zaangażowany_tata

Rola taty. Dlaczego dzieci potrzebują zaangażowanych ojców?

Od jakiegoś czasu zmieniało się podejście do zagadnienia ojcostwa i wpływu zaangażowania taty na rozwój dziecka. Przestajemy spoglądać na ojców tylko przez pryzmat tego, co wiemy o mamach. Cztery dekady badań i setki analiz stanowią nieoceniony dowód na to, że miłość i zaangażowanie taty mają ogromny wpływ na rozwój poznawczy, społeczny i emocjonalny dziecka.

Zaangażowany tata = Dziecko sukcesu

 Zaangażowany tata, czyli jaki?

Byśmy mogli wspólnie przedyskutować istotę zaangażowania taty dla rozwoju dzieci najpierw spróbujmy ustalić czym owe zaangażowanie jest. Każdy z nas ma inne oczekiwania, doświadczenia, możliwości i potrzeby. Zatem dla każdego z nas ojcowskie zaangażowanie będzie miało nieco inny wymiar. Dlatego naukowcy Lamb, Pleck, Chernov i Levine, chcąc ujednolicić to zagadnienie, wprowadzili trzy aspekty kluczowe dla zaangażowania. Są to elementy stanowiące podstawę pozytywnej, pielęgnującej relacji ojciec-dziecko:

  1. Aktywne uczestnictwo: czyli bezpośredni kontakt ojca i wspólne interakcje z dziećmi
  2. Dostępność: obecność ojca i reagowanie na potrzeby dziecka
  3. Odpowiedzialność: zapewnienie zasobów niezbędnych dziecku do odpowiedniego rozwoju (w tym uwaga, czas, miłość)

Niektórzy badacze utożsamiają ojcowski udział w rodzicielstwie tylko z aktywną zabawą. Mamom natomiast głównie przypisywane są zadania pielęgnacyjne. O tyle, o ile zabawy przebiegające z udziałem tatusiów mają ogromny wpływ na rozwój dziecka (więcej na ten temat nieco niżej), o tyle krzywdzące jest ograniczanie funkcji ojca tylko do gier i zabaw.

W swoim kompleksowym raporcie "Skutki zaangażowania ojca: zaktualizowane podsumowanie dowodów", dr Sarah Allen i dr Kerry Daly, definiują zaangażowanego ojca jako "wrażliwego, ciepłego, bliskiego, przyjaznego, wspierającego, wychowującego, serdecznego, zachęcającego, pocieszającego i akceptującego." Badacze podkreślają również istotę uczestniczenia obojga rodziców we wszystkich obszarach życia dziecka.

Dlaczego niektórzy ojcowie są bardziej zaangażowani niż inni? 

Wiele czynników może decydować o ojcowskim sukcesie, wśród tych najważniejszych warto wyróżnić:

  • Wzorce, w jakich został wychowany (w tym jakość relacji z rodzicami)
  • Normy społeczne i kulturowe, z którymi się utożsamia
  • Stan zdrowia i kondycja intelektualna (mówiąc wprost, czy jest zdrowy na umyśle i ciele)
  • Jego cechy charakterystyczne (status społeczny, wiek, osobowość itp.)
  • Wiele również zależy od charakteru dziecka.

Niezależnie jednak od możliwości czy przeszkód, przy odpowiednim wsparciu, każdy tata może mieć pozytywny wpływ na życie swoich dzieci.

Niezbędne wsparcie

Mimo rosnącej świadomości w dalszym ciągu borykamy się z brakiem kultury promującej odpowiedzialne i zaangażowane ojcostwo. Wizerunek medialny taty oraz proponowane przez kulturę masową wzorce rodziny są niejednoznaczne i często przeszkadzają w efektywnym pełnieniu roli ojca. Sami zainteresowani aktywnym ojcostwem zwracają uwagę na brak dostępności materiałów edukacyjno-inspirujących, które pomogłyby lepiej zrozumieć istotę roli ojca. Dlatego bardzo ważną inicjatywą jest ogólnopolska kampania społeczna Tato.Net mająca na celu propagowanie wiedzy na temat istoty roli aktywnego taty w życiu dzieci.

https://www.youtube.com/watch?v=_cjFuGK7OLo

Bardzo ważnym aspektem jest również, a może przede wszystkim, wsparcie okazywane tacie przez najbliższych. Kiedy żony wspierają rodzicielstwo swoich mężów i postrzegają ich jako zdolnych oraz kompetentnych ojców, panowie częściej podejmują inicjatywę i angażują się w opiekę nad dziećmi. Dzięki sprzyjającej aurze i akceptacji w nowej, ojcowskiej roli czują się bardziej komfortowo, kompetentnie – zmniejsza to poziom obaw, a przede wszystkim zwiększa satysfakcję i zadowolenie z czasu spędzonego razem z maluchami.

Wpływ zaangażowanego taty na rozwój poznawczy dziecka

Wiele badań potwierdziło, że zaangażowanie taty nie tylko w elementy zabawy, ale również czynności opiekuńcze, ma wpływ na rozwój poznawczy malucha. Bliska relacja z ojcem ma ogromne znaczenie na przestrzeni całego dzieciństwa. Roczne dzieci mają lepsze umiejętności rozwiązywania problemów, 3-latki natomiast mają wyższy iloraz inteligencji. Gdy dzieci osiągną wiek szkolny, korzyści wynikające z zaangażowanego ojcostwa są jeszcze większe. Uzyskują lepsze wyniki w nauce, są bardziej zmotywowane i chętnie podejmują nowe wyzwania.

Dzięki tacie mówię lepiej…

To fakt, tatusiowie mają istotny wpływ na rozwój umiejętności komunikacyjnych swoich dzieci.  Jednym z powodów może być sposób, w jaki ojcowie rozmawiają z malcami. Panowie zazwyczaj nie są skłonni do modyfikowania swojego języka i dostosowywania go do wieku dziecka, co bez wątpienia rozwija jego umiejętności językowe, wzbogaca słownictwo, ale również wywołuje sporo gwałtownych emocji. Mamy natomiast komunikują się w sposób jasny i prosty tak, by natychmiast dojść do porozumienia z brzdącem.

Wierzę w siebie

Kolejnym obszarem, w jakim ojcowie pomagają rozwijać się swoim dzieciom, jest kształtowanie ich poczucia własnej wartości. Tatusiowie mają tendencję do rzucania wyzwań swoim dzieciom, motywują je do próbowania nowych rzeczy. Kiedy dzieci stają przed tymi wyzwaniami i odnoszą sukcesy (nawet po nieudanej próbie i chwilowej frustracji), zaczynają wierzyć w siebie, w soje umiejętności, nabierają ochoty na więcej, pomaga im to uwierzyć, że podejmując próby, rozwijają się i mogą pokonać pojawiające się przeszkody.

Rozwój emocjonalny i społeczny

Wiele publikacji opisuje i podkreśla istotę niemal natychmiastowej więź mamy z dzieckiem. Tatusiowie natomiast często muszą swoje odczekać, dopóki miłość dziecka nie stanie się bardziej odwzajemniona. Wiele jednak zależy od nastawienia taty i możliwości, jakie daje mu otoczenie (żona, babcie, ciotki). Badania dowiodły, że jeżeli tylko pozwoli się ojcu na bezpośredni kontakt z maleństwem, dopuści się go do podstawowych czynności opiekuńczych, to znacząco wzrośnie jego zaangażowanie w ojcowską rolę oraz zmieni się jakość relacji z dzieckiem. Natura to szczwana bestia, dlatego nic nie pozostawia przypadkowi. W organizmie taty podobnie jak u mamy, zachodzi wiele reakcji, które ułatwiają przyjęcie nowych, ojcowskich obowiązków. Wzrasta poziom oksytocyny oraz spada wydzielanie testosteronu – to dlatego tatusiowie już nie są tacy macho jak wcześniej.

zaangażowany_tata_niemowle

Kiedy dziecko doświadcza przewidywalnych, konsekwentnych i troskliwych reakcji na swoje potrzeby, czuje się bezpieczniej. To zabezpieczenie pozwala mu ufać ludziom, którzy się nim opiekują. Stworzenie bezpiecznej i przywiązanej więzi z niemowlęciem jest niczym samonapędzająca się maszyna: im więcej czasu tata poświęca dziecku, tym lepiej odczytuje jego wskazówki i rozumie potrzeby. Natomiast im lepiej rozumie sygnały, tym silniejszą relację buduje.

Budowanie więzi z niemowlęciem

Chcąc zwiększyć swoje zaangażowanie w opiekę nad maleństwem i zbudować wartościową, bezpieczną relację warto zwrócić uwagę na następujące elementy:

  • Staraj się reagować na potrzeby dziecka, analizuj wysyłane przez nie sygnały.
  • Zachowuj jak najczęstszy kontakt z maluchem, fizyczną bliskość – przytulaj, noś, bujaj.
  • Rozmawiaj, czytaj i śpiewaj dziecku. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jest za małe, żeby zrozumieć, co mówisz.
  • Baw się z dzieckiem w dostosowany do wieku i zainteresowań sposób.

 Zabawa niczym okno na świat

W rozwoju każdego dziecka ważna jest różnorodność i dobrze, jeżeli może ono doświadczyć jej na różnych płaszczyznach. Ta zasada ma również odzwierciedlenie podczas zabawy - rodzice mają różne formy i style interakcji z dziećmi. Mamy podczas zabaw używają łagodniejszych głosów i powtarzających się rytmów, zachęcają do równości, bezpieczeństwa oraz współpracy. Ojcowie z kolei są bardziej stymulujący - zachęcają do rywalizacji, niezależności i nowych osiągnięć. Wspólna zabawa służy nie tylko rozrywce. Pozwala również odkrywać świat, zrozumieć konieczność określania i przestrzegania zasad. Daje także możliwość doświadczania wielu emocji, takich jak szczęście, frustracja czy podekscytowanie. Pozwala praktykować uczucia i regulować emocje w kontekście bezpiecznej, zaufanej i przywiązanej relacji.

Aktywne ojcostwo to korzyść dla taty

Zaangażowanie emocjonalne w wartościową relację z drugą osobą przynosi nam wiele korzyści. Podobnie sprawa się ma w przypadku więzi między tatą a dzieckiem.

Tatusiowie, którzy są związani emocjonalnie i zaangażowani w opiekę nad swoimi dziećmi osiągają lepsze wyniki na różnych płaszczyznach swojego życia, również zawodowego. Panowie są bardziej pewni siebie, skuteczniejsi i bardziej zadowoleni ze swojego życia rodzinnego niż ojcowie, którzy aktywnie nie uczestniczą w wychowywaniu pociech.

