Pamiętajmy również o tym, że:

  • Najbezpieczniej jest, gdy na trampolinie bawi się jedno dziecko. Zminimalizujemy wtedy ryzyko wpadnięcia na siebie kilku skaczących i niekontrolujących tego dzieci. Szczególnie dzieci do lat 6 powinny skakać na trampolinie pojedynczo, gdyż nie mają one do końca rozwiniętego zmysłu równowagi i trudniej im kontrolować skoki.
  • Przed wejściem na trampolinę należy zdjąć buty i śliskie skarpety.
  • Nie powinno się jeść i pić na trampolinie, dotyczy to również gumy do żucia.
  • Dziecko powinno skakać jak najbliżej centralnej części maty.
  • Zabronione jest wykonywanie wszelkich akrobacji jak skoki na główkę, salta, specjalne upadki na plecy.
  • Nie należy zeskakiwać z innych przedmiotów na trampolinę bądź z trampoliny na inne przedmioty (a nawet bezpośrednio na ziemię – w przypadku trampolin bez siatki).
  • Dzieci nie powinny rzucać się bezpośrednio na siatkę zabezpieczającą.
  • Na trampolinie lub pod nią nie powinny znajdować się żadne zbędne przedmioty.
  • Należy zdjąć wszelkie ozdoby typu biżuteria, które podczas zabawy mogą kogoś zranić.
  • Ważną umiejętnością jest bezpieczne kończenie skoków przez lądowanie na lekko ugiętych nogach, co pozwoli na większe kontrolowanie swojego ciała.
  • Po zakończonej zabawnie nie należy zeskakiwać z trampoliny, lecz schodzić tyłem najlepiej po drabince.

Trampolina powinna stać stabilnie na podłożu, nie stawiajmy jej jednak na betonie. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się trawa lub piasek (o ile trampolina będzie mogła na nim równo stać).

Kto powinien unikać tej formy rekreacji?

Skoków na trampolinie powinny unikać osoby posiadające problemy z kręgosłupem – ogólnie rzecz ujmując z układem kostnym oraz z zaburzeniami równowagi i koordynacji. Dotyczy to również dzieci dotkniętych zaburzeniami hormonalnymi i gospodarki mineralnej (wapń, fosfor), mającymi wpływ na strukturę kości i stawów. Wszystkie te schorzenia predysponują do wystąpienia urazów, dlatego też korzystanie z trampolin nie jest wskazane. Do trampolinowego szaleństwa również ostrożnie powinny podchodzić te z pań, które stosunkowo niedawno urodziły dziecko. Chodzi tutaj głównie o mięśnie dna miednicy, które podczas skakania, muszą znosić ogromne obciążenie, w momencie, gdy jeszcze nie doszły do siebie po ciąży oraz porodzie. Takie ćwiczenia mogą prowadzić do  niewydolności dna miednicy i nietrzymania moczu.

W przypadku trampolin sytuacja nie wygląda inaczej niż podczas jazdy na rowerze, czy na rolkach. Podstawą jest odpowiednio zorganizowana zabawa pod bacznym okiem rodzica z zastosowaniem wysokiej jakości urządzeń. Nieocenioną jest ilość radości i korzyści dla zdrowia, które przynosi wspólnie i aktywnie spędzony czas.

Dopełnijmy zatem wszelkich starań by mogło tak właśnie być. Dokonujmy wyboru sprzętu najwyższej jakości, posiadającego odpowiednie atesty. Trampolinę taką, jak nasza znajdziecie w sklepie dmuchane.pl
Dodatkowo powołując się na kod „odnowa” otrzymacie 5% zniżki na asortyment sklepu.

Stosujmy zasady bezpieczeństwa i nie pozostawiajmy dzieci bez odpowiedniej opieki.


okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

Dlaczego należy chronić dziecko przed promieniowaniem UV? Poznaj 3 podstawowe sposoby profilaktyki słonecznej

Doczekaliśmy się wypatrywanych od tak dawna słonecznych dni, a tym samym z przyjemnością napawamy się piękną pogodą spędzając coraz więcej czasu na świeżym powietrzu. Każdy z nas po okresie jesienno-zimowym z utęsknieniem oczekuje kąpieli słonecznych – w końcu to naturalne źródło cennej witaminy D, która pełni w naszym organizmie szereg istotnych funkcji. Dla dzieci jest ona szczególnie ważna, ponieważ pomaga we wchłanianiu wapnia, a tym samym przyczynia się do wzrostu i wzmocnienia kości. Oczywiście jak we wszystkim również tu konieczny jest zdrowy rozsądek, zbyt długie przebywanie na słońcu może poważnie szkodzić wrażliwej jeszcze skórze malucha.

