jak nauczyć dziecko asertywności, asertywność

Empatyczna asertywność. Jak nauczyć dziecko asertywności

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej artykułów na temat istoty wykształcenia w dzieciach empatii oraz asertywności. W wielu z nas budzi to nieco mieszane odczucia, bo przecież, jak to możliwe, że empatia i asertywność mogą iść ze sobą w parze? Cenimy empatię i staramy się ją pielęgnować, tak często, jak to możliwe. Wydaje nam się oczywistym jak postępować, by ją rozwijać i, że posiadając tę umiejętność dziecko będzie szczęśliwsze w spełnionych i wartościowych relacjach.

Jednak czy na pewno tak jest?

Empatia vs Asertywność

W swojej pracy z ludźmi obserwuję osoby, które działają z empatią, jednak bardzo często kosztem siebie, nie potrafią otwarcie powiedzieć o swoich potrzebach w obawie by komuś nie sprawić przykrości, nie zranić czyichś uczuć. Przystają na prośby czy naciski poświęcając swoje potrzeby, oczekiwania, pragnienia dla dobra i szczęścia innej osoby. W efekcie nie są szczęśliwi, a wręcz przeciwnie sfrustrowani i niezadowoleni.

Czy to jest właśnie to czego chcemy dla naszych pociech?

Oczywiście, że nie. To jest właśnie moment, w którym powstaje wspomniana synergia między empatią i asertywnością. Wprowadza ona swoistą równowagę. Sprawia, że szanujemy innych, potrafimy spoglądać na sytuację z ich perspektywy, dostrzegamy uczucia towarzyszące drugiej osobie, ale jednocześnie jesteśmy zgodni z własnymi potrzebami, postawionymi granicami i samym sobą.

Mieszanka tych dwóch, kluczowych umiejętności mogłaby nosić miano „empatycznej asertywności” i właśnie taką jej odsłonę dziś Wam przedstawię.

Codzienne potyczki…

Kojarzycie przestarzałe stwierdzenie, że „dobroć jest słabością”? Gdy zastanawiam się nad nim w kontekście empatii, nie jestem już pewna, że tak nie jest.

Któż z nas nie obawia się sytuacji, w której nasze dziecko zostaje skrzywdzone przez kogoś, kto bez skrupułów wykorzystuje jego wrażliwość, przekracza granice by osiągnąć własne korzyści. Co mam na myśli? Otóż przykładowej sytuacji nie musimy daleko szukać, zajrzyjmy do piaskownicy.

Wyobraźcie sobie sytuacje, w której obserwujecie jak Wasze dziecko bawi się w piaskownicy, buduje zamek, kopie dziurę, tunel, po prostu robi to, co sprawia mu przyjemność, radość, wywołuje uśmiech na jego twarzy. Aż miło popatrzeć prawda?

Jednak w pewnym momencie sielanka zostaje przerwana, gdy do zabawy wkracza rówieśnik i postanawia zabrać maluchowi ulubioną zabawkę. Brzdąc nie reaguje, nie płacze, nie wścieka się, nie jest nawet zdenerwowany, tylko spogląda ze smutkiem na utracony skarb. Jako rodzice doskonale wiemy co w tej sytuacji czuje nasze dziecko, sami czujemy się źle z tym co je spotkało. Co o tym myślicie? Co Waszym zdaniem było nie tak?

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

W moim mniemaniu najgorsza w tym wszystkim nie jest sama strata, to, że ktoś podszedł i odebrał dziecku jego własność, ale brak reakcji ze strony malucha, jego pasywna postawa, bierność…bezsilność...

To jest właśnie ten moment, kiedy powinniśmy zadać sobie pytanie: co zrobić by nasza pociecha potrafiła sobie poradzić właśnie w takich sytuacjach? W jaki sposób postępować, by w przyszłości potrafiła zawalczyć o siebie? Była pewna siebie, nie dała sobie zrobić krzywdy i co najważniejsze, wierzyła w swoje możliwości.

Co zrobić, by dobroć nie była słabością?

Wiadomym jest, że nie ma złotego środka, nie da się zaplanować każdego kroku i wytrenować asertywność tak, by dziecko posługiwało się nią automatycznie. To co można natomiast, to zakrzewić w nim sposoby postępowania, reakcji niczym „styl życia i bycia”, które jako nawyk będą wyskakiwały, jak zając z cylindra w konkretnych sytuacjach.

Jak to zrobić? Najlepiej jest zacząć od siebie, od wprowadzenia pewnych zmian w Waszym domu, bo to od relacji z najbliższymi zaczyna się poczucie własnej wartości, bez której pewność siebie nie może istnieć, a która jest tak potrzebna w wyznaczaniu własnych granic.

Poniżej znajdziecie kilka punktów będących wskazówkami na drodze do empatycznej asertywności.

Asertywni rodzice, czyli zacznijmy od siebie

Dzieci uczą się przez modelowanie, obserwując najbliższych w codziennych zmaganiach, wychwytują wzorce, którymi się posługują w przyszłości. To, czego nauczą się jako maluchy, zostaje na całe życie. Jeżeli w rodzinnych relacjach, każdy może swobodnie wyrażać swoje uczucia i potrzeby, staje się to dla dziecka, tak naturalne i oczywiste, że z ogromnym prawdopodobieństwem będzie w ten sam sposób postępowało w kontakcie z rówieśnikami.

Dajmy dziecku możliwość do wypowiadania swojego zdania

Bardzo duży wpływ na budowanie postawy naszego dziecka ma szacunek, który odzwierciedla zasada mówiąca o tym, że głos każdego domownika, nawet ten pochodzący od najmłodszego członka rodziny jest ważny i ma znaczenie. Wyrzućmy z naszego słownika popularne przysłowie: „Dzieci i ryby głosu nie mają”, które być może zdarzyło się nam słyszeć w dzieciństwie.

Miejmy realne oczekiwania, bo przecież dyskryminując czy „gasząc” nasze pociechy na co dzień, nie wykształcimy w nich asertywnych zachowań. Pozwólmy dziecku uczestniczyć w drobnych wyborach, w podejmowaniu decyzji dotyczącej np. tego co zje w restauracji czy refleksji na temat planowanego, wspólnego wyjazdu. Wyjdźmy z inicjatywą zadając pytanie: „Co zjadłabyś na obiad – zupę pomidorową, czy ryż z warzywami? To małe rzeczy, a wiele wnoszą do dziecięcego, asertywnego świata.

Konstruktywna informacja zwrotna

Brzmi złowrogo i poważnie? Nic bardziej mylnego 😉. Po prostu bardzo istotne jest, to w jaki sposób reagujemy na zachowanie naszych pociech. Gdy podczas codziennej zabawy dziecko uderzy nas zabawką, zamiast powiedzieć „przestań, jesteś nieznośny”, odnieś się do swoich uczuć oraz do konkretnego zachowania malucha. Powiedz: „Nie wolno uderzać, ponieważ to boli”, taka forma jest o wiele skuteczniejsza – nie kategoryzujemy dziecka, nie oceniamy go, tylko odnosimy się do jego zachowania, które zawsze można zmienić. Dziecko w praktyce uczy się w jaki sposób reagować nie raniąc uczuć.

Jasność reguł drogowskazem

Kilka podstawowych elementów: tłumaczenie, argumentowanie, przekonywanie, rozumienie, negocjowanie. Na pewnym etapie rozwoju ulubionym słowem dzieci jest „dlacego”, „cemu”, „po cio”, „cio to” itd. Gdy maluchy zaczynają się z nami komunikować słownie, zadają pytania, gdyż w ten sposób (dotąd niedościgniony i upragniony) poznają świat. Dlatego tak ważne jest byśmy cierpliwie, z uporem maniaka odpowiadali na pytania naszych pociech.

W sytuacji, gdy chcemy, aby brzdąc wykonał jakąś czynność, a ten pyta „dlacego”, pod żadnym pozorem nie odpowiadamy: „bo tak”, „bo ja tak mówię”, „bo tak trzeba”, „bo tak ma być”. Tego typu zwroty wyrzucamy z naszego słownika. Chcielibyście, aby ktoś się do Was w ten sposób zwracał? Wystarczy zwykłe uargumentowanie i wyjaśnienie np.: „powinieneś zjeść obiad, bo wtedy będziesz miał więcej siły do jazdy na rowerze”. Doprecyzowanie wypowiedzi tak niewiele kosztuje, a ma ogromne znaczenie i robi różnicę. (Po więcej szczegółów zajrzyjcie  tu, tu i tutaj)

Stawianie granic

Bardzo ważnym elementem jest „wyrobienie” w dziecku umiejętności mówienia „nie” bez poczucia winy. Umiejętność ta pozwoli w przyszłości chronić szkraba zarówno w sytuacjach takich, jak ta przytoczona na początku tego wpisu, jak i w poważniejszych kwestiach dotyczących zdrowia bądź bezpieczeństwa (zastraszanie, oferowanie narkotyków – tzw. dylematy nastolatków). W jaki sposób to wypracować? Dajmy dziecku prawo do zaznaczania swoich granic, w prostych codziennych sytuacjach.

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

Jeżeli nie ma ochoty na pocałunki odwiedzającej Was cioci, niech tego nie robi. Jeżeli nie chce oddać dziecku swojej zabawki, niech nie oddaje. Postawmy się w jego sytuacji, czy sprawia nam przyjemność całowanie „obcej” osoby, albo czy oddajemy przechodzącemu znajomemu swój telefon, tylko dlatego, że chce pograć?