Korzyści wynikające z aktywnej formy rodzicielstwa wybiegają poza relacje rodzinne i są również zauważalne w innych kontaktach społecznych. Dzieci w naturalny sposób zachęcają, motywują rodziców do poszerzania swoich horyzontów. Ojcowie, którzy spędzają dużo czasu ze swoimi pociechami, są bardziej skłonni do podejmowania i budowania relacji interpersonalnych, są bardziej komunikatywni, otwarci, towarzyscy i częściej zajmują kierownicze stanowiska w swojej społeczności.

Bliska relacja z dziećmi wnosi nieocenione wartości do rodzicielskiego życia, wartości, które trudno jest zdefiniować i jednoznacznie określić. Paradoksalnie, wypełniając równolegle wiele ról w tym tę ojcowską, rodzice w cudowny sposób zyskują motywację i siły do działania. Świadomość, że jest ktoś, dla kogo warto się starać, kto darzy nas bezgranicznym zaufaniem i bezwarunkową miłością, sprawia, że jako rodzice jesteśmy w stanie przenosić góry.

Czas spędzony z dziećmi przynosi również korzyści zdrowotne. Pozwala oderwać się od zmartwień i problemów związanych z pracą czy innymi obszarami naszego życia – chroniąc nas przed konsekwencjami, jakie niesie stres.

 Obecność taty

Dzieci odczuwają ojcowską miłość, podczas wspólnie spędzanego czasu. Ważna jest nie tyle obecność ciałem z telefonem w ręku, ile uważność przejawiająca się w aktywnej interakcji. Według raportu Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych, istnieją trzy główne powody, dla których czas spędzany przez ojca ze swoimi dziećmi jest niezwykle ważny: "Po pierwsze, uważne przebywanie z pociechą pozwala ojcu poznać swoje dziecko, jego wady i zalety, marzenia, plany, ambicje, obawy, ideały… Po drugie, tata, który spędza więcej czasu ze swoim dzieckiem, zdobywa doświadczenie i wprawę, co sprawia, że lepiej sprawuję opiekę nad nim. Wspólnie spędzony czas pozwala zbudować bliższą relację, większe zaufanie, a to zwiększa wzajemną otwartość, większą wrażliwość na potrzeby swojej pociechy. Po trzecie dla malucha ilość i jakość spędzonego wspólnie czasu jest wskaźnikiem rodzicielskiej miłości.”

tatonet

Tato jesteś ważny

Badania nad ojcostwem nie pozostawiają wątpliwości: ojcowie odgrywają kluczową rolę w rozwoju poznawczym, społecznym i emocjonalnym swoich dzieci.

Zaangażowany tata to ten, który aktywnie uczestniczy w życiu swojego dziecka. Wśród cech pojawiających się w różnorodnych definicjach występuje: wrażliwość, serdeczność, gotowość do udzielania wsparcia i pocieszenia, podejmowanie czynności pielęgnacyjnych oraz akceptacja. Tę listę moglibyśmy formułować w nieskończoność, bo dla każdego z nas, dla każdego dziecka inne działanie będzie miało większą wartość. Ważne jednak, byśmy potrafili dostrzec potrzeby naszych pociech i je zaspakajali.

Ci tatusiowie, którzy są zaangażowani w relacje ze swoimi dziećmi, wspierają ich rozwój poznawczy, począwszy od wczesnego dzieciństwa, przez okres dorastania i nastoletniego buntu, aż po dorosłość. Dzięki ojcowskiemu wsparciu dzieci efektywniej uczą się krytycznego myślenia, są bardziej zmotywowane do działania i bardziej samodzielne, posiadają również wyższy poziom umiejętności komunikacyjnych, co procentuje przez całe życie.

Dzieci wspierane przez ojców są znacznie bardziej rozwinięte społecznie i emocjonalnie. Wykazują się większą empatią, nawiązują bliższe relacje z rówieśnikami, lepiej również radzą sobie z frustracją i rozczarowaniem. Jako dorosłe osoby częściej budują zdrowe i trwałe związki.

Ojcowskie zaangażowanie ma niesamowite znaczenie w sferze zapobiegania negatywnym zachowaniom w okresie dorastania nastolatków. Dzięki wartościowej relacji z tatą, odpowiednim wzorcom, dzieci są mniej podatne na negatywny wpływ rówieśników, rzadziej popadają w konflikt z prawem, uzależnienia czy zachodzą w nastoletnią ciążę.

Dlatego…

W rodzicielstwie liczy się nasze podejście do codziennych spraw, czułość, troska, uwaga i czas, który poświęcamy naszym dzieciom. Jesteśmy niczym lustro, w którym każdego dnia przegląda się nasze dziecko i obserwując odbicie, powtarza każdy ruch. Dajmy mu szansę uczyć się od obojga rodziców, bo każdy z nas odgrywa ważną rolę w kształtowaniu się małego człowieka.

 


Sekret kobiecej sensualności

Jak często zastanawiasz się nad tym, czego potrzebujesz? Ile razy pozwoliłaś sobie na chwilę przyjemności, zanim wykonałaś czekające na zrealizowanie zadania? Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś tylko dla siebie?
Czy zadając sobie te pytania, czujesz się nieswojo? Zastanawiasz się nad tym jak bardzo takie zachowanie byłoby przejawem egoizmu?

No właśnie…większość z nas w rodzinnej hierarchii siebie stawia na ostatnim miejscu. Zatracone w codzienności, w pogodni za realizacją kolejnych obowiązków, dbając o ciepło domowego ogniska, staramy się być zawsze tam, gdzie być powinnyśmy – w tym wszystkim zapominamy o sobie. Pełnimy wiele ról, takich, które przywdziewamy z własnej woli, oraz tych, które zostają nam społecznie narzucone. Pokornie w nich trwamy, mimo że nie zawsze się z nimi zgadzamy. Bo tak trzeba, bo wypada, bo co powiedzieliby inni…

Do tego gdzieś po drodze pojawiają się wygórowane oczekiwania, presja pchająca nas w kierunku niedoścignionego i nierealnego ideału. Przecież każda z nas, każdego dnia powinna być kochająca, zaradna, odpowiedzialna, samowystarczalna, inteligentna, zabawna, empatyczna, obowiązkowa, uśmiechnięta, silna… i no właśnie jaka jeszcze?

Mogłabym wymieniać w nieskończoność, wystarczy jednak, że każda z nas potraktuje to jako wstęp do przemyśleń i dalszej dyskusji…

Siłaczki

Oczekiwania oczekiwaniami, a realne możliwości wywiązania się z nich, to już zupełnie inna kwestia. Żadna z nas nie twierdzi, że nie chciałaby być superwomen, wonderwomen, a nawet kobietą kotem… Ośmielę się stwierdzić, że w większości przypadków, wbrew przeciwnościom i przeszkodom, takie właśnie jesteśmy… Bez mrugnięcia oka realizujemy spoczywające na nas obowiązki.

Warto zastanowić się jednak, jakim kosztem udaje nam się sprostać postawionym wyzwaniom? Gdzie w tej codziennej gonitwie jest miejsce na nasze potrzeby? W jaki sposób będąc kochającą mamą i żoną, troskliwą córką, wspierającą przyjaciółką, sumienną współpracowniczką, perfekcyjną gospodynią, być również sobą? Jak zadbać o siebie, znaleźć czas by dostrzec SWOJE potrzeby, by z czystym sumieniem móc stwierdzić:

 #jestem tu dla Was, ale #jestem też dla siebie, dzięki czemu #jestem szczęśliwa.

Sensualność, czyli co?

Pojęcie to jest mniej oczywiste niż mogłoby się wydawać. Nie jesteśmy w stanie w jednoznaczny sposób zdefiniować sensualności, gdyż składa się na nią wiele cech i różnorodnych ich zestawień. Za jedno z takich połączeń możemy przyjąć kobiecą wrażliwość, emocjonalność i temperament. Jednak takich konfiguracji jest nieskończenie wiele i każda z nas jest sensualna na swój wyjątkowy sposób. Wystarczy, że pozwolimy sobie odnaleźć gdzieś tam wewnątrz te cechy, które sprawiają, że czujemy się dobrze same ze sobą.
Często sensualność jest utożsamiana z seksualnością i powierzchownością, nic bardziej mylnego…

jestem_sensualna_logo

Sensualność, o której mowa odzwierciedlana jest nie tylko w naszym wyglądzie, mowie ciała czy zachowaniu, ale przede wszystkim w nastawieniu, podejściu i sposobie odbierania otaczającego nas świata.

 Nie potrafię być SENSualna – blokady

Wspomniałam wcześniej, że sensualność to między innymi nasz stosunek i sposób odbierania tego, co dociera do nas z zewnątrz. Nie napisałam jednak o kluczowym elemencie, jakim jest nasze wnętrze, a dokładniej nasze nastawienie do samych siebie, do tego, co jest w nas wyjątkowe oraz tych cech, których w sobie nie lubimy…
Tu zaczynają się strome schody. W ramach wspinaczki do pokonania mamy kilka kondygnacji, ale wystarczy zrobić pierwszy krok, a potem już wejście po pozostałych stopniach będzie łatwiejsze.

Uwierz w siebie...

No właśnie, wiara w siebie, poczucie własnej wartości, to jak się postrzegamy, czego od siebie oczekujemy, w jaki sposób zwracamy się do samych siebie...

Niby to oczywista oczywistość, a jednak tak trudno teorię wprowadzić w życie. Dlaczego? Prawda jest taka, że na te obszary naszej osobowości ogromny wpływ mają doświadczenia, które zdobywamy na przestrzeni lat, począwszy od wczesnego dzieciństwa, aż po dorosłość.

Oczywiście podstawę stanowi nasza osobowość i indywidualne predyspozycje, jednak w dużej mierze na poczucie własnej wartości ma wpływ nasze otoczenie, sądy i opinie wypowiadane przez innych na nasz temat oraz to, w jaki sposób byłyśmy i jesteśmy traktowane.

Dlaczego o tym wspominam…dlatego, że sposób postrzegania siebie, to co o sobie myślimy, jak siebie traktujemy – są ściśle związane z naszą otwartością na nowe doświadczenia, z tym, jak się zachowujemy, na co sobie pozwalamy, ile korzyści, pięknych chwil, pozytywnych emocji będziemy w stanie zaczerpnąć z otaczającego nas świata.