Co zatem możemy zrobić, aby nasze dziecko było bezpieczne podczas zabaw na dworze w słoneczne dni?

Tak, jak wspomniałam wcześniej teoretycznie – przebywanie na świeżym powietrzu i kontakt ze słoneczkiem to samo zdrowie. No właśnie – teoretycznie, ponieważ by móc bezpiecznie korzystać z dobrodziejstw przyrody musimy odpowiednio przygotować naszego malucha.

Oto kilka podstawowych elementów, o których nie możesz zapomnieć planując pobyt ze swoją pociechą na świeżym powietrzu w słoneczny dzień:

  • Nakrycie głowy
  • Krem z filtrem
  • Okulary przeciwsłoneczne

Obowiązkowa czapeczka

Dwóch pierwszych punktów zazwyczaj przestrzegamy. Wiemy jak bardzo ważne jest to, aby dziecko w letni dzień miało nakrycie głowy i jak poważne konsekwencje może przynieść jego brak. Długotrwałe przebywanie na słońcu bez osłony grozi przede wszystkim pojawieniem się bólu i zawrotów głowy. Jeśli do tych objawów dołączą nudności, obfite poty i dziwne zmęczenie to może to świadczyć o początkach udaru słonecznego. Jego przyczyną jest zazwyczaj nagromadzenie się nadmiernej ilości ciepła w organizmie i zaburzenie regulacji termicznej. Na przegrzanie szczególnie narażone są osoby starsze oraz dzieci, bowiem mają one słabiej działającą termoregulację.

Zatem czapeczka, kapelusz czy chustka na głowie to podstawa w upalny dzień, dobrze jest również unikać przebywania na słońcu w najcieplejszych godzinach (między 11 a 14 najlepiej wtedy pozostać w domu).

okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

No dobrze, to „głowę mamy z głowy”... co z pozostałymi częściami ciała?

Dobrze jest również pomyśleć o ich ochronie. Otóż rzeczy, które maluszek ma na sobie również stanowią ochronę przed słońcem. Można kupić specjalnie przygotowaną odzież z filtrem przeciwsłonecznym. Jest ona oznaczona symbolem UPF i uszyta z materiałów, które zawierają cząsteczki osłabiające działanie wpływu słońca na skórę. Myślę, że takie rozwiązanie jest dobrym pomysłem na wakacyjny wyjazd w słoneczne części świata.

A na co dzień?

To o czym powinniśmy pamiętać ubierając dziecko to, to, że jasne i cienkie ubranka zatrzymują jedynie 20–40 % promieniowania słonecznego. Jest to tylko taka ochrona, jaką daje filtr SPF 8 - czyli niezwykle niska. Dlatego również pod ubraniem dobrze jest posmarować dziecięcą skórę. Od tych jasnych, cienkich ubranek lepszym zabezpieczeniem przed promieniowaniem UV są ciemne materiały o grubszym splocie (wbrew temu o czym mówimy potocznie, że „ciemne kolory przyciągają słońce”). Samej słabo mi się robi na myśl, że w gorący dzień mam założyć ciemną bluzkę, zawsze pozostaje nam do dyspozycji krem z filtrem 😉.

Nie zapomnij o kremie z filtrem

Wspomniałam o tym wcześniej i powtórzę po raz kolejny. Już wiecie, że każda część ciała małego człowieka, niezależnie czy jest zasłonięta, czy też nie, powinna być posmarowana odpowiednim kremem z filtrem. Tak po krótce tylko wspomnę, że można je podzielić na kremy z filtrami fizycznymi (tzw. mineralnymi) chroniącymi skórę, odbijającymi światło jak lustro. Nie wnikają one w głąb naskórka, ale tworzą na powierzchni barierę dla promieni UV. Drugą grupą kremów są te z filtrami chemicznymi skutecznie pochłaniającymi szkodliwe promienie, ale mogącymi podrażniać delikatną skórę niemowlęcia. Smarowanie kremem z filtrem trzeba często powtarzać (co 2 godziny) bo szybko się ściera.

okulary przeciwsłoneczne dla dzieci, real kids, ochrona przed słońcem

Dobry krem dla dzieci powinien chronić przed szkodliwym promieniowaniem zarówno UVA, jak i UVB. Lepiej również żeby zawierał filtry mineralne, niż te chemiczne, a wysokość filtra dostosujmy do wieku malucha. Dla najmłodszych dzieci najlepsze są wysokie filtry: minimum 30 SPF, najlepiej 50+ SPF.