Nie robimy tego, bo nie mamy ochoty, bo nie taka jest nasza potrzeba, bo nie chcemy - i w porządku, mamy do tego prawo. Pozwólmy zatem na to samo małemu człowiekowi, szanujmy i dajmy mu owe prawo do powiedzenia „nie”, takiego bez poczucia winy i wyrzutów sumienia. Oczywiście możemy zachęcać dziecko do dzielenia się swoimi dobrami, ale nie zmuszajmy go do tego (Więcej na ten temat przeczytasz tutaj). Uczmy wzajemności - tłumacząc („jeśli ty pożyczysz Amelce to autko, ona pożyczy Tobie swoje”) – pozwólmy jednak na nienaruszalną własność i … samodzielne podejmowanie decyzji. Jednocześnie chwalmy za każdy przejaw uspołeczniania i wskazujmy dobre strony podwórkowej współpracy.

Szacunek i poczucie bezpieczeństwa

Umiejętność wyrażania swoich uczuć i przekonanie, że można bez obaw o nich mówić to bardzo ważny element nauki empatycznej asertywności. Nie wymaga on stosowania wymyślnych technik, wystarczy, że okażemy szacunek maluchowi. Kiedy i jak? Zwyczajnie, nie używając np. podczas płaczu dziecka zwrotów: „przestań się mazać”, „nie płacz chłopaki nie płaczą”, twierdząc, że „już nie boli” czy, że „nic się nie stało”, gdy dziecko się uderzyło i rośnie mu siniec, jak malowany. Proste sytuacje, a jakże istotne, bowiem dziecko, kiedy przeżywa smutek i złość, potrzebuje naszego wsparcia i zrozumienia, nie bagatelizowania i lekceważenia. Nie wpajajmy dziecku, że to, co "wypada" i co widzą inni jest ważniejsze niż jego uczucia – bo przecież to nieprawda (więcej na te temat przeczytasz tutaj).

Ostatnimi czasy coraz więcej mówi się o asertywności, to dlatego, że to właśnie od niej zależy jakość wszystkich budowanych relacji. Pewność siebie sprawia, że łatwiej radzimy sobie z porażkami, jesteśmy odporni na różnorodne reakcje otoczenia. Asertywna osoba samą postawą jest w stanie zahamować agresję innych i wie, jak odpowiedzieć, by emocje nie wzięły góry. Dziecko o silnym poczuciu własnej wartości, pewniej idzie przez świat zgodnie ze samym sobą.

jak_nauczyć_dziecko_asertywności, asertywność

Ważne byśmy pamiętali, że nieśmiałość to nie brak asertywności. Nawet ciche i zamknięte w sobie dzieci mogą zdobyć umiejętność odmowy, protestu czy pewności w wyrażaniu własnych opinii, zasad i potrzeb. Jako rodzice od samego początku jesteśmy wsparciem dla naszych pociech. Dzięki częstym rozmowom i wyrażaniu własnych uczuć, właściwemu zachowaniu pokazujemy dzieciom, w jaki sposób „smakować świat”. Jednocześnie potwierdzamy, że niezależnie od tego, co lubią i myślą, są i zawsze będą najważniejsze.

W jaki sposób Wy uczycie swoje pociechy asertywności? Jakie są Wasze doświadczenia w tym obszarze?

Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach pod postem.

 

Ten tekst powstał w ramach wydarzenia „Mamo a skąd się biorą (asertywne) dzieci?”, zainicjowanego przez AsertywnaMama.pl we współpracy z Mama Balbinka, Pozytywne wychowanie, Z błyskiem w oku oraz Odnova ;-).

Do przeczytania ;-),

Karola

 


Tickless

Pajęczaki atakują. Jak uchronić dzieci i siebie przed kleszczami?

Majówka za nami, mimo, że pogoda była nieszczególna to, już wkrótce zrobi się na tyle ciepło, że więcej wolnego czasu będziemy mogli spędzać na świeżym powietrzu. Na to przecież czekamy z utęsknieniem po zimowym okresie izolacji. Musimy być jednak świadomi, że prócz przyjemności w postaci piękna przyrody i upragnionego słońca czyhają na nas również zagrożenia – jednym z nich są kleszcze i choroby przez nie przenoszone. Na samą myśl o tych małych pajęczakach włos mi się jeży. Mimo mikroskopijnych rozmiarów nie powinniśmy bagatelizować tych małych krwiopijców, posiadając odpowiednią wiedzę jesteśmy w stanie skutecznie im przeciwdziałać.

Niestety zmiany klimatyczne - głównie ciepłe zimy - przyczyniają się do zwiększenia liczebności kleszczy. Jest to w głównej mierze spowodowane ich większą przeżywalnością oraz wydłużeniem aktywności w sezonie, dzięki czemu mają większą szansę na znalezienie żywicieli i reprodukcję.

Dlatego musimy dołożyć wszelkich starań by przed nimi zabezpieczyć siebie, nasze dzieci i naszych domowych ulubieńców.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej tym przebiegłym stawonogom i zastanówmy się jak uchronić dzieci i siebie przed kleszczami?

Kleszcze, czyli co?

Kleszcze należą do gromady pajęczaków, pasożytów zewnętrznych wielu gatunków ssaków, ptaków, a także gadów. Jest ich ponad 850 gatunków, ale spośród 21 gatunków żyjących w Polsce najczęściej mamy do czynienia z trzema rodzajami kleszczy: pospolitym, łąkowym i obrzeżkiem gołębim. Niestety należą one do tych najbardziej niebezpiecznych.

Gdzie i kiedy żerują?

Na atak kleszcza jesteśmy narażeni nie tylko podczas spaceru w lesie czy na łące, ale też w parkach i ogrodach miejskich. Żyją one przede wszystkim na wilgotnych i ciepłych obszarach porośniętych roślinnością do 1.5 m wysokości.

Jak uchronić dzieci i siebie przed kleszczami, kleszcze

W Polsce kleszcze wykazują dwa szczyty aktywności: pierwszy – późną wiosną i wczesnym latem (od maja do początku sierpnia), drugi – we wrześniu. Choć ich aktywność zależy od gatunku, bo bywają i takie, które zaczynają żerować, gdy temperatura powietrza wynosi powyżej 7-10°C (czyli od połowy marca do końca listopada).
Kleszcze pospolite i łąkowe najbardziej aktywne są w ciągu dnia (są rano, ok. 8 i po południu – od 15 do północy), natomiast obrzeżek tylko nocą, dlatego na spacer wybieraj godziny okołopołudniowe. Chociaż jak tak analizuję ulubione godziny grasowania, to dochodzę do wniosku, że gdyby się na nas uparły to są w stanie nas dopaść niezależnie od pory dnia 😉.

Skuteczna ochrona, czyli jaka?

Możemy wyróżnić dwie podstawowe metody ochrony przed kleszczami: nieswoiste i swoiste. Do metod nieswoistych zaliczamy te działania, które mają na celu ochronę naszej skóry przed ukąszeniem przez kleszcza. Swoistą metodą zapobiegania jest szczepienie. Niestety, póki co istnieje szczepionka przeciwko tylko jednej chorobie przenoszonej przez kleszcze – odkleszczowemu zapaleniu mózgu.

Swoiste metody zapobiegania

Odpowiedni ubiór

Kolejnym ze sposobów zapobiegania kleszczowemu atakowi jest odpowiednie okrycie ciała. Wybierając się na spacer należy pamiętać o długich spodniach, bluzce z długim rękawem, skarpetkach, czapce czy kapeluszu na głowie. Najlepiej, aby ubranie było jasne. Nie dlatego, że kleszcze nie lubią jasnych kolorów, ale żebyśmy mogli łatwiej je zauważyć.

Preparaty odstraszające

Głównym związkiem chemicznym stosowanym do odstraszania pajęczaków jest DEET oraz permetryna. Preparaty zawierające DEET (dietylotoluamid) rozpyla się na ubranie i odsłoniętą skórę, z wyjątkiem skóry twarzy. Permetryną natomiast należy spryskiwać tylko i wyłącznie ubranie.

Jeżeli chodzi o dzieci to zawsze obawiam się stosować preparaty chemiczne, dlatego nie byłabym sobą gdybym nie znalazła dla nich alternatywy bądź uzupełnienia.

Odstraszające ultradźwięki

Nowością, która już od jakiegoś czasu jest dostępna na Polskim rynku jest Tickless. Mały breloczek, który emituje impulsy ultradźwiękowe o częstotliwości 40 kHz o 1,5 m zasięgu działania.

Jak uchronić dzieci i siebie przed kleszczami, kleszcze

Impulsy te są całkowicie nieszkodliwe dla ludzi oraz zwierząt domowych, blokują one jednak narząd Hallera u kleszczy, który odpowiedzialny jest za namierzanie „ofiary”, gdy jest on zablokowany, nie są w stanie skutecznie polować – jesteśmy dla kleszcza niewidoczni.

Sposób zastosowania jest dziecinnie prosty, wystarczy zawiesić urządzenie przy dziecku w taki sposób by kratka w obudowie, przez którą rozchodzą się ultradźwięki nie była zasłonięta (ultradźwięki powinny móc się swobodnie rozchodzić). TickLess posiada diodę wskazującą, że urządzenie działa. Zaopatrzone jest w jednorazową baterię, która zapewnia mu około 12 miesięczny okres przydatności.