Wszystko zaczyna się w głowie

Na szczęście nad poczuciem własnej wartości możemy pracować, nie jest ono nam dane na stałe. W dorosłym, świadomym życiu mamy wpływ na to, co i jak o sobie myślimy, dlatego możemy i powinnyśmy o to zadbać.

Co możemy dla siebie zrobić?

Jednym z podstawowych sposobów, który każda z nas może wprowadzić od zaraz, jest zrezygnowanie z podporządkowywania się presji otoczenia i danie sobie szansy na bycie autentyczną i niedoskonałą.

Mimo że hasło:

„każdy popełnia błędy i każdy może je naprawić”

jest doskonale nam znane i niemal wyświechtane, to warto zapisać je na lodówce, by zaprzestać poprawiania „czwórek na piątki”. Takie podejście to pierwszy krok do mniej kategorycznej samooceny, do obniżenia poprzeczki i postawienia bardziej realnych wymagań, a tym samym większego zadowolenia z siebie i swojego życia.

Rób to co lubisz

Kolejnym sposobem będącym krokiem w kierunku „walki o siebie” jest posiadanie i znalezienie czasu na hobby czy realizację pasji. Tak… my matki, żony, gosposie, praczki, sprzątaczki też mamy do tego prawo. Powiedziałabym nawet, że dla własnego dobra i dobra naszych najbliższych, powinnyśmy z niego skorzystać 😉. Jeśli robimy to, co lubimy i to, w czym równocześnie jesteśmy dobre, zmieniamy swój wewnętrzny obraz siebie. Zaczynamy postrzegać siebie jako osoby zdolne, radzące sobie na różnych płaszczyznach życia i interesujące nie tylko dla innych, ale dla przede wszystkim dla siebie. Tym samym czujemy się lepiej same ze sobą. Nieocenionym jest również zastrzyk w postaci endorfin – zapewniający stan niemal emocjonalnego haju 😉, co jak się zapewne domyślacie, pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie.

Dwie powyższe propozycje, możecie i powinnyście wdrożyć samodzielnie – najlepiej teraz, zaraz.

W grupie siła

Chciałabym, abyście zwróciły szczególną uwagę na jeszcze jeden sposób wzbogacający nasze kobiece piękno – są nim warsztaty coachingowe.

Myślicie:

Szamaństwo? Jak niby mam na to znaleźć czas? Co to, to nie…

Poniżej zamieszczam kilka informacji, abyście same mogły się przekonać, że te warsztaty, to jest, to czego potrzebujecie.

Zatem do rzeczy. Warsztaty coachingowe są to spotkania, podczas których uczestniczki otrzymują niesamowitą dawkę wiedzy i motywacji. Ze swojej strony mogę Wam polecić konkretne warsztaty, jakimi są Jestem SENSualna. Uczestniczyłam w ich ostatniej edycji i jestem zachwycona: formą w jakiej przebiegają i wartością jaka z nich płynie. A uwierzcie mi, jako psycholog w niejednym takim evencie brałam udział. Dlaczego wywarły na mnie takie wrażenie? O tym za chwilę…

Czy jestem SENSualna?

Ostatni okres w moim życiu to pasmo ciągłych zmian, wiele się dzieje i jeszcze więcej zapewne się wydarzy. Nie znoszę stagnacji, a zmianę traktuję jako nieodłączny element rozwoju, którego potrzebuję jak powietrza. Mimo wszystko czułam, że od jakiegoś czasu jadę tym swoim wesołym autobusem na rezerwie i dłużej w ten sposób nie pociągnę. Dlatego, gdy tylko zauważyłam informację o naborze na II edycję warsztatów Jestem SENSualna wiedziałam, że muszę wziąć w nich udział.

Dziś, gdy od udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu minęło kilka tygodni, w mojej głowie tętni spostrzeżenie, a raczej przekonanie, że każda, absolutnie każda kobieta powinna wziąć udział w takich warsztatach. Dlaczego?
Jest to czas, który wbrew pozorom jest ciężką, rozwojową pracą. Pracą nad sobą, która stanowi inwestycję w siebie, w przyszłość swoją i swojej rodziny…

SENSualne warsztaty - backstage

Warsztaty Jestem SENSualna to wyjątkowe wydarzenie organizowane przez grupę wspaniałych osób. Autorami tego zamieszania są Ania prowadząca blog okiemmamy.pl, Barbara Jarzyna założycielka Fundacji Tętniące życiem, Roksana znana jako Dzwoneczkowa  oraz energetyczna Ola, mąż Ani Marcin i siostrzeniec Paweł.

jestem_sensualna

Na warsztaty zostało zaproszonych ponad 25 kobiet, a odbyły się one w malowniczo położonym hotelu Zalesie Active Spa Mazury. Czy można chcieć czegoś więcej? Cisza, spokój, piękne krajobrazy… Do tego wspaniała atmosfera, rewelacyjne jedzenie - wszystko to tworzyło idealne warunki do odpoczynku i początku wewnętrznej przemiany.

Wsparciem coachingowym i opieką merytoryczną objęła nas Basia, wspaniały coach i prezes Fundacji.

barbara_jarzyna

To ona na co dzień zaraża kobiety pokładami niekończącej się energii, otwiera dotąd zamknięte drzwi, za którymi skrywa się motywacja, kobiecość, wrażliwość, emocjonalność, zmysłowość, siła i sensualność. Wydobywa z kobiet to, co ukryte, dostrzega to, co niedostrzeżone i docenia to, co dotąd niedocenione. Pozwala uczestniczkom odkryć drogę do lepszej wersji samej siebie. Nie chodzi tu o tradycyjne rozumienie tego słowa, tylko o taką wersję siebie, z którą każda kobieta będzie czuła się dobrze, która pozwoli jej odnaleźć drogę do szczęścia i z którą może pokonać wszystkie trudności.

Wspominałam wcześniej o Ani, która włożyła niesamowitą ilość pracy w zorganizowanie tych warsztatów.

ania_gołębiewska_sensualna

Zawodowo zajmuje się robieniem przepięknych zdjęć, które możecie podziwiać na stronie MagiczneChwile.pl. Dopełnieniem pracy coachingowej była kobieca sesja zdjęciowa. To Anka, tworząc niesamowitą atmosferę, okazując wyjątkowe podejście i wyczucie, wydobyła z każdej z uczestniczek, to co najpiękniejsze. Te zdjęcia to symbol, niejako dowód przemiany, którą zapoczątkowała każda z nas.

Kasia Siwko z Siwko Family skrupulatnie uwieczniała ważne momenty, dzięki przepięknej fotorelacji możemy powracać pamięcią do tych wyjątkowych chwil.

 

Poczuj, że #JESTEŚ

Tego typu wydarzenia, warsztaty dostarczają niesamowitej dawki pozytywnej energii. Dają możliwość zatrzymana się, złapania oddechu, dystansu, zmiany perspektywy i dostrzeżenia siebie. Pozwalają dostrzec zarówno to, jak wiele posiadamy, jak i to jak wiele jeszcze jesteśmy w stanie osiągnąć. Dzięki takim doświadczeniom odkrywamy siebie, swoje mocne strony i drzemiącą w nas siłę. Nieocenionym jest wzajemne wsparcie, zrozumienie i ogrom empatii, jakimi obdarzają się uczestniczki.

jestem_sensualna_1
jestem_sensualna_2
jestem_sensualna_3
jestem_sensualna_4
jestem_sensualna_5
jestem_sensualna_6
jestem_sensualna_7
jestem_sensualna_8
jestem_sensualna_9
jestem_sensualna_10
jestem_sensualna_11
jestem_sensualna_12
jestem_sensualna_13
jestem_sensualna_14
jestem_sensualna_15

Podziękowań czas

To wydarzenie nie miałoby miejsca bez wsparcia firm, które uwierzyły w tę inicjatywę i objęły ją patronatem. Z tego miejsca jeszcze raz serdecznie dziękuję:

Hotelowi Zalesie Active SPA, który zapewnił rewelacyjne warunki i ugościła nas po królewsku.

kobieca_sensualność_zalesie_mazury_spa

Firmie NEO24.PL, która sprezentowała uczestniczkom rewelacyjne, kobiece produkty marki Babyliss

neo24

babyliss

Firmie Neon N Life za dostarczenie dawki energii o rewelacyjnym składzie.

neon_life_drink

Marce Moidziadkowie , która w ofercie posiada szereg interesujących gier będących sposobem na rodzinnie spędzony czas oraz albumy do kolekcjonowania wspomnień.

moidziadkowie

Firmie Ziołolek, którą cenię za produkty o świetnym składzie, rewelacyjną jakość i przystępne ceny.

ziołolek

Marce Aquaphor, dzięki której zwrot „zdrowa i czysta woda” zyskuje nową jakość i znaczenie.

aquaphor

Na zakończenie słów kilka

Dziewczyny dziękuję Wam za spotkanie – bez Was nie byłoby ono tak wyjątkowym doświadczeniem. Będę Was odwiedzać w Waszych wirtualnych przestrzeniach i dopingować Wam w dalszym rozwoju – trzymam kciuki.

Dziękuję Organizatorom tego emocjonalnego rollercostera za ogrom pracy i zaangażowanie, których efektem były te 3 wartościowe dni.

Podrzucam również krótkie video, które jest tylko namiastką tego, czego można podczas SENSualnych warsztatów doświadczyć:

https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=atgB1iwNBGQ

 

Zdjęcia zawarte we wpisie są autorstwa Ani Gołębiewskiej z MagiczneChwile.pl Kasi Siwko z Siwko Family

Jeżeli tylko nadarzy się okazja, a jeśli się nie nadarzy, to same ją sprowokujcie, by skorzystać z tego typu warsztatów.
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy pozwalacie sobie na chwile tylko dla siebie?

 

 

 


wspomnienia

Rola wspomnień w naszym życiu

„Dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie.”
 Ryszard Kapuściński

Nasze życie jest kolekcją chwil – zarówno wyjątkowych, jak i tych zupełnie zwyczajnych, czy bolesnych. Zapamiętane chwile powracają do nas w formie wspomnień, które niczym kotwice pozwalają nam przybijać do różnorodnych portów z naszej przeszłości. To one pozwalają nam zachować pamięć o najbliższych, dzięki nim uczymy się na popełnionych błędach i wyciągamy z nich wnioski. Dzięki temu coraz bardziej efektywnie i skutecznie rozwiązujemy bieżące problemy, coraz lepiej radzimy sobie z trudnościami codziennego życia. Paradoksalnie potrzebujemy przeszłości, aby żyło nam się lepiej w teraźniejszości. Wspomnienia uczą nas, a jednocześnie stają się odskocznią, upragnioną chwilą oddechu i ukojenia.