Zwróćmy również uwagę na skład kremu, bowiem jeśli będzie on źle dobrany może wywołać reakcje alergiczne, aby to sprawdzić, przed pierwszym użyciem najlepiej jest przetestować każdy krem na niewielkiej powierzchni ciała.

Nie bagatelizujmy kwestii zabezpieczenia skóry przed słońcem, bowiem skóra każdego z nas, a zwłaszcza dziecka bez właściwej ochrony przeciwsłonecznej jest narażona na poparzenia słoneczne, a nawet na nowotwory skóry.

Jeżeli chodzi o nasze przeciwsłoneczne wybory to od dłuższego czasu stosujemy krem Alphanowa bebe Sun Spray SPF 50 (filtr mineralny) oraz Ladival mleczko ochronne na słońce dla dzieci SPF 50+ (filtr chemiczny).

Chroń wrażliwe oczy dziecka

O ile konieczność ochrony głowy i skóry podczas upałów nikogo nie dziwi, o tyle ochrona wrażliwych i delikatnych oczu dziecka niejednokrotnie jest zaskoczeniem.

Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci to nie kaprys czy fanaberia, a konieczność.

Latem, w słoneczne dni, podczas wakacji nad morzem, w górach czy w ciepłych krajach okulary przeciwsłoneczne są wręcz niezbędnym atrybutem naszego szkraba. Wbrew pozorom oczy dzieci powinniśmy chronić niezależnie od pory roku, dotyczy to szczególnie zimy. Zimą, gdy dzieci spędzają długie godziny na białych szaleństwach, ze względu na odbijające się od śniegu promienie słoneczne, ich oczy są szczególnie narażone na działanie szkodliwego promieniowania. Nakrycia głowy, z daszkami bądź osłonkami na oczy nie zabezpieczają dostatecznie oczu. Daszek czapki sprawi jedynie, że słońce nie będzie raziło i oślepiało naszej pociechy, nie zatrzyma jednak promieniowania.

Intensywne działanie UV na delikatne oczy malucha może w przyszłości prowadzić do zaćmy, zwyrodnienia plamki żółtej czy nawet zmian skórnych na powiekach. Dlatego też już od najwcześniejszych lat powinniśmy przyzwyczajać pociechy do noszenia okularów przeciwsłonecznych.

Skoro sami w słoneczne dni zazwyczaj nosimy okulary przeciwsłoneczne, dlaczego więc często zapominamy o dzieciach? Przecież ich oczy są bardziej wrażliwe niż nasze.

Oczy dziecka kształtują się aż do 12-15 roku życia. W ciągłym rozwoju jest przede wszystkim soczewka oka, czyli taki naturalny „zoom”, który zwężając się i rozszerzając pozwala oczom na kontrastowanie oglądanych obrazów. Soczewka, która jeszcze nie jest w pełni ukształtowana, nie jest w stanie przefiltrować szkodliwych promieni. Oczy malucha posiadają mniej ochronnego pigmentu, ich soczewka jest całkowicie przezroczysta i w związku z tym większość szkodliwego promieniowania UV dociera do siatkówki i rogówki. Dlatego tym bardziej dziecięce oczka są podatne na działanie szkodliwych promieni UV.

Okulary przeciwsłoneczne to nie tylko kolorowy gadżet (choć fajnie, jeżeli stanowi ozdobę i uzupełnienie garderoby), ale bardzo ważny element ochronny - zdrowotny. Dlatego nigdy nie kupujmy okularów z niesprawdzonych źródeł – na bazarach, w marketach, w sieciówkach czy ulicznych straganach - kupując je w takich miejscach nie mamy pewności czy posiadają odpowiednie filtry chroniące przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Dodatkowo przyciemnione okulary sprawiają, że źrenice się rozszerzają, aby dopuścić więcej światła. Jeśli szkła nie są odpowiedniej jakości, to wraz z promieniami słonecznymi do oczu dziecka dociera także dawka szkodliwego promieniowania UV. Takie przypadkowo zakupione okularki mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, a konsekwencje nasz maluszek będzie odczuwał w przyszłości. W skrajnych przypadkach może się to skończyć wyjątkowo bolesnym oparzeniem.