Posiadamy również to samo urządzenie (Titless Pet) dla naszej suczki Katii, działa ono na tej samej zasadzie. Warto pamiętać, że nasze zwierzęta domowe, potrafią przynieść kleszcze na sierści do mieszkania. Dlatego też powinniśmy regularnie kontrolować ich skórę i mechanicznie usuwać pasożyty.

Urządzenia te możecie kupić w tym sklepie Tick-less.pl

Obowiązkowa kontrola

Mimo tych środków ostrożności po powrocie do domu powinniśmy dokładnie obejrzeć całe ciało. Miejscami najbardziej narażonymi na ukąszenie są pachy, pachwiny, skóra za małżowinami usznymi, fałdy skórne, ale kleszcze mogą także żerować w innych częściach ciała. Dziecięca skóra jest w każdej części ciała cienka i delikatna.

Co zrobić, gdy nas paskudztwo dopadnie?

Jeśli znajdziesz kleszcza, który już zdążył się wkłuć, uchwyć go tuż przy skórze lub tzw. kleszczołapką i zdecydowanym ruchem wyciągnąć, nie wykręcając w jedną lub drugą stronę, by go nie uszkodzić. Kleszcza nie powinno się stresować, np. smarując tłuszczem czy przypalając, bo wtedy może zwymiotować i przekazać nam do krwi różne patogeny, które ma w śliniankach czy jelitach. Upewnij się, że nic nie pozostało w ciele. Rankę starannie zdezynfekuj i obserwuj. Jeżeli nie potrafisz umiejętnie go wyciągnąć jak najszybciej udaj się do przychodni lub na pogotowie, tam udzielą Ci profesjonalnej pomocy.

Jeżeli po ukąszeniu

  • w czasie 2–3 tygodni wystąpią objawy przypominające grypę (gorączka do 38°C, bóle mięśni, głowy, stawów, żołądka) udaj się lekarza, gdyż mogą one świadczyć o zakażeniu kleszczowym zapaleniem mózgu,
  • w ciągu 1–5 tygodni pojawi się okrągłe zaczerwienienie, które się rozszerza, tzw. rumień wędrujący, należy natychmiast udać się do lekarza, bo może to być oznaka boreliozy. Ponieważ rumień nie występuje u wszystkich osób zakażonych krętkami warto też zwracać uwagę na takie objawy, jak ogólne rozbicie, bóle mięśni, głowy, gorączka lub stan podgorączkowy czy senność. Przeciw boreliozie nie ma szczepionki. Można ją jednak skutecznie leczyć antybiotykami.
  • w ciągu pół roku od ukąszenia zachorujesz, musisz powiedzieć o tym lekarzowi, który rozpocznie procedury eliminujące ewentualne zakażenie.

 

Wiadomym jest, że zdarzają się przypadki poważnych zachorowań, jednak dzięki coraz większej społecznej świadomości jest ich coraz mniej. Stosowanie odpowiednich środków zapobiegających oraz szybka reakcja w sytuacji ukąszenia pozwalają skutecznie walczyć z małymi pasożytami.

Dlatego warto znać odpowiedź na pytanie dotyczące tego jak uchronić dzieci i siebie przed kleszczami.

A wy jakie metody zapobiegania kleszczom stosujecie?

Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu poniżej wpisu.

 

 

 


jak-odróżnić-dobro-od-zła

W jaki sposób dziecko uczy się odróżniać dobro od zła?

Po publikacji tekstu mówiącego o tym, dlaczego kara nie uczy dzieci odpowiedzialności otrzymałam od Was sporo pytań dotyczących tego „w jaki sposób dziecko uczy się odróżniać dobro od zła, skoro nie otrzymuje „nauczki”, gdy postąpi nieodpowiednio?”.

We wspomnianym wpisie starałam się zwrócić Waszą uwagę na fakt, że wiele badań wskazuje, iż kara w rzeczywistości nie uczy dzieci odróżniać dobra od zła, to czego natomiast uczy, to tego jak postępować by nie dać się złapać 😉.

Przyjrzyjmy się zatem temu w jaki sposób dzieci uczą się odróżniać dobro od zła

Przyglądając się rozwijającemu się maluszkowi często określamy go mianem przysłowiowej „Zosi samosi”. Jest to zasadne, gdyż dziecko cieszy się z każdej nowej umiejętności i uwielbia być samowystarczalne. To na ile brzdąc będzie w stanie rozwijać swoją zaradność zależy po pierwsze od nas, rodziców i naszej dbałości o ich dobro, po drugie od dzieci i ich dziecięcej wiary w to, że naszym rodzicielskim postępowaniem kieruje troska o ich wspomniane dobro.

Brzmi nieco zawile? Może tak, ale w cale zawiłe nie jest. Zasada jest prosta. Jeżeli w naszej relacji z maluchem spełnione są powyższe dwa warunki to może nie zawsze brzdąc zrobi to, o co go prosimy (bo przekora to drugie imię poznających świat maluchów), ale na pewno zrobi to, co my sami robimy.

Po raz kolejny sprawdza się reguła bycia wzorem do naśladowania. Idąc tym torem nasuwa się prosty wniosek:

Dzieci uczą się właściwego zachowania, rozpoznawania tego co dobre, a co złe przez modelowanie – obserwując i naśladując najbliższych, otaczający je świat.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

To o czym warto pamiętać, to fakt, że my, ludzie, bo dotyczy to nie tylko dzieci, najwięcej uczymy się przez doświadczanie, uczestnicząc w określonych sytuacjach i obserwując sposoby radzenia sobie z problemami.

Dobry  przykład, czyli jaki?

Oto kilka propozycji, które mogą okazać się pomocne w zamienieniu teorii w praktykę:

  • Kiedy pomagamy posprzątać rozlane mleko, dziecko uczy się, że nie jest to tragedia z powodu, której należy popadać w histerię, płakać, lamentować i czuć się winnym. Dowiaduje się natomiast, że jest to problem, który w łatwy sposób można naprawić, bez zbędnych emocji.
  • Kiedy oferujemy zrozumienie pozwalając mu wypowiedzieć swoje zdanie, nawet wtedy, gdy jest ono odmienne od naszego, bo nie jest zgodne z wcześniejszymi ustaleniami (powiedziałabym, że szczególnie wtedy), uczą się, że nie zawsze otrzymują to czego chcą, ale jednocześnie dostają coś ważniejszego – pewność, że zawsze mogą otwarcie porozmawiać ze swoim rodzicem, który go wysłucha i zrozumie.
  • Kiedy jesteśmy przy dziecku w sytuacji, gdy nas potrzebuje, gotowi do aktywnego słuchania i rozmowy, budujemy w maluchu przekonanie, że w życiu pojawiają się trudności, jednak przy wsparciu innych osób i własnym zaangażowaniu istnieją sposoby na ich pokonanie.
  • Kiedy okazujemy swoje zainteresowanie, wyrażamy podziw i uznanie dla jego osiągnięć, „rozkoszujemy” się jego rozwojem, budujemy w dziecku poczucie własnej wartości.
  • Kiedy wybaczamy maluchowi błędy, uczymy go, że nikt nie jest bezbłędny, a on jest dla nas idealny taki, jaki jest. Nie musi nikogo udawać, wystarczy, że jest sobą i rozwija się zgodnie ze swoimi predyspozycjami (o tendencji do wychowywania dzieci w poczuciu winy z powodu niespełnionych, rodzicielskich ambicji przeczytacie tutaj).

jak-odróżnić-dobro-od-zła

  • Kiedy przepraszamy i rekompensujemy błędy, dzieci uczą się naprawiać popełniane szkody.
  • Kiedy staramy się dostrzegać ich perspektywę, one uczą się dostrzegać nasz punkt widzenia – starają się nas nie zawieść.
  • Kiedy okazujemy szacunek i zrozumienie wobec ich negatywnych emocji, uczą się, że każda emocja jest potrzeba i w sytuacjach podbramkowych powinniśmy odpowiednio nimi zarządzać (regulować je).
  • Kiedy dzielimy się z nimi, naszymi spostrzeżeniami i obawami dotyczącymi konkretnej sytuacji np. że pies jest głodny, bo zapomniały go nakarmić, dowiadują się, jakie konsekwencje może przynieść ich postępowanie i nabierają przekonania, że w przyszłości nie postąpią w sposób mogący skrzywdzić ich pupila.
  • Kiedy pomożemy im wymyślić sposób na rozwiązanie problemu np., przypomnienie o nakarmieniu psa, nauczą się szukać potrzebnych im w określonej sytuacji rozwiązań.

Co się dzieje, kiedy postępujemy w przeciwny sposób?