Jaką jeszcze pełnią funkcję?

Wspomnienia a sens

Wspomnienia pozwalają nam określić siebie w otaczającym świecie, ustalić swoją tożsamość. Według profesora Routledge pozwalają nadać naszemu życiu sens i wartość. To dzięki nim nabieramy pewności, że jesteśmy potrzebni, że nasze jestestwo jest po coś i że przynosimy światu jakąś wartość. Psychologowie zalecają pielęgnowanie dobrych wspomnień przez minimum 20 minut dziennie. To rodzaj autoterapii, która pozwala odzyskać wiarę w często utracony – sens istnienia, w wytyczanie i realizowanie kolejnych celów. Spróbujemy?

wspomnienia_zdjecia

Przywołują emocje  

Na co dzień nie żyjemy wspomnieniami, to zupełnie naturalne. W pogoni za codziennymi obowiązkami, spełnieniem zawodowym, miłością nie pamiętamy o tym, co było, nie karmimy się przeszłością. Wydaje nam się, że sprawujemy pełną kontrolę nad tym, co nas dotyczy – aż do momentu, w którym… pojawia się jakiś smak, zapach, obraz, dźwięk, który niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przywołuje wspomnienia. Często wraz z nimi przychodzi fala różnorodnych emocji. Odczuwamy tę samą radość, smutek, zażenowanie czy ekscytację. Okazuje się, że zwykłe przedmioty dnia codziennego mogą stać się łącznikiem między teraźniejszością a przeszłością.

Przypominają o pokorze

Wspomnienia budzą w nas pokorę, niejako ściągają na ziemię, niczym koło ratunkowe i bufor zapobiegają zbytniemu zachłyśnięciu się falą sukcesu. Pojawiają się z przypomnieniem poniesionych kosztów, poświęconego czasu, włożonych starań oraz tego, jak było, zanim znaleźliśmy się w tym miejscu, w którym jesteśmy. Sprawiają, że doceniamy, to co posiadamy.

Dają pokrzepienie i wsparcie

Profesor Fred Bryant z Loyola University w Chicago potwierdził wpływ beztroskich wędrówek po przeszłości na przeniesienie pozytywnych emocji i uczuć do naszego „tu i teraz”. Dlatego właśnie w trudnych chwilach, niemal instynktownie wracamy do wspomnień. Sięgamy do nich pamięcią, gdy potrzebujemy pokrzepienia bądź chcemy poprawić sobie nastrój. Wtedy zaglądamy do pudełeczka z pamiątkami, które skrzętnie ukryliśmy w zakamarkach naszej szafy.

wspomnienia_-_pamiątki

Znajdujemy w nim zdjęcie, na którym w kadrze zatrzymano szczęśliwe chwile, maleńki kaftanik, który pachnie tak samo, jak w dniu, gdy zakładaliśmy go swojemu maluszkowi, czy ususzony liść będący pamiątką z romantycznego spaceru. Dla każdego z nas będą to inne wyjątkowe rzeczy, inny zapach czy smak. Wszystko to, co kojarzy się nam z pięknymi chwilami, ukoi, doda pozytywnej energii, przywróci sens obecnej chwili. To bardzo prosta recepta na poprawę humoru, którą w dodatku sami możemy sobie wypisać i zrealizować.

Prócz sentymentalnych podróży w przeszłość możemy zaserwować sobie podróż w czasy beztroskiego dzieciństwa, do chwil, w których czuliśmy się wolni, bezpieczni i prawdziwie szczęśliwi.

Kojące dzieciństwo

Profesor Clay Routledge z Uniwersytetu Stanowego w USA potwierdza, że wspominanie dziecięcych lat ma działanie kojące i uspokajające, skutecznie wycisza lęki i łagodzi obawy. Skoro dziecięce wspomnienia mają na nas tak dobroczynny wpływ, spróbujmy zatem przywołać kilka z nich. Zamknijmy oczy i pomyślmy o wszystkich dobrych rzeczach, które nas wtedy spotkały, o produktach, przysmakach, zabawach, do których chcielibyśmy wrócić.
Uśmiech na mojej twarzy wywołuje wspomnienie gum do żucia Donald i Turbo, do dziś często łapie się na przeglądaniu sklepowych półek w poszukiwaniu kaczego dzioba. Kolejnym smakowym rarytasem były oranżadki w proszku oraz Visolvit o smaku pomarańczowym. Każdy z nich wyjadałam palcem bezpośrednio z saszetki.

wspomnienia visolvit
źródło: visolvit.pl

Jakże miłym zaskoczeniem było, gdy zobaczyłam Visolvit w okolicznej aptece (taki jak tu =>> klik) – nie przeszłam obojętnie 😉. Kolejne dziecięce wspomnienia związane są z zabawami na świeżym powietrzu: gra w gumę i klasy, w podchody czy w palanta. Przeżyłam również wiszenie na trzepaku głową w dół czy jazdę na BMX’ie mojego brata (bez kasku i ochraniaczy 😉). W moich czasach szałem było również kolekcjonowanie kolorowych, notesowych karteczek oraz papeterii, wymieniałyśmy się nimi niczym przekupy na targu. Przed telewizorem zasiadałam do oglądania Alfa, Beverly Hills 90 2010, Pełnej Chaty czy Bill Cosby Show. Nie mogłabym pominąć smaku gofrów mojej babci, metrowca mamy i zapachu cytrusów przypominających o nadchodzących świętach.

Konfrontacja z rzeczywistością

Bywa i tak, że wspominając cudowne chwile dzieciństwa, doświadczamy nieprzyjemnych uczuć: smutku, przygnębienia czy frustracji. Jest to efekt konfrontacji tego, co było (idealnej przeszłości), z tym, co jest (z nie do końca kolorową teraźniejszością). Dzieciństwo minęło bezpowrotnie i to dobrze, że wiąże się z pozytywnymi wspomnieniami, z poczuciem bezpieczeństwa i beztroską. To bezcenna wartość i bagaż na całe życie, które otrzymaliśmy od naszych bliskich. Musimy jednak pamiętać również o posiadanej przez nas tendencji do idealizowania minionych zdarzeń i wypierania niekorzystnych dla nas wspomnień. Jest to jeden z mechanizmów obronnych stosowanych przez nasz umysł, właśnie po to, by w przyszłości żyło nam się lepiej. Swoją drogą bardzo dobrze, że go mamy.

Tymczasem, gdy nieco dokładniej przyjrzymy się naszemu dzieciństwu, przypomnimy sobie, z jak wieloma ograniczeniami i zakazami się ono wiązało, jak bardzo wtedy śpieszyło nam się do dorosłości 😉.

Przywołaj swoje wewnętrzne dziecko

Wyjątkowość wspomnień polega na tym, że przywołują emocje z niemal tą samą intensywnością, co w dniu wspominanych zdarzeń. Są niemal jak słoiki z najróżniejszymi przysmakami, marynatami, konfiturami przechowywanymi w domowej spiżarni. Kiedy pojawia się tęsknota za promieniami letniego poranka, za tym, co przyjemne otwieramy słoik ze wspomnieniami i hop już jesteśmy otuleni ciepłym słońcem.

Podaruj sobie chwilę zapomnienia, wędruj, odkrywaj, rozpieszczaj swoje wewnętrzne dziecko. Wróć pamięcią do przyjemnych chwil, a jeśli wspominając, poczujesz się nie najmłodziej 😉 - uśmiechnij się pod nosem i pomyśl, że właśnie tu i teraz tworzysz kolejne wspomnienia. Zrób wszystko, by za jakiś czas z sentymentem i radością wracać do tych chwil, byś mogła powiedzieć „to był wspaniały czas, wykorzystałam każdą szansę” …

Jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa?


porozumienie_bez_przemocy

Porozumienie bez przemocy. Czyli o empatycznym wyznaczaniu granic słów kilka...

Bycie rodzicem to niekończący się egzamin, a jeśli nie egzamin, to na pewno nieustanna nauka. Każdy z nas biorąc odpowiedzialność za wychowanie małego człowieka, chciałby wywiązać się z podjętej roli najlepiej, jak tylko potrafi. Sprawa nabiera jeszcze większej wagi, jeżeli dotyczy osób najbliższych naszemu sercu. Dlatego tak wiele emocji i kontrowersji budzą zagadnienia dotyczące metod wychowywania dzieci. Dokonując wyboru bijemy się z myślami, zastanawiamy się czy na pewno postępujemy właściwie. Analizujemy wszystkie za i przeciw.

Cieszy mnie fakt coraz większej, rodzicielskiej świadomości dotyczącej tego tematu. Wraz z ciekawością i chęcią rozwoju - podnoszenia rodzicielskich kompetencji, pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości. Dochodzimy do słusznego wniosku, że nie wszystko da się jednoznacznie zakwalifikować, a kategoryczność i niemal boska wszechwiedza rodzica, to nieskuteczny i przestarzały mit.

Jako psycholog, trener umiejętności psychospołecznych, a przede wszystkim mama, bardzo często spotykam się z pytaniami rodziców dotyczącymi obaw w kontekście podjętych decyzji, czy słuszności postępowania względem dziecka. Spora część rodziców zakłada, że ​​NIE stosowanie kar jest równoznaczne z pobłażliwością w stosunku do pociechy i tak naprawdę nie jest sposobem na „wychowanie dobrze ułożonego człowieka” . Czy rzeczywiście tak jest? Czy dziecko trzeba układać, musztrować i karcić?

Skuteczność autorytarnych metod wychowawczych

Niechęć do karania oraz nie stosowanie przemocy zarówno cielesnej jak i werbalnej nie oznacza, ​​nie wyznaczania granic, braku konsekwencji i wszechobecnej pobłażliwości.

Wręcz przeciwnie, badania dowodzą, jak nieskuteczne jest karanie dzieci oraz o braku wpływu autorytarnego modelu rodzicielstwa na wykształcenie w dziecku zdolności do samodyscypliny (o tym dlaczego karanie dzieci nie jest skuteczne przeczytacie tu => klik).

Wyniki badań mówią natomiast, że dzieci o wysokim poziomie samodyscypliny, umiejętności przystosowawczych oraz inteligencji emocjonalnej są wychowywane z zastosowaniem jasnych i empatycznych granic.