Dlatego, dla bezpieczeństwa malca, lepiej wydać więcej pieniędzy i zakup okularów przeciwsłonecznych potraktować jako inwestycje w przyszłość – profilaktykę.  Kosztują one trochę więcej, ale stanowią bezcenną barierę ochronną dla oczu dziecka.

real kids, okulary przeciwsłoneczne

 

Kilka wskazówek przy zakupie okularów przeciwsłonecznych dla dzieci

  • Soczewki okularów powinny obejmować cały obszar wokół oczu twojego dziecka - w tym boczne obszary.
  • Upewnij się, że okulary są elastyczne przez co będą mniej narażone na połamanie.
  • Unikaj okularów z jasnymi soczewkami. Wybierz średni odcień szkieł, bo jaśniejsze nie zapewnią komfortowej ochrony w jasnym słońcu. Również te z bardzo ciemnymi szkłami nie będą dobre, bo źrenica będzie musiała się dodatkowo rozszerzyć.
  • Wybierając okulary dla dziecka, zwróć uwagę na etykietę, na której powinna być informacja, że okulary blokują dostęp 99 do 100 % promieni UVA i UVB a nawet UVC
  • Dla najmłodszych wybierz okulary z elastyczną opaską wokół głowy. To sprawi, że okulary będą zawsze na miejscu, a małe rączki dziecka nie ściągną ich tak łatwo:)
  • Możesz wybrać soczewki z filtrem polaryzacyjnym dzięki któremu można obserwować otoczenie bez drażniących oczu odblasków, ze zwiększonym kontrastem i podkreślonymi wyraźnymi kolorami, ale bez ich przekłamania. Idealnie chronią oczy podczas silnego nasłonecznienia. Soczewki polaryzacyjne dzięki swojej konstrukcji eliminują refleksy świetlne powstałe po odbiciu się promieni słonecznych od powierzchni wody, śniegu, szkła, metalu.
  • Upewnij się, że okulary są wygodne dla dziecka. Pamiętaj, że to co nosi inne dziecko niekoniecznie musi być odpowiedni dla Twojego malucha.

Nasz wybór

Biorąc pod uwagę powyższe wskazówki wybraliśmy okularki przeciwsłoneczne dla dzieci marki Real Kids Shades. Zapewniają one 100% ochronę przed szkodliwym promieniowaniem UV-A, UV-B i UV-C (posiadają filtr UV 400). Specjalnie spolaryzowane szkła odbijają promienie słoneczne i nie zniekształcają obrazu, 3 kategoria zapewnia optymalne przyciemnienie, a poliwęglan, z którego są przygotowane sprawia, że są niemal niezniszczalne – nie ulegają stłuczeniu.

Dziecko może je nosić przez cały dzień, w przeciwieństwie do zwykłych plastykowych okularów. Materiał, z którego zostały wyprodukowane jest również bezpieczny. Okularki nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych (m.in. rtęci, ftalanów czy bis fenolu A - BPA), dzięki czemu maluch może bez obaw się nimi bawić i nawet wkładać do buzi (co wydaje się być silniejsze od niego 😉). Ramki zostały wykonane z TPEE - termoplastycznych elastomerów poliestrowych, co sprawia, że są odporne na zgniatanie i wyginanie, a po każdym odgięciu wracają do pierwotnego kształtu. Tworzywo to również zabezpiecza przed ześlizgiwaniem się okularów z noska dziecka.

Są one dostępne w różnych modelach i kilku rozmiarach, dzięki czemu idealnie pasują do twarzy dzieci w różnym wieku. Dodatkowo ucieszył nas szeroki wybór kolorystyczny – moi chłopcy, szczególnie Antoś jest zachwycony różnorodnością wzorów i kształtów.

Kolejnym ich walorem jest możliwość wyjęcia szkieł i zastąpienia ich np. szkłami korekcyjnymi. Jest to szczególnie ważne, gdy maluch przywiąże się do noszonego modelu.

Producent pomyślał również o bezpieczeństwie, dlatego szkła wyjmuje się na zewnątrz, nie wpadają do środka. Wcześniej wspomniałam o tym, że okulary nie ześlizgują się z noska, dla młodszych koneserów posiadają również elastyczny pasek (można go odpiąć), który zakłada się na główkę malucha, dzięki czemu „ciekawusek” tak szybko nie zdejmie okularów z głowy 😉.