  • Kiedy dziecko otrzyma karę za to, że zapomniało nakarmić psa, jedyne co w nim wywołujemy to złość na nas i na psa, która nie zachęca go do opieki nad pupilem w przyszłości.
  • Kiedy krzyczymy na nie, dowiaduje się, że krzyk jest dopuszczalną i skuteczną formą wyrażania swoich emocji i, że napady złości są w porządku (agresywne zachowanie) – w konsekwencji w trudnych sytuacjach dziecko krzyczy na nas i na inne osoby.
  • Kiedy maluch otrzyma karę, uczy się, że to formą rozwiązywania „konfliktów i problemów jest bezkompromisowość oraz że osoby z większą siłą przebicia (silniejsi) mogą używać karania (narzucania swojej woli) wobec słabszych.
  • Kiedy podczas jazdy samochodem wykrzykujemy, ubliżamy drugiemu kierowcy, uczymy malucha nieuprzejmości, nie wspominając o kilku „kłopotliwych” zwrotach 😉.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

  • Kiedy okłamujemy drugą osobę np. podczas rozmowy telefonicznej, której dziecko jest świadkiem, uczymy je, że kłamstwo jest dopuszczalne i swobodnie mogą się nim posługiwać.
  • Kiedy mówimy nieprawdę np. odnośnie jego wieku, po to by mogło wejść do wesołego miasteczka, uczymy je, że oszukiwanie dla osiągnięcia korzyści jest w porządku.
  • Kiedy przekraczamy prędkość, nie zapinamy pasów podczas jazdy samochodem, dzieci dowiadują się, że nie ma nic złego w łamaniu prawa.
  • Kiedy obiecujemy, że zagramy w piłkę, następnie nie dotrzymujemy słowa, uczą się, że obietnice nie mają znaczenia i że mogą zostać złamane.
  • Kiedy ignorujemy trudne i intensywne uczucia, które kierowały ich gwałtownym zachowaniem, uczą się, że nie ma nikogo, kto może im pomóc zrozumieć i poradzić sobie z pojawiającymi się nowymi i przerażającymi uczuciami.
  • Kiedy je uderzymy, uczymy je, że obowiązującym jest prawo silniejszego, a przewagę uzyskuje ten kto wywoła strach u drugiej osoby.
  • Kiedy karzemy dzieci dowiadują się, że są złymi ludźmi – złymi, ponieważ postąpiły niewłaściwe, złymi, ponieważ odczuwają negatywne uczucia, które prowokują je do złych zachowań (napad złości), złymi, ponieważ są rozgniewane na nas, bo ich ukaraliśmy, i w końcu złymi, ponieważ nie będą w stanie powstrzymać się przez zrobieniem tego po raz kolejny.

Żółty, niebieski, czy czerwony?

Dzieci nie uczą się odróżniać dobra od zła poprzez otrzymaną karę. Kara nie uczy ich dobra bardziej, a niżeli odróżnienia koloru żółtego od niebieskiego, bo co to da, że postawimy dziecko w kącie i powiemy mu, że to nie był kolor żółty tylko zielony? Czy to cokolwiek wniesie do postrzeganej przez nie gamy barw? Dzieci zdobywają wiedzę o świecie i regułach je otaczających poprzez doświadczanie ich na własnej skórze. Oczywistym jest, że aby nauczyło się rozpoznawać żółty kolor musimy mu go najpierw pokazać. Podobnie jest z moralnością oraz postrzeganiem dobra i zła.

Pokażmy dziecku życzliwość, odpowiedzialność, uczciwość, dobroć, współczucie i wszystkie inne ważne elementy, które chcemy by potrafiło rozpoznać i zastosować na co dzień.

Najlepszą formą przekazywania i zdobywania wiedzy jest nauka w oparciu o kontekst sytuacyjny.

Dodatkowo, gdy dzieci czują bliską relację ze swoimi rodzicami stają się oni dla nich najważniejszym autorytetem (przynajmniej do pewnego momentu jego rozwoju), który chcą naśladować. Odczuwają naturalną integralność, spójność i lojalność, dlatego też bez najmniejszego problemu postępują zgodnie z przekazywanymi im wartościami, nie postąpią wbrew najważniejszym im osobom.  Dlatego bliskość i silna relacja są kluczem do udanego rodzicielstwa.

jak-odróżnić-dobro-od-zła

Pamiętajmy również o tym, że kora przedczołowa, która odpowiedzialna jest za utrzymanie silnych emocji na wodzy, umożliwiając odpowiednie zachowanie, rozwija się aż do 25 roku życia, istnieje więc ryzyko, że dziecko nie zawsze będzie dokonywać właściwego wyboru. Jednak jeśli otrzyma wskazówki od rodziców, których darzy zaufaniem i silnym uczuciem, jest bardziej prawdopodobne, że w przyszłości wykorzysta je do podjęcia odpowiedniej decyzji.

Z niedoskonałością nam do twarzy

Nie jesteśmy nieomylni i doskonali, mało tego nie musimy tacy być. Dlatego warto o tym również pamiętać spoglądając krytycznym, rodzicielskim okiem na nasze pociechy. Od nich również nie możemy oczekiwać doskonałości, pozwólmy im popełniać błędy, wspólnie wyciągajmy wnioski i naukę na przyszłość.

Kształtowanie w dziecku umiejętności samo-przebaczania i naprawiania błędów jest częścią przygotowującą je do funkcjonowania w niedoskonałym świecie, do budowania wartościowych relacji z innymi ludźmi. Relacji w których zdarzają się potknięcia nawet jeśli dotyczą kochających się osób, a które z powodzeniem można naprawiać i kontynuować. Modelowanie to właśnie jeden z elementów, które pozwalają naszym pociechom zrozumieć co w otaczającym je świecie jest „dobre”.

A Co, jeśli dziecko potrafi odróżnić dobro od zła i mimo to dokonuje „złego” wyboru?

O tym przeczytacie w następnym poście.

Tymczasem, biegnij przytulić swojego malucha, niezależnie czy ma on 3 czy 18 lat 😉.

Dodatkowo może Cię zainteresować:

W jaki sposób Wy uczycie Wasze pociechy odróżniania dobra od zła?
Macie jakieś sprawdzone sposoby? Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach pod postem.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Karola

 


jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina

Trampolinowe szaleństwo – jak bezpiecznie korzystać z trampoliny?

Wraz z poprawą pogody w przydomowych ogródkach coraz częściej możemy zaobserwować trampolinowe szaleństwo. Skakanie na trampolinie daje dzieciom mnóstwo radości. Dodatkowym atutem jest fakt, że jest to aktywny sposób na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu, w towarzystwie bliskich osób, zamiast siedzenia w domu, przed telewizorem. Nieco mniej entuzjastyczni są niektórzy rodzice, którzy obawiają się o urazy i złamania, jakim dziecko może ulec skacząc na trampolinie. Przyjrzyjmy się zatem jak jest naprawdę, czy skakanie na trampolinie jest bardziej urazowe niż inne sporty? Co zrobić, aby zabezpieczyć dziecko przed wypadkiem? Jakie korzyści przynosi ta forma rekreacji?

Trampolinowe korzyści

Jest kilka zdrowotnych korzyści, o których zweryfikowanie pokusili się naukowcy z NASA. Prowadzili oni badania nad wpływem skakania na trampolinie na ludzkie ciało oto do jakich wniosków doszli:

  • Odbijanie się w górę i w dół, związane z ciągłym pokonywaniem siły grawitacji, stymuluje krwiobieg i cyrkulację limfy.
  • Podskoki na trampolinie mogą być regularnym treningiem spalającym więcej kalorii niż bieganie (ponad 700 kalorii podczas godziny skakania).
  • Podskoki zwiększają wydolność oddechową, usprawniają pracę serca.
  • Przyspieszają metabolizm.
  • Poprawiają koordynację ruchową, percepcję głęboką i równowagę.
  • Wzmacniają mięśnie oraz ścięgna…

Wszystko to jest prawdą, o ile podczas korzystania z trampolinowego dobrodziejstwa przestrzegane są określane zasady, które pozwolą zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia urazów i kontuzji.

Trampolinowe zagrożenia

Nie chcę snuć katastroficznych wizji, gdyż, wychodzę z założenia, że we wszystkim należy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Zgadzam się z opinią, że skoki na trampolinie nie są bardziej niebezpieczne od jazdy na rowerze, rolkach czy desce. Ordynator oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze dr Jan Nowak mówi, że jeśli po kilku dniach niepogody zaświeci słońce, na oddział przywożonych jest dwa razy więcej dzieci z wszystkimi możliwymi urazami.

 „Ostatnio leczyliśmy kilku pacjentów z pęknięciem trzustki spowodowanym uderzeniem w kierownicę roweru. To bardzo poważny uraz zagrażający życiu dziecka” - mówi dr Nowak.

Chirurdzy dziecięcy uważają, że części tych wypadków trudno jest zapobiec, jednak w wielu przypadkach przyczyną jest brak nadzoru rodziców, z którym tak często mamy do czynienia w przypadku zabawy na trampolinie.

jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina
Należy unikać tego typu akrobacji.

To fakt, że podczas skakania na trampolinie może dojść do różnorodnych urazów: naciągnięć mięśni, zwichnięć, złamań kończyn, urazów głowy i zranień. Dzieci są na to szczególnie narażone ze względu na niedostatecznie rozwinięty układ mięśniowo-kostny: łatwo jest doprowadzić do złamań, a proces zrastania się kości u dzieci jest znacznie bardziej skomplikowany niż u dorosłych.  Zdarzają się również poważniejsze urazy.

Nie dajmy się jednak zwariować i spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy w dzieciństwie wchodząc na trzepak, czy jeżdżąc na rowerze bez kasku zastanawialiśmy się nad tym jakie zagrożenia na nas czyhają za rogiem? Jestem pewna, że większość z Was odpowiedziała "nie". No właśnie, beztrosko czerpaliśmy przyjemność z zabawy, dziś natomiast dzięki temu, mamy niesamowite wspomnienia z dzieciństwa, do których często wracamy.