Rodzicielskie kompetencje 

Tu wiele, a tak naprawdę większość zależy od nas, rodziców i od naszych umiejętności odpowiedniego sformułowania granicy. Właściwie postawiona powinna pozwoli­­­­­­­ć dziecku na samodzielne dokonanie wyboru, pomiędzy tym czego chce, a tym czego chce jeszcze bardziej 😉. Nie ma co ukrywać, że clue polega na tym, byśmy tak poprowadzili rozmowę, by dziecko postąpiło zgodnie postawionymi granicami, a jednocześnie akceptowało ten wybór. Dzięki temu sposobowi dzieci zdobywają praktyczne umiejętności współpracy i postępowania zgodnie z ustalonymi zasadami, przy jednoczesnym poczuciu zrozumienia i chęcią zaakceptowania zmiany.

Brzmi jak mrzonka?

Z pewnością nią nie jest. Nie jest to nic prostego i nie przychodzi z dnia na dzień. Wymaga od nas morza cierpliwości, niesamowitego zaangażowania i niekończących się pokładów spokoju. Jednak warto podjąć tę pracę nad sobą i dzieckiem, by zebrać profity w przyszłości.

Na czym polega to ustalanie granic?

Empatyczne ustalanie granic

Ustawienie  granic z empatią oznacza, że:

  • Jesteśmy w kontakcie z dzieckiem podczas ustalania granic (nie mówimy do niego z innego pokoju, czy przeglądając aktualności na facebooku)
  • Ustalając granice z dostrzeżeniem, nazwaniem i uwzględnieniem uczuć dziecka pomagamy mu przejść i przepracować emocje, a nam udzielić mu odpowiedniego, emocjonalnego wsparcia.
  • Staramy się zminimalizować intensywność przeżyć naszego malucha, pojawiających się w związku z postawionymi granicami.

Teoria teorią, ale sprawdźmy jak to może wyglądać w praktyce. Przykładowa sytuacja podczas zabawy na placu zabaw.

porozumienie_bez_przemocy_huśtawka

Mama:

"Asiu, nadszedł czas, aby wrócić do domu i zjeść jakąś pyszną zupkę na obiad. Chcesz iść pieszo, czy wolisz jechać w wózku?”

Asia:

 "Nie mamusiu, siądę tu, na huśtawce- będę się bujać…buju, buju…"

Mama: [Stara się dostrzec i nazwać uczucia towarzyszące córce]

 "Huśtanie sprawia Ci wiele radości. Wiem jak bardzo to lubisz. Chciałabyś zostać i huśtać się jeszcze przez długi czas.
 [Ustawia granice]

Musimy jednak wypełnić nasze głodne brzuchy! Dlatego czas iść do domu!"

Asia:

"Nie mamusiu, jeszcze trochę posiedzę tu na huśtawce."

Yhy… skąd my to znamy, wszyscy wiemy, że taka sytuacja i dyskusja może trwać w nieskończoność. Jeśli potrwa zbyt długo nasza dwu i pół latka zgłodnieje (nie muszę chyba wspominać co oznacza głodne dziecko 😉), a mama będzie coraz bardziej sfrustrowana. Zatem co zrobić, by przerwać przysłowiowe przeciąganie liny?

Przychodzi czas na zastosowanie humoru. To moment by ograniczyć możliwości polemiki, okazać empatię i zrozumienie dla uczuć dziecka.

Mama:

"Asiu, uwielbiasz się kołysać, prawda?" 

Asia: 

"TAK!"

Mama [Życzenie spełnienia]

"Pomimo tego, że przyszła pora obiadowa i powinnyśmy wracać do domu, chcesz się dalej huśtać, prawda?"

Asia:

"TAK!"

Mama: 

"Też chciałabym by było to możliwe, bo to super zabawa." 

[Poszukiwanie punktu porozumienia]

"Jednak, teraz jest pora obiadu, dlatego nadszedł czas, aby wrócić do domu. Możesz wybrać i zeskoczyć w dół, jak kangurek, wskoczyć do wózka, a ja Cię zawiozę do domu. Możesz też pobiec w podskokach obok wózka jak zajączek. Co wolisz?”

[Mama dała Asi wybór, który może być dla niej interesujący. W ten sposób pozwala dziecku „zachować twarz” i daje trochę kontroli nad zmieniającą się sytuacją].

Wszystko ładnie, pięknie, jeśli dialog przebiega zgodnie z planem, a co jeśli dziecko nie wybierze żadnej z propozycji? (a wiemy przecież, że jest to bardziej niż prawdopodobne 😉 )

Zatem… Asia nie wybiera jednej z podanych propozycji wtedy:

Mama: [mówiąc ciepło, ale zdecydowanie]

"Asiu, widzę, że trudno Ci zostawić huśtawkę, dlatego pomogę Ci zejść z niej i przejść do wózka.”

Warto byśmy zwrócili uwagę na fakt, że mama swoją wypowiedzią nie wzbudziła w Asi poczucia, że jest „złą, słabą osobą”, nie obciążyła jej odpowiedzialnością za nie zrealizowanie prośby. Mama tylko zauważyła fakt, że zrezygnowanie z rewelacyjnej zabawy było dla dziewczynki zbyt trudne.

Co dzieję się dalej? Oczywiście nie powinniśmy spodziewać się sielanki, podczas której zabierane z huśtawki dziecko z uśmiechem na ustach maszeruje w kierunku domu.

Sprawa wygląda „nieco” inaczej…

Asia krzyczy w niebogłosy i płacze, gdy mama ją zabiera z huśtawki. Delikatnie rzecz ujmując mało przyjemna sytuacja. Konwencjonalna wiedza radziłaby nam, byśmy nie ustępowali w postanowieniu, wsadzili dziecko do wózka i zignorowali histerię, przecież nie wynagrodzimy tego ryku naszą uwagą?

Jak, takie postępowanie ma się do budowania wspomnianego wcześniej kontaktu z dzieckiem?

No właśnie nijak. Co gorsza, wysyłamy naszej pociesze informacje, że jej emocje są złe, a nas jedynie stać na bierne przyglądanie się sytuacji. Jesteśmy przy niej i dla niej, tylko wtedy, gdy podoba nam się to, co czuje i wyraża - innymi słowy, nasza miłość jest uwarunkowana, a nie bezwarunkowa. Dziecko zostaje samo, z trudnymi dla niego uczuciami.

Co zatem zrobić? Czy powinniśmy próbować odwrócić uwagę naszego malucha od odczuwanego zdenerwowania?

Zbagatelizowane emocje

"O jaki śliczny kotek siedzi na schodach, zobacz Asiu”

Wszystko zależy od poziomu zdenerwowania dziecka. Im jest bardziej wzburzone, tym mniej prawdopodobne, że uda nam się odwrócić jego uwagę. Dodatkowo warto zastanowić się nad tym jaką informację przekazujemy dziecku ignorując jego uczucia…

To tak, jakbyśmy mówili: 

„Twoje uczucia nie są ważne. Są natomiast niebezpieczne, więc lepiej udajmy, że nie istnieją.

Możemy również nieco zmienić perspektywę i postawić siebie w podobnej sytuacji. Czy czulibyśmy się kochani i rozumiani, jeśli po okazaniu smutku nasz partner lub przyjaciel próbowałby odwrócić naszą uwagę od sedna rozmowy?

Powinniśmy słuchać naszego dziecka, nie sugerując, że jego emocje są nieistotne lub zbyt przerażające, abyśmy mogli sobie z nimi poradzić.

Huśtawka emocjonalna

Zatem wracamy do punktu, w którym Asia zaczyna płakać, gdy mama zabiera ją z huśtawki:

Mama:

"Płaczesz, ponieważ nie chcesz zakończyć zabawy na huśtawce. Jesteś smutna i zła, ponieważ musimy już iść. Przykro mi, że nie możesz się bujać tak długo jakbyś chciała, ale nadszedł czas, powrotu do domu i zjedzenia obiadu. Usiądźmy na chwilę na tej ławce, a ja przytulę Cię dopóki się nie uspokoisz.”

Taka sytuacja budzi wiele emocji, zarówno u dziecka, jak i u nas - rodziców. Jakiego rodzaju są to emocje i dlaczego tak silnie je odczuwamy? Przyczyna jest prosta, z jednej strony przykro nam, że nasza pociecha przeżywa trudne chwile (bo dla niej są one trudne), z drugiej natomiast obawiamy się oceny dokonywanej przez inne osoby i wstydzimy się zachowania dziecka.

Bez wątpienia wzrok pozostałych rodziców, obecnych na placu zabaw jest skierowany na nas. To naturalne, któż z nas nie spojrzałby w kierunku z którego dobiegają okrzyki pogrążonego w „otchłani rozpaczy” dziecka 😉? Co z tego, że płacze i krzyczy, nie ono pierwsze i nie ostatnie (o tym czym są napady złości u dzieci i jak sobie z nimi radzić pisałam tu => klik). Ważne natomiast byśmy to my zmienili swoje myślenie na ten temat. Płacz dziecka nie jest rodzicielską porażką. Tak naprawdę płacz jest dobry, pomaga dwulatce uporać się z wielką dawką różnorodnych emocji. Córka musi je wyrazić i pokazać NAM, nie „komuś innemu”.

Płacz ma niejedno oblicze…

Jeśli możemy przytulić pociechę i pomóc jej poczuć się bezpiecznie (zamiast przypiąć do wózka i zawieźć na sygnale do domu), zróbmy to. Często dziecko będąc pod wpływem tak silnych emocji, zmienia powód wylewanych hektolitrów łez. Nagle przyczyną płaczu jest ten wielki pies, który rano je wystraszył, albo ból kolana, które stłukło podczas wczorajszego upadku, wtedy jednak nie płakało, bo było z dziadkiem, który powiedział, że „dzielne dzieci nie płaczą” (Swoją drogą, to jedna z najczęściej powtarzanych z pokolenia na pokolenie bzdur, zaraz obok stwierdzenia "to nic nie boli", które rzucamy na widok płaczącego z bólu malucha).

Cóż za wspaniała okazja, aby właśnie teraz wyrzucić to wszystko z siebie.