Gdyby natomiast zdarzyło się, że Wasze pociechy nie chcą założyć okularowych cudeniek posłużcie się autorytetem. Starsze rodzeństwo bądź lubiani bohaterowie bajek: Harry Potter, Velma ze Scooby Doo, Smerf Ważniak czy Dexter to bajkowi okularnicy 😉.

Okularki przeciwsłoneczne firmy Real Kids Shades możecie obejrzeć tutaj.

 Podsumowując

Pamiętajmy, że ochronie przed słońcem powinno podlegać całe ciało naszego dziecka – od stóp do głów ze szczególnym uwzględnieniem oczu. Filtry słoneczne nakładamy na 20 minut przed wyjściem z domu, aby maiły czas na rozpoczęcie działania. Podczas „plażingu” chronimy się dodatkowo parasolką lub namiotem, a czapeczka, krem z filtrem i okularki przeciwsłoneczne dla maluszka to podstawa.  Kremy z filtrem, a szczególnie okulary kupujemy najlepszej jakości, renomowanych firm z odpowiednimi certyfikatami i atestami. Daje to nam gwarancję bezpieczeństwa naszych najukochańszych koneserów słonecznej pogody.

 

 


pierwsze buty, stopa dziecka, bobux, attipas

Pierwsze buty – o tym co tak naprawdę jest ważne dla zdrowego rozwoju stopy dziecka

Dzisiejszy wpis jest odpowiedzią na kierowane przez Was pytania dotyczące dziecięcych stópek. Ci z Was, którzy znają mnie już trochę lepiej, wiedzą, że jestem nie tylko psychologiem, ale również fizjoterapeutą. To pewnie ta świadoma część Was poprosiła mnie o kilka zdań w tym temacie, co niniejszym czynię z ogromną przyjemnością.
Nie zamierzam się mądrzyć, dołożę jedynie wszelkich starań by zwrócić Waszą uwagę na kilka bardzo istotnych faktów z zakresu rozwoju dziecięcej stópki i pokaże Wam nasze „stopelkowe” wybory.

Zdrowy rozwój stopy - czyli jaki?

Ciężko jest się odnaleźć w takim natłoku różnorodnych informacji dotyczących pielęgnacji, profilaktyki i leczenia stóp, która z nich jest prawdziwa, a która to zwyczajny marketingowy chwyt. Dodatkowym utrudnieniem jest "bałagan" panujący wśród kadry medycznej, polegający na braku jednoznacznego stanowiska, kiedy coś mieści się w normie, a kiedy już nie. Na domiar złego powielane są ciągle żywe, średniowieczne pomysły, żeby zakładać prawy but na lewą stopę i odwrotnie…

Przecież można sobie "strzelić w łeb", a stopy jak były koślawe, tak koślawe zostaną 😉.

To co w takich sytuacjach nam pozostaje to zdrowy rozsądek i uważna analiza dynamiki, charakterystyki rozwoju i dojrzewania naszych pociech.

Na co zatem powinniśmy zwrócić uwagę?

Dzieci, kiedy uczą się stawać i chodzić mają prawo układać swoje stopy w najbardziej wymyślny sposób. Nasza rola natomiast to obserwowanie stopniowej poprawy zarówno w zakresie ilości zdobywanych umiejętności, jak i ich jakości.

Tylko spokój i cierpliwość są naszymi najlepszymi doradcami. W jakim sensie?

Tak naprawdę w każdym 😉.

pierwsze buty, stopa dziecka, bobux, attipas

Jako rodzice wyczekujemy: kiedy maluszek będzie się obracał z pleców na brzuszek, kolejnym kamieniem milowym jest siedzenie, czworakowanie itd. Porównujemy naszego malca z rówieśnikami. Sami narzucamy niezdrowy pośpiech i ulegamy chęci pionizowania, sadzania, stawiania, prowadzenia za ręce zanim aparat ruchu maluchów wystarczająco się przygotuje do takich aktywności. Mam na myśli reakcje równoważne i możliwości adaptowania się do zmiany pozycji.

Jaki jest efekt naszego pośpiechu?

Niewłaściwe ustawianie stóp na przyśrodkowej stronie (np. z podwiniętymi paluszkami), na palcach, jedna stopa na palcach, druga na stronie przyśrodkowej itp.