Jeżeli korzystanie z trampoliny będzie odbywało się w rozsądnych dawkach i przy zastosowaniu odpowiednich zabezpieczeń, szybko okaże się, że jest to sprzęt przynoszący wiele dobrego dla rozwoju dzieci. Lekarze i fizjoterapeuci są zgodni:

regularne skakanie na trampolinie może przyczyniać się do szybkiego skorygowania wad postawy, a także zapobiega rozwojowi płaskostopia czy koślawości kolan."

Trampolina jest również doskonałym miejscem dla hiperaktywnych dzieci, gdyż daje możliwość rozładowywania energii.

Oczywiście mając świadomość ewentualnych niebezpieczeństw możemy zastosować pewne zasady i zabezpieczenia by im zapobiec bądź je zminimalizować.

Oto co powinniśmy zrobić i o czym każdy rodzić kupujący trampolinę powinien wiedzieć.

Jak bezpiecznie korzystać trampoliny

  1. Dobry i sprawdzony sprzęt

Wybór wśród trampolin jest naprawdę duży, a ich ceny zróżnicowane. Pamiętajmy jednak, że wysoka cena nie musi odzwierciedlać jakości.

Kupując trampolinę zwróć uwagę na następujące elementy:

  • grubość i wykonanie ramy zewnętrznej,
  • jakość tworzywa z jakiego wykonana jest mata,
  • liczbę i grubość nóg,
  • grubość osłony na ramę i sprężyny,
  • obecność wysokiej siatki ochronnej (zewnętrznej bądź wewnętrznej).

Dodatkowo warto również zainwestować w takie elementy jak:

  • drabinka umożliwiająca wchodzenie lub schodzenie z trampoliny,
  • osłona spodu trampoliny (zabezpieczająca przed wejściem dziecka bądź zwierzęcia pod trampolinę podczas jej użytkowania).

Bardzo istotnym jest byśmy zawsze pamiętali o sprawdzeniu stanu technicznego trampoliny przed jej użyciem.

  1. Zasady bezpieczeństwa

Nie bagatelizujmy korzystania z trampoliny, zanim dziecko zacznie skakać przestawmy mu zasady bezpiecznej zabawy. Kupienie dziecku trampoliny nie jest równoznaczne z czasem wolnym dla rodzica, podczas którego w spokoju popija sobie kawkę, a maluch beztrosko sobie hyca na trampolinie. Podstawowa zasada to nie zostawianie dzieci samych, skoki powinny być nadzorowane przez osobę dorosłą, gdyż pomysłowość dziecięca nie zna granic.

jak bezpiecznie korzystać z trampoliny, trampolina
Wiele urazów jest spowodowanych brakiem siatki zabezpieczającej.

Pamiętajmy również o tym, że:

  • Najbezpieczniej jest, gdy na trampolinie bawi się jedno dziecko. Zminimalizujemy wtedy ryzyko wpadnięcia na siebie kilku skaczących i niekontrolujących tego dzieci. Szczególnie dzieci do lat 6 powinny skakać na trampolinie pojedynczo, gdyż nie mają one do końca rozwiniętego zmysłu równowagi i trudniej im kontrolować skoki.
  • Przed wejściem na trampolinę należy zdjąć buty i śliskie skarpety.
  • Nie powinno się jeść i pić na trampolinie, dotyczy to również gumy do żucia.
  • Dziecko powinno skakać jak najbliżej centralnej części maty.
  • Zabronione jest wykonywanie wszelkich akrobacji jak skoki na główkę, salta, specjalne upadki na plecy.
  • Nie należy zeskakiwać z innych przedmiotów na trampolinę bądź z trampoliny na inne przedmioty (a nawet bezpośrednio na ziemię – w przypadku trampolin bez siatki).
  • Dzieci nie powinny rzucać się bezpośrednio na siatkę zabezpieczającą.
  • Na trampolinie lub pod nią nie powinny znajdować się żadne zbędne przedmioty.
  • Należy zdjąć wszelkie ozdoby typu biżuteria, które podczas zabawy mogą kogoś zranić.
  • Ważną umiejętnością jest bezpieczne kończenie skoków przez lądowanie na lekko ugiętych nogach, co pozwoli na większe kontrolowanie swojego ciała.
  • Po zakończonej zabawnie nie należy zeskakiwać z trampoliny, lecz schodzić tyłem najlepiej po drabince.

Trampolina powinna stać stabilnie na podłożu, nie stawiajmy jej jednak na betonie. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się trawa lub piasek (o ile trampolina będzie mogła na nim równo stać).

Kto powinien unikać tej formy rekreacji?

Skoków na trampolinie powinny unikać osoby posiadające problemy z kręgosłupem – ogólnie rzecz ujmując z układem kostnym oraz z zaburzeniami równowagi i koordynacji. Dotyczy to również dzieci dotkniętych zaburzeniami hormonalnymi i gospodarki mineralnej (wapń, fosfor), mającymi wpływ na strukturę kości i stawów. Wszystkie te schorzenia predysponują do wystąpienia urazów, dlatego też korzystanie z trampolin nie jest wskazane. Do trampolinowego szaleństwa również ostrożnie powinny podchodzić te z pań, które stosunkowo niedawno urodziły dziecko. Chodzi tutaj głównie o mięśnie dna miednicy, które podczas skakania, muszą znosić ogromne obciążenie, w momencie, gdy jeszcze nie doszły do siebie po ciąży oraz porodzie. Takie ćwiczenia mogą prowadzić do  niewydolności dna miednicy i nietrzymania moczu.

W przypadku trampolin sytuacja nie wygląda inaczej niż podczas jazdy na rowerze, czy na rolkach. Podstawą jest odpowiednio zorganizowana zabawa pod bacznym okiem rodzica z zastosowaniem wysokiej jakości urządzeń. Nieocenioną jest ilość radości i korzyści dla zdrowia, które przynosi wspólnie i aktywnie spędzony czas.

Dopełnijmy zatem wszelkich starań by mogło tak właśnie być. Dokonujmy wyboru sprzętu najwyższej jakości, posiadającego odpowiednie atesty. Trampolinę taką, jak nasza znajdziecie w sklepie dmuchane.pl
Dodatkowo powołując się na kod „odnowa” otrzymacie 5% zniżki na asortyment sklepu.

Stosujmy zasady bezpieczeństwa i nie pozostawiajmy dzieci bez odpowiedniej opieki.


agresja, napady złości, agresywne dziecko

Czym są napady złości u małego dziecka? 11 wskazówek na zapobieganie i zminimalizowanie agresji u malucha

 

To znowu ten dzień, kiedy Twój maluch wpada w furię i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miała się skończyć. Krzyki o ponad dźwiękowych częstotliwościach, małe rączki robiące wszystko, żeby Cię trafić, dobrze, że tym razem nie było rzutu na podłogę – słowem dziki szał. To ten moment, kiedy masz wrażenie, że wyjdziesz z siebie, że wyczerpały Ci się wszystkie pomysły na opanowanie tej sytuacji? Musi istnieć jakiś sposób…

Zanim przejdziemy do działania, najpierw postarajmy się zrozumieć, dlaczego nasze dziecko tak się zachowuje.

Rozwój dziecka vs napady złości

Napady złości i agresywne zachowania są stresujące zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Musimy pamiętać o tym, że są one naturalną częścią wczesnego rozwoju malucha. To jak często się pojawiają, z jaką intensywnością występują oraz jak długo trwają jest indywidualne dla każdego dziecka.  Małe dzieci i przedszkolaki są w początkowej fazie nauki komunikowania się ze światem, w drugim roku życia rozwijają swoje umiejętności językowe. Ponieważ nie potrafią jeszcze wyrazić, co czują, czego chcą lub potrzebują zaczynają się denerwować – frustruje je to do tego stopnia, że wpadają w furię.

Dodajmy do tego jeszcze fakt niedojrzałości układu emocjonalnego oraz brak umiejętności społecznych i przepis na instynktowną reakcję fizyczną gotowy (czyli bicie, kopanie, gryzienie, ciągnięcie za włosy, rzucanie przedmiotami, wstrzymywanie oddechu, rzucanie się na podłogę, tupanie, uderzanie pięściami w podłogę oraz krzyczenie…o czymś zapomniałam?). Te niechciane zachowania pojawiają się w sytuacjach, w których dzieci są sfrustrowane, złe, głodne, przestraszone, lub po prostu zmęczone (więcej na temat dziecięcej emocjonalności pisałam tutaj).

Tego robić nie powinniśmy…

Najgorszą rzeczą, którą możemy zrobić w takiej sytuacji to ukarać dziecko, wymierzanie „klapsa” jest absolutnie niedopuszczalne. Zauważyliście jak bardzo jest to absurdalne? Jak można wygaszać agresywne zachowanie u dziecka – samemu zachowując się agresywnie? Powiedzmy sobie wprost, przemocą fizyczną agresji nie stłumimy.

agresja, napady złości, agresywne dziecko

Koncepcja stosowania kary fizycznej, czy wyciągania jakichkolwiek konsekwencji w celu zwalczenia agresywnych zachowań u dziecka jest oparta na błędnym założeniu. Co mam na myśli? Mianowicie to, że karząc dziecko zakładamy, iż ma ono zdolność do namysłu, działania z premedytacją, do analizy sytuacji i przewidywania konsekwencji: „jeśli uderzę, będę miał kłopoty, dlatego nie zrobię tego”.