Bardzo często dzieci podświadomie opierają się postawionym przez nas granicom (tak jak Asia), właśnie po to, aby móc się wypłakać i wyżalić. Patrząc na tę kwestię w ten sposób możemy dostrzec, że to, iż nasza pociecha płacze i żali się w naszej obecności, to ogromne wyróżnienie, bo to my jesteśmy jej ostoją przy której czują się bezpiecznie.

porozumienie_bez_przemocy_przytulanie

Przytul mnie mocno mamo

Podczas płaczu, przytrzymujemy dziecko – pozostając blisko niego. Staramy się odzwierciedlać i nazywać uczucia, empatycznie mówiąc, że jest bezpieczne.

Jeśli nadal unosi się gniewem i odwraca, zostajemy z nim w kontakcie i co jakiś czas przypominamy:

"Jestem tu, nie zostawię Cię samej, jesteś bezpieczna i niebawem, gdy emocje opadną poczujesz się lepiej". 

Mimo kotłujących się w nas emocji staramy się nad nimi zapanować, wykonujemy pogłębione oddechy i liczymy wstecz (o tym jak zachować spokój, gdy dziecko wyprowadza nas z równowagi przeczytacie tu => klik), jednocześnie ignorujemy ciekawskie spojrzenia przechodniów.

Nie ma innej możliwości, po pewnym czasie, tak samo jak po burzy wychodzi słońce – po kryzysie emocje opadają i dziecko się uspokaja.

Możemy zwrócić się do niego: 

„Chodź do domku, czeka tam na nas pyszny obiad. Czy chcesz napić się wody, zanim wejdziesz do wózka?"

Emocje po burzy

Po takim ataku płaczu, który miał miejsce w naszej obecności i z naszym wsparciem, maluch będzie czuł się swobodnie i chętnie podejmie współpracę.

Pamiętajmy, że płacz nigdy nie jest zły, wręcz przeciwnie jest niejako formą oczyszczenia, uwolnienia i wyrażenia stłumionych emocji.

Empatycznie czyli jak?

Oczywiście, empatyczne podejście do dziecięcych uczuć nie oznacza rezygnacji ze stawiania granic i określania zasad. Wręcz przeciwnie, te granice są określane jasno i konsekwentnie przestrzegane. To, co istotne w tym podejściu, to szacunek ,zrozumienie i przyzwolenie na przeżywanie pojawiających się, dziecięcych emocji.

Ustalanie wspomnianych granic warto zacząć w domu, kiedy rzeczywiście mamy czas i energię, aby przetrwać kryzys. Nie jest to łatwe, ale z każdą postawioną granicą, opór i stopień emocjonalności dziecięcych reakcji będą malały. Systematyczność i empatyczna konsekwencja popłacają.

Dzięki empatycznemu ustalaniu granic dziecko uczy się, że:

  • Określone granice są trwałe i mimo, że ich nie lubi, to rodzic jest po jego stronie, dlatego zaczyna je akceptować. Początek samodyscypliny.
  • Nad uczuciami można zapanować. Początek regulacji emocjonalnej.
  • Rodzic jest dla niego wsparciem i troszczy się o jego dobro. Pomaga mu to wierzyć w rodzicielskie wskazówki i pozwala udzielić sobie wsparcia. Fundament zaufania i poczucia bezpieczeństwa.

Może nie jest to najprzyjemniejsza forma przekazywania wiedzy o życiu i emocjach. Na pewno jest to trudna i wyboista droga, wymagająca od nas - rodziców zaangażowania i samokontroli. Każdy z nas dobiera metody wychowawcze pasujące do domowych realiów i swoich przekonań. Warto jednak pamiętać, że negatywne konsekwencje wynikające ze stosowania konserwatywnych metod wychowawczych, są widoczne nie tylko w chwili ich wprowadzania, ale również w dalekiej przyszłości (więcej na temat konsekwencji bicia dzieci przeczytacie tu => klik). Odbijają się one na dorosłym życiu naszych pociech, wpływają na ich umiejętność budowania trwałych relacji międzyludzkich, efektywność regulacji emocji i poziom samooceny.

Pozbądźmy się zatem myślenia „mnie tak wychowywano i jakoś mi to nie zaszkodziło…”, bo w rzeczywiści nie mamy pewności, czy tak nie było. Pomyślcie jak mogłoby wyglądać nasze, życie gdyby wychowywano nas inaczej… 😉

Jakie są Wasze doświadczenia w stawianiu dzieciom granic? Posiadacie jakieś sprawdzone sposoby?

 

 


domowe_sposoby_na_przeziebienie

Infekcja w natarciu. Skuteczność domowych sposobów na przeziębienie

Dużymi krokami nadciąga jesień-przesycona barwami, długimi i nastrojowymi wieczorami oraz… wszechobecnym kichaniem, prychaniem oraz smarkaniem. Cieszę się, że po wakacyjnej przerwie, mój starszak rusza do przedszkola. Jednocześnie obawiam się batalii z infekcjami. Zmienne warunki pogodowe sprzyjają przeziębieniom, które zdecydowanie częściej przytrafiają się naszym pociechom. Dlatego warto mieć w zanadrzu zestaw sprawdzonych, domowych sposobów na przeziębienie.

Nierówna walka

Na początek mało pocieszająca informacja – nie jesteśmy w stanie natychmiastowo wyleczyć przeziębienia czy grypy. Walka z infekcjami wirusowymi jest nierówna i mimo stosowania różnorodnych metod i sposobów, w większości przypadków trwa ona tak samo długo (od 3 do 10 dni). To, co możemy zrobić, to starać się zmniejszyć nasilenie uprzykrzających życie objawów przeziębienia.

Skoro niezależnie od przyjmowanych leków, swoje i tak musimy odchorować, to warto powrót do zdrowia wspomagać naturalnymi sposobami. Tym bardziej jest to ważne, gdy infekcja dobierze się do naszych pociech. Tu z pomocą przychodzą nam domowe sposoby na przeziębienie. Skąd mamy wiedzieć, które z nich są skuteczne? Prawda jest taka, że domowych receptur jest tak wiele, że trudno byłoby przeprowadzić jakieś obiektywne badanie kliniczne sprawdzające i potwierdzające ich skuteczność. Może nie ma badań poświęconych konkretnym, domowym miksturom, ale coraz więcej jest naukowo potwierdzonych informacji dotyczących poszczególnych składników i produktów.

Jednocześnie warto pamiętać, że podanie „domowych” czy innych „naturalnych” środków należy traktować jedynie jako wspomaganie leczenia przeziębienia. Jeżeli stan zdrowia nie będzie się poprawiał, a objawy nasilą się, powinniśmy niezwłocznie udać się z pociechą do lekarza i zastosować wszystkie jego zalecenia.

Na co warto zwrócić uwagę? Co powinno się znaleźć w naszej domowej apteczce?

Poniżej znajdziecie kilka produktów i metod, które warto stosować zarówno profilaktycznie, jak i w okresie przeziębienia.

Domowa apteczka

Przekorna Witamina C

Ciągle trwa polemika nad skutecznością i sensem stosowania Witaminy C. Przeglądając tylko kilka badań, można wyciągnąć pochopny wniosek, że w leczeniu objawów przeziębienia jest ona nieskuteczna. Tak naprawdę jednak skuteczność jej działania zależy od podanej dawki. Odpowiednio wyższa dawka zmniejsza nasilenie objawów przeziębienia i nieznacznie skraca czas trwania infekcji. Musimy pamiętać, że większa ilość witaminy C może powodować dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak biegunka.

Najlepszym źródłem witaminy C są świeże owoce i warzywa takie jak: dzika róża, czarna porzeczka, natka pietruszki, czerwona papryka, chrzan, brukselka, cytryna oraz pomarańcza. Największa jej ilość znajduje się nie w samym miąższu, ale tuż pod skórką owocu.

Czosnek

Bliski sukcesu i uznania w świecie medycyny jest czosnek, w którym główną, czynną substancją jest allicyna, charakteryzująca się działaniem antybiotycznym. Przeprowadzone badania wskazują na dużą aktywność przeciwdrobnoustrojową czosnku. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, przeciwgrzybiczo, antymiażdżycowo, przeciwalergicznie oraz przeciwnowotworowo. Naukowcy porównali moc allicyny do penicyliny i okazało się, że stosunek jest 1:15, czyli 1 mg allicyny ma moc działania 15 mg penicyliny!

Zatem nic tylko brać i nos zatykać 😉

Domowe sposoby na infekcję

Miód

Ten prosty, powszechnie dostępny, produkt jest kolejnym przydatnym narzędziem do walki z objawami przeziębienia. Duże znaczenie i wpływ na lecznicze właściwości miodu mają zawarte w nim enzymy. Swoje właściwości bakteriobójcze zawdzięcza nadtlenkowi wodoru, który w 3-procentowym roztworze znany jest, jako woda utleniona. Do innych substancji antybiotycznych wytwarzanych przez pszczoły i wprowadzanych przez nie do miodu należą lizozym, inhibina (najwięcej zawierają jej miody spadziowe z drzew szpilkowych, lipowe i grykowe z pasiek położonych powyżej 1000 m n.p.m.) i apidycyna.

Ponadto miód zawiera duże ilości mikroelementów: potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, molibden, mangan i kobalt oraz witamin: A, B1, B2, B6, B12, C, kwas foliowy, pantotenowy i biotynę.

Pamiętajcie tylko, że miód do diety dziecka można zacząć powolutku (!) wprowadzać dopiero po ukończeniu pierwszego roku życia, ponieważ może on zawierać toksynę botulinową szkodliwą dla niemowląt.

Pelargonia afrykańska

Odkryta w XIX wieku i jak się okazało, stała się najskuteczniejszym, naturalnym lekiem na szalejącą wtedy w Afryce gruźlicę. Została poddana szeregowi badań mających na celu potwierdzenie jej dobroczynnego wpływu na układ oddechowy. Liczne badania potwierdziły, że ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej ma kompleksowe działanie na przyczyny i objawy infekcji górnych dróg oddechowych. Nie tylko zapobiega zaostrzeniu się infekcji, ale również wspomaga usuwanie śluzu wraz z bakteriami i wirusami z układu oddechowego. Zmniejsza nasilenie całej gamy objawów przeziębienia, takich jak kichanie, zatkany nos, ból gardła, kaszel oraz ból głowy.

Właściwości ekstraktu sprawiają, że może być on stosowany na każdym etapie infekcji, zarówno przy pierwszych dolegliwościach, jak i w jej trakcie. Pelargonia afrykańska może być stosowana przy infekcjach o różnym podłożu – tak wirusowym, jak i bakteryjnym.