Na szczęście w większości są to naturalne procesy adaptacyjne, które mijają samoistnie i są elementem dojrzewania aparatu ruchu.

To właśnie ten moment, kiedy my – rodzice nie powinniśmy ograniczać małym stopom możliwości kształtowania swych umiejętności w "polowych warunkach" zakładając z uporem maniaka niewłaściwe, choć bardzo często piękne, "pseudo buty do nauki chodzenia"…

Gdy tak na chłodno się nad tym zastanowimy, to w jaki sposób dzieci mają nauczyć się odpowiedniego obciążania stopy, przenoszenia ciężaru ciała, czucia podłoża i reakcji równoważnych, kiedy mają na nodze betonowe, sztywne buciory, pozbawiające możliwości zdobywania niezbędnych doświadczeń sensomotorycznych – w wolnym tłumaczeniu 😉 – metody prób i błędów.

pierwsze buty, stopa dziecka, bobux, attipas

To o czym powinniśmy pamiętać to niepodważalna zasada, że uczymy się chodzić na boso, kiedy i gdzie to tylko możliwe. Jeżeli warunki domowe wydają się być niesprzyjające, ponieważ podłoga jest chłodna i śliska, to jedyne co powinniśmy zakładać na stopę to przylegające do niej skarpety z systemem antypoślizgowym, albo bez niego. Niech nasza pociecha uczy się koordynacji w warunkach zbliżonych do naturalnych. Najlepiej zamiast skupiać się na stopie, zadbajmy o podłoże – antypoślizgową matą itp.

Czy można przygotować stopy do prawidłowej pracy?

Oczywiście. Pierwszym krokiem jest przygotowanie odpowiednich warunków, gdy maluszek trenuje obracanie, pełzanie, przemieszczanie się…

W jaki sposób? Nieśliskie, dość twarde podłoże i…gołe stopy, a najlepiej odsłonięte do kolan nóżki, tak by maluszek mógł stopami zapierać się o podłoże i przygotowywać do pozycji podporowej. Doświadczać oporu, tarcia, pchania, doskonalić czucie każdej części swego ciała – to ta percepcja o której wspominałam wcześniej.

Drugim krokiem jest stymulacja czuciowa, czyli dotyk w różnej postaci od głaskania, drapania, gilgotania po masowanie, pielęgnację i dłuuugie kąpiele.

pierwsze buty, stopa dziecka, bobux, attipas

Tymczasem jak wyglądają realia?

Dziecko ubrane od stóp do głów niczym kosmonauta: zabudowany pajac, konkretne skarpety, nakolanniki antypoślizgowe…

A śliskie podłoże? W pełni przygotowane dzięki profesjonalnej i skrupulatnej strategii „anty-poślizgo-zmarzlino-uderzeniowej”. Na panelach puchowa kołdra i zestaw poduszek, na dywanie koc, co by pociecha nie namarzła od podłogi i wygodnie miała. Nie zapomnijmy o uporczywym sadzaniu na podłodze, gdzie poduszki sprawdzają się idealnie jako materiał podporowy. Przyśpieszanie zdobywania kolejnych umiejętności to nasza domena, przecież inne dzieci już, a moje jeszcze nie...

„Dlaczego” i „kiedy” to najczęściej zadawane przez nas pytania.

Prawda jest taka, że powinniśmy wystrzegać się wspaniałomyślnych doradców, którzy przecież wychowali czworo dzieci i jakoś nic im nie jest, a Ty jesteś przewrażliwionym, ogłupionym przez media rodzicem.

Dajmy dzieciom czas, nie przeszkadzajmy im w naturalnym rozwoju.

Pamiętajmy, że niewłaściwie dobrane buty mogą przysporzyć bardzo wiele szkód, które często pojawiają się w odroczonym czasie.

Ciągle pokutującą zmorą są błędne przeświadczenia dotyczące właściwej budowy buta.

Wysoka cholewka, sztywny zapiętek, czy twarda podeszwa, a najlepszy jest dodatkowy obcas.

W takich warunkach dzieciaki noszą buty, a już na pewno w nich nie chodzą…

To tak, jakbyśmy założyli buty narciarskie i mieli sobie w nich swobodnie spacerować…Wyobrażacie sobie tę swobodę i komfort?

Zatem co powinny uwzględniać zdrowe i właściwie zaprojektowane buty?