Prawda jest taka, że kora przedczołowa, odpowiedzialna za rozumowanie, logikę i przezorność u niemowląt oraz dzieci w wieku przedszkolnym nie jest jeszcze w pełni rozwinięta – nastąpi to dopiero około 20 roku życia. Małe dzieci działają instynktownie i impulsywnie, nawet jeśli nie są zestresowane, zwyczajnie nie są przygotowane do samokontroli.

Jedyną odpowiedzią na napad złości malucha powinna być łagodna reakcja, która nie będzie potęgowała agresywnych zachowań. Wiem, że to brzmi nierealnie, bo będąc w trudnej sytuacji ciężko jest zapanować nad własnymi emocjami, ale warto podjąć ten wysiłek dla zdrowotności całej rodzinnej społeczności (o konsekwencjach bicia dzieci przeczytasz tu).

Zatem w jaki sposób zapobiegać agresji?
Wdrażając poniższe sugestie.

11 wskazówek prowadzących do pokojowego funkcjonowania z maluchem

  1. Poświęć dziecku całą swoją uwagę. O ile to możliwe, nie używaj urządzeń elektronicznych, gdy jesteś ze swoim maluchem. Słuchaj uważnie, kiedy się do Ciebie zwraca i reaguj na jego prośby. Dzięki temu nie będzie musiało posuwać się do złości i agresji by zwrócić Twoją uwagę.
  2. Tul swoje dziecko tak często, jak to możliwe. Zapewnij ciepło, bliskość w ciągu całego dnia – okazuj swoje uczucia.
  3. Utrzymuj stały rytm dnia – harmonogram poszczególnych działań - zabawa, drzemka i jedzenie. Niezawodny terminarz pomaga dziecku poczuć, że świat jest bezpieczny i przewidywalny. Dzięki temu maluch będzie spokojniejszy.
  4. Pozwalaj na dokonywanie drobnych wyborów. Stwórz sytuacje w których dziecko będzie miało kontrole nad tym co robicie. Np "Nadszedł czas, aby odstawić swoje buty na miejsce. Zrobisz to sam, czy mam Ci pomóc?", „Wybierz książkę, którą będziemy czytać”.
  5. Zapewnij różne rodzaje stymulacji. Czasami dziecięca agresja jest odzwierciedleniem nudy. Upewnij się, że mały ma dostęp do różnorodnych bodźców: dźwiękowych (muzycznych), fizycznych (dotyk, przytulanie), intelektualnych, społecznych…
  6. Zorganizuj aktywne zabawy. Dwulatek dziennie potrzebuje trzech godzin aktywnego wysiłku fizycznego. Najlepiej, gdyby spora część miała miejsce na zewnątrz. Agresywne zachowanie czasem odzwierciedla potrzebę większej aktywności fizycznej.
  7. Stwórz harmonijne otoczenie. Dzieci naśladują to, co dzieje się wokół nich. Zastanów się, jak wygląda jego otoczenie. Czy jest świadkiem agresywnego zachowania innych dzieci, które w ten sposób egzekwują to czego chcą? Jaka jest sytuacja w domu? Czy maluch ma podstawy do obaw i napięcia na, które reaguje napadami złości?
  8. Zabawa w role – pokazuj alternatywne zachowania. W wolnej chwili, w spokojny i łagodny sposób ponownie przedyskutujcie niedawny incydent. Zastanówcie się razem nad innymi zachowaniami niż przemoc, agresja, lub napady złości. Zastąpcie je odpowiednim słowem o pisującym tamto uczucie czy potrzebę.

    komunikacja z dzieckiem

  9. Stwórz listę kontrolną - dobrych alternatywnych sposobów radzenia sobie z agresją np.:
  • Mówimy o swoich uczuciach. (Pomóż dziecku nauczyć się używać słów zamiast siły)
  • Odchodzimy na chwilę by ochłonąć. (Naucz dziecko, że zawsze może odejść, kiedy poczuje, że ktoś je źle traktuje.)
  • Gdy tego potrzebujemy przechodzimy do swojej zacisznej kryjówki. (Zorganizuj specjalne miejsce, gdzie dziecko będzie mogło przejść, kiedy poczuje, że chce kogoś z domowników uderzyć. Niech to będzie schronienie z ulubionymi książkami, zabawkami, maskotkami czy kocykiem. Kiedy spostrzeżesz, że jest agresywne możesz zapytać, czy chce przejść do kryjówki, ale nigdy nie wysyłaj go tam za karę. To ma być miejsce kojarzone z pozytywnymi emocjami, gdzie można zebrać swoje myśli i zyskać kontrole nad swoimi emocjami).
  • Ruszamy się. (Niektóre maluchy korzystają z alternatywy wobec agresji fizycznej. Niech aktywność stanie się Waszą rutyną. Obejmować może ona również uderzenia w poduszkę, tupanie nogami naśladujące słonia lub żołnierzy, szalony taniec).
  • Spokojnie oddychamy. (Głębokie oddechy pozwalają się uspokoić. Oddychanie może przyjąć formę zabawy, gdzie smok wraz z wydechem zieje ogniem. Można powiedzieć dziecku, że w ten sposób pozbywamy się złości).
  • Gdy tego potrzebujemy prosimy o pomoc. (Wprowadź w domu zasadę, że zawsze, gdy pojawi się chęć „przyłożenia komuś” prosimy o wsparcie. Prośba ta może być wyrażona w formie tajnego hasła „czas na misie tulisie”, bądź poproszenie wprost „przytul mnie”, „pomocy nie mogę się uspokoić” – może to być cokolwiek, co dla Was obojga będzie miało to samo znaczenie. Jako rodzice musimy uważnie słuchać tego, co się dzieje i reagować na potrzeby malucha.
  1. Dbajmy o siebie. Najlepszym sposobem, aby nauczyć dziecko regulowania własnych emocji i zachowań jest stworzenie wzoru do naśladowania. Bądźmy dla niego odzwierciedleniem właściwych zachowań, pokazujmy i nazywajmy poszczególne emocje. Znajdźmy sposoby zarządzania własnymi emocjami, dzięki czemu zachowamy spokój, dystans i odpowiednie reakcje. Gniew i krzyk są również formą agresji – równoznaczną z zastraszaniem małego człowieka, dlatego wystrzegajmy się ich, jak ognia.
  2. Skorzystaj z pomocy. Niektóre dzieci mające problemy z gniewem i agresywnym zachowaniem potrzebują profesjonalnej pomocy. Nie należy obawiać się konsultacji ze specjalistą, który sprawdzi podłoże napadów złości, wykluczy inne problemy zdrowotne.

„Szał, dziki szał” - jak reagować w sytuacji kryzysowej

Gdy dziecko staje się gwałtowne, to jeden z tych momentów, kiedy mamy wrażenie, że przechodzimy jakiś skomplikowany test z rodzicielstwa. To co musimy zrobić, to pomóc maluchowi zrozumieć i wyrazić uczucia i myśli (to trochę, jak zabawa w wróżkę, ale od czego mamy nasz instynkt rodzicielski?).

Cztery kroki do zatrzymywania dziecięcej agresji

  1. Stop klatka - zatrzymaj agresywne zachowanie.

W delikatny i zarazem stanowczy sposób zatrzymaj agresywne zachowanie dziecka.  Jeśli jesteś w sytuacji, w której dostajesz „bęcki” bądź maluch stara się Ciebie trafić – obejmij go na tyle mocno by uniemożliwić uderzanie. Pamiętaj, że dziecko jest w takim stanie emocjonalnym, że gdyby było w posiadaniu naładowanego pistoletu to nie zawahałoby się go użyć ;-).  Bicie, drapanie, kopanie, gryzienie niczym się nie różnią od wystrzału z pistoletu. Ręce, paznokcie, zęby i stopy są dostępną dla niego bronią. Naszym zadaniem, niczym negocjatorów jest rozbroić małego terrorystę. To nie będzie przysłowiowa bułka z masłem, a na efekty będziemy musieli poczekać. Jednak to zadanie, z którym większość z nas - rodziców musi się zmierzyć. Musimy nauczyć małego człowieka zachowań, którymi zastąpi wspomniane strzelanie z pistoletu.

agresja, napady złości, agresywne dziecko

  1. Bezpieczna przystań - zapewnij prywatność.

Jeżeli cała akcja pt. „wściekły maluch w natarciu” dzieje się w towarzystwie innych osób zabierz dziecko w ustronne miejsce (tak, to może oznaczać, że zabierasz je krzyczące i szamoczące się). Znajdź cichy zakątek w sklepie, na parkingu lub osobne pomieszczenie w domu – mogłabym wymieniać w nieskończoność, bo przecież dziecięca emocjonalność nie zna pojęcia „niestosownego miejsca” bądź „nieodpowiedniego momentu” dlatego nie znamy dnia ni godziny…

To służy trzem celom. Daje dziecku szansę uspokojenia się w odosobnieniu od „niemiłej” sytuacji. Tobie daje możliwość poradzenia sobie z tą sytuacją z dala od oceniającego wzroku innych osób (których dziecko zapewne nigdy by się w TAKI sposób nie zachowało…). Pozwala także dziecku na zachowanie godności, ponieważ nawet dla niego ta sytuacja jest zawstydzająca.

  1. Wspólna komunikacja - pomóż dziecku używać słów (zamiast rąk, paznokci, stóp czy zębów).

No dobrze zatem publiczne wstępy mamy za sobą, jesteśmy w odpowiednim miejscu…co dalej? W dalszym ciągu obejmując dziecko (stanowczo i zarazem delikatnie), powstrzymując je przed biciem, szarpaniem, drapaniem itd. Utrzymując kontakt wzrokowy mówimy pewnie i spokojnie, bez gniewu, zniecierpliwienia czy rozdrażnienia w głosie (to dopiero nazywa się praca nad samym sobą): "W naszej rodzinie nie bijemy siebie nawzajem", „Używanie siły niczemu dobremu nie służy”, „Bicie boli” mówimy, jak do dorosłej osoby.  Oznacza to, że bez względu na to co czujesz: złość, wstyd, zmartwienie, cokolwiek… to jest ten czas, kiedy musisz działać jak dobry rodzic – miły, spokojny i silny – dający poczucie bezpieczeństwa i ukojenie dla skołatanych, dziecięcych nerwów (kilka wskazówek dotyczących sposobów rozmowy z dzieckiem znajdziesz tutajtutaj i tu)

  1. Na zakończenie – rodzinny rachunek sumienia

Gdy dziecko się uspokoiło, a od wydarzenia nie minęło zbyt dużo czasu (w ciągu pierwszych 30 minut – o ile jest to możliwe) przeprowadzamy krótką pogadankę o tym, co się wydarzyło. Podczas rozmowy mówimy co myślimy o zaistniałej sytuacji, że "bicie nie jest w porządku”, „bijąc wyrządzasz krzywdę” itd. Musimy powiedzieć, dziecku o swoich uczuciach. Gdy posiadamy ślad po uderzeniu czy zadrapaniu pokażmy je maluchowi. Zademonstrujmy rozwiązanie –  możliwości właściwego postępowania: „Kochanie staraj się używać słów, aby powiedzieć, jak się czujesz. Zamiast bicia, możesz powiedzieć "Jestem zmęczony mamo." albo "Mamo burczy mi w brzuszku" lub "Mamusiu, koniecznie musisz mnie wysłuchać właśnie teraz".

agresja, napady złości, agresywne dziecko

Pamiętajmy jednak, że napady złości i agresywne zachowania to naturalny etap rozwoju dziecka, zwykle nie powinny być powodem do niepokoju. Dzieci wraz z wiekiem nabywają umiejętność samokontroli, uczą się współpracy z innymi, komunikowania się i radzenia sobie z frustracjami. Mniej frustracji i większa kontrola to mniej napadów złości – i tym samym spokój i szczęście rodziców.

Jakiś czas temu podobny tekst napisałam gościnnie dla portalu rodzicielskiego Mądrzy Rodzice znajdziecie go o tu 😉.

Jakie są Wasze sposoby na agresywne zachowanie dziecka? Czy Wasze maluchy miewały napady złości?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej wpisu.

Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać i działają motywująco.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .

 

 

 


udane małżeństwo

I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę… 8 kroków do wartościowego małżeństwa

 
Sukces małżeński nie polega jedynie na znalezieniu odpowiedniej osoby, ale również na byciu w porządku względem siebie i swojego partnera."
Barnett R. Brickner

Przygotowując ten wpis prócz badań psychologicznych przewertowałam również różne grupy wsparcia i fora internetowe, żeby sprawdzić opinie na temat związku małżeńskiego. Najczęściej pojawiający się dylemat dotyczył tego, "Dlaczego z biegiem czasu ulega zmianie, nasze nastawienie do małżonka?” oraz „Jak sprostać złożonej przysiędze małżeńskiej?”

Spróbujmy zatem się rozprawić z tymi nurtującymi pytaniami.

Zdążyliście już trochę mnie poznać i wiecie, że lubię stosować różne porównania, które pozwalają mi lepiej przedstawić omawiane zagadnienie. Tym razem również się do takowego odwołam.

Przeprowadzkowa rewolucja

Zapewne, każdy przerabiał niejedną przeprowadzkę. Pamiętacie ten nieszczęsny moment, gdy pakujecie ten ogrom rzeczy i macie wrażenie, że końca nie widać? Dodatkowo zawsze napawa mnie zdumieniem, gdzie dotychczas te wszystkie bibeloty się pomieściły…? Podstawową zasadą podczas przeprowadzki jest porządkowanie rzeczy i pozbywanie się (oddawanie) tych, które są już nam niepotrzebne. (Nie, nie, nie dopatrujcie się tu analogii do wymiany małżonka na nowszy model – nic z tych rzeczy). Wracając do przeprowadzki, kwestie pakowania nie należą do zbyt przyjemnych, jednak wizja wprowadzenia się do nowego lokum zdecydowanie wpływa na nas motywująco.

Projekt bez tytułu (47)
udane małżeństwo
udane małżeństwo

Nie ma co się za długo męczyć z tymi kartonami, najwyższy czas przejść do przyjemności.

Zatem nadeszła wiekopomna chwila i wprowadzamy się do nowego, upragnionego mieszkanka. Kojarzycie to uczucie towarzyszące momentowi zasiedlania nowego lokum? Mam na myśli to symboliczne przeświadczenie, że rozpoczynamy zupełnie nowy etap w naszym życiu. Zatem zaczynamy poniekąd od nowa, uporządkowaliśmy stare rzeczy teraz starannie je układamy w wyznaczonych miejscach. Z przyjemnością spędzamy czas przy starannie nakrytym stole, spożywając równie starannie przygotowane posiłki. Ogólnie rzecz biorąc w naszym nowym domu jakoś wszystko się dzieje „staranniej” niż w poprzednim mieszkaniu.

Pytanie tylko jak długo będzie nam się chciało starać, ile czasu upłynie zanim zacznie nam go brakować na należytą staranność? Kiedy nowe przestanie być wystarczająco nowe, by zasługiwać na naszą uwagę? Jesteście w stanie przypomnieć sobie tę granicę? Ten moment, gdy wyjątkowość staje się zwyczajną codziennością?

Ja nie potrafię. Wszystko dzieje się tak płynnie i tak naturalnie, że nie sposób wyznaczyć końca nowego, ani początku starego.

Czy czytając powyższy opis, wiedząc, że służy on porównaniu z małżeństwem, mieliście je z tyłu głowy? Widzicie tę analogię?

Młode vs dojrzałe małżeństwo

Na początku, kiedy zaczynamy nowy, wspólny etap życia małżeńskiego jesteśmy dla siebie całym światem. W związku z tym, że zaczynamy z czystą kartą (niczym z przeprowadzką do nowego mieszkania), skupiamy się na najważniejszych dla nas elementach, na pielęgnowaniu relacji, dbałości o siebie nawzajem, wspólnie spędzonym czasie, rozmowach itp. Wraz z upływem czasu coraz więcej „rzeczy” zaczyna się gromadzić w naszej codzienności i odciągać naszą uwagę od tego co najbardziej istotne w dobrze funkcjonującym związku. Naturalną koleją rzeczy jest, że zanim się obejrzymy nasze głowy zaprzątają zmagania z codzienną rzeczywistością, w której brakuje czasu, chęci, a może możliwości na należytą staranność i dbałość o naszą relację. Wkrada się pośpiech, rutyna i wiele innych niekorzystnych dla związku zachowań (więcej o tym, jak zniszczyć związek przeczytasz tutaj).

Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: co robimy częściej sprawdzamy kondycję naszego konta (bądź zaglądamy na FB), czy zastanawiamy się nad kondycją i dobrem naszego małżeństwa?

Byłabym zaskoczona, gdyby małżeństwo wygrało z FB w tym przetargu … niestety wszyscy wiemy jaka jest prawda.

W erze konsumpcjonizmu pogoń za dobrami powoduje, że zbytki zaczynają gromadzić się w naszych domach, życiu i niepostrzeżenie zarządzać naszymi pieniędzmi, energią i przede wszystkim cennym czasem. W rezultacie pozostaje go niewiele na zaspokojenie naszych podstawowych, emocjonalnych potrzeb będących podstawą utrzymania bliskich, małżeńskich relacji.

Klucz otwierający drzwi do małżeńskiej satysfakcji...?

Z badań poświęconych trwałym i udanym związkom małżeńskim wynika, że kluczem do sukcesu jest świadomość obojga małżonków dotycząca życiowych wartości. Tego, że rzeczy nabyte, jak ładny dom, samochód lub zasobne konto równie szybko się pojawiają jak znikają i oczywiście fajnie jest je posiadać, ale nie one tworzą udany związek (więcej o szczęściu przeczytasz tu).  Jako partnerzy powinniśmy zdawać sobie sprawę, że istnieją ważniejsze wartości niż pogoń za dobrami materialnymi. Oczywiście pieniądze są potrzebne do zaspakajania podstawowych potrzeb, ale nie dajmy się zwariować… W dbałości o relację nie chodzi o wielkie rzeczy wymagające wyrzeczeń, wręcz przeciwnie to właśnie małe, aczkolwiek codzienne sprawy mają największy wpływ na pielęgnację wartościowej relacji.

W rezultacie, chodzi o to by inwestować swoje pieniądze, energię i czas w 8 poniższych kroków zbliżających nas do zdrowego małżeństwa.

Droga do udanego małżeństwa

  1. Miłość / Zaangażowanie / Bliskość

Miłość jest zobowiązaniem względem drugiej osoby, niczym niewymuszonym byciem ze sobą, a nie obok siebie. Jest czymś więcej niż ulotną emocją odgrywaną na dużym ekranie czy opisywaną w romansach. Uczucia przychodzą i odchodzą, ewaluują wraz z naszym rozwojem, z rozwojem związku, ale decyzja o zaangażowaniu podejmowana jest na dobre i na złe, niezależnie od sytuacji, niezależnie od przydarzających się wzlotów i upadków. Kiedy wszystko układa się po naszej myśli, trwanie w związku jest z łatwe, jednak prawdziwa miłość i nasze zaangażowanie są wystawiane na próby przez życiowe zawirowania, co sprawia, że borykamy się z trudnościami. Bardzo istotne jest również okazywanie swoich uczuć, to owa bliskość jest narzędziem w naszych rękach. Pisząc bliskość mam na myśli nie tylko tę towarzyszącą dwojgu kochanków, ale również tę codzienną, mniej wymowną, a bardzo ważną: muśnięcie dłoni, przytulenie w tak zwanym międzyczasie, troska czy miłe słowo. Nic nas nie kosztują, a tak wiele znaczą.

  1. Wierność seksualna

Wierność seksualna w małżeństwie obejmuje znacznie więcej niż tylko ciało. Dotyczy również naszego wzroku, umysłu, serca i duszy. Gdy pozwalamy sobie na fantazje seksualne o innej osobie, naruszamy wierność zaprzysiężoną naszemu małżonkowi. Podobnie sprawa się ma, gdy proponujemy drugiej osobie chwile intymności emocjonalnej ponownie naruszamy partnerską wierność.

Zakochując się, nasze uczucie obejmuje zarówno fizyczność ukochanej osoby, jak i jej umysł (intelekt, osobowość). Kochamy nie tylko za to jak wygląda, ale przede wszystkim, dlatego jakim jest człowiekiem (o atrakcyjności przeczytasz tutaj). Stąd zdrada intelektualna bywa bardziej dotkliwa niż ta fizyczna. Wierność seksualna wymaga samodyscypliny i świadomości ewentualnych konsekwencji jej niedotrzymania. Wierność to umiejętność odmowy, powstrzymania swojego wzroku, ciała czy serca, które mogłyby zagrozić wartości małżeńskiej relacji.

udane małżeństwo

  1. Pokora

Wszyscy mamy słabości i nic tak dobrze ich nie ujawnia, jak relacje interpersonalne. Nasze błędy szybciej wychodzą na jaw niż moglibyśmy sobie tego życzyć. Istotnym elementem budowy zdrowego małżeństwa jest pokora – będącą umiejętnością przyznania się do popełnianych błędów oraz świadomością własnych niedociągnięć. Pokora w naturalny sposób ułatwia nam zdobycie umiejętności przebaczania, będącego tak bardzo potrzebnym w codziennych relacjach, bo jak wcześniej stwierdziliśmy nie ma ludzi idealnych. Tym czego powinniśmy unikać i co zdecydowanie stanowi źródło sporów jest postawa wyższości nad małżonkiem. Nie zbudujemy trwałej i wartościowej relacji wywyższając się nad bliskimi.

Mam propozycję będącą kołem ratunkowym, w sytuacji, gdy poczujemy, że z pokorą nam nie po drodze. W takiej chwili wypisz na kartce trzy rzeczy, które Twój partner robi lepiej od Ciebie.  To proste ćwiczenie powinno przywrócić nam nieco skromności.

  1. Cierpliwość / Przebaczenie

Ponieważ nikt nie jest doskonały (patrz pkt 3), cierpliwość i przebaczenie zawsze będą podstawową cnotą w każdym związku małżeńskim. Nie jest to proste, powiedziałabym, że baaardzo trudne, jednak podstawą udanego związku jest niekończąca się cierpliwość. Wcześniej mówiliśmy o umiejętności przyznawania się do własnych błędów, skoro my możemy to nasz partner również i o tym musimy pamiętać. Ważne byśmy nie oczekiwali nieomylności i doskonałości od naszego małżonka. W kontekście przebaczania pozostaje nam jedna kwestia do ustalenia nie rozpamiętujemy przeszłości i nie przywołujemy popełnionych błędów (mimo, że jesteśmy w stanie sypać nimi jak z rękawa). Kierujemy się zasadą było minęło, skoro już raz rozprawiliśmy się z nieporozumieniem, nie wracamy do niego, odcinamy grubą kreską i idziemy do przodu bez jeńców w osobie ukochanego.

Gdy dochodzi do partnerskiej inwentaryzacji w ramach, której wspomniane błędy małżonka ujrzą światło dzienne, nie możemy sobie pozwolić na zadośćuczynienie lub zemstę, które bez wątpienia przyniosłyby nam satysfakcję (wbrew wewnętrznemu głosowi podpowiadającemu nam, że byłaby to najlepsza nauczka). Przebaczenie jest najlepszym sposobem na uwolnienie związku od nieprzyjemnych zdarzeń z przeszłości.

  1. Czas

Nawiązanie trwałych i bliskich relacji wymaga czasu. Do zbudowania udanego związku niezbędne jest nasze zaangażowanie (patrz pkt 1) w wspólnie spędzone chwile. Istotą w kontekście czasu jest nie tylko jego ilość, ale przede wszystkim jakość. To w jaki sposób razem spędzamy czas ma ogromne znaczenie. Chyba widzicie różnice między rozmową dwojga bliskich sobie osób, a siedzeniem obok siebie ze wzrokiem wlepionym w telefon. Zbudowanie intymnej i głębokiej relacji wymaga od nas aktywnej i szczerej interakcji, a nie bierności i pasywności. Wieczorna randka, raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi…

  1. Uczciwość i zaufanie

Uczciwość i zaufanie są bez wątpienia fundamentem wszystkich elementów, które składają się na udane małżeństwo. Musimy pamiętać, że wymaga ono czasu. Bezinteresowność, zaangażowanie czy cierpliwość powstają niemal w jednej chwili (można powiedzieć, że są albo ich nie ma), zaufanie natomiast zawsze wymaga czasu. Powstaje po tygodniach, miesiącach i latach bycia, tym kim mówimy, że jesteśmy i robienia tego, co mówimy, że zrobimy. Skoro zaufanie powstaje wraz z upływem czasu, najrozsądniej jest zacząć budować je już teraz... Jeżeli natomiast z różnych przyczyn chcemy odbudować nadszarpnięte zaufanie, musimy pracować nad nim jeszcze ciężej.

  1. Komunikacja

Zadowoleni ze swoich związków małżonkowie komunikują się ze sobą, tak często jak to tylko możliwe. Oczywistym jest, że omawiają kwestie związane z dziećmi, listy zakupów i opłacane rachunki, ale na tym nie koniec. Rozmawiają o swoich oczekiwaniach, nadziejach, obawach, marzeniach czy lękach. Ich dialogi nie ograniczają się tylko do omówienia zmian zachodzących w życiu dzieci, omawiają również zmiany zachodzące w nich samych, w ich własnych sercach i duszach. Brzmi to może banalnie, ale wyrażanie swoich emocji jest kluczem, którego nie można pominąć, ani zgubić. Uczciwa i szczera komunikacja jest podstawą funkcjonowania w społeczeństwie i budowania zdrowych relacji.

  1. Bezinteresowność

Statystycznym faktem jest, że najwięcej małżeństw rozpada się przez egoizm. Jako przyczyny rozwodów podawane są finanse, brak zaangażowania, niewierność, lub niezgodność małżonków, ale pierwotną przyczyną dla większości z wymienionych powodów jest właśnie egoizm. Egoistyczna osoba angażuje się jedynie w związek z samym sobą i w relacje, które przynoszą jej korzyści.

Na zakończenie słów kilka...

Warto traktować swoje małżeństwo z wielką starannością i inwestować w niecodziennie swój czas, uwagę, cierpliwość, zaangażowanie i zaufanie. Tak, potraktujmy nasz związek jako inwestycję na przyszłość. Przyszłość spędzoną z kochającą i oddaną nam osobą. Z kimś kto jest zarówno naszym przyjacielem, jak i kochankiem, komu ufamy i wiemy, że możemy na nim polegać niezależnie od sytuacji.

Życie w satysfakcjonującym związku, który oparty jest na powyższych elementach wymaga naszego pełnego zaangażowania i oddania kawałka siebie...jednak naprawdę warto. Udane małżeństwo to nie tylko spijanie sobie z dzióbków, to wręcz przeciwnie ścieranie się i nieustanne dochodzenie do kompromisu. To pielęgnowanie i rozwijanie wspólnie zbudowanego świata, ale również poszanowanie indywidualnej strefy swojego partnera.

udane małżeństwo

Wartościowe małżeństwo noszące miano udanego to wzajemne zrozumienie i szacunek, to zaufanie i miłość, to praca i inwestycja, która przynosi satysfakcję i procentuje w przyszłości. W przyszłości, która w cale nie jest tak odległa, w przyszłości, która jest każdym kolejnym dniem. Zapracuj na swoją przyszłość już dziś, a na pewno nie doświadczysz samotności.

Jak jest u Was? Macie sprawdzone sposoby na udane małżeństwo?

Być może w Waszym przypadku sprawdza się zupełnie coś innego?

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej postu. Informacje od Was są dla mnie ważne, gdyż pomagają mi się rozwijać.

Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook'u.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie  ;-) .