W naszych warunkach klimatycznych ciężko byłoby wyhodować w przydomowym ogródku ów korzeń 😉. Istnieje jednak możliwość zakupienia syropu, posiadającego w składzie wystandaryzowany ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej. Przeanalizowałam składy syropów wzdłuż i wszerz dla nas najlepszym wyborem okazał się syrop Pelavo Multi 3+. Dlaczego właśnie on?

pelavo
pelavo multi

Zawsze wychodzę z założenia, że stosując syropy dla dzieci, powinny być one najwyższej jakości, dlatego staram się je przygotowywać w domu. Jednak, gdy jest to niemożliwe, wybieram te najlepsze spośród dostępnych w aptece. Pelavo ma dobry, naturalny skład, nie zawiera alkoholu, barwników ani sztucznych aromatów. Wątpliwości może budzić obecność sorbinianu potasu. Warto jednak pamiętać, że substancje konserwujące znajdują się w każdym zakupionym syropie, a ten konserwant to jeden z najbezpieczniejszych, dostępnych na rynku. Także, jeżeli chcielibyście zastosować pelargonię afrykańską, to sięgnijcie po ten właśnie syrop.

Pamiętajcie jednak o tym, że podanie leków naszym pociechom powinniśmy skonsultować z zaufanym lekarzem, nawet jeśli są one dostępne bez recepty.

Bakteryjne wsparcie

Probiotyki znane są ze swych właściwości poprawiających działanie układu odpornościowego. Profilaktyczne i systematyczne stosowanie przyjaznych bakterii stanowi nieocenione wsparcie w pokonywaniu przeziębień. Wyniki 10 badań przeglądowych przeprowadzonych na grupie 3,5 tys. osób wskazują, że przyjmowanie probiotyków zarówno w postaci jogurtu, jak i suplementów prowadzi do zmniejszenia liczby przeziębień o 12 %. Chociaż nie jest do końca jasne, jakie dawki czy rodzaje probiotyków są najskuteczniejsze w zapobieganiu przeziębieniom, to dowody sugerują, że probiotyki zawierające kilka szczepów bakterii są skuteczniejsze od preparatów zawierających jeden szczep.

Wiemy już, jakich produktów warto użyć, gdy dopadnie nas przeziębienie.

O czym jeszcze powinniśmy pamiętać?

Domowe sposoby na walkę z przeziębieniem

 Zapewnij spokój i odpoczynek

To, co wiadomo z całą pewnością, to to, że bardzo dobrym domowym lekarstwem na przeziębienie jest odpoczynek, umożliwiający regenerację osłabionego infekcją organizmu. Dzięki czemu będzie miał on więcej sił na walkę z zarazą 😉.

Żeby namówić malucha do odpoczynku w ciągu dnia, możesz przygotować mu przytulne schronienie z poduszek i koców, w którym będziecie wspólnie czytać książeczki, rysować, opowiadać bajki, układać do snu i leczyć zabawki.

Nawadniaj organizm

Zarówno przeziębione dziecko, jak i dorosły powinni dużo pić. W ten sposób nawilżamy śluzówki gardła, łagodząc ból i kaszel, rozrzedza wydzielinę, ułatwiając jej odkrztuszanie, a przy gorączce pozwala „wypocić" wysoką temperaturę i uzupełnić utracone z organizmu płyny.

Malucha karmionego naturalnie warto częściej przystawiać do piersi - mleko mamy ma właściwości bakteriobójcze, koi ból gardła i zawiera przeciwciała do walki z chorobą. Starszym dzieciom można podawać ciepłą wodę, najlepiej z miodem i cytryną (ich lecznicze właściwości już znamy). Sprawdzą się również herbatki owocowe lub ziołowe, kompot, rzadki kisiel na bazie soku albo świeżych lub mrożonych owoców. To o czym powinniśmy pamiętać, to to, że nie należy podawać maluchom słodkich napojów gazowanych ani zwykłej herbaty, która wysusza śluzówkę gardła.

Udrażniaj nos

Domowe sposoby leczenia kataru to przede wszystkim regularne czyszczenie nosa.
Kilkulatek poradzi już sobie z wydmuchaniem wydzieliny w chusteczkę, młodszemu dziecku oczyszczaj nos aspiratorem. Będzie to łatwiejsze, jeśli przed zabiegiem zakroplisz malcowi sól fizjologiczną lub zastosujesz roztwór wody morskiej w sprayu. Niemowlęciu pomoże też częste układanie na brzuchu, by wydzielina mogła sama wypływać z noska.

domowe sposoby na przeziebienie 4

Wietrz i nawilżaj

Wietrzenie pomieszczeń obniża temperaturę w domu i zapewnia odpowiednią wilgotność powietrza.
W dusznych i gorących mieszkaniach powietrze jest zbyt suche, więcej w nim zarazków i kurzu. Każdy z nas poczuje się lepiej w przewietrzonym, chłodnym pomieszczeniu. Niższa temperatura (20-21°C w dzień i 18°C w nocy) pomoże obkurczyć opuchnięte śluzówki zakatarzonego nosa i podrażnionego gardła, a odpowiednia wilgotność (ok. 50 proc.) ochroni je przed nadmiernym wysuszeniem. Co przyczyni się do łatwiejszego oddychania. Stąd tak istotne jest częste wietrzenie w ciągu dnia i obowiązkowo przed snem.


Inhaluj

Zarówno przy zapchanym nosie, jak i przy kaszlu pomocne są inhalacje np. z soli fizjologicznej.
Dlatego warto zaopatrzyć się w specjalny nebulizator. Sesje inhalacyjne nawilżają śluzówki, ułatwiają oczyszczanie nosa i odkrztuszanie wydzieliny. Działanie inhalujące mają też krople z olejkami eterycznymi. Na przeziębienie i katar doskonałe będą: rumianek, szałwia lekarska, lawenda, tymianek, prymula, macierzanka i majeranek.
Na ból gardła i zatoki: tymianek, lawenda, mięta, rumianek, melisa, sosna. Do rozpylenia ich możemy użyć nawilżacza (o ile urządzenie jest do tego przystosowane) albo zwilżyć nimi chusteczkę (wystarczą dwie, trzy krople) i położyć w pobliżu łóżeczka, by maluch mógł wdychać preparat podczas snu.

Ważne byśmy sprawdzili, czy określony produkt jest dostosowany do wieku naszego dziecka.

Rozgrzewanie ważna sprawa

Gdy maluch złapie katar, dobrze jest rozpocząć leczenie od rozgrzania stóp w ciepłej kąpieli z dodatkiem soli kuchennej, potem załóż malcowi skarpetki i zapakuj go do łóżka. Warto nasmarować mu na noc klatkę piersiową, plecy i stopy maścią rozgrzewającą odpowiednią do wieku - to poprawi krążenie, ułatwi oddychanie i odkrztuszanie wydzieliny. Rozgrzewająco i napotnie działa też herbata z malinami i napary ziołowe: z lipy, dzikiej róży, czarnego bzu. Spocone dziecko trzeba przebrać w suchą, przewiewną piżamkę. Ważne również byśmy uzupełniali utracone płyny, podając coś do picia.

Wsparcie w odkrztuszaniu

Podczas infekcji bardzo częstą dolegliwością jest katar i mokry kaszel, dziecko często usiłuje odkrztusić wydzielinę. Aby mu w tym pomóc, kilka razy dziennie oklepuj plecy dziecka (ważne, by nie robić tego przed snem). Jak oklepywać, by robić to skutecznie i nie zaszkodzić przy tym dziecku? Duże znaczenie ma tu wykorzystanie odpowiedniej pozycji. Dlatego też najlepiej jest położyć sobie malca na kolanach tak, by głowa i klatka piersiowa były niżej niż pupa, a następnie delikatnie oklepywać dłonią plecy. Podczas oklepywania warto zwrócić uwagę na dłoń – powinniśmy ją trzymać na kształt miseczki, tak by nie dotykać pleców całą  jej wewnętrzną powierzchnią.

Zdrowa dieta to podstawa

Zadbaj, by w diecie dziecka znalazły się warzywa i owoce bogate w witaminę C. O tym, które posiadają jej najwięcej pisałam wcześniej. Do tego nie może zabraknąć czosnku i miodu podawanych w różnych konfiguracjach – razem i osobno. Tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas w tym gdzie i jak je zastosować 😉.

W jadłospisie nie powinno zabraknąć również tzw. penicyliny w garnku, czyli rosołu z wiejskiej kury.  Rosół zmniejsza wydzielania śluzu, łagodzi katar, kaszel i ból gardła. To o czym musimy pamiętać, to, to, że dzieci nie powinny jeść wywarów sporządzanych na kościach, bo gromadzą się w nich pozostałości leków weterynaryjnych i antybiotyków. Dlatego rosół najlepiej ugotować na samym mięsie z włoszczyzną. Przed podaniem zupy można do niej wrzucić zioła wzmacniające układ odpornościowy takie jak: korzeń łopianu, imbiru, echinacei lub żeń-szenia syberyjskiego.

Dużym powodzeniem i skutecznością cieszą się również różnego rodzaju domowe syropy. Warto przygotować syrop z cebuli, w którego skład wchodzi również miód. Nie mogłabym pominąć mleka z masłem i modem – odważniejsi dodają do tego również czosnek.

Dieta ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia. Warto nie tylko podczas choroby, ale na co dzień zwracać uwagę na to, co ląduje na naszym talerzu. Kształtując zdrowe nawyki żywieniowe u naszych pociech, wyświadczamy im największą przysługę, która będzie procentowała przez całe życie. O tym, w jaki sposób się do tego zabrać przeczytacie tutaj.

Na wszelki wypadek  po raz „enty" podkreślę, że stosowanie nawet najskuteczniejszych domowych sposobów na przeziębienie nie zwalnia nas z konieczności odwiedzenia lekarza i zastosowania się do jego wytycznych. Przecież to on bada nas czy naszą pociechę, ocenia stan zdrowia i na tej podstawie przepisuje odpowiednie formy leczenia.

Powyższy tekst ma jedynie wartość informacyjną i nie może zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.

 Jakie są Wasze sprawdzone sposoby w walce z objawami przeziębienia?

Może macie jakieś sprawdzone przepisy na domowe syropy?

Podzielcie się swoją wiedzą w komentarzu poniżej.

 

 


czego_dorosli_ucza_sie_z_bajek

Czego dorośli uczą się z bajek dla dzieci?

Któż z nas nie lubi bajek czy ciekawych opowieści? Mam przekonanie graniczące niemal z pewnością, że każdy posiada co najmniej jedną ulubioną bajkę, do której z przyjemnością wraca. Przyznam, że moje dzieci nie muszą mnie długo namawiać (a nawet wcale tego nie robią) byśmy wspólnie przeczytali którąś z bajkowych historii i przenieśli się do świata fantazji. Równie chętnie zasiadam do ulubionych kreskówek z dzieciństwa, czy nowych, animowanych produkcji.

Nie bez powodu baśnie czy bajki od dawna nazywano literaturą pocieszenia, która ułatwia radzenie sobie z nieprzyjemnymi emocjami, działa uspokajająco i tłumaczy wiele społecznych zjawisk. Dla dzieci to skarbnica wiedzy o otaczającym je świecie. Bajki pomagają w zrozumieniu siebie i ludzi. Rozwijają wrażliwość, wyobraźnię i wzbogacają słownictwo malucha. By wszystkie te walory mogły wystąpić niezbędne są dwa elementy: treści muszą być odpowiednio dobrane do wieku naszej pociechy oraz każdorazowo po przeczytaniu tekstu powinniśmy z dzieckiem o nim porozmawiać. Dzięki temu damy maluchowi możliwość zadania pytań, uzyskania wyjaśnień i wyciągnięcia tego co najlepsze z magicznej opowieści.

A o czym nam, dorosłym przypominają bajki? Czego nas uczą?

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że autorzy bajek czy twórcy kreskówek i filmów animowanych pod płaszczykiem mniej lub bardziej sympatycznych postaci, przemycają wiele wartościowych prawd. Któż z nas czytając bądź oglądając „Kubusia Puchatka”, „Małego Księcia”, „Shreka” nie uśmiał się do łez czy autentycznie nie wzruszył?

Jest wiele prawd, które są „przemycane” w bajecznych utworach, poznajmy kilka z nich.

Pielęgnuj miłość, przyjaźń i relacje z innymi

Nawiązywanie relacji międzyludzkich to nieodzowna potrzeba i część naszego życia. To również najważniejsza praktyczna umiejętność społeczna, która pozwala nam funkcjonować w grupie. W sieci powiązań interpersonalnych istnieje wiele różnych relacji: między małżonkami, między rodzeństwem, między dziećmi a rodzicami, między przyjaciółmi, między współpracownikami itd. Właśnie tak różnorodne relacyjne powiązania możemy zaobserwować w czytanych czy oglądanych bajkach. To dzięki nim również my – dorośli mamy szansę przypomnieć sobie, jak ważną rolę w naszym życiu pełnią bliskie nam osoby, że relacje należy pielęgnować i warto o nie dbać. Biorąc pod uwagę codzienny pęd w jakim funkcjonujemy, zdarza się, że te ważne aspekty nam umykają.

 „Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.” Mały Książę
„Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem.” Mały Książę
„Piękną twarz możesz pamiętać przez wiele dni, ale piękną duszę zapamiętasz na całe życie” Dzwonnik z Notre Dame
„A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…” Mały Książę
 „Nawet nie wiem co to miłość. - Ej to łatwe. Ja wiem. Miłość to... jak bardziej się martwisz o kogoś niż o siebie.” Kraina Lodu

relacje

„A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? Spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. Co wtedy? Nic wielkiego? Zapewnił go Puchatek. Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.” Kubuś Puchatek
 „Przyjacielu, jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałby żyć sto lat minus jeden dzień, abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez ciebie.” Kubuś Puchatek
 „Kocham cię tak bardzo, jak szeroko rozkładam ramiona i od ziemi, aż po czubeczki moich stóp, i kocham cię jak stąd do księżyca” Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham

Wyznaczaj cele i konsekwentnie je realizuj

Z niejednego źródła wiemy, że wyznaczanie celów jest bardzo ważne i daje wiele korzyści. Współczesny model życia związany jest z nagłymi zmianami. Wyznaczanie celów pozwala nam utrzymać zamierzony kierunek i wpływ na to co się dzieje w naszym życiu, lepiej zarządzać czasem. Dzięki nim nie musimy zmagać się z przekonaniem, że nasze życie zależy od innych ludzi czy od przypadku. Ponadto cele nadają sens naszemu funkcjonowaniu. Osiąganie ich sprawia, że czujemy się szczęśliwsi i bardziej pozytywnie nastawieni, mamy wyższe poczucie własnej wartości. Dlatego też w wielu bajkach przewija się ten ważny wątek.

„Wyznacz sobie cel, a na pewno się uda. Po tym poznaje się mistrza.” Na fali
 „…Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? mówiła dalej. To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak. Właściwie wszystko mi jedno. W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz. Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia – Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.” Alicja w Krainie Czarów
„Bo kiedy ktoś podąża za głosem serca to dochodzi, dokąd chce. Osiąga to co chce, Pod warunkiem, że spróbuje” Madagaskar 3

cele

„A teraz chciałabym Wam coś pokazać. Kręgi na wodzie. Na początku są małe, a potem patrzcie, jak się powiększają. Ale musi być ktoś kto je zacznie” Pocahontas
„Ciągle myśląc o tym co było, stracisz z oczu to co może być” Ratatuj

Bierz sprawy w swoje ręce

Przejęcie kontroli nad tym co dzieje się w naszym życiu jest ściśle związane z wspomnianymi wcześniej celami. By móc w pełni świadomie podejmować decyzje musimy zadbać by nie ograniczały nas błędne przekonania. Największą satysfakcję przynosi działanie, realizacja marzeń, postanowień z pełną odpowiedzialnością za swoje życie. Wśród bohaterów bajkowych opowieści bywają też tacy, którzy dzielą się swoimi przemyśleniami również w tym obszarze.

„Życie to nie sport dla widzów, jak będziesz się przyglądał, to ani się obejrzysz, jak przejdzie Ci koło nosa.” Dzwonnik z Notre dame
„Niektórzy mówią, że nad losem nie da się zapanować, że przeznaczenia nic nie zmieni, ale ja wiem swoje. Los jest częścią naszego życia. Trzeba tylko trochę odwagi, by to zrozumieć.” Merida Waleczna
„Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko” Odlot

Uwierz w swoje możliwości i bądź sobą

Wiara w siebie to główna siła napędzająca nas do działania, bez niej nie jesteśmy w stanie nie tyle dokończyć, co nawet zacząć realizować zadanie. Chcąc odnieść sukces, zakończyć jakiekolwiek przedsięwzięcie musimy wierzyć, że jesteśmy w stanie to zrobić, że posiadamy zasoby i kompetencje, by osiągnąć zamierzony cel. Dlatego bardzo ważnym elementem jest praca nad poczuciem własnej wartości.

„Odwaga jest na wyciągnięcie ręki: nie trzeba jej kupować za pieniądze. Nie trzeba się jej uczyć w szkole! Odwaga to jest coś, no nie? Jeśli masz odwagę, to wszystko musi się udać! Piotruś Pan
 „Miarą prawdziwego bohatera nie jest siła mięśni, ale siła serca.” Herkules
 „Pokaż, że jesteś odważny, szczery i bezinteresowny, a pewnego dnia będziesz prawdziwym chłopcem” Pinokio
„Przestań na siłę być tym kim nie jesteś” Jak wytresować smoka

Ciesz się z małych rzeczy

O tym, że żyjemy w pośpiechu i nie mamy na nic czasu wspominałam już wcześniej. Czasem mamy nawet wrażenie, że życie ucieka nam między palcami. Realizujemy swoje plany, ustalamy nowe cele, pniemy się po drabinie kariery. Zapominamy o tym, co jest naprawdę istotne. Wypoczynek czy drobne przyjemności to nieustannie odwlekane w czasie marzenie, a gdy już dojdzie do jego realizacji okazuje się, że nie potrafimy z tego w pełni skorzystać, cieszyć się tym co mamy i docenić czas bez zobowiązań. Zwiększanie uważności, przekierowanie uwagi na codzienne, małe rzeczy, które mogą poprawić nam humor, czy sprawić radość, to dobry sposób na zapobieganie życiowemu pędowi. Umiejętność cieszenia się drobiazgami  to dar, który nas uszczęśliwia, nadaje sens naszemu działaniu i uwrażliwia nas na to, co niewidoczne, ale bardzo ważne w naszym życiu.

„Ludzie z Twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego, czego szukają… A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży.” Mały Książę

radość

„Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej.” Mały Książę
„Dzisiejsze wyjątkowe chwile są tylko jutrzejszymi wspomnieniami” Alladyn

Ucz się na błędach i nie przejmuj się przeciwnościami losu

Wiadomym jest, że tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Najważniejsze, byśmy nie załamywali się upadkiem, tylko wbrew przeciwnościom podnieśli się i dalej dążyli do obranego celu. Bajkowi bohaterowie również nam o tym przypominają.

 

„Przeszłość często boli. Można od niej uciekać albo wyciągnąć z niej jakieś wnioski.” Król Lew

„Czasami właściwa droga nie jest wcale łatwiejsza.” Pocahontas
"Wiesz co się robi jak życie dołuje? Mówi się trudno i płynie się dalej." Gdzie jest Nemo

 Powyższe przykłady to tylko kropla w morzu wartości, które możemy czerpać z bajek. Oczywiście wątki te przewijają się w całej fabule utworu i przeplatane są w różnych kontekstach sytuacyjnych. Dla nas, osób dorosłych są niczym muzyka, która porusza wrażliwe struny naszej duszy i przypomina o najważniejszych, życiowych wartościach. Dla dzieci bajki są niczym elementarz napisany językiem obrazów, który pobudza wyobraźnię, kształtuje ich postawy moralne, rozwija pamięć i koncentrację oraz dostarcza mnóstwa informacji o świecie. Odpowiednio dobrane bajki mogą służyć nadrzędnemu celowi, jakim jest rozwój i edukacja. Bawią, koją, uczą, dlatego tak chętnie do nich wracamy, niezależnie od tego w jakim jesteśmy wieku.

Reasumując bajki to skarbnica wiedzy, z której mogą korzystać nie tylko dzieci. Przenoszą nas - dorosłych  w czasy dzieciństwa, przypominają niezwykłe chwile, zapachy, marzenia… Dzięki nim pamiętamy o tym, co o dla nas ważne i odnajdujemy w sobie dziecko, które wierzy, że wszystko jest możliwe wystarczy tylko chcieć…

Jakie są Wasze ulubione cytaty z bajek? Podzielcie się nimi w komentarzu ;-)