Zapiętek nie powinien usztywniać pięty, po pierwsze dlatego, że anatomicznie nie są to odpowiednie warunki do pracy stopy. Po drugie natomiast rolą obuwia nie jest bycie dodatkowym balastem i obciążeniem, tylko wsparciem w przemieszczaniu się w niesprzyjających dla bosego chodzenia, warunkach.

A gdy już przyjdzie czas na wybór bucików najlepiej kierować się poniższymi zasadami:

  • Nie kupujemy butów „na oko” albo „na patyczek”. Dziecko powinno przymierzyć oba buciki, stanąć w nich i przejść kilkanaście kroków. Ważne jest dopasowanie nie tylko długości (odległość od końca najdłuższego palca do końca obuwia powinna wynosić nie więcej niż 1 cm). Stopa dziecka szybko rośnie (nawet 2 lub 3 rozmiary na rok), dlatego warto mierzyć je regularnie, tak aby mieć pewność, że mają one dostatecznie dużo przestrzeni.
  • Zdarza się, że jedna stopa dziecka jest dłuższa od drugiej - zawsze wybieramy właściwy rozmiar względem dłuższej stopy.
  • Dobrze, gdy but umożliwia jego łatwe wkładanie i zdejmowanie ze stopy. W przypadku najmłodszych dzieci zapobiega to kontuzjom przy zakładaniu butów przez rodziców, natomiast dla starszych dzieci umiejętność samodzielnego zakładania butów dostarcza sporo satysfakcji i zachęca to wychodzenia na dwór.
  • Cholewka buta nie powinna być za wysoka. Zgodnie z zasadą: nie krępujemy stopy. Wysoka i sztywna cholewka uniemożliwia swobodne ruchy w kostce.
  • Zwracamy uwagę na wnętrze buta. Nie powinno nigdzie uciskać, uwierać i ocierać. Wkładka powinna być przymocowana, co zapobiega jej przemieszczaniu.
  • Miękka, elastyczna, giętka, antypoślizgowa podeszwa. Powinna się zginać w 1/3 długości buta (wówczas chodzenie odbywać się będzie w motorycznie prawidłowy sposób - z pięty w kierunku palców). Cienka - zapewni dobre czucie podłoża.
  • Czubek buta powinien być szeroki i wysoki – tak by nie krępować ruchów palców.
  • Materiał powinien być oddychający, najlepiej z naturalnego tworzywa (stopa dziecka poci się bardziej niż dorosłego).
  • Zapiętek o którym wspominałam wcześniej (jak sama nazwa wskazuje znajduje się ZA piętą). Powinien poruszać się razem ze stopą. Jeśli się wyciera w trakcie noszenia to oznacza, że jest za twardy.

Nasze wybory

Będąc świadomą wszystkich opisanych powyżej aspektów bardzo uważnie dokonywałam wyboru butów dla moich chłopców. Do dziś naszymi nieodłącznymi, pieszymi towarzyszami są buciki marki Bobux i Attipas.

Attipas towarzyszyły nam od początku naszej pieszej drogi.

Są to skarpetko-paputki, które zakładaliśmy na zewnątrz, gdy chodzenie na boso, bądź w zwykłych skarpetkach było utrudnione. Miękka i gietka podeszwa, wygoda w użytkowaniu i łatwość w utrzymaniu czystości to tylko niektóre z atutów tych pierszych dziecięcych bucików.

pierwsze buty, stopa dziecka, bobux, attipas
Zdjęcie pochodzi ze strony https://www.attipas.pl/

Bobux to marka, która sama w sobie jest dowodem wysokiej jakości.

Mam wrażenie, że te buciki są nie do zdarcia. Zaprojektowane z uwzględnieniem aktualnej wiedzy na temat budowy, rozwoju oraz ruchomości stopy malucha na poszczególnych etapach jego rozwoju.

W praktyce oznacza to, że buty te możliwie dokładnie odwzorowują warunki jakie ma bosa stopa, pozwalając jej na naturalną pracę i właściwe kształtowanie mięśni, ścięgien i układu kostnego.

Wybrane przez nas buty spełniają wszystkie wcześniej opisane kryteria. Są projektowane, testowane i opiniowane przez ekspertów z dziedziny ortopedii i fizjoterapii. Zdecydowanie należą do naszych ulubieńców i szczerze możemy je polecić, każdej małej stópce.

A Wy jakimi kryteriami kierujecie się podczas wyboru butów dla dzieci? Jest coś szczególnie ważnego?